alex.vause.is.back
05.07.26, 08:20
Na początku roku szkolnego żaliłam się troche na kolezanke, ktora wpadala ludziom do klas, patrzyla, co robimy pod jakimis durnymi pretekstami, inicjowala jakies krzywe akcje, a pozniej leciala do sekretariatu i dyrekcji. Oczywiscie dla kazdego milusia, pamietajaca o sprawach innych osob itp.
Forum mnie czesciowo obsmialo, ze jestem dzika i niezyczliwa.
W tej chwili lasce nie przedluzono umowy za to, ze slowami dyrekcji robi ferment i zajmuje sie nie swoimi sprawami zamiast siedziec we wlasnej sali i prowadzic zajecia. Ze zbiera ploty i leci z tym jeszcze wyzej.
A dziewczyny zorientowaly sie jakies pol roku temu, co to za ziolko tak naprawde, mimo przynoszenia przez nia ciast i rozdawania drogich ciuchow, duzo rzeczy innym popsula.
Ciesze sie, ze trzymalam sie od niej konsekwentnie z daleka. Bedzie troche spokoju. Nikt po niej nie placze.
Wszystko kiedys wyjdzie, tylko potrzeba troche czasu.