izabela1976
31.05.26, 12:01
Wczoraj przyleciała do nas na balkon papuga. Zabraliśmy ją do domu myśląc, że może uciekła któremuś z sąsiadów. Daliśmy ogłoszenie na lokalnej grupie o naszej znajdzie. W międzyczasie daliśmy pić i zapewniliśmy jako taki spokój. Co przy trzech kotach, autystycznym dziecku i otwartej przestrzeni w domu było mocno trudne.
Córka przeszła okolicznych sąsiadów z zapytaniem, czy to nie ich papuga.
Próbowaliśmy skontaktować się z okolicznymi schroniskami, towarzystwami opieki nad zwierzętami. Porażka. Sobota wieczór, wszystko zamknięte i prośba o telefon w godzinach pracy, czyli w poniedziałek.
Papuga nie mogła u nas zostać, syn bał się jej skrzekotu, a koty czekały tylko na nasz moment nieuwagi by rozpocząć polowanie.
W końcu zadzwoniliśmy - za radą internetu - na lokalną policję. Poradzono nam, by ptaka wypuścić, gdyż w naszej okolicy żyje wiele papug na wolności. Z ciękim bólem serca, po prawie 4 godzinach, wypuściliśmy ją.
Nie wiem czy przeżyje. Ale w naszym domu przy 3 kotach miałam duze obawy, że po nocy będę zbierać szczątki papugi.
Tak tylko chciałam się wyżalić.