alexis1121
07.05.26, 09:22
Cześć dziewczyny, to będzie mój kolejny wątek obyczajowy.
Zostałam dziś o 7:00 zaczepiona na spacerze przez sąsiadkę, która poinformowała mnie o nagłym zakończeniu życia jednego z sąsiadów (śmierć naturalna). Moje pierwsze skojarzenie z nim, oraz jego żoną? Nigdy mi się nie kłaniali. Parę razy pozdrowiłam żonę jako pierwsza, ale kiedy zauważyłam że ona tego oczekuje, sama nie fatygując się żeby powiedzieć „dzień dobry”, to dałam sobie spokój. I tak, od dłuższego czasu czy na terenie osiedla, czy w garażu, mijaliśmy się bez słowa. Fine by me.
Czy jednak w takim przypadku, kiedy spotkam żonę, to powinnam zachowywać się jak do tej pory, czy mimo wszystko złożyć kondolencje? Nie wiem jak wyjść z tego z twarzą 😬