Już za jakiś czas ematki przestaną mi pisać, że nie pracuję. Już za jakiś czas przestanę słuchać nudnych artykułów w ŚDS o przysłowiowej historii zlewozmywarek, czy zajmować miejsca na OD. Nawet jeśli za parę miesięcy (odpukać w niemalowane!) nie otrzymam renty, moja gehenna na zasiłku stałym nie będzie trwała długo.
Oto bowiem burmistrz, cały na biało, poinformował o budowie nowego ZAZ w mojej pipidówie. Inwestycja pochłonie blisko 80 mln zł (dla przykładu poprzedni ZAZ kosztował skromne 15 mln i bardzo trudno się do niego dostać). ZAZ będzie połączony z funkcją DPS, więc będzie można zatrudnić się np. w pralni i prać rzeczy pensjonariuszy DPS. Będzie tam też zresztą zatrudniony doradca zawodowy. Nie wiem jak z kwestią posiłków dla pracowników (oczywiście nie liczę na drapane, ale mam nadzieję, że będzie można je wykupić, bo kuchnia też ma być).
Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że zostanę przyjęta i wszystko będzie dobrze. A pazerny Janusz z poprzedniego ZAZ, który nie zapłacił za transport jednemu z kierowców, sam pewnie wyląduje na zasiłku, bo nikt nie będzie chciał u niego pracować