Dodaj do ulubionych

Nie mam kontaktu z synem

07.06.26, 12:44
Cześć dziewczyny, pisałam już tutaj o moim synu i sposobie w jaki rodzeństwo, ojca i mnie traktuje. To nie jest zły chłopak, ale ma takie Humory że nie sposób ich znieść. Przed paroma miesiącami wyprowadził się i od tego momentu nie mam z nim kontaktu. Po jego wyprowadzce poczułam ogromną ulgę. Wcześniej miałam poczucie że terroryzował całą rodzinę swoimi humorami. Ojciec pozwala mu się do siebie w ten sposób odzywać i ma nadal z nim kontakt.
Widzę że tutaj zawiodłam jako matka, również w okresie dzieciństwa mojego syna popełniłam dużo błędów których nie da się już odwrócić. (Byłam sama a ojciec nie miał wtedy regularnego kontaktu z dziećmi, jesteśmy rozwiedzeni od wielu lat). Podejrzewam że syn cierpi z powodu moich błędów i to objawia się jego agresją wobec mnie.
Przez ostatnie lata już nie popełniałam tych błędów które popełniłam na początku. Ale to nie wystarczyło aby syna uczucia i psychikę uratować. Podejrzewam że właśnie na tym tle syn ma problemy z agresją wobec innych ludzi też.
On sam mówi że jest szczęśliwy, że nie ma żadnych problemów i nie ma powodu żeby on się zmieniał. Jak dla mnie to sytuacja patowa.
Liczę po cichu na to, że jak on dojrzeje zbliżymy się do siebie. Syn ma w tej chwili 20 lat.
Nie wiem czego oczekuje od Was, może jakiegoś komentarza…Chciałam to wyrzucić z siebie.
Obserwuj wątek
    • reinadelafiesta Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:17
      Nie czytałam poprzednich wątków, a z tego nie sposób się tak naprawdę domyślić, jak wygląda Wasza sytuacja rodzinna. Dlaczego ojciec nie utrzymywał regularnych konaktów, dlaczego teraz znosi złe zachowanie syna, dlaczego syn się tak do niego odnosi, jakie to były Twoje błędy i dlaczego uważasz, że to były błędy? A co z rodzeństwem, też synowi w czymś zawiniło?
      Jak chciałaś tylko to z siebie wyrzucić, to ok. Jak chciałaś rad i spojrzenia na sytuację z zewnątrz, to chyba powinnaś napisać coś więcej. Bo na razie, to ja na przykład odnoszę wrażenie, że z syna jest kawał rozpuszczonego, egoistycznego szczyla, któremu jest z tym dobrze i ma w odwłoku, że innym jest źle.
    • snakelilith Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:27
      Nie wiem na co liczysz.
      Niezależnie od przewinień dziecka, jeżeli to ja miałabym niecałe 20 lat, zostałbym w sumie zmuszona do opuszczenia domu, moja matka dałaby mi do zrozumienia, że czuje z tego powodu ulgę i nie szukałaby kontaktu przez kilka miesięcy, to pomyślałabym sobie, że nic dla niej nie znaczę i skreśliłabym ją na zawsze.
      • milva24 Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:51
        Jednak przewinienia dziecka są ważne bo co innego, jesli chciał żyć po swojemu i wybrać inną ścieżkę niż wskazali mu rodzice a co innego jeśli wynosił po cichu cenne rzeczy z domu żeby kupić narkotyki.
      • reinadelafiesta Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:51
        Posiłkujesz się poprzednim wątkiem? Bo w tym nic nie ma, że został zmuszony do opuszczenia domu, albo że ona mu dała do zrozumienia, że czuje ulgę. A dlaczego on źle traktuje rodzeństwo?
        • snakelilith Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 14:02
          Nie posiłkuję się niczym. Jak życie uczy i psychologiczne badania pokazują, sprawozdanie jednej strony nie zawsze oddaje pełną rzeczywistość. Jest tylko subiektywnym spojrzeniem. Wycinkiem. Koncentracją na wybrane rzeczy. Należałoby więc wysłuchać też tej drugiej strony oraz innych świadków.
          Gdyby autorka wątku była też tak dobrze zorientowana i rozumiała co się z synem dzieje, to nie popełniłaby też tych błędów, o których pisze. Tam jest więc interakcja, a nie wyłączna wina psychopaty syna.
          A teraz niby co? Ona dojrzała kobieta czeka, aż on dorośnie, zreflektuje swoje winy i przyjdzie szukać zgody?
          Z jego perspektywy może to wyglądać inaczej, a młodociane traumy są często irracjonalne i trudne do przepracowania. Mała szansa, że jemu się zmieni.
          Więc albo spisuje syna na straty, albo niech o niego walczy, a nie pielęgnuje własne rany.
          • reinadelafiesta Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 14:23
            Myślałam, że ona pisała o tym w poprzednim wątku i stąd wiesz. Z tego trudno cokolwiek wywnioskować, a wątkodawczyni póki co nie odpisuje.
        • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 14:40
          Bo widzi, ze rodzeństwo ma lepiej. Przy rodzeństwie już byłam mądrzejsza jako rodzic + mamy lepszą sytuację finansową i rodzeństwo dostaje więcej niż on dostawał w tym wieku. Gryzie go to bardzo.
          • alex.vause.is.back Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 17:30
            No jezuniu, jeśli nie żył o chlebie i wodzie, w jednej prześwitującej nędznej koszulinie, to nie przesadzajmy. Że pewnie dzieciaki mają lepsze zabawki czy wakacje niż wtedy, kiedy on był dzieckiem? Przecież nie robiliście mu tego specjalnie. Rozumiem, że obecnie też korzystał z wyższego poziomu finansowego na równi z młodszakami?
            • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 18:23
              Tak, korzystal. A przedtem było wszystko ale po prostu skromniej.
              • alex.vause.is.back Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:10
                No weź...
              • helka.na.zakrecie Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 22:08
                Bardzo umniejszający tekst o synu. Serio sprowadzasz to rzeczy materialnych?..
                Może on naprawdę czuł, że inaczej jego traktujesz niż młodsze rodzeństwo. Że mają więcej cierpliwości, zrozumienia matki?
                Zazwyczaj za złe relacje między rodzeństwem odpowiedzialni są rodzice.
                Oczywiście, tam jest też opuszczenie przez ojca, Ty przeciążona.
                Ten Młody sam z siebie - sama to piszesz - nie jest zły.
                Może Ty miałaś poczucia winy wobec niego i dlatego trudno Ci było stawiać mu granice..
                Etc, etc...

      • subskrybcja Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 20:28
        snakelilith napisała:

        > Nie wiem na co liczysz.
        > Niezależnie od przewinień dziecka, jeżeli to ja miałabym niecałe 20 lat, został
        > bym w sumie zmuszona do opuszczenia domu, moja matka dałaby mi do zrozumienia,
        > że czuje z tego powodu ulgę i nie szukałaby kontaktu przez kilka miesięcy, to
        > pomyślałabym sobie, że nic dla niej nie znaczę i skreśliłabym ją na zawsze.
        >
        Nie no laska, zależy dlaczego to ulga . Bo jakbys była wredna, złośliwa, agresywna i tak dalej w stosunku do matki i jakbyś nią pomatała, a matka cały czas by była po Twojej stronie, pomagała Ci , spełniała rządania i w końcu doszłoby do Twojej wyprowadzki, to jakby tam matka odetchnęła z ulgą to bym jej przyklasneła.
        A jakby miała wyrzuty sumienia, to bym powiedziała, ze rozum straciła.


    • pani_tau Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:38
      Wygląda na to, że żadnemu z was kontakt nie jest potrzebny. Syn się chętnie wyprowadził, ty odetchnelas z ulgą, już się nawzajem nie katujecie.
    • sattwaguna Re: Nie mam kontaktu z synem 07.06.26, 13:42
      O ile dobrze pamiętam ten watek twój syn byl po prostu chamowatym i agresywnym bencwałem.
      Daj spokój. I ciesz się spokojem. Jesteś matka i człowiekiem a nie wycieraczką. Nie ma z nim kontaktu, krzyżyk na drogę. Ciesz sie spokojem swoim i rodziny. Nie musisz znosić chamstwa tylko dlatego, ze to syn. To stary chłop a nie malusi chłopczyk z takimi dużymi uczuciami.
      Ogarnie sie, to sie ogarnie.
      Nie ogarnie sie, będziesz mieć spokoj.
      Inaczej wiecznie będziesz żyć w poczuciu winy.
    • alex.vause.is.back Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 17:24
      Bądź otwarta na ewentualny kontakt, i tyle.
      Mam bardzo chyba podobną historię, przez pewien czas myślałam, że co bym zmieniła, to i tak nie uratuję mojej córki przed nią samą ani naszej jakiejkolwiek relacji.
      Co mi pomogło? Przestałam się obwiniać, zaczęłam akceptować, co sama wyhodowałam, a jednocześnie stawiać granice niefajnym zachowaniom. Co nie znaczy, że sobie to traktowałam lekko, tylko czym innym jest przyjęcie konsekwencji swoich działań i zachowań, a czym innym jałowe obwinianie się.
      Ważne jest też, żeby samemu być stabilnym, a przynajmniej dążyć do tego.
      • alex.vause.is.back Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 17:26
        No i uciekło mi najważniejsze, ja się jakoś zmieniłam, moja córka też się zmieniła.
        Ostatnio robiłyśmy sobie żarty z czegoś, z czego nie sądziłam, że kiedykolwiek będę żartować.
        Ale to nie był miesięczny ani kilkumiesięczny proces.

      • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:09
        A jak konkretnie stawiałaś te granice?

        • alex.vause.is.back Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:11
          Zależało od sytuacji.
          Nie zgadzałam się na różne zachowania, mówiłam wyraźnie, że ich nie aprobuję.
          • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:29
            I córka słuchała? Po synu to spływało, jak mówiłam, że czegoś nie aprobuję.
    • szare_kolory Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 18:50
      wpore napisała:

      > Nie wiem czego oczekuje od Was, może jakiegoś komentarza…Chciałam to wyrzucić z siebie.


      Nie chcę, żeby to zabrzmiało, jak pastwienie się nad Tobą, ale co przeszkadza Ci w tym wszystkim najbardziej? To, że nie macie kontaktu czy to, że inni być może Cię oceniają? Bardziej tęsknisz czy bardziej czujesz ulgę? Nie musisz tu odpowiadać.
      Kochać nie ma obowiązku, moze tylko warto byłoby się szanować, ale na to pewnie teraz nikt nie może się zdobyć. Przykre, bo to opuszczony, młody człowiek. I im gorsze będzie jego zachowanie wovec innych, tym bardziej będzie odrzucany.
      • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:04
        Podczas większości spotkań z synem, a widziałam go codziennie po szkole np. czułam się zestresowana. Taki Supeł na żołądku jak tylko słyszałam zgrzyt zamka. I ta myśl - jaki będzie miał humor, czy będzie miły? Czy będzie znów wywoływał kłótnię. Dlatego teraz bardziej czuję ulgę niż tęsknię. Minęły już dwa miesiące.
        • raczek47 Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:08
          Ale uważasz, że jesteś winna takiego zachowania syna? Byłaś dla niego, powiedzmy w skrócie " gorsza" niż dla pozostałych dzieci?
    • piataziuta Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 19:07
      "Podejrzewam że syn cierpi z powodu moich błędów i to objawia się jego agresją wobec mnie."

      Autorefleksja to coś super cennego - nie każdego człowieka na to stać. Moja matka np. jest absolutnie niezdolna do autorefleksji.
      To dobry znak.


      "Przez ostatnie lata już nie popełniałam tych błędów które popełniłam na początku. Ale to nie wystarczyło aby syna uczucia i psychikę uratować."

      Potrzebny jest czas i zmiana nastawienia.

      "Podejrzewam że właśnie na tym tle syn ma problemy z agresją wobec innych ludzi też."

      Zaczynasz wchodzić w kwestie "winy". Niby twoja była wina. Kiedyś. Ale teraz to on jest problemem. To nie jest dobry znak.


      "On sam mówi że jest szczęśliwy, że nie ma żadnych problemów i nie ma powodu żeby on się zmieniał. Jak dla mnie to sytuacja patowa."

      Czyli nic się nie zmieniło. Oceniasz i chcesz zmieniać, zamiast dać sobą dobry przykład.

      "Liczę po cichu na to, że jak on dojrzeje zbliżymy się do siebie"

      Wątpię.
      Obstawiam 30% (bo autorefleksja, ciekawe na ile szczera), że się zmieni, do 70%, że nic się nie zmieni.

    • wpore Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 20:34
      Dziewczyny, bardzo uważnie przeczytałam Wasze posty, każdy z nich coś wniósł i zmusił do refleksji.
      Dziękuję za Wasz czas i uwagę.
    • helka.na.zakrecie Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 21:28
      Jak zależy Ci na kontakcie napisz mu tylko, że go kochasz, czekasz na niego, myślisz o waszej relacji i jeśli będzie gotowy, to jesteś i chcesz rozmawiać.
      Of kors, jeśli w ogóle to czujesz, bo jeśli nie, to nie pisz nic.
      I próbuj siebie i jego zrozumieć- skąd wzięła się jego wściekłość na Ciebie, na wlasnej terapii.
      Trochę klimat ballady o Januszku"- matka dobra, tylko dziecko bucowate
      Tia....


      • 71tosia Re: Nie mam kontaktu z synem 08.06.26, 23:31
        Chyba nic tak nie denerwuje młodych dorosłych którzy rozpoczynają samodzielne życie jak takie wymuszanie kontaktów przez pisanie przez matke liścików „syneczku kocham cię”. Jezeli autorka czuje potrzebę i jednak pewien niepokój jak młody sobie radzi niech puścić sms w stylu „co u ciebie ale nie musisz odpowiadać” - wystarczy.
        To że autorka czuje ulgę że syn się wyprowadził oznacza tylko tyle że była bardzo zmęczona sytuacją a nie że była złą matką. Każdy rodzic popełnia jakieś błędy i wbrew temu co czytamy na forum nasz wpływ na dzieci jest mocno przeceniany, czasami nawet jak rodzice nie popełniają jakiś kardynalnych błędów wynik wychowawczy bywa daleki od tego co by chcieli ale też bywa odwrotnie. Rodzice robią błędy jeden za drugim a wynik całkiem znośny smile
        • milva24 Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 07:53
          Każdy rodzic popełnia jakieś błę
          > dy i wbrew temu co czytamy na forum nasz wpływ na dzieci jest mocno przeceniany
          > , czasami nawet jak rodzice nie popełniają jakiś kardynalnych błędów wynik wych
          > owawczy bywa daleki od tego co by chcieli ale też bywa odwrotnie. Rodzice robią
          > błędy jeden za drugim a wynik całkiem znośny smile

          To właśnie czasami mnie pociesza. Że nie na wszystko jako rodzice mamy wpływ, można się tylko starać a wyjdzie jak wyjdzie.
        • szare_kolory Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 10:24
          71tosia napisała:

          > Chyba nic tak nie denerwuje młodych dorosłych którzy rozpoczynają samodzielne życie jak takie wymuszanie kontaktów przez pisanie przez matke liścików „syneczku kocham cię”. Jezeli autorka czuje potrzebę i jednak pewien niepokój jak młody sobie radzi niech puścić sms w stylu „co u ciebie ale nie musisz odpowiadać” - wystarczy.

          To chyba jednak bardzo nie ta sama sytuacja. Nie wygląda na to, że ten chłopak doświadczył nadmiaru czułości i szczerego zainteresowania jego sytuacją. Poza tym, ludzie są różni, młodzi także. I jedni się złoszczą na troskę mamusi, a inni jej bardzo poszukują. Jak jest tutaj - nie wiemy, bo znamy relację tylko z jednej strony, w dodatku dość skoncentrowaną na sobie. Na przeżyciach tej mamy, na jej sytuacji, dziecko jest tylko złe i przeszkadza. I może tak jest w rzeczywistości, jednak sami wiemy, jako dorośli, że takie sytuacje nie bywają jednostronne.
          • 71tosia Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 10:58
            Tu sytuacja jest raczej jasna syn wyprowadził się bo nie chciał dalej mieszkać z matką i rodzeństwem a matka przyjęła to z ulgą. Więc po co wbijać kobietę w poczucie że kontakt z synem musi mieć, skoro żadna ze stron przynajmniej na razie go nie potrzebuje? Moze za jakiś czas jak emocje trochę opadną kontakt naturalnie się nawiąże, na razie obie strony chcą po prostu odpoczac od siebie, i trzeba sobie na to dać przestrzeń.
            • szare_kolory Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 11:26
              71tosia napisała:

              > Tu sytuacja jest raczej jasna syn wyprowadził się bo nie chciał dalej mieszkać z matką i rodzeństwem a matka przyjęła to z ulgą. Więc po co wbijać kobietę w poczucie że kontakt z synem musi mieć, skoro żadna ze stron przynajmniej na razie go nie potrzebuje? Moze za jakiś czas jak emocje trochę opadną kontakt naturalnie się nawiąże, na razie obie strony chcą po prostu odpoczac od siebie, i trzeba sobie na to dać przestrzeń.

              Sytuacja nie jest, moim zdaniem tak bardzo prosta. Jednak, myślę, że tam pod spodem są żale tego chłopaka i być może one są uzasadnione. Jakoś nie przemawia do mnie to tłumaczenie, że to z poczucia gorszych zabawek to wszystko; no bądźmy przytomni. Autorka jakąś potrzebę tym wpisem realizuje, być może sama nie wie jeszcze jaką. Może poczucie winy, może wyrzuty sumienia, a może jest zdezorientowana, że nie czuje czegoś, co wg społeczeństwa w tej sytuacji czuć się powinno. Ale i być może ta przerwa da im obojgu coś dobrego. Oby tak było.
            • helka.na.zakrecie Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 12:45
              Kto ją wbija, że musi mieć kontakt?
              Pytanie, czy tego chcę, co czuje. Bo mówienie gładkich słów, jeśli nie są prawdziwe nic nie da.
              Autorka pisze, że nie ma kontaktu. Niewiadomo tak naprawdę po co?
              Czy chce odbarczenie z poczuć winy, że czuje ulgę,?
              Ambiwalencja- normalna sprawa. Można i tęsknić i czuć ulgę. Po prostu. Nie strasznego się nie dzieje.
              Oboje potrzebują dystansu.
              I to nawet może być ochronne dla ich relacji- rozdzielić się.
              Jak chce kontaktu z synem, niech ona zrobi pierwszy krok, zamiast czekać, aż on dojrzeje, bo ona dużo zmieniła...
              Pytanie tylko, czy syn to czuje, że matka dużo zmieniła..
              A cała sytuacja jest skomplikowana i ja nie winię matki, bo był kontekst rozstania z ojcem dzieci, ona była przeciążona.
              Mnie po prostu irytują uproszczenia, że syn był zły, bo było mniej finansowych zasobów, niż dla rodzeństwa..
              No chyba nie do końca o to chodzi, a autorce trudno to zobaczyć.
              Jak oboje potrzebują takiej separacji- nawet birzliwej- to ok. Nic na siłę.
              Jeśli matka chce jednak jakiegoś kontaktu, niech sama zainicjuje.Byle w zgodzie ze sobą.
              I ktoś pisze, że skoro ona czuje ulgę, to jest złą matką?
              W którym miejscu?..

              • 71tosia Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 13:07
                „ I ktoś pisze, że skoro ona czuje ulgę, to jest złą matką” ona sama tak się ocenia „zawiodłam jako matka” pisze. Moim zdaniem bardziej jest po prostu okropnie zmęczona konfliktami z nastoletnim synem, a to wpływa na ocenę.
                • helka.na.zakrecie Re: Nie mam kontaktu z synem 09.06.26, 13:58
                  I czasem to jest -mimo wszystko- bardzo adekwatna ocena.
                  I uznanie tego jest ważne dla dziecka, że rodzic dostrzega swoją odpowiedzialność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka