kora.bez.loginu Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:38 Pamiętam Cię chyba z forum o karmieniu piersią i trzymam za Was kciuki ✊🏻 Nie biczuj się za postępowanie męża, brałaś na siebie trud opieki nad dziećmi a teraz jeszcze weźmiesz całą winę. Toż to chyba dorosły mężczyzna a nie krzesło do odsunięcia. Ale wygodnie było się usunąć i wygodnie teraz znaleźć kogoś kogo można obwinić. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:14 Przede wszystkim masz dzieci w wieku nastoletnim i to najgorszy moment, by robić jakiekolwiek podsumowania rodzicielstwa. Nastolatki, bez względu na metody wychowawcze, potrafią tak dać do wiwatu, że człowiek wątpi we wszystko. Tak za 10 lat będziesz mogła wyciągać jakieś wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:36 Ja juz nie chcę wchodzić w szczegóły ale aż tak jak moje nie dają do wiwatu żadne dzieci znajomych. Na szczęście chociaż używek żadnych nie stosują (choć starsza przyznała się do picia energetyka). Odpowiedz Link Zgłoś
nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:39 Chyba znajomi Cię bajerują, (ja mam dziecko płci męskiej blisko lat 12 - żeby nie było, że jestem gołosłowna). Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:55 Ale nie wiesz co jest u znajomych. Poza tym dzieci nie rozwijają się równo. Jedno wejdzie w trudny wiek mając 12 lat inne 14. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:24 milva24 napisała: > Ja juz nie chcę wchodzić w szczegóły ale aż tak jak moje nie dają do wiwatu żad > ne dzieci znajomych. Na szczęście chociaż używek żadnych nie stosują (choć star > sza przyznała się do picia energetyka). Powiem ci tak - mogą nie mówić ci całej prawdy. Niektórzy lubią się popisać, jacy to nie są idealni. A po drugie, wiem z doświadczenia, że często rodzice mało wiedzą co dzieci wyprawiają poza domem. Rodzicom się wydaje że mają ideał w domu, bo są okłamywani lub niedoinformowani. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 19:34 Są też dzieci bardzo grzeczne na zewnątrz ale jednak dające popalić w domu. MOje takie Tyle ze ja nie udaje, ze nie pyskują. Ale też pyskowania i buntowania nie uważam za coś złego. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:51 hanusinamama napisała: > Są też dzieci bardzo grzeczne na zewnątrz ale jednak dające popalić w domu. To oznaka że w domu czują się bezpiecznie > MOje takie Tyle ze ja nie udaje, ze nie pyskują. Ale też pyskowania i buntow > ania nie uważam za coś złego. Wiadomo, taki to etap, co nie znaczy że trzeba udawać że nic się nie dzieje. Dlatego to takie męczące, ciągłe przeciąganie liny. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:00 Ze starszą już jest lepiej (14 lat), najgorzej było włąsnie jak skonczyła 12 lat. U mnie jest prościej nie dlatego, że dzieci łatwe. Mamy wspólny front z mężem. Uwazam, ze to daje 100 pkt do sukcesu. Teraz młodsza powoli się zaczyna rozkręcać ( 9lat) ale tutaj wiem, że ten tunek ma jednak światełko na końcu wiec podchodzę spokojniej Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: O wychowaniu 06.05.26, 23:05 runny.babbit napisała: > milva24 napisała: > > Powiem ci tak - mogą nie mówić ci całej prawdy. Niektórzy lubią się popisać, ja > cy to nie są idealni. > A po drugie, wiem z doświadczenia, że często rodzice mało wiedzą co dzieci wypr > awiają poza domem. Rodzicom się wydaje że mają ideał w domu, bo są okłamywani l > ub niedoinformowani. O to to. Dokładnie tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
analoga_niet Re: O wychowaniu 07.05.26, 07:22 O, to teraz poza „jeszcze zobaczysz” mamy „na pewno jest źle tylko o tym nie wiesz”, wszystko byle tylko wybić rodzica zadowolonego z rodzicielstwa i swojej relacji z dzieckiem z dobrego samopoczucia. Cóż, muszę cię zmartwić - są dzieci, które poza domem też nie chlają, nie ćpają, nie kradną, są mądrymi i fajnymi ludźmi. I jestem bardzo ciekawa, czy chciałybyście, żeby tak ktoś o was mówił? Na przykład do waszych mężów: teraz to mówisz że udany związek, pogadamy za kilka lat albo: może niedoinformowany jesteś i nie wiesz co ona wyprawia poza domem. Podejrzewam, że takie sugestie skończyłyby się bardzo przykro. No ale o dzieciach to wolno Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 07.05.26, 08:03 Ale dokładnie tak niektórzy mówią o cudzych związkach. No identyczne 🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
analoga_niet Re: O wychowaniu 07.05.26, 08:21 Oczywiście i budzi to oburzenie, wyobraź sobie że na imprezie jest para i kolega mów do faceta; a taktyko gadasz, pewnie się puszcza tylko jesteś niedoinformowany. Cham, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 07.05.26, 09:00 analoga_niet napisała: > O, to teraz poza „jeszcze zobaczysz” mamy „na pewno jest źle tylko o tym nie wi > esz”, wszystko byle tylko wybić rodzica zadowolonego z rodzicielstwa i swojej r > elacji z dzieckiem z dobrego samopoczucia. Tylko że w tym wątku mamy rodzica niezadowolonego z rodzicielstwa i swej relacji z dziećmi.... > Cóż, muszę cię zmartwić - są dzieci, które poza domem też nie chlają, nie ćpają > , nie kradną, są mądrymi i fajnymi ludźmi. A kto tu twierdzi że jest inaczej? I jestem bardzo ciekawa, czy chciały > byście, żeby tak ktoś o was mówił? Na przykład do waszych mężów: teraz to mówis > z że udany związek, pogadamy za kilka lat albo: może niedoinformowany jesteś i > nie wiesz co ona wyprawia poza domem. Podejrzewam, że takie sugestie skończyłyb > y się bardzo przykro. No ale o dzieciach to wolno Przecież nie chodzi o to, żeby kogoś komentować, nie wiem w ogóle skąd ten pomysł, tylko żeby nie wierzyć ślepo we wszystko co ludzie mówią i się tym przejmować. Nie wiem w ogóle skąd u ciebie taki oburz, tradycyjnie poczułaś że musisz stanąć okoniem bo się udusisz, czy też nigdy nie spotkałaś ludzi którzy lubią posciemniac i nastolatków, którzy wiele ukrywają przed rodzicami? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: O wychowaniu 06.05.26, 23:03 Noooo… jak piętnastolatka przyznała się do picia energetyka, to koniec. Słuchaj, ja po 30 latach pracy z nastolatkami uważam, że najważniejsze, żeby nie stało się nic nieodwracalnego, nic czego nie da się naprawić. Jeśli nie biorą narkotykow (nazywajmy rzeczy po imieniu), to już jesteś do przodu. Może byś skorzystała z jakichś warsztatów dla rodziców nastolatków? Moim zdaniem łatwiej by Ci było, gdybyś miała jakąś pomoc dla siebie. Bo po mężu rozumiem nie ma co się jej spodziewać. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 23:22 nangaparbat3 napisała: > Noooo… jak piętnastolatka przyznała się do picia energetyka, to koniec. Tak sobie myślę że może problemem są nierealistyczne oczekiwania co do to tego jak się zachowują nastolatki? Bo oczywiście energetyki są niezdrowe, ale to jeszcze żaden dramat. W tym wieku potrafią pić wódkę i brać narkotyki, to znacznie gorzej. > Słuchaj, ja po 30 latach pracy z nastolatkami uważam, że najważniejsze, żeby ni > e stało się nic nieodwracalnego, nic czego nie da się naprawić. Jeśli nie biorą > narkotykow (nazywajmy rzeczy po imieniu), to już jesteś do przodu. > Też tak uważam. Najważniejsze żeby nie uszkodzili samych siebie oraz nikogo innego. Chyba zbyt często jako dorośli myślimy, że jak dziecko do18 nie odhaczy jakichś umiejętności czy dokonań, to porażka wychowawcza i klęska zyciowa. A przecież to dopiero początek życia. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: O wychowaniu 07.05.26, 05:38 runny.babbit napisała: > nangaparbat3 napisała: > > > Noooo… jak piętnastolatka przyznała się do picia energetyka, to koniec. > > Tak sobie myślę że może problemem są nierealistyczne oczekiwania co do to tego > jak się zachowują nastolatki? To o tych energetykach to trochę żart z mojej strony. Problem jest realny, nie tylko my jako rodzice tak uważamy. Natomiast nie chcę się wdawać w szczegóły publicznie. Robimy co możemy, na ten moment będziemy pracować zgodnie z zaleceniami terapeutek. Odpowiedz Link Zgłoś
analoga_niet Re: O wychowaniu 07.05.26, 07:34 Ktoś kto pobił dwuletnie dziecko w ogóle nie powinien się odzywać w tematach rodzicielskich. Dla Ciebie jest wątek obok - o więzieniu. Bo tam powinnaś trafić za to co zrobiłaś a nie do zajmowania się innymi dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:05 runny.babbit napisała: > Przede wszystkim masz dzieci w wieku nastoletnim i to najgorszy moment, by robi > ć jakiekolwiek podsumowania rodzicielstwa. Jakies podsumowania mozna robic anytime Po 12 latach czy po 15 jak najbardziej. Dzieci sie zmieniaja, my sie zmieniamy, swiat sie zmienia. For me it's easy - bi_scottcie dzieci juz dawno dorosle, juz od lat popelniaja swoje bledy & odnosza successes wylacznie na wlasny rachunek, lacznie z bledami wychowaczymi wobec wnuczecia & sukcesami w tegoz wychowywaniu Moge tylko napisac, ze nam (rodzicom) przez caly czas wychowywania naszej trojki bardzo pomagala tzw. wspolna wizja - kogo chcemy spotkac na koncu tej wychowawczej drogi. W jakie cechy, umiejetnosci bedziemy w stanie wyposazyc nasze dzieci. Takie basics typu uczciwosc, prawdomownosc, ciekawosc swiata, zyczliwosc dla ludzi etc. etc. etc. Of course, but of course, popelnilismy mase bledow ale de facto to, ze je popelnimy wliczylismy by default w caloksztalt bycia rodzicem - ten sie nie myli, kto nic nie robi. No other way. Errare humanum est I ja mysle, ze to jest najwazniejsze w tym poscie startowym "podsumowujacym" minionych 12/15 lat: zgoda na to, ze czlowiek sie myli & gotowosc do probowania inaczej (przeciez nigdy nie ma pewnosci, ze lepiej) i jeszcze raz inaczej. Dlatego pewnie warto "podsumowywac" okresowo kazde nasze dzialania (rowniez rodzicielskie) zeby sobie dac szanse na ... nowe drogi/pomysly ... a dzieki nim rowniez nowe, moze (!!!) lepsze, rezultaty. Life. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 19:35 Tak ale akurat dziewczynki w tym wieku są chyba w najgorszym okresie. Ja bym mimo wszystko poczekała 2-3 lata Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:51 hanusinamama napisała: > Tak ale akurat dziewczynki w tym wieku są chyba w najgorszym okresie. Ja bym mi > mo wszystko poczekała 2-3 lata Dokładnie, hormony szaleją. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:04 Nie tylko hormony. W mózgu bardzo dużó się dzieje własnie od 12 roku życia przez kilka lat. Nie umieją jeszcze przewidywać skutków działań, swoich zachowań. Mi duzo dało poczytania i słuchanie o zmianach w mózgach nastolatków. Przestały mnie odpalać miny starszej, bo wiem że ona często nawet nie ma świadomości, że je robi. Jak emocje rosły wiedziałam zeby nie wchodzić w dyskusje, trzeba poczekać...wtedy okazuje się, ze dzieciak jest w sumie całkiem racjonalny. U mnie najwiekszy bunt był o ochrone rodzicielską i ograniczenia na telefonie ( np. brak tiktoka), bo wiekszosc koleżanek nie ma (pytałam i faktycznie ma jedna...). NO trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:24 > Mi duzo dało poczytania i słuchanie o zmianach w mózgach nastolatków. Podrzuć namiary na fajnych autorów, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:36 Hanusina, dobrze się czyta o tych doświadczeniach i o tym, że z nich wyszłaś na tarczy Przede mną wychowanie nastolatki i czuję, że muszę się lepiej przygotować, bo łapię się czasem na niepotrzebnym założeniu, że duże dziecko powinno zareagować tak jak dorosły, a bardzo niesłuszne to założenie! Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:47 >dobrze się czyta o tych doświadczeniach i o tym, że z nich wyszłaś na tarczy smile Chyba z tarczą? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 07.05.26, 12:30 Spoko czasami czuję się na traczy. Ale ja mam 100% wsparcie w mężu. Wiec jak jestem wynoszona na traczy to on dzielnie walczy na placu boju (to daje bardzo dużo, dużo łatwiej jest we dwoje jak sie ma wspólny front) Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 07.05.26, 12:28 Kochana moja starsza ma dopiero 14 lat, jest duzo lepiej ale wiem ze to nie bedzie takie proste Na stanie mam też 9 latkę, prawdziwą drama queen (ale tu przyznaję łatwiej jest jak dzieciak wywali co mu na wątrobie leży nawet na wysokim C niż jak w przypadku starszej trzyma w sobie). Ja widziałam też różnica jak zaczełam byc bardziej obecna dla starszej. Wydaje nam się (a przynajmniej mnie) ze starsze dziecko wymaga mniej uwagi. MI dużo dało pogadanie z koleżanki mężem, jest psychiatrą dziecięcym. Rozmowa luźna, na grillu. Nastolatki potrzebują tak samo dużo czasu (no moze nie tyle samo ale jednak duzo) z rodzicem. Zeby dla nich być. Dzięki temu jestem po wszystkich sezonach Walking dead (nie lubie filmów o zombie) Odpowiedz Link Zgłoś
analoga_niet Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:42 Mieszasz bardzo różne rzeczy. Rodzicielstwo bliskości to nie jest ani brak dyscypliny ani stawianie dzieci na pierwszym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:23 Napisałaś dużo o tym, co złe, a mało o tym, co dobre. To dużo trudniejsze, bo każdy człowiek jest inny i nie ma uniwersalnych rozwiązań. Odpowiedz Link Zgłoś
summerland Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:41 Moze nie uwierzysz milva ale znam matkę, która tak samo postępowała jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:43 Dlaczego miałabym nie uwierzyć? Na świecie są miliardy ludzi, na pewno w skali globalnej nie jestem wyjątkowa Ale zdradź proszę czy jej dzieci wyrosły na zdrowych psychicznie, ogarniętych dorosłych. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:48 Milvia tule. Wyrosna. Wiek nastoletni jest trudny. I dzieci sa rozne. Matka dwoch grzecznych dziewczynek nie poradzi komus kto ma cheilowo trudniejsze dzieci. Po prostu rozmawiaj z nimi duzo o ich sprawach jak najlepszy przyjaciel, badz ich powiernikiem. Wtedy i latwiej im pokazac ze mama to nie sprzataczka.. Odpowiedz Link Zgłoś
summerland Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:01 Ogólnie tak ale niezupełnie, tzn z jednym dzieckiem byly bardzo duże problemy (nie będę pisać szczegolow) ale jakimś cudem znalazło sile, żeby wyjść z powaznych problemów samodzielnie i stanac na nogi. Jedno dziecko ma jakiś psychiczny problem w sensie chyba jakieś zaburzenie. Chodzi teraz na terapię. Dzieci mają dobre relacje z rodzicami ale to jedno nie za bliskie. Dzieci przez takie wychowanie nie były raczej samodzielne i nie ukończyły jakichs szkół. Chyba nie radziły sobie z trudnościami (nauka), prawdopodobnie przez takie wychowanie matki, gdyż nie uczyła dzieci samodzielności i radzenia sobie w życiu. W tym wypadku moze dlatego, że sama taka nie była. Do tego w tej sytuacji ojciec, który też nie miał raczej umiejętności rodzicielskich i chciał nieraz wprowadzac dyscyplinę, za ostro. Odpowiedz Link Zgłoś
hortensja_80 Re: O wychowaniu 06.05.26, 18:39 Mam podobne zdanie, też tracę wiarę w to że wychowanie przez tłumaczenie, podążenie za dzieckiem, bez kar i nagród jest albo niemożliwe, albo przynajmniej niekoniecznie dobre dla każdego dziecka. Obydwie moje córki, i ta 4,5 letnia i ta 15 letnia są uparte jak osły, od urodzenia. I naprawde ciężko się jeszcze z nimi niejednokrotnie dogadać przez tłumaczenie, powtarzanie - co najwyżej można resztki zdrowia stracić... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 18:53 Moje dzieci juz dorosle, zadnych wiekszych problemow z nimi nie bylo. Natomiast tez sa oboje uparci, corka bardziej, syn przemysli pewne rzeczy i czasem zmieni zdanie pod wplywem rad. Jednak w procesie wychowywania rzadko stosowalam kary. Chyba z kazdym dzieckiem raz i poskutkowalo. Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: O wychowaniu 07.05.26, 07:52 Moje dzieci już dorosłe, więc mogę pewne kwestie podsumować. A właściwie oddać głos 19-letniemu synowi, ktory nie dalej niż wczoraj stwierdził, że byl koszmarnym dzieckiem i dziwi się, że nie byl dotkliwiej karany, bo życie z nim pod jednym dachem musiało być dla nas bardzo ciężkie (oj, bylo, bylo...). Gdy mu powiedziałam, że zawsze wolałam strzelić mu pogadanke niż dać np.klapsa (i broniłam przed ojcem, który sporadycznie miewal takie zapędy), podsumował, że pewnie dlatego mimo wszystko mamy takie dobre relacje (z tatą też ma). Inna sprawa, że niektóre kwiatki wychodzą dopiero po latach,np. niedawno dowiedziałam się, że wychodzil z kolegami na dach bloku.No jak nic utluklabym gada za takie zachowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
smoczy_plomien Re: O wychowaniu 07.05.26, 09:23 Mądrze napisane. Już zresztą pisałam w wątku o karaniu, że dzieci nie mogą być stawiane na pierwszym miejscu, ani nawet traktowane na równi z rodzicem (pod względem sprawczości, decyzyjności, odpowiedzialności), tylko muszą umieć się podporządkować i rozumieć swoją rolę w domowym "stadzie". Mogą współdecydować o filmie oglądanym wieczorem albo kierunku wycieczki podczas wakacji, ale kuriozum jest, żeby dziecko decydowało o sprawach dotyczących dorosłych lub własnej, dorosłej przyszłości, typu: mama nie urodziła drugiego dziecka, bo dziubdziuś nie chciał konkurencji; mama się nie rozwiodła, bo dziubdziuś chciał, żeby rodzice byli razem; dziubdziuś zdecydował, że nie będzie chodzić do lekarza/na dodatkowy angielski itp. Uważam, że podejście stawiające dziecko na pierwszym miejscu jest jedną z kluczowych przyczyn niskiej dzietności wśród młodych ludzi z dużych miast. Taki człowiek, którego całe życie polegało na tym, że wszyscy starają się przychylić mu nieba, którego potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu i żyje właściwie hedonistycznie tu i teraz, nie jest w stanie nagle przeskoczyć do roli tego, który całkowicie podporządkuje się innej istocie. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: O wychowaniu 07.05.26, 10:13 Stawianie dzieci na pierwszym miejscu jest bardzo dobre i należy to robić. Z tym że w pierwszych kilku latach życia dziecka. Następnie stopniowo należy wprowadzac obowiązki, sprzątanie, wyrzucanie śmieci, pomaganie przy gotowaniu, itp. Problem w tym że łatwo przeoczyć moment na wprowadzenie tych obowiązków , a potem jest dużo trudniej, ale trudno trzeba wtedy i tak to robić. Można też sobie pomóc stwarzając okazje by dziecko samo chciało wypełniać obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:39 wyprawa32768 napisał: > Stawianie dzieci na pierwszym miejscu jest bardzo dobre i należy to robić. Z ty > m że w pierwszych kilku latach życia dziecka. Później też dobro dziecka powinno być priorytetem rodziców. Tyle że dobro dziecka nie równa się zgadzaniu na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 07.05.26, 11:42 Bo dobro dziecka to nie to samo co komfort. Niektórzy się w tym gubią. To co dobre dla dziecka bywa dla niego nieprzyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: O wychowaniu 07.05.26, 12:31 NO ale bez zatracania się w tym. Żyć trzeba z dziecmi, razem, blisko a nie dla dzieci. Szczególnie, że takie życie dla dzieci zawsze konczy się wyrzygiwaniem "a ja tyle dla ciebie poświęciłam" Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: O wychowaniu 07.05.26, 13:05 Nie czytałam całego wątku, ale zdążyłam się zorientować, że masz córki w wieku najtrudniejszym. Będzie długo, przepraszam, Milva, chyba jednak przeceniasz rolę rodziców, rolę wychowywania, i tego jaki faktycznie masz wpływ na swoje dzieci. (i są na to badania, więc nie piszę tego sobie a muzom). Wychowaniem nie da się "wyrzeźbić" drugej osoby, tak jakby się tego chciało. A juz na pewno nie za pomocą kar, i dyscypliny. Wymagania, presja, dyscyplina, rodzą bunt i to, że twoje dzieci nie słuchają (i dobrze), to jest normalne. A jeszcze bardziej normalne, i zdrowe, jest, że to właśnie teraz dzieje się, gdy mają naście lat. Tak ma być! One nie są rozpuszczone, to nie jest to, a posłuszeństwo nie pójdzie w parze z ich rozwojem. Oczywiście możesz zacząć wyciągać wnioski- co się sprawdza, co nie, i wprowadzać zasady, reguły, dyscyplinę, miej jednak świadomość, że przeciw tym zasadom córki buntować się będą (co jest normalne, i zdrowe). I albo będziesz mieć rację... ... albo będziesz mieć relację. A z mojego doświadczenia- ja jestem osobą konkretną i zasadniczą, a skoro od siebie duzo wymagam, a wymagam, to od innych też wymagałam, zrozumiałe. I niby rozumiałam, że córka ma wiele moich cech charakteru, to przyszedł wiek (jej -naście lat) , że było tak trudno, że doszłam do ściany. Próbowałam na silę zmieniać coś, czego zmienić nie mogłam, a bardzo chciałam. I tu wykasowałam kawał mojej pisaniny, bo po co zaśmiecać forum więc bez szczegółów, ale generalnie było źle. A wiesz kiedy zaczęło układać się? gdy odpuściłam sobie (!). Dopadła mnie niemoc i powiedziałam sobie- poddaję się. Do tej pory dawałam z siebie tyle, ile mogłam, więcej zasobów już nie mam, poddaję się, i nie może być tak, że tylko jedna strona chce , próbuje, stara się, a druga strona nie, w tej relacji tez jestem ważna.Nie zawsze musi być tak, jak ja oczekuję- niech będzie co będzie. I ja naprawdę odpuściłam sobie. Przestałam się starać. Zabiegać. Wymagać. Dyskutować. Przekonywać. Upominać. Naprawiać. Popędzać. Argumentować. I tak daaaaaaalej. Wyraźne STOP w stosunku do siebie. I tak samo w stsounku do córki. Przestałam wymagać czegokwliek od niej- odpuściłam sobie, a następnie odpuściłam córce. Córka nie od razu to zauwazyła, i nie od razu nastapiły zmiany, zrobiliśmy 2 kroki w przód, to 5 kroków w tył. W drobiazgach, w gruncie rzeczy niewartych szumu, wciąż było dużo przepychanek. Natomiast w sprawach zasadniczych, no to okazało się, że córka.... to wykapana matka Geny, plus coś o czym też wspomnę: obserwacja (!). Moja córka nie robiła tego, co ja jej mówiłam, że ma zrobić, ona robiła to /lub w taki sposób/co jej matka. Kopiowała moje zachowania. szokujące, prawda?! Więc, ale tak na serio, czy mogę/czy mam prawo/ złościć się, (złościć to za mocno powiedziane) że ona zachowuje się tak, a nie inaczej, skoro to ja coś robię, podejmuję określone decyzje, a ona to jedynie powiela?! Tylko, żeby to widzieć, to naprawdę trzeba mieć ogląd z dużego dystansu. Potem była jeszcze pandemia, też były zawirowania, jednak wtedy to wszyscy mieli pod górkę, łatwiej było spojrzeć z dystansu, i jak przyszedł kolejny kryzys, to już nie walczyłam z córką, o córkę, tylko towarzyszyłam jej i byłam obok. Aktualnie jest tak, że jest młodą dorosłą, nie mieszka z nami, wyprowadzka, jej samodzielność, i mamy super kontakt z nią. I nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to naruszyłoby jej prywatność, ale wkilku rzeczach jestem z nią na tym samym etapie, (przykład pierwszy z brzegu, razem przeżywamy sesję na uczelni) i dlatego mamy wspólną płaszczyznę porozumienia- możemy wymieniać się na bieżąco wrażeniami, dyskutować, itd. A nawet z 2 sprawami jestem już krok za nią, i teraz to ona może mi mówić co ja mam robić MEGA, role zaczynają się odwracać, i ona dzieli się doświadczeniem ze mną. I przyszło to tak naturalnie, a ja w tym odnajduję się w 100% . Milva, będzie dobrze! Moja rada- odpuść, zadbaj o siebie. Wymagaj tam, gdzie musisz, czyli bezpieczeństwo, zdrowie, tego typu sytuacje, a gdzie nie musisz- nie ciśnij, bo to jest bez sensu. I zaufaj córkom. A, i jeszcze, nie bierz personalnie do siebie tego, co dzieci robią. To nie jest wymierzone w ciebie. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: O wychowaniu 07.05.26, 13:22 Dzięki za dobre słowa ale znalazłam się w tym miejscu, w którym jestem właśnie dlatego że zbyt wiele rzeczy odpuszczałam. Zawsze wychodziłam z załozenia, że jak odpuszczę rzeczy mało ważne to uda się przeforsować najważniejsze niestety w praktyce nie wyszło. Okazało się, że jak odpuszczam drobiazgi to przy istotnych kwestiach jest totalny bunt tak czy siak (np . wypełnianie obowiązku szkolnego i przy tym tylko pozostańmy). Dla ich dobra juz bardziej nie mogę odpuścić bo im robię krzywdę. Chcę, żeby w przyszłości były samodzielne, umiejące zadbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne i były w stanie znaleźć i utrzymać pracę zapewniającą utrzymanie. Tylko tyle i aż tyle. Dla siebie z kolei nie chcę robić za popychadło (dosłownie) oraz służącą bo na to nie zasługuję. Odpowiedz Link Zgłoś
runny.babbit Re: O wychowaniu 07.05.26, 14:23 pepsi.only napisała: > Nie czytałam całego wątku, ale zdążyłam się zorientować, że masz córki w wieku > najtrudniejszym. > > Będzie długo, przepraszam, Milva, chyba jednak przeceniasz rolę rodziców, rolę > wychowywania, i tego jaki faktycznie masz wpływ na swoje dzieci. ( To jest bardzo rzadki pogląd. Większość ludzi wini rodziców za wszystko, bo z jednej strony, jeśli mają dzieci bezproblemowe to mogą sobie przypisać to jako zasługę, a dwa, takie poglądy umożliwiają krytykowanie innych 😏 Tak jakbyśmy byli toczka w toczkę tacy sami jak nasi rodzice, ulepieni przez nich jak ludziki z plasteliny, a otoczenie nie wywierało żadnego wpływu na ukształtowanie człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 07.05.26, 14:33 To prawda! My tu gadu gadu a geny, koledzy i to co wrodzone robią swoje, a tego nie przeskoczymy! 😆 To złudzenie omnipotencji u rodziców jest... no właśnie złudzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
nellamari Re: O wychowaniu 07.05.26, 14:52 Dla mnie to był zawsze pozytywny light-motive rodzicielstwa. Czasami świetni rodzice mają kiepskie dzieci, a czasami kiepscy rodzice mają świetne dzieci. Determinizm społeczno-biologiczny zdechł. A to znaczy, że zawsze współistnieje, i ryzyko, i nadzieja - cóż bardziej motywującego niż ta świadomość ? Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 07.05.26, 15:01 To oznacza, że jest jeszcze szansa dla mojej córki, żeby wyrosła na ogarniętą i zorganizowaną pannę, pomimo moich wszelkich niechcących starań w drugą stronę 🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
nellamari Re: O wychowaniu 07.05.26, 15:02 Eee dla mojej też, nie tylko Ty masz córkę ! Odpowiedz Link Zgłoś