Dodaj do ulubionych

Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było)

07.07.26, 17:09
Tak, wiem, że juz kiedyś założyłem taki wątek, ale teraz mam na podorędziu artykuł z dobrymi cytatami.

1. Teresa i jej mąż, oboje na emeryturze, Teresa choruje z powodu tego, że mąż jest na stale w domu

Teresa jest stale poirytowana, ma kołatania serca, czasami drżą jej ręce, miewa dziwne nastroje, bywa, że płacze bez powodu. Mówiła o tym nawet swojej rodzinnej lekarce, ta poleciła zioła na uspokojenie. Ale nie pomagają.
— Bo we mnie jest coś takiego, że je nie mogę na niego patrzeć — mówi Teresa. — Wszystko, co mówi czy robi, doprowadza mnie do pasji. A przecież niby źle nie mamy, dwie emerytury, nie jesteśmy chorzy. Moglibyśmy żyć w miarę spokojnie


2. Amerykański ekspert dr Clifford Johnson

Podobnie jak japońskie żony, amerykańskie gospodynie domowe rezygnowały z zajęć poza domem, aby opiekować się dziećmi, ale kiedy dzieci dorastały i się wyprowadzały, kobiety znów miały czas na aktywności i towarzystwo poza domem. Jednak kiedy mężowie przechodzili na emeryturę, jakość życia ich żon szybko się pogarszała. Johnson relacjonuje, że żony mówiły z desperacją: "Wariuję", "Chcę krzyczeć", "On doprowadza mnie do szału", "Jestem zdenerwowana" lub "Nie mogę spać".
Podobnie jak japońscy emeryci, amerykańscy mężowie zmuszali się do zajmowania miejsc, w których ich żony przyzwyczajone były do ​​posiadania własnego autorytetu: domu, a zwłaszcza kuchni, i wykonywania obowiązków domowych. Kiedy mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc, relacje między małżonkami pogarszały się do tego stopnia, że ​​żona czuła się źle fizycznie, emocjonalnie i psychicznie, rozwijając u niej zespół nadpobudliwości psychoruchowej" — czytamy w artykule "Leaves Falling in Japan — Retired Husband Syndrome" autorstwa Barbary Lawrence.

No to ja proponuję profilaktyczną eutanazję spracowanych kuni, nieprzydatnych już w pracy, a zbędnych w domu.Btw świnie w "Folwarku zwierzącym" oddały przodownika pracy konia Boksera do rzeźni. Słuszna to była i dalekowzroczna decyzja!
Obserwuj wątek
    • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:13
      Ja mam radę - nie bądź upierdliwy to żona nie będzie dostawała piany na twój widok
      • majenkirr Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:19
        Jak to moja babcia mówiła „chłop w chałupie - wrzód na du.pie”🤷🏼‍♀️
        • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:23
          majenkirr napisała:

          > Jak to moja babcia mówiła „chłop w chałupie - wrzód na du.pie”🤷🏼‍♀️
          >

          Hihihi
        • heca007 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:31
          Moja babcia też tak mówiła.
          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:38
            Ciekawe, że jakby tak mówił mężczyzna to ojojoj mizoginia, nienawiść do kobiet, jak tak można.
            • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:40
              analoga_niet napisała:

              > Ciekawe, że jakby tak mówił mężczyzna to ojojoj mizoginia, nienawiść do kobiet,
              > jak tak można.
              >

              Przecież mówił: baba z wozu, koniom lżej
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:41
                I to to podobno było paskudne i antykobiece
                • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:42
                  no i co z tego?
            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:52
              analoga_niet napisała:

              > Ciekawe, że jakby tak mówił mężczyzna to ojojoj mizoginia, nienawiść do kobiet,
              > jak tak można.


              "Chłop w chałupie wrzód na dupie" czyli piąte koło u wozu czyli kwiatek na kożuchu. Powiedzonko odnosiło się do bezużyteczności mężczyzny na terytorium wyłącznie kobiecym. Do niczego się taki nie przydał a dodatkowo zawadzał i utrudniał sprawne funkcjonowanie domostwa. Nie deprecjonowało ono mężczyzny jako takiego. Poza tym uwzględniało to, że mężczyzna jako osobnik spełniający się wyłącznie w tzw. pracy zawodowej (uprawianie pola czy budowanie mostów) przebywając za długo poza swoją domeną popadał w nerwowość i zgnuśnienie.
            • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:12
              analoga_niet napisała:

              > Ciekawe, że jakby tak mówił mężczyzna to ojojoj mizoginia, nienawiść do kobiet,
              > jak tak można.
              >


              Jezuuuu
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:13
                Nie Jezu tylko takie pogardliwe podejście w związku jest obrzydliwe i nie wiem dlaczego tak się normalizuje to, że kobieta swoim mężem gardzi i uważa go za zło konieczne które ledwo znosi
                • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:28
                  Przecież to nie jest rzadkie zjawisko u obojga płci, że się nie trawi współmałżonka, ale z różnych powodów się z nim męczy.
                • marzenka12 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:45
                  analoga_niet napisała:

                  > Nie Jezu tylko takie pogardliwe podejście w związku jest obrzydliwe i nie wiem
                  > dlaczego tak się normalizuje to, że kobieta swoim mężem gardzi i uważa go za zł
                  > o konieczne które ledwo znosi
                  >

                  przez wieki normalizowano to ze kobieta mimo pogardy dla wrzoda musiała byc posłuszną żoną
                • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:00
                  mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc,
                  A ty swoją mamę szanujesz i dobrze ci się z nią mieszkało?
                  No ale to oczywiście inna sytuacja, bo ty byłaś dzieckiem, a tu jest dorosła starsza kobieta.
                  Zamiast pogardzać powinna mężowi oddać ...
                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:25
                    A gdzie jest powiedziane że te wszystkie urocze babcie mówiące o wrzodach były ofiarami przemocy?
                    • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:31
                      Do czego właściwie zmierzasz, poza tym, by znowu zdominować wątek?...
                      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:39
                        Przeczytaj jeszcze raz to zrozumiesz może. I nie bój się, na pewno wystarczy miejsca żebyś się pochwaliła młodszym facetem i udanym związkiem
                    • lauren6 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:37
                      Dlaczego uważasz, że są urocze?
                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:56
                      Nigdzie nie napisałam, że babcie są urocze. Nikt nie ma obowiązku być uroczy, nawet babcia i to czy są urocze nie ma nic do rzeczy.
                      Ale to co zacytowałam ma coś do rzeczy bo to są podane wprost powody niechęci tych babć do tych dziadków, o których wypowiada się "amerykański ekspert".
                      Pogarda ofiar przemocy do sprawców nie wydaje mi się niczym dziwnym ani niespotykanym, dla mnie to dość oczywista reakcja.
                      Ale ja osobiście ani takich babć mówiących o wrzodzie na dupie ani takich dziadków rozładowujący frustrację przemocą nie znam. Może ty znasz, to napisz - skąd się ich takie zachowanie wzięło? Skąd u twoich "uroczych babć" niechęc do "uroczych dziadków"?
                • tania.dorada Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 09:40
                  analoga_niet napisała:

                  > Nie Jezu tylko takie pogardliwe podejście w związku jest obrzydliwe i nie wiem
                  > dlaczego tak się normalizuje to, że kobieta swoim mężem gardzi i uważa go za zł
                  > o konieczne które ledwo znosi
                  >
                  Eeeee raczej dopiero od stosunkowo niedawna kobieta ma jakiś wybór, może dlatego?
          • m_incubo Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:15
            Moja tak nie mówiła, pewnie dlatego, że 45 lat była wdową.
        • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:11
          majenkirr napisała:

          > Jak to moja babcia mówiła „chłop w chałupie - wrzód na du.pie”🤷🏼‍♀️
          >


          Moja też!
      • infinitypool Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:20
        W wiekszosci takich przypadkow panom odbija jednak po przejsciu na emeryture, czesto wowczas zamieniaja sie w upierdliwcow
        • memphis90 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:01
          O czym jest mowa w artykule - o panach „uciekających” w przemoc i nieczułość. No straszne, że kobieta nie chce posłużyć za worek treningowy dla pana, któremu się nudzi na emeryturze.
      • bi_scotti Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:21
        borsuczyca.klusek napisała:

        > Ja mam radę - nie bądź upierdliwy to żona nie będzie dostawała piany na twój wi
        > dok
        >

        Plus ogarniecie tego, co w tyme cytacie: mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc.
        Gdy owze taki zdepresjonowany, nieczuly and/or przemocowy dokona proper soul-rearching, zadba osobiscie o poprawe swego stanu, to i relationship z emerytowana zona ma szanse na poprawe. Poza tym owze maz zawsze moze wniesc wniosek o rozwod - od facetow tez przyjmuja tongue_out So simple, eh ... Life.
        • buldogkolejnyban [...] 07.07.26, 17:50
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • buldogkolejnyban Odpowiedź do moderacji 08.07.26, 18:45
            A jakie to reguły prawa czy regulaminu naruszył mój wpis?
            To, że prostowałem czyjeś kłamstwa to jest naruszenie regulaminu? O większą głupotę czy zakłamanie trudno.
            Tak samo możecie z sześćdziesięciu kilku wpisów zrobić piętnaście, żeby ukryć skalę zakłamania - że nie powiedział, co powiedział, że 2+2=5.
            • buldogkolejnyban Re: Odpowiedź do moderacji 08.07.26, 18:46
              I jedyne co zostaje, kiedy cienia racji brak, to ban.
      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:28
        Uważasz, że jak ktoś ma do Ciebie o wszystko pretensje to na pewno to Twoja wina, że jesteś upierdliwa?
        • bi_scotti Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:18
          analoga_niet napisała:

          > Uważasz, że jak ktoś ma do Ciebie o wszystko pretensje to na pewno to Twoja win
          > a, że jesteś upierdliwa?
          >

          Roznie bywa - everybody has a story. Ja wiem jedno: zycie zbyt krotkie zeby sie meczyc jako niechciany, wkurzajacy wspolmalzonke wspolmazonek - jesli Rikiemu badz facetom przezen opisywanym zle sie zyje z kobietami majacymi pretensje (uzasadnione badz nie), they do have an option - jak wspomnialam wyzej: pozwy rozwodowe przyjmuja rozniez od male clients. Natomiast opcja, ze kobieta faceta nie chce a on jako rozwiazanie wybiera np. przemoc jest simply nie do obrony, eh. Cheers.
    • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:23
      Jak zwykle dyskusja o dowodach anegdotycznych lub instytutu danych z dudy. Weź idź już do tej budżetówki.
    • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:23
      I oczekujesz innych odpowiedzi niż w przypadku 2137 poprzednich wątków na ten temat. Okej...
    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:25
      Ale po co zabijać? Zawsze można starym męskim wzorem wymienić na nowszy model. Przez lata panowie ochoczo pozbywali się nieprzydatnych klaczy i cóż, karma wraca.
      Inna sprawa, że nader często małżeństwa pokolenia obecnych 60+latków to odwrócony popularny motyw z romansideł, czyli historia lovers to enemies. Obserwując takich ludzi mam wrażenie, że wzajemna niechęć do siebie i lata nagromadzonych żali najmocniej cementują związek.
      • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:42
        Otóż. Nic nie cementuje układu tak mocno jak silne negatywne emocje. Z drugiej strony to świetnie bo reszta ludzkości ma święty spokój, co najwyżej od czasu do czasu jest narażona na widowisko - państwo dają czadu wewnątrz układu nie absorbując postronnych swoimi wadami.
        • m_incubo Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:19
          Tak jest. Mój stryj i jego żona żarli się od dnia ślubu prawdopodobnie, dozyli razem 70 rocznicy ślubu, wciąż we wzajemnych pretensjach i złośliwościach.
          • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:21
            Może mają zayebisty seksbig_grin
            • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:30
              Złoty k...tas wink
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:23
                I piczka łajdaczka. Primula, tak to było?
                • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:48
                  Psioszka była.
                • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:23
                  Psioszka Łajdaczka!
                  I Stara Torba z Narowami
          • bi_scotti Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:22
            m_incubo napisała:

            > Tak jest. Mój stryj i jego żona żarli się od dnia ślubu prawdopodobnie, dozyli
            > razem 70 rocznicy ślubu, wciąż we wzajemnych pretensjach i złośliwościach.
            >

            Sasiedzi moich tesciow na msze z okazji 50 anniversary szli oddzielnie roznymi drogami, bo razem nie dali rady nawet together do kosciola big_grin Dozyli chyba 65 czy 66 rocznicy, zmarli w odstepie tygodnia surprised Crazy beans. Cheers.
            • minivini Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:25
              Smutne. Typowy przykład życia na pokaz.
            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:31
              Przypomniał mi się ślub kościelny moich rodziców, brali go jak miałam 20 lat. Dzień przed ślubem tak się pokłócili o bukiet że spodziałam się już odwołania całej imprezy.
              • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:34
                Co ich skłoniło do takiego kroku?
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:19
                  Wiara i przekonania.
                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:43
                    I ta wiara i przekonania nie skłoniły ich do lepszych rzeczy, typu: wzajemna troska, życzliwość, wychowanie dziecka w miłości, a nie obojętnosci i przemocy?
                    Ciekawe byłoby ich spytać, w co konkretnie wierzyli i jakie mieli przekonania i czy rzeczywiście to one nimi kierowały, a nie np. złe wzorce i schematy zachowań oraz poczucie skrzywdzenia, bycie nieszczęsliwym, a jednocześnie poczucie winy?
                  • m_incubo Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:06
                    Wiara skłoniła ich do ślubu po 20 + latach związku? Ochrzcili się po czterdziestce?
                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:56
                      Ludzie przeżywają nawrócenie czy powrót do wiary w różnym wieku. Natomiast nei wiem, czy jako ateistka jestem najlepszą osobą do rozważania tego, bo dla mnie to abstrakcja
                    • arwena_111 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:46
                      Znam przypadek, gdzie po 40 latach para wzięła ślub kościelny.. Po prostu pierwsza żona pana zmarła (małżeństwem nie byli nawet rok). Było to dla nich bardzo ważne.
            • m_incubo Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:02
              Dokładnie ta sama sytuacja.
              Stryj i ciotka zmarli oboje dobrze po dziewięćdziesiątce (byli rówieśnikami) i w odstępie 2 czy 3 miesięcy.
      • tania.dorada Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 09:43
        Of kiedyż to karma wraca, zwłaszcza w temacie rozwodów?
        • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 11:58
          Od wtedyż, kiedy to panie składają pozwy rozwodowe suspicious
          (a obecnie zdaje się to większość jest składana przez kobiety).
    • kropkacom Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:29
      Nie mogę się doczekać aż mąż przejdzie na emeryturę. Tak dla odmiany o sobie. Ciebie żona też nie zniesie na na emeryturze? Piszemy o sobie. Przypominam.
      • kamin Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:03
        To jest właśnie jeden z jego lęków. Wyobrażał sobie dawniej, że emeryturę spędzi bzykając za pieniądze młode Tajki.
        Teraz dotarło do niego że to jest scenariusz, który najbardziej ucieszyłby jego żonę.
        • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 09:08
          Nie będzie miał kasy na Tajki i umrze w jakimś depeesie na prowincji, a żona odżyje 😁
        • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:52
          Cudowne, nie? 😂
    • arthwen Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:29
      "Kiedy mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc, relacje między małżonkami pogarszały się do tego stopnia, że ​​żona czuła się źle fizycznie, emocjonalnie i psychicznie, rozwijając u niej zespół nadpobudliwości psychoruchowej" - no bardzo dziwne, że żona czuła się źle fizycznie, emocjonalnie i psychicznie, skoro mąż rozładowywał na niej poczucie straty i potem depresję, poprzez nieczułość i przemoc (!)
      • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:27
        Też zwróciłam uwagę na ten uroczy fragment.
        • la_felicja Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:55
          Ja też. Wredne baby, zamiast nadstawiać się do bicia z radością i wdzięcznością, to one odstawiają jakieś kołatania serca i inne fanaberie
    • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:31
      Bardzo ciekawe.

      Bo to jak mąż nie zadbał o to, aby mieć swoje życie poza domem i pracą to tak chyba musi się kończyć . Szlag my mnie trafił, gdyby mój mąż wtrącał mi sie do kuchni.
      • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:33
        Ja wprost uwielbiam jak 'mi' sie wtrąca bo wtedy on gotuje a ja z niej wychodzę.
        Tylko balagani przy tym no ale trudno, ja z tych co wolą sprzątać niż gotować
        • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:53
          Ja też wpuszczam a wręcz zapraszam :p I też zostawia zgliszcza, ale efekt jest tego wart zwykle :p
    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 17:36
      "Kiedy mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc, relacje między małżonkami pogarszały się do tego stopnia, że ​​żona czuła się źle fizycznie,"

      A Marceli Szpak czyli Riki dziwi się światu że akcja rodzi reakcję big_grin big_grin big_grin Jak ktoś wali we mnie powyższym i w dudzie ma sugestie dążenia do zmiany sytuacji to najpierw czuję się źle fizycznie i psychicznie, a potem spier.....am. A ty Riki nie, męczennikiem jesteś?
    • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:07
      Ale po co eutanazja, ewolucja nam załatwiła święty spokój na starość, mężczyźni umierają ładnych parę lat wcześniej niż kobiety.
      • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:13
        Chwalmy pana 🙏
        • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:34
          Dzizas baby 😅
          • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:23
            No co, tłumaczymy rikiemu światbig_grin
        • martishia7 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:37
          Matka natura to bardzo mądrze wymyśliła.
          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:16
            martishia7 napisała:

            > Matka natura to bardzo mądrze wymyśliła.

            Matka natura ma na celu prokreację i przedłużenie gatunku.

            W związku z tym:
            - facet jak młody i sprawny, to biega, żeby zaliczyć jak najwięcej pań
            - jak się starzeje, to szuka pań coraz młodszych (matka natura ma imperatyw prokreacji)
            - za to pani po rozmnożeniu dość szybko przestaje być zainteresowana seksem, a w dłuższej perspektywie również i panem tatusiem (zwłaszcza jak dzieci odchowane i nie gra już wielkiej roli czynnik organizacyjno-ekonomiczny ogarniany wcześniej przez pana)

            Natomiast nikt nie pochyla się z równie wielką troską nad panami. Biadolenie, że na starość pan mąż w domu przeszkadza to "ojojojoj , jakiż to wielki problem, jak te panie cierpią!". To jest temat do naukowych rozkmin i płodzenia kolejnych artykułów na popularnych portalach.

            Ale to, że facet dla swego ogólnego dobrostanu musi ru..ać oraz musi mieć babę krzątającą się po domu, bo bez tego osuwa się w destrukcję psychiczną i fizyczną oraz żyje statystycznie kilka lat krócej... O nie!, to już absolutnie nikogo nie obchodzi. "Wsadź se między drzwi!" jak triumfalnie mówiła do swego męża koleżanka mojej matki.

            Tak jak napisałem w pierwszym poście tego wątku - eutanazja spracowanych kuni byłaby najlepsza. Jak w "Folwarku zwierzęcym" Orwella.
            • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:25
              riki_i napisał:

              > Ale to, że facet dla swego ogólnego dobrostanu musi ru..ać oraz musi mieć babę
              > krzątającą się po domu, bo bez tego osuwa się w destrukcję psychiczną i fizyczn
              > ą oraz żyje statystycznie kilka lat krócej... O nie!, to już absolutnie nikogo
              > nie obchodzi.

              No wyobraź sobie, że nie obchodzi. Tak samo, jak "mężczyzn" pewnego pokroju nie obchodzi dobrostan kobiet.

              > Tak jak napisałem w pierwszym poście tego wątku - eutanazja spracowanych kuni b
              > yłaby najlepsza. Jak w "Folwarku zwierzęcym" Orwella.

              To zamiast na Phuket leć do Szwajcarii. Problem solved. Nie dziękuj.
            • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:59
              >facet dla swego ogólnego >dobrostanu musi ru..ać

              Kobieta to nie jest worek na spermę, debilu.
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:37
                Musi to robić z powodów fizjologicznych. Jak nie robi, to mu szkodzi na zdrowie psychiczne i fizyczne.

                I mogłabyś być nieco uprzejmiejsza.
                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:45
                  A kobiecie nic nie szkodzi.
                  Kobieta ma dawać dudy i się krzątać, i nie marudzić. Jej samopoczucie można mieć w odwłoku.
                • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:51
                  > Musi to robić z powodów fizjologicznych.

                  To niech sobie robi dobrze sam.
                  Chciałbyś być traktowany jak worek na spermę?
                  To nie jest pytanie retoryczne. Pomyśl.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:15
                    beneficia napisała:

                    > > Musi to robić z powodów fizjologicznych.
                    >
                    > To niech sobie robi dobrze sam.
                    > Chciałbyś być traktowany jak worek na spermę?

                    Panie, które ogłaszają się na tinderze w celu wiadomym, też uznajesz za "worki na spermę"? Potrzebę fizjologiczną uprawiania seksu miewa także i druga płeć (acz nie w takim stopniu jak u mężczyzn)

                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:20
                      Te panie chca seksu i go szukają zamiast siedzieć i płakac: ojojoj, mój mąż mnie nie bzyka
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:11
                        Taaaak, a ów niebzykający mąż mówi na to "dzięki Ci , o wspaniała żono, że sobie sama skutecznie rozwiązałaś ten problem" smile
                        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:15
                          To lepiej zmuszać do seksu niechętną osobę (szantażem, groźbą, fochami itp), niż wziąć na klatę to, że się "musi bo się udusi" i rozstać się z niechętną i znaleźć sobie chętną? Albo lepiej zdradzać i żyć cały czas w klamstwie? Dziwna ta "męska" logika.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:33
                            Męska logika wie, że jak nowa chętna załatwi sobie to co chce, albo poczuje się pewnie, to mogą pojawić się analogiczne problemy. Nie mówiąc już o kosztownym rozgardiaszu życiowym jaki stanowi każdorazowy płodozmian i wymiana jednej pani na inną.
                            • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:45
                              Rysiu, w świecie normalnych ludzi związek jest od tego, by czuć się w nim pewnie, i niczego się nim nie załatwia.
                            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:37
                              1. To ta męska logika jest nic nie warta, skoro podpowiada takie oczywiste bzdury.
                              2. jeśli pan bardziej sobie ceni zdobytą grzędę, niż realizację swoich "naturalnych, biologicznych potrzeb" oraz bliskość emocjonalną, no to przeciez ma czego chciał.
                              A ty tak zawsze krytykujesz kobiety za dbanie o grzędę, a w przypadku panów to okazuje się być racjonalne i ok?
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:47
                                Panom posuniętym w latach po prostu zazwyczaj się nie chce zaczynać wszystkiego od nowa, iść znów od zera. Poza tym w męskim gronie opowiadamy sobie pierdyliard przypadków, gdy jednak kolejnego domu z ogródkiem dany pan albo nie dał rady postawić, bo w trakcie tej czynności padł i leży półtora metra pod ziemią na cmentarzu, albo kosztowało go tyle wysiłku, że obecnie jest wrakiem człowieka. Aha, no i jeszcze ten new model, zawsze może znienacka odpłynąć i oznajmić , że to jednak nie to (jak poprzednia młódka Ibisza, niejaka Paulina Piosik)
                                • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:00
                                  "Aha, no i jeszcze ten new model, zawsze może znienacka odpłynąć i oznajmić , że to jednak nie to (jak poprzednia młódka Ibisza, niejaka Paulina Piosik)"

                                  To może zrobić każdy model, obu płci i zawsze. 🤷
                            • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:59
                              Wiesz co Riki, ja jakoś rok temu poznałam pana, który mógłby być tobą, gdyby akurat nie był Włochem.
                              Ciągle się zadaje z jednym typem kobiet a potem płacze, że baby złe, wyrachowane i suki...
                    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:28
                      riki_i napisał:

                      > beneficia napisała:
                      >
                      > > > Musi to robić z powodów fizjologicznych.
                      > >
                      > > To niech sobie robi dobrze sam.
                      > > Chciałbyś być traktowany jak worek na spermę?
                      >
                      > Panie, które ogłaszają się na tinderze w celu wiadomym, też uznajesz za "worki
                      > na spermę"? Potrzebę fizjologiczną uprawiania seksu miewa także i druga płeć (a
                      > cz nie w takim stopniu jak u mężczyzn)
                      >

                      Oczywiście jak zwykle nie czaisz. Potrzeba uprawiania seksu nie jest równoznaczna z potrzebą bycia traktowaną jak worek na spermę bo facet który traktuje kobietę jak worek na spermę nie jest dobrym kochankiem.
                    • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:37
                      Panie, które ogłaszają się na tinderze, oczekują raczej seksu, a nie tego, że mają się beznamiętnie wypiąć.
                • asia_i_p Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:18
                  Myślałam, że z uprzejmości zrezygnowaliśmy przy słowie "ru...ać", Beneficia pewnie też.
              • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:38
                W sumie jeśli jest tak traktowana, to całkiem sprawiedliwe zdaje się to, że traktuje faceta jak bankomat.
                Jak Kuba Bozi...
                • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:45
                  Amen.
            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:50
              Riki, jesteś już na tyle dużym chłopcem, że naprawdę czas zrozumieć: owszem, nikogo to nie obchodzi, żebyś był szczęśliwy. Chcesz mieć udane, fajne życie, to je sobie zorganizuj, świat nie jest Ci niczego winien. I to nie jest kwestia płci, bo tak samo moje potrzeby, oczekiwania i wizje nie obchodzą świata i nikt mi nie będzie zapewniał ich realizacji. A artykułami o cierpiących mężczyznach zawalone jest pół internetu - manosfera się to nazywa. Oczywiście możesz też odgrzebać dziennikarskie skille i napisać własny tekst .
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:12
                Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie rozpatruję wszechświata przez pryzmat siebie i nie wpycham do każdego wątku odniesień do mojego najmojszego ja.

                Manosfera jest izolowanym marginesem dyskursu publicznego, równie dobrze można pisać o sytuacji białych w RPA na przykładzie Kleinfontein (prywatne osiedle niedaleko Pretorii, gdzie nie wpuszcza się czarnej ludności).

                Na głównych portalach nie pisze się o "cierpiących mężczyznach" odstawianych na starość przez żony od stołu i łoża, za to artykułów o kobietach, które muszą użerać się z siedzącym na emeryturze w domu mężem, którego nie znoszą, jest cała masa.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:20
                  Ależ rozpatrujesz, nieustająco twierdzisz, że Twoje potrzeby są uniwersalne, Twoje problemy znaczące dla społeczeństwa a styl życia Twojego otoczenia jest głównym punktem odniesienia w dyskusjach o rzeczywistości.
                  Zresztą to co napisałam to było retoryczne - podstaw sobie pod to każdego dorosłego człowieka.

                  Jak napisałam - jak uważasz problem meskiej starości za waż,ki to uderzaj z nim do mediów.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:07
                    analoga_niet napisała:

                    > Ależ rozpatrujesz, nieustająco twierdzisz, że Twoje potrzeby są uniwersalne,

                    Twierdzę, że zdrowy facet niezależnie od wieku "musi ru...ać", bo inaczej mu szkodzi. I mógłbym założyć cały wątek na ten temat, ale po co? Chyba znasz Józka i Tanebo.... obaj normalni nie są.

                    > Twoje problemy (są) znaczące dla społeczeństwa

                    Problemy mojej bańki są znaczące dla społeczeństwa, bo moja bańka nie jest taka mała i ma wpływ na życie społeczne (niezależnie od tego, czy akurat konkretny Riki chodzi do roboty, czy też aktualnie się leni)

                    > a styl życia Twojego otoczenia jest głównym punktem odniesienia w dyskusjach o rzeczywistości.

                    Tutaj to trudno aby było inaczej, nie znam np. środowisk rolników czy mieszkańców wsi poPGRowskich, gdybym usiłował antycypować ich spojrzenie na świat byłbym niewiarygodny.

                    Usiłuję jednak w swoich wątkach szukać jakiejś szerszej perspektywy i STARAM SIĘ nie pisać o problemach typu "co na obiad", o tym, że "moja żona cośtam" , a dzieciaczek jeszcze coś innego. Te kwestie oczywiście wypływają, bo nie żyję w społecznej i rodzinnej próżni, ale nie walę w sposób taki jak Ty , czyli przemożnie z karabinu "ja, ja, ja".

                    > Jak napisałam - jak uważasz problem meskiej starości za waż,ki to uderzaj z nim
                    > do mediów.

                    W przeciwieństwie do Ciebie nie zarabiam na pisaniu tekstów do mediów.

                    Cel mojej pisaniny na forum jest taki, jaki poszerzyć sobie horyzonty merytorycznym punktem widzenia innych osób (oczywiście pomijając trolle, czyli ludzi, którzy wypowiadają się wyłącznie dla draki).
                    • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:12
                      Ta szersza perspektywa to piedrolenie w kółko o tym, że facet musi poroochać i mieć obsługę.
                      Ja bym jednak szukała rozmówców wśród tych mieszkańców popegieerowskiej wsi...
                    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:47
                      "Twierdzę, że zdrowy facet niezależnie od wieku "musi ru...ać", bo inaczej mu szkodzi. I mógłbym założyć cały wątek na ten temat, ale po co? Chyba znasz Józka i Tanebo.... obaj normalni nie są."

                      Z tym wiekiem to bym nie przesadzała bo wielu wynosi warsztat na strych w wieku późnośrednim.
                      Kobieta natomiast jeśli ma jako taki temperament potrzebuje UDANEGO SEKSU. Nie spina się to z wypinaniem dla typa który musi ru....
                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 16:22
                      Wielu mężczyzn żyje bez seksu, okresowo zwykle. Z uporem maniaka pomijasz rosnące grono wybierające inne aktywności, w tym pornografię - od kiedy można mieć "dziewczynę AI"skrojoną na miarę to pewnie jeszcze się nasili. Jest wiele związków bez seksu, bo to mężczyzna go nie chce.

                      Problemy Twojej bańki nie wydają mi się bardziej ważkie od problemów mojej, ale przynajmniej mam świadomość, że poza nią też jest świat. Twoja szersza perspektywa to "a mój kolega" big_grin
                    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:37
                      "Cel mojej pisaniny na forum jest taki, jaki poszerzyć sobie horyzonty merytorycznym punktem widzenia innych osób (oczywiście pomijając trolle, czyli ludzi, którzy wypowiadają się wyłącznie dla draki)."

                      Ale że ty chcesz sobie poszerzyć horyzonty? surprised Matkoboska, bardziej bezczelnego kłamstwa dawno nie słyszałam big_grin
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:42
                        A co w tym dziwnego? Gdybym nie chciał poszerzać horyzontów, tylko pieścić ego, wypluwać najmojsze prawdy, albo wydawać z siebie dźwięki orangutana, to bym pisał na męskim forum.
                        • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:22
                          riki_i napisał:

                          > A co w tym dziwnego? Gdybym nie chciał poszerzać horyzontów, tylko pieścić ego,
                          > wypluwać najmojsze prawdy, albo wydawać z siebie dźwięki orangutana, to bym pi
                          > sał na męskim forum.

                          Ale przecież właśnie to robisz.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:12
                            To nie jest męskie forum.
                            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:19
                              Nie pal głupa, jakie by nie było forum nie poszerzasz horyzontów i wypuszczasz najmojsze prawdy.
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:38
                                Przypier...alasz się złośliwie do mnie i od paru postów nie masz już żadnych merytorycznych argumentów, tylko ziejesz jadem.
                                • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:46
                                  "Przypier...alasz się złośliwie do mnie i od paru postów nie masz już żadnych merytorycznych argumentów, tylko ziejesz jadem. "

                                  Jaaaa? smile No tak, złośliwie przypominam ci że powtarzasz jak katarynka prawdy objawione rozwielitek emocjonalnych (nieważne ile mają fakultetów i jak bardzo są to "poważni goście") i nie jesteś w stanie wyjść umysłem poza nie.
                    • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:03
                      "Twierdzę, że zdrowy facet niezależnie od wieku "musi ru...ać", bo inaczej mu szkodzi. I mógłbym założyć cały wątek na ten temat, ale po co? Chyba znasz Józka i Tanebo.... obaj normalni nie są."


                      Ale dlaczego miałoby to kogokolwiek, oprócz samych zainteresowanych, w ogóle obchodzić?
                    • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:05
                      "Cel mojej pisaniny na forum jest taki, jaki poszerzyć sobie horyzonty merytorycznym punktem widzenia innych osób "


                      No jeśli taki jest cel, to jesteś od niego nadal baaaardzo daleko, nawet po tylu latach tutaj...
                • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:38
                  > Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie rozpatruję wszechświata przez pryzmat siebie i nie wpycham do każdego wątku odniesień do mojego najmojszego ja.

                  CZEGO nie robisz, przepraszam??? big_grin
                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:47
                  To napisz własny artykuł.
                  I powiem szczerze - mam w d*upie rzekome cierpienie mężczyzn, którzy całe życie uznawali, że jeśli przynosili kasę do domu, to zrobili już w życiu wystarczająco, a to, jak czują się ich żony, zwisa im niczym ten posmutniały na starość qutasik.
                • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:02
                  "Na głównych portalach nie pisze się o "cierpiących mężczyznach" odstawianych na starość przez żony od stołu i łoża, za to artykułów o kobietach, które muszą użerać się z siedzącym na emeryturze w domu mężem, którego nie znoszą, jest cała masa."


                  Cóż, być może po prostu to oni są problemem, nie kobiety 🤷
            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:52
              "Ale to, że facet dla swego ogólnego dobrostanu musi ru..ać oraz musi mieć babę krzątającą się po domu, bo bez tego osuwa się w destrukcję psychiczną i fizyczną oraz żyje statystycznie kilka lat krócej... O nie!, to już absolutnie nikogo nie obchodzi. "Wsadź se między drzwi!" jak triumfalnie mówiła do swego męża koleżanka mojej matki."

              Do tego wystarcza matka lub inna opiekunka i masturbacja (dla bardziej wyrafinowanych ewentualnie płatny seks). Mężczyzna z twojej bajki nie potrzebuje kobiety, szkoda marnować materiał ludzki czyli rzucać perły przed wieprze.
            • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:28
              riki_i napisał:

              >
              >
              > Ale to, że facet dla swego ogólnego dobrostanu musi ru..ać oraz musi mieć babę
              > krzątającą się po domu


              ....

              No nie, dziewczęta?
              • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:38
                Nic, tylko się z takim wiązać. Już lecę.
                • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:05
                  Gdzie się wpychasz, kolejka jest
                  • arthwen Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:40
                    Jest, jest - do wyjścia wink
    • boggi_dan Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:15
      Niech sobie oboje znajdą zajęcie na stare lata. I jak najmniej kontaktu ze sobą. A będą szczęśliwi, aż do śmierci.
    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:57
      "mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc"
      Wredna żona pogardza męzem i jest rozdygotana a on przecież taki biedny całe życie lub harpwał i harpię utrzymywał. Ok, może z raz czy dwa mu się ręka omskła, ale to z tej depresji przecież. Zaraz tam przemoc, oj tam, oj tam...
    • bmtm Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 18:57
      Teraz mniej to widać (dużo par bez ślubu, możliwość rozwodu, lepsza sytuacja mieszkaniowa).
      W dawnych pokoleniach było to jednak bardzo widoczne. Ludzie biorąc ślub często słabo się znali już po kilku latach i nie mogli ze sobą wytrzymać.
    • nenia1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:04
      cóż, jeszcze jeden dowód na to, że tradycyjny, patriarchalny układ się nie sprawdza.

      W sumie logiczne, jak pani pana do kuchni nie wpuści, bo to jej królestwo, i jak sama wszystko w domu robi lepiej a pan niech "tylko zarabia" bo potem taki chłop bez pracy plącze jej się tylko po domu, nie wie co ze sobą zrobić i łatwo się o niego potknąć.

      Mój "wytresowany" do prac domowych i świetnie gotuje big_grin
      A zarobić na siebie zarabiam z naddatkiem. Ja tam się o koronę i berło w kuchni nie biję. Po co?

      Podejrzewam więc, że na emeryturze będę przy nim wiodła jeszcze wygodniejsze życie niż teraz.
    • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:09
      No i pewnie to prawda.
      Ja z autopsji nie znam, bo w mojej rodzinie faceci mieli tyle przyzwoitości, że się zwijali w okolicach 50-tki.
      Mój mąż z długowiecznej rodziny, ale jeszcze do emerytury nie dorosł, a już bywa wkurzający i za dużo w chałupie siedzi.
      • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:35
        andaba napisała:

        > No i pewnie to prawda.
        > Ja z autopsji nie znam, bo w mojej rodzinie faceci mieli tyle przyzwoitości, że
        > się zwijali w okolicach 50-tki.


        Następna 🤭😅
        > Mój mąż z długowiecznej rodziny, ale jeszcze do emerytury nie dorosł, a już byw
        > a wkurzający i za dużo w chałupie siedzi.
      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:41
        Ciekawe czy mąż też już odlicza żebyś się przyzwoicie zwinęła lada moment 🙄
        • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:01
          Niewykluczone.

          Ale najbardziej to chyba każde z nas liczy, że się zwinie zawczasu.
          Ja na szczęście mam większe szanse.
          • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:10
            Jezu.
            Dlaczego normalnie się nie rozwiedziecie?
            Jedno z drugim się męczy, gdzie sens?
            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:40
              Bo trzeba nieść swój krzyż.
            • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:49
              Ale czemu męczy? Ja sobie nie wyobrażam życia bez mojego męża i wcale mu śmierci nie życzę i całkiem serio liczę, ze to ja umrę pierwsza, bo on braku mnie nie odczuje, a ja jego tak.

              • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:24
                Tak nisko oceniasz swoją wartość w małżeństwie, że uważasz, że mąz braku nie odczuje? Dlaczego?
                • kropkacom Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                  Finansowego zapewne.
                  • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:45
                    Na pewno nie, zarabiam dwa razy więcej.
                    I mam bardzo małe potrzeby.

                    Po prostu, nauczyłam się, że zawsze mogę na niego liczyć. Nawet jak jestem 300 km od niego i zaszwankuje mi auto, to mam takie - zadzwonię do męża, on na pewno coś poradzi. No i zawsze poradzi, nigdy nawet mechanika nie muszę prosić, zawsze był mi w stanie przez telefon powiedzieć co mam zrobić.
                    I dotyczy to wszystkiego, mąż zawsze na wszystko poradzi, wszystko potrafi zrobić.
                    Pewnie, synowie też wiele przejęli tego po ojcu, ale oni mają swoje życie, a mąż ma tylko mnie na głowie smile
                    • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:54
                      No i takiego męża fajnie mieć smile
      • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:42
        Ja chyba za krótko jestem mężatką czy co.
      • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:49
        Andaba twoja szczerość jest rozbrajająca 😅
        • ritual2019 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 22:14
          To nie szczerosc to specyficzna mentalnosc. 🤣
        • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 09:14
          Andaba za darmo przenosi nas do dziewiętnastowiecznej wsi galicyjskiej.
          • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 15:11
            Jest to w pewien sposób fascynujące ale też trochę straszne :p
    • minivini Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 19:57
      Bo długoletnie małżeństwa są przereklamowane. Te pary „szczęśliwych staruszków” tak naprawdę są ze sobą z lenistwa i przyzwyczajenia a na codzień znieść się nie mogą. Ot takie życie dla pozorów. Dla niektórych najważniejsze jest żyć tak żeby inni chwalili / zazdrościli. Nawet poświęcając swoje szczęście osobiste.
      • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:26
        Niektórzy tak a niektórzy nie.

        Ile par staruszków dobrze znasz?
        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:05
          Ja raczej, znając wieloletnie związki, uważam, że to jest najczęściej sinusoida: okresy zadowolenia/szczęścia przeplatają się z kryzysami. I zwykle na początku związku jest dłuższa i oszałamiająca "górka", rodzaj haju emocjonalnego, a później - dołek (często gdy pojawia się dziecko, przeprowadzka, kryzys w pracy, problemy finansowe itp lub po prostu nuda). Jeśli ludzie są dojrzali to ten dołek nie jest dramatyczny i później następuje kolejna górka - już niższa niż pierwsza. Dojrzali ludzie zdają sobie z tego sprawę - że już raczej nie będzie takiego haju jak na początku, ale i spadki mogą być znośne i nie niszczące. Niedojrzali - nie mogą się pogodzić z tym, że haju początkowego już nie ma, a każdy kryzys traktują jako dramat, obwiniają drugą stronę, szukają ucieczki w pracę, hobby, inne znajomości itd, czym pogłębiaja i wydłużają okresy spadku. I kończy się albo rozstaniem albo narastającą frustracją obu stron.
          • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 07:58
            152kk napisała:

            > Ja raczej, znając wieloletnie związki, uważam, że to jest najczęściej sinusoida
            > : okresy zadowolenia/szczęścia przeplatają się z kryzysami.

            Kryzys to mocne słowo i musi byc mocno odczuwalny skoro dostrzega go osoba z zewnatrz


            I zwykle na początk
            > u związku jest dłuższa i oszałamiająca "górka", rodzaj haju emocjonalnego, a pó
            > źniej - dołek (często gdy pojawia się dziecko, przeprowadzka, kryzys w pracy,
            > problemy finansowe itp lub po prostu nuda). Jeśli ludzie są dojrzali to ten doł
            > ek nie jest dramatyczny i później następuje kolejna górka - już niższa niż pier
            > wsza. Dojrzali ludzie zdają sobie z tego sprawę - że już raczej nie będzie taki
            > ego haju jak na początku, ale i spadki mogą być znośne i nie niszczące. Niedojr
            > zali - nie mogą się pogodzić z tym, że haju początkowego już nie ma, a każdy kr
            > yzys traktują jako dramat, obwiniają drugą stronę, szukają ucieczki w pracę, ho
            > bby, inne znajomości itd, czym pogłębiaja i wydłużają okresy spadku. I kończy s
            > ię albo rozstaniem albo narastającą frustracją obu stron.

            Patrz,jakoś ta reguła totalnie się u mnie nie sprawdzą chyba że czegoś nie wiem. Bergamocac -nie mielismy kryzysu ani dołka, a punkty milowe typu dziecko byly elementem dodatkowo scalajacym. Nie uwazam nas za wyjatki czy jakies freaki. To co piszesz to stereotyp i wizja relacji z ciągłymi kryzysami i dołkami prowadząca do jej zakończenia. Serio,wokół ciebie same zakończone wcześniej/później związki?
            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 08:27
              Kompletnie źle mnie zrozumialaś. Absolutnie nie pisałam o "wizja relacji z ciągłymi kryzysami i dołkami prowadząca do jej zakończenia." Wręcz przeciwnie - sinusoida nie oznacza ciągłego kryzysu, tylko to, że w długim związku są lepsze okresy (harmonii, porozumienia, zadowolenia, szczęscia) i gorsze (smutku, stresu, poczucia porażki, samotności czy niezrozumienia). I te gorsze nie muszą się konczyć poważnym rozłamem czy krzywdzeniem się nawzajem albo rozstaniem.
              Możesz mieć inne doświadczenia, oczywiście, ale ja obserwuję właśnie coś takiego. I nie mówię o obserwacji "z zewnątrz" w znaczeniu osoby obcej. Tylko np. przyjaciólki, siostry, córki, synowej. Czyli osoby, która jest blisko tych partnerów w wieloletnich związkach i widzi ich dynamikę.
              Moim zdaniem kryzys to niekoniecznie jest coś bardzo poważnego, tragedia życiowa, zależy jak do tego podejść. Kryzysem może być np. to o czym pisałam - duża zmiana w życiu. Mogę używać innego sformułowania np. sytuacja stresogenna.
              • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:36
                152kk napisała:

                > Kompletnie źle mnie zrozumialaś.

                Zrozumialam tak jak napisalas. Nie napisalas o truizmie jakim sa trudniejsze chwile tylko o kryzysie i dołku w zwiazku po ktorym w koncu jest rozstanie

                > e - sinusoida nie oznacza ciągłego kryzysu, tylko to, że w długim związk
                > u są lepsze okresy (harmonii, porozumienia, zadowolenia, szczęscia) i gorsze (s
                > mutku, stresu, poczucia porażki, samotności czy niezrozumienia). I te gorsze ni
                > e muszą się konczyć poważnym rozłamem czy krzywdzeniem się nawzajem albo rozsta
                > niem.

                Triuzm i banał
                Zmiennosc jest wpisana w ludzki charakter a koleje losu to naturalną kolej rzeczy. Z tego co napisalas nie wynika powyższe bo odniosłaś się do sfery stricte emocjonalnej (górki haj kryzys dolek)


                > Możesz mieć inne doświadczenia, oczywiście, ale ja obserwuję właśnie coś takieg
                > o. I nie mówię o obserwacji "z zewnątrz" w znaczeniu osoby obcej. Tylko np. prz
                > yjaciólki, siostry, córki, synowej. Czyli osoby, która jest blisko tych partner
                > ów w wieloletnich związkach i widzi ich dynamikę.


                > Moim zdaniem kryzys to niekoniecznie jest coś bardzo poważnego, tragedia życiow
                > a, zależy jak do tego podejść. Kryzysem może być np. to o czym pisałam - duża z
                > miana w życiu. Mogę używać innego sformułowania np. sytuacja stresogenna.

                Kryzys i sytuacja stresogenna to nie są synonimy . Nie musi reż istnieć zależność: sytuacja stresogenna =kryzys .
                • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:21
                  Ok, w takim razie źle się wyraziłam.
                  Ja zatem nazwiesz sytuację, kiedy ktoś źle się czuje w związku czy w ogóle w swoim życiu przez jakiś czas, pod wpływem różnych okoliczności zewnętrznych lub wewnętrznych np. upływ czasu, starzenie się, choroby (i takie samopoczucie nie było "od zawsze")? Np.tzw. kryzys wieku średniego na przykład?
                  Ja obserwuję to w większosci związków długoletnich - że czasami ludzie narzekają, czują się z jakichś powodów gorzej niż wcześniej i to uzewnętrzniają równiez poprzez gorsze traktowanie partnera (zrzędliwosc, wycofanie się itp). Ale jeśli obie strony podejdą do tego jak do chwilowego (choć czasem nawet kilkumiesięcznego) dołka, to relacja po jakimś czasie wraca na dobre tory (czasami obie strony muszą zadzialać typu szczere do bólu rozmowy a nawet terapia, a czasami wystarczy wykazać się cierpliwością i wytrwaloscią i "samo" idzie ku lepszemu jeśli się nie działa przeciwnie) Ale u niektórych ten kryzys się pogłębia, idą w kierunku rozmontowywania związku (w jaki sposób to już napisałam).
                  Nie wiem, może ty tego nie doswiadczyłaś i nie obserwowałas więc trudno mi wytlumaczyć.
                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:52
                    Mieszasz kilka systemów walutowych -przeczytaj swój wpis do którego się odnoszę i kwantyfikatory których użyłaś: haj,dramat,niszczące itp
                    Tymczasem indywidualne kryzysy-gorsze samopoczucie-itp -łatwiej jest znieść w relacji właśnie. Zmiany NIE SĄ wyznacznikiem spadku emocji i kryzysu w związku. MOGĄ się do niego przyczyniać ale to nie jest bezwzględny wynik
                    • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:59
                      wapaha napisała:

                      > Tymczasem indywidualne kryzysy-gorsze samopoczucie-itp -łatwiej jest znieść w r
                      > elacji właśnie.

                      Owszem - jednak pod warunkiem, że ludzie się wzajemnie tolerują i nie mają na siebie reakcji alergicznych typu "nie mogę na niego patrzeć", "podnosi mi się ciśnienie na jego widok", "mam ochotę go zamordować, jak tylko się odezwie" i tak dalej....
                      • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:41
                        Zapomniałeś o tekstach: "niech się wypina i nie dziamgocze", "już niedługo znajdę sobie młodszą i tańszą", "stara torba", "harpia" itp itd
                      • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:42
                        riki_i napisał:

                        > wapaha napisała:
                        >
                        > > Tymczasem indywidualne kryzysy-gorsze samopoczucie-itp -łatwiej jest znie
                        > ść w r
                        > > elacji właśnie.
                        >
                        > Owszem - jednak pod warunkiem, że ludzie się wzajemnie tolerują i nie mają na s
                        > iebie reakcji alergicznych typu "nie mogę na niego patrzeć", "podnosi mi się ci
                        > śnienie na jego widok", "mam ochotę go zamordować, jak tylko się odezwie" i tak
                        > dalej....

                        Ja wiem ze w twoim uniwersum to jest nie do pomyślenia podobnie jak 10km biegu rano lub przejechanie 50km na rowerze -ale ludzie wchodzą ze soba w relacje dobrowolnie : bo się kochają,szanują przyjaźnią i chcą spędzać ze sobą każdy dzień. W takich relacjach powyższe przytoczone przez ciebie nie występują a jeśli już to w formie zartu/kodu
            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:16
              wapaha napisała:

              >Bergamocac -nie mielismy kryzysu ani dołka, a punkty milowe >typu dziecko byly elementem dodatkowo scalajacym. Nie >uwazam nas za wyjatki czy jakies freaki. To co piszesz to >stereotyp

              Muszę bronić koleżanki 152kk, wystarczy sobie poczytać pudla czy jakiekolwiek inne relacje z życia par, aby skonstatować, że normą w długich relacjach są górki i dołki, a "punkty milowe typu dziecko" w wielu przypadkach ostatecznie rozwalają związek i stanowią przysłowiowy gwóźdź do trumny.. Brawo Ty, że u Ciebie było odwrotnie, no ale rzeczywistość wokół skrzeczy. W Polsce obecnie co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem (wskaźnik wynosi od 33% do 39% w przeliczeniu liczby rozwodów do liczby nowo zawieranych związków w danym roku). No a jeszcze są przecież nadal pary, które "niosą swój krzyż", czyli chciałyby, ale z różnych powodów (dzieci, majątek....) jednak się nie rozwodzą.
              • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:39
                33-39% oznacza że rozwodem nie kończy się 61-67% związków małżeńskich.
                • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:48
                  Ale sam fakt, że nie ma rozwodu, nie oznacza, że związek jest udany i nie ma kryzysów.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:17
                  Ale są jeszcze związki bez ślubu, które też się rozpadają
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:42
                    analoga_niet napisała:

                    > Ale są jeszcze związki bez ślubu, które też się rozpadają

                    No otóż. Przy czym obserwuję z bliska taki case, gdzie Państwo żyli bez ślubu sporo ponad ćwierć wieku, dorobili się dwójki dorosłych dzieci, robili wspólne inwestycje itd.

                    Po czym pani uznała, że:
                    a) seksu z tym panem to już uprawiać nie będzie (z nikim innym też nie, bo po co?)
                    b) mieszkać z nim dalej też nie będzie, bo pan ją wq..ia tym, że jest (dokładnie tak samo jak na przykładach w artykule z postu otwierającego)
                    c) wyniosła się do jednej ze wspólnych nieruchomości i tam sobie sama mieszka , pana traktując jako chłopca na posyłki, czyli przedstawiając mu regularnie listę spraw do załatwienia

                    Owa "dobra jasna pani", ponieważ od zawsze bardzo dużo zarabia, ma jeszcze gesty dobroci dla zwierząt, na przykład wykupi mu od czasu do czasu na swój koszt jakieś usługi medyczne itp.

                    I to jest też faktyczny rozpad relacji, tyle, że nie ujęty w żadnych statystykach.
                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:50
                    Obrona rikiego całkiem wypaczyła to, co chciałam przekazać
                    Dla mnie "kryzys" nie ma tak dramatycznego wydźwięku, że to musi być gwóźdź do trumny: rozstanie albo wzajemna nienawiść/pogarda. Bardziej - że skoro jesteśmy ludźmi - to i w związku zdarza nam się postępować źle, robić rzeczy raniące (typu: niesprawiedliwa ocena, postawienie swoich potrzeb ponad potrzeby partnera, zrzędzenie, kłótnie). Zwykle robimy coś takiego kiedy źle się czujemy np. mamy stresy w pracy, konflikty z innymi, następuje jakaś radykalna zmiana (niekoniecznie negatywna typu śmierć, choroba, ale też pozytywna - narodziny albo drobniejsze sprawy typu zmiana pracy). I zwykle jak coś takiego zrobimy to nie czujemy się wcale lepiej, wręcz przeciwnie, a to znów prowokuje do złych zachowań. I spirala się nakręca, robi się kryzys bo druga strona też ma swoje problemy i aniołem cierpliwości i wyrozumiałości być nie musi.
                    Być może są ludzie, którzy tak nie mają, ale ja obserwuję (w swoim otoczeniu, nie śledzę celebrytów i na pewno nie wyciagalabym że śledzenia ich wniosków, jak czyni riki) że jednak bardzo wielu tak.
                    • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 11:57
                      Ale to co opisujesz, to są "pustiaki" (drobnostki), kryzys ma jednak znaczenie czegoś większego, co ze swej natury może przerodzić się w trwały rozpad więzi i rozpad całej relacji.
                      • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:47
                        Kryzys zwykle bierze się z lekceważonych drobnostek, moim zdaniem. Poza tym różne rzeczy są dla róznych ludzi ważne, a różne są drobnostkami. Np. ty wielokrotnie swoje romanse przedstawiałeś jako drobnostki niegroźne dla związku, o które nie warto się czepiać. A dla większosci kobiet na tym forum byłyby to właśnie sytuacje skrajnie kryzysowe, wtęcz właśnie te "gwoździe do trumny".
                        Więc co dla ciebie osobiscie to jest "coś większego" i z tego bierze się kryzys w twoim zwiazku? A może uwazasz, że twój związek z żoną właśnie nie przeżywa żadnych kryzysów i wszystko jest super?
                    • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:28
                      152kk napisała:


                      > Być może są ludzie, którzy tak nie mają,


                      Są.
                      • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:40
                        Ok, co prawda wolałabym bardziej obszerny komentarz, ale przyjmuję do wiadomości.
                        • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:50
                          152kk napisała:

                          > co prawda wolałabym bardziej obszerny komentarz,

                          No ale co tu rozszerzać, ja z mężem (prawie 30 lat razem) tak nie mam, moi rodzice (65 lat razem) tak nie mają, u znajomych w długich (20+) związkach też nie zauważyłam (jeśli było, to niezbyt widoczne dla otoczenia), a ci, u których było zauważalne, to się w końcu porozwodzili.
                          Moje osobiste doświadczenia, no ale skoro tak, to tacy ludzie też są.
                          • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:47
                            A jak masz ty, twoi rodzice i znajomi? Nigdy żadnych sporów, pretensji, dłuższych niż jeden dzień spadków nastroju? Nikt nie przezywał tzw. kryzysu wieku średniego, nie był upierdliwy w ciąży, w czasie menopauzy, andropauzy, nie bywał nerwowy bo kłopoty w pracy? Jeśli tak, to w sumie zazdroszczę i gratuluję.
                            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:54
                              A swoją drogą sama doświadczyłam na własnej skórze tego, jak można być niby blisko, a nic nie widzieć. Znajomi się tak rozwiedli po kilkunastu latach razem, 2 nieletnich dzieci. O poważnym konflikcie między nimi wszyscy znajomi dowiedzieli się już po rozwodzie. My to byliśmy wręcz w szoku bo para była u nas w domu i razem się bawiła, a mniej niż pół roku później mój mąż w luźnej rozmowie usłyszał od pani, że są już po rozwodzie.
                              Więc tak, zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni i związki są różne.
                            • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:02
                              152kk napisała:

                              > A jak masz ty, twoi rodzice i znajomi?

                              Nie wiem jak maja znajomi,nie mieszkam z nimi. Zreszta sama nizej piszesz ze mozna byc z kims niby blisko a nie wiedziec co sie naprawde dzieje . Mogę pisać o swoim związku,związku rodziców czy też bliskich osób z rodziny

                              Nigdy żadnych sporów, pretensji, dłuższy
                              > ch niż jeden dzień spadków nastroju? Nikt nie przezywał tzw. kryzysu wieku śred
                              > niego, nie był upierdliwy w ciąży, w czasie menopauzy, andropauzy, nie bywał ne
                              > rwowy bo kłopoty w pracy? Jeśli tak, to w sumie zazdroszczę i gratuluję.

                              Byly takie sytuacje ale na bogów,nie doprowadzały do kryzysów i dołków w związku.
                              Relacja w której kłopoty w pracy czy ciąża powodują kryzys związkowy jest oparta na słabych fundamentach
                              • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 16:14
                                "nie doprowadzały do kryzysów i dołków w związku. Relacja w której kłopoty w pracy czy ciąża powodują kryzys związkowy jest oparta na słabych fundamentach"
                                Ok, w twojej rodzinie tak nie było, przyjmuję.
                                A w moim najbliższym otoczeniu tak - zarówno w rodzinie, jak wśrod znajomych. Urodzenie się dziecka/dzieci bywały trudne dla związków, jak i inne wydarzenia np. choroba, niepełnosprawność dziecka, zmiana pracy czy okres bezrobocia. Takie sytuacje odbijały się na atmosferze w domu, oddalały ludzi od siebie.
                                Czy te związki były oparte na słabych fundamentach, nie wiem. Na pewno były zawarte w młodym wieku (niektóre wręcz w czasach nastoletnich) i w momencie rozpoczęcia związku nie byli to ludzie doświadczeni czy dojrzali. Ale wszyscy twierdzą, że na początku była miłość, która z czasem się zmieniała i dojrzewała. I moim zdaniem ci ludzie poradzili sobie z kryzysami i sobie nadal radzą bo nie są to związki z wątku startowego, nie ma w nich stałej niechęci, zgorzknienia, ciągłych pretensji, lub co gorsza - przemocy.
                                • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:25
                                  152kk napisała:

                                  > "nie doprowadzały do kryzysów i dołków w związku. Relacja w której kłopoty w pr
                                  > acy czy ciąża powodują kryzys związkowy jest oparta na słabych fundamentach"
                                  > Ok, w twojej rodzinie tak nie było, przyjmuję.

                                  nie tylko w mojej
                                  myślisz, że u ematek relacja się osłabiła i złapała kryzys/dołek bo ematka była w ciąży albo miała kłopoty w pracy ?


                                  > A w moim najbliższym otoczeniu tak - zarówno w rodzinie, jak wśrod znajomych. U
                                  > rodzenie się dziecka/dzieci bywały trudne dla związków, jak i inne wydarzenia n
                                  > p. choroba, niepełnosprawność dziecka, zmiana pracy czy okres bezrobocia.

                                  no widzisz, my zaliczyliśmy tyle sytuacji stresogennych że powinniśmy być rozwiedzeni 15tysięcy razy gdyby każda życiowa trudna sytuacja miała oznaczać kryzys relacji

                                  Takie
                                  > sytuacje odbijały się na atmosferze w domu, oddalały ludzi od siebie.

                                  Oczywiście, niepełnosprawne dziecko to problem całej rodziny. To asymetria w opiece i pielęgnacji, w wydawaniu zasobów , w planowaniu logistyki a przede wszystkim w zobowiązaniu rodzicielskim na całe zycie a nie tylko do osiągnięcia pełnoletności. Wiele rodzin się rozpadło głownie dlatego, że pan dał drapaka bo nie wytrzymał presji/tudzież nie mógł się pogodzić z tym, że ma niepełnosprawne dziecko. Tego argumentu jednakże nie stawiałabym na szali obok "upierdliwości ciązowych" czy "kłopotów w pracy". Mam wrażenie że zaczynasz wymyślasz aby tylko dopasować argumenty do tezy
                                  btw.mamy niepełnosprawne dziecko tongue_out


                                  > Czy te związki były oparte na słabych fundamentach, nie wiem.

                                  Nie manipuluj. Wyraźnie napisałam o jakie powody rozpadu relacji i kryzysu mi chodzi tj upierdliwości w ciązy, kłopoty w pracy itp

                                  Na pewno były zaw
                                  > arte w młodym wieku (niektóre wręcz w czasach nastoletnich) i w momencie rozpoc
                                  > zęcia związku nie byli to ludzie doświadczeni czy dojrzali. Ale wszyscy twierdz
                                  > ą, że na początku była miłość, która z czasem się zmieniała i dojrzewała. I moi
                                  > m zdaniem ci ludzie poradzili sobie z kryzysami i sobie nadal radzą bo nie są t
                                  > o związki z wątku startowego, nie ma w nich stałej niechęci, zgorzknienia, ciąg
                                  > łych pretensji, lub co gorsza - przemocy.

                                  dobrze rozumiem że kryzysy omijają ludzi którzy są ze sobą od wczesnej młodości a są groźne i grożą rozstaniem ludziom dojrzałym?>

                                  kurde, mieszasz strasznie
                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:01
                                    Przepraszam, ale to ty mieszasz.
                                    Nigdzie nie porównuję narodzin zdrowego dziecka do niepełnosprawności, w sensie skali trudności. Wskazuję tylko, że dla ludzi (wielu, ale nie wszystkich, może nie większosci) oba te zdarzenia to bywają triggery wyzwalające pewne negatywne dla związku zachowania/reakcje. Które mogą prowadzić do kryzysu.
                                    A już wniosek, że "kryzysy omijają ludzi którzy są ze sobą od wczesnej młodości a są groźne i grożą rozstaniem ludziom dojrzałym?" to już kompletnie nie wiem jakim cudem mi przypisałaś. Ja pisałam o związkach wieloletnich z mojego bliskiego otoczenia, które - tak się składa - w większosci zaczęły się w wieku młodym. Co oznacza, moim zdaniem, że - prawdopodobnie - w swych zaczatkach nie były bardzo przemyślane więc nie mogę potwierdzić, czy miały mocne fundamenty (to odniesienie do twojego twierdzenia o słabych fundamentach). Znam też związki rozpoczęte w dojarzalym wieku (po 40, nawet ok.70), ale nie są to na razie związki dłuższe niż 10 lat, tak się złożyło. Więc nie mogę ich nazwać długotrwałymi i porównywać z tymi pierwszymi. Jest też kilka par, w których partnerzy związali się że sobą się ok 30 i teraz już są ze sobą ok20 lat i obserwuję w nich taka dynamikę sinusoidy, jak opisywałam.
                                • nenia1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:58
                                  Mam wrażenie, że to przede wszystkim spór definicyjny – o to, co jest kryzysem, a co nim nie jest.

                                  Można przeżywać trudny okres w życiu, nie przeżywając jednocześnie kryzysu związku. Choroba, narodziny dziecka, przeprowadzka, utrata pracy itd. są sytuacjami stresującymi, ale to nie znaczy automatycznie, że sama relacja wchodzi w kryzys.
                                  Dla jednych takie wydarzenia oddalają partnerów od siebie, dla innych wręcz przeciwnie, to doświadczenie, które jeszcze bardziej zbliża.

                                  Czy każdy spór jest już kryzysem, czy pozostaje po prostu sporem? Moim zdaniem zależy to od jego skali, od tego, jak bardzo wpływa na komfort życia i funkcjonowanie związku oraz jak długo trwa.
                                  Ja nie mam tak jak u chatgris, że u nas nigdy nie ma sporów.
                                  Ale dla mnie to zwykła, nawet jeśli ostra, różnica zdań, w końcu jesteśmy różnymi ludźmi, z różnymi potrzebami.
                                  Ja między innymi właśnie to cenię w moim związku, że każdy bez obawy może powiedzieć swoje zdanie, choć różni się od zdania drugiej osoby.

                                  Natomiast ta sinusoida mnie nie przekonuje, nie widzę tak swojego związku, co nie znaczy, że lecimy na początkowym haju. I bardzo dobrze, bo człowiek długo by tak nie pociągnął 😉
                                  Mimo to czuję, że jestem w dojrzałym, bezpiecznym i stabilnym związku, w którym jestem szczęśliwa wiele lat i nie potrzebuję w nim stale „motylków w brzuchu”.
                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:16
                                    nenia1 napisała:

                                    > Ja między innymi właśnie to cenię w moim związku, że każdy bez obawy może powie
                                    > dzieć swoje zdanie, choć różni się od zdania drugiej osoby.
                                    >

                                    Ale przecież u mnie w związku jest tak samo.
                                    To, że się nam zdania przeważnie nie różnią, wynika prawdopodobnie z tego, że mamy podobne charaktery, zainteresowania i przekonania.
                                    • nenia1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:29
                                      ja nie mówię że u ciebie jest jakaś obawa przed odmiennym zdaniem. Ja mówię co cenię w swoim związku, bo my miewamy różne zdania w różnych kwestiach, na szczęście nie fundamentalnych.
                                      Też mamy podobne charaktery, ale u nas się nie sprawdzają, bo zależy jeszcze jakie to są charaktery wink
                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:48
                                    Ok, wierzę wam i nie neguję tego jak opisujecie swoje związki.
                                    Ale ja znam wiele związków w których nie było cały czas spokoju i harmonii, tylko właśnie - były kryzysy. Przykłady z urodzinami dzieci: słuchałam żalów koleżanek czujących niezrozumienie i samotność po urodzeniu dziecka, mąż opowiadał o kolegach, którzy skarżyli się, że po urodzeniu dzieci czują się odsunięci na boczny tor rodziny, jak bankomaty. Jeden kolega nie umiał się pogodzić z niepełnosprawnością dziecka tj. nie odrzucał i nie porzucał dziecka, ale nie umiał rozmawiać z żoną co czuje i zrobił jej świństwo (nie porzucenie, coś innego) bo nie potrafił przeżyć tej żałoby po wymarzonym, ale nieistniejącym, dziecku i wydawało mu się, że robi coś, co mu ulży. To takie historie ze związków, które się nie rozpadły i w których jest teraz dobrze (zdaniem zainteresowanych, którzy wcześniej nawet myśleli o rozstaniu).
                                    • nenia1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:58
                                      152kk napisała:

                                      > Ok, wierzę wam i nie neguję tego jak opisujecie swoje związki.
                                      > Ale ja znam wiele związków w których nie było cały czas spokoju i harmonii, tyl
                                      > ko właśnie - były kryzysy. Przykłady z urodzinami dzieci: słuchałam żalów koleż
                                      > anek czujących niezrozumienie i samotność po urodzeniu dziecka, mąż opowiadał o
                                      > kolegach, którzy skarżyli się, że po urodzeniu dzieci czują się odsunięci na b
                                      > oczny tor rodziny, jak bankomaty. Jeden kolega nie umiał się pogodzić z niepełn
                                      > osprawnością dziecka


                                      no cóż, po prostu związki są różne. Tak jak różni są ludzie. Ja nie wiem czy jest o co bić tu pianę. Każdy ma rację. Są związki o których ty piszesz, są związki o których my piszemy. Podejrzewam, że chodzi głównie o to, że użyłaś zwrotów typu "najczęściej" czy "zwykle". Tymczasem nie wiem czy jest to aż tak częste by było wręcz w większości przypadków, bo tak można w sumie odebrać twoje słowa.
                                      • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 23:00
                                        Przepraszam za użycie słowa "najczęściej". Było ono reakcja na post na który odpowiadałam, w którym była teza, że długotrwałe związku są przereklamowane bo ludzie właśnie popadają w taki stan wzajemnej niechęci. Z czym się nie zgadzam. Poza tym ja cały czas mówię tylko o związkach, o których wiem coś więcej. Czyli na pewno nie jest to duża grupa, czy reprezentatywna poza moja bańką.
                                        • nenia1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:39
                                          152kk napisała:

                                          > Przepraszam za użycie słowa "najczęściej". Było ono reakcja na post na który od
                                          > powiadałam, w którym była teza, że długotrwałe związku są przereklamowane bo lu
                                          > dzie właśnie popadają w taki stan wzajemnej niechęci.

                                          rozumiem, to ma sens. Niestety sama się łapię na tym, że nie zawsze czytam czyjąś wypowiedź w kontekście na jaki odpowiada.
                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:29
                                    nenia1 napisała:

                                    > Mam wrażenie, że to przede wszystkim spór definicyjny – o to, co jest kryzysem,
                                    > a co nim nie jest.
                                    >
                                    > Można przeżywać trudny okres w życiu, nie przeżywając jednocześnie kryzysu zwią

                                    Dokładnie tak neniu
                                    Dla mnie kryzys nie jest stopniowalny. Nie ma małego,średniego,dużego. Kryzys to kryzys-sytuacja oznaczająca stres,wymuszająca pewne zachowania i wyzwalająca negatywne emocje,zostawiająca zawsze ślad.

                                    Trudne życiowe sytuacje NIE MUSZĄ z założenia powodować kryzysu ale przede wszystkim nie muszą byc negatywne (ciąża,poród,rodzicielstwo)
                                    > .
                            • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:22
                              152kk napisała:

                              > A jak masz ty, twoi rodzice i znajomi? Nigdy żadnych sporów, pretensji, dłuższy
                              > ch niż jeden dzień spadków nastroju? Nikt nie przezywał tzw. kryzysu wieku śred
                              > niego, nie był upierdliwy w ciąży, w czasie menopauzy, andropauzy, nie bywał ne
                              > rwowy bo kłopoty w pracy? Jeśli tak, to w sumie zazdroszczę i gratuluję.

                              No właśnie nie, serio. Z tym, że co u znajomych, to nie mogę być na 100% pewna (tego mogę być pewna tylko u siebie, rodziców i bliskiej rodziny), niemniej, jeśli nawet coś takiego przechodzili, to nie było to widoczne dla otoczenia.
                              Kryzysy wieku średniego oraz ciężkie przechodzenie menopauzy/andropauzy nas szczęśliwie ominęły, w ciąży nie byłam, kłopoty w pracy nie powodowały odreagowywania frustracji na otoczeniu (sama nigdy tego nie robię, bo nienawidzę takich zachowań, i nie wybrałabym też na męża kogoś, kto się tak zachowuje.
                              Co do upierdliwości, to mój mąż jest moim mężem również dlatego, że jest (po moim ojcu) najmniej upierdliwym człowiekiem, jakiego znam tongue_out (sama też się staram nie być upierdliwa dla innych, tak mnie wychowano).
    • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:02
      Są małżeństwa w których ona bez chłopa nie istnieje i skacze koło niego całe życie, są takie w których chłop bez pracy szybko umiera, bo siedzi na tyłku, bywa różnie. Kiedyś kobiety mawiały " chlop w chałupie, wrzód na d.....pie", bo nie sprzątał i czekał na jedzenie. Z moich obserwacji wynika, że kobiety radzą sobie dużo lepiej same. Nie ma nic gorszego niż głupio- mądry stary ćwok, który ma problem z przemijaniem i wydaje mu się, że ma powodzenie u kobiet.
      • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:13
        >głupio- mądry stary ćwok, który ma problem z >przemijaniem i wydaje mu się, że ma >powodzenie u kobiet.

        Ups, Riki 😁
        • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:28
          😊
      • kamkaklamka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:20
        Oczywiście kobiety w PL chorują somatycznie przez facetów a im są starsze tym większy dla nich koszt bycia w związku, w excelu życia to z napewno większe koszta niż zyski. A z tymi emeryturami to prawda jedyny wyjątek jaki ja widzę to wcześniejsze emerytury ludzi związanych ze służbami to jest tak obciążające dla tych żon i rodzin zresztą zbadany fakt, że one oddychają gdy facet odchodzi ze służby na emeryture i nawet jak nie zatrudnia się w kolejnym miejscu tylko wisi w domu.
        • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:32
          Najczęściej somatycznie chorują kobiety, bo dźwigają logistykę całej rodziny. Często byli wojskowi zatrudniają się na emeryturze dorywczo w spokojnych zawodach, to też jest dobre. Kobieta potrafi się częściej zorganizować sama, mężczyźni często są zadaniowi i potrzebują być pożyteczni.
          • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:37
            Boomersi marynarze, byli wojskowi z wyższym stopniem pracują na parkingach, jako magazynierzy itp. To ich trzyma w dobrej formie. Żony też mają więcej czasu dla siebie.
      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:32
        Jak się gustuje w ćwokach to takie efekty.
        • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:41
          A twoja kolejka byłych mężów i partnerów, to same najlepsze rodzynki rozumiem i dlatego są byli? Zobacz ile tu kobiet ma zwyczajne związki, a ty szukasz księcia i kadzisz każdemu, a jednak nic trwałego nie zbudowałas.
          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:49
            Żaden z moich byłych partnerów nie jest ćwokiem ani idiotą. Ty zdaje się nie jesteś w swoim pierwszym związku w życiu do dziś, więc pewnie żaden z Ciebie najlepszy rodzynek jak jesteś dla kogoś byłą… twoja logika. Nie szukałam nigdy księcia. A sama trwałość nie jest wartością - na przykład można mieć trwały związek w którym się odlicza żeby mąż wreszcie umarł
            • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:01
              Chyba ci gorzej dzisiaj, piłaś? Moje małżeństwo to mój ostatni związek, już prawie 20 letni, miałam też inne związki, krótsze i dłuższy. Nie masz do siebie i do ludzi dystansu, nie umiesz się z siebie śmiać? Na szczęście mój mąż ma poczucie humoru. Drętwa dziunia z poglądami z poradnika dla nastolatek.
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:47
                Miałaś inne związki, dokładnie tak samo jak ja - podejrzewam że nawet więcej a wytykasz mi że ja się z kimś rozstałam - dziunia z problemami z logiką.
            • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:12
              Z andabą bardzo się różnimy, ale dla mnie wygląda na równą babkę i jest życiowa, ty wg mnie masz problem z uzależnieniami, bo niemożliwe, żeby 40 latka tak myślała jak ty,
            • figa_z_makiem99 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:32
              Przyjmuję na klatę, że dla jakiegoś byłego byłam toksyczna, bo dla większości facetów jestem zabójcza dla ich kruchego ego wink A trwałość, przyjaźń, zaufanie, dystans, poczucie humoru i nie zawsze piękne chwile w związku, to dla mnie na przykład wartość, dla ciebie może nie. Nie ma nic piękniejszego w związku niż akceptacja nudy, niedoskonałości, tego że nie musisz udawać i zmuszać się do czegoś.
        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 20:44
          To nie można się pomylić co do partnera?
          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:47
            Akurat bycie ćwokiem to coś co się rzuca w oczy
            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 07:22
              Jednym się rzuca w oczy, innym nie. Tak samo, jak inne wady.
              Poza tym ludzie się zmieniają, niektórzy na gorsze.
              I czy sama zawsze nie piszesz, że należy brać odpowiedzialność za swoje decyzje, ale nie odpowiada się za to, co robi (czy jest) ktoś inny, nawet partner?
              Zastanawia mnie, czemu jesteś tak kategoryczna w ocenie cudzych zwiazków, choć sama doswiadczyłaś chyba tego, że ludzie (w tym bliscy) robią czasami rzeczy, których się po nich nie spodziewaliśmy. Zresztą i nam samym zdarza się również robić coś, czego wcześniej, w innych okolicznościach lub kiedy byliśmy młodsi/inni, nie planowaliśmy.
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 07:45
                Dobrze, że ty nie oceniasz kategorycznie, prawda? Mały cytacik, zanim naiwnych oślepisz białym giezłem - co napisałaś kobiecie, która została zdradzona i odeszła:

                Nomnie jednak wydaje się niezbyt uczciwe, że jak zegar biologiczny tyka, a jestem zakompleksiona i boje sie, ze nikt mi sie nie trafi, to biorę średnio atrakcyjnego faceta ( bo duzo starszego i niezbyt zamoznego) żeby mieć rodzinę i dzieci. A jak się wylaszczę i nabieram pewności siebie i mam program "rodzina I dzieci" zrealizowany to już mogę sobie poszukać kogoś atrakcyjniejszego i sprawniejszego do seksu. Wiem, że to "life" i faceci tez tak czesto robia, ale mnie to jakoś obrzydza I nie pisałabym o tym na forum.
                • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 08:44
                  Nie napisałam tego "kobiecie" tylko tobie. I to było w toku dłuższej wymiany zdań, która nie od tego się zaczęła, ale z ktorej wyciągnęłaś tylko ten jeden wniosek - że jestem wredna i chciałam ci dowalić.
                  Tym niemniej przepraszam za taką brutalną, bezwzgledną i - co teraz wyraźnie widzę - bezcelową - wypowiedź.
                  I nie wchodzę z żadnym białym giezłeml, bo sama wiem i przyznaję, że jestem omylna i zdarza mi się zbyt kategorycznie i bezwzględnie wypowiadać. Ale nie uważam tego za zaletę u siebie, u innych też nie.
                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 08:59
                    Dla ścisłości - to była Twój komentarz który zainicjował wymianę zdań, reakcja na moją informację, że rozstałam się z partnerem - dalej było tylko lepiej, z przypisywaniem mi dziwacznych motywacji i snuciem kłamliwych scenariuszy rzekomego zaniedbywania przeze mnie rodziny. W sumie napiszę to całkiem wprost - nikt na tym forum nie zachował się nigdy wobec mnie w sposób tak obrzydliwy, okrutny, pozbawiony elementarnego wyczucia. I jeśli napiszesz, że to "wyciągam" to owszem - po to, żeby było jasne dla innych, kto tu się kreuje na rozważną, wyważoną ekspertkę od relacji.

                    To zaakceptuj po prostu te wadę także u innych - również mają prawo być kategorycznie. Tyle, że ja równie kategorycznie, a może nawet bardziej oceniam własne związki. Inna sprawa, że nigdy nie widziałam jeszcze przemiany mądrego kulturalnego człowieka w głupiego ćwoka.
                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:26
                      "żeby było jasne dla innych, kto tu się kreuje na rozważną, wyważoną ekspertkę od relacji."
                      1. Nie kreuję się na ekspertkę od relacji. Piszę wyłącznie jako osoba prywatna, o swoich obserwacjach i doświadczeniach
                      2. To co ci pisałam było bardzo brutalne i bezwzględne. To prawda i za to przepraszam.
                      Jest mi przykro i czuję się winna, że tak cię zraniłam.
                      Niżej napiszę o moich motywacjach, które oczywiście nie usprawiedliwiają tej krzywdy i możesz ich nie uwzględniać ani nawet nie czytać. Ale jeśli przeczytasz to może przynajmniej wyjaśnię, że krzywdę wyrządziłam niecelowo.
                      3. Nie pisałam ani jako "ekspert" ani jako twój wróg ( bo się nie znamy przecież).
                      Ja postrzegam forum jako źródlo informacji, wiedzy na temat innych ludzi, wymiany doświadczeń, punktów widzenia, często skrajnych. Często takich, z którymi wewnętrznie bardzo się nie zgadzam.
                      Nie docierało do mnie, że ktoś może odbierać to co tutaj napiszę inaczej. Że może to go osobiście dotykać. Teraz już widzę to wyraźnie i staram się być bardziej ostrożna i wyważona.
                      4. Wtedy, w tamtej rozmowie, chciałam ci zatem pokazać jak to, co pisałaś o swojej relacji z partnerem oraz o sobie samej mogło wyglądać z zewnątrz. Oraz - że mogło być tak postrzegane przez twojego partnera.
                      Nie usprawiedliwiam jego zdrady i jego zachowań. Wtęcz przeciwnie, pisałam o tym co robił również nieprzyjemne rzeczy, co zresztą sama też mi wytknęłaś.
                      5. Mozna się ze mną nie zgadzać, ale uważam, że jeśli chodzi o relacje międzyludzkie - to każdy ma swoją prawdę, nawet osoby w bliskim i dobrym związku nie mają jednej jednolitej opinii/przekonania w każdej kwestii. Bo moim zdaniem nie ma czegoś takiego jako obiektywna prawda o ludziach czy o związku. Obiektywnie można stwierdzić jedynie, że coś się zdarzyło, ktoś coś zrobił (a i to nie zawsze, ze względu na różne błędy poznawcze). Ale już relacja na ich temat, postrzeganie czym te czyny są oraz przyczyny, dlaczego coś się stało, to już jest nasza prawdą.
                      I ta nasza prawda wpływa bardzo mocno na to jak widzimy innych, w tym najbliższych, jak postrzegamy to co robią i co my sami robimy. Nawet podle czyny nie biorą się z powietrza, tylko właśnie z tej wewnętrznej prawdy i przekonania, że jest jedyną prawdziwą i braku konfrontacji z prawdą zewnętrzną tj. prawdą drugiego człowieka
                      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:40
                        Myślę, że to zależy od sytuacji. 99 procent przypadków mnie nie dotyka osobiście, w tym jakieś bluzgi, bo to jak spotkać menela pod sklepem - nieprzyjemne ale nic osobistego. Natomiast zwyczajnie po ludzku - jak jest się właśnie zdruzgotaną rozpadem życia prywatnego, rozmaitymi odkryciami dotyczącymi zdrad i innych form nielojalności, a do tego do końca stara się zachować przyzwoicie i nie wywala faceta z domu tylko mu się daje czas na ogarnięcie nowego lokum i remont, a nawet pożycza kasę na jego prywatne sprawy rodzinne zamiast się wypiąć - to jest cholernie przykro czytać, że się go cynicznie wykorzystało i porzuciło, a w sumie to mi odbiło tylko dlatego, że zadbałam o ciało, zaniedbując przy tym rodzinę. A że każdy ma swoją prawdę to racja - na przykład jego prawda brzmi, że było super, ale odbiło mi pewnego dnia bo poniosłam porażkę zawodową, a do tego operację zrobiłam za jego kasę big_grin
                        • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:34
                          Ok, sam się znowu wbijam w bagno dywagacji na temat życia prywatnego Sami Wiecie Kogo.

                          Ale... odnośnie tego co powyżej napisałaś. Tam przecież była kwestia ustania współżycia po którymś dziecku, te zdrady i nielojalność nie wzięły się z powietrza. Pan przestał się Tobą interesować seksualnie (niczym były mąż Triss - podaję ten przykład jako dowód, że to dość częste zachowanie). Cycki robiłaś wg przeszłych zeznań na forum "dla siebie" - czyli przekładając to na język polski , chyba właśnie po to, aby przywrócić jego zainteresowanie swoją osobą. Skoro nie wyszło, to chyba nie w Twoim ciele leżał problem, tylko w jakimś głębszym rozminięciu się na innej płaszczyźnie. Jakiej tego nie wiem....

                          Przy czym ja nie twierdzę, że w tym związku było cokolwiek do uratowania. Pewnie nie.

                          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:42
                            Tam było dużo więcej innych kwestii, nie mam ochoty ani nie widzę powodu, żeby rozpisywać harmonogram, akurat jak mnie zaczął zdradzać to przejawiał i zainteresowanie mną, to się nie wyklucza. Natomiast nie upadłam na głowę, żeby robić sobie operację w celu przywrócenia zainteresowania faceta. Jak ją robiłam to już byliśmy świeżo po rozstaniu, a jak ją planowałam to też już miałam na to wszystko wywalone i nie byłam zainteresowana. I nigdy nie twierdziłam, że problem był w moim ciele, to przecież było oczywiste.
                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:58
                              Ty miałaś wywalone, ale on chyba o tym nie wiedział, skoro piszesz, że dał na to kasę.
                              • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:04
                                Gru nie napisała, że zrobiła piersi za jego kasę tylko że on twierdzi, że tak było.
                                Twierdzi też, że odeszła, bo jej "odbiło", co mnie osobiście bardzo irytuje, oraz uważam, że jak córki będą w odpowiednim (nie wiem jaki to) wieku, to gruu powinna im powiedzieć co się naprawdę zdarzyło, bo inaczej tatko im sprzeda swoją kłamliwą wersję.
                                • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:07
                                  primula.alpicola napisała:

                                  > Gru nie napisała, że zrobiła piersi za jego kasę tylko że on twierdzi, że tak
                                  > było.
                                  > Twierdzi też, że odeszła, bo jej "odbiło", co mnie osobiście bardzo irytuje, or
                                  > az uważam, że jak córki będą w odpowiednim (nie wiem jaki to) wieku, to gruu p
                                  > owinna im powiedzieć co się naprawdę zdarzyło, bo inaczej tatko im sprzeda swoj
                                  > ą kłamliwą wersję.

                                  Niby po polsku napisała ale jak wiadomo każdy odczytuje jak mu wygodnie big_grin
                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:20
                                Jaką kasę przepraszam? Przecież ona takiej kasy nie miał. A jak coś miał to wolał dołożyć swojej ex
                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:30
                                  No to pisz wyraźnie, że facet konfabulował w każdej wypowiedzi.
                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 23:03
                                    riki_i napisał:

                                    > No to pisz wyraźnie, że facet konfabulował w każdej wypowiedzi.

                                    Napisała bardzo wyraźnie, tylko Ty niewyraźnie czytasz
                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:39
                                    Ty w ogóle jakieś bzdury piszesz o "ustaniu współzycia" po kolejnej ciąży. Przecież to jest info wielokrotnie przez gruu powtarzana, że oni mają 3 córki, z różnica wieku między 1., a ostatnia - 5. lat, przy czym 3. urodziła się niedługo (2 lata o ile pamiętam) przed rozstaniem. To kiedy niby to ustanie współżycia miałoby się wydarzyć??? Że chodzi ci o to, o czym gruu kiedyś wspomniała - że miała chwilowy spadek libido, który jest powszechny u kobiet niedługo po porodzie (i biologicznie całkowicie uzasadniony, panie piewco naturalnych uwarunkowań w relacjach damsko-męskich, który chyba o fizjologii kobiet, w szczególności związanej z ciąża i porodem, pojęcia żadnego nie ma)
        • kamkaklamka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:29
          Nawet fajny facet z wiekiem może stać się dementorem, żywym trupem i tak się dzieje, przecież oni przestają się odzywać do tych żon, te kobiety awanturami i złością próbują wywołać jakąś reakcję, oczywiście to nie działa bo ten chłop zamyka się jeszcze bardziej a ona w jego oczach jest jeszcze większą czarownicą, niedobrą babą.
    • qrka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 21:03
      > "Kiedy mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję..."

      No jak ktoś ma życie poza robotą, to go koniec tej roboty do depresji nie doprowadza.
      Więc sami sobie zakładają pętlę na szyję olewając przez całe zarobione zawodowe życie to, co w tym czasie się dzieje wszędzie indziej, zwłaszcza w domu ("cicho dzieci, tatuś z pracy wrócił, musi odpocząć z browarem na kanapie, długo odpocząć"). I krzyż takim na drogę tongue_out
    • pepsi.only Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 22:20
      Wprawdzie będę mogła pracować też na emeryturze , i tak planuję, ale u mnie będzie odwrotnie-
      jak przestanie mnie nosić po świecie, stracę pasję i energię do nowych, oraz coraz to nowszych wyzwań, to osiądę w domu... i mój biedny małżonek oszaleje z tego nadmiaru szczęścia big_grin
    • nieobiektywnie Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 07.07.26, 22:48
      Już biegnę z pomocą. Mini słownik, wydanie emerytalne special edition.

      Dlaczego niektóre żony źle znoszą emeryturę męża?
      Bo nagle zmienia się codzienne funkcjonowanie domu, a nie każda para potrafi się do tego dostosować.

      Dlaczego przytoczenie badań o części małżeństw tak cię zdenerwowało?
      Bo potraktowałeś opis pewnego zjawiska jak osobisty atak na wszystkich mężczyzn.

      Czy z tego wynika, że wszyscy mężowie są problemem?
      Nie. Tak samo jak z jednego rozwodu nie wynika, że wszystkie żony są problemem.

      Dlaczego zamiast odnieść się do artykułu proponujesz eutanazję mężczyzn?
      Bo zabrakło argumentów, więc pojawiła się prowokacja.

      Czy małżeństwo powinno cieszyć się wspólną emeryturą?
      Tak. Ale wymaga to szacunku, podziału przestrzeni i umiejętności życia razem przez całą dobę.

      Dlaczego niektórym mężczyznom trudno uwierzyć, że ich obecność może być męcząca?
      Z tego samego powodu, dla którego niektórym kobietom trudno przyjąć krytykę własnego zachowania. Każdy ma swoje dobre i złe strony.

      Co zrobić, gdy partner doprowadza cię do szału?
      Rozmawiać, zmieniać nawyki albo szukać pomocy. Nie pisać fantazji o uśmiercaniu ludzi na forum.

      Dlaczego ktoś porównuje emerytów do konia z Folwarku zwierzęcego?
      Bo efektowna prowokacja jest łatwiejsza niż rzeczowa dyskusja.

      Mam nadzieję, że pomogłam. 😊
    • wyprawa32768 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 08:30
      riki ty jesteś upierdliwy dla żony z powodu swoich zlewaczałych platformerskich poglądów, jeśli dożyjesz kiedyś emerytury to będziesz tylko łaził w kółko i powtarzał za tvn-em : tusk, tusk, tusk. To jest dopiero przemoc. Normalna żona tego nie zniesie.
    • feldmarszalek.duda Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 10:24
      Mąż stosujący przemoc jest faktycznie niepotrzebny na starość - tego chyba nie trzeba jakoś głębiej tłumaczyć?
      A ogólnie to jest pokłosie stawiania zbyt dużych wymagań kobietom - mają zarabiać na utrzymanie rodziny i swoją emeryturę, nawiązywać więź z dziećmi intensywnie je wychowując i szkolić się praktycznie z ogarniania codziennej logistyki domowej i logistyki ochrony zdrowia swojego i rodziny. Mężczyźni uczą się tylko punktu 1, nie nabywają pozostałych kompetencji, więc z chwilą odejścia na emeryturę faktycznie stają się często nieco zbędni.
      Mówię o przeciętnym przedstawicielu mężczyzn, bo znam mnóstwo chlubnych wyjątków. No i współczesne kobiety już tak ochoczo dzieci nie rodzą, więc nierówno rozłożona logistyka odpada i wszystko się wyrównuje między płciami.
      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:20
        feldmarszalek.duda napisał(a):

        > Mąż stosujący przemoc jest faktycznie niepotrzebny na starość - tego chyba nie
        > trzeba jakoś głębiej tłumaczyć?
        > A ogólnie to jest pokłosie stawiania zbyt dużych wymagań kobietom - mają zarabi
        > ać na utrzymanie rodziny i swoją emeryturę, nawiązywać więź z dziećmi intensywn
        > ie je wychowując i szkolić się praktycznie z ogarniania codziennej logistyki do
        > mowej i logistyki ochrony zdrowia swojego i rodziny. Mężczyźni uczą się tylko p
        > unktu 1,
        nie nabywają pozostałych kompetencji, więc z chwilą odejścia na emeryt
        > urę faktycznie stają się często nieco zbędni.

        No tak, tak. To jest to słynne zdanie jakże często słyszane w sądach rodzinnych i doprowadzające mężczyzn do totalnej furii - "On TYLKO zarabiał pieniądze!"
        • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 12:25
          I budzące uśmiech politowania u sędziów.
        • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:04
          >"On TYLKO zarabiał pieniądze!"

          Ona też zarabiała, plus cala reszta (co powyżej).
          Nie rżnij głupa.
          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:40
            beneficia napisała:

            > >"On TYLKO zarabiał pieniądze!"
            >
            > Ona też zarabiała, plus cala reszta (co powyżej).
            > Nie rżnij głupa.

            Chodzi o przypadki, gdy pani zarabiała zero lub zarabiała x, a pan 3-4 razy x, bądź 10 razy x.
            • beneficia Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 13:55
              Jesteś niereformowalny.
              Masz potwornie ciasny umysł.
              Rzeczywiście jawisz się jako ten kuń, tyle że chodzi o klapki na oczach.
            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:34
              Jeśli dwie osoby pracują to kluczowe nie jest, kto ile zarabia tylko ile wysiłku czasu i wysiłku zajmuje mu praca. Dając nieco przejaskrawiony przykład: jeśli pani trzaska 20k miesięcznie na współpracach na instagramie, mając większą część dnia wolną to uważasz, że powinna zwalić cała logistykę rodzinno-domową na łeb facetowi, który zarabia 10k, pracując 8 godzin dziennie i w systemie zmianowym?
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:12
                Reductio ad absurdum, bo facet z tego przykładu nie ogarnie w systemie zmianowym "całej logistyki rodzinno-domowej". Za 30k łącznie w związku da się część logistyki zrobić outsourcingiem.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 16:23
                  No popatrz, a niejedna kobieta mająca taką pracę ogarnia i musi, bo pan uważa, że "tylko zarabiam" jest spoko.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:13
                    Tam gdzie padało w sądzie "on tylko zarabiał" pani zazwyczaj była niepracującym bluszczem lub zarabiała na waciki.

                    Jeśli jedno zarabia 20k , a drugie 10k, argument "tylko zarabiał" nie sądzę, aby został użyty.
                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:55
                      Jeśli ktoś uważa za bluszcz swoją żonę, która urodziła jego dzieci i zajmowała się całą logistyką domową, a nawet jednocześnie pracowała zawodowo (ale mało zarabiała bo np. była nauczycielką, salową, sprzataczką itd), to zasługuje na wszystko co go spotyka nieprzyjemnego w czasie rozwodu.
                      Znam parę, w której był tradycyjny podział i oni wzajemnie się szanują i doceniają. Ale tam panu rączek nie urwało i choć to on wyłącznie zarabiał, to kiedy jest w domu to i docenia wysiłek logistyczny żony i wykonuje bez słowa sprzeciwu różne prace typu obieranie ziemniaków, drobne naprawy, wspólne zakupy, wyłącznie mąż też ogarnia opłaty, sprawy urzędowe, wybiera sprzęty (bo jest bardziej ogarnięty technicznie). A żona codziennie wstawała rano i do pracy szykowała mu śniadania i obiadki, teraz też o niego dba. Państwo po 70. Więc można jak się chce, tylko zamiast wysuwać roszczenia wobec drugiej strony trzeba zacząć od rachunku sumienia i zmienić swoje podejscie do rzekomo najbliższej osoby.
                      • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:59
                        Nie zapominajmy, że obiadki to jest żałosna desperacja. Normalna kobieta nie gotuje tylko płaci seksem za to, że facet ją karmi w restauracjach
                        • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:05
                          analoga_niet napisała:

                          > Nie zapominajmy, że obiadki to jest żałosna desperacja. Normalna kobieta nie go
                          > tuje tylko płaci seksem za to, że facet ją karmi w restauracjach

                          Powiem po sobie. Mam w żopie obiadki, jeśli w wyrze czeka na mnie bogini z piekną buźką, pięknym szczupłym ciałem i wielkim naturalnym cycem. I jeszcze do tego od każdego przytulenia łapię od niej takiego energetycznego kopa (przepływ energii), że obejmowanie brzozy czy seans u bioenergoterapeuty mogą się schować. Dobry obiad bez problemu mogę zjeść na mieście, a drugiej podobnej kobiety z takim ciałem ze świecą szukać.

                          Ps. Opisuję oczywiście moją rzeczywistość 30 lat temu. Dziś jestem starym dziadem z nieco inną perspektywą.
                          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:09
                            A inni mają takie kopy energii i jeszcze obiad wink
                          • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:09
                            Jeśli w kobiecie interesuje cię tylko wielki cyc, to nie marudź, że dostajesz, co dostajesz. Ty i twoi koledzy.
                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:22
                              Cyc jest najważniejszy, spójrz na Krzysztofs Skibę. 😀
                          • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 23:10
                            No to może wreszcie byś się pogodził z tą nową perspektywą, a nie ciągle tęsknił do tego, co se ne vrati?
                            Bo to właśnie jest totalnie durne i wku...ające w starych dziadach (babach też, chodzi bowiem o mentalność a nie wiek czy płeć) - zamiast żyć czasem teraźniejszym i czerpać z życia garściami - ciągle przeżywają "minioną chwałę" (która istnieje tylko w ich wspomnieniach, przetworzonych i wyolbrzymionych, jak w opowieściach wędkarzy, gdzie złowiona plotka okazuje się zawsze wielkim szczupakiem).
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:07
                        152kk, śpieszę Ci donieść, że to ja od zawsze robię śniadanka mojej żonie.
                        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 23:30
                          Gdybym się dowiedziała, że mąż mnie zdradza, to raczej nie mialabym ochoty na seks z nim, nawet gdyby mi codziennie kawior do łóżka przynosił.
                          Choć wiele rzeczy jestem w stanie mu wybaczyć, to tego raczej nie, nawet jeśli bym go nadal kochała, to brzydzi mnie na samą myśl, no niestety. Może twoja żona ma w tym zakresie podobnie i od czasu do czasu się zmusza z jakichś, jej zdaniem, ważnych, powodów, ale chęci już nigdy nie będzie miała?
                          To w sumie smutne, bo jak widać są pewne rzeczy, które się nie odstaną i których się nie przeskoczy, nawet gdyby się chciało (a ty akurat niczego nie żałujesz, mimo konsekwencji jakie teraz prawdopodobnie ponosisz).
                          • kamin Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:49
                            To jego żona wiedziała?
            • cudko1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 14:38
              riki_i napisał:

              > beneficia napisała:
              >
              > > >"On TYLKO zarabiał pieniądze!"
              > >
              > > Ona też zarabiała, plus cala reszta (co powyżej).
              > > Nie rżnij głupa.
              >
              > Chodzi o przypadki, gdy pani zarabiała zero lub zarabiała x, a pan 3-4 razy x,
              > bądź 10 razy x.

              ja sie serio dziwie ze cie twoja zona jeszcze nie kopnela w cztery litery, serio jestes jak ten wrzod na du.pie i to jeszcze przed emerytura big_grin co bedzie na emeryturze az strach pomyslec uncertain
            • feldmarszalek.duda Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 16:54
              >Chodzi o przypadki, gdy pani zarabiała zero
              No ale znałeś jakąś dorosłą, zdrową, pełnosprawną osobę, płci dowolnej, która zarabiała zero? Bo mam wrażenie, że tworzysz wątki na ulubiony temat, który nie istnieje w rzeczywistości. Ba, nie istniał nawet w pokoleniu naszych dziadków i babć (no, wtedy to może w Ameryce albo na Śląsku tak).
              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:00
                W bańce Rikiego, gdzie ideał kobiety to niemądra, ładna i bardzo młoda nie jest to wykluczone. Ale Riki nie rozumie, że to nie jest powszechny model
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:15
                feldmarszalek.duda napisał(a):

                > >Chodzi o przypadki, gdy pani zarabiała zero
                > No ale znałeś jakąś dorosłą, zdrową, pełnosprawną osobę, płci dowolnej, która z
                > arabiała zero?

                Znałem siebie sprzed 20 lat, zarabiającego 20k-25k na rękę i partnerkę mającą 2k na waciki.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:21
                  17 lat temu zarabiałam 2700. Myślisz, że byłam mniej zmęczona i wkładałam w to mniej wysiłku niż Ty 20 lat temu zarabiając 25k? I uważasz, że gdybym była wtedy z zamożnym facetem to on mógłby "tylko zarabiać" a ja poza pracą miałabym zasuwać na szmacie?
                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:22
                  No czyli jednak pracowała.
                  A 2 koła 20 lat temu to raczej było trochę więcej niż na waciki. Masa ludzi zarabiała tyle lub nieznacznie więcej. I to nie w interiorze. No, ale skąd ty możesz o tym wiedzieć...
                • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:25
                  2000 zł w 2006 to była całkiem normalna, przeciętna pensja, dzień dobry, tu Ziemia.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:36
                    Ale przy moim ówczesnym stylu życia i ciągłych podróżach po świecie, co w latach dwutysięcznych i wylotach z Niemiec kosztowało krocie, to było na waciki.
                    • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:45
                      Co nie zmienia faktu, że kobieta pracowała i zarabiała całkiem normalnie w owych czasach. Może nie w oczach rozpuszczonego gn*oja, którego pchali przez życie tatuś z koneksjami i szemrani koledzy, ale piedrolenie, że to było na waciki, jest po prostu ordynarnym kłamstwem. Delikatnie mówiąc.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:55
                        Przez życie pchałem się sam. Tatuś pchał mnie jak byłem niepełnoletni. Skutecznie, bo w przedsięwzięciu artystycznym zjeździłem za komuny pół świata. W tamtym konkretnym czasie to akurat tatuś usilnie zabiegał, abym mu coś zawodowo załatwił. Wyjdź poza wyświechtane stereotypy.
                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:58
                          Dzięki temu pchaniu jako dzieciak byłeś otrzaskany, miałeś doświadczenie, kontakty i umiejętności jakich większość nie miała.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:06
                            Bez przesady z tym kapitałem kulturowym. Miałem też rozliczne wady, początkowo duży brak ofensywności zawodowej, pewności siebie i walki o swoje.

                            Głównym moim zasobem, stwierdzonym we wczesnym dzieciństwie przez odpowiednie komisje, był bardzo wysoki intelekt, a to jest wygrana na loterii genowej, a nie pchanie w życiu przez mamusię czy tatusia.
                          • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:08
                            I to wszystko jak krew w piach 😁
                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:11
                              No nie wiem, czy tak "jak krew w piach". Ze swojego życia jestem w miarę zadowolony. Zwłaszcza patrząc na kolegów, których zanonimizowane przypadki opisuję regularnie na forum.
                            • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:08
                              bazia_morska napisała:

                              > I to wszystko jak krew w piach 😁


                              😅
                        • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:03
                          Może w końcu ty poza nie wyjdź?
                          Zresztą próżny trud, jesteś tak zabetonowany w swoim wąskim i nader specyficznym widzeniu świata. Światka raczej.
                          I za miesiąc znów założysz taki sam jękliwy wątek z taką samą tezą, i nikt nigdy nie doczeka się odpowiedzi, dlaczego dobrostan mężczyzn w pewnym wieku ma być ważniejszy od dobrostanu kobiet w tym samym wieku.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:09
                            Stawiasz chochoła. Ja nie chcę wcale słuchać , że "dobrostan mężczyzn w pewnym wieku jest ważniejszy od dobrostanu kobiet w tym samym wieku". Chcę tylko, aby widziano obie strony medalu. Zarówno położenie kobiet, jak i położenie mężczyzn.
                            • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:19
                              Ale z uporem wsłuchujesz się tylko w jedną z tych stron.
                            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:28
                              riki_i napisał:

                              > Stawiasz chochoła. Ja nie chcę wcale słuchać , że "dobrostan mężczyzn w pewnym
                              > wieku jest ważniejszy od dobrostanu kobiet w tym samym wieku". Chcę tylko, aby
                              > widziano obie strony medalu. Zarówno położenie kobiet, jak i położenie mężczyzn

                              Nie, chcesz aby pochylano się nad dobrostanem mężczyzn-rozwielitek. Bo tylko o takich piszesz.
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:47
                                To nie są żadne rozwielitki. Poważni goście, których żony mają ich potrzeby w zadzie.
                                • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:06
                                  riki_i napisał:

                                  > To nie są żadne rozwielitki. Poważni goście, których żony mają ich potrzeby w z
                                  > adzie.

                                  To zacznij pisać o potrzebach mężczyzn nie-rozwielitek.
                                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:21
                                  riki_i napisał:

                                  > To nie są żadne rozwielitki. Poważni goście, których żony mają ich potrzeby w z
                                  > adzie.

                                  A gdzie oni mają potrzeby ich żon?
                                  No weź to wreszcie powiedz, nie wstydź się.
                            • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 08:34
                              riki_i napisał:

                              > Stawiasz chochoła. Ja nie chcę wcale słuchać , że "dobrostan mężczyzn w pewnym
                              > wieku jest ważniejszy od dobrostanu kobiet w tym samym wieku". Chcę tylko, aby
                              > widziano obie strony medalu. Zarówno położenie kobiet, jak i położenie mężczyzn
                              > .

                              Tylko twoja narracja pchana przez x lat na forum wygląda tak, że według ciebie mężczyznom się coś "należy" i to najczęściej kosztem kobiet.
                            • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:12
                              riki_i napisał:

                              > Stawiasz chochoła. Ja nie chcę wcale słuchać , że "dobrostan mężczyzn w pewnym
                              > wieku jest ważniejszy od dobrostanu kobiet w tym samym wieku". Chcę tylko, aby
                              > widziano obie strony medalu. Zarówno położenie kobiet, jak i położenie mężczyzn
                              > .

                              A do kogo jest ten apel?
                              Bo jeśli do Twojej żony to musisz ją zaprosić na ematkę.
                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:45
                      Ale to nie zmienia faktu, że miałeś normalnie zarabiającą partnerkę z normalną pensją, a masz do niej obrzydliwe podejście jakby była jakimś tępym leniem.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:03
                        Jej praca nie miała żadnego sensu i była typową "dupokrytką". Coś jak takie panie na uczelniach (gdzie ja z kolei wiele lat pracowałem), które utrzymywał w 100% wysoko postawiony korpo-mąż, a które zjawiały się w pracy na krótko dwa razy w tygodniu. Aby odbębnić zajęcia i przyjść na posiedzenie zakładu prezentując nowe ciuchy, fryzurę i dodatki , tudzież zdać aktualną relację ze swego wspaniałego życia fundowanego przez małżonka.

                        Moja partnerka chodziła do roboty za 2k (przybywając z reguły na 10.00, zamiast na 8.30 i wychodząc o 15.30), gdzie robiła za super-ekstra-laskę, rozdając uśmiechy , łapiąc rozmigdalony wzrok facetów i opowiadając historie jak to fajnie jest na Malediwach i Seszelach.
                        • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:06
                          Widzisz, to może trzeba było wybrać sobie jakąś normalną dziewczynę. Kto celuje w qrwy, ten qrwy dostaje. Ale to zdaje się niezmiennie twój ideał kobiety.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:13
                            pursuedbyabear napisała:

                            > Kto celuje
                            > w qrwy, ten qrwy dostaje. Ale to zdaje się niezmiennie twój ideał kobiety.


                            Wszyscy koledzy mi to zawsze mówili smile smile smile

                            Ale na szczęście żona nie jest qrwą.
                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:07
                          Od kiedy to Ty jesteś zwolennikiem pracy, która ma sens i w której się trzeba narobić? Czy nie twierdziłeś zawsze, ze naturalne jest dążenie do zarobkowania bez przemęczania się? Więc w tej sytuacji zarabianie średniej krajowej bez przemęczania się to był jak najbardziej sensowny wybór.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:16
                            Ale wkurzało mnie to strasznie wtedy, bo ta praca zabierała cenny czas i -nie wchodząc w zbędne szczegóły- miała pewną specyfikę, która rozwalała mi plany (np. zawsze w weekend majowy, gdy moglibyśmy sobie gdzieś pojechać, ona miała akurat deadline'y wynikające z tej specyfiki).
                            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:17
                              No tak się składa, że praca zabiera czas. Jak ci to przeszkadza to istotnie pozostaje się związać z osobą bezrobotną, ale wtedy nie płacz, że nie pracuje i nie zarabia.
                              Twoja praca też zapewne zabierala czas.
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:43
                                Hooja zabierała. Na to miałem wysokie IQ, żeby się nie zachetać w robocie. Zresztą, u Ciebie z tym chyba też nie najgorzej, skoro ciągle siedzisz na forum (to jest pochwała, a nie przytyk).
                                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:23
                                  Mam specyficzną pracę która wymaga bycia w gotowości przy komputerze nieraz.m i odpisywania na wiadomości które wpadają czasem do kwadrans a czasem kwitnę 40 minut ale jak wpadnie to muszę odpisać już i tyle tajemnicy.
                            • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:21
                              No to straszne, że niektórzy ludzie muszą pracować w święta i majówki. I że praca im czas zabiera.
                              Jak rzyć.
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:40
                                No pewnie, że straszne! Kojarzysz Warszawę w typowy weekend majowy? Jak jest super pogoda? Muchy się ganiają, wywiewa z niej i miejscowych i napływ. Nie jest fajnie, jak masz możliwości, żeby zrobić multum rzeczy, ale nie_da_się, bo Twoja połówka akurat musi zawodowo uczestniczyć w jakichś durnych czynnościach.
                                • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:41
                                  Normalne życie.
                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:46
                                    Tak, tak, angazetka, ciekawe jaką Ty miałabyś perspektywę, będąc młoda, mając 20 lat temu 25k miesiąc w miesiąc na łapę, gdyby Ci jakieś ozdobny lover mówił, że nie poleci na Majorkę* (*lub gdzie indziej, wstaw sobie cokolwiek), bo musi być obecny w tępej idiotycznej robocie za 2k.
                                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:22
                                      Jak ozdobny lover to się bierze innego i tyle.Jak ktoś kogo się kocha i jest z nim w związku to się szanuje i akceptuje jego pracę i rozumie wynikające z niej ograniczenia.
                                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:33
                                        No toż szanowałem i akceptowałem, mimo, że w środku się cały gotowałem.
                                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:22
                                      No tak się składa że jestem mniej więcej z rocznika Twojej żony i w latach mojej młodości moi rodzice byli całkiem dobrze ustawieni (dobrze zadziałali w latach 90), a ja skończyłam studia w Wawie na dość rokującym kierunku, znałam dobrze 2 zachodnie języki (nawet mam gdzieś skitrane stosowne certyfikatywink
                                      Więc jak najbardziej, mimo bezrobocia i niskich średnich pensji, mogłam się ustawić dzięki rodzicom (tata by tylko szepnał słówko komuś znajomemu i mogłabym robić kasę dzięki swojemu IQ, które też mam potwierdzone🤣 Albo znaleźć sobie bogatego lovera bo strasznie szpetna też nie byłam i propozycje jak najbardziej się trafiały. I jeździć na te Malediwy i inne twoje raje.
                                      Ale nie chciałam byc z kimś kto mnie nazwie bluszczem ani sama sobie bluszcza brać za partnera.
                                      No i wzięłam robotę za grosze bez żadnych znajomości i męza gołodupca. Tak sobie życie zmarnowałam🤣 Teraz mnie stać na te Malediwy, ale już za stara jestem i też (tak jak w młodości) mnie się nie chce 🤣
                                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:39
                                        Ja Twojej drogi życiowej przecież nie oceniam i nie mam zamiaru oceniać. Btw po drugiej stronie ówczesnego uniwersum , które opisałaś, stała wtedy wychuchana córka pewnego notariusza , też niebrzydka, no i po rodzinie niebiedna, która studiując prawo na UW, chadzała w przerwach do kawiarni pobliskiego hotelu Bristol. Gdzie na początku lat 90-tych kawa i ciastko kosztowały absolutnie wówczas astronomiczną kwotę 50 złotych (btw nie wiem, czy to jeszcze nie było wtedy w starych pieniądzach). A po co tam chodziła? No właśnie.... I ta metoda przyniosła efekt, bo któregoś dnia kolo południa zlazł z pokoju na dół skacowany Fibak, no i ujrzał ów cud natury, puszczający mu oczko i niewinny uśmiech. W ten sposób niebiedna córka notariusza stała się żoną multimilionera (że jakby sutenera i seksoholika to inna sprawa 😉 ).

                                        Każdy sobie w życiu sam wykuwa swój los, oczywiście jest też czynnik przypadku, "bycia w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu " itp.

                                        Co do obecnego braku chęci na Malediwy, niestety jest to znana i wielokrotnie sprawdzona zasada. Jak przez większość życia, powiem umownie, dziadowałaś, to pewne potrzeby już się nie pojawią. Pamiętam wywiad z pracownicą poczty posuniętą w latach, która wygrała w Lotto. Pytana co zamierza zrobić z wygraną, odpowiedziała, że na razie nic, a tak w ogóle to zamierza nadal codziennie chodzić na pocztę do roboty. <szok> Dlatego ja, gdy tylko wpadły mi w połowie lat 90-tych pierwsze istotne pieniądze , natychmiast kupiłem sobie porsche i poleciałem na 2 tygodnie do pięciogwiazdkowego hotelu na Furteventurze. I nie żałuję do dzisiaj ani chwili. Synka w miarę skromnych obecnie możliwości, też staram się oswajać z życiem na pełnej piź...ie , a nie z minimalizmem.
                                        • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:59
                                          Tylko żeby potem ten synek oswojony z życiem na pełnej pi... nie musiał szukać milionerki, gdy rozpierdzieli kasę.
                                          • jakis.login Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:01
                                            pursuedbyabear napisała:

                                            > Tylko żeby potem ten synek oswojony z życiem na pełnej pi... nie musiał szukać
                                            > milionerki, gdy rozpierdzieli kasę.

                                            Miejmy wszakże w łaskawej pamięci, że to życie na pełnej to lasty w Bułgarii i TLK nad Bałtyk, do tego nie będzie potrzebował milionerki big_grin
                                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:12
                                              No moja droga, jak komuś się nie chce przesadnie pracować, to musi kombinować i łapać lasty do Bułgarii i Egiptu. TLK było nie z powodu braku kasy, tylko dogodnych godzin względem doby hotelowej. Niestety, nawet pierwsza klasa w tym strupieszałym pociągu bez klimatyzacji okazała się mega pomyłką.
                                              • jakis.login Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:41
                                                riki_i napisał:

                                                > No moja droga, jak komuś się nie chce przesadnie pracować, to musi kombinować
                                                > i łapać lasty do Bułgarii i Egiptu.

                                                Naturalnie. Ale raczej nie twierdzi później, że żyje na pełnej. Ot, tak krawiec kraje, jak mu materiału staje, pizza z Żabki też podobno jadalna.
                                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:45
                                                  Nigdy nie jadłem pizzy z Żabki i nie zamierzam, więc nie wiem. Czasy się deczko zmieniły od mojej młodości i dziś w lastach mam pełnowartościową wycieczkę za grosze, a 25 lat temu biuro podróży Ving kwaterowało turystów last minute w hotelowych piwnicach. Także ten tego...
                                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:01
                                          Na pełnej czyli elektryczny rower żeby się nie zmęczyć i tanie lasty? 😀
                                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:18
                                            Jeden skacze na bungee , a drugi leci na tanie lasty. Btw za trzy tysiące z groszami byłem w naprawdę bardzo luksusowym hotelu w Turcji, gdzie odbywano różne szczyty międzynarodowe. Tak mi się raz , nie tak dawno temu trafiło.
                                        • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:13
                                          Dlatego ja, gdy tylko wpadły mi w połowie lat 90-tych pierwsze istotne pieniądze , natychmiast kupiłem sobie porsche i poleciałem na 2 tygodnie do pięciogwiazdkowego hotelu na Furteventurze. I nie żałuję do dzisiaj ani chwili. Synka w miarę skromnych obecnie możliwości, też staram się oswajać z życiem na pełnej piź...ie , a nie z minimalizmem.

                                          Wow, kolejny cudny cytacik do sygnaturki. Zloto
                                        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 23:50
                                          Ja nigdy w domu rodzinnym nie dziadowałam, skąd ci to przyszło do głowy? Przecież napisałam, że rodzice byli dość zamożni. Więc napiszę jeszcze raz - w moich nastoletnich czasach bylo dostatnio i niczego nam nie brakowało, w tym zagranicznych wycieczek.
                                          Ale rzeczywiście potrzeb rozpie...nia kasy na Porshe nigdy nie miałam. I zarabiania tylko po to, żeby rozpie...ć, też nie. Rzeczywiście chciałam sama z mężem się dorabiać, a nie jechać na tym, co mogli mi dać rodzice i jestem z tego dumna i zadowolona (choć nie twierdzę, że tak całkiem nie skorzystałam, to byłoby obłudne).
                                          I nie uczę swoich dzieci, że życie ma maksa to rozpie...nie kasy, choć możliwości nie mam aż tak skromnych i nie uważam, że żyjemy w minimalizmie finansowym.
                                          Dużo szczęścia zyczę Twojemu synowi. Ale się realizacji tego życzenia nie spodziewam po tym co piszesz (nie pierwszy raz zresztą), jak go z żoną wychowujecie.
                                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 00:41
                                            Co Ty w ogóle wygadujesz? Nie rozumiesz mojego przekazu , a dopowiadasz od siebie tyle treści, ze mimowolnie bardziej stają się to wykłady o Tobie samej niż odnoszenie się do tego, co ja napisałem. Oczywiście nie będę się znęcał i robił z kolei wiwisekcji Ciebie, bo nie o to tutaj chodzi.

                                            Ja uczę dziecko rozpie.... kasę? A skąd Ci się to wzięło? Toż "uprzejme" koleżanki z miejsca wyartykułowały (zgodnie z prawdą) , że Rikiego stać obecnie na przecenioną Turcję, Bułgarię i Egipt oraz 2 tygodnie nad polskim morzem (co prawda tutaj akurat wybieram dobre hotele). Ja uczę go pewnego stylu życia, na razie w tanich destynacjach, bo na takie mnie stać, ale tu chodzi o określony model wypoczynku, a nie o rozpie.... nie kasy. Smakowanie życia, fantazję i pewien taki zamaszysty poślizg w swojej egzystencji, albo się odpowiednio wcześnie nabędzie , albo nie. Latanie na spadochronie za motorówķą nad oceanem indyjskim jest ekstra doświadczeniem , które jest sens przeżyć za młodu (podobnie jak kierowanie sportowym porsche), bo jak będziesz UMOWNIE (a nie dosłownie!) dziadowała i oszczędzała, to potem wylądujesz na swej obecnej mentalnej pozycji, gdy jesteś 'starą babą', której już się po prostu nie chce (choć kasę ma). Ofc można być Leni Riefenstahl albo Zdzisławą Sośnicką i odkryć nurkowanie na Malediwach na starość. Ale to są wyjątki.
                                            • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 08:18
                                              Rysiu, bo Ty uparcie nie widzisz, że ten twój "rozmach" w życiu jest bardzo taniutki. I nie mam na myśli kosztów wczasów w Bułgarii, tylko mental.
                                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 08:38
                                                O to to! Riki wydaje się kompletną antytezą rozmachu i fantazji, raczej takie bezpieczne klasyki. No kupił pobyt w hotelu, wow, rzeczywiście rozmach...
                                                Rozmach to ma mój znajomy, który ze Szczecina do Warszawy pojechał na rowerze na jeden raz big_grin
                                                • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:52
                                                  Albo pewien Norweg, ktory jechał do mnie calą noc przez fiordy 🤭
                                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:40
                                                  Tak? To ja mam w rodzinie takiego "fantazyjnego" od zjazdu rowerem z parotysięczników. Albo haruje w korpo robocie po kilkanaście godzin (z objazdem spółek córek w całej Europie), albo sportuje się totalnie-ekstremalnie, albo chla na umór. Ostatnio ćwiczył to ostatnie, dwa tygodnie ciurkiem.

                                                  Tak, bez wątpienia, ten to ma rozmach i fantazję!
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:02
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Tak? To ja mam w rodzinie takiego "fantazyjnego" od zjazdu rowerem z parotysięc
                                                    > zników. Albo haruje w korpo robocie po kilkanaście godzin (z objazdem spółek có
                                                    > rek w całej Europie), albo sportuje się totalnie-ekstremalnie, albo chla na umó
                                                    > r. Ostatnio ćwiczył to ostatnie, dwa tygodnie ciurkiem.
                                                    >
                                                    > Tak, bez wątpienia, ten to ma rozmach i fantazję!

                                                    Nie po raz pierwszy deprecjonujesz cudzy rozmach i fantazję, bo dla ciebie życie na pełnej to obczajanie lasek przy basenie w Bodrum czy innych Złotych Piaskach. Dla innych to prawdziwe podróże (co zwykłeś nazywać pogardliwie "świderkiem w doopie"), latanie sobie na musicale na West End, jeżdżenie na koncerty.
                                                    Raz czy dwa byłeś na Malediwach i robisz z tego wielką sprawę, jakby nie było w życiu nic lepszego. No dla niektórych jest.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:12
                                                    Facet im starszy, tym bardziej chce mieć w życiu święty spokój. Tym różnimy się od kobiet, które często jeszcze po 70-tce nadal mają "świderek w doopie". Taki life.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:16
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Facet im starszy, tym bardziej chce mieć w życiu święty spokój. Tym różnimy się
                                                    > od kobiet, które często jeszcze po 70-tce nadal mają "świderek w doopie". Taki
                                                    > life.

                                                    Święty spokój to jest w trumnie.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:24
                                                    U kobiet może tak. U spracowanych kuni jest marzeniem za życia. A baba ze "świderkiem w dooopie" przekleństwem.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:27
                                                    Na szczęście nie każdy facet to spracowany kuń
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:32
                                                    riki_i napisał:

                                                    > U kobiet może tak. U spracowanych kuni jest marzeniem za życia. A baba ze "świd
                                                    > erkiem w dooopie" przekleństwem.

                                                    Spracowane kunie to te, co trzydzieści lat fizycznie zasuwały, a nie panowie, którzy prowadzili "negocjacje" w klubach gogo czy na jachtach.
                                            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:45
                                              Niby nie robisz analizy, a sobie dopowiadasz jak ci pasuje.
                                              Uważasz mnie za minimalistkę i starą mentalnie babę bo nie dociera do ciebie, że mnie się chce (i nigdy nie chciało) po prostu tych rzeczy, które dla ciebie są życiem na maksa. Dla mnie to wszystko jest badziew i marność, a upodobanie do takich atrakcji jest dla mnie porównywalne z wielbieniem disco polo i uważaniem tego rodzaju wytworów za muzykę. To, że tłumy much na czymś siedzą, jeśli jest to w ich zasięgu, nie znaczy, że nie jest to g.
                                              Natomiast chce mi się innych rzeczy i je robię z pasją i radoscią. I dzięki nim uważam moje życie za spełnione i wartościowe. Ale nie będę o tym pisac bo nie czuję potrzeby żeby się tłumaczyć z tego co mnie daje kopa i co ja uważam za pełnię życia.
                                            • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 19:56
                                              I rośnie kolejny Daniel Martyniuk... 🙄
                                            • feldmarszalek.duda Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:45
                                              >Smakowanie życia, fantazję i pewien taki zamaszysty poślizg w swojej egzystencji, albo się odpowiednio wcześnie nabędzie , albo nie.
                                              E, nie. To się albo ma, albo nie ma. Moim zdaniem to jest nienabywalne (w każdym razie nie za pieniądze), ale i niezbywalne. To widać jak proponujesz pewne rzeczy dzieciom - jednemu błyszczą oczy, a drugie patrzy z wyrazem twarzy "chyba cię porąbało?".
                                              Znam osoby, które mają taki szwung życiowy - nie wydają więcej, ba, nawet na tym zarabiają. I chodzi mi o rzeczy jednak nieco bardziej odjechane niż kierowanie porsche jak jakiś niemiecki emeryt.
                                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:06
                                                O to to! Jak ktoś ma fantazję to ma ją przy każdym budżecie, natomiast nazywanie fantazja kupienia wycieczki w biurze podróży to przesada
                                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:15
                                                @ feldmarszalek.duda

                                                I masz rację, i nie masz racji. Bo to trochę jak z podejściem do seksu. Tak, są wrodzone talenty i wrodzone antytalenty. Bez wątpienia. Ale jednak praktyka też odgrywa wielką rolę. Ileż to ckliwych opowieści pojawia się regularnie na różnych portalach, jak to jakaś pani po śmierci męża, będąc w wieku mocno zaawansowanym nagle odkryła łóżkowe uciechy z jakimś nowym panem? Więc potrzeby fantazyjnego życia też mogą być ukryte , głęboko zakopane w ziemi, nie wzbudzane dotychczasowym stylem życia. Z tym że konsekwentnie uważam, iż tak jak odpalić się do seksu dopiero w zaawansowanym wieku -mimo tych wszystkich ww. harlequinowych opowiastek- jest trudno, tak samo jak ktoś całe życie umownie dziadował, to niesłychanie trudno będzie mu się nagle przestawić się na jachty i Malediwy, jeśli wpadną pieniądze i możliwości.
                                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:33
                                  riki_i napisał:

                                  > No pewnie, że straszne! Kojarzysz Warszawę w typowy weekend majowy?

                                  Niestety Warszawa to za wysokie progi.

                                  > Nie jest
                                  > fajnie, jak masz możliwości, żeby zrobić multum rzeczy, ale nie_da_się, bo Twoj
                                  > a połówka akurat musi zawodowo uczestniczyć w jakichś durnych czynnościach.

                                  Trzeba sobie było wziąć niepracującą.

                                  Oraz riki dziwi się światu, że ludzie pracują w weekendy i święta. No, ale czegóż się spodziewać po kimś, komu zęby wypadały od wstawania wcześnie do pracy.
                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:37
                                    Nie chciała być niepracującą.

                                    Sam większość życia pracowałem (czy to w mediach, czy to na uczelniach) w weekendy i w święta. Ba! bywało jeszcze gorzej, przez kilka młodych lat musiałem być w robocie w piątki i w soboty, w godzinach gdy trwało clue domowych imprez. Jak przychodziłem, to balety się właśnie rozkręcały, jak po 1.00 w nocy zjeżdżałem tam znowu z pracy, to już było po wszystkim. To dopiero było deprymujące! wink
                                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 21:03
                                      I Twoje partnerki musiały to znosić a masz problem z tym, że ktoś inny tak pracuje?
                    • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 08:30
                      riki_i napisał:

                      > Ale przy moim ówczesnym stylu życia i ciągłych podróżach po świecie, co w latac
                      > h dwutysięcznych i wylotach z Niemiec kosztowało krocie, to było na waciki.

                      To trzeba było sobie znaleźć partnerkę na swoim poziomie finansowym a nie marudzić.


                      --
                      • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 08:45
                        Na swoim poziomie finansowym? Żeby go "kastrowała"? 😃
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:15
                        Faceci patrzą na fizyczność, a nie na status finansowy (pomijam pół-meneli 50+ z mandżurem i problemem alkoholowym z portali randkowych)
                • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:04
                  No i co z tego? Ona do końca życia ma ci być wdzięczna, że taki ksiażę wziął kopciuszka?
                  Dysproporcje w zarobkach partnerów bywają kłopotliwe, ale w ogóle nie świadczą o wartości człowieka w związku
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:14
                    A Ty tutaj też jakiegoś chochoła musisz koniecznie stawiać? O mojej sytuacji finansowej wypowiadałem się wielokrotnie, zawsze była to sinusoida, z dwoma potężnymi kryzysami po drodze. A dziś to już w ogóle.... nędza, droga pani, nędza...
                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:29
                      No to po hu..ja pana w podwątku o bluszczach piszesz o sobie i swojej żonie??? No co to miał być przykład, skoro nie na niepracująca zonę i nie na męza - bankomat?
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:52
                        Miał to być przykład na kobietę, która uparcie nie chciała być bluszczem. Robotę za dużą kasę moimi ówczesnymi kanałami też mogłem jej załatwić , fajną, we francuskiej firmie od perfum. Nie chciała.
                        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 00:07
                          Te opisy twojej żony się w ogóle nie spinają.
                          Z jednej strony nie chciała być bluszczem, a z drugiej - wykonywała bezsensowna pracę, w której w ogóle się nie angażowała, tylko "robiła za super-ekstra-laskę, rozdając uśmiechy , łapiąc rozmigdalony wzrok facetów i opowiadając historie jak to fajnie jest na Malediwach i Seszelach."
                          Jesli młoda kobieta (atrakcyjna czy nie) chce być samodzielna finansowo, to normalnie pracuje, zarabia, awansuje.
                          Więc albo twoja zona cierpi na osobowość wieloraką, albo to totalny tłumok i leń, który opowiada dyrdymaly co by niby robił gdyby nie okoliczności ( czyli żeńska odmiana Ferdka Kiepskiego, z jego twierdzeniem, że nie ma pracy dla ludzi z jego kwalifikacjami) albo ty po prostu widzisz i opisujesz to, co ci akurat w danej chwili pasuje do narracji.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 00:58
                            Tutaj też nic nie rozumiesz. Człowiek jest istotą spoleczną - co niby miała siedzieć w domu i czekać na pana i władcę? Tak jak takie głupiątko spod Wrocławia, będące brelokiem pana importera chińskiego badziewia, co się tutaj na forum kiedyś obficie, acz krótko produkowało? Nie podobało mi się wtedy , że traci czas w robocie za 2k , ale dla niej ważny był kontakt z ludźmi, także to, że miała tam samodzielne stanowisko i własny gabinet oraz w zasadzie funkcjonowała przy samym szefostwie. Oczywiście była przy tym głupia i nie wykorzystała okazji do zrobienia dealu finansowego życia, ale to jeszcze inna kwestia, którą tutaj pominę. Natomiast nawet z tymi 2k była przecież samodzielna finansowo, bo nie płaciła żadnych rachunków, Riki woził jej cztery litery, fundował wypasione wyjazdy zagraniczne.. mogła sobie zatem wydawać te pieniądze na kosmetyki czy co tam chciała. Poza tym aspekt bycia "gwiazdom srazdom" dla wielu kobiet też się bardzo liczy, bo są próżne i lubią podbijać swój bębenek atrakcyjności. Jak szef szefów się ukradkiem ślini, a pan ex-premier znany rooochacz usiłuje podrywać przyznając i uroczyście wręczając jakieś dęte odznaczenie, no to mniemam, że jest to bardziej przyjemne niż siedzenie w domu i czekanie na Rikiego, kim on tam by nie był. Mądrzysz się bez końca, a wyłazi wciąż z Ciebie jakaś taka wielka nieznajomość świata i zachowań ludzkich, wręcz zaściankowość prowincjonalna. I pomyśleć, że to mnie wyzywają tutaj od wąskich banieczek, niereprezentatywnego światka i tak dalej....
                            • jakis.login Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 07:20
                              riki_i napisał:

                              > Natomiast nawet z tymi 2k była przecież samodzielna finansowo, bo nie płaciła żadnych rachunków, Riki woził jej cztery litery, fundował wypasione wyjazdy zagraniczne..

                              No słodziak, przyznają panie.
                            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:08
                              Czym innym jest odczuwanie przyjemności z bycia atrakcyjnym, a czym innym jest opieranie poczucia własnej wartości głównie na tym, jak nas widzą inni.
                              Czym innym jest dązenie do bycia niezależnym finansowo i podejmowanie w tym kierunku starań (nawet jeśli nie doprowadzą do bardzo dużych sukcesów), a czym innym - ciągnięcie kasy od partnera i pozorowanie pracy, bo nie ma się żadnego pomysłu na swoje życie i żeby to ładnie wyglądało.
                              Czym innym jest przekonanie, że nasz punkt widzenia jest jedyny słuszny, a czym innym - posiadanie silnych przekonań, przy jednoczesnej świadomości, że wynikają one z osobistych doświadczeń i życia w określonym środowisku ( co jednocześnie zakłada otwartosć na możliwość zmian, pod wpływem nowych przeżyć i przemysleń), przy jednoczesnej swiadomości, że inni ludzie żyją w innych bańkach i w związku z tym mają inne przekonania.
                              Nie wiem jaka naprawdę jest twoja żona, ale z twoich opisów wynika, że i ty tego nie wiesz i nie rozumiesz, może ona sama też nie.
                              Mnie nie dziwi, że ty czy twoja zona możecie mieć inny punkt widzenia i przekonania niż ja. To jest dla mnie nawet oczywiste, że tak jest. Ale mnie dziwi, że dojrzali ludzie mogą mieć tak niską samoświadomość i kompletnie bezrefleksyjnie powielać schematy myślenia, które wynieśli z domu.
              • arthwen Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:42
                feldmarszalek.duda napisał(a):

                > >Chodzi o przypadki, gdy pani zarabiała zero
                > No ale znałeś jakąś dorosłą, zdrową, pełnosprawną osobę, płci dowolnej, która z
                > arabiała zero? Bo mam wrażenie, że tworzysz wątki na ulubiony temat, który nie
                > istnieje w rzeczywistości. Ba, nie istniał nawet w pokoleniu naszych dziadków i
                > babć (no, wtedy to może w Ameryce albo na Śląsku tak).

                Ja znam, teraz, obecnie. Znam dość dobrze 4 kobiety, które nie pracują w ogóle zawodowo. Żadna z nich nie pracuje od urodzenia pierwszego dziecka, ale owszem, wszystkie cztery mają dzieci ze specjalnymi potrzebami, w mniejszym lub większym stopniu, przy czym co najmniej dwie z nich mogłyby iść do pracy zawodowej, bo dzieci są już co najmniej nastolatkami i akurat w obu tych przypadkach problemy zostały ogarnięte (i w obu przypadkach jest to w dużym stopniu zasługa pracy i zaangażowania jakie te matki włożyły), obie udzielają się wolontariacko, w różnych fundacjach. Z trochę dalszego kręgu znajomych też jest chyba kilka takich kobiet, ale tu nie jestem pewna na 100%.
        • wyprawa32768 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:55
          riki_i napisał:

          > On TYLKO zarabiał pieniądze!

          I brakło ci argumentów na taki nędzny strzał ?
          A nie mogłes powiedzieć - a kto ogarniał samochód, przeglądy, naprawy, wymiany opon ? kto woził nim żonę ? A kto w trakcie porodu stał za plecami lekarza gotowy mu przyp...lić gdyby odstawiał jakieś fochy ? kto odmalowywał mieszkanie ? kto dźwigał ciężkie zakupy ? kto naprawiał krany ? kto był piorunochronem na odpały żony typu PSM ?
          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:03
            Gorzej jak odpowiedz na te pytania brzmi nie po myśli pana
    • bene_gesserit Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 15:56
      Nic nowego.

      Lata temu całe statystyki, także polskie, dowodziły, że dłużej żyją kobiety samotne (panny, rozwódki l, wdowy), niż zamężne. Akurat u mężczyzn było dokładnie odwrotnie - dłużej żyli co w związkach, niż samotni. Wygląda na to, że mezczyzni zyskują w że azku, a kobiety tracą

      Zamiast histerycznych wywodów nt mordowania spracowanych kuni (jakby kobiety w związku wyłącznie leżały i pachniały, zamiast pracować na etat i ogarniać 80% całej reszty), moze bus się pokusił o refleksje nt takiego stanu rzeczy? Bo jak na razie wygląda na to, że starsi panowie pasożytują na swoich partnerkach.
      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:21
        bene_gesserit napisała:

        > Zamiast histerycznych wywodów nt mordowania spracowanych kuni (jakby kob
        > iety w związku wyłącznie leżały i pachniały, zamiast pracować na etat i ogarnia
        > ć 80% całej reszty), moze bus się pokusił o refleksje nt takiego stanu rzeczy?
        > Bo jak na razie wygląda na to, że starsi panowie pasożytują na swoich partnerka
        > ch.

        Tak pasożytują, że nie mają seksu, a atmosfera w domu jest taka, że można zawiesić siekierę. Owszem, wg badań, nawet w takim stadium, związek jest nadal korzystny dla mężczyzny - bo wystarczy że baba kręci się po domu, a już motywuje go to do tego , żeby się ogolić, nie barłożyć w brudzie, nie chlać na umór, coś zjeść i coś załatwić. Ale rajem żadnym dla faceta taki stan nie jest.
        • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:24
          Riki, pokazywałam Ci wielokrotnie statystyki, że seks w polskich związkach w wieku średnim i później istnieje. Zastanów się w końcu, dlaczego w twojej bańce nie
        • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:33

          > Tak pasożytują, że nie mają seksu, a atmosfera w domu jest taka, że można zawie
          > sić siekierę. Owszem, wg badań, nawet w takim stadium, związek jest nadal korzy
          > stny dla mężczyzny - bo wystarczy że baba kręci się po domu, a już motywuje go
          > to do tego , żeby się ogolić, nie barłożyć w brudzie, nie chlać na umór, coś zj
          > eść i coś załatwić. Ale rajem żadnym dla faceta taki stan nie jest.

          Głębszą więź można mieć z chomikiem, nie wspominając o kocie, niż z facetem z twojego świata. Zaspokajanie rozwielitki czyli generowanie bodźców dźwiękowch i wzrokowych oraz podstawianie otworu kopulacyjnego nie zaspokaja z kolei potrzeb związkowych większości kobiet. Dziwisz się że wolą koty od rozwielitek? big_grin
          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:39
            Te potrzeby związkowe kobiet, Andzia, to chyba są też takie, żeby nie wrzeszczał bez powodu, nie wszczynał kłótni i nie machał rękami, co nie? A do tego wystarczy "podstawić otwór kopulacyjny". I masz święty spokój (jak nauczała babuszka-bimbrowniczka z Donbasu).
            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:44
              Gwarantuję, że bardzo intensywne i udane życie seksualne może iść w parze ze spektakularnymi awanturami o nic
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:50
                analoga_niet napisała:

                > Gwarantuję, że bardzo intensywne i udane życie seksualne może iść w parze ze sp
                > ektakularnymi awanturami o nic

                Za młodu. Ja piszę o ludziach w wieku "późnej dojrzałości".
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:52
                  Przecież ta siksa z Ukrainy która dawała takie rady mówiła o młodych ludziach. No więc zaręczam ci, że to tak nie działa, może działa po prostu na pijaków z Donbasu, nie znam się na takich
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:26
                    Siksa cytowała rady swojej babuszki. Stosowała je wobec swojego lovera z Gorłówki i działały (do czasu, bo głupi nie był i szybko spostrzegł, że ma qrwę w domu).
                    • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:11
                      Czyli przekazujesz rady babuszki, która najpierw dawała dudy przemocowcowi, żeby mieć święty spokój, a później i tak była katowana, bo prymityw uznał, że jest dziwką?
                      I to jest ta twoja bańka w której takie układy "działają"?
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:21
                        Nikt nie był katowany. Ten pan wyzywał (słusznie) od qrew , ale do końca obsesyjnie chciał z nią być. To ona go w końcu rzuciła dla jakiegoś bogatego chachmęta Ukraińca.
                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:32
                          Słusznie? Czyli jednak miałam rację w ocenie pani?
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:42
                            Wobec niego była qr.ą, prując się w tym samym czasie ze mną. A jeszcze wcześniej , a także po mnie (po zakończeniu relacji ze mną), również z innymi panami.
                            • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 13:16
                              Czyli ty, zdradzając żonę, jesteś kim?
                              • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:32
                                A także - czy riki wcogóle sam rozumie dlaczego/po co powołuje się na mądrości tej pani? Czy jest to jego zdaniem dobra rekomendacja dla kobiet ( że tak właśnie powinny postępować), czy wręcz przeciwnie?
                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:28
                                  Riki nie daje nikomu żadnych rekomendacji, a z tą forumką również różnił się w paru kwestiach. To, że ktoś ma przenikliwy umysł, nie znaczy, że musi być milionerem, ani że nie popełnia błędów życiowych. Tadeusza Mazowieckiego w 1990 roku wspierały najtęższe umysły tego kraju. A wybory prezydenckie przegrał nawet z Tymińskim.
            • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:48
              Ale PO CO kobiecie facet wrzeszczący bez powodu, wszczynający kłótnie i machający rękami??? surprised
              Tego kwiatu pół światu, jak się chce być w związku (nie wszystkie chcą), to przecież można znaleźć normalnego, a nawet i fajnego przy tym.
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:51
                chatgris01 napisała:

                > Ale PO CO kobiecie facet wrzeszczący bez powodu, wszczynający kłótnie i machają
                > cy rękami??? surprised
                > Tego kwiatu pół światu, jak się chce być w związku (nie wszystkie chcą), to prz
                > ecież można znaleźć normalnego, a nawet i fajnego przy tym.

                Do 45 pewnie tak. Mając 50 i menopauzę to sądzę, że gorzej.
                • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:52
                  Nadal lepiej być samej niż z kimś, kto wrzeszczy i się awanturuje.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                    To trzeba mu "piwa dać i pisju pakazać" (copyright babuszka z Donbasu)
                    • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:17
                      riki_i napisał:

                      > To trzeba mu "piwa dać i pisju pakazać" (copyright babuszka z Donbasu)

                      No właśnie NIE TRZEBA tongue_out
                      Nie ma żadnego musu z takim się szarpać, a kobiety na starość też sobie cenią święty spokój. Ciągle to do Ciebie nie dociera.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:22
                        Ale rada babuszki naprawdę działa. Polecam ją stosować w podobnych przypadkach.
                        • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:39
                          A Ty byś stosował? Serio?
                          Osobiście wolałabym nie mieć nic do czynienia z podobnymi egzemplarzami.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:54
                  Czy właśnie potwierdziłeś, że faceci 45+ nie nadają się do niczego? Jakoś nie widzę tego w otoczeniu. Moje starsze nieco koleżanki miewają bardzo udane związki.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:24
                    analoga_niet napisała:

                    > Czy właśnie potwierdziłeś, że faceci 45+ nie nadają się do niczego? Jakoś nie w
                    > idzę tego w otoczeniu. Moje starsze nieco koleżanki miewają bardzo udane związk
                    > i.

                    Bo tak Ci mówią. Nie ma większych kłamczuch niż kobiety w rozmowach z innymi kobietami.
                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:29
                      Nie wypowiadaj się o kobiecych rozmowach bo się nie znasz. Mówią i o dobrych rzeczach i złych, poza tym znam tych facetów i widzę, że są fajni. Nie masz pojęcia jak fajne, szczere i wartościowe mogą być kobiece relacje, bo masz w domu babe niezdolna do tworzenia relacji z kimś kto jej nie chce przelecieć. Jak się całe życie jedzie na tyłku to nie ma się nic innego do zaoferowania.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:33
                        Nie jest jej winą, że tzw. koleżanki przez całe życie używały ją jako wabik na facetów.
                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:52
                          Jest jej winą, że wybierała takie koleżanki. Choć możliwe, że inne nie były zainteresowane
                          • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:59
                            analoga_niet napisała:

                            > Jest jej winą, że wybierała takie koleżanki. Choć możliwe, że inne nie były zai
                            > nteresowane

                            Całkiem możliwe, w pewnym wieku każdy ma takie otoczenie na jakie sobie zapracował. I myśli że to cały świat.
                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:29
                              Przecież to całkowicie naturalny schemat, że te mniej urodziwe starają się orbitować wokół wybitnie urodziwej, wokół której kręcą się faceci. Wiadomo, że "z braku laku dobry kit" i zawsze przy niej da się jakimś chłopem pożywić.
                              • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:35
                                riki_i napisał:

                                > Przecież to całkowicie naturalny schemat, że te mniej urodziwe starają się orbi
                                > tować wokół wybitnie urodziwej, wokół której kręcą się faceci. Wiadomo, że "z b
                                > raku laku dobry kit" i zawsze przy niej da się jakimś chłopem pożywić.


                                Jest dokładnie odwrotnie, i zresztą często te piękne się skarżą, że ciężko im znaleźć koleżanki na jakieś wspólne wyjście, bo chłopy się wgapiają w tę piękniejszą i na pozostałe nie zwracają uwagi.
                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:45
                                  Mam inne doświadczenia. Zależy od uwarunkowań. Kobiety też są różne, bywają na przykład takie nieurodziwe, co jednak koniecznie chciałyby księciunia z bajki i one z radością przyklejają się do piękności wierząc, że złowią księciunia (bo mu się na przykład od razu rozłożą). Są też takie akcje, że dwie-trzy piękne trzymają się razem i w takim składzie robią wspólne wyjścia jako killer komando na mężczyzn.
                              • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:50
                                Nie znam ani jednego takiego przypadku. W ogóle nie bardzo znam przypadki jakichś dziwnych polowań na facetów.
                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 21:04
                                Nigdy w życiu nie wybierałam koleżanek po urodzie. Zresztą znakomita większość kobiet jest po prostu przeciętna i tyle.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:27
                        analoga_niet napisała:

                        > Nie wypowiadaj się o kobiecych rozmowach bo się nie znasz.

                        Znam doskonale wieloletnie "przyjaźnie" mojej żony i nie tylko. Kobiety względem siebie są nieszczere, nielojalne, zazdrosne, a często po prostu wstrętne. Potrafią kończyć nagle relacje po xx latach, bez słowa wytłumaczenia. Wśród facetów jest to o wiele rzadsze.

                        > Mówią i o dobrych rz
                        > eczach i złych, poza tym znam tych facetów i widzę, że są fajni.

                        Z daleka są fajni. Bez pomieszkania dłużej z jednym czy drugim, guano wiesz o tym, jacy są naprawdę.

                        Pewien pan z mojej rodziny jest cudownym człowiekiem, duszą towarzystwa. Żona i dzieci jednakowoż znają całkiem inną stronę tego jegomościa...

                        > Nie masz pojęcia jak fajne, szczere i wartościowe mogą być kobiece relacje, bo masz w domu ba
                        > be niezdolna do tworzenia relacji z kimś kto jej nie chce przelecieć.

                        Pfff! Wszyscy ją zawsze chcieli przelecieć, więc co to w ogóle za argument?

                        > Jak się całe życie jedzie na tyłku to nie ma się nic innego do zaoferowania.

                        Mówi to ta, co sobie robi cycki "dla siebie", rzeźbi pupę na siłowni, po czym metodą podsuwania pod oczy fot na zbliżeniu owej pupy na insta , łowi atrakcyjnego policmajstra. Któremu jeszcze po spędzonej nocy robi pakowane domowe żarełko do roboty. Imo tchnie to lekką desperacją. Wolę już zwykłe, jak to nazywasz, 'jechanie na tyłku'. Dwa razy w życiu, dwie różne panie (traf chciał, że obie z Donbasu) traktowały mnie takimi metodami i za każdym razem czułem się niekomfortowo. Nie lubię takiego wabienia.

                        • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:36

                          " Nie wypowiadaj się o kobiecych rozmowach bo się nie znasz.

                          Znam doskonale wieloletnie "przyjaźnie" mojej żony i nie tylko. Kobiety względem siebie są nieszczere, nielojalne, zazdrosne, a często po prostu wstrętne. Potrafią kończyć nagle relacje po xx latach, bez słowa wytłumaczenia. Wśród facetów jest to o wiele rzadsze."

                          To jest właśnie twoje poszerzanie horyzontów big_grin Znam swój grajdoł i już wiem jaki jest cały świat.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:40
                            Tak jakby panie tutaj się wypowiadające znały wszystkie coś więcej niż swój grajdoł.
                            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:42
                              Większość pań, choć pewnie nie wszystkie, zdają sobie sprawę z różnorodności modeli. Wychodzą poza paradygmat. Ty nie.
                            • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:45
                              riki_i napisał:

                              > Tak jakby panie tutaj się wypowiadające znały wszystkie coś więcej niż swój gra
                              > jdoł.

                              Poszerzanie horyzontów polega na "aha, to takie grajdoły też istnieją" i jakiejś refleksji na ten temat, a nie na zaprzeczaniu czy lekceważeniu, które Ty stosujesz.
                              Nie przyjmujesz do wiadomości, że można żyć inaczej, bo musiałbyś zrewidować zbyt wiele przekonań, a po co ruszać coś, co jeszcze się nie zawaliło, prawda?
                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 21:15
                          riki_i napisał:

                          > analoga_niet napisała:
                          >
                          >
                          > Znam doskonale wieloletnie "przyjaźnie" mojej żony i nie tylko. Kobiety względe
                          > m siebie są nieszczere, nielojalne, zazdrosne, a często po prostu wstrętne. Pot
                          > rafią kończyć nagle relacje po xx latach, bez słowa wytłumaczenia. Wśród facetó
                          > w jest to o wiele rzadsze.
                          >
                          Nie miałam ani jednego takiego przypadku w życiu, oczywiście pewne znajomości się naturalnie rozluźniają.


                          >
                          > Pewien pan z mojej rodziny jest cudownym człowiekiem, duszą towarzystwa. Żona i
                          > dzieci jednakowoż znają całkiem inną stronę tego jegomościa...
                          >

                          Skąd wiesz, jeśli z zasady kobiety kłamią?


                          >
                          > Pfff! Wszyscy ją zawsze chcieli przelecieć, więc co to w ogóle za argument?
                          >
                          No nei wszyscy, heteroseksualne kobiety zapewne nie, dlatego nie umiała z nimi stworzyć relacji.

                          >
                          > Mówi to ta, co sobie robi cycki "dla siebie", rzeźbi pupę na siłowni, po czym
                          > metodą podsuwania pod oczy fot na zbliżeniu owej pupy na insta , łowi atrakcyjn
                          > ego policmajstra. Któremu jeszcze po spędzonej nocy robi pakowane domowe żarełk
                          > o do roboty. Imo tchnie to lekką desperacją. Wolę już zwykłe, jak to nazywasz,
                          > 'jechanie na tyłku'. Dwa razy w życiu, dwie różne panie (traf chciał, że obie z
                          > Donbasu) traktowały mnie takimi metodami i za każdym razem czułem się niekomfo
                          > rtowo. Nie lubię takiego wabienia.
                          >

                          Oczywiście, że robiłam to dla siebie. Jak zaczęłam treningi to nawet mi do głowy nie przyszło że będę miała takie zmiany życiowe. I tak się składa, że faceta poznałam zanim sobie zrobiłam operację. Przy czym gdybym miała do zaoferowania tylko sylwetkę to nic by z tego nie było może poza jakimś niezobowiązującym krótkim romansem. Bo kobiet z ładnym tyłkiem to jest na pęczki. A ja mam poza tyłkiem osobowość, intelekt i wiele innych zalet. I nie myl systemów walutowych: akcja promocyjna qrwy mająca przyciągnąć klienta nie ma nic wspólnego z tym, co normalna kobieta robi dla faceta, którego kocha.
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 23:18
                            analoga_niet napisała:

                            > > Znam doskonale wieloletnie "przyjaźnie" mojej żony i nie tylko. Kobiety w
                            > zględe
                            > > m siebie są nieszczere, nielojalne, zazdrosne, a często po prostu wstrętn
                            > e. Pot
                            > > rafią kończyć nagle relacje po xx latach, bez słowa wytłumaczenia.


                            > Nie miałam ani jednego takiego przypadku w życiu

                            Ty nie, a inne panie tak.

                            > > Pewien pan z mojej rodziny jest cudownym człowiekiem, duszą towarzystwa.
                            > Żona i
                            > > dzieci jednakowoż znają całkiem inną stronę tego jegomościa...

                            > >
                            >
                            > Skąd wiesz, jeśli z zasady kobiety kłamią?

                            Bo też jestem jego rodziną i mam oczy oraz mózg. A także obserwowałem owego pana w okolicznościach rodzinnych, a nie tylko towarzysko-rozrywkowych balang i swawoli.

                            > > Pfff! Wszyscy ją zawsze chcieli przelecieć, więc co to w ogóle za argumen
                            > t?

                            > >
                            > No nei wszyscy, heteroseksualne kobiety zapewne nie, dlatego nie umiała z nimi
                            > stworzyć relacji.

                            Że co? Nie umiała stworzyć relacji z kobietami hetero, bo co niby? Bo umiała tylko z osobnikami, co chcieli seksu? Cóż Ty za bzdury wygadujesz?! Toż ona całe życie uciekała przed takowymi egzemplarzami, bo była rwana gdzie się dało i jak się dało. Wyobraź sobie, że to jest bardzo męczące jak musisz non stop odganiać się od chmar facetów. Albo mieć takie akcje, że wynajmujesz sobie chatę z młodym Rikim, tenże wyjeżdża służbowo, a wtedy "kolega" Rikiego wieczorową porą kompletnie nieproszony pojawia się przy klatce schodowej i przez godzinę męczy domofon , usiłując Cię nakłonić do tego, abyś go wpuściła do mieszkania. W celu wiadomym, bo "kolega" będący pod lekkim gazem bynajmniej nie kryje swoich zamiarów (a że pan wybitnie ozdobny, zawodowy model w typie amerykańskiego sunny boya, to uważa, że jak najbardziej mu się należy i ma prawo).

                            > nie myl systemów walutowych: ak
                            > cja promocyjna qrwy mająca przyciągnąć klienta nie ma nic wspólnego z tym, co n
                            > ormalna kobieta robi dla faceta, którego kocha.

                            To Ty mylisz systemy walutowe. Qrwa pracuje ciałem , jawnie za pieniądze , i nie szuka "muża". Natomiast obie te panie z Donbasu szukały w Polsce męża-Paljaka i stabilizacji. Pierwsza była dziewicą (co prawda nie analną, proponowała mi usilnie drugą dziurkę - nie skorzystałem wink ), stół zastawiony wszelkim możliwym jadłem , fruktami i napojami przygotowała dla mnie 2 razy jej mamusia, która za każdym razem dyskretnie zniknęła po sekundzie w drugim pokoju. A pani brała się do miziania. Za drugim razem wyjaśniła wprost o co chodzi, ja wyjaśniłem, że żony z Donbasu nie szukam, no i grzecznie tudzież kulturalnie się rozstaliśmy. Historię z panią nr 2 znasz, pisałem też na forum, jak to w końcu umówiła się ze mną w środku dnia w knajpie na mieście, celem odbycia wiążącej rozmowy. Tutaj również poinformowałem, że nic z tego, no i krótko potem relacja się zakończyła. Sorry, ale tak qr..y nie działają. One biorą pieniądze i wykonują usługę. Ty za to jesteś kompletnie pier..ęta na punkcie rzekomego qre...twa i wszędzie węszysz jakieś straszne, przebiegłe i wstrętne qr..y. Tylko niestety węszysz je nie tam, gdzie trzeba. Napisałbym Ci właściwy kierunek takich poszukiwań, można go zlokalizować także na tym forum, ale tego wybacz nie zrobię, bo nie lubię ostatnio mieć wycinanych postów.

                            I sorry, ale nie ośmieszaj się tekstami o facecie, którego kochasz, a który na początku znajomości był tylko jedną z seksualnych opcji, które wtedy ćwiczyłaś. Ja doskonale rozumiem, że niektóre kobiety tak mają, "moja" bulimiczka działała identycznie, wpierw byłem obok jeszcze dwóch panów, a potem mnie szaleńczo "pokochała", ale faceci mają inaczej. Oni chcą od razu wyłączności , mimo, że sami absolutnie jej nie gwarantują. No przykre to jest i co do zasady bardzo niesprawiedliwe dla kobiet, ale po prostu tak jest i już. Panie , które zakładają umowne męskie buty i uważają, że skoro tak , to im też wolno, mylą się bardzo. Jeśli ich facet o tym wie, to zawsze w końcu im to kiedyś wypomni. Wspomnisz moje słowa (bo policmajster przecież wie, jesteś "szczera Kasia").
                            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 23:28
                              Obie panie szukały męża w celu uzyskania profitów, jest to nadal qrestwo tylko kontrakt długoterminowy. Różnica jak między umową o dzieło a etatem, ale robota ta sama. Wyrachowanie i brak jakichkolwiek uczuć. Co jak wiesz jest postawa z gruntu mi obcą.

                              Nie wiesz, czego chcą faceci. Wiesz czego chcesz ty i twoi koledzy. Facet musiałby być ostro pier…ty żeby oczekiwać wyłączności od kobiety z którą od czasu do czasu się spotyka na niezobowiązujące przyjemności. A ten na szczęście jest normalny. Ja też nie miałam problem iż tym, że on ma swoje życie. Bądźmy poważni, a nie pociskasz jakieś egzaltowane kawałki jak dwudziestolatek o jakieś płomiennej miłości od pierwszego wejrzenia i oddaniu uczuciowym od pierwszego seksu. A facetem z twoim podejściem (mnie wolno a kobieta ma być mi wierna i kochać mnie bo ja czasem bzykam) nie byłabym w najmniejszym stopniu zainteresowana.
                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 00:11
                                Nie, to nie jest żadne qrestwo. Ja na ten temat odbyłem rozmowę z samym podmiotem lirycznym, którą nawet zrelacjonowałem kiedyś w szczegółach na forum. I to dziewczę wielce oburzone powiedziało mi , że qrwami to są Polki, które robią dokładnie to samo, tylko się krygują i maskują. A panie z Donbasu niczego nie ukrywają i jawnie oznajmiają co i jak. Jak ma być trachanie dla trachania, to i jest. Ale jak pani ma oczekiwania matrymonialne, to albo z góry (pani nr 1, "dziewica"), albo w trakcie relacji (pani nr 2, z którą odbyłem ową rozmowę), po prostu to oznajmiają. Gdzie Ty tu widzisz qrestwo, skoro pani dłuuuuuuugo uskutecznia relację bez żadnych wielkich dienieg w tle, a potem po prostu jasno i prosto komunikuje, że chce formalizacji, bo taki ma plan na życie? Dużo bardziej mi odpowiada taki model niż uczucie pani, co się pruje z innymi typami z tindera , a potem nagle komunikuje mi miłość. Każdy mężczyzna na teksty typu "powoli się zakochuję" dostaje co najmniej drgawek alergicznych.

                                A to że faceci najbardziej chcieliby pioruny sycylijskie, to chyba nie jest wiedza tajemna? Mnie trzasnął taki piorun, gdy ujrzałem swoją wówczas 18-letnią żonę, a to , że prowadziłem wówczas bujne życie erotyczne i zastopowanie go zajęło mi chwilę, nie zmienia faktu, że gdyby owa przyszła żona również takowe życie erotyczne wówczas prowadziła, nic dobrego by z tego nie wyszło. No sorry, płcie nie są równe , jeśli chodzi o prawa do życia erotycznego. Kobiety z wielkim przebiegiem nie budzą entuzjazmu mężczyzn, najdelikatniej mówiąc. Czy jest sprawiedliwe? Owszem, nie jest. Powiem więcej, jest to bardzo krzywdzące dla kobiet. Ale faceci tak mają i zawsze tak będą mieli. Dlatego jeśli ma się dużo na liczniku lepiej tego facetowi nie zdradzać. Każda kobieta doskonale to wie.

                                • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 07:30
                                  Po raz ostatni to napiszę, obracasz się w specyficznym środowisku i serio szkoda dziecka.
                                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 07:35
                                  Nie znam kobiet, które to robią i się maskują - w moim środowisku kobiety nie muszą łapać męża, żeby się ustawić, bo mają swoje pieniądze i związki są tworzone na bazie uczuć a nie wyrachowania. Ależ oczywiście wierze, że żadne qrestwo, pani numer 2 po prostu ujrzała Cie w social mediach i z punktu się zakochała tak mocno, że zapragnęła Cię zdobyć, wysyłając porno filmiki nagrywane z chłopakiem, normalne, każda zakochana kobieta tak robi big_grin Tobie odpowiada taki model, komuś innemu model, w którym kobieta i mężczyzna poznają się powoli, bez presji i im lepiej się znają tym więcej ich łączy i pojawia się uczucie. Przecież mój facet się we mnie zakochiwał powoli, w ogóle na początku nie planował, że może być z tego coś więcej.
                                  W Twojej konserwatywno puszczalskiej bańce facet ma większe prawa, w mojej nie. W mojej liczy się uczciwość i nie ma nic złego w tym, że są relacje bez zobowiązań i wyłączności, której w takich relacjach nikt nie oczekuje. Za to jak ktoś wchodzi w relację to wchodzi, a nie "Zastopowanie życia erotycznego zajmuje mu trochę czasu". Sorry, to jest sprawa do ucięcia w jedną chwilę - dziękuję, było miło, koniec, jestem w związku.
                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:18
                                    No ale Ty nie rozumiesz, że Twoja uczciwość w mojej percepcji nie jest wcale uczciwością (i vice versa , bo to samo Ty uważasz o mnie).

                                    Ty sądzisz, że Twoje postępowanie z ostatnim Panem było uczciwym zakochaniem, które rozwijało się powoli i nie stanowiło żadnego "łapania męża". Wyłączności na początku nie było i to też jest z Twego punktu widzenia ok.

                                    Ale jak dzieje się bardzo podobnie, tylko pani w pewnym momencie jasno komunikuje, co i jak, a nie rzekomo "powoli się zakochuje" to już wpadasz w wielki oburz. Że jak to, jak tak można, toż to przecie qrestwo i wyrachowanie. I jeszcze zamiast robić domowe papu w pojemnikach, to ona mu filmiki wysyła, jak ją rżnie inny facet.

                                    Ja tą mentalnością z Donbasu, i w przypadku pani nr 1, i w przypadku pani nr 2, byłem w pierwszej chwili zszokowany, zwłaszcza, że serwowały ją bardzo młode dziewczyny, obie miały po jakieś 19 lat wtedy. Ale dzisiaj, jak na to sobie na spokojnie patrzę, wcale nie uważam takiego podejścia za złe. Choć oczywiście nadal wolę "romantyczny piorun sycylijski po obu stronach" (który u kobiet rzadko się zdarza, moja żona bynajmniej się z miejsca nie zakochała na mój widok 😉 ).

                                    W Polsce plagą jest wyrachowanie, gierki, łowienie grubego zwierza metodami pani, której nawet nicka nie mogę wymienić, bo mi post poleci. Czyli coś, co dla mnie stanowi konglomerat nieszczerości. A nie tylko na wschodnich rubieżach Europy bywa jednak także inaczej. Gdy wybitny tenor Roberto Alagna (formalnie żonaty), zaproponował luźno mu znanej koleżance z pracy, sopranistce Aleksandrze Kurzak (wolna, po przejściach) , żeby do niego przyjechała na romantico bara bara, ta odpowiedziała mu tak "owszem mogę przyjechać, ale nie zamierzam w ogóle się z tym kryć i ściemniać przed kimkolwiek w jakim celu przyjechałam. Więc jak wyjaśnisz swój status związkowy, to ok, w innym przypadku będziesz miał problem". Na to dictum pan Alagna wpierw się deczko zafrasował, ale potem zadzwonił do swego adwokata i kazał formalnej jeszcze żonie wysłać papiery rozwodowe. Tak troszkę w ciemno. Ale jak wiadomo było warto, bo z panią Kurzak stanowią szczęśliwe małżeństwo, udany duet również na scenie i dorobili się dziecka.

                                    Czy w mojej bańce facet "ma większe prawa"? No... prawa nadajemy sobie sami. Pasy cnoty wyszły z użycia i jak panie chcą prowadzić życie erotyczne wedle męskiego modelu, to przecie nikt im nie zabroni. Pisałem o pewnej pani, która wyznała mojemu koledze, że zaczyna trzecią setkę facetów, pisałem też o różnych innych żeńskich przypadkach działania co najmniej hurtowego. Ale we wszystkich tych przypadkach raczej nie wychodziło to tym paniom na dobre, poza jednym wariackim egzemplarzem mojej eks, który to złowił młodego milionera w CH i już prawie 10 lat pilnie odgrywa przed nim żonę ze Stepford. Tak, ja uważam, że w prowadzeniu życia erotycznego obie płcie nie są równe i kobieta nie powinna kopiować zachowań męskich, bo jej to długoterminowo zaszkodzi. Pogląd jak każdy inny, jak widać na tym forum, mnóstwo pań uważa go za szkodliwy anachronizm. Ich prawo, moje też uważać inaczej. Różnimy się pięknie (copyright by Leszek Miller), no i gitara, różnorodność typów ludzkich też jest wartością.



                                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:35
                                      A co jest dziwnego w tym, że między dorosłymi ludźmi uczucia budzą się powoli? I dlaczego „rzekome zakochanie”? Przecież wiesz, że jestem absolutnie niezdolna do gierek i wyrachowania. Gdybym się nie zakochała, nie byłoby tego związku. Nie byłoby też, gdyby nie pojawiły się uczucia z jego strony - czego zdecydowanie nie planował. I to jest coś innego niż: mam 19 lat i chcę się ustawić przy zamożnym facecie, więc tyłek za małżeństwo.


                                      A tak na marginesie - setki partnerów seksualnych to nie jest żaden męski model seksualności tylko absolutna nisza bez względu na płeć. Za to czymś normalnym jest, że nie każdy seks jest w stałym związku i tyle.
                                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:05
                                        Miłość krętymi drogami chadza. W poprzednim panu też się wpierw chyba zakochałaś, a z dzisiejszej perspektywy uważasz , bo pisałaś o tym, że Cię chytrze podszedł i wykorzystał stan oszołomienia po poprzednim rozstaniu. I że wcale to nie była prawdziwa miłość.

                                        Dla mnie jesteś w gorącej wodzie kąpana (napisałbym frywolnie, że walnięta, ale o to mogłabyś się już obrazić) i działasz szybko, za to nieracjonalnie. Rozwód z pierwszym mężem był w mojej optyce głupotą, wiązanie się z ojcem Twojej trójki dzieci, który miał już wcześniej dwójkę oraz walniętą Eks, od której nie potrafił się emocjonalnie odciąć to było głupotą, szybki ślub z tym obecnym egzemplarzem też jest głupotą i ja nigdy bym tak w życiu nie zadziałał. Ale przyjmuję, że ludzie są różni i mogę jedynie się widowiskowo dziwić, niczym Mariusz Szczygieł w show "Na każdy temat" u progu swej kariery.

                                        Jeśli "nie każdy seks jest w stałym związku", to nie rozumiem, czemu pewne zachowania pryncypialnie potępiasz, a inne nie. Twoje motywacje są z gruntu ok, cudze motywacje za to to qre..two, próba ustawienia się tyłkiem itp. Widzę tu sporą niekonsekwencję.
                                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:53
                                          Czy uważasz, że człowiek może się zakochać tylko raz w życiu i ma jedną jedyną relację bazującą na uczuciach przez całe życie? Zapewne się zdarza, ale niezbyt często. NIGDY nie pisałam, że mnie podszedł. Pisałam jedynie, że w takim stanie emocjonalnym, w jakim byłam, powinnam darować sobie jakiekolwiek relacje. I nauczyłam się na błędach, tym razem związek półtora roku po rozstaniu, w zupełnie innych okolicznościach.

                                          Ja niczego nie potępiam tylko nazywam po imieniu. Qrestwo to wybór życiowy, zapewne dla niektórych korzystny. Jedynie nie zgadzam się na porównywanie mnie i moich działań do tego, co robią panie tego pokroju, bo ja nigdy nie szukałam faceta, żeby się ustawić, niczego nie grałam, nie byłam wyrachowana. Przecież jak kobieta mówi, że chce męża i w sumie wszystko jedno kto, pasujesz jej do profilu to jazda to jest to czyste wyrachowanie.
                                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:39
                                            Nie wiem jak Ty "nazywasz rzeczy po imieniu" , skoro odnośnie forumki , która wykazała się wysublimowanym qres..wem, wyrachowanie wabiąc i w efekcie łapiąc grubego finansowego zwierza, nigdy nie powiedziałaś jednego złego słowa, a czepiasz się Ukrainek które pewne rzeczy komunikują wprost. I przecież one nie mówią "chcę od Ciebie pieniędzy za numerek" , tylko mówią "chcę z Tobą stabilizacji i formalnego związku". Jak pani Kurzak mówi słynnemu tenorowi "może Ty lepiej puść pozew rozwodowy zanim się ze mną prześpisz", to jest ok, ale jak Ukrainka mówi Rikiemu "szukam w Polsce męża", to już nie jest ok?

                                            Ps. Odnośnie Eksa, to pisałaś, że wykorzystał Twój ówczesny stan emocjonalny, ale ok, nie brnijmy w to.
                                            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:51
                                              A to małżeństwo z bogatym facetem jest z założenia qrestwem, nie może bazować na uczuciach? Z tego co ja czytałam to u nich była normalna relacja, a nie polowanie na byle kogo byle mieć męża. Jak ktoś chce formalnego związku żeby się ustawić, bez uczuć to jest to forma qrwstwa. A o pani od tenora nigdy się nei wypowiadałam
                                              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:55
                                                Jaka normalna relacja.... defilowanie z innymi facetami na kłucie oczu, "przypadkowe" pojawianie się w firmie, udawanie niezainteresowanej, weź przestań.... Ale stop w tym temacie, nie chcę mieć znowu bana.
                                              • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:39
                                                Hahaha no do mnie pisałaś, że jestem utrzymanka bogatego męża i że jestem z nim dla pieniędzy. Widze, że poglądy się zmieniają zależnie od kierunku wiatru.
                                                I tak w sumie to ty się teraz w małżeństwie ustawiłaś. Co o czywiście uważam za rozsądne posunięcie jeśli nowy pan jest przyzwoitym człowiekiem.
                                                • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:40
                                                  Cos mi się wydaje, że ona męża widuje częściej, niż ty :p
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:16
                                                    Zapewne siedząc non stop na forum. Nie rozśmieszaj mnie.
                                                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:48
                                                  Ale wiesz że Riki nie o mnie i nie o moim mężu pisał tylko o innej forumce? 😀 Uwierz mi, że kobiety, które chcą się w życiu ustawić i zostać utrzymankami nie celują w policjantów. To jest stabilna robota z przyzwoitą kasą, ale nie jest tajemnicą, że to nie miliony. Zarabiamy bardzo podobnie.
                                                  I poglądy się nie zmieniły, zawsze pisałam że bycie z kimś kto ma pieniądze to nie to samo co bycie z kimś dla pieniędzy, przecież bogaty człowiek może mieć mnóstwo zalet i być bardzo fajną osobą.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:18
                                                    Aha. Wiem co pisał Riki. Odniosłam się do twojego komentarza na ten temat.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:27
                                                    I gdzie z mojego komentarza wynikało, że jestem utrzymanka i się ustawiłam w małżeństwie?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:29
                                                    Jesssuuuu czegoś nie zrozumiałeś najwyraźniej.
                                            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:12


                                              " Jak pani Kurzak mówi słynnemu tenorowi "może Ty lepiej puść pozew rozwodowy zanim się ze mną prześpisz", to jest ok, ale jak Ukrainka mówi Rikiemu "szukam w Polsce męża", to już nie jest ok? "

                                              Jeszcze raz powtórzę: niechęć do spotykania z żonatymi porównujesz do twardego ustawiania się dupą w nowym kraju? big_grin Wiesz, ja z założenia nie sypiałam z żonatymi, a zależało mi na tych z którymi sypiałam czasem mocno średnio. Po prostu nie lubię kłamliwych gnojków.
                                            • mmoni Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:49
                                              Obrazek 1: facet (formalnie żonaty) startuje do koleżanki z pracy, pani go informuje, że nie wchodzi w związki z żonatymi, nawet "tylko formalnie" ("zna te historie, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią"). Pani ma legalną i dobrze płatną pracę - ba! w historii zacytowanej przez Rikiego można wręcz nazwać ją "wąską specjalistką klasy międzynarodowej" - w związku z czym nie musi kupczyć ciałem w celu przeżycia w obcym kraju. A nawet gdyby musiała wracać do kraju, to jest to kraj niebombardowany.
                                              Obrazek 2: imigrantka o - jak można się domyślać - niskich kwalifikacjach zawodowych, z nie wiadomo jakim statusem legalności pobytu - oświadcza się nieznanemu lub słabo znanemu facetowi w celu uzyskania obywatelstwa i stabilizacji finansowej. Jak jej nie wyjdzie, to wraca pod bomby.

                                              Nie wiem jak wy, ja widzę 100 różnic pomiędzy tymi dwoma obrazkami.
                                            • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 16:55
                                              riki_i napisał:

                                              > Nie wiem jak Ty "nazywasz rzeczy po imieniu" , skoro odnośnie forumki , która w
                                              > ykazała się wysublimowanym qres..wem, wyrachowanie wabiąc i w efekcie łapiąc gr
                                              > ubego finansowego zwierza, nigdy nie powiedziałaś jednego złego słowa,

                                              Wiesz co, Riki, trochę kibicowałam Twojej żonie z tym wysyłaniem Cię na wakacje i wesołym przez nią spędzaniem czasu i życzyłam jej, żeby się udało utrzymać to w jakiej takiej tajemnicy.
                                              Ale właśnie mi przeszło, szczerze mam nadzieję, że imponujące poroże, z jakim paradujesz stanie się oczywiste dla wszystkich, a nie dla wybranych znajomych państwa Rikusiostwa, wiesz, że ten czternastak będzie świecił i grał melodyjkę.
                                              Bo się wyjątkowo obrzydliwy zrobiłeś w Twoim rozgoryczeniu. Hatfu.
                                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 17:04
                                                A to nowość? Przecież on ma na punkcie tej forumki stałą obsesję.

                                                Btw - Riki czy mógłbyś choć raz zamiast pisać jakiś kobiety są złe i co robią nie tak zarysować wzorzec pozytywny? Nie musi być istniejący, bo mniemam że takiego nie ma. Zwykła ciekawość mną kieruje, bo uważam Cię za osobnika skrajnie odmiennego od ludzi jacy mnie otaczają więc to trochę jak reality show. Bo na razie to wynika, że czego kobieta nie zrobi to źle: uprawia seks - złe, nie chce seksu - źle, gotuję obiady - żałosne, nie dba o faceta - zimna harpia i tak dalej. Więc co robi kobieta, która w w świecie Rikiego jest ok?
                                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 18:26
                                                  No przecież choćby przed chwilą to napisałem, forumka Shell jest wielce ok. Poza tym, że zauważam u niej nadmierne dążenie do doskonałości w wyglądzie (co się kiedyś może źle skończyć), ma ona przyjazny i nieagresywny charakter, jest wyrozumiała i wybaczająca, dba dobrze o dom, a także nie jest żadną zramolałą kwoką i lubi na przykład pocisnąć sobie autem po autostradzie. Ponadto trwa od lat przy jednym facecie i nie wykręca numerów. Oraz nie poucza wszystkich dookoła, nie wpiera, że pozjadała wszystkie rozumy tego świata, no i do tego wszystkiego podobno jest ładna (nie wiem, nigdy nie śledziłem jakichś tutejszych fotowątków, a ona wkleiła mi tylko kiedyś swój ostatnio zrobiony biust, ofc zakryty bluzką, jako dowód tego, że jest bardzo dobrze zrobiony - co potwierdzam). No więc masz swój przykład.

                                                  Btw nie uważam, aby forum było miejscem gdzie trzeba ludzi chwalić, raczej rozprawia się tutaj o problemach.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 19:04
                                                    Ok, to już wiemy że ideał w świecie Rikiego to frajerka, która daje się zrobić na szaro ale wybacza 😀
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 19:21
                                                    Nieśmiało zauważę, że ta frajerka żyje sobie wygodnie i nie ma wielu problemów innych forumek.
                                                  • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 19:24
                                                    To się chyba nazywa metaforycznie złota klatka 🤷‍♀️
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 19:44
                                                    Za to ma wiele których inne forumki nie mają
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 23:13
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nieśmiało zauważę, że ta frajerka żyje sobie wygodnie i nie ma wielu problemów
                                                    > innych forumek.

                                                    Och, na pewno jakieś ma, zejdź na ziemię.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 23:23
                                                    No ma takie, czy sobie zrobić jakiś zabieg upiększający/powstrzymujący starzenie, czy nie zrobić. To imo dużo lepszy problem niż brak kasy albo samotność.
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 07:30
                                                    Pozostanę przy swoim przeczuciu, riki.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 07:57
                                                    Zapomniałeś o problemie „jak tu utrzymać przy sobie chłopa, który zrobił finansowo w trąbę bo z własnej pracy nie jest w stanie utrzymać się siebie i dzieci”. A także o problemie „ojejej nie zauważyłam problemów dzieci bo latałam za misiaczkiem żeby mi nie zwiał”. Nie brzmi jak sielanka. Nie mówiąc już o nastroju po uświadomieniu sobie tego wszystkiego. To od piszesz to dotyczy raczej Primuli, która wie, ze jej dziko zazdroszczę, więc mogę podać jako przykład.
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:43
                                                    Nie zazdrość dziewczyno, każdy ma swoje demony.
                                                    A co do rozmachu, to skaczę właśnie ze statku do morza, już chyba z 30 razy, i nie przestaje mnie to cieszyćbig_grin
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:44
                                                    Ps. To białe bikini z Pepco lubi się rozwiązać, ostrzegam! Musiałam lowić majtki!
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:15
                                                    Będę zazdrościć, jak będę duża to chcę być Primulą 😀 I skakać do morza też chcę. A chwilowo istotnie moim ogromnym problemem jest to, że moja pani doktor od medycyny estetycznej ma terminy gorsze niż na NFZ 🙄
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:06
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Będę zazdrościć, jak będę duża to chcę być Primulą

                                                    Wariatkabig_grin
                                                    😀 I skakać do morza też chc
                                                    > ę. A chwilowo istotnie moim ogromnym problemem jest to, że moja pani doktor od
                                                    > medycyny estetycznej ma terminy gorsze niż na NFZ 🙄
                                                    >
                                                    Obyśmy tylko takie problemy miały! A co planujesz?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:18
                                                    Ja jej płacę za to żeby ona planowała wink Nic inwazyjnego, po prosto zabiegi poprawiające kondycję skóry, mam dziś konsultacje to zobaczę, jaki plan ułoży. Z ust, jakie zrobiła, jestem bardzo zadowolona. Ale trzy miesiące czekałam.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:44
                                                    Kiedyś się rozsypiesz. Moja znajoma 50 plus po 10 latach zabaw z twarzą wygląda już nieciekawie. Nie idź tą drogą, chociaż pewnie już za późno.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:49
                                                    Mam znajome 50+ które bez żadnych zabaw wyglądają nieciekawie big_grin A rozsypie się każdy. Nie sądzę, że mezoterapia jakoś przyspiesza ten proces. I ostatnia osoba, jakiej bym w tej kwestii słuchała to baba z dysmorfofobią.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:15
                                                    Słuchać nie musisz i zapewne nie będziesz. Ta baba, jak mnie nazywasz wygląda zapewne lepiej niż ty pomimo, że jest starsza 10 lat. Desperacja prowadzi do nieprzemyślanych działań. I to u ciebie widać jak na dłoni.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:28
                                                    Desperackie to jest czerpanie satysfakcji iż tego, że wyglądasz lepiej niż inna kobieta. Nie z tego, że wyglądasz dobrze. Ale moze zawieś poprzeczkę wyżej, żadna sztuka wyglądać lepiej ode mnie 😀
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:31
                                                    Nie czerpie tylko stwierdzam fakt. Im więcej zmajstrujesz teraz przy twarzy tym gorzej będziesz wyglądać za te 10 lat.
                                                  • analoga_niet [...] 10.07.26, 14:34
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:40
                                                    Dysmorfofobie to ty masz, bo ciągle coś poprawiasz w swoim ciele. Ja nie poprawiam, bo uważam, że jestem wystarczająco ładna taka jaka jestem.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:49
                                                    Po tym jak napisałaś, że nie jestem szczupła, a ja mam BMI w dolnych granicach normy i po Twoich zachwytach własną chudością wiem, że masz potężny problem z postrzeganiem ciała. Inaczej nie doznałabyś zresztą takiego wzmożenia, bo jakaś kobieta sobie zadba o skórę. Rzeczywiście, straszny dramat.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:27
                                                    Nie mam żadnego problemu z postrzeganiem własnego ciała. A ty szczupła nie jesteś. Widziałam twoje ostatnie zdjęcie. Szczupła to jest Zendaya.
                                                    I wzmożenie to ty masz a nie ja. Cycki, usta, botoks na twarz. Czyż to nie jest desperacka próba odmłodzenia i ewidentny dowód na brak akceptacji własnego ciała.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:30
                                                    To jest kuriozum warte podkreślenia. Otóż wedle Fogito osoba która przy wzroście 160 cm waży 49 kg nie jest szczupła. I tacy ludzie uczą dzieci - naprawdę mam nadzieję, że to tylko konfabulację pied...ej baby.
                                                    Wzmożenie masz na cudzym punkcie, chora kobieto.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:46
                                                    Chora to ty jesteś, ale jeszcze tego nie widzisz. Wszystko jest kwestią proporcji. Jesteś za niska, żeby przy tak dużej masie mięśniowej ud i ramion wyglądać na szczupłą. I jeszcze te nieproporcjonalnie duże cycki. Coś jak prezydentowa, ktora tutaj tak wszyscy krytykują. Niby szczupła a jednak nie.
                                                    Temat Cię boli, więc rzucasz obelgami. Ale czy to zmieni coś w twoim postrzeganiu własnego ciała? Czy przestaniesz je ulepszać? Wątpię. Ciężko już się zatrzymać na ty, etapie.,
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chora to ty jesteś, ale jeszcze tego nie widzisz. Wszystko jest kwestią proporc
                                                    > ji. Jesteś za niska, żeby przy tak dużej masie mięśniowej ud i ramion wyglądać
                                                    > na szczupłą. I jeszcze te nieproporcjonalnie duże cycki. Coś jak prezydentowa,
                                                    > ktora tutaj tak wszyscy krytykują. Niby szczupła a jednak nie.
                                                    > Temat Cię boli, więc rzucasz obelgami. Ale czy to zmieni coś w twoim postrzegan
                                                    > iu własnego ciała? Czy przestaniesz je ulepszać? Wątpię. Ciężko już się zatrzym
                                                    > ać na ty, etapie.,


                                                    Gruu, w przeciwieństwie do Nawrockiej ma talię.

                                                    A jeśli uważasz, że temat ją boli, to czemu w niego uderzasz? Taka z ciebie katoliczka?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:53
                                                    Tak tak 🤭
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:54
                                                    Ps ja nie jestem katoliczką. I co to ma do rzeczy. Najwięksi hipokryci to katolicy właśnie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:56
                                                    Nie boli mnie tylko pokazuje, że masz duży problem z postrzeganiem ciała. Ja wiem, że jestem szczupła i wie to każdy normalny człowiek. Bmi 19,14 to jest szczupłość, 2 kg mniej i miałabym niedowagę. A mięśnie akurat ważą sporo. Zresztą wolę się kierować opiniami ekspertów a nie zaburzonych bab. Inna sprawa że mnie się moje ciało niesamowicie podoba.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:59
                                                    Nie mam problemu z postrzeganiem ciała tylko ty masz problem z faktem, że dla mnie szczupła nie jesteś. Za niska i za bardzo umięśniona i biust nienaturalnie za duży dla tak niskiej osoby. Może nie wrzucaj tu swoich zdjęć skoro przeszkadza ci opinia kogoś z forum.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:08
                                                    To nei jest opinia, to jest zaprzeczanie faktom świadczące o zaburzeniach. Opinia to: nie podoba mi się twoja sylwetka
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:15
                                                    Gruu nie słuchaj tej toksyny i nie wdawaj się w dyskusję z nią
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:21
                                                    Ona lubi ze mną dyskutować. Bo co innego by robiła 😛
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:20
                                                    Interpretuj jak chcesz. Im częściej powtarzasz słowo zaburzenie tym częściej wydaje mi się, że jednak je masz,
                                                  • elinborg Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 08:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie mam problemu z postrzeganiem ciała tylko ty masz problem z faktem, że dla m
                                                    > nie szczupła nie jesteś. Za niska i za bardzo umięśniona i biust nienaturalnie
                                                    > za duży dla tak niskiej osoby. Może nie wrzucaj tu swoich zdjęć skoro przeszkad
                                                    > za ci opinia kogoś z forum.

                                                    Co ma wzrost i biust do bycia szczupłym??
                                                    Tobie się mylą typy sylwetki z BMI, zresztą bywalec w wątku o Taylor Swift to samo.
                                                    Sabrina Carpenter gruba jest, nie? I Cichopek też?
                                                    A Demi Moore szczupła? I Anja Rubik?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 08:30
                                                    Forum to forum ale pewnie są takie zaburzone baby które takie teksty sądzą własnym córkom: jesteś niska to nie możesz być szczupła. Dobrze że ma pierd…ca na punkcie syneczka to się takich rzeczy nie nasłuchał.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 08:52
                                                    Dżezusie, Grruu, że też tobie się chce! Masz zapasy cierpliwości pod listwami??
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 11:55
                                                    Napisała zaburzona baba z bulimia po operacjach plastycznych non stop wstrzykująca botoks, która ma 3 córki patrzące na to co ona robi. No cyrk na kółkach po prostu 😝
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:34
                                                    Myślisz że jak powtórzysz kłamstwo to się stanie prawda? Jesteś żenująca, nie wiem, co trzeba mieć we łbie żeby kłamać na temat obcych ludzi. Jakaś potężna frustracja połączona z głupotą
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:52
                                                    Kłamstwo? Sama napisałaś Rikiemu, że się z bulimią zmagałaś. To mój wymysł niby?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:59
                                                    Tak, jako dziecko. Więc kłamstwem jest że choruję. Kłamstwem jest też że miałam operacje plastyczne.
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > Kłamstwo? Sama napisałaś Rikiemu, że się z bulimią zmagałaś. To mój wymysł niby
                                                    > ?


                                                    Ty napisalaś, że mąż na ciebie drze mordę i nie masz nic do powiedzenia w domu.
                                                    A skoro czyjas choroba sprzed dekad jest nadal aktualna mimo wyleczenia, to znaczy, że twój stary nadal jest przemocowcem, nie ma "zmienił się", "zachowuje się inaczej". Tak było i tak jest.
                                                    Sama napisałas, że na tym forum wszystko, co ktoś pisze o kimś jest pisaniem o sobie wink
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:33
                                                    Gruu od lat mi przypomina co napisałam 13 lat temu, bo według niej to jest aktualne. Idąc tym tropem kobieta nadal jest bulimiczką, która nie akceptuje swojego ciała. To jak alkoholizm. Ciągnie się za człowiekiem całe życie. I rozumiem, że według niej wstawienie implantów, to nie jest operacja plastyczna. Ale może to rozdwojenie jaźni jest 🙄
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:46
                                                    Operacja plastyczna - liczba pojedyncza. Operacje plastyczne - liczba mnoga. Ja wiem, że masz duży problem z policzalnymi i niepoliczalnymi stąd ta „ilość dzieci”. To jak dom. Jak piszesz, że ktoś ma domy a ma jeden dom to kłamiesz.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:53
                                                    Oj nie wzbudzaj się tak. Przecież dopiero się rozkręcasz. Do pięćdziesiątki to będziesz miała więcej tych operacji, żeby się panu nr 3 przypodobać.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:27
                                                    To mogę napisać że Fogito jest złodziejką. Może za dwa lata coś ukradnie. Ta sama logika. A mężowi się bardzo podobam, nie potrzebuję do tego operacji. Więc kłamczuszko próbuj dalej
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:32
                                                    Ale ja nigdy nie kradłam. A ty operację plastyczna już zrobiłaś. Coś ta twoja logika szwankuje. Mam nadzieję, że mu się podobasz. A twoje mieszkanie jeszcze bardziej.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 11:56
                                                    Po Cichopek to forum jeździło jak po starej kobyle. Anja Rubik jest szczupła. Wszystko jest kwestią proporcji.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Po Cichopek to forum jeździło jak po starej kobyle. Anja Rubik jest szczupła. W
                                                    > szystko jest kwestią proporcji.

                                                    Szczupła/nie szczupła to kwestia stosunku tkanki tłuszczowej do całej reszty. A ty mylisz porządku czyli szczupłość ze smukłością. Wygląda na to że twoim zdaniem kobieta z minimalną ilością tk. tł. ake niska i o krótkich nogach nigdy nie będzie szczupła? Pewnie nawet wtedy gdy będzie miała drastyczna niedowagę big_grin
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:34
                                                    Przy dużej masie mięśniowej nie będzie szczupła. Masę takich na siłowni. Malutkie i umięśnione na maksa.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:31
                                                    Ktoś kto jest malutki nie ma dużej masy mięśniowej bo ma ogólnie małą masę. Może mieć wysoki procent tkanki mięśniowej. Ale pewnie to za trudne, w wieczorówce procentów nie było? To jak z pieniędzmi - jak ktoś dostał podwyżkę o 25 procent to nie znaczy, że będzie zarabiał dużo.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:33
                                                    Już ci napisałam nie wzbudzaj się tak. Malutkich napakowanych dziewczynek masa na siłowni. A im niższa tym więcej mięśni. Podobnie mają panowie. Ale urody to nie dodaje.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 15.07.26, 00:39
                                                    Chudość i wysoki wzrost też nie dodaje urody. Znam sporo chudych, wysokich i niepięknych osób. Niepięknych przede wszystkim wewnętrznie, ale i na zewnątrz tę brzydotę widać. To tylko moja opinia 😉
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Po Cichopek to forum jeździło jak po starej kobyle. Anja Rubik jest szczupła. W
                                                    > szystko jest kwestią proporcji.

                                                    Anja Rubik ma BMI w okolicach 15kg/m2. Ona ma naprawdę proporcjonalne, ładne ciało, ale trzeba to powiedzieć - jest chuda.
                                                    Bo zaczynamy wpadać widzę w kuriozalne stwierdzenia rodem ze stron dla anorektyczek, że wszystko powyżej wymiarów czy proporcji Anji Rubik już nie jest szczupłością.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:48
                                                    Anja Rubik jest odpychająca. Szkielet. A i jej charakterek totalnie nie z moich klimatów. Panowie się podniecają czymś takim, bo fajnie wygląda na zdjęciach. Ale w wyrze już jest na dłuższą metę rozczarowująco (pomijam jeździeckie wywijasy i inne ćwiczenia chudą d*pą na drążku). Jako współspaczki takie szkielety wypadają słabo.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:04
                                                    Przecież tego typu sylwetki na wybiegi to wprowadzili panowie podniecający się ciałami dorastających chłopcow a nie kobiet.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:26
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Anja Rubik jest odpychająca. Szkielet.

                                                    Odpychające to są stare dziadki z brzuchem chwalące się jak to obleśnie wykorzystują swoją przewagę ekonomiczną nad dziewczętami uciekającymi przed biedą.
                                                    Ciało Anji Rubik jest ładne, proporcjonalne. Ale jest też chude, zdecydowanie daleko od "normy" jeśli chodzi o kobiety w jej wieku.
                                                    Ciała są różne, chude, grube, w normie, i każde z nich może być proporcjonalne i ładne, nie ma jednej liczby która o tym decyduje wyrażonej w cm czy kilogramach.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:43
                                                    Dla sprawiedliwości - uciekać przed biedą to można jak się żyje gdzie w Afryce. W Polsce, a szczególnie w Warszawie, to jest co najwyzej ucieczka przed skalaniem sobie rączek pracą. Tak samo jak dilerem nikt nie zostaje z biedy czy złodziejem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:44
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Dla sprawiedliwości - uciekać przed biedą to można jak się żyje gdzie w Afryce.
                                                    > W Polsce, a szczególnie w Warszawie, to jest co najwyzej ucieczka przed skalan
                                                    > iem sobie rączek pracą. Tak samo jak dilerem nikt nie zostaje z biedy czy złodz
                                                    > iejem.

                                                    Owszem. Pani do roboty miała dwie lewe ręce. Całe dnie siedziała w mieszkaniu opłacanym przez rodzinę z Donbasu i trzaskała sobie nagie foty albo filmy. Pod koniec jakimiś dziećmi sie przez parę godzin opiekowała i to wszystko. Widząc te jej "prezentacje" zaproponowałem, aby nagrała grzeczniejsze i się przynajmniej zgłosiła do katalogu Gudejki itp. Ale gdzie tam! Zero zainteresowania nawet taką pracą....
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:32
                                                    Riki, przy tobie nie da się nie womitować, obleśny dziadu. Może dlatego masz taką obsesję na punkcie bulimiczek.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:38
                                                    Żebyś Ty angazetka miała kiedykolwiek coś merytorycznego do powiedzenia....
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:43
                                                    To było merytoryczne: brzydzę się tobą. Jesteś ograniczonym prostakiem o wąskich horyzontach, chamem i burakiem. A twój swiat odchodzi do lamusa.
                                                    I zgubiłeś dwa przecinki.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:37
                                                    Nie znasz się Riki. Z doświadczenia powiem ci, że oj nie masz.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:35
                                                    Super nogi ma. Dzieki za zdjęcie.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 02:04
                                                    Każda baba z bulimią w historii , ma pier*olca odnośnie mięśni i sportowania się, to jest chyba jakiś taki zamiennik mentalny rzygania. Ta "moja" marzyła również o sztucznych cycach, bo jak się wychudzała na wiór, to siłą rzeczy z piersi robiły jej się piegi. A ona chciała mieć wiotką sylwetkę z dużym biustem. Pamiętam na którymś naszym wyjeździe kompulsywnie schodziła na hotelowe animacje i wgapiała się w jedną panią, która właśnie taki "ideał" prezentowała (na 95% z doklejonymi cycami). Najśmieszniejsze było to, że gdy tylko trochę naturalnie przytyła, biust się od razu pojawiał i był mega zayebisty. Usiłowałem jej to tłumaczyć, ale to było jak rzucsnie grochem o ścianę. Nie zdziwiłbym się, gdyby dziś miała jednak sztuczny (czy faktycznie ma, tego nie wiem, bo lata świetlne jej nie widziałem, a z oficjalnych zdjęć na linkedin trudno to wywnioskować)
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 08:28
                                                    Nie każda, terapeuto od siedmiu boleści. Moja choroba sprzed 25 lat nijak mnie ni definiuje i nie ma wpływu na moje życie. I tylko skończony kanałowy len może uważać że rekreacyjne treningi to jest jakiś pierd..c. To jest normalna aktywność, polecam, nie miałbyś może zaburzeń erekcji na widok własnego ciała w lustrze.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:13
                                                    Pisze do Ciebie jakaś forumka, na podstawie jakiś Twoich zdjęć (których nie widziałem i których nie jestem ciekawy, nie dlatego, że Cię nie lubię, bo wprost przeciwnie, tylko dlatego, że forum to forum i nie wychodźmy z niego zbyt blisko reala). No więc ta forumka Ci pisze, że masz nadmiarowe mięśnie, a do tego zbyt duży biust do swojej sylwetki, który sobie zafundowałaś medycyną estetyczną.

                                                    Zakładam, że ta forumka jednak wie co pisze, a ponieważ z autopsji znam podobne podejście , które miało miejsce przy mojej przeszłej relacji z panią o zaleczonych zaburzeniach odżywiania, no to "terapeuta" Riki wrzuca swoje 3 grosze.

                                                    Wiem, że na forum gdzie jest Wapaha trudno komukolwiek udowodnić nadmierną siłownię i nadmierny sport , ale boomers Riki wie swoje boomerskie prawdy. Kobiety mają w żopie sporty wszelakie, chyba, że są na łowach faceta, chcą się przypodobać usportowionym facetom, robią to zawodowo lub wiąże się to z 'rzygu rzygu' w historii. Tak to widzi Riki. Btw pewien kolega biznesmen od Rikiego aż się rozwiódł po paru dekadach z żoną, bo owa zawsze usportowiona pani nagle przedzieźgnęła się w kanapowca telewizyjnego zagryzającego chipsy. Po prostu w pewnym momencie uznała, że już wreszcie może być sobą (pomyliła się, mąż ją rzucił i jako 50+ wziął młódkę, której zrobił czwarte w swoim życiu dziecko, oczywiście pan mocno szmalcowny).

                                                    Zaburzenia erekcji na swój widok w lustrze (przy pani 30 lat młodszej obok) uznaję w moim wieku za normalne, bieganie maratonów a la Tomasz Lis wprost przeciwnie. Być może na prawdziwej emeryturze zacznę uprawiać lekkie ćwiczenia, których sensu absolutnie nie kwestionuję, acz wątpię, bo lenistwo we mnie zaiste tkwi wielkie.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:15
                                                    > Kobiety mają w żopie sporty wszelakie, chyba, że są na łowach faceta, chcą się przypodobać usportowionym facetom, robią to zawodowo lub wiąże się to z 'rzygu rzygu' w historii.

                                                    Rysiu, my naprawdę wiemy już, że jesteś prostakiem, nie musisz nam tego codziennie przypominać.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 12:08
                                                    angazetka napisała:

                                                    > > Kobiety mają w żopie sporty wszelakie, chyba, że są na łowach faceta, chc
                                                    > ą się przypodobać usportowionym facetom, robią to zawodowo lub wiąże się to z '
                                                    > rzygu rzygu' w historii.
                                                    >
                                                    > Rysiu, my naprawdę wiemy już, że jesteś prostakiem, nie musisz nam tego codzien
                                                    > nie przypominać.
                                                    >


                                                    Poza tym że prostactwo to ograniczenie poznawcze. Człowiek o dużej inteligencji nie jest w stanie zaczaić że potrzeba ruchu fizycznego, jej nasilenie i jej manifestacje w różnych momentach życia to dość złożona kwestia big_grin
                                                  • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:18
                                                    Ale bredzisz. Nic dziwnego, że syna musisz na plecach nosić. Nie, nie trzeba łapać chłopa ani mieć zaburzeń, by się ruszać.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:36
                                                    To jest forumka, która ma obsesje na punkcie bycia chudą. Moje zdjęcie wisi sobie w wątku obok i widziało je dużo innych forumek, które tu zresztą skontrowały opinie Fogito. Trzymajmy się faktów, kobieta ważąca 49 kg to nie jest jakaś damska wersja Pudziana, a z opisu Fogito wynika, że wyglądam jak kulturystka. I mimo wszytko bardziej ufam wynikom profesjonalnych badań medycyny wojskowej niż randomowej babie wink

                                                    4 treningi w tygodniu to nie jest kulturystyka tylko hobby i rekreacja. I może w Twojej bańce kobiety mają w żopie sport, w mojej aktywność fizyczna jest czymś normalnym. I ja zawsze lubiłam ruch, przecież zanim skończyłam 20 lat to już miałam ładne kilka tysięcy wykręcone na rowerze, łaziłam z plecakiem po górach. I cieszę się, że mam teraz faceta, któremu zaburzenia efekcji z powodu lustra nie grożą i za 10 lat smile
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:42
                                                    49 kg? Łojejku... no faktycznie... cuś jakby niewiele 😉

                                                    No przy tej wadze to owszem, ta forumka nie ma racji.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 13:58
                                                    Ja wątpię, żeby ona miała 49 kg przy tych mięśniach. Ale mogę się mylić, bo jest bardzo niziutka. Nie chodzi o kilogramy tylko o proporcje. Ja trenuje rekreacyjnie na siłowni dwa razy w tygodniu. Widzę sporo niskich kobiet z dużą masą mięśniową. I taka jest właśnie Gruu. Mnie to nie przeszkadza, ale pisanie o sobie, że jest szczupła?. No to już przesadza. Zresztą mając te bulimie na uwadze, o której zresztą nie miałam pojecia, można wytłumaczyć nadmierne koncentrowania się na wyglądzie.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:03
                                                    Koncentrowanie…
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja wątpię, żeby ona miała 49 kg przy tych mięśniach. Ale mogę się mylić, bo jes
                                                    > t bardzo niziutka. Nie chodzi o kilogramy tylko o proporcje. Ja trenuje rekreac
                                                    > yjnie na siłowni dwa razy w tygodniu. Widzę sporo niskich kobiet z dużą masą mi
                                                    > ęśniową. I taka jest właśnie Gruu. Mnie to nie przeszkadza, ale pisanie o sobie
                                                    > , że jest szczupła?. No to już przesadza. Zresztą mając te bulimie na uwadze, o
                                                    > której zresztą nie miałam pojecia, można wytłumaczyć nadmierne koncentrowania
                                                    > się na wyglądzie.

                                                    No i się mylisz a przede wszystkim pięknie udowadniasz jak subiektywne może być postrzeganie i jak ogromny wpływ na nie ma sympatia/antypatia
                                                    Gru ma proporcjonalną szczupłą sylwetkę, mało tkanki tłuszczowej przez co mięsnie są wyeksponowane a to odbierasz jako "duże mięśnie" - bo są dobrze widoczne
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:16
                                                    Nie będę dyskutować z własnymi odczuciami. Jest jaka jest. Ale teraz już wiem dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej. Dla mnie szczupłą niską osobą to była Audrey Hepburn. Chociaż ona i tak miała więcej bo 169 cm wzrostu. No ale ćwiczyla balet więc mięśnie miała. Gruu ma typową sylwetkę osoby z siłowni. I ok, ale ja szczupłości tu nie widzę, bo tej smuklosci brakuje.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:19
                                                    Na bogów, osoba waząca 49 kg przy wzroście 160 cm JEST szczupła.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:22
                                                    Napisz jeszcze, że wychudzona. Nie wiem ile ona waży, wiem co widzę na zdjęciu.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:23
                                                    No trudno żebyś widziała smukłość, skoro do smukłosci trzeba być wysokim. Smukła to nie to samo co szczupła.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:24
                                                    AH była smukła. I nie miała mięśni jak z siłowni. Jednak lata baletu ukształtowały jej sylwetkę.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:26
                                                    Bo była wysoka, w tamtych czasach przeciętna kobieta miała 10 cm mniej
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:30
                                                    Wysoka? 169cm? Serio?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:30
                                                    Tak, jeśli średni wzrost kobiety w 1950 roku wynosił 160 cm to kobieta mająca 169 była wysoka
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:32
                                                    Aha. No ale widzisz jak można wyglądać szczupło przy niskim aktualnie wzroście.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:36
                                                    W twoich oczach? Trzeba mieć niedowagę
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie będę dyskutować z własnymi odczuciami. Jest jaka jest. Ale teraz już wiem d
                                                    > laczego zachowuje się tak a nie inaczej. Dla mnie szczupłą niską osobą to była
                                                    > Audrey Hepburn. Chociaż ona i tak miała więcej bo 169 cm wzrostu. No ale ćwiczy
                                                    > la balet więc mięśnie miała. Gruu ma typową sylwetkę osoby z siłowni. I ok, ale
                                                    > ja szczupłości tu nie widzę, bo tej smuklosci brakuje.

                                                    odczucia to jedno a fakty to drugie - ty negujesz fakty -BMI -
                                                    a Audrey ważyła 50kg przy 175cm wzrostu - nie była zatem niska
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:32
                                                    Ona miała 169 cm. Niektórzy piszą, że maks 170. Skąd wytrzasnęłaś te dodatkowe 5. Ważyła 50 kg około.
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ona miała 169 cm. Niektórzy piszą, że maks 170. Skąd wytrzasnęłaś te dodatkowe
                                                    > 5. Ważyła 50 kg około.

                                                    tak, 170miało być
                                                    to nie jest NISKI wzrost
                                                    Niskie są kobiety poniżej 3centyla -czyli < 154cm wzrostu
                                                    Ani audrey, ani gru nie są niskimi kobietami

                                                    Definicje i normy wzrostu
                                                    Średni wzrost dorosłych kobiet w Polsce wynosi około 165–167 cm
                                                    chillmagazine.pl
                                                    chillmagazine.pl
                                                    . W praktyce, według badań i statystyk, kobieta o wzroście powyżej 170 cm jest uznawana za wysoką
                                                    feminique.pl
                                                    feminique.pl
                                                    . W klasyfikacji wzrostu można wyróżnić następujące przedziały: niski (153–162,9 cm), średni (163–172 cm), wysoki (173–177,9 cm) oraz bardzo wysoki (powyżej 178 cm),


                                                    btw - ja mam 153cm wzrostu i ważę ok 54kg. Ciekawe jak to określisz ? suspicious
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:20
                                                    Po prostu dla niej idealna sylwetka jest wychudzona i anorektyczna, typu Anja Rubik. Kobieta musi mieć dużą niedowagę żeby ją uznała za szczupłą
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:27
                                                    AR ma piękną sylwetkę i po rękach i nogach widac, że ćwiczy. Na insta często,pokazują ćwiczenia dla modelek wyszczuplające uda a nie budujące nadmierne mięśnie. Przy niskim wzroście budowanie samych mięśni może się skończyć wyglądem osoby krępej. Trzeba wiedzieć kiedy się zatrzymać. Widać to szczególnie u panów z siłowni. Im niższy tym bardziej napakowany. No niestety nic wzrostu nie doda.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:29
                                                    Dobrze że córki nie masz, syn może tak tego pierd…ca nie odczuł
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:33
                                                    Syn jest szczupły i umięśniony. I wysoki. Nie ma parcia na wygląd karku z siłowni.
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn jest szczupły i umięśniony. I wysoki. Nie ma parcia na wygląd karku z siłow
                                                    > ni.

                                                    przecież nie można być szczupłym i umięśnionym suspicious
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:51
                                                    Mozna. Ale Gruu jest nie jest.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:35
                                                    Ps. Ty masz trzy córki. Bulimie w tle i nadmierne skupienie się na wyglądzie. To o twoje córki należy się martwić.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:38
                                                    Nie ma żadnej bulimii w tle ani skupienia na wyglądzie, nie oceniam też negatywnie ciał innych kobiet ani nie zachwycam się anorektycznym wyglądem. Moje córki żyją zdrowo, uprawiają sport, są silne i mają we mnie dobry wzór jeśli chodzi o aktywność
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:52
                                                    Tak a później zaczną sobie robić operację plastyczne i wstrzykiwać botoks. No nie rozśmieszaj mnie z tym swoim zdrowiem. Oby nie poszły w ślady matki.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:58
                                                    Ciekawe dlaczego tylko mój botoks budzi takie kontrowersje na forum jak tu mnóstwo kobiet robi dużo więcej zabiegów. Zdrowie mam fantastyczne, jak wspomniałam zostałam jakiś czas temu przebadana przez wybitnych ekspertów., sama sobie zazdroszczę parametrów smile
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:09
                                                    Może dlatego, że nie każda uważa się za taką zajebista jak ty przy okazji mając takie podejscie do własnego zdrowia. Wybitni eksperci brzmi nieźle. Jakbym Kaczyńskiego słyszała 🤭
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:23
                                                    Zwolennicy Kaczyńskiego to raczej istotnie uznaliby panią od plastyki i angielskiego, która ledwo sobie radzi z polszczyzną za ekspertkę od oceny stanu zdrowia, poziom komisji smoleńskiej.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:38
                                                    Myślisz, że jak sto razy jeszcze to napiszesz, to coś to zmieni w fakcie że jesteś bulimiczka, która ma problemy z zaakceptowaniem swojego ciała? No nie zmieni.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:41
                                                    Nie jestem a sprawy zdrowotne omawiam z lekarzami a nie z niedouczycieleczkami. Weź lepiej "na tapetę" , co powodowało wybuchy agresji u męża. Trauma po tatusiu wojskowym? Czy może jest psychopatą? A może jakieś nałogi? Bo zdrowe to na pewno nie jest. Choć z drugiej strony mieć takiego tłuka na co dzień w domu to pewnie też nie było dla niego łatwe, dlatego starał się jak najwięcej być osobno. Syn też.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:55
                                                    Hahaha jak nie wiadomo jak się obronić to trzeba się do męża przypie...c. Nie chce mi się przypominać jakie są twoje wybory w kwestii ojca dla twoich dzieci, bo przecież nie będę kopać leżącego. Twoje życie to pasmo błędów i choćbyś tysiąc razy napisała jak zły jest mój mąż to on i tak jest o niebo lepszy niż jakikolwiek twój aktualny pan. Bo zakładam, że numer trzy nie jest ostatni. No i wojskowy, więc miej się na baczności.😛
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:58
                                                    Bardzo dobry wybór ojca, nie jest przemocowcem. Ciekawe pasmem czego jest Twoje życie że masz taką potrzebę oceniania cudzego. Nie pytałam co niedouczony tłuk myśli o moim życiu. Idź lepiej popatrz w lustro czy jesteś wystarczająco chuda, w końcu to twój największy życiowy sukces zaburzona babo. A o moim mężu guano wiesz więc się nie wypowiadaj.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 16:06
                                                    Sama jesteś niedouczonym tłukiem udającym dziennikareczke a siedzącym na forum od rana do nocy. Ty też goowno wiesz o moim mężu, więc nie zaczynaj nawet. A zaburzona to ty jesteś. Nie ja w końcu walę sobie botoks na twarz i wsadzam implanty w cycki udając jaka jestem zdrowa. Bardzo dobry wybór ojca… nie rozmieszaj mnie. Facet, który jest looserem. No lepiej się nie dało wybrać.🫣 i jeszcze trójkę z nim machnęłaś. Jprdl.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 16:13
                                                    Loserem, jeśli już, nauczycielko angielskiego.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 16:33
                                                    Niewątpliwie. Ale lepsze to niż bycie dziennikareczka od przypadku do przypadku.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 17:19
                                                    Lepiej być dziennikarką niż niedoukiem który udaje nauczyciela. Gorzej, jeśli nie udaje. Ale w końcu, jak pokazały badania, całkiem spora liczba nauczycieli klas 1-3 uważa, że można dzielić przez zero. To i może taki ktoś jak ty uczy, w polskiej szkole wszystko możliwe.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 04:54
                                                    Sama jesteś niedoukiem, bo nawet stałej pracy znaleźć nie umiesz. Resztę pominę litościwie, bo jak zwykle pierdoly wypisujesz.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 07:56
                                                    Nie fantazjuj, nigdy nie miałam problemów z pracą
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 17:18
                                                    Tak się składa, że jestem dobrze wykształcona i umiem posługiwać się poprawną polszczyzną. A niedouczycielka nawet po angielsku ma problem 😀 A od kiedy to korzystanie z botoksu świadczy o chorobie? A już skrajna niedowaga to idealna sylwetka i okaz zdrowia. Może czepiaj się też innych bo też korzystasz z botoksu. Ale widać że akurat moje zabiegi Cię bolą. Ciekawe, dlaczego. I ja w przeciwieństwie do ciebie niczego nie muszę udawać.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 04:58
                                                    Dziennikareczka umie tylko po polsku więc cieszmy się jej radością. Mój angielski jest na takim poziomie, że mogę sobie teraz bujać po Stanach a ty siedzisz przed kompem i piedoly wypisujesz.
                                                    Masz zaburzenia związane ze swoim wyglądem. Starasz się usilnie poprawić co się da, ale jak sama wiesz niewiele to pomaga. Facet i tak cię zdradził. Oby następny był lepszy,
                                                  • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 06:25
                                                    Żeby bujać się po Stanach, nie trzeba umieć żadnego języka.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 11:58
                                                    Taaaa.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 07:59
                                                    A skąd ty wiesz, jakie języki znam? Jesteś naprawdę taka głupia że twoim zdaniem zdrada zależy od wyglądu? Może jakbyś nie była niedoukiem i umiała coś przeczytać ze zrozumieniem to nie pisałabyś takich głupot. A do USA to nie trzeba za wiele umieć, niektórzy tam 20 lat siedzą i nadal mają poziom ledwo ledwo i z błędami jak ty.
                                                  • fogito [...] 13.07.26, 12:04
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • analoga_niet [...] 13.07.26, 12:37
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:32
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Ja nigdy nie byłam w czarnej dudzie, nie ja płakałam żałośnie na forum że mąż n
                                                    > a mnie mordę drze i nie mam nic do powiedzenia w domu. Egzaminy to ty zdałaś we
                                                    > własnych fantazjach, jesteś zwykłym prymitywem o mentalności przekupy i twój p
                                                    > rostacki język pełen błędów cię zdradza.
                                                    >

                                                    Myślę, że trochę za ostro ją traktujesz. Z tego, co ona pisze o kobiecych ciałach, wychodzi, że mąż przez całe małżeństwo urządzał jej awantury nie tylko o wychowanie dziecka. Najwyraźniej latami pilnował też jej wagi, wyglądu i każdej fałdki, aż kompletnie przestawił jej myślenie. Bo to niej jest normalne, żeby pięćdziesięcioletnia starsza pani w ten sposób oceniała ciała innych kobiet, to są niestety skutki wieloletniego prania mózgu przez oprawcę.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:05
                                                    nastarana napisała:

                                                    >
                                                    > Myślę, że trochę za ostro ją traktujesz. Z tego, co ona pisze o kobiecych ciała
                                                    > ch, wychodzi, że mąż przez całe małżeństwo urządzał jej awantury nie tylko o wy
                                                    > chowanie dziecka. Najwyraźniej latami pilnował też jej wagi, wyglądu i każdej f
                                                    > ałdki, aż kompletnie przestawił jej myślenie. Bo to niej jest normalne, żeby pi
                                                    > ęćdziesięcioletnia starsza pani w ten sposób oceniała ciała innych kobiet, to s
                                                    > ą niestety skutki wieloletniego prania mózgu przez oprawcę.


                                                    Wypraszam sobiebig_grin Mam 53 lata i do starszej pani jeszcze mi brakuje.
                                                  • fogito [...] 14.07.26, 13:45
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:56
                                                    Cóż, gruu nie jest jej terapeutą i może ją traktować tak, jak sama jest przez nią traktowana. Jej zaburzenia to jej problem, nas to nie musi obchodzić.
                                                  • fogito [...] 14.07.26, 13:43
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • analoga_niet [...] 14.07.26, 13:49
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • fogito [...] 14.07.26, 13:52
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:25
                                                    Takie, które wymagają znajomości języka polskiego i jeszcze języków obcych. Zresztą druga przekupa tego forum czyli Berga wrzucała tu moje cv kiedyś to sobie kilka osób poczytało 😀 A co robię zawodowo to kawał forum wie, nie mam nawet jak ściemniać.
                                                  • fogito [...] 14.07.26, 14:36
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • analoga_niet [...] 14.07.26, 15:09
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 17:35
                                                    fogito napisała:

                                                    >Facet, który jest looserem.

                                                    Kim jest ten facet pani anglistko??
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 05:00
                                                    Czegos nie zrozumiałaś? Try harder.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 05:46
                                                    Jeśli rzeczywiście uczysz angielskiego, to ta szkoła musi mieć dramatycznie niski poziom. I zatrudniać pierwszych lepszych.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:07
                                                    Ma dramatycznie niski. I dlatego u mnie na maturze z rozszerzenia uczniowie mają wyniki 90% +.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 20:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ps. Ty masz trzy córki. Bulimie w tle i nadmierne skupienie się na wyglądzie. T
                                                    > o o twoje córki należy się martwić.

                                                    Znając życiorys twój i Gruu, o wiele bardziej martwię się o twojego syna niż o jej córki.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:15
                                                    Zapewne w twoim świecie życie mojego syna to pasmo klęsk 😆
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 09:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > No niestety nic wzrostu nie doda.

                                                    Jesteś nauczycielką? Swoich niskich uczniów też tak gnoisz?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:08
                                                    Nie. Tylko Gruu, która gnoi mnie od lat.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:08
                                                    Ośmieszasz się, każdy ma oczy i widzi, że piszesz bzdury. Nie mam dużej masy mięśniowej, bo w ogóle mam niską masę ciała. Mam wysoki procent tkanki mięśniowej. Dla pani niedouczycielki za trudne do zrozumienia. Ale pisz więcej, jesteś urocza w swoich zaburzonych wizjach
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:18
                                                    Weź już z tą panią nauczycielką. Jakieś traumy ze szkoły masz? Rob jak uważasz i wyglądaj sobie jak chcesz, ale nie zarzucaj komuś zaburzeń jeśli sama masz ich po grzywkę.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:21
                                                    Brak logiki, nawet jakbym miała zaburzenia to nie oznaczałoby że ty ich nie masz.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:23
                                                    Może mam, ale na pewno nie na punkcie odżywiania i postrzegania swojego wyglądu. A to mi zarzuciłaś. Nie miałam pojęcia, ze jesteś bulimiczką. Ale serio to wiele wyjaśnia.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:25
                                                    Bo nie jestem 😀 Zamiłowanie do wyglądu anorektyczek jakie masz dużo o tobie mówi
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:28
                                                    Jestes. To jak alkoholizm. Ma się całe życie gruuu.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:30
                                                    Lekarze są innego zdania.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:34
                                                    Taaaaak. Na pewno.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:39
                                                    No jak wiadomo najlepsze diagnozy stawiają panie od plastyki 😀
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:50
                                                    I od angielskiego jeśli chcesz być precyzyjna pani dziennikareczko.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 20:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Weź już z tą panią nauczycielką.

                                                    Dokładnie. Taka z niej nauczycielka jak z koziej d.py trąbka. Że tak nieśmiało przypomnę - wziąć na tapetę, ilość dzieci i na wieszku.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:22
                                                    Ciesz się, że polskiego nie uczę. Pani “niewiadomokto”.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:51
                                                    Ps. Dobra, specjalnie wlazłem w ten fit wątek obok. To naprawdę Twoje zdjęcie??? No rzeczywiście, wszystko wręcz idealne, nie ma się do czego przyczepić.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:53
                                                    Tak, moje, po cholerę miałabym wrzucać cudze? Więc sam widzisz że Fogito ma nawalone we łbie jak twierdzi, że nie jestem szczupła i wyglądam jak Nawrocka 😀 Poza tym to jest mit że kobieta będzie miala nie wiadomo jakie mięśnie bo ćwiczy na siłowni bez żadnego wspomagania
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 13:59
                                                    Sama masz nawalone we łbie. I nie wyglądasz jak Nawrocka. Tylko jesteś niska jak ona.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > Sama masz nawalone we łbie.

                                                    Oho, pani z wyższych amerykanckich sfer się odezwała.

                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:29
                                                    Przeszkadza ci ten tekst? To napisz do Gruu, żeby chamskich tekstów nie puszczała.
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:44
                                                    riki_i napisał:


                                                    > .
                                                    >
                                                    > Zakładam, że ta forumka jednak wie co pisze,

                                                    ja twierdzę, że nie wie co pisze.
                                                    ba, twierdzę od dawna i gru o tym również wie, że wg mnie jest ona ZA szczupła. Posiadanie mięsni nie oznacza, że ktoś nie jest szczupły, to bzdura do kwadratu big_grin


                                                    >
                                                    > Wiem, że na forum gdzie jest Wapaha trudno komukolwiek udowodnić nadmierną siło
                                                    > wnię i nadmierny sport ,

                                                    ke ?
                                                    jak już mnie przywołałeś to łaskawie wyjasnij o co ci chodzi

                                                    ale boomers Riki wie swoje boomerskie prawdy.

                                                    dobrze, że znasz swoje miejsce w szeregu, twoje prawdy to guano prawdy

                                                    Kobiety
                                                    > mają w żopie sporty wszelakie, chyba, że są na łowach faceta, chcą się przypodo
                                                    > bać usportowionym facetom, robią to zawodowo lub wiąże się to z 'rzygu rzygu' w
                                                    > historii. Tak to widzi Riki.


                                                    lol big_grin
                                                    i zaczynają już te łowy we wczesnym dzieciństwie big_grin
                                                    a jak złowią to uprawiają sport i aktywność żeby złowionego utrzymać ? big_grin
                                                    a te co nie uprawiają sportu to nie łowią ? big_grin


                                                    boszzzz rychu jaki ty płytki i ograniczony jesteś..

                                                    Btw pewien kolega biznesmen od Rikiego aż się roz
                                                    > wiódł po paru dekadach z żoną, bo owa zawsze usportowiona pani nagle przedzieźg
                                                    > nęła się w kanapowca telewizyjnego zagryzającego chipsy. Po prostu w pewnym mom
                                                    > encie uznała, że już wreszcie może być sobą (pomyliła się, mąż ją rzucił i jako
                                                    > 50+ wziął młódkę, której zrobił czwarte w swoim życiu dziecko, oczywiście pan
                                                    > mocno szmalcowny).

                                                    tak tak, rychu i jego opowieści z brodą i z prlowskiego rękawa. ty książkę riczi może napisz ? suspicious podania, klehdy i gawędy ? na pewno znajdziesz fanów wśród podobnych sobie ramoli


                                                    >
                                                    > Zaburzenia erekcji na swój widok w lustrze (przy pani 30 lat młodszej obok) uzn
                                                    > aję w moim wieku za normalne, bieganie maratonów a la Tomasz Lis wprost przeciw
                                                    > nie. Być może na prawdziwej emeryturze zacznę uprawiać lekkie ćwiczenia, któryc
                                                    > h sensu absolutnie nie kwestionuję, acz wątpię, bo lenistwo we mnie zaiste tkwi
                                                    > wielkie.

                                                    czekaj czekaj - ty musisz być nieźle schorowany w takim razie
                                                    bo wiesz, zdrowy facet po 50tce zaburzeń erekcji nie miewa - połowa męskiej populacji w wieku 40-70 lat ma zaburzenia erekcji które wynikają z cyt chorób takich jak cukrzyca i choroby sercowo-naczyniowe. Słuchałam kiedyś wywiadu z urologiem, który powiedział, że problemy z erekcją wyprzedzają o ok. 10 lat choroby wieńcowe-więc jeśli już teraz miewasz problemy to jednak zadbaj o siebie i może te ćwiczenia zacznij wdrażać wcześniej tongue_out
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:56
                                                    Wapaha, peace, nie ma co się tak odpalać na Rikiego. Ciebie od zawsze przyporządkowuję do grupy pań zawodowo zajmujących się sportem (choć wiem, że tego nie lubisz i to kwestionujesz). I nie ma w tym cienia krytyki.
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:06
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Wapaha, peace, nie ma co się tak odpalać na Rikiego. Ciebie od zawsze przyporz
                                                    > ądkowuję do grupy pań zawodowo zajmujących się sportem (choć wiem, że tego nie
                                                    > lubisz i to kwestionujesz). I nie ma w tym cienia krytyki.

                                                    odpalam się jak piszesz o mnie głupoty
                                                    nie zajmuję się zawodowo sportem- to jest tylko jedna z części mojego życia, którą dzielę się na forum,
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 12:52
                                                    Wiem wiem i mam za mało w bicku 🙄
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 13:53
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Wiem wiem i mam za mało w bicku 🙄
                                                    >
                                                    ej, chyba nigdy nie pisałam, że ZA mało, tylko że mało ( porównałam do syna)
                                                    ale-i tak najwazniejszy jest progres/brak regresu wink
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 09:32
                                                    ale z ciebie chamidło, niby człowiek wie, ale jednak się dziwi, że aż takie.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:23
                                                    Bazia, cuś jakby kojarzę, że z savoir-vivrem w Twoich wypowiedziach, to też jakby było często nie halo.
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:47
                                                    Słabo kojarzysz.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:00
                                                    Dobrze kojarzy. Nie kryguj się.
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:37
                                                    akurat twoja opinia równa się opinii rikusia.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:48
                                                    I to jest komplement w twoich ustach.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie mam żadnego problemu z postrzeganiem własnego ciała. A ty szczupła nie jest
                                                    > eś. Widziałam twoje ostatnie zdjęcie. Szczupła to jest Zendaya.
                                                    > I wzmożenie to ty masz a nie ja. Cycki, usta, botoks na twarz. Czyż to nie jest
                                                    > desperacka próba odmłodzenia i ewidentny dowód na brak akceptacji własnego cia
                                                    > ła.

                                                    Gruu jest bardzo szczupła.
                                                    A Zendaya ma prawie metr osiemdziesiąt, co Ty w ogóle porównujesz?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:51
                                                    Bardzo szczupła? Aha. 🙄
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:56
                                                    Zendaya jest szczupła i wysoka. Żeby był podobny efekt szczupłości u osoby 160 cm to tych mięśni musiałoby być mniej. I nie mówię, że źle jest mieć te mięśnie. Ale wtedy sylwetka już szczupła nie jest. A kilogramy to mają małe znaczenie w tej kwestii. I to są moje odczucia.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 21:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > A ty szczupła nie jest
                                                    > eś. Widziałam twoje ostatnie zdjęcie. Szczupła to jest Zendaya.


                                                    Oł em dżiiiii 🙄🤦
                                                    I to pisze kobieta kobiecie. Czterdziestolatce! Drobniutkiej jak nie wiem co!
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 05:02
                                                    Drobniutkiej? No żartujesz. Umięśnionej, fakt, ale filigranowej to na pewno nie.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 07:07
                                                    Jest umięśniona i drobna jednocześnie. Wystarczy postawić ją przy kilku przeciętnych Polkach, żeby zobaczyć tę różnicę.
                                                    Naprawdę musisz mieć zaburzony proces postrzegania kobiecego ciała, żeby tego nie widzieć.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:10
                                                    Już napisałam jaka sylwetka mi się podoba. Z niskich Audrey Hepburn, która byla szczupła i balet dodał jej gracji i wdzięku.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:22
                                                    Tyle tylko,że Audrey nie była niska 🤷
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:25
                                                    Dla mnie 169 cm to cały czas niska osoba.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:27
                                                    Dla ciebie to śliwki mogą być gruszkami, nijak się to ma do faktów.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:29
                                                    A swoją drogą, skoro kobieta mająca prawie 170cm wzrostu jest dla ciebie niska, jak nazywasz osoby mające 15 cm mniej? Masz jakieś specjalne słowo? No i od jakiego wzrostu zaczyna się wzrost średni a od jakiego wysoki? Ciągle mówimy o kobietach.
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:50
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A swoją drogą, skoro kobieta mająca prawie 170cm wzrostu jest dla ciebie niska,
                                                    > jak nazywasz osoby mające 15 cm mniej? Masz jakieś specjalne słowo? No i od ja
                                                    > kiego wzrostu zaczyna się wzrost średni a od jakiego wysoki? Ciągle mówimy o ko
                                                    > bietach.

                                                    Przecież już to wklejałam 🫣
                                                    Mam deja vu 🤪
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:46
                                                    169 miala. Dla mnie niska. A 160 i niżej to już bardzo niska.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:54
                                                    Nie ma "dla ciebie". Wzrost jest mierzalny i 169 cm to nie jest wzrost niski.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:00
                                                    Jest. Bo to moja opinia i jej nie zmienię.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:01
                                                    Spoko, lubisz głupio się upierać bez cienia racji, twój wybór.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:36
                                                    Subiektywna opinia jest moja opinią. Nikt się zgadzać ze mną nie musi.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:03
                                                    Coś, co da się zmierzyć nie może być opinią 🤣 jest faktem.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jest. Bo to moja opinia i jej nie zmienię.

                                                    Szacuje się, że mediana wzrostu kobiet w Polsce to 165 cm. Twoja opinia zatem rozmija się z rzeczywistością, ale kto ci zabroni.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:37
                                                    No nikt.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:30
                                                    Faktow? Wysokie dziewczyny to w pokazach chodzą. Mają zapewne więcej niż 175.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:44
                                                    Toż ja nigdzie nie napisałam, że to szczególnie wysoki wzrost. Sama mam 168, uważam się oraz jestem uważana za kobietę średniego wzrostu, bo tak to się po prostu w świecie określa.
                                                    Ty żyjesz w swoim własnym świecie najwyraźniej 🤷
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:47
                                                    No w świecie wysokich żyje.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:20
                                                    "169 miala. Dla mnie niska. A 160 i niżej to już bardzo niska.
                                                    No w świecie wysokich żyje."

                                                    No i co z tego gdzie żyjesz inteligentko? Jesteś jak Riki, nie stać cię na poszerzenie horyzontów na metr od swojego grajdoła.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:37
                                                    Hahahaah ja po prostu tych niższych nie zauważam. Głowy mi się schylać nie chce. 😛
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:40
                                                    Ej, ale nie warto się chwalić prostactwem, serio.
                                                    PS Tak, mam 157 cm tongue_out
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 15:10
                                                    Jej jedne osiągnięcie życiowe, jest wysoka i chuda.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:01
                                                    Jest jeszcze wzrost pomiędzy niskim i wysokim, średni się nazywa. Nauczycielko.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:38
                                                    Kocham to…. nauczycielko.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:41
                                                    Redaktorko.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:35
                                                    Audrey miała 170 cm, a żeby kogoś o tym wzroście postrzegać jako niskiego, to trzeba mieć naprawdę potężne zaburzenie postrzegania.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:42
                                                    chatgris01 napisała:

                                                    > Audrey miała 170 cm, a żeby kogoś o tym wzroście postrzegać jako niskiego, to t
                                                    > rzeba mieć naprawdę potężne zaburzenie postrzegania.
                                                    >

                                                    Albo nasza gwiazda zapomniała że istnieje coś takiego jak wzrost średni. I teraz brnie w głupotę pełną parą, jak zawsze, aż miło poczytać. big_grin
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 12:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Już napisałam jaka sylwetka mi się podoba. Z niskich Audrey Hepburn, która byla
                                                    > szczupła i balet dodał jej gracji i wdzięku.

                                                    Audrey ważyła około 50 kg, miała niedowagę. Ja rozumiem, że bardzo szczupłe lub chude osoby dobrze wyglądają w obiektywie, ale powiedzmy sobie szczerze, że na żywo, w kontekście innych ludzi, wyglądają już nieco inaczej. Audrey miała figurę drobnej nastolatki, to nie jest norma, do której powinno porównywać się zdrową kobietę lat 40.

                                                    Moja zagraniczna siostrzenica chodzi do szkoły baletowej, ale takiej w której nie ma presji na niedożywienie. Dziewczyny mają mocne sylwetki, widać silne mięśnie, na zdjęciach nie wyglądają na wiotkie. Dobrze, że ktoś gdzieś kończy z tym szaleństwem.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:02
                                                    Przede wszystkim nie jest to też norma, do której powinno się porównywać nastolatkę! Przecież Rubik ma BMI poniżej 15. I pomyśleć, że babsko idealizujące takie sylwetki ma czelność komukolwiek wypominać zaburzenia odżywiania.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:50
                                                    Sama sobie wypomniałaś zaburzenia odżywiania. Ja mam wokół siebie szczupłe i wysokie kobiety. Takie mamy w rodzinie. Jem co chcę, bo mam szybką przemianę materii. Nie muszę biegać do toalety i rzygać, żeby wagę utrzymać.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:28
                                                    Dyskorfofobie też macie genetycznie?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:39
                                                    My nie, ale ty tak. Bulimia, operacja plastyczna, botoks na usta i twarz. No piękny przykład zaburzeń, czyż nie 🤭
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 15:06
                                                    Korzystanie z botoksu to jakieś zaburzenie? Szkoda że nie udajesz tu psychologa tylko nauczycielkę
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:32
                                                    O niczym nie zapomniałem, to są jej przeszłe problemy. Chłop brykał, bo poczuł moc kasy i różne inne podnietki (typowe u dorobionych mężczyn), no ale z tego co ona pisze, to już melodia przeszłości.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:19
                                                    Taka przeszłość jak dubajskei imprezki celebrytek. Jednak niesmak pozostaje
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:52
                                                    "Z tego, co ona pisze" to można przytoczyć twoją ulubienicę, zectwierdzinrymuje się z pierdzi.
                                                    Jeśli facet był tak skrajnie nieuczciwy wobec swojej partnerki i to w czasie, kiedy ona rodziła i zajmowała się jego małymi dziećmi, to znaczy, że nie ma żadnych zasad i empatii. I jak tylko partnerka znów będzie w gorszej formie, to jest ogromne prawdopodobieństwo, ze ten facet znów uderzy. Jest szansa, że on się szybko zawinie, zanim dla niej nastanie ten gorszy czas. Ale mało kto chce żyć na takiej bombie i liczyć, że jednak nie wybuchnie.
                                                    I ja tutaj wcale nie krytykuję tej forumki i jej decyzji.
                                                    Wskazuję tylko, że ten styl życia i wybory życiowe, które ty tak rekomendujesz i stawiasz za wzór, jest dobry dla bardzo specyficznych osób i bardzo ryzykowny.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:54
                                                    Ja nie stawiam Shell za wzór metra z Sevres. Piszę , że jest świetną żoną z punktu widzenia każdego faceta.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:09
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ja nie stawiam Shell za wzór metra z Sevres. Piszę , że jest świetną żoną z pun
                                                    > ktu widzenia każdego faceta.

                                                    Każdego faceta - cwaniaka, zapomniałeś dodać.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 20:21
                                                    Przyjmijmy, że jest prawdą to, że taka kobieta jak się kreuje tu Shell byłaby świetną żoną z punktu widzenia każdego faceta (w co nie wierzę, gdyż po pierwsze nie jesteś duchem świntym i nie wiesz co siedzi w głowie każdego faceta i nie mam pojęcia skąd wniosek, że kazdy facet ma mieć dokładnie takie samo marzenie o żonie ze Stepford). Jednakowoż większość facetów odróżnia mrzonki od reala i wie, że kobiety są ludźmi, a nie aniołami zesłanymi, żeby spełniać ich potrzeby i zachcianki. I zdają sobie sprawę, że kobiety, tak samo jak.mężczyźni - jeśli zostaną oszukane, wykorzystane, zdradzone czyli inaczej zrobione w hu..ja, to nie przyjmą tego z pokorą i miłością, tylko zastosują sankcje. Im mniej jawne, tym zwykle gorsze.
                                                    Więc szczerze - to ja sadzę, że u Shell to nie tylko ona siedzi na bombie...
                                                    Może im obojgu na tę chwilę to pasuje, ale nie nazwałbym takiej sytuacji swiętym spokojem, na którym - jak twierdzisz - męzczyznom w starszym wieku bardzo zależy.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 01:52
                                                    Nic nie wiadomo, aby związek Shell miał się obecnie rozpadać, a wręcz z tego co ona pisze, jest w nim tak dobrze, jak dawno nie było. Więc te Twoje supozycje są ni priczom. Facet się ogarnął, a ona go przeczekała i w końcu trochę docisnęła, aby nie był takim skończonym chu..em. I brawo ona, ma pełną rodzinę, nie musi szukać chłopów na tinderach i zastanawiać się, czy jeśli będzie udawała, że jest totalną luzarą i nie oczekuje absolutnie niczego, to jakiś pan zachwycony tym podejściem sam zaproponuje jej znienacka nowe małżeństwo.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 08:36
                                                    Nie każdy chce mieć pełną rodzinę z takim typem. I cos Ci się pomyliło, nigdy niczego nie udawałam, nie w moim stylu. Po prostu niczego nie oczekiwałam istotnie podobnie jak on, zmieniło się po długim czasie i powoli. Wiem, dla ciebie nie do pojęcia, że kobieta niczego nie gra.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:21
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Wiem, dla ciebie ni
                                                    > e do pojęcia, że kobieta niczego nie gra.

                                                    W długim związku nie gra (choć są wyjątki vide ten opisywany przeze mnie przykład żony ze Stepford w CH). Jak jest na łowach, to zazwyczaj gra pieśń miłosną "będę dokładnie taka jak mnie sobie wymarzysz, najdroższy!" 😉
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:30
                                                    Daj spokój, nawet w sklep się nie lubię bawić z dziećmi, nie znoszę odgrywania ról 😀 I z zasady nie bywam na łowach, nie potrafię. I nie interesowało mnie nigdy walczenie o faceta, który nie jest zainteresowany. Zresztą związek z kimś, kto by się zdecydował na jakąś udawaną wersję mniej byłby skazany na porażkę, więc po co?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:47
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Zresztą związek z kimś,
                                                    > kto by się zdecydował na jakąś udawaną wersję mniej byłby skazany na porażkę, w
                                                    > ięc po co?

                                                    Po co? Ze znanych mi przykładów z patosfery Rikiego - for money! 😀 A porażka objawia się w takich przypadkach najczęściej chorobą alkoholową u pani, która zapija to ciągłe udawanie. Ps. To taka uwaga na marginesie, bez żadnego związku z Twoimi wyborami.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 12:51
                                                    For money to ja piszę, reszta to jest for fun. A czasami for love smile
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:03
                                                    Facet się nie ogarnął i nie zmienił ze skończonego hu.ja w spoko rodzinnego empatycznego gościa. Bo mężczyzna nie zmienia się dlatego, że żona tego chce. On się przyczaił, bo się boi.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:18
                                                    Myślę, że się nie przyczaił, tylko zrozumiał co ma do stracenia. Podstarzali faceci doceniają już bardzo , ciepło domowego ogniska. Ponadto Shell mimo piątego krzyżyka, jak wszyscy tutaj piszą, nadal ma czym kusić i zapewne jest nadal bardzo reprezentacyjna, co przy tym typie faceta zapewne też ma duże znaczenie.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 13:59
                                                    "zrozumiał co ma do stracenia."
                                                    Tak, na pewno zrozumiał, bo wcześniej tego nie wiedział🤣
                                                    Po prostu nie czuje się na tyle mocny, żeby teraz znów pojechać po bandzie. Może i masz rację, że nigdy się tak już nie poczuje.
                                                    Ale strach to nie jest miłość.
                                                    I żeby opierać związek na wzajemnym trzymaniu się w szachu i być z takiego związku zadowolonych, to trzeba mieć bardzo specyficzną osobowość. Jeśli się takiej nie ma (a więjszośc ludzi jednak nie ma), to właśnie na starość jest coś takiego, co opisano w wątku startowym
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:39
                                                    ile czasu zajęło jej "przeczekanie" 20 lat? Facet ją zdradzał w połogu i to przeczekała? Profity za bycie popychadłem, wspaniały życiowy wybór.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:55
                                                    riki_i napisał:

                                                    > No ma takie, czy sobie zrobić jakiś zabieg upiększający/powstrzymujący starzeni
                                                    > e, czy nie zrobić. To imo dużo lepszy problem niż brak kasy albo samotność.

                                                    Samotność w związku, przemoc psychiczna w związku i brak własnej kasy to nie są lepsze problemy.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:29
                                                    Ona pisze, że to ogarnęła, lub jeśli jej tutaj nie wierzyć, ogarnęło się wszystko samo - wedle złotej rady śp. dr Michaliny Wisłockiej (która brzmiała "przeczekać"). Chłop w pewnym momencie życia też przestaje brykać, bo mu zdrowie siada, a "ciepło domowego ogniska" i zaopiekowanie domowe przez kobietę staje się silną wartością (czy wręcz priorytetem w życiu).. Znajomy psychopata seksoholik 50+ , którego nie poleciłbym najgorszemu żeńskiemu wrogowi z tego forum, wziął sobie kolejną żonę i zdradza ją już "zaledwie" 1-2 razy w miesiącu. Bo go łupie w krzyżu, bo mu się nie chce jechać do wieloletniego 'pogotowia seksualnego' na ten seks, bo w ogóle ma wszystkiego dość. Jest to znamienny przykład (swego czasu ogarniał 5-8 kochanek jednocześnie).
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:32
                                                    Słonko, w d... mam przeczekiwanie i oferowanie zdradzaczowi ciepła domowego ogniska.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:35
                                                    A se możesz mieć, każdemu jego porno. Tyle, że rada "wystaw walizki" wcale nie jest zawsze dobra, czasem lepiej powalczyć o związek.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:55
                                                    riki_i napisał:

                                                    > A se możesz mieć, każdemu jego porno. Tyle, że rada "wystaw walizki" wcale nie
                                                    > jest zawsze dobra, czasem lepiej powalczyć o związek.

                                                    I wybaczyć wielokrotne nadużycie zaufania i przemoc? Masz w ogóle świadomość jaka to musi być heroiczna robota? Podejrzewam, że poczucie, że to się znowu może zdarzyć, zostaje na zawsze.
                                                    Nie każdy chce wkładać aż taki wysiłek, albo być męczennikiem. Życie jest tylko jedno.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:57
                                                    Jak Ty masz spokojny dobry związek (nie wiem, zakładam) , to Ci się wydaje ,że zdrada czy zdrady to koniec świata. Ale jak ktokolwiek już to przeszedł, to ma inną optykę. Niekoniecznie taką jak Riki, po prostu inną . I zwykle bez najwyższej stanowczości w ocenach moralnych i rekomendacjach wystawienniczo-walizkowych.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:01
                                                    A ty zdradę w stałym związku przeszedłeś? Żona cię zdradziła? Albo chociaż o twoim lataniu za Ukrainkami wie?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:09
                                                    Tak, tak, na pewno jeszcze takie rzeczy będę opisywał. I tak jestem obok Grru osobą, która najwięcej tutaj zdradziła o sobie. Wystarczy.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:14
                                                    No czyli nie.
                                                    QED.
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:18
                                                    pursuedbyabear napisała:

                                                    > Żona cię zdradziła?
                                                    >
                                                    No mam nadzieję! Że się dobrze bawi kiedy riki z synkiem gniją przy basenie w Egipcie!
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:07
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Jak Ty masz spokojny dobry związek (nie wiem, zakładam) , to Ci się wydaje ,że
                                                    > zdrada czy zdrady to koniec świata. Ale jak ktokolwiek już to przeszedł, to ma
                                                    > inną optykę. Niekoniecznie taką jak Riki, po prostu inną . I zwykle bez najwyż
                                                    > szej stanowczości w ocenach moralnych i rekomendacjach wystawienniczo-walizkowy
                                                    > ch.

                                                    Nie chodzi o moralność. Chodzi o szacunek do samej siebie. I o stratę.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:00
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Jak Ty masz spokojny dobry związek (nie wiem, zakładam) , to Ci się wydaje ,że
                                                    > zdrada czy zdrady to koniec świata. Ale jak ktokolwiek już to przeszedł, to ma
                                                    > inną optykę. Niekoniecznie taką jak Riki, po prostu inną . I zwykle bez najwyż
                                                    > szej stanowczości w ocenach moralnych i rekomendacjach wystawienniczo-walizkowy
                                                    > ch.

                                                    Zdrady, szczególnie te w drażliwych momentach życiowych lub rozegrane paskudnie, są końcem pewnego poziomu relacji czyli jakiegoś świata. Można dalej zyć ze zdradzaczem na jego zasadach, czemu nie, jak się człowiek uprze albo nie ma innego wyjścia. A jeśli się przez coś przejdzie to ma się dwa wyjścia czyli dwie możliwości na dalszą optykę - uwewnętrznić moralność gnojka który nas krzywdzi i żyć według jego zasad lub odciąć się od jego zasad czyli najczęściej odsunąć się/odejść. Można jeszcze przeczekać chwilę, zaczaić i przejechać się po nim jak walec drogowy po gliździe, ale to dla wytrwałych. Inna kategoria zdrad to jakieś jednostkowe błędy i potknięcia. Wtedy pewnie można myśleć o przebaczeniu?
                                                  • black.emma Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 22:12
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Jak Ty masz spokojny dobry związek (nie wiem, zakładam) , to Ci się wydaje ,że
                                                    > zdrada czy zdrady to koniec świata. Ale jak ktokolwiek już to przeszedł, to ma
                                                    > inną optykę. Niekoniecznie taką jak Riki, po prostu inną . I zwykle bez najwyż
                                                    > szej stanowczości w ocenach moralnych i rekomendacjach wystawienniczo-walizkowy
                                                    > ch.
                                                    Ciekawe jaką optykę będzie miał twój syn, który w wieku 10 lat musiał pilnować tatusia.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:16
                                                    Czasem nie znaczy zawsze.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:41
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ona pisze, że to ogarnęła, lub jeśli jej tutaj nie wierzyć, ogarnęło się wszyst
                                                    > ko samo - wedle złotej rady śp. dr Michaliny Wisłockiej (która brzmiała "przecz
                                                    > ekać"). Chłop w pewnym momencie życia też przestaje brykać, bo mu zdrowie siada
                                                    > , a "ciepło domowego ogniska" i zaopiekowanie domowe przez kobietę staje się si
                                                    > lną wartością (czy wręcz priorytetem w życiu).. Znajomy psychopata seksoholik 5
                                                    > 0+ , którego nie poleciłbym najgorszemu żeńskiemu wrogowi z tego forum, wziął s
                                                    > obie kolejną żonę i zdradza ją już "zaledwie" 1-2 razy w miesiącu. Bo go łupie
                                                    > w krzyżu, bo mu się nie chce jechać do wieloletniego 'pogotowia seksualnego' na
                                                    > ten seks, bo w ogóle ma wszystkiego dość. Jest to znamienny przykład (swego cz
                                                    > asu ogarniał 5-8 kochanek jednocześnie).

                                                    Chyba Cię totalnie pogięło.
                                                    Wiesz jaki jest koszt psychiczny "przeczekania" zdrady? Ba, dowiedzenia się o zdradzie?
                                                    Nie raz i nie dwa słyszałam od koleżanek co się wtedy w ich psychice działo. Cały świat się wali, cały, rozumiesz? Nie mówiąc już o tym, że poczucie własnej wartości idzie się jeb...ć, zaufanie jest ujemne, a na myśl o tym, że miałoby się uprawiać seks ze zdradzaczem pojawiają się mdłości.
                                                    Pewnie nie dotyczy to osób, które brały ślub z wyrachowania, ale dla tych, którzy wiązali się z powodu uczuć to jest totalna katastrofa.
                                                    Więc nie piernicz głupot i nie podawaj tu przykładu osoby, która racjonalizowała swoje wybory, bo to się nie przekłada na związki monogamiczne, zwłaszcza te zawarte z miłości.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:46
                                                    I jeszcze jedno. Wolałabym kamienie gryźć niż opiekować się na starość kimś, kto miał mnie przez wiele lat w dupie i korzystał z okazji, a na starość wolta bo wkrótce będzie potrzebna pielęgniarka. Wstrząsa mnie z obrzydzenia jak to piszę. Fuj.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:49
                                                    I teraz łaskawie zdradza mnie tylko raz w tygodniu, bo więcej nie da rady. Niech spi...la.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:51
                                                    Facet też ryzykuje, bo mu przecie partnerka może odpłacić "pięknym za nadobne" i wcale nie jest miło, jak "Twoją" kobietę obraca jakiś inny pan. A jak ta pani poczuje przyjemność z takich działań i zacznie je powtarzać, to już w ogóle kapota...
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:56
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Facet też ryzykuje, bo mu przecie partnerka może odpłacić "pięknym za nadobne"
                                                    > i wcale nie jest miło, jak "Twoją" kobietę obraca jakiś inny pan. A jak ta pani
                                                    > poczuje przyjemność z takich działań i zacznie je powtarzać, to już w ogóle ka
                                                    > pota...

                                                    Tylko co to jest za życie, co?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:08
                                                    No marne jest to życie, ale czasami Paryż wart jest mszy. Jak ci się rozkłada pani, której w wieku 16 lat proponowali kontrakty modowe w Paryżu, dawali robotę w mało ambitnym programie telewizyjnym, gdzie się występowało na zbliżeniu w kostiumie kąpielowym , ale gdzie od razu można było wyhaczyć męski creme de la creme np. dzianego piłkarza (tej roboty akurat nie wzięła), to święty by nie wytrzymał i poszedł w długą. Zresztą to, że aktualnie jest żoną milionera w CH też o czymś świadczy. Pooglądaj sobie archaiczne dzieła polskiej sztuki filmowej, typu "Mokre oczy" z Pyrkoszem czy "Romans Czterdziestolatka" to zrozumiesz, że pewne rzeczy w życiu faceta są nie do powstrzymania. Nawet jak są wcześniej przykładnymi domowymi kanapowcami.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:17
                                                    Nie trzeba być świętym tylko uczciwym. Miałam ostatnio analogiczną sytuację i zwyczajnie panu powiedziałam, że jestem zajęta i nic z tego
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:39
                                                    Aha czyli "okazja czyni złodzieja" versus "brak skrupułów czyni złodzieja". Jako, że tłumaczysz sobie wszystko tym pierwszym sloganem, to nigdy nie dojdziesz do porozumienia z ematkami.
                                                    Ludzie, którzy zdradzają nie liczą się z tymi, z którymi są w związku i tyle na ten temat. Reszta nie ma znaczenia.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:19
                                                    pade napisała:

                                                    > Aha czyli "okazja czyni złodzieja" versus "brak skrupułów czyni złodzieja". Jak
                                                    > o, że tłumaczysz sobie wszystko tym pierwszym sloganem, to nigdy nie dojdziesz
                                                    > do porozumienia z ematkami.

                                                    Cnota z okazją razem noc przespały,
                                                    Cnoty nie było, kiedy rano wstały.


                                                    "Nocleg" by Sztaudynger

                                                    Kieruj pretensje do Pana Boga, że ludzie są tacy jacy są.

                                                    Ps. Albo wystawiaj walizki jak Grruu i licz na to , że trafi się przystojny policjant nie-alkoholik.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:25
                                                    riki_i napisał:

                                                    > pade napisała:
                                                    >
                                                    > > Aha czyli "okazja czyni złodzieja" versus "brak skrupułów czyni złodzieja
                                                    > ". Jak
                                                    > > o, że tłumaczysz sobie wszystko tym pierwszym sloganem, to nigdy nie dojd
                                                    > ziesz
                                                    > > do porozumienia z ematkami.
                                                    >
                                                    > Cnota z okazją razem noc przespały,
                                                    > Cnoty nie było, kiedy rano wstały.

                                                    >
                                                    > "Nocleg" by Sztaudynger
                                                    >
                                                    > Kieruj pretensje do Pana Boga, że ludzie są tacy jacy są.

                                                    Ludzie tacy są bo chcą tacy być. Pan Bóg nie ma z tym nic wspólnego.
                                                    Jakie to wygodne zwalać swoje ograniczenia czy też ch.....e zachowania na siłę wyższą. Albo na płeć.
                                                    Takie gó...arskie wręcz.
                                                    >
                                                    > Ps. Albo wystawiaj walizki jak Grruu i licz na to , że trafi się przystojny pol
                                                    > icjant nie-alkoholik.

                                                    Nie mam takiej potrzeby aktualnie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:30
                                                    Ja na nic nie liczyłam, jakby mnie ktoś zapytał w momencie wystawiania walizek o prawdopodobieństwo takiego scenariusza to oceniłabym je na 0.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 21:21
                                                    Ryszardzie, wiedz, że nie każdy facet jest ku...arzem, choć oczywiście w to nie uwierzysz.
                                                    Ale wiedz. Bo warto wiedzieć, że takich ku...arzy jak ty i twoi koledzy nie ma aż tak wielu jak ci się wydaje.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 00:08
                                                    Nie wiem czy jest wielu, czy niewielu, ale Twój Eks chyba dziwnym trafem do nich należał?
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 01:04
                                                    Do tak zaawansowanych to nie należał, bo miał ledwie jedną kochankę. Ale ku...arz, to ku...arz już od pierwszej zdrady, nazywajmy rzeczy po imieniu.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 08:11
                                                    No to skoro sama doświadczyłaś tego, że faceci działają "po Rikowemu" , to nie jest zasadne negowanie wywodów Rikiego, bo aktualny partner jest inny. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:01
                                                    Nie dlatego że aktualny partner jest inny. Kto wie co odbije aktualnemu partnerowi za jakiś czas, ja też nie wiem. Były mąż poszedł w długą raz a porządnie, natomiast poniósł konsekwencje, opuścił domowe pielesze ze swoją jedną walizką i od 10 lat zaczyna życie od nowa. Być może dzięki tej nauczce już nigdy nikogo nie zdradzi.
                                                    Ty robisz żonę w uja latami, bez żadnych konsekwencji póki co (poza tym, że brzydzi się z tobą bzykać) i jeszcze się usprawiedliwiasz tym, że "wszyscy" faceci tacy są. Nie, nie wszyscy. Ku...arze są tacy, po prostu. A poza ku...arzami jest jeszcze cały spory zbiór facetów, którzy nie muszą sobie niczego udowadniać Olinkluziwem na Malediwach z biedbiejszymi od siebie dziewczynami z importu ani innym wpuszczaniem do łóżka byle dziuni, która szuka sponsora.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:05
                                                    Afekt , który się z Ciebie wylewa przy tego typu dyskusjach świadczy o niezdrowej ekscytacji życiem "ku,,,arzy z z biedbiejszymi od siebie dziewczynami z importu ani z innym wpuszczaniem do łóżka byle dziuni, która szuka sponsora." Przemyśl to, bo się regularnie odpalasz jak pewna kobieta petarda na hasło "cichopek".
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:31
                                                    To nie żaden afekt. Brzydzi mnie taka postawa, a jeszcze bardziej brzydzi mnie twoja duma z tej postawy. Czasem mam wrażenie, że ty sobie tak o tym wszystkim gadasz, patrzysz do lustra, palisz cygaro, a drugą ręką walisz sobie konia do tych opowieści o tym jaki jesteś zajebisty.
                                                    Mnie żenują tacy kolesie, bo zwykle za takim napompowanym ego stoi mały chłopiec z deficytami po horyzont, które się za nim ciągną od piaskownicy.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:36
                                                    Musiałbym upaść na głowę, aby podbijać sobie ego opowieściami na forum dla matek, z dominującą obecnie średnią wieku dyskutantek 40-60 (a i dużo starsze się trafiają, vide bi_scotti).

                                                    Dyskutuję w celu poszerzenia horyzontów z osobami, które mają coś do powiedzenia. I EOT Koleżanko Trampki w tej odnodze.
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:47
                                                    Kurczę, a ja zupełnie nie mam takiego wrażenia. Nie postrzegam Rikiego jako zadowolonego z siebie czy pewnego siebie.
                                                    Widze w jego wpisach, anegdotkach, tematach, przy których się histerycznie odpala - ogromny smutek. Desperację, świadomość, że życie mu przeciekło przez palce, pogubienie, takie szukanie sensu w tym co było i rozpaczliwe czepianie się przeszłosci, żeby jakoś zwalidować teraźniejszość.
                                                    No i czas, który tu spędza. Który pewny siebie, aktywny, ustawiony rooc.hacz produkuje się kilometrami na forum dla matek? Walczy, przekonuje, wojuje? Cui bono?
                                                    Dla mnie to tragiczna postać.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:56
                                                    Jest zajebiście zadowolony z siebie, przekonany o własnej nieomylności, napompowany i nieprzemakalny.
                                                    Zero współczucia dla takich pozbawionych refleksji typów.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:00
                                                    Wypowiedziała się ta, co tu nie siedzi.... Jestem zadowolony z życia, multum osób ma znacznie gorzej i to w mojej banieczce. Ty za to pojawiasz się pod tym nickiem wyłącznie po to aby komuś dos*ać . Całuski
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:05
                                                    No wiadomo, że siedzę, małe gnomy za mnie nie piszą wink Ale Ty? dzień i noc. Oraz co ma moje dosrywanie Ci (merytoryczne, zupełnie sobie nie radzisz z faktami) z tym, że dla Ciebie szczęście to "inni mają gorzej"?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:57
                                                    Nie zauważyłaś, że są wakacje? Może jestem w okolicznościach nieróbstwa i akurat nie mam kompletnie nic innego do roboty?
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:31
                                                    sztalugi1235 napisał(a):

                                                    > Widze w jego wpisach, anegdotkach, tematach, przy których się histerycznie odpa
                                                    > la - ogromny smutek. Desperację, świadomość, że życie mu przeciekło przez palce
                                                    > , pogubienie, takie szukanie sensu w tym co było i rozpaczliwe czepianie się pr
                                                    > zeszłosci, żeby jakoś zwalidować teraźniejszość.
                                                    > No i czas, który tu spędza. Który pewny siebie, aktywny, ustawiony rooc.hacz p
                                                    > rodukuje się kilometrami na forum dla matek? Walczy, przekonuje, wojuje? Cui bo
                                                    > no?
                                                    > Dla mnie to tragiczna postać.

                                                    Kurczę, ja w przeciwieństwie do ciebie mam wciąż dosyć dużą dozę życzliwości dla Ryszarda, a w sumie mam ostatnio podobne refleksje, kiedy go czytam. Szczególnie uderza swoją prawdziwością to: „świadomość, że życie mu przeciekło przez palce
                                                    , pogubienie, takie szukanie sensu w tym co było i rozpaczliwe czepianie się przeszłosci, żeby jakoś zwalidować teraźniejszość.” On zawsze był mentalnie z innej epoki, ale ostatnio się tak posunął, że aż jest to niepokojące. Dodatkowo, po ostatnich doniesieniach złote sny o emeryckim ru...iu w Tajlandii musiał odłożyć do sfery niespełnionych marzeń i pewnie to też go dodatkowo przygniotło.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:51
                                                    Jakich doniesieniach, przepraszam? Coś przegapiłem?

                                                    Ps. Każdemu facetowi życzę takiego życia jak moje. Faceci z mojego pokolenia, którzy przyjaźnią się całe dekady, wiedzą o sobie wszystko. Więc ten tego... pan milioner ,którego żona już x lat temu zaliczała trzecią setkę facetów. Drugi, równie bogaty, tyle, że chachmęt, z udanym życiem seksualnym, ale za to z tykającą bombą w swoim ciele (może umrzeć w każdej chwili, nieoperacyjne), Trzeci, chyba najbogatszy, ale z żoną ktorej bym nie życzył najgorszemu wrogowi. Czwarty, z żoną wysoko w korpo, która traktuje go jak śmiecia (choć on finansowo też nie ułomek). Piąty, wybitnie ozdobny, Adonis wręcz, co trafił na żonę eks-sponsoretkę (wyszło dopiero po ślubie), z problemem alkoholowym. Szósty, siódmy, ósmy.... no i jeszcze jest cała plejada tych ubogich, znanych mi od czasu szkoły z osiedla, tam to już dramat po całości. Ja znam życie mężczyzn od podszewki i z żadnym nie chciałbym sie zamienić. Za to oni ze mną, z pewnością, przynajmniej niektórzy. Więc odwalcie się łaskawie z tymi przytykami, bo siostry błądzicie, błądzicie, błądzicie...
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:54
                                                    Ty znasz życie mężczyzn od podszewki, ale tylko tych podobnych tobie. I nie dociera do ciebie, że Twój kurnik to nie cały świat.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:01
                                                    Czworaków nie znam, fakt.

                                                    Interioru z awansu, przeflancowanego do dużego miasta też nie.

                                                    I taką klasyczną wieś też bardzo słabo.

                                                    Wszystko to wielokrotnie mi na tym forum wypominano.

                                                    Co mam zrobić? Zastrzelić się?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:02
                                                    Dlaczego z taką pogardą wypowiadasz się o zupełnie naturalnym zjawisku migracji ludzi do dużych miast?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:09
                                                    Każdy rodowity z etapem życiorysu lat 90-tych czy nawet wczesnych dwutysięcznych pamięta te postacie , gotowe w korpo zjeść własny ekskrement i popić moczem, byle tylko nie wrócić do swego Zafajdajewa. Ty chciałaś wyjść po 8 godzinach, a ci państwo bez życia prywatnego, wegetujący w jakimś pokoju-norze, tylko na spanie, mieli hektolitry czasu na siedzenie w robocie i przypodchlebianie się szefostwu. To budziło absolutną nienawiść.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:13
                                                    Cóż, ja znam ludzi którzy normalnie przyjeżdżali do Warszawy na studia i tu zostawali. Nie zauważyłam, żeby różnili się czymś od innych. Jedni wegetowali, ja też wegetowałam zresztą. Inni byli całkiem zamożni z domu albo z wykształcenia i pierwszej dobrej pracy. Urodzenie się w Warszawie to żaden sukces życiowy
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:21
                                                    Pierdu pierdu. Urodzenie sie w roli córki Jana Englerta też żaden sukces życiowy. Ale jakby "nieco" to życie ułatwia. Wiadomo, że bycie rodowitym z zasobami na starcie życie ułatwia. Ale stategia upierdliwego ścierwojada idącego po trupach, którą widywałem u wielu ludzi z interioru nie zachęca. Ps. No chyba, że to Ukrainka z Donbasu kupcząca własnym ciałem dla Paljaka <czerstwy żart Rikiego>
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:25
                                                    Ułatwiają zasoby a nie miejsce urodzenia. I ułatwiać to nie to samo co sprawiać że człowiek jest kimś lepszym.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:37
                                                    Sama sobie dopowiedziałaś , że miejsce urodzenia czyni kogos kimś lepszym . Gdzie ja to napisałem? "Nie lubię i nie znam" nie oznacza "czuję się kimś lepszym". Bananowej warszawki, z którą zetknąłem się niegdyś za sprawą pani dziwki od Fibaka, wprost nienawidzę.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:18
                                                    Każdy rodowity zna też takich jak ty - bananowe dzieci, pogardzające innymi. Ale warszawka to nie jest cała Warszawa i nie cała wykształcona i zamożna. To jest moim zdaniem wręcz margines (szczególnie mentalny). Ja np. mieszkałam całe dzieciństwo i młodość na Bielanach/Żoliborzu i nie obracałam się w towarzystwie takich ludzi, jakich opisujesz. Znałam takich kolegów rikiego, owszem, nawet paru coś próbowało, ale już jako 16-latka wiedziałam, że ja tak nie chcę. Obserwowałam jak żyją rózni ludzie i nigdy nie imponowali mi faceci w typie Twojego ojca. Dziękuję za to moim rodzicom, którzy, mimo swoich rozlicznych wad, pokazali mi inne zycie i przekazali inne wartości.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:08
                                                    Nie zastrzelić. Nauczyć się tego, że Polska nie składa się z Warszawy. Katowice zaraz przegonią wasz grajdołek w liczbie wysokościowców.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:10
                                                    Katowice nigdy nie byly.grajdołkiem.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:34
                                                    Nie, możesz po prostu przestać wypowiadać się w imieniu wszystkich mężczyzn i zawęzić swoj głos ludu do własnego grajdołka.
                                                    Tylko tyle i aż tyle, Riki.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:40
                                                    Ps. Ale żeby nie było, że ci zabraniam! Rób co chcesz :p
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:46
                                                    Wkurza was moja prawda życiowa, choć ona obiektywnie istnieje. Za to ja za wasz świat nie odpowiadam, po prostu przyjmuję że jest. Tak samo jak jest uniwersum ludzi słuchających codziennie disco polo, czy zbiór miłośników filharmoników berlińskich. Tu nie chodzi o rzekomą ekstrapolację mojego światopoglądu na весь мир , wy po prostu nie możecie ścierpieć samego istnienia moich klimatów. O to tutaj chodzi.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:47
                                                    Mnie one zupełnie nie przeszkadzają, mam z nimi taką samą styczność jak z fanami dyskotek w Mielnie - na szczęście
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:48
                                                    To, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby twoje klimaty nie występowały w przyrodzie, jest chyba jasne dla wszystkich.
                                                    Czy jest coś dziwnego w tym, że takie kutasy, jak ty i twoi koledzy nas wkurzają? Nie sądzę.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:05
                                                    Kutasy.... pięknie... a mnie wycinają za eufemizmy
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:12
                                                    Jak widzisz,tego nawet nie wykropkowalo. Może dlatego, że oznacza też to:
                                                  • wapaha Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:54
                                                    riki_i napisał:


                                                    wy po prostu nie możecie ścierpieć samego istnienia moich klimatów. O to
                                                    > tutaj chodzi.


                                                    bingo !
                                                    w końcu mogę napisać, że napisałeś coś z sensem

                                                    brzydzę się i unikam patologii po prostu a ty jesteś jej reprezentantem na forum
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:55
                                                    > nie możecie ścierpieć samego istnienia moich klimatów

                                                    Nie możemy ścierpieć pogardy wobec kobiet i traktowania ich jak szmat? Zadziwiające.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:05
                                                    Ja nie piszę o kobietach per szmaty. Dopowiadasz sobie, bo ton wypowiedzi i język mojej ekspresji ci nie odpowiada.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:10
                                                    Traktujesz je jak szmaty i to napisałam.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:11
                                                    A to już jest Twoja subiektywna ocena.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:14
                                                    Nie. Traktowanie kobiet jako osób wyrachowanych, lecących tylko na kasę i służących do tego, by dawały d..., jest esencją twoich wypowiedzi.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:17
                                                    Bo kobiety często takie są. Przynajmniej te bardzo urodziwe.* Pasztetami się zasadniczo w swoim życiu nie zajmowałem (pomijam akcje po pijaku, niestety trochę tego było).

                                                    *ofc nie wszystkie, tego nie twierdzę
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:18
                                                    CBDU
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:21
                                                    To nie jest kwestia urody tylko specyficznego środowiska. Tłumaczymy ci to od lat...
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:23
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Bo kobiety często takie są. Przynajmniej te bardzo urodziwe.* Pasztetami się za
                                                    > sadniczo w swoim życiu nie zajmowałem (pomijam akcje po pijaku, niestety trochę
                                                    > tego było).
                                                    >
                                                    > *ofc nie wszystkie, tego nie twierdzę

                                                    O, to już "często takie są", a nie "takie są"? Progres mamy big_grin Znałam kilka głupich lub wrednych bab, od urody to nie zależało.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:28
                                                    Pisałam ostatnio, że jakiś rok temu poznaliśmy z mężem gościa, Włocha , też, jak riki pod 60 i on też tak o tych kobietach ciągle w podobnym tonie.
                                                    A jak podpytasz, to się okazało, że wszystkie kobiety, z jakimi był w związku, to były albo bipolarne, albo prostytutki 🤷
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:29
                                                    No byłem z taką bardzo ładną, szczerą głupiutką, wyrachowanie to miała może na poziomie przedszkola. Fajnie było bardzo, ale jak sporo przytyła i straciła ten swój specyficzny vibe, to się nie dało z nią 3 minut wysiedzieć (spotkałem się po dłuższej przerwie). Głupota nie tonowana już wyglądem porażała i zabijała.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:33
                                                    A to ma być przykładem na co niby? 🤔 Bo nie rozumiem.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:24
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A to ma być przykładem na co niby? 🤔 Bo nie rozumiem.

                                                    Na dojrzałość i mądrość życiową.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:35
                                                    riki_i napisał:

                                                    > No byłem z taką bardzo ładną, szczerą głupiutką, wyrachowanie to miała może na
                                                    > poziomie przedszkola. Fajnie było bardzo, ale jak sporo przytyła i straciła ten
                                                    > swój specyficzny vibe, to się nie dało z nią 3 minut wysiedzieć (spotkałem si
                                                    > ę po dłuższej przerwie). Głupota nie tonowana już wyglądem porażała i zabijała.
                                                    >
                                                    Zgubiłam drzewko, odnośnie do czego to było?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:38
                                                    Odnośnie Twojej wypowiedzi o urodziwych kobietach "o, to już "często takie są", a nie "takie są"? Progres mamy big_grin Znałam kilka głupich lub wrednych bab, od urody to nie zależało."

                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:38
                                                    Czyli , że nawet w patologicznym uniwersum Rikiego nie wszystkie byly wyrachowane.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:10
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Czyli , że nawet w patologicznym uniwersum Rikiego nie wszystkie byly wyrachowa
                                                    > ne.

                                                    I akurat ta jedna niewyrachowana była głupiutka i szybko się posypała czyli była nieinteresująca.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:12
                                                    Nudziłbym się przy niej. Za to miałbym spokojnie i byłbym zaopiekowany.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:41
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nudziłbym się przy niej. Za to miałbym spokojnie i byłbym zaopiekowany.

                                                    Jeśli nie była zbyt bystra to oczywiste że inteligenty mężczyzna nudziły się na dłuższą metę. Ale naprawdę nie znałeś nigdy bystrej i porządnej z charakteru? Bo na razie sugerujesz że albo inteligentna, albo dobra i uczciwa.
                                                  • snakelilith Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:02
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Jeśli nie była zbyt bystra to oczywiste że inteligenty mężczyzna nudziły się na
                                                    > dłuższą metę. Ale naprawdę nie znałeś nigdy bystrej i porządnej z charakteru?
                                                    > Bo na razie sugerujesz że albo inteligentna, albo dobra i uczciwa.

                                                    Serio myślisz, że riki był dla jakiejkolwiek bystrej i inteligentnej kobiety atrakcyjny? Przecież o to ten cały płacz. On nie ma wyboru. On mógł mieć kiedyś młodą i ładną, ale tylko głupią, albo w inny sposób walniętą. Mądre kobiety w każdym wieku, go nie chciały i nie chcą.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:08
                                                    Zaraz wejdzie Ryszard i powie, że mówisz tak, bo na pewno jesteś brzydka, gruba i mu zazdrościsz 🤪🤣
                                                    No bo jak to tak pogardzać takim Adonisem, tytanem intelektu oraz królem trzyminutowego seksu!
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:16
                                                    No i zobacz big_grin
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:09
                                                    Ech Snejkowa, daruj sobie .... wklej może tak jak Trampki zdjęcie swojego partnera, to i Tobie się nastrój poprawi. smile

                                                    Po co Wy tu wszystkie jesteście? Misja dos*ywania sobie nawzajem, chwalenia jak pliszka swojego ogonka, wydymania usteczek nad "patologią", no same Kokoszki- smakoszki z wiersza Brzechwy. Żenada.

                                                    Więc i kończę moją obecność na forum dzisiaj. Papatki.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:12
                                                    Ty możesz chwalić swój ogonek na tysiąc postów a my nie możemy? 😁🤣
                                                    Sorry, Czesiek, nie tylko ty masz zajebiste życie 🤷
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:15
                                                    A po co TY tu wobec tego jesteś?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:20
                                                    Ty to już usteczka masz jak Doda w najlepszych latach jak tylko przeczytasz za olaboga kobita jakieś seksy uprawia nie w związku i matkobosko z więcej niż jednym, sodomia i gomoria
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:22
                                                    Albo w związku, ale zmienia pozycje.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:24
                                                    Nie zapominajmy o lodzie, zaczyna od loda jak jakaś, tfu, aktorka porno
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:29
                                                    Matka dzieciom! Pamiętaj! Urodziła a na randki chodzi! I to nie dla pieniędzy, bo ma, a dla orgazmów na przykład! Niedopomyślenia! Karygodne!
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:47
                                                    Co tam matka! Forsownie rozmnożona. Btw - tak myślę, że jakby ktoś miał opisać bohaterkę na podstawie wyburzeń Rikiego to uznałby, że mowa jest o kobiecie, która dzieci ma tak z siedmioro co najmniej, a partnerów seksualnych liczy w dziesiątkach, jednocześnie czołgając się przez życie utyrana, w szarej kiecce zjadając tynk ze ścian bo jak wiadomo bez sponsora kobieta bieduje 😀
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 08:13
                                                    Och nie! Riki się obraził po raz 2137!

                                                    Obstawiamy, za ile wróci?
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 08:43
                                                    Przecież napisał, że kończy obecność dzisiaj , czyli wczoraj, więc dziś już będzie spowrotem:p
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:13
                                                    Ryszardowi się wydaje, że jego historie z półświatka robią tu na kimkolwiek wrażenie. Niestety celebryta - gawędziarz może zrobić wrażenie już chyba wyłącznie na importowanej seksłorkerce i to niekoniecznie będzie wrażenie niweudawane.

                                                  • partytura2026 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 20:18
                                                    👋🙃
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:57
                                                    A pomiędzy bardzo urodziwą a brzydką to nic nie ma? Rozumiem że Ty jak ten tłuk Fogito - jest Anja Rubik i tłuściochy…
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:17
                                                    Ja nie jestem Fogito, więc nie wiem co to ma do mnie. Jak tylko zauważyłem, że mam dostęp do tych bardzo ładnych, to skupiłem się na nich. No chyba jest to ze wszech miar normalne.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:18
                                                    Napisałeś tak, jakby były kobiety albo piękne albo „pasztety” co swoją drogą jest obrzydliwym określeniem.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:04
                                                    "Tu nie chodzi o rzekomą ekstrapolację mojego światopoglądu na весь мир , wy po prostu nie możecie ścierpieć samego istnienia moich klimatów. O to tutaj chodzi."

                                                    Hehe big_grin Rozkręcasz się,fajnie. Znałam kiedyś laskę (z Radomia, jak już jedziemy miastami), która twierdziła że dostała pałę bo asystentka zazdrości jej urody, ciuchów i makijażu.
                                                    Uwierz mi, naprawdę nie interesują nas twoje klimaty. Interesuje nas wyłącznie wyśmiewanie twojego ekstrapolowania swojego oglądu świata na resztę świata. A twój ogląd byłby taki sam w jakim byś się nie znalazł środowisku. Podejrzewam że nie tyle piszesz o ludziach co przykrawasz ich historie do schematów których nauczyłeś się w dzieciństwie i młodości.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:10
                                                    Nie. Jak widzę obce środowisko, na przykład trzech dresików nad jeziorem i panią dresiarę ich przywódczynię, to ten ogród zoologiczny opisuję. Podobnie jak wiejską dyskotekę disco polo w hali po PGR,ze i panów mafiozów z pijaną dziwką , balujących na zapleczu. I rozmaite inne , obce mi klimaty.

                                                    Wam chodzi o to, że nie perfumuję szamba. Tylko o to. Wy chcecie widzieć wykrochmalony obrus u cioci Stasi na niedzielnym obiedzie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:13
                                                    Nie, to ty z uporem maniaka nie przyjmujesz do wiadomości na przykład takich rzeczy, jakie ja opisuję i będziesz do upadłego twierdził, że sobie wymyśliłam i na pewno tak nie jest
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:16
                                                    I wszyscy kłamią, kiedy rozmawiają z nami ale z riczardem są zawsze szczerzy:p
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:22
                                                    Ja znam niektórych kolegów po ponad 40 lat intensywnego kontaktu.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:23
                                                    I co z tego? To, że kogoś długo znasz, nie znaczy, że nie może cię okłamać czy też na przykład, no nie wiem, zdradzić 🤔
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:34
                                                    Przyjaźnie ze żłobka, przedszkola czy pierwszych trzech klas podstawówki są szczere. Te z okresu studiów są takie jak piszesz.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:36
                                                    Riki, to czy przyjaźń jest szczera zależy od ludzi, nie od czasu trwania.
                                                    Niedowiary, nie?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:40
                                                    Malutkie dziecko wyczuwa wiele. I jest sobą.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 23:05
                                                    Jakie dziecko? Twoi kolesie po latach chlania i innych extrasow to już nie są ci sami ludzie których poznałeś w dzieciństwie.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:37
                                                    Kolejna prawda objawiona bez umocowania w realu innym niż twój.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:26
                                                    Mam wrażenie, że te 40 lat intensywnego kontaktu nie wpłynęło dobrze na Twoją psychikę i dobrostan (serio piszę, nie złośliwie). Może spróbuj się jakoś odseparować choćby psychicznie, stworzyć trochę dystansu, bo to Twoje zgorzknienie jest niepokojące, zwłaszcza w Twoim, niestarym przecież jeszcze wieku. Niejednokrotnie brzmisz dość depresyjnie.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:29
                                                    Dość? On brzmi, jakby życie się już dla niego skończyło i wszystko, co dobre już było i nie będzie.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:38
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Dość? On brzmi, jakby życie się już dla niego skończyło i wszystko, co dobre ju
                                                    > ż było i nie będzie.

                                                    No właśnie. Rozumiem, jakby miał z 90 lat, ale w wieku (bodajże) 55?!
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:43
                                                    Pffff! Całe zastępy kolegów mam na cmentarzu, ale nie... będą wpierać, że 55 to 25.

                                                    Powiem nie do was konkretnie, tylko tak ogólnie. Głupie baby! Cieszcie się facetami, póki ich macie. Wczoraj na TVP Dokument była premiera, długa rozmowa z Olgą Lipińską (kobieta fenomen, wygląd super ,umysł jak brzytew, 87 wiosenek). Ona już 30 lat jest wdową, mąż był raptem 8 lat starszy.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:49
                                                    Nikt nie wpiera, że 55 to 25. Niemniej, 55 to 55, a nie 85 (a w wieku 85 to się 55 wręcz wspomina z nostalgią).
                                                    Korzystaj z wieku średniego, też ma zalety. Jeszcze.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:07
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Pffff! Całe zastępy kolegów mam na cmentarzu, ale nie... będą wpierać, że 55 t
                                                    > o 25.
                                                    >
                                                    > Powiem nie do was konkretnie, tylko tak ogólnie. Głupie baby! Cieszcie się face
                                                    > tami, póki ich macie. Wczoraj na TVP Dokument była premiera, długa rozmowa z O
                                                    > lgą Lipińską (kobieta fenomen, wygląd super ,umysł jak brzytew, 87 wiosenek). O
                                                    > na już 30 lat jest wdową, mąż był raptem 8 lat starszy.

                                                    Ja bym powiedziała cieszcie się porządnymi bliskimi ludźmi których macie i porządnymi bliskimi facetami.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:34
                                                    Mądrze i przezornie jest zauważać, że życie jest krótkie, a życie mężczyzny krótsze.
                                                    Nieprzypadkowo wybierając mężczyznę na starsze lata życia celowałam w takiego, który sprawiał wrażenie niezużytego i który ma szansę w wieku lat 55 nie stać nad grobem i nie marudzić, że życie jego chyli się ku końcowi.
                                                    Ale wiadomo, różnie być może, gwarancji nie ma!
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:09
                                                    A Tobie się wydaje, że ci co 55 nie dożyli, to wcześniej długo stali nad grobem? No niestety, byli wśród nich także ci usportowieni , aktywni życiowo, i robiący multum rzeczy. Nigdy nie wiadomo kto kiedy trzaśnie.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:23
                                                    Prawda! Niestety nic nie daje gwarancji długiego i wesołego życia. Natomiast bycie zużytym nosicielem HPV, którego jedyny sport to olinkluzif i kurewki z pewnością nie zwiększa szans na przeżycie wieku średniego w zdrowiu, spokoju ducha i względnej radości.
                                                    Bardzo gloryfikujesz swój styl życia, a póki co zaprowadził cię on na granicę depresji i rezygnacji.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:32
                                                    Mój styl życia Ci się nie podoba? Żyję prawilnie od lat, raptem z jednym ekscesem, który sam do mnie przylazł (oh wait! zaraz czujna Grru przypomni jeszcze o wizycie w garsonierze... hahaha). Niczego nie gloryfikuję, wy wszystkie sądzicie po sobie. Czyli, że każdy pisze wyłącznie z perspektywy "ja, ja, ja". A cała pisanina tutaj -o ile to nie są jałowe dosrywajki, tylko coś tam na swój temat- ma na celu podniesienie sobie samooceny (bo jak coś dupnie , to się zakłada nick jednorazowy). No litości! Faceci mają zazwyczaj w pompie, co tam kto na ich temat w necie sądzi.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:41
                                                    Żyjesz prawilnie, boś się postarzał i piękne seks- zabawki z tętnem patrzą już w stronę młodszych, ładniejszych i bogatszych mężczyzn. Natomiast żal za dawnym życiem wylewa ci się każdym otworem i roztacza swoją fatalną woń na forum.

                                                    Zresztą każdy żyje jak chce, nic mi do tego. Wkurza mnie natomiast głupia mizoginia i pogarda dla kobiet. Obracasz się całe życie wśród dziwek, to potem wydaje ci się, że wszystkie kobiety to dziwki.
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 23:21
                                                    Ty nie masz.
                                                    Pojąć nie umiem - dlaczego.
                                                  • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 05:21
                                                    Prawilnie nie oznacza zdrowo.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:58
                                                    Ja znam moje przyjaciółki od lat 35
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:13
                                                    Zdecydowanie wolę wykrochmalony obrus niż chu.a wytartego w zasłonkę.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:20
                                                    Ale i cioci Stasi może być ten chu.. wytarty w zasłonkę, w postaci jej męża Rysia , zmorzonego alkoholem i zamkniętego na kłódkę w spichrzyku koło stodoły.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:20
                                                    *Ale i u cioci Stasi
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:18
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Zdecydowanie wolę wykrochmalony obrus niż chu.a wytartego w zasłonkę.

                                                    Ajlowju, Szarm! 🤣🤣🤣🩷🩷
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:16
                                                    "Wam chodzi o to, że nie perfumuję szamba. Tylko o to. Wy chcecie widzieć wykrochmalony obrus u cioci Stasi na niedzielnym"

                                                    No nie, tu nikt szamba nie perfumuje. Omijamy je. A jak trzeba to je opisujemy mniej lub bardziej barwnie. Ty zaś widzisz wyłącznie szambo, wszędzie. Taką masz optykę. Masz je w sobie?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:18
                                                    Może to kwestia wieku i zgorzknienia jakie przychodzi z wiekiem.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:20
                                                    A przypomnij nam, ile ty masz lat?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:21
                                                    Przecież wiesz , w kółko to podaję.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:22
                                                    Jakoś nigdy nie zapamiętałam. Nie wiem też kim jesteś w realu, bo mnie to nie interesuje.
                                                    Jak się nazywa Berga też zapomniałam 🤷
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:23
                                                    No to całkiem niedługo będę miał 60. Taki obmierzły dziaders jestem.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:25
                                                    Ty dziadersem byłeś i 5 i 10 i 15 lat temu. U ciebie to nie jest kwestia wieku a specyficznego mindsetu.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:32
                                                    To zajmij się swoim mężem bez "specyficznego mindsetu" , zamiast degustować się jałową rozmową ze starym dziadem Rikim na forum.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:34
                                                    Jak wróci do domu, to się zajmę, ale jeszcze go nie ma, więc mogę sobie potracić czas na ciebie.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:35
                                                    Z resztą, mój mąż jest tylko parę lat od ciebie młodszy i daleeeeeko mu do takiego zdziadzienia.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:35
                                                    Ale to jałowa strata czasu. Co innego gdybyśmy gaworzyli w realu.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:38
                                                    Pewnie, że jałowa, wszak niczego się od siebie nie nauczymy.
                                                    Może tylko tego, że ja będę omijać takich, jak ty a ty takie, jak ja. Z resztą i tak jestem dla ciebie za stara.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:54
                                                    Z tym byciem "za starą" to nigdy nie wiadomo. Byłem z taką, co się kompletnie rozpadła mając lat 27, a miałem okolicznosć ROZMAWIAĆ z wówczas 50-letnią Ewą Kuklińską i trochę wtedy młodszą Grażyną Torbicką- obie były zachwycające.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 05:46
                                                    Za rozpadłą się nie uważam, jednak jestem już w wieku, kiedy kobieta powinna się zacząć czołgac, więc dla takich jak ty powinnam być już niewidzialna wink
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 05:47
                                                    No i zdecydowanie nie bije ode mnie vibe gwiazdy!
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:19
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Może to kwestia wieku i zgorzknienia jakie przychodzi z wiekiem.

                                                    Nie, to kwestia zgnilizny, która zaczyna się od moczenia fiuta gdzie popadnie i traktowania osób jak rzeczy do używania, a potem toczy mózg.
                                                  • ferra Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:15
                                                    Alez srodowisko "szolbizu"" i innych tzw.elyt, do których aspirujesz -róznią od przytoczonych srodowisk wylącznie droższe gadzety/miejsca (zatoki sztuki i inne och...ałe epsteiny). Jest o wiele gorzej & tym gorzej, albowiem sku...syństwa nie da się wytłumaczyć brakiem inteligencji i świadomości swego zachowania. Szminka nie odmieni świni.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:03
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Ty znasz życie mężczyzn od podszewki, ale tylko tych podobnych tobie. I nie doc
                                                    > iera do ciebie, że Twój kurnik to nie cały świat.

                                                    To jest chyba pewna forma samoobrony psychicznej, bo jakby dotarło, to mogłoby być bolesne.
                                                    A tak się można przynajmniej pocieszać, że wszyscy tak mają...
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:28
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Ty znasz życie mężczyzn od podszewki, ale tylko tych podobnych tobie. I nie doc
                                                    > iera do ciebie, że Twój kurnik to nie cały świat.

                                                    Mój kurnik jako model wszechświata czyli wąskie gardło poznawcze. Może się odgrażać się ten kurnik wielkomiejski i z męską fantazją ale jakie to ma znaczenie. Swoją drogą nie wiem o co chodzi z tą męską fantazją.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:37
                                                    Co zabawne, absolutnie nie przyswaja że kobieta może znać od podszewki kobiecy świat i jedynym źródłem prawdy o kobietach jest środowisko jego żony
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:39
                                                    Zapomniałaś o moich kolegach , ich żonach i kochankach. Też wszystko niereprezentatywna patologia. Nie to co niektóre tutejsze panie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:46
                                                    A w czym są bardziej reprezentatywni od moich znajomych i mojego środowiska?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:03
                                                    Tym, że są prawdziwi. A Ty pozory bierzesz za rzeczywistość.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:05
                                                    Jesteś śmieszny. Oczekujesz przyjęcia że twoja prawda jest prawdą ale dyskredytujesz to, że inni mają swoją prawdę. I nie masz na to żadnego argumentu spoza poziomu piaskownicy czyli „a bo tak”
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:14
                                                    Powiedziała pani od niewzruszonych prawd, która wyeba...ła się w prosto w szambo życiowe niejednokrotnie , za to z gracją i entuzjazmem 13-stolatki będzie dalej brała wszystko co napotkane na swojej drodze za dobrą monetę.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:39
                                                    W szambie to ty się z upodobaniem nurzasz. Ja na swoje życie nie narzekam, nie mam powodów. I naprawdę jesteś śmieszny z tym przekonaniem, że jako jedyny znasz prawdę. Jest to typowe starcze uszytywnienie, aż przykro patrzeć że tak wcześnie
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:41
                                                    Tylko patrzeć jak zacznie pisać " ta dzisiejsza młodzież..."
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:44
                                                    O dzisiejszej młodzieży to on wie tyle ile tej młodzieży zaliczył, więc jak zwykle o normalności nie ma pojęcia
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:36
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Tym, że są prawdziwi. A Ty pozory bierzesz za rzeczywistość.

                                                    🤣🤣🤣🤣🤣
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:42
                                                    No wiesz, ja już wzięłam za rzeczywistość pozory zainteresowania ze strony facet. Który przecież miał uciec ode mnie zaraz po tym jak pozna dzieci a najdalej po trzech miesiącach, nie znam się na mężczyznach i nie rozumiem że facet tylko udaje zaangażowanie żeby mieć seks 😀
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 19:51
                                                    Dałaś się zwieść, a to się wszystko źle skończy!
                                                    Beńdzies płakała, dziecko, ześ psy tamtem chłopie nie ostała, beńdzies płakała. Było wybacyć, ksys swój nieść, trening byś psynejmiej miała!
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 21:10
                                                    Tralalala, tralalala.... o ojcu swojej trójki dzieci też było pozytywnie.... do czasu.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 22:17
                                                    Ale to co było pozytywne podtrzymuję - jest dobrym ojcem, nie sprawdził się jako partner, ale urazy nie żywię, mamy normalne kontakty.

                                                    Poza tym uważasz ze jak mnie jeden facet w życiu zdradził to kolejny też musi? To chyba w takiej sytuacji nikt kto się rozstał nie powinien już wchodzić w żadną relację.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:22
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Zapomniałaś o moich kolegach , ich żonach i kochankach. Też wszystko nierepreze
                                                    > ntatywna patologia. Nie to co niektóre tutejsze panie.

                                                    Tutejsze panie nawet jeśli są niereprezentatywne, to rzadko noszą znamiona patologicznych. A twoi koledzy, jak słusznie zauważyłeś, są na wskroś patusiarscy. Nie widzisz tego, bo swój do swego ciągnie i te sprawy.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:01
                                                    > Facet też ryzykuje,

                                                    Oj, biedaczek.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:01
                                                    Odpłacić to nie to samo co zacząć. Z chwilą zdrady umowa o monogamii zostaje wypowiedziana więc przestaje obowiązywać także drugą stronę. Ale faktycznie - uczucie, że ma się wyłożone na zdradzającego chłopa i robi swoje jest bardzo wyzwalające.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:10
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Ale faktycznie - ucz
                                                    > ucie, że ma się wyłożone na zdradzającego chłopa i robi swoje jest bardzo wyzwa
                                                    > lające.

                                                    Zwykle wyzwalające także od tego zdradzającego chłopa i to na amen. Co nie zawsze kończy się dobrze.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:11
                                                    Kończy się fantastycznie, ogromna ulga po wszystkim
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:38
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Kończy się fantastycznie, ogromna ulga po wszystkim
                                                    >

                                                    Prawda?
                                                    U mnie skończyło się tym, że zakochał się we mnie troskliwy i bardzo przy tym atrakcyjny mężczyzna, którego obecność jest cudowna i dla którego jestem centrum wszechświata. Dostałam zawodowego kopa, ogarnęłam swoje finanse, dobrze zainwestowałam pieniądze.
                                                    No gdzie wady? 😁
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:51
                                                    Naiwna jesteś i tyle, a potem założysz jednorazowy nick i będzie wątek, że facet wyciera chu... w firankę big_grin
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:59
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Naiwna jesteś i tyle, a potem założysz jednorazowy nick i będzie wątek, że face
                                                    > t wyciera chu... w firankę big_grin
                                                    >

                                                    Uwielbiam być naiwna i niewinna! 🩷☺️

                                                    Natomiast jestem też wystarczająco stara i doświadczona, żeby wiedzieć, że wszystko się może zdarzyć i że nikt mi nigdy nie da gwarancji, że i temu chłopu odbije. Tyle, że nie mam problemu z tym, żeby przyznać się do tego pod swoim własnym nickiem, bo nie mam poczucia, że czyjeś zdrady w jakikolwiek sposób świadczą o mnie 🤷😜
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:12
                                                    > Zwykle wyzwalające także od tego zdradzającego chłopa

                                                    To straszne. Jak żyć bez człowieka, który mnie nie szanuje i poniża? No nie wiem, doprawdy.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 20:27
                                                    angazetka napisała:

                                                    > To straszne. Jak żyć bez człowieka, który mnie nie szanuje i poniża? No nie wie
                                                    > m, doprawdy.
                                                    >

                                                    Ajlowyt! 🩷😁
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:28
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Zwykle wyzwalające także od tego zdradzającego chłopa i to na amen. Co nie zaws
                                                    > ze kończy się dobrze.

                                                    W mojej opinii niedobrze to się kończy pozostanie przy takim kimś, kto potajemnie łamie ustalone zasady, kłamie, mataczy i jeszcze potencjalnie znosi do domu choroby weneryczne. Osobiście uważam, że jak już raz doznał bezkarności, to kwestią czasu jest gdy znowu pójdzie w długą.
                                                    Poza tym osobiście lubię czuć się dla partnera najważniejsza na świecie, najpiękniejsza i jedyna, sprawia mi to dużą przyjemność a żaden zdradzacz mi tego nie zapewni.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:37
                                                    Właśnie się zastanawiam jakie mają być niby te negatywne konsekwencje odejścia od zdradzające go faceta. Ja nawet nie od razu odeszłam i zdecydowanie w czasie pozostania czułam się dużo gorzej niż po odejściu. Plusów posiadania puszczalskiego chłopa w domu nie widzę.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:43
                                                    Po to się bierze żonę, którą można uzależnić od siebie ekonomicznie, żeby argument o konsekwencjach odejścia od zdradzacza działał.

                                                    Ryszard zapomniał już o tym, że istnieje jeszcze uniwersum kobiet, które bez pieniędzy swoich mężów mają się najzupełniej dobrze.
                                                  • nina_unu Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:06
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Facet też ryzykuje, bo mu przecie partnerka może odpłacić "pięknym za nadobne"
                                                    > i wcale nie jest miło, jak "Twoją" kobietę obraca jakiś inny pan. A jak ta pani
                                                    > poczuje przyjemność z takich działań i zacznie je powtarzać, to już w ogóle ka
                                                    > pota...

                                                    No to chyba akurat normalne, nie? Jeśli mąż zdradza, to niby dlaczego miałby oczekiwać wierności od żony?
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:24
                                                    nina_unu napisała:

                                                    >
                                                    > No to chyba akurat normalne, nie? Jeśli mąż zdradza, to niby dlaczego miałby oc
                                                    > zekiwać wierności od żony?

                                                    Bo płcie nie są sobie równe, czego nie rozumiesz, riki to nam tłumaczył mnóstwo razy!
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:59
                                                    A po chu… komuś stary dziad który zdradza dwa razy w miesiącu?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:01
                                                    Bo ten dziad ma sporą kasę. Bardzo sprawny mętniak biznesowy i oszust.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:02
                                                    A dziękuję, to ja jednak wolę zarabiać inaczej
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:02
                                                    Musisz być bardzo odporny na wiedzę o tym, że nie dla każdego kasa jest nadrzędną czy wręcz jedyną wartością.
                                                  • ekstereso Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 20:47
                                                    😹cudowna rekomendacja
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 10:29
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Bo ten dziad ma sporą kasę. Bardzo sprawny mętniak biznesowy i oszust.

                                                    Żadne pieniądze nie są warte takiego upokorzenia.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 11:46
                                                    trampki-w-kwiatki napisała:

                                                    > riki_i napisał:
                                                    >
                                                    > > Bo ten dziad ma sporą kasę. Bardzo sprawny mętniak biznesowy i oszust.
                                                    >
                                                    > Żadne pieniądze nie są warte takiego upokorzenia.

                                                    No nie są jeśli kobieta chce związku a nie patologicznego układu. Jeśli chce układu i wie że da radę psychicznie to czemu nie. Pewnie można traktować gościa na zimno i brać kasę udając zaangażowanie i podziw za usługi (matkowanie plus wypinanie lub już tylko matkowamie). Nie sprawdzałam bo wiem że rozsypałabym się psychicznie. Ale ja jestem babą z mięsnego z prowincji, nie to co nasz kaznodzieja z warszawki. Możliwości takich kurek jak ja i większość forum przykrawania się do wymaganego przez wielki świat rozmiaru głupiej suczki ewentualnie cwanej suczki są nikłe. Wolę obrus z haftem z kordonka niż z haftem z rzygów małżonka.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:03
                                                    "Chłop w pewnym momencie życia też przestaje brykać, bo mu zdrowie siada, a "ciepło domowego ogniska" i zaopiekowanie domowe przez kobietę staje się silną wartością (czy wręcz priorytetem w życiu)..

                                                    Zapewne tak jest. Jak się chłopczyk wyszumi w piaskownicy/knajpie/na samicach to bardzo chętnie wraca do mamy choć jak szumi to ma ją w odwłoku. Cyklicznie. A jak już wie że cykle się skończyły to ze strachu wartości rodzinne zaczynają się jawić jako prawda objawiona. Oczywiście osobowosciowa patologia. Dlatego tylu starych narcyzów ruch...y kończy jako dziady głoszące wartości konserwatywne.


                                                    Znajomy psychopata seksoholik 50+ , którego nie poleciłbym najgorszemu żeńskiemu wrogowi z tego forum, wziął sobie kolejną żonę i zdradza ją już "zaledwie" 1-2 razy w miesiącu. Bo go łupie w krzyżu, bo mu się nie chce jechać do wieloletniego 'pogotowia seksualnego' na ten seks, bo w ogóle ma wszystkiego dość. Jest to znamienny przykład (swego czasu ogarniał 5-8 kochanek jednocześnie)."

                                                    Czemu ma służyć ten przykład w tym wątku? Ma zachęcać do czegoś? Do czego konkretnie?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:11
                                                    Nie rozumiesz, czemu ma służyć ten przykład? Naprawdę nie rozumiesz? Ma służyć tezie, że nawet najgorszy typ faceta z czasem traci animusz do swoich działań.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:13
                                                    No i co z tego? Nam tu nie chodzi o to, żeby stracił animusz i łaskawie wrócił, tylko żeby nie zdradzał albo wypad.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:20
                                                    Ludzie zawsze się zdradzali, a wszelkie badania naukowe pokazują, że obie płcie czynią to po równo. Kobiety tylko o niebo lepiej umieją się maskować (polecam stosowne wynurzenia Hanny Bakuły). Więc szczucie "złym samcem" jest nadużyciem.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:20
                                                    Facet który nie zdradza tylko dlatego że nie ma siły jest niewiele wart
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:21
                                                    Kobieta która nie daje pupy też jest niewiele warta.

                                                    Ps. Skąd taka riposta? Bo mi się moi koledzy przypomnieli
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:27
                                                    Dawać "pupy" to ci może prostytutka. Ludzie w związkach uprawiają seks. Bo tego chcą. Trudne, wiem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:31
                                                    Tiaaa. Przykrywaj istotę rzeczy eufemizmem, na zdrowie!
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:35
                                                    Istota rzeczy jest właśnie to, że jak sprowadzasz seks do dawania pupy przez panią to ona traci chęć do czynności lub określa stawkę
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:41
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Istota rzeczy jest właśnie to, że jak sprowadzasz seks do dawania pupy przez pa
                                                    > nią to ona traci chęć do czynności lub określa stawkę
                                                    >

                                                    Riki powinien sobie to zdanie wytatuować. Może wtedy dotrze do niego jego sens.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:41
                                                    LOL. Uprawianie seksu to nie jest eufemizm, tylko określenie neutralne.
                                                    Dawanie "pupy" (to JEST eufemizm) polega na tym, że ona się zmusza, a on korzysta. I to nie jest seks, na jakim komukolwiek na tym forum, poza tobą, zależy.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:34
                                                    Facet który nie oferuje seksu partnerce też niewiele wart?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:48
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Facet który nie oferuje seksu partnerce też niewiele wart?

                                                    Tak, oczywiście.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:50
                                                    To po co przy takim trwać?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:59
                                                    Może mógłby się z czasem poprawić? Nie siedziałem u was pod łóżkiem , na mego niucha tam chodziło o jakieś inne rzeczy, nie wiem jakie. Gdyby brak seksu okazał się trwały i nie naprawiany, to rozumiem, ale sama wczoraj napisałaś, że pod sam koniec to on już się poprawił i oprócz kogoś innego zajął seksualnie także Tobą. Nie kontynuujmy tego tematu. W każdym razie mając z chłopem 3 dzieci imo lepiej mieć go przy sobie niż bujać się samej. Nawet jak ów chłop ogarnia opiekę naprzemienną.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:18
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Może mógłby się z czasem poprawić? Nie siedziałem u was pod łóżkiem , na mego n
                                                    > iucha tam chodziło o jakieś inne rzeczy, nie wiem jakie. Gdyby brak seksu okaza
                                                    > ł się trwały i nie naprawiany, to rozumiem, ale sama wczoraj napisałaś, że pod
                                                    > sam koniec to on już się poprawił i oprócz kogoś innego zajął seksualnie także
                                                    > Tobą. Nie kontynuujmy tego tematu. W każdym razie mając z chłopem 3 dzieci imo
                                                    > lepiej mieć go przy sobie niż bujać się samej. Nawet jak ów chłop ogarnia opiek
                                                    > ę naprzemienną.

                                                    niedobrze miuncertain
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:23
                                                    To rzygnij sobie na zdrowie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:31
                                                    Nie wiem czemu Riki z takimi odkrywczymi poradami nie idzie do kumpli narzekających na brak seksu
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:26
                                                    Zdecydowanie lepiej mieć z nim opiekę naprzemienną niż mieć go w chałupie. Nie widzę ani jednego plusa wynikającego z tego, że bylibyśmy razem.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:27
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nie rozumiesz, czemu ma służyć ten przykład? Naprawdę nie rozumiesz? Ma służyć
                                                    > tezie, że nawet najgorszy typ faceta z czasem traci animusz do swoich działań.

                                                    Nooo, znamienne Riki wink Zmiana ilościowa? A kogo to obchodzi? Kogo obchodzi czy Hannibal Lecter zje dwie osoby na śniadanie czy jedną? big_grin Gnojek jest gnojkiem. To że już mu nie staje lub nie może chlać nie sprawia że staje się kimś bardziej pożądanym przez normalną rozwiniętą emocjonalnie kobietę. Nie dotyczy niedorozwniętych dziewczynek i współuzależnionych.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:30
                                                    "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie
                                                    Lecz lepiej się łudzić przy dobrym obiedzie" (Sztaudynger).

                                                    Lepszy gnojek, który zapewnia dobre i wygodne życie niż honorowe klepanie biedy. Btw moja matka całe życie była z tych "honorowych" i w pewnym momencie życia w zasadzie musiał utrzymywać ją Riki.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    Jak dla ciebie lepszy, to się z takim zwiąż.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    Dla mnie dobre życie nie równa się byciu zdradzaną. To się wyklucza.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:36
                                                    Można jeszcze sobie dobre życie zapewniać samodzielnie i wtedy móc wybierać. Poza tym jest tworzysz fałszywą opozycję, jakby ni było biednych gnojków i zamożnych uczciwych
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:27
                                                    riki_i napisał:

                                                    > "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie
                                                    > Lecz lepiej się łudzić przy dobrym obiedzie" (Sztaudynger).
                                                    >
                                                    > Lepszy gnojek, który zapewnia dobre i wygodne życie niż honorowe klepanie biedy
                                                    > . Btw moja matka całe życie była z tych "honorowych" i w pewnym momencie życia
                                                    > w zasadzie musiał utrzymywać ją Riki.

                                                    Ale my tu nie tyle o honorze co o ucieczce od ohydy nie do wytrzymania.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:03
                                                    Nie wchodź lepiej w tematy swoich rodziców, bo jak dostaniesz szczere opinie, jak forumki to widzą, to zaczniesz bluzgać. I znów zaliczysz bana.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:06
                                                    Ja mam nie wchodzić na tematy swoich rodziców? Sroce spod ogona nie wyleciałem, rodzina wysoko na drabinie społecznej po obu stronach, a jak cię gorszy to i owo, to poczytaj sobie wspomnienia Zuzy Łapickiej. Tam to już w ogóle padniesz na zawał. Ruja , porubstwo , degrengolada i wyciąganie damskich majtek z walizki mężusia (Daniela Olbrychskiego).
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 20:39
                                                    Mnie nic z tego typu rzeczy nie dziwi i nie gorszy. Świat jest jaki jest i się wczoraj nie urodziłam, żebym się miała dziwić.
                                                    Ja się tylko cieszę, że nie wychowywałam się w takiej patologii jak ty. A że patologia niebiedna i ustosunkowana, no cóż, tak też bywa i to nierzadko.
                                                    A pisząc o patologii nie mam w ogóle na myśli kwestii seksualnych, tylko psychiczne/osobowościowe (chociaż w tym przypadku nieco się to wiąże, ale nie zawsze tak jest, bywają osoby bardzo zaburzone i ascetyczne seksualnie, więc tu w ogóle nie chodzi o to kto kogo zdradzał i w jaki sposób).
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 01:45
                                                    Ależ to jest wtórne i płytkie, to reductio a rebour ad Hitlerum, w postaci etykietki "patologia", jak już nic innego nie da się z siebie wygenerować (czyli nie da się zakwestionować prawdziwości opisywanych zdarzeń, prawdziwości człowieka który je opowiada, faktycznego istnienia osób o których mowa). Wtedy osoby zazwyczaj umysłu małego, a myśli tępej, sięgają po słowo-wytrych, kwantyfikator ogólny wszystkiego. Pa-to-lo-gia , droga pani Kornacka, mówię pani, pa-to-logia!

                                                    I od razu można poczuć się lepiej, myjąc okna i pichcąc obiadek. Tak, to jest to! Złota zasada forum emama.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 09:09
                                                    Ale po co ja miałabym kwestionować podawane przez ciebie fakty, skoro ja ci wierzę w twój opis samego siebie i twojej rodziny?
                                                    I na podstawie tego opisu wyciągam wniosek, że twój ojciec miał rys psychopatyczny (był bowiem całkowicie pozbawiony empatii, co wnioskuję że tego jak traktował swoich "najbliższych" oraz miał zaburzenia seksualne, co wnioskuję że tego, jak traktował córkę). Natomiast twoja matka zdecydowała się z nim na dziecko i godziła, żeby je kształtował zgodnie ze swoją chorą filozofią życia, co oznacza, że sama też była zaburzona, najprawdopodobniej w taki sposób, że miała skrajnie niskie poczucie własnej wartości i sprawczości oraz zero autorefleksji. Więc zachowywała się zatem jak zwierzątko, które potrafi tylko iść za przywódcą stada, bez względu na to, dokąd on prowadzi.
                                                    To jest patologiczne środowisko do wychowywania dziecka, nawet jeśli zamożna i ustosunkowane.
                                                    A mycie okien i gotowanie obiadków to normalne sprawy życia codziennego. Akurat nie zamierzam dziś robić, ale to nie ma nic wspólnego z tematem dyskusji. Natomiast ostrzegałem, że wchodzenie w analizy twoich rodziców będzie dla ciebie bolesne i wywoła agresję (bo ból wywołuje u ciebie agresję, to typowe), co właśnie nastąpiło.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 10:35
                                                    152kk, Ciebie nie było w skasowanym wątku , a bierzesz teraz za dobrą monetę hejterskie wypowiedzi wrednych tutejszych zołz, które zresztą merytorycznie rozwaliły wtedy dyskusję rozdymając pierdołę co najmniej do rozmiarów afery słynnego doktora pedofila. Wszystko inne też pomieszałaś , dziecko ojciec miał z inną kobietą, motywacje mojej matki były też kompletnie inne, ale wchodzić w kolejne tłumaczenie na forum tego wszystkiego, chęci mam okrągłe zero. A tak w ogóle , to zastanów się może, skąd u Ciebie ta przemożna chęć wgryzania się do korzenia w prywatność każdej osoby, z którą wiedziesz dyskusję i skąd u Ciebie te olbrzymie pokłady 'wanna be pani psycholog' za dychę? Sama masz istotne braki postrzegania rzeczywistości, wynikłe z zamknięcia w dość wąskim środowisku i wąskim mentalu, ale uparcie chcesz innym tłumaczyć świat. To nie jest normalne. Oczywiście, zaraz się mi odwiniesz tekstem, że to ja mam wąziutkie horyzonty mojej pato-banieczki, no ale... Riki uważa, że jednak sporo więcej wie o świecie i o zachowaniach ludzkich niż Ty. A Riki jednak nie wyjeżdża z takimi egzegezami (wyjątek - moje dyskusje z Grru, ale tutaj się oboje w coś takiego wikłamy, na własne nieprzymuszone życzenie).
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:01
                                                    Ja znam moja motywację. Nie jest nią wchodzenie w czyjąś prywatność, bo nie obchodzi mnie, czy to co piszecie o sobie jest prawdą co do faktów (zakładam po prostu, że tak).
                                                    Mnie fascynują ludzkie motywację i schematy myślenia. Staram się zatem skłonić interlokutorów, żeby też się nad tym zastanowili, żeby wyszli poza swoje schematy. Jeśli ktoś odmawia, trudno. Ale ty sam do tego zachęciłeś, żeby przeanalizować twoje schematy rodzinne, opisując fakty, które przeczą twojemu wyobrażeniu o ojcu i matce.
                                                    I próżny twój trud jeśli chodzi o próby obrażenia mnie twierdzeniam, że jestem kurką z wąskimi horyzontami.
                                                    Ja wiem, że nic nie wiem i to nie jest dla mnie nic strasznego. Bo cały czas pracuję nad tym, żeby się dowiedzieć.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:39
                                                    152kk napisała:

                                                    > Ja wiem, że nic nie wiem i to nie jest dla mnie nic strasznego. Bo cały czas pr
                                                    > acuję nad tym, żeby się dowiedzieć.

                                                    No to jest godne pochwały. Ale zwykle przychodzisz do umownego trotuaru z młotem pneumatycznym. Gdy tymczasem lepiej ręcznie zdejmować pojedyncze płyty chodnikowe. Ludzie nie lubią nadmiernej wiwisekcji już na samym wejściu w dyskusję, trzeba ich odpowiednio podejść.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:59
                                                    1. To, że się interesuję motywacjami i schematami myślenia, nie znaczy, że chcę ludzi "podchodzić", żeby je ujawniali. Takie manipulacyjne działanie jest sprzeczne z moja naturą i nie zamierzam tego robić. Wolę odczytywać to, co sami z własnej woli piszą.
                                                    Poza tym - tu jest forum, a nie prywatna relacja. I bywam bardzo delikatna, jeśli ktoś wyraźnie o to poprosi.
                                                    Natomiast ty w ogóle nie wykazujesz się delikatnością (przeciwnie, walisz swoje teorie na temat kobiet chamsko i brutalnie) i nie prosisz o nią. Dlaczego miałabym być delikatna wobec ciebie?
                                                    2. w zakresie e tego co piszesz o gruu. Róznica między wami nie jest taka, że ona jest zaburzona bulimiczką, a ty jesteś normalny. Bo każdy ma swoje demony, jak napisała inna forumka. I ja jeszcze dodam - to są w większosci przypadków demony, które podarowali nam rodzice, sami zmagając się nieudolnie ze swoimi.
                                                    I tych demonów nie da się całkiem pozbyć bo zawsze będą już częścua nas. Rzecz jest w tym, że gruu stara się te swoje demony identyfikować i oswajać oraz zmniejszać ich siłę oddziaływania na jej życie, w szczególnosci na relacje z najbliższymi, m.in. za pomocą sportu, co jest bardzo zdrowe i konstruktywne. Nie zawsze w 100% skuteczne, ale tak po prostu jest, że nie zawsze wszystko się udaje.
                                                    Natomiast ty sobie ze swoich w ogóle nie zdajesz sprawy lub uważasz że za takie sobie wesołe niegroźne diabełki, nie widząc w ogóle ich wpływu na ciebie i twoje zycie. I zamierzasz obdarzyć nimi swojego syna.
                                                  • mmoni Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 12:24
                                                    Bardzo mądrze i ładnie napisane.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 12:48
                                                    Przede wszystkim to ja a wieku 20 lat poszłam na terapię i od tamtego czasu problemu nie mam. I doprawdy czepianie się choroby sprzed ćwierćwiecza jest dziwaczne - jeśli problem nie wrócił nawet w najbardziej trudnych momentach mojego życia to znaczy że terapia była skuteczna. A aktywność fizyczna jest po prostu czymś zdrowym i naprawdę nie uważam, żeby u mnie to był jakiś nadzwyczajny poziom.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:07
                                                    Pisałaś, że ja mam zaburzenia a sama masz ich więcej niż ustawa przewiduje. Tak to jest na forum, że każdy w sumie pisze o samym sobie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:13
                                                    Mówisz? W sumie Ty piszesz głównie o tym, że wszyscy ludzie są idiotami i złymi rodzicami
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:18
                                                    Nie wszyscy. Ale w twoim przypadku się zgadza.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 09:12
                                                    Tak rychu, wszystkie ematki zajmują się myciem okien i pichceniem obiadku, takie kurki domowe.
                                                  • marzenka12 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ona pisze, że to ogarnęła, lub jeśli jej tutaj nie wierzyć, ogarnęło się wszyst
                                                    > ko samo - wedle złotej rady śp. dr Michaliny Wisłockiej (która brzmiała "przecz
                                                    > ekać"). Chłop w pewnym momencie życia też przestaje brykać,

                                                    I co, mamy zazdrościć zmarnowanych najlepszych lat zycia, na czekaniu az panu mezu przestanie sie chciec brykac? Ponoc lepiej plakac w Tesli niz seincento ale wybieram moj spokoj w oplu
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:06
                                                    Ładna frajerka. Nie zapominajmy, że aspekt urody jest kluczowy w ryszardowym świecie.
                                                  • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 09:50
                                                    No z tym przyjaznym i nieagresywnym charakterem to przesadziłeś. Chyba czytasz jej posty wybiórczo.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:33
                                                    Jak się kogoś wiecznie prowokuje, to i święty wyjdzie z równowagi. Ale porównaj ją z innymi nickami, toż to istna oaza łagodności.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 10:51
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Jak się kogoś wiecznie prowokuje, to i święty wyjdzie z równowagi. Ale porównaj
                                                    > ją z innymi nickami, toż to istna oaza łagodności.

                                                    A w życiu. Ona po prostu tłumi w sobie wściekłość i na siebie, że dawała się robić w bambuko i na męża, no ale przecież już się "poukładało", i na matkę, i na teściową.
                                                    Wystarczy iskra i się odpala.
                                                    Ty widzisz wybaczającą żonę i pewnie sam chciałbyś mieć taką, a inni widzą kobietę, której racjonalizacja już nie wystarcza, bo ileż można, więc sięga po magię i inne takie, żeby tylko nie dopuścić do głosu emocji.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:00
                                                    Ma dobre życie, mąż uspokojony, kasa w papierach jakoś ogarnięta, problemów z dziećmi aktualnie chyba niet (tego nie wiem dokładnie tylko przypuszczam, bo wątków dzieciowych nie śledzę) - to wszystko jest źle? Lepiej jak Sami Wiecie Kto bujać się z kolejną Miłością przez duże M, z której czort znajet co wyjdzie? Mój kolega zawsze mawiał , że " o marności tego życia, najlepiej dywagować nad kierownicą mercedesa". Per analogiam - lepiej w celu uspokojenia się i wydyszenia złości na męża depnąć drogą furą 200 km/h na autostradzie niż "honorowo" klepać biedę i oferować 'bez zobowiązań' swój tyłek randomom na tinderze, licząc ,że 'a nóż widelec coś z tego wyjdzie'.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:07
                                                    Dla mnie dobre życie to poczucie bezpieczeństwa wynikające z szacunku, zaufania, wsparcia od drugiej osoby, ale też własne osiągnięcia i własna sprawczość z tego wynikająca. Bycie na czyjejś łasce na bank nie daje tego poczucia.
                                                    Depnięcia furą szkoda komentować nawet. To już by lepiej porozbijała wszystkie talerze w domu i postawiła granice, a nie narażała bogu ducha winnych ludzi.
                                                    Tak się 19 latki zachowują, którym się wydaje, że są nieśmiertelne i nie znają jeszcze dojrzałych sposobów na rozładowanie frustracji, a nie matki dzieciom.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:10
                                                    A ona to wie, co wyjdzie? Raz ją zrobił w chu… to może zrobić i kolejny raz. Dla mnie sam fakt konieczności bycia z kimś kto tak się wobec mnie zachował jak jej mąż byłby nie do zniesienia. Na szczęście nigdy nie dopuściłam do sytuacji, że bez faceta nie mogłabym sie utrzymać i klepanie biedy mi nie groziło. A oferowanie tyłka to ci się chyba z twoimi ukraińskimi qrwami pomyliło, nie moje metody, ja się tłukiem nie muszę w życiu ustawiać. Poznałam zajebistego faceta (btw nie na Tinderze i nie z powodu tyłka), zakochałam się to jestem w związku - bo mogę a nie dlatego, że muszę.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:17
                                                    Jak to nie Twoje metody, skoro ćwiczyłaś niezobowiązująco kilku panów? (nieważne czy z tindera, czy z insta, czy spod sklepu spożywczego). Fajnie ,że w przeciwieństwie do wielu nicków z tego forum, masz w ogóle jeszcze samoistne i nie merkantylne potrzeby erotyczne - to jest cenne, no ale Twój sposób działania wiał desperacją. Uważasz, że latanie z piczką po kweście jest mniej upokarzające od trwania przy mężu zdradzaczu? No to się w tej kwestii "różnimy pięknie" (jak kiedyś towarzysz Miller z towarzyszem Markiem Polem).
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:25
                                                    Latanie z piczką po kweście... <womit>
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:27
                                                    Ty mądralińska od jednozdaniowych wypowiedzi i siedzenia 24h na dobę na forum, powiedz mi, jak określić oferowanie swojego ciała bez zobowiązań, kilku panom w tym samym czasie?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    Ja nikomu niczego nie oferowałam, ciągle mylisz ze swoimi qrewkami z Donbasu. I przypominam że chwaliłeś się tu zaliczeniem trzech pań jednego dnia, więc zacznij od analizy własnych zachowań desperacie.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:33
                                                    Riki, nie próbuj mnie obrażać, bo nie masz podbiegu.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:55
                                                    Czego to się czlowiek na forum nie dowie pijąc kawę.😳
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:31
                                                    Zrobiłam ci wyjaśnienie obrazkowe bo chyba Cię fantazja ponosi 🙄 Co jest desperackiego w tym, że dorosła kobieta ma potrzeby seksualne i w związku z tym ma fajnego kochanka, z którym miło i przyjemnie spędza czas? Co w tym w ogóle jest upokarzającego??? A tkwienie przy zdradzaczu nie ma żadnego sensu, nie umiał docenić to niech spada.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    Kochanek nie był początkowo jeden i sama o tym pisałaś.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:33
                                                    Początkowo to akurat był jeden 😀 Nie planowałam szukać dalej, ale jak wspomniałeś - no święty by nie wytrzymał jak się trafia chętny ideał. Poza tym nie mialam żadnego powodu żeby sobie odmawiać skorzystania a nadarzającej się ciekawej okazji, nie byłam w związku, nikogo nie zdradzałam, nie miałam zobowiązań. To dlaczego nie? Ty jako singiel zawsze miałeś tylko jedną partnerkę seksualną?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:41
                                                    Tak, nie miałem wtedy jednej partnerki. Ale tutaj chodzi o coś innego. O wartościowanie. Shell jest zła, bo toleruje niefajnego męża. A Grruu jest dobra, bo po czterdziestce zalicza paru panów w tym samym czasie, ogłaszając się im hasłem "bez zobowiązań". Już Triss pisała, że pewne zachowania pań w latach tchną desperacją i nie powinny być stosowane. Wyszło Ci z tym jednym, ale równie dobrze mogło nie wyjść i Twoja sytuacja ogólno-życiowa byłaby fatalna. Ex-koleżanka mojej żony oferuje się panom z tindera & Co. od kilkunastu lat, amatora na małżeństwo jak nie było , tak nie ma.

                                                    Ps. Tylko mi nie wal swojego zwyczajowego tekstu "a bo ja jestem zayebista!". Znam na pamięć, wystarczy.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:43
                                                    Rki, Ciebie wku..wia sam fakt, że Gruu, kobieta! ma seks, a Ty się musisz prosić big_grin
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:49
                                                    Nie, jego wku… że ta wszeteczica nie została przykładnie pokarana. Za niewybaczanie zdrady i bezczelne uzurpowanie sobie prawa do posiadania życia seksualnego kobieta powinna być ukarana depresja, biedą i życiowym utyraniem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:01
                                                    No i zazwyczaj jest ukarana. Płcie nie są równe. Tobie się na razie udało, na jak długo, to zobaczymy. Oby 4ever.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:05
                                                    riki_i napisał:

                                                    > No i zazwyczaj jest ukarana. Płcie nie są równe.

                                                    Tylko zdaniem idiotów.

                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:06
                                                    Dziwnym trafem wszystkie moje koleżanki które pogoniły zdradzaczy są zadowolone z tej decyzji i żadnej los nie pokarał. Za to kilka takich co tolerują misiaczka bo nie mają wyjścia - to wyglądają marniutko. A mnie się nic nie udało, to są lata pracy na to, żeby być w tym miejscu w jakim jestem, nikt mi niczego nie dał. I jak napisałam - związek to bardzo miły bonus, ale nie jest fundamentem mojej egzystencji
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 20:46
                                                    riki_i napisał:

                                                    > No i zazwyczaj jest ukarana. Płcie nie są równe. Tobie się na razie udało, na j
                                                    > ak długo, to zobaczymy.


                                                    Sikam 🤣🤣🤣🤣🤣
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:02
                                                    Każdy facet musi się trochę "prosić". To tylko kobieta może puścić na ulicy oczko i uśmiech i już ma chłopa do seksu.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:46
                                                    Wszyscy wartościujemy Ty też. Na przykład pisząc że jak ty masz kilka partnerek to super a jak ja mam kilku partnerów to źle. I ja nie piszę, że ona jest zła tylko jej sytuacja nie do pozazdroszczenia. Moja sytuacja życiowa byłaby bardzo dobra też gdybym nie była w związku bo facet nie jest mi niezbędny do życia - mam swoje pieniądze, pracę i ogarniam życie. A pani robiąca sobie kolejne dzieci z kolejnymi chłopami i żyjąca doczekiwaniu czy alkoholik nie zacznie chlać nie jest dla mnie żadnym autorytetem.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:46
                                                    Co pisała Triss, już nikogo nie obchodzi. Dla niej desperatką była własna siostra-singielka, której z lubością obrabiała zadek na forum. A o ile pamiętam, sama też nie była wzorem cnót, jeśli chodzi o relacje damsko-męskie.
                                                    Poza tym co w tym złego, że wolna kobieta po 40-tce uprawia seks bez zobowiązań? Gdyby chodziło o faceta, klaskałbyś uszami z zachwytu nad tym, że korzysta z życia.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:04
                                                    Płcie nie są równe, Triss to rozumiała, Wy nie.

                                                    Wszystko w temacie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:07
                                                    Są równe, ona tego nie rozumiała bo jest mentalnym betonem jak ty
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:13
                                                    Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym forum.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:14
                                                    <łka>
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 20:48
                                                    angazetka napisała:

                                                    > <łka>
                                                    >

                                                    Ja już nie trzymam moczu, serio 🤣🤣🤣
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:14
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym forum.

                                                    Bo taki sam ograniczony jak Twój?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:23
                                                    To zdanie należy umieścić tuż obok stwierdzenia, że Bergamotka to atrakcyjna kobieta big_grin Triss to była baba tępawa mimo niewątpliwej inteligencji, ten sam przypadek co Ty. Cały jej sukces życiowy to że ją koneksjami upchneli do urzędu i tak się będzie do emerytury trzymać stołków, żaden wyczyn. Ten wybitny umysł zupełnie jej nie pomógł w wybraniu sensownego pierwszego meża - pochopny ślub i rozwód, już nie będe mówiła, jak u kogo, ale jej jakoś nie krytykujesz. Nie pomógł jej też w wyborze drugiego męża, od którego w poskokach spierniczała z niemowlakiem pod pachą w poszukiwaniu seksu u dawnych kochasiów. Oj desperacko to brzmi, bardzo. Finał? Jedno dziecko z nierobem płacącym żałosne alimenty, drugie z konkubentem alkoholikiem, którego chciała zaciągnąć do ślubu bo się martwiła że trzeba chłopa jakoś zabezpieczyć, ale nie wyszło. A finalnie opisała na publicznym forum szczegółowo swoje przekręty podatkowe i spanikowała, jak do niej dotarło, że nie ma anonimowości. No istotnie, forumowa Skłodowska-Curie z niej big_grin
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:41
                                                    1. 8ergamotkę widziałem na żywo, nie była wtedy gruba, a o swoich wdziękach rozprawiała w kontekście MŁODOŚCI. Ja naprawdę czekam na chwilę, gdy któraś tu wyskoczy niedługo z rewelacją "toż ten 60-letni Riki to stary zmurszały dziad z brzuchem i zmarchami na mordzie , a jego bogini żona to tłusta stara baba po przekwicie". No sorry, czas nie stoi w miejscu, a wy lubicie się czepiać nielubianych nicków. Jeden z moich dalszych kolegów miał przez parę dekad żonę , która przez jakieś dwie ostatnie dekady tego związku była gruba, a wręcz jeszcze gorzej, czyli taka rozlana, a do tego kopcąca fajki i z fatalną cerą. Ale... o czym mi powiedzieli inni koledzy, bo ja wtedy jej nie znałem, gdy miała 18 lat i poznała tego pierwszego, była ponoć super ekstra laską (nawet chcieli ją porwać do bajzlu we Włoszech). Czego się tak uczepiłyście "hiszpańskiej urody" forumowiczki B.? Ona pisała o niej w kontekście swojej młodości, powtarzam po raz n-ty, mło-do-ści, a nie stanu obecnego.

                                                    2. Robotę w ministerstwie Triss dostała z konkursu. To, że facetom "wystawiała walizki" jakoś w tym konkretnym przypadku nie budzi waszego entuzjazmu. Ciekawe czemu? Ty jak spierniczyłaś od ojca trójki dzieci - dobrze, Triss jak podziękowała tatusiowi jednego dziecka - źle i desperacja. A co do meritum, to forum emama nie służy chyba rankingowi, która z pań się lepiej w życiu ustawiła, tylko wymianie myśli. Jeden z inteligentniejszych facetów, jakich w życiu poznałem był rencistą na utrzymaniu żony bibliotekarki. Ale do jego norki przyjeżdżali rózni fizycy teoretyczni z tytułami na naukowe dysputy. Triss miała przenikliwą jasność rozumowania, jej życie w realu nie ma tu nic do rzeczy.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:43
                                                    Jasność rozumowania i ograniczenia objawiające się paniką kiedy trzeba ciut poszerzyć swoje horyzonty z założenia się wykluczają.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:44
                                                    pade napisała:

                                                    > Jasność rozumowania i ograniczenia objawiające się paniką kiedy trzeba ciut pos
                                                    > zerzyć swoje horyzonty z założenia się wykluczają.

                                                    No i jeszcze jedno, po co komu inteligencja czy bystry umysł, skoro nie korzysta z niego w życiu osobistym?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:45
                                                    Oto pytanie - dlaczego jej ekscesy, liczne nieudane związki, dzieci z różnych ojców, wystawianie walizek nie jest przez Ciebie krytykowane a u innych jest? Dlaczego jej nie pisałes, że ojejej, może trzeba było zacisnąć zęby, no może pan by przestał grać w gry i się ogarnął, może cos dało sie zrobić, przecież lepiej mieć chłopa niż nie mieć? Desperackiego latania po zapitych kochasiach już nie wspomnę.
                                                    Bycie rencistą to sytuacja losowa, a Triss nie urwało nóżek w wypadku tylko po prostu mądra to ona była do cudzego życia, do własnego nie za bardzo.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:48
                                                    > Triss miała przenikliwą jasność rozumowania,

                                                    Co miała? Miała ograniczone horyzonty, nienawiść do wszystkich "innych", masę pogardy i zdolność dokopania. To miała.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:49
                                                    "To, że facetom "wystawiała walizki" jakoś w tym konkretnym przypadku nie budzi waszego entuzjazmu"

                                                    Nie budzi niczego, bo nam to po prostu wisi.
                                                    Ale ten umysł jak żyleta w wyborach życiowych jakoś jej nie pomógł a i nie była wystarczająco inteligentna, żeby nie chlapać jęzorem na forum o rzeczach, których mówić nie powinna nikomu. Gdzie ty w tym widzisz tą przenikliwą jasność rozumowania?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:27
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Ale ten umysł jak żyleta w wyborach życiowych jakoś jej nie pomógł a i nie była
                                                    > wystarczająco inteligentna, żeby nie chlapać jęzorem na forum o rzeczach, któr
                                                    > ych mówić nie powinna nikomu.

                                                    Błędnie założyła, że są tu ludzie na poziomie , a nie wredne qr..y donosicielki.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:31
                                                    To jest otwarte publiczne forum, doprawdy tytan intelektu nie miał powodu do zaskoczeń.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:34
                                                    Serio taka żyleta założyła coś tak z gruntu błędnego? Na jakiej podstawie? To otwarte, ogólnopolskie forum, może tu być przecież każdy, również jej siostra po której tak niewybrednie tu jechała.
                                                    Trochę mało ostrożności jak na taką inteligentkę.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:37
                                                    Przecież to chodzi o klasę człowieka, dawniej obowiązywały pewne standardy. Donoszenie do urzędów na bliźnich, których nawet nie widzieliśmy w realu to patologia patologii.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:39
                                                    I skąd pomysł, że na publicznym otwartym i dużym forum nie ma patologii? To jest pomysł równie mądry jak wysłanie nowo poznanemu facetowi nudesków, bo mówił, że nikomu nie pokaże, no to przecież tak będzie, uczciwi ludzie dotrzymują słowa
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:47
                                                    Ja jakoś nudesków i filmików porno Ukrainki nigdzie dalej nie puściłem. Nawet najbliższym kolegom (btw niedawno okazało się, że jednemu z nich tez swoje portfolio przesłała hahaha).
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:11
                                                    To się nazywa więcej szczęścia niż rozumu
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:28
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ja jakoś nudesków i filmików porno Ukrainki nigdzie dalej nie puściłem.

                                                    To nieładnie! Na pewno liczyła na zasięgi
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:40
                                                    Ale ja nie o klasie człowieka, tylko o tym, na jakiej podstawie ktoś zakłada, że na otwartym, ogólnokrajowym forum nie ma donosicieli. Dodatkowo na forum, gdzie zainteresowana swoimi niewybrednymi opiniami zrobiła sobie wielu wrogów. Nie brzmi to jak wybitna inteligencja i umysł jak brzytwa.
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:52
                                                    > była ponoć super ekstra laską (nawet chcieli ją >porwać do bajzlu we Włoszech).

                                                    Tak. Na handel żywym towarem wybiera się najpiękniejsze laski i z tych wybiera się jeszcze najpiękniejsze i te właśnie lądują w brudnych dziurach pod menelami.
                                                    Jaki Ty jesteś starczo niebystry, łeb urywa. Coś Ci chyba namieszali przy metryce.
                                                  • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:13
                                                    To jest porazajace jak on nie ogarnia co mu spod paluchów wychodzi. Zabrzmiało normalnie jak największy komplement ze babe chcieli do burdelu (bajzel=burdel?) porwać. Cos czego my, głupi drób, powinnyśmy zazdrościć 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:25
                                                    Czego nie ogarniam? To był argument na to ,że była naprawdę ładna. W tamtym czasie brali ładne, a nie wszystko spod palca. Metoda porwania była dość przemyślana, temat na inny długi wątek. Brat ją uratował "za pięć dwunasta".
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:27
                                                    Riki, w świecie normalnych ludzi zagrożenie bycia porwaną do burdelu to nie jest dowód uznania ani komplement.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:35
                                                    Ile razy mam Ci to napisać? Podparłem się tym zdarzeniem wyłącznie jako argumentem na to, że była ładna. Niezależnie co tutaj usilnie wpieracie, tłustej grubej i nieatrakcyjnej baby nikt by do ekskluzywnego bajzlu nie wywoził.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:37
                                                    Ale wiesz,że wystarczyło napisać, że była ładna? My nie mamy manii kwestionowania wszystkiego, czego nie byłyśmy świadkiem, wierzymy, że istnieją na świecie piękne kobiety:p
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:07
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Czego nie ogarniam? To był argument na to ,że była naprawdę ładna. W tamtym cza
                                                    > sie brali ładne, a nie wszystko spod palca. Metoda porwania była dość przemyśla
                                                    > na, temat na inny długi wątek. Brat ją uratował "za pięć dwunasta".

                                                    Nigdy nie brali ładnych. To nigdy nie było kryterium. Nie masz pojęcia o temacie.
                                                    Kryteria były i pozostały niezmienne.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:29
                                                    Nie masz pojęcia jak ją wabili do tego bajzlu, na co był to haczyk. A ja nie będę o tym pisał w szczegółach, bo mi sie nie chce.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:56
                                                    A jeśli chodzi o bergę, to przecież wszystkie ja tu widziałyśmy i jeśli miała hiszpańska urodę w młodości, to i później przecież by miała, tyle, że hiszpańskiej czterdziestolatki. Ona z hiszpańska uroda akurat nie ma niczego wspólnego ani teraz, ani wcześniej:p
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:56
                                                    A Riki dokłada się do szargania jej reputacji, bo już chyba, po jego wpisach choćby, nikt nie ma wątpliwość nie tylko CZY go coś łączyło z Wielką Nieobecną, ale także CO?
                                                    Już Ci mówiłam, Riki, masz jęzor jak łopata i zero dyskrecji, trafiło Ci się to siedź cicho, a nie otwartym tekstem się tu zwierzasz. Pytałeś WN czy sobie życzy, żeby całe forum wiedziało?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:57
                                                    No co Ty, Riki z taką starą babą ze zrobionymi ustami? To komunia dusz, dwa betony w jednej betoniarce.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:58
                                                    Łączy ich porozumienie betonowych główwink
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:14
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > No co Ty, Riki z taką starą babą ze zrobionymi ustami? To komunia dusz, dwa bet
                                                    > ony w jednej betoniarce.
                                                    >

                                                    Tak, Riki jest znany z łączenia się duszami wink
                                                    Przez "p".
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:57
                                                    Tak, to jest jasne jak słońce od dawna :p
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:13
                                                    Chcesz powiedzieć, że nasz miłośnik Tajek stukał Bergę? 😂
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:14
                                                    bazia_morska napisała:

                                                    > Chcesz powiedzieć, że nasz miłośnik Tajek stukał Bergę? 😂

                                                    Berge? Nie!
                                                  • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:17
                                                    Ojesu, już się wystraszyłam.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:21
                                                    Nie bergę, aż tak, to chyba wyposzczony nigdy nie był 😅
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:37
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym forum.

                                                    Mówimy o tej pełnej pani, która gardziła wszystkimi mieszkającymi poza Warszawą, Ukraińcami, śniadymi, bezdzietnymi, singielkami i w ogóle każdym, kto nie był nią?
                                                    I która związała się z alkoholikiem?
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:05
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym forum.

                                                    Wiemy Riki, wiemy. Warszawa to mały Grajdoł, a o wtopie na głośnomówiącym to już legendy krążą.
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:16
                                                    nastarana napisała:

                                                    > riki_i napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym foru
                                                    > m.
                                                    >
                                                    > Wiemy Riki, wiemy. Warszawa to mały Grajdoł, a o wtopie na głośnomówiącym to ju
                                                    > ż legendy krążą.


                                                    Różne są drogi do rekrutacji na ciepłą posadkę w urzędzie, niewątpliwym też jest, że niektórych można gorąco rekomendować na "stanowisko pod nich skrojone", a niektórzy przyjdą i zrobią takie pierwsze wrażenie, że nie ma czego zbierać wink
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:53
                                                    Ploteczek o rekrutacji nie słyszałam. Podziel się
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:25
                                                    No przecież Riki otwartym tekstem pisał tu, że podąża za Wielką Nieobecną i lokuje się na ciepłej posadce w urzędzie. I że w związku z tym znika z forum tak jak WN, bo będzie na zbyt eksponowanym stanowisku, żeby się tu udzielać i skoro WN znikla w związku z pracą, to on też musi. Stanowisko w urzędzie (za WN) pewne, bo skrojone pod niego.
                                                    Po czym wrócił na forum i narzekał, że ktoś był lepiej umocowany, bo stanowiska nie dostał.
                                                    No to wszystko jasne, nie? wink
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:50
                                                    Stanowisko było na tyle lukratywne, że od początku obawiałem się, że całe postępowanie będzie ustawką. Niestety miałem rację, co w zawoluowany sposób przekazała mi sama pani rekruterka (po trzecim z kolei podejściu urzędu na to samo stanowisko).
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:34
                                                    Ej, dawajcie więcej o tej wtopie!
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:30
                                                    Rysiek lubi takie kombatanckie opowieści, może sam się podzieli anegdotą?
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:29
                                                    nastarana napisała:

                                                    > riki_i napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie jest żadnym betonem, to był najwybitniejszy żeński umysł na tym foru
                                                    > m.
                                                    >
                                                    > Wiemy Riki, wiemy. Warszawa to mały Grajdoł, a o wtopie na głośnomówiącym to ju
                                                    > ż legendy krążą.


                                                    Co?! Pragnę szczegółów!
                                                  • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 17:46
                                                    I ja
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:12
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Płcie nie są równe, Triss to rozumiała, Wy nie.
                                                    >
                                                    > Wszystko w temacie.

                                                    Płcie są jak najbardziej równe. Tyle, że są inne.

                                                    A Twój i Triss zaściankowy mikroświat to tylko część świata - nie cały.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:07
                                                    No niestety zgodzę się tu z Rikim. Równość płci jest ułudą szczególnie w sprawach seksu. Pani która zalicza kilku panów na raz zawsze zostanie nazwana puszczalska albo po prostu łatwą.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:12
                                                    Przez ludzi których zdanie nie musi nikogo obchodzić
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:13
                                                    A nawet nie powinno.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:19
                                                    Ano nie musi. Ale taka jest ocena społeczna.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:29
                                                    Nie społeczna tylko niektórych ludzi, nie każdy ma obsesje na punkcie cudzego wyra
                                                  • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Nie społeczna tylko niektórych ludzi, nie każdy ma obsesje na punkcie cudzego w
                                                    > yra
                                                    >

                                                    właśnie społeczeństwo ocenia kobietę, która sypia z kilkoma na raz jako puszczalska, czy to ci się podoba czy nie
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:32
                                                    Może społeczeństwo Muchosrańska.
                                                  • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:35
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Może społeczeństwo Muchosrańska.
                                                    >

                                                    nie, polskie społeczeństwo
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:35
                                                    Pewnie to samo które pierwsze do bronienia księdza pedofila
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:32
                                                    Większości ludzi. A to już ocena społeczna.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:16
                                                    Przez ciebie.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:18
                                                    Łojezu, ja też miałam w życiu czas "łatwości", na czole liczba partnerów mi się nie wyświetla, gadać o tym w szczegółach nie gadam, i co? Facet, który zdradza, puszcza się z małolatami, nie jest łatwy?

                                                    I sądzę, że zgadzasz się z riczardem nie "niestety", ale z satysfakcją. Aniele Dulskie płci obojga tak mają.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:21
                                                    Facet który zalicza kobiety w ilościach hurtowych łatwym nazwany nie będzie. Kobieta już tak. Tak to wygląda. Nie ma równości w postrzeganiu tej sytuacji.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:22
                                                    Będzie nazwany ku...arzem, czy to dużo lepiej, to nie powiedziałabym.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:24
                                                    Jeśli jest w związku małżeńskim to tak.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                                                    Wolny też. Nie ma znaczenia stan cywilny.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:31
                                                    Ale w sumie jaki to jest problem, że człowiek wolny - bez względu na płeć - ma wielu partnerów seksualnych? W życiu nie nazwałabym ani takiej kobiety puszczalską ani takiego faceta qrwiarzem - co innego jak po burdelach łazi.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:33
                                                    Ty może byś nie nazwała, ale wielu już tak.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:34
                                                    Ale mnie zdanie ludzi tego pokroju nie obchodzi.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:36
                                                    No i ok. Bo gdyby obchodziło, to zachowywałabyś się inaczej. A tak prawisz morały innym na lewo i prawo a o sobie zapominasz.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:46
                                                    Nie obchodzi mnie opinia prymitywów. Nie jestem hipokrytką, siebie oceniam wedle tych samych opinii co innych
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:30
                                                    No dla mnie właśnie jesteś mega hipokrytką.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:43
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Ale w sumie jaki to jest problem, że człowiek wolny - bez względu na płeć - ma
                                                    > wielu partnerów seksualnych?

                                                    Póki ten człowiek jest sam, to żaden.

                                                    Ale jak pojawi się ktoś aspirujący do roli jego drugiej połówki, to ten ktoś może mieć rozliczne pretensje z tego tytułu.

                                                    Bo na przykład nie lubi bitego mercedesa beczki po taryfiarzu.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:48
                                                    Riki, ale to Ty "potrzebowałeś więcej czasu żeby zahamować swoje aktywności" choć rzekomo trafił Cię taki piorun sycylijski. Normalny człowiek jak decyduje się wejść w związek monogamiczny to ucina to jednym cięciem. I my cały czas mówimy nie o tym, co uskuteczniasz czyli o zdradzaniu (które zresztą usprawiedliwiasz, bo nikt nie jest święty) a o życiu człowieka, który jest singlem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:53
                                                    W tamtym czasie kobiety się do mnie na potęgę kleiły, od razu uciąłem to i owo, ale pędzący pociąg trochę jeszcze przejedzie nawet na zaciągniętym hamulcu awaryjnym.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:56
                                                    ", ale pędzący pociąg trochę jeszcze przejedzie nawet na zaciągniętym hamulcu awaryjnym."

                                                    Te twoje porównania są tak idiotyczne, że aż szkoda komentować.
                                                    Ja wchodząc w aktualny związek też byłam pedzacym pociagiem i jakoś problemu nie miałam z pożegnaniem sexfriendow jednym cięciem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:20
                                                    Pożegnałem co mogłem. Jak mi się napatoczyła pani, z którą przez całe studia uprawiałem głaski i petting (bo miała męża), a przy przypadkowym spotkaniu okazało się, że jest już rozwódką, no to ten gejzer ze dwa razy musiał dać erupcję, hahahaha Oczywiście, zaraz też to uciąłem i pożegnałem.

                                                    Co do porównania z pociągiem. Jak życie faceta wypełnione jest kobietami, to się wszystko jakoś samo dzieje i wciąż pojawiają się nowe, bez jego jakichś specjalnych starań. Miałem taki okres tylko raz w życiu, właśnie wtedy, no i dość krótko, bo szybko poznałem przyszłą żonę . Mój ojciec miewał takich momentów kilka i trwały długo. Opowiadał mi, że to potrafi się nagle skończyć (miał kiedyś cztery panie w jednym czasie i tak wyszło, że w jednym miesiącu wszystkie cztery mu podziękowała, oczywiście żadna nie wiedziała o innych).
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:24
                                                    Z twoich opisów wynika, że ogólnie życie faceta płynie jakby zupełnie niezależnie od niego i on w ogóle nie ma na nic wpływu! Jak się dzieje, to nijak nie potrafi taki facet zatrzymać tej karuzeli, musi poczekać, aż sama stanie i żadnej w tym jego winy nie ma.
                                                    Jesteś wrogiem meżczyzn Riki, powinni cię ukamienować za robienie takiej kreciej roboty wszystkim facetom świata.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:30
                                                    Biedny bezwolny misiu. Jak cię czytam, to naprawdę zaczynam być za tym, by facetom odebrać prawa wyborcze, przecież wy w ogole nie myślicie, tylko tak se płyniecie bezwolni przez życie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:27
                                                    Jak maszynista kiepski big_grin
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:33
                                                    Ależ ma. Jeśli wolny to budzi podziw u panów.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:23
                                                    Nie raz nazwałam tu Rikiego puszczalskim, w ramach sprawiedliwości. Sorki, twoja ocena świata nie jest jedyną.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:25
                                                    Eee to na forum to jakby mały zasięg ma. Nie słyszałam w realu słowa puszczalski w stosunku do mężczyzny.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:27
                                                    A słowo "qrwiarz" słyszałaś?
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:34
                                                    Tak, ale w przypadku żonatych panów.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                                                    Nie słyszałam go też w odniesieniu do kobiety, w moim otoczeniu się tak nie mówi.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:35
                                                    No napewno nie. W moim tez nie, ale jednak mam świadomość, bo trochę na tym świecie żyje.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:47
                                                    fogito napisała:

                                                    Pani która zalicza kilku panów na raz zawsze zostanie nazwana puszcza
                                                    > lska albo po prostu łatwą.

                                                    W twoich czworakach.
                                                  • po_godzinach_1 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:54
                                                    nastarana napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > Pani która zalicza kilku panów na raz zawsze zostanie nazwana puszcza
                                                    > > lska albo po prostu łatwą.
                                                    >
                                                    > W twoich czworakach.

                                                    serio?

                                                    pot. pejorat. odbywający przygodne stosunki seksualne
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:29
                                                    Nie wiem co ma ten link niby udowodnić? Ja żyję w dużym mieście w XXI wieku, nikt w moim otoczeniu nie nazywa ludzi lubiących seks puszczalskimi. Wiem, że Fogito pochodzi z jakiejś zapadłej wsi, więc pewnie stamtąd czerpie światopogląd.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:34
                                                    Zapadłej? Pochodzę z Wielkopolski. Mam dom blisko dużego miasta. Od 35 lat mieszkam w Warszawie. No ale Warszawa w sumie to wiocha w porównaniu z innymi stolicami świata.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:32
                                                    Nie mam doświadczeń z czworaków, ale Ty zapewne już tak skoro o tym piszesz.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > No niestety zgodzę się tu z Rikim. Równość płci jest ułudą szczególnie w sprawa
                                                    > ch seksu. Pani która zalicza kilku panów na raz zawsze zostanie nazwana puszcza
                                                    > lska albo po prostu łatwą.

                                                    Jeśli będzie oceniana przez rówieśników z pierwszej klasy ponadpodstawowej to tak. Albo przez katolików, którzy zdradzają na prawo i lewo. Albo przez dziadów, którym instrument zawodzi, lub zgorzkniałe baby, które nie ułożyły sobie życia tak jak chciały.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:35
                                                    Katolików jest jakby ciągle większość w tym kraju. I na forum też.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:36
                                                    A to widać, szczególnie po miłości bliźniego jaka tu panuje big_grin
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Katolików jest jakby ciągle większość w tym kraju. I na forum też.

                                                    To pewnie dlatego jest tyle zdrad i rozwodów.
                                                  • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:07
                                                    No jest. Bo jak napisałem katolicy to hipokryci. Tworzą zasady a potem je łamią.
                                                  • marzenka12 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 20:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > No jest. Bo jak napisałem katolicy to hipokryci. Tworzą zasady a potem je łamią
                                                    > .


                                                    Ale rak wybiórczo? Tej o nierownosiu juz nie łamią?
                                                  • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > No niestety zgodzę się tu z Rikim. Równość płci jest ułudą szczególnie w sprawa
                                                    > ch seksu. Pani która zalicza kilku panów na raz zawsze zostanie nazwana puszcza
                                                    > lska albo po prostu łatwą.

                                                    Przez kogo? Powiedz proszę
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:23
                                                    Przez Twojego faceta, jak tego nie słyszysz.
                                                  • homohominilupus Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 19:36
                                                    Znasz sie z moim mężem i ci sie zwierzał? No raczej nie sądzę. Zresztą wiesz, jesteście totalnie z innych baniek.

                                                    Jeżeli wg ciebie kobieta która miala kilku partnerów seksualnych moze byc nazwana puszczalską czy tam lafiryndą to te same okreslenia można zastosować do ciebie. Przyjmij to na klatę. Czasy sie zmieniły a ty wciąż tkwisz mentalnie w latach 70'.

                                                    I EOT bo przecież nic do ciebie nie dociera.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 20:05
                                                    Zabawne że jego ideał o potężnym umyśle i najwybitniejsza kobieta tego forum bynajmniej nie była osobą wstrzemięźliwą w tej kwestii 🙄
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:01
                                                    riki_i napisał:

                                                    . Shell jest zła, bo toleruje niefajnego męża. A Grruu jest dobra, bo p
                                                    > o czterdziestce zalicza paru panów w tym samym czasie, ogłaszając się im hasłem
                                                    > "bez zobowiązań". Już Triss pisała, że pewne zachowania pań w latach tchną des
                                                    > peracją i

                                                    Poczekaj, ty twierdzisz, że gruu jest bardziej zdesperowana od Shell??
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:20
                                                    "Uważasz, że latanie z piczką po kweście jest mniej upokarzające od trwania przy mężu zdradzaczu?"
                                                    Co jest dla kogo upokarzające to każdy sam o sobie powinien wiedzieć najlepiej. Nie decyduje o tym ani ryś ani krzyś ani żaden pan czy pani tylko my sami (tak do rymu żeby łatwiej było przyswoić)
                                                    Ja nie oceniam zatem ani partnerów trwających przy zdradzaczach ani osób mających inne, luźne podejście do seksu. Najwyżej mogę napisać, że najlepiej być szczerym wobec siebie lub - że ja mam inne podejście i partnera o takim czy innym bym nie chciała.
                                                    Ty natomiast jesteś swoim podejściu do seksualności kobiet wręcz archetypem zakłamania, hipokryzji oraz dziaderstwa i nawet tej oczywistej prawdy o sobie nie jesteś w stanie przyjąć.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:36
                                                    @ 152kk

                                                    Nie mam zamiaru Cię obrażać, ale wybacz, ten swobodny strumień świadomości to bełkot. Piszesz, że nie oceniasz, a parę zdań później walisz passus Ty natomiast jesteś w swoim podejściu do seksualności kobiet wręcz archetypem zakłamania, hipokryzji oraz dziaderstwa i nawet tej oczywistej prawdy o sobie nie jesteś w stanie przyjąć..

                                                    Rozumiem, że sillnie Cię rozdrażniam swoim istnieniem oraz poglądami, czemu koniecznie musisz dać upust. A także zaznaczyć , że jesteś kurką najwyższej stanowczości, lepszą od jakiegoś tam plugastwa. No i ok, niech Ci to idzie na zdrowie, tylko w tych wywodach przydałoby się mimo wszystko mniej nieskładnego bełkotu , bo to naprawdę nic nie wnosi.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:46
                                                    "Nie mam zamiaru Cię obrażać, ale wybacz, ten swobodny strumień świadomości to bełkot. Piszesz, że nie oceniasz, a parę zdań później walisz passus Ty natomiast jesteś w swoim podejściu do seksualności kobiet wręcz archetypem zakłamania, hipokryzji oraz dziaderstwa i nawet tej oczywistej prawdy o sobie nie jesteś w stanie przyjąć.."

                                                    Napisała że nie ocenia stylów życia, podejścia ludzi do SWOJEJ osoby, ekspresji seksualności i wyborów. A oceniła twoj stosunek do ludzi płci żeńskiej i twoje ograniczenia mentalne.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:57
                                                    Widzę Andzia ,że dialektykę marksistowską sobie odświeżyłaś. Ta osoba bełkocze bez sensu po to by podbijać sobie samoocenę. Dziwię się , że jeszcze tego nie dostrzegłaś.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:15
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Widzę Andzia ,że dialektykę marksistowską sobie odświeżyłaś. Ta osoba bełkocze
                                                    > bez sensu po to by podbijać sobie samoocenę. Dziwię się , że jeszcze tego nie d
                                                    > ostrzegłaś.

                                                    Moze bełkocze, niewiele innych postów czytałam, ustosunkowałam się wyłącznie do tego cytatu.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 14:57
                                                    "Uważasz, że latanie z piczką po kweście jest mniej upokarzające od trwania przy mężu zdradzaczu?"

                                                    Nie bardzo rozumiem co to jest latanie z piczką po kweście. Bo jeśli sypianie dla osobistej przyjemności z mężczyznami którzy nie są stałymi partnerami czy mężami to nie widzę w tym nic upokarzającego. Dziwnie i upokarzająco zaczyna się robić gdy uprawianie seksu służy innym niż przyjemność lub zacieśnianie więzi celom.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:03
                                                    Latanie z piczką po kweście to jak ja mam kochanka bez związku z nim. Jak inna forumka ćwiczyła trójkąty i liczne przygody do tego stopnia, że przed maturą jej wysoko postawiony tatuś usuwanie ciąży załatwiał to jest to emanacja najwybitniejszego umysłu kobiecego tego forum. Nie wiem, czego nie rozumiesz 😀
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:16
                                                    A co ma usuwanie ciąży do lotności umysłu? Znam panią, co ją kaperowali i do służb i na uczelnię z powodu wybitnego umysłu, a skończyła na dnie z problemem alkoholowym. Napisałem też chyba w tym wątku o pewnym panu z mózgiem jak sklep, co robił za najpośledniejszego technika, a potem sobie poszedł na rentę i był przez dekady utrzymywany przez żonę. Wedle wielu badań, bardzo wysokie IQ wręcz przeszkadza w sukcesie życiowym, powodując różnorakie kłopoty w kontaktach z otoczeniem. Ps. I nie jednego kochanka w tamtym kontekście, tylko kilku równoległych kochanków/
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:28
                                                    Cóż, najwyraźniej lotny umysł nie przeszkadza w lataniu z piczką po kweście już od lat szkolnych. A jakoś nie przypominam sobie, żebyś wypominał i się czepiał o to tamtej forumki.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:33
                                                    Czy Ty rozróżniasz "zdobywanie kolejnych sprawności młodej harcerki" , charakterystyczne dla wielu młodych dziewczyn rozpoczynających życie seksualne od rozpasania/wyrachowania/wariactwa/desperacji/....* dopisz co sobie chcesz (*niepotrzebne skreślić) pań dojrzałych wiekiem wikłających się w "latanie z piczką po kweście" vel bujne życie seksualne z wieloma przygodnymi partnerami?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:51
                                                    Lubisz porównania samochodowe więc napiszę tak: jak ściągniesz auto którym pół niemieckiego osiedla ćwiczyło drogeryjne i postawisz w garażu na pięć lat to nadal nie będziesz miał nówki z salonu ;? licznik jest licznik i jak już lubisz tak kobietom wypominać liczbę partnerów to dlaczego nie wypominasz tej, która miała dużo więcej? Inna sprawa że dla mnie normalniejsze jest życie seksualne dojrzałych ludzi niż latanie z piczką pomiędzy lekcjami i zasuwanie na skrobankę albo robienie z siebie potem świętej matki narodu jak nasza pierwsza tak zwana dama.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:03
                                                    Ależ piszesz po sobie, wyłącznie PO SOBIE! Długo w młodości ćwiczyłaś jakieś kompleksy i schizy, pisałaś o tym wielokrotnie, a potem się odpaliłaś i zaczełaś nadrabiać stracony czas. A inne miały to wszystko wcześniej, czego nie rozumiesz?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:08
                                                    Chodzi o hipokryzję, już pomijam że ja przy Tobie to zakonnica jestem, ale i przy Twojej ulubienicy też. Twoim zdaniem jak się rozstałam z facetem po 40 to powinnam żyć w celibacie do śmierci bo inaczej to podstarzali panowie marszczą noski z niesmakiem?
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:18
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > Chodzi o hipokryzję, już pomijam że ja przy Tobie to zakonnica jestem, ale i pr
                                                    > zy Twojej ulubienicy też. Twoim zdaniem jak się rozstałam z facetem po 40 to po
                                                    > winnam żyć w celibacie do śmierci bo inaczej to podstarzali panowie marszczą no
                                                    > ski z niesmakiem?
                                                    >
                                                    Nie, nie powinnaś rozstawać się z facetem. Za wszelką cenę trzymać go pazurami. I uprawiać z nim niesatysfakcjonujący seks. Czterdziestka bez właściciela to takie upokarzające.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:36
                                                    Ja się nie wpieprzam w cudze życie w roli domorosłego mędrca jak pani 152kk , ale skoro już mnie wprost o to pytasz, to przede wszystkim nie powinnaś się rozwodzić z pierwszym mężem. Pan nr 2 i decyzja o zrobieniu sobie z nim trójeczki dzieci to jakieś szaleństwo, którego nawet nie chce mi się komentować. A policmajster to... no cóż... chwilo trwaj! I nawet to podejście rozumiem. Aczkolwiek sama metoda jego złowienia raczej taka nie do chwalenia się poza forum.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:42
                                                    Akurat metodę bardzo polecam - czytaj kobieto jak najwięcej, wrzuć na Instagram książki które czytasz a może przypadkiem okaże się, że autor jednej z nich nie tylko dobrze pisze, ale jeszcze jest facetem w takim samym stopniu przystojnym i pociągającym co inteligentnym smile I to on mnie złowił nie ja jego. A chwila istotnie mam nadzieję, że będzie trwała jak najdłużej.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:45
                                                    Gdzie ja się wpieprzam w cudze życie, czyje niby? Wparowałam ci do domu i wypytywałam o prywatne sprawy? A może rozpytywałam twoich znajomych? Może śledziłam w internecie? Nie?
                                                    Opowiedziałam może cokolwiek tutaj o cudzych intymnych sprawach? Też nie?
                                                    Przecież mnie nawet w ogóle nie interesuje jak się riki nazywa w realu... A nawet czy w ogóle istnieje. To gdzie tu wpieprzanie w prywatne sprawy?
                                                    To raczej ty się wpieprzasz w cudze sprawy czytając różne wypociny na pudelkach i prowadząc długaśne dywagacje która pani z którym panem i w jakich pozycjach, i o swoich znajomych i krewnych i całkiem obcych ludziach.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:04
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Czy Ty rozróżniasz "zdobywanie kolejnych sprawności młodej harcerki" , charakte
                                                    > rystyczne dla wielu młodych dziewczyn rozpoczynających życie seksualne od rozpa
                                                    > sania/wyrachowania/wariactwa/desperacji/....* dopisz co sobie chcesz (*niepotrz
                                                    > ebne skreślić) pań dojrzałych wiekiem wikłających się w "latanie z piczką po kw
                                                    > eście" vel bujne życie seksualne z wieloma przygodnymi partnerami?

                                                    Rozróżnień można zrobić dużo. Chodzi generalnie o to, że według ciebie uprawianie seksu przez kobietę dla własnej przyjemności jest upokarzające (bo np. nie daj Bóg jest stara czyli ma 40 lat lub zmienia partnerów co jakiś czas) a uprawianie seksu z dużym prawdopodobieństwem mało satysfakcjonującego z notorycznym zdradzaczem czy inną gnidą jeśli gnida jest jej mężem już upokarzające nie jest. Otóż zaręczam ci że jest odwrotnie. Wiem, nie przyswoisz, odrzucasz na poziomie poznawczym to co ci nie pasuje do światopoglądu. Blokujesz inteligencję.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:26
                                                    Kompulsywny przymus uprawiania seksu mają wszyscy faceci i tylko bardzo nieliczne kobiety, często niestety zaburzone wariatki.

                                                    Weź super wyzwoloną panią z intensywnym życiem seksualnym i zamknij ją na prawie rok gdzieś tam ,gdzie seksić sìę nie da - nie stanie się nic. Zrób to samo z facetem , no to zobaczysz... (kolega z tatusiem w WSI opowiadał mi nawet o oficjalnych normach bezseksia dla oficerów specsłużb, na dłuższe pobyty operacyjne wysyłano ich z tego powodu z żonami; w jednostkach radzieckich wojsk w Polsce tworzono dęte "szkoły pielęgniarskie"... wiadomo w jakim celu... i tak dalej, i tak dalej).

                                                    Ofc możesz mi tu wyjeżdżać z jakimiś Józkami, Tanebo czy panem Stachem z osiedla, który po śmierci żony od 15 lat drepcze co rano na bazarek i.na pewno żadnego seksu nie uprawia. Tak, są faceci nieroooochający, oczywiście. Tylko, że o ile pań , którymz braku bolca odwala na dziwne ubiory i kapelusze z kwiatami jest mało, o tyle ogołna degradacja fizyczna i psychiczna panów na strukturalnym bezseksiu jest smutną normą. Dziwaczenie, narowy, zarastanie brudem albo skrajna obsesja porządku i czystości (dużo rzadziej), alkohol, rozwałka zdrowia, dramat z wyglądem ... to u takich panów standard. Kobiety o tym doskonale wiedzą i dlatego w społeczeństwach opartych na równouprawnieniu (a nie opresyjnych jak islam, bądź silnie tradycjonalistycznych) , seks w rękach kobiet jest walutą w relacjach z męzczyzną/mężczyznami. Bo on , kompletnie w przeciwieństwie do niej, bez tego seksu, po jakimś czasie będzie chodził po ścianach. A ona brak seksu ma w rowie (nie mylić z brakiem chłopa jako chłopa w damskim rozumieniu, czyli w roli giermka, nositorby, bankomatu itp co jest must have dla wielu pań, w tym celu w okresie godowym wabią ich seksem, a jakże. Potem im szybko mija.)
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:31
                                                    Jak ktoś ma kompulsywne zachowania to kwalifikuje się na terapię i uwierz, że nie wszyscy faceci tak mają. Na przykład są tacy, którzy nie uznają seksu bez zaangażowania emocjonalnego - z tego względu mój kumple od rozwodu czekał półtora roku aż poznał odpowiednią dziewczynę. I nie mieszaj kwestii seksu z kwestiami związku na odległość, oczywiście że przy dłuższych wyjazdach to rozwala rodzinę i wpływa negatywnie na funkcjonowanie obu stron, też tej potrzebnej do pracy. I doprawdy nie każda kobieta traktuje seks jako walutę, niektóre mają z tego przyjemność
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:39
                                                    Czekał półtora roku bo ci tak powiedział? Walił w tym czasie do zlewu?
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:43
                                                    Nie wiem czy do zlewu, aż w takie szczegóły nie wnikałam. Wyobraź sobie że w ekipie gadamy i o takich rzeczach. I nei wiem, z jakiej racji miałby ludziom których zna od lat niemal 25 ściemniać w tej kwestii. Szczególnie że kółkiem różańcowym nie jesteśmy
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:34
                                                    "Kompulsywny przymus uprawiania seksu mają wszyscy faceci i tylko bardzo nieliczne kobiety, często niestety zaburzone wariatki."

                                                    Czy ty wiesz, co znaczy słowo " kompulsja" ? Chyba nie, inaczej byś takich bzdur nie pisał.
                                                    Gdyby wszyscy faceci odczuwali kompulsywna potrzebę uprawiania seksu zaczelibyscie się gwałcić między sobą po tym, jak już wszystkie kobiety albo wykończyliście albo zeszły pod ziemię tworzyć własne spoleczeństwo.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:38
                                                    Kompulsywne jest to do czasu. Potem można sobie wygasić, z fatalnymi skutkami dla głowy i ciała, co opisałem w poprzednim poście. Ok, zamiast tego słowa lepiej byłoby napisać "obsesyjnie". Masz rację.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:48
                                                    I mimo tej obsesji znaczna większość się ucywilizowala i potrafi choćby udawać normalnych, dzięki czemu czasem nawet por.chaja 🤷
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:50
                                                    A swoją drogą, to poznałam kiedyś gościa, z którym robiłam różne rzeczy i nigdy nie widziałam jego członka:p minęło że 20 lat a ja się nadal zastanawiam co on ukrywał:p
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:56
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A swoją drogą, to poznałam kiedyś gościa, z którym robiłam różne rzeczy i nigdy
                                                    > nie widziałam jego członka:p minęło że 20 lat a ja się nadal zastanawiam co o
                                                    > n ukrywał:p

                                                    Ooo, interesujące. Może nic nie ukrywał tylko coś sobie ubzdurał bo młody był i niepewny. Ale działał sprawnie?
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:57
                                                    W sensie że nic nie było do ukrycia.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:00
                                                    Wszystkim innym działał sprawnie, nawet bardzo, ale była to relacja jednostronna ( on mnie, ja jemu nie) i jakoś mnie to sfrustrowało po jakimś czasie:p
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:01
                                                    A miał brodę? big_grin
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:01
                                                    Nie 😂
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:01
                                                    Ale czy penisem działał sprawnie?
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:02
                                                    A skąd mam wiedzieć, nigdy go(penisa) nie widziałam na oczy, no przecież piszę!
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:04
                                                    Jaśniej, bo w sumie mogłam z zamkniętymi oczami 😂
                                                    Koleś nigdy przy mnie nie zdjął spodni. Ani razu. Nigdy nawet w rękę jego penisa nie wziełam:p
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:07
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A skąd mam wiedzieć, nigdy go(penisa) nie widziałam na oczy, no przecież piszę!

                                                    Czyli penetracji nie było, oglądania i dotykania członka też nie. Mikropenis, kompleksy albo brak wzwodu?
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:11
                                                    No przecież ci napisała, że nie wie. Działał ustami i rączkami, no i tyle.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:10
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A skąd mam wiedzieć, nigdy go(penisa) nie widziałam na oczy, no przecież piszę!

                                                    Oj wiesz, to że nie widziałaś na oczy nie znaczy że nie zaznałaś innymi zmysłami. Można po ciemku pod kołdrą wink Ale już się wyjaśniło o co chodzi.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:03
                                                    A to chyba już kiedyś czytałem o tym..Różne są fetysze. Albo mikropenis był grany.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:19
                                                    Czasem tak sobie o nim przypomnę, fajny chłopak poza tym, ciekawe jak mu się życie ułożyło i czy wyłożył interes na stół przed jakaś inna panią wink
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:01
                                                    Może jakaś inna sama ten interes wydobyła na światło dzienne?

                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 18:10
                                                    Być może, ja się z nim szarpać nie miałam zamiaru. Nie zmuszam ludzi do niczego a już zwłaszcza do seksu.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:48
                                                    - Kompulsywne zachowania się leczy, to nie jest norma i żadnej płci.
                                                    - Kobiece libido ma inny charakter niż męskie. To nie jest linia prosta opadająca jak u facetów. Rozumiem że linia prosta może w ogóle nie dostrzec istnienia np. sinusoidy
                                                    - Rzeczywiście są kobiety z nikłymi potrzebami seksualnymi. Są też kobiety udające że ich nie mają bo mężowie są bardzo niesatysfakcjonujący.
                                                    - Samotni faceci powyżej pewnego wieku nie dziwaczeją z braku seksu tylko z braku matki opiekunki. Nie ma się kto nimi zająć. Dość szybko zamiast matki z opcją wypinania wystarcza im matką bez dodatkowych funkcji.
                                                    - Nic nie wiesz o życiu seksualnym kobiet. O libido, różnych potrzebach i zależnościach między nimi. Jesteś w stanie przyswoić tylko to co ci przepuści sito poznawcze o małych oczkach.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:29
                                                    "Latanie z piczką po kweście to jak ja mam kochanka bez związku z nim. "

                                                    No tak, każde bzykanko kobiece dające frajdę jej i pozostające bez pełnej meskiej kontroli jest złe. Co innego takie za kasę, obietnicę małżeństwa, dla dowartościowania się, żeby mąż zdradzacz nie odszedł. Tu jest zależność kobiety od mężczyzny, własnego uzalzleżnienia, układu, braku kasy więc jest ok.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:44
                                                    Andzia, multum kobiet po dzieciach , będących w stałych związkach, nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych potrzeb seksualnych. Dawałem na to pierdyliard dowodów w moich wątkach , inspirowanych samym życiem (koledzy Rikiego, btw wcale nie tacy najbiedniejsi). Przekornie powiem, że ten mój najgorszy kolega - manipulant, seksoholik, zawodowy oszust, wobec kobiet totalnie przemocowy psychicznie , a czasem -rzadko- także fizycznie, akurat nigdy takich problemów nie miał. Wszyscy inni koledzy owe problemy mieli, bądź miewali, on jeden nie miał nigdy przenigdy. Jak to świadczy o naturze kobiet, to nawet nie chcę napomknąć, bo bym tu dostał bana for ever.
                                                  • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:49
                                                    Przekornie powiem, że ten mój najgorszy kolega - manipulant, seksoholik, zawodowy oszust, wobec kobiet totalnie przemocowy psychicznie , a czasem -rzadko- także fizycznie, akurat nigdy takich problemów nie miał. Wszyscy inni koledzy owe problemy mieli, bądź miewali, on jeden nie miał nigdy przenigdy. Jak to świadczy o naturze kobiet, to nawet nie chcę napomknąć, bo bym tu dostał bana for ever.

                                                    Błędne założenie, Rysiek. To wcale nie świadczy o naturze kobiet (w dodatku en masse), tylko o tym, że pan jak wszyscy psychopaci umiał sobie umiejętnie dobierać ofiary podatne na swoje manipulacje.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:51
                                                    A jak jakiś ma inne podejście to się zapluwasz z krytyki
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:13
                                                    "Andzia, multum kobiet po dzieciach , będących w stałych związkach, nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych potrzeb seksualnych. Dawałem na to pierdyliard dowodów w moich wątkach , inspirowanych samym życiem (koledzy Rikiego, btw wcale nie tacy najbiedniejsi)."

                                                    Chyba się pogubiłam, czego to ma dowodzić?
                                                  • snakelilith Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:30
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Andzia, multum kobiet po dzieciach , będących w stałych związkach, nie ma żadny
                                                    > ch, ale to absolutnie żadnych potrzeb seksualnych. Dawałem na to pierdyliard do
                                                    > wodów w moich wątkach , inspirowanych samym życiem (koledzy Rikiego, btw wcale
                                                    > nie tacy najbiedniejsi).

                                                    NIe riki. To nie jest dowód na to, że te kobiety nie mają potrzeb seksualnych. To jest dowód tylko na to, że te kobiety nie mają ochoty na tych facetów.
                                                    I zamożność tych facetów nie ma nic do rzeczy, bo może być, że to "kręci" prostytutki, ale nie ma nic wspólnego z pożądaniem u normalnych kobiet.
                                                    Wychodzi z tego, że ty i twoi koledzy nie potraficie w te klocki. Weź to w końcu na klatę, jesteś w łóżku cienki Bolek, nie potrafisz zaspokoić kobiety, jesteś seksualnie beznadziejny, nie kręcisz jej, nie podniecasz, jesteś do bani i kiedyś po prostu kobieta po latach udawania z czystej sympatii i być może do samookłamywania, że się kiedyś uda, rezygnuje, bo każdy pingwinek za parę złoty jest skuteczniejszy.
                                                    Co może tłumaczy sukces tego innego kolegi, może on potrafi, dlatego kobietom jest wszystko jedno co robi poza łóżkiem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 17:17
                                                    Snejkowa, on wymusza. Presją psychiczną skali nalotu bombowców. Ps. Być może niektóre kobiety uważają to za "męskość", nie dam głowy... 😉
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:23
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Dziwnie i upokarzająco zaczyna się
                                                    > robić gdy uprawianie seksu służy innym niż przyjemność lub zacieśnianie więzi c
                                                    > elom.

                                                    U większości kobiet seks służy celom "innym niż przyjemność" czyli właśnie owej drugiej części Twojego zdania , cytuję - "zacieśnianiu więzi w (z góry upatrzonych - przypis Rikiego) celach".

                                                    Mogą to być bardzo różne cele - finansowe, małżeńskie, chęć zrobienia sobie bejbisia, podniesienia samooceny, nałożenia plastra na ranę po Eksie itp. , ale prawie nigdy nie jest to cel 'seksu dla seksu' , który z kolei jest absolutnie dominującym motywem podejmowania aktywności seksualnej przez mężczyzn.


                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 15:49
                                                    riki_i napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Dziwnie i upokarzająco zaczyna się
                                                    > > robić gdy uprawianie seksu służy innym niż przyjemność lub zacieśnianie w
                                                    > ięzi c
                                                    > > elom.
                                                    >
                                                    > U większości kobiet seks służy celom "innym niż przyjemność" czyli właśnie owej
                                                    > drugiej części Twojego zdania , cytuję - "zacieśnianiu więzi w (z góry upatrz
                                                    > onych - przypis Rikiego) celach".
                                                    >
                                                    > Mogą to być bardzo różne cele - finansowe, małżeńskie, chęć zrobienia sobie bej
                                                    > bisia, podniesienia samooceny, nałożenia plastra na ranę po Eksie itp. , ale pr
                                                    > awie nigdy nie jest to cel 'seksu dla seksu' , który z kolei jest absolutnie do
                                                    > minującym motywem podejmowania aktywności seksualnej przez mężczyzn.

                                                    Napisałam wyraźnie: upokarzające jest uprawianie seksu w celach innych niż przyjemność I (duże I) zacieśnianie więzi. Bez przyjemności (nawet umiarkowanej), bez osobistego ciepłego stosunku do partnera i pełnej akceptacji jego osoby w danej chwili mamy kurestwo lub smutną życiową konieczność. Upokarzającą konieczność. Tyle w temacie upokorzenia którym żonglujesz żeby jakoś uprawomocnić chore reguły swojego świata. Sytuacje upokarzające uczestniczkę nazywasz normą, te normalne upokarzającymi.
                                                  • nastarana Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:57
                                                    analoga_niet napisała:

                                                    > A ona to wie, co wyjdzie? Raz ją zrobił w chu… to może zrobić i kolejny raz.

                                                    Tym bardziej, że była robiona w ch…na kilku różnych frontach, więc nie było płaczu w mercedesie, a co najwyżej w matizie. Wymuszenie rozdzielni majątkowej u baby w połogu było wyższym poziomem podłości niż uleganie od czasu do czasu prymitywnej chuci.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 12:59
                                                    To jest po prostu płacz w cudzym mercedesie, jak akurat właściciel pozwoli się przejechać big_grin Inna rzecz że wymuszenie rozdzielności nei musi się wyklcuzać z uleganiem chuci
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:20
                                                    nastarana napisała:

                                                    > Tym bardziej, że była robiona w ch…na kilku różnych frontach, więc nie było pła
                                                    > czu w mercedesie, a co najwyżej w matizie. Wymuszenie rozdzielni majątkowej u b
                                                    > aby w połogu było wyższym poziomem podłości niż uleganie od czasu do czasu prym
                                                    > itywnej chuci.

                                                    Ale nie przesadził jej do matiza, tylko cały czas oferował , owszem SWOJEGO, ale mercedesa. Rozdzielność majątkowa nie działa wstecz i nie działa przy dzieciach, więc pan się deczko spóźnił, prawdopodobnie wykonywał nerwowe ruchy, bo wówczas jakaś baba była grana na boku i nie wykluczał ewakuacji (mimo żony w połogu).
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:30
                                                    Ależ działa przy dzieciach. I jak miał kochankę to tym gorzej świadczy o całej sytuacji. I frajerstwem jest się w takich okolicznościach godzić na rozdzielność
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:32
                                                    Gucio by zdziałał tą 'rozdzielnoscią na ostatnią chwilę' przy rozwodzie.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:33
                                                    Jaką ostatnią chwile? Przecież od tego czasu zdążył się solidnie dorobić jej kosztem.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:39
                                                    No toż Ci tłumaczę jak krowie na rowie, ale pani dziennikarka nie przyswaja - rozdzielność majątkowa nie działa wstecz. Działa w przód od chwili podpisania. Więc jak mąż Shell się do czasu podsunięcia jej owego dokumentu dorobił, to wszystko co do tego czasu zgromadzili, mieli wspólne.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:51
                                                    Przecież on na niej wymusił to jak zaczął mieć perspektywę dorabiania się. Sprytny misiaczek oczywiście nie chciał rozdzielności jak ona wnosiła swoją kasę na własne mieszkanie i ono oczywiście byłoby do podziału.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:18
                                                    "Per analogiam - lepiej w celu uspokojenia się i wydyszenia złości na męża depnąć drogą furą 200 km/h na autostradzie niż "honorowo" klepać biedę i oferować 'bez zobowiązań' swój tyłek randomom na tinderze, licząc ,że 'a nóż widelec coś z tego wyjdzie'."

                                                    Dla kogo lepiej? Głosisz prawdy swojego ogródka i nie byłoby w tym nic złego gdybyś nie ekstrapolował ich na resztę ludzkości. Jak każdy "dziad głoszący" popełniasz ten błąd. Masz dość ograniczone możliwości rozumienia ludzkich motywacji i potrzeb, wyluzuj bo się ośmieszasz kiedy bredzisz poza kręgiem z tego swojego ogródka. Zostań przy dykteryjkach i anegdotkach, są czasem naprawdę zabawne.
                                                    A co do powyższego przykładu: nie ma lepiej nie ma gorzej, zależy od kobiety.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:23
                                                    Andzia, Ty już coraz częściej nie masz mi kompletnie nic do powiedzenia poza obrażaniem (co mi zupełnie nie przeszkadza, dawaj ile wlezie, jeśli masz ochotę).
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:32
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Andzia, Ty już coraz częściej nie masz mi kompletnie nic do powiedzenia poza ob
                                                    > rażaniem (co mi zupełnie nie przeszkadza, dawaj ile wlezie, jeśli masz ochotę).

                                                    Nie obrażam cię. Nie robię wycieczek do twoejgo życia osobistego, nie ubliżam ci. Ale całkiem celnie mam ci do powiedzenia. Trudno nie zauważyć że masz poważne ograniczenia w rozumieniu ludzi i w interpretacji zachowań. Sztywny jesteś poznawczo. Swoją drogą ani razu nie odniosłeś się merytorycznie do tego co pisałam.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:33
                                                    A do czego się tu odnosić? Ja mówię raz i nie powtarzam w koło Macieju. Jeśli coś pomijam, to znaczy, że się odniosłem we wcześniejszych wypowiedziach (być może odpowiadając na posty kogoś innego).
                                                  • sztalugi1235 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:29
                                                    riki_i napisał:

                                                    > A do czego się tu odnosić? Ja mówię raz i nie powtarzam w koło Macieju.

                                                    Że co smile))))
                                                  • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 16:33
                                                    sztalugi1235 napisał(a):

                                                    > riki_i napisał:
                                                    >
                                                    > > A do czego się tu odnosić? Ja mówię raz i nie powtarzam w koło Macieju.
                                                    >
                                                    > Że co smile))))
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    Hhyyyyyybig_grin
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:50
                                                    riki_i napisał:

                                                    > A do czego się tu odnosić? Ja mówię raz i nie powtarzam w koło Macieju. Jeśli c
                                                    > oś pomijam, to znaczy, że się odniosłem we wcześniejszych wypowiedziach (być mo
                                                    > że odpowiadając na posty kogoś innego).

                                                    Gdzie się odniosłeś do zarzutu, że całą żeńską populację widzisz wyłącznie przez pryzmat swoich wyobrażeń wynikłych z przebywania w bardzo jednorodnym mentalnie gronie? I że nijak poza te wyobraźnia wyjść nie chcesz/nie możesz? Tylko nie pisz mi ześ światowy (nie zamierzam zresztą zaprzeczać) - otrzeć się o coś nie znaczy zauważyć.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 13:55
                                                    "otrzeć się o coś nie znaczy zauważyć."

                                                    Cudowne jeśli to odnieść do Alexis ocierajacej się o wybitność w j.polskim z innego wątku 😅
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:24
                                                    Andzia, jak to kiedyś powiedziała Maryla Rodowicz, "być może pani z mięsnego ma ciekawsze życie niż moje, ale ja o tym nic nie wiem". Masz do mnie pretensje, że nie ogarniam świata z punktu widzenia owej "baby z mięsnego". Dopiero byłby kabaret, gdybym snuł podobne dywagacje. Tylko w baśniach król przebierał się za żebraka, chodził po targu i pilnie słuchał co lud mówi. Masz pretensje typu zarzucanie garbatemu, że ma garb.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:28
                                                    No przecież nam to zarzucasz - ze nie znam.swiata poza swoją grzędą.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:35
                                                    Ale ja nie postponuję świata "baby z mięsnego". Założyłem kilka wątków o zachowaniach proletariatu, które zaobserwowałem na przykład w domkach nad jeziorem. Na zasadzie opisu "Marceli Szpak dziwi się światu". Przyjmuję, że taki świat jest, ale nie szukam w nim ukrytych sprawczych sprężyn, bo się na tych klimatach nie znam. Mogę tylko opisać co widziałem.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:57
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ale ja nie postponuję świata "baby z mięsnego". Założyłem kilka wątków o zachow
                                                    > aniach proletariatu, które zaobserwowałem na przykład w domkach nad jeziorem.

                                                    Odezwały się wyższe sfery.
                                                    Kto ci każe jeździć do domków nad jeziorem? Zawsze możesz wybrać Kefaluka Resort w twoim ulubionym kraju 🙂
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:02
                                                    To się purse coś tam zamelduj w domku obok trzech dresików i dresiary będącej ich hersztem, słuchaj przez pół doby ich pogawędek przez cienkie ściany oraz chłoń muzę disco polo na full z przenośnego głośnika dużej mocy, a potem zdaj nam relację ze swego egalitaryzmu.

                                                    Ps. Domek musiałem wynająć, bo domek teściowej trochę dalej był wypełniony na full - wyobraź sobie, że niektórzy ludzie robią sobie czasem duże spędy rodzinne w miłych okolicznościach przyrody.
                                                  • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:12
                                                    Rozumiem, że na tych lastach w poślednich hotelach nad Morzem Czarnym jest mniej proletariacko 😄
                                                    Ten ten twój wannabe klasizm jest nawet zabawny. No czego się spodziewać od typa, który robił sobie zdjęcia z odźwiernym.

                                                    I nie purse, tylko pursued. By a bear 🤪
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:45
                                                    Akurat Morze Czarne było prawilnie z katalogu, a hotele bardzo dobre. Do zeszłego roku było tam tanio i bez kupowania lastów. W 2026 mają już euro i ponoć wtopa na całego, drożyzna i 30% mniej turystów. Zresztą po drugim razie synek powiedział, że już nie chce Bułgarii i żebym go zabrał gdzie indziej.

                                                    Zdjęcie to chyba było z Murzynem kierowcą w liberii na Mauritiusie przy private tour.
                                                  • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:04
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Ale ja nie postponuję świata "baby z mięsnego". Założyłem kilka wątków o zachow
                                                    > aniach proletariatu, które zaobserwowałem na przykład w domkach nad jeziorem. N
                                                    > a zasadzie opisu "Marceli Szpak dziwi się światu". Przyjmuję, że taki świat jes
                                                    > t, ale nie szukam w nim ukrytych sprawczych sprężyn, bo się na tych klimatach n
                                                    > ie znam. Mogę tylko opisać co widziałem.

                                                    pogarda jak u Triss, brawouncertain
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:32
                                                    Czym innym jest o czymś nie wiedzieć a czym innym jest twierdzenie, że to wszystko o czym się właśnie dowiedziałeś to nieprawda, bo w twojej bańce jest inaczej.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:36
                                                    Zakładam a priori, że ludzie na forum są w większości z kompatybilnych baniek społecznych, skoro potrafią się wysłowić i wieść ze mną jakieś merytoryczne dyskusje (nicki trolololo ofc pomijam).
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:39
                                                    I dlatego ignorujesz wszystko, co piszemy, jeśli nie pasuje do twojej wizji świata? Ciekawe.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:40
                                                    Mam prawo podważać sądy niezgodne z moimi. Tak samo jak Ty moje.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:41
                                                    To nie chodzi o żadne sądy Riki. Ty kwestionujesz również nasze doświadczenia oraz motywacje.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:44
                                                    Jeśli uważam je za wymyślone lub błędne, to owszem, kwestionuję. Tak samo jak wy kwestionujecie moje. Na tym polega dyskusja na forum.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:47
                                                    Uważanie za błędne lub wymyślone wszystkiego czego w życiu nie zobaczyłeś lub nie odczułeś na własnej skórze jest mentalnym betonem. O tym ciągle ci tu piszemy, ale to też ignorujesz.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:29
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Jeśli uważam je za wymyślone lub błędne, to owszem, kwestionuję. Tak samo jak
                                                    > wy kwestionujecie moje. Na tym polega dyskusja na forum.

                                                    Nie na tym polega. Dziwne że inteligenty człowiek ma takie wyobrażenie o dyskusji.
                                                    Ja twoich doświadczeń i emocji nie kwestionuję, co tu kwestionować, są i już. Nie uważam ich z wymyślone lub błędne. Mówię o twoich osobistych doświadczeniach, nie o betonowych, ograniczonych wyobrażeniach na ludzi (w tym kobiety) jako takich. Te są błędne gdy zaczyna się je przykładać do czegoś poza patologią.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:44
                                                    Z resztą, kwestionowałeś również uczucia twojej własnej siostry wobec ojca-macacza, więc o czym chcesz tu w ogóle gadać.
                                                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:45
                                                    Nie, nie kwestionowałem. Niepomiernie się nimi dziwiłem. To zupełnie co innego.

                                                    Ps. Szkoda, że jakaś lebiega skasowała tamten wątek.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:48
                                                    Nie, nie zdziwiłeś się, uwazaleś, że robi z igły widły, czyli, że nie powinna czuć tego, co czuje.
                                                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 15:20
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Andzia, jak to kiedyś powiedziała Maryla Rodowicz, "być może pani z mięsnego ma
                                                    > ciekawsze życie niż moje, ale ja o tym nic nie wiem". Masz do mnie pretensje,
                                                    > że nie ogarniam świata z punktu widzenia owej "baby z mięsnego". Dopiero byłby
                                                    > kabaret, gdybym snuł podobne dywagacje. Tylko w baśniach król przebierał się za
                                                    > żebraka, chodził po targu i pilnie słuchał co lud mówi. Masz pretensje typu z
                                                    > arzucanie garbatemu, że ma garb.


                                                    Och Riki, miało być z góry i z przytupem, doceniam big_grin
                                                    Nie jesteś królem, naprawdę, wiem że to trudne ale uwierz mi. A jeśli masz garb to nie mam pretensji że go masz tylko że przesłania ci nieułomną niegarbatą część świata.
                                              • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:43
                                                Dziękuję za poszerzenie wiedzy o jeleniach!
                                    • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:43
                                      Nie no, w tym przypadku różnimy się niepięknie.

                                      I nadal nie wyjaśniłeś, co facet daje w zamian kobiecie, która ma dać się roochać na żądanie i krzątać wokół pana, bo inaczej nie będzie mu się chciało z barłogu wstać.
                                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:52
                                        Dziecko (dzieci) daje, kasę i jakąś tam stabilność materialną daje, przytulanko i wyśmiewane tutaj kocurkowanie daje, ogarnia życiową logistykę, z którą większość pań nie będących postrachami korpo zazwyczaj miewa problemy, załatwia to i owo, jest podporą, gdy różne rzeczy się pieprzą (od zdrowia, poprzez sprawy rodzinne, na awariach wodociągowych w domu kończąc). To tak w skrócie, droga pani z przeszłością, obecnie odgrywająca jedno-trzyzdaniową mądralińską w każdym poście.
                                        • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:01
                                          > Dziecko (dzieci) daje

                                          No faktycznie, w prezencie.
                                          A logistyka w większości polskich domów to od pokoleń sprawa kobiet.
                                        • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:04
                                          Gdzież mi mojej mądrości do twojej, ryszardzie 😀
                                          Swoją drogą to znamienne, że na pierwszym miejscu wymieniasz kasę. Ale nie dziwne.
                                        • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:55
                                          Riki, większość kobiet nie problemów z logistyką życiową. Mają je te ameby, w jakich gustujesz. Natomiast oczywiście w udanym związku to wszystko ma miejsce, tylko nie na zasadzie dawania a wzajemności. Tyle, że takiego związku nie zbuduje się z kimś, kto lubi chodzić na ukraińskie qrwy.
                                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 11:25
                                            Qrwa nr 1 sama przyszła, a do drugiej poszedłem raz. Trzymajmy się górskiej grani.
                                        • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 16:28
                                          I to wszystko można mieć po prostu chętnie i dobrze dając du.dy? To już lecę...
                                          Ale, ups. Zapomniałeś dodać, że w pakiecie jest jeszcze traktowanie jak szmatę do podłogi i ryzyko chorób wenerycznych...
                                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:20
                                            Czy Ty chcesz w tym momencie obrazić forumkę Shell?
                                            • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:25
                                              Zapewne. Pani 152kk jest tu tylko po to, żeby snuć przydługie pseudo analizy oraz obrażać.
                                              • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:32
                                                Chciałaś napisać "pseudoanalizy".
                                                Nie chcę wiedzieć, jakie byki walisz po angielsku.
                                                • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:39
                                                  Tak. Dzieki za korektę.
                                              • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 16:31
                                                Owszem, jestem tu po to, żeby snuć analizy, już to potwierdziłam.
                                                Moim zdaniem nikogo tu nie obrażam, natomiast jeśli ktoś czuje się obrażony przez moje analizy, to jak najbardziej ma prawo do swoich odczuć i reakcji. Ja się nigdy nie obrażam, bo dla mnie to nieproduktywne.
                                                A ty fogito, po co jesteś na tym forum?
                                                • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 13:58
                                                  Po to, żeby się pośmiać, bo takich ludzi jak tutaj to w realu nie spotykam.
                                                  • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 14:03
                                                    To jest bardzo smutne i prymitywne - rozmawiać z innymi po to, żeby się z nich śmiać. I udawać przed sobą samą, że ludzie o innych poglądach nie istnieją "w realu".
                                            • ferra Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:36
                                              Shell obraza się sama, pozostając w bagnie. Typowy syndrom Sztokholmski.

                                              W małżeństwie syndrom sztokholmski to nieświadomy mechanizm obronny. Ofiara przemocy zaczyna odczuwać silne przywiązanie, a nawet empatię i lojalność wobec partnera-oprawcy. Usprawiedliwia jego agresję, izoluje się od bliskich i wini siebie za sytuację, co jest jej sposobem na przetrwanie w poczuciu zagrożenia.

                                              Występuje w relacjach z przemocą fizyczną, psychiczną lub ekonomiczną, opierając się na kilku kluczowych zachowaniach i mechanizmach:

                                              - Idealizacja i wdzięczność: Ofiara skupia się na sporadycznych, drobnych gestach czułości lub obietnicach poprawy, traktując je jako dowód „miłości” i zapominając o doznanych krzywdach.

                                              - Izolacja społeczna: Uwikłana osoba wycofuje się z kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, często po to, by nie sprowokować zazdrości lub gniewu partnera.

                                              - Wrogość wobec otoczenia: Ofiara może zacząć bronić męża przed osobami próbującymi jej pomóc (np. rodziną lub policją), traktując ich interwencje jako zagrożenie dla swojego „związku”.

                                              - Przyczyny psychologiczne: Syndrom jest ściśle powiązany z wyuczoną bezradnością, niskim poczuciem własnej wartości oraz tzw. dysonansem poznawczym – umysł ofiary próbuje zredukować sprzeczność między faktem, że jest krzywdzona, a koniecznością życia z oprawcą pod jednym dachem.
                                              • fogito Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 12.07.26, 15:40
                                                Dziecko się do AI dorwało. 🫣
                                            • primula.alpicola Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 13.07.26, 13:55
                                              riki_i napisał:

                                              > Czy Ty chcesz w tym momencie obrazić forumkę Shell?

                                              Ho, ho że też akurat Shellerka ci przyszła do głowy!
                                    • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 09:47
                                      Ps. Aha, jeszcze mi się trzecia pani z Ukrainy przypomniała, nie wiem czy była z Donbasu, bo o to nie pytałem , która już w ogóle hardkorowo zagrała, tzn. przyszła do mnie na dyżur i odezwała się tak "wie Pan, ja tu w Polsce szukam męża, mieszkam teraz z pewnym Ukraińcem na Białołęce, ale jak Pan byłby zainteresowany, to ja się od niego natychmiast wyprowadzę i będę z Panem". No, tutaj ofc też nie skorzystałem, jakiś czas potem widziałem już ową niewiastę w widocznej ciąży, kto był jej sprawcą, to znaczy czy udało się złapać Paljaka, czy jednak ów pan z UA się o to postarał, tego nie wiem, bo poza zdawkowymi trzema zdaniami small talku, żadnej głębszej rozmowy już z nią nigdy nie przeprowadziłem.
                                      • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:54
                                        riki_i napisał:

                                        > Ps. Aha, jeszcze mi się trzecia pani z Ukrainy przypomniała, nie wiem czy była
                                        > z Donbasu, bo o to nie pytałem , która już w ogóle hardkorowo zagrała, tzn. prz
                                        > yszła do mnie na dyżur i odezwała się tak "wie Pan, ja tu w Polsce szukam męża,
                                        > mieszkam teraz z pewnym Ukraińcem na Białołęce, ale jak Pan byłby zainteresowa
                                        > ny, to ja się od niego natychmiast wyprowadzę i będę z Panem". No, tutaj ofc t
                                        > eż nie skorzystałem, jakiś czas potem widziałem już ową niewiastę w widocznej c
                                        > iąży, kto był jej sprawcą, to znaczy czy udało się złapać Paljaka, czy jednak
                                        > ów pan z UA się o to postarał, tego nie wiem, bo poza zdawkowymi trzema zdaniam
                                        > i small talku, żadnej głębszej rozmowy już z nią nigdy nie przeprowadziłem.

                                        To miałbyć przykład uczciwości życiowej? big_grin To jest przykład handlu swoim ciałem, smutny przykład do czego ludzie posuwają się żeby przetrwać albo poprawić sobie znacznie los. Fakt, że lepiej pewnie tak niż kur....ć się hurtowo i płacić haracz alfonsowi. Po raz kolejny piszesz o patologii, smutnej i niezawionej, ale patologii, i wciskasz nam uparcie jako godne polecenia standardy.
                                        • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:06
                                          Tyle tylko, że jakoś inni koledzy od owej Ukrainki żadnych podobnych propozycji nie otrzymali. Zakładam zatem, że jakiś faktor przyciągania musiał u niej zaistnieć, skoro pofatygowała się akurat do mnie. Ty i inne panie tutaj nie rozumiecie, że w tamtej kulturze one po prostu nie chcą tracić zbędnego czasu. Mogłaby mi przecież puszczać oczko, dać się zaprosić na kawę, przespać ze mną kilka razy i dopiero potem wyłuszczyć, że szuka stabilizacji. Ja na to wiadomo co bym odpowiedział, no i miałaby poczucie zmarnowanego czasu. A tak wyjaśniła sprawę w zarodku, z facetem który zakładam, że jednak jej się jakoś podobał. Podobnie zadziałała nasza wybitna sopranistka w stosunku do włoskiego tenora, co chwilę wcześniej opisałem , i jakoś nikt jej z tego tytułu wyrzutów nie robi. I jeszcze na koniec ‐ niczego nie wciskam i niczego nie promuję jako rzekomo pożądanych standardów. Opisuję to co mnie spotkało i to wszystko.
                                          • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:08
                                            Faktor przyciągania: ma kasę, nie chla i wygląda tak, że można uprawiać seks bez wstrętu. Nadal to nie zmienia faktu, że uczuć w tym żadnych nie ma. Ja również opisuję tylko to, co mnie spotkało. A że spotkało mnie akurat przerodzenie się niezobowiązującego seksu w małżeństwo to cóż smile
                                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:21
                                              analoga_niet napisała:

                                              > Faktor przyciągania: ma kasę, nie chla i wygląda tak, że można uprawiać seks be
                                              > z wstrętu. Nadal to nie zmienia faktu, że uczuć w tym żadnych nie ma.

                                              No przecież sama usilnie wszystkich tutaj przekonujesz, że uczucia pojawiają się dopiero z czasem. A do tego momentu można jechać na dwa czy trzy baty, że się tak gwarą warszawską wyrażę.

                                              Dlaczegóż by zatem od razu nie stawiać na stół samej istoty przyszłej relacji?
                                              • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:25
                                                Uczucia jak się pojawiają to się pojawiają, przecież nie muszą się pojawić, to się dzieje samo.
                                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:55
                                                  analoga_niet napisała:

                                                  > Uczucia jak się pojawiają to się pojawiają, przecież nie muszą się pojawić, to
                                                  > się dzieje samo.

                                                  No więc równie dobrze mogą się pojawić, gdy pani wyjdzie z walizeczką z pokoju wynajmowanego z Ukraińcem w najtańszej dzielnicy Warszawy i przeprowadzi się do apartamentu Rikiego <nie brać tej wypowiedzi do końca poważnie>.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:04
                                                    Dla mnie normalna kolejność to najpierw uczucia a potem walizeczka.
                                            • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 21:40
                                              " A że spotkało mnie akurat przerodzenie się niezobowiązującego seksu w małżeństwo to cóż smile"


                                              To, to i mnie spotkało wink
                                          • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:14
                                            > Ty i inne panie tutaj nie rozumiecie, że w tamtej kulturze one po prostu nie chcą tracić zbędnego czasu

                                            Tak, a nieletnie Tajki kochają szczerze podstarzałych Europejczyków.
                                            • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:17
                                              Kochają podstarzałych Europejczyków, bo w porównaniu z kompletnie nieodpowiedzialnymi życiowo i z gruntu niewiernymi lokalsami, są warci zainteresowania.
                                              • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:19
                                                Nie, bo mają pieniądze.
                                                BTW ci podstarzali Europejczycy, którzy uciekają tam od żon, są za to wierni jak cholera.
                                                • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:22
                                                  Za zupełnie darmo, to na tym świecie dają kopa w pupę.
                                                  • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:26
                                                    W Twoim świecie tak.
                                                  • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:26
                                                    Przykre, że musisz płacić za namiastkę uczucia.
                                                  • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 14:01
                                                    "Przykre, że musisz płacić za namiastkę uczucia."

                                                    On nie płaci za namiastkę uczucia, bo tak glupi, żeby w to wierzyć, to chyba nawet on nie jest.
                                                    Płaci za grę aktorską, te panie muszą być niezłymi aktorkami i panować nad mimiką twarzy. To nie jest łatwy kawałek chleba by nie okazać takiemu swojego obrzydzenia nawet jednym grymasem.
                                          • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 13:20
                                            " Podobnie zadziałała nasza wybitna sopranistka w stosunku do włoskiego tenora, co chwilę wcześniej opisałem , i jakoś nikt jej z tego tytułu wyrzutów nie robi."

                                            Mylisz porządki. Ukrainka była z kimś, jakimś kryzysowym narzeczonym, a szukała konkretnie męża dla kasy, paszportu i innych takich. Sopranistka była wolna, świetnie prosperowała i konkurentowi do względów powiedziała otwartym tekstem, że spotykać się będzie (a co z tego wyjdzie to już inna sprawa) wyłącznie z facetem wolnym, nie jakimś zdradzającym żonę pokątnie fagasem. Czy jesteś w stanie zrozumieć różnicę?
                                            • bananananas Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 13:57
                                              aandzia43 napisała:

                                              Czy jesteś w stanie
                                              > zrozumieć różnicę?
                                              >
                                              To musi być jakieś (jakie?) zaburzenie, bo Riki się nie droczy, tylko naprawdę różnicy nie widzi. Podobnie jak między zakochaniem prowadzącym do małżeństwa, a formułowaniem oferty matrymonialnej na zasadzie "ty dostajesz to, a ja to, podpisujemy". I w dodatku nie przyjmuje do wiadomości, że ta różnica istnieje przynajmniej dla innych osób. Daltonista nie rozróżnia zielonego od brązowego, ale nie kłóci się w milionie wpisów, że się rzeczywiście nie różnią.
                                              • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 14:14
                                                " Daltonista nie rozróżnia zielonego od brązowego, ale nie kłóci się w milionie wpisów, że się rzeczywiście nie różnią. "

                                                No otóż. I gość twierdzi że dyskutuje, poznaje i rozwija się big_grin
                                          • black.emma Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 22:43
                                            riki_i napisał:

                                            > Tyle tylko, że jakoś inni koledzy od owej Ukrainki żadnych podobnych propozycji
                                            > nie otrzymali. Zakładam zatem, że jakiś faktor przyciągania musiał u niej zais
                                            > tnieć, skoro pofatygowała się akurat do mnie.
                                            No musiał. Pewnie ten sam, który zadziałał w rekrutacji.
                                            • bazia_morska Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 11:49
                                              😁
                                    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 10:47
                                      " Pisałem o pewnej pani, która wyznała mojemu koledze, że zaczyna trzecią setkę facetów, pisałem też o różnych innych żeńskich przypadkach działania co najmniej hurtowego. "

                                      Wiesz, przy pewnym poziomie eskalacji zachowań, i wcale nie mam na myśli tylko ilości, czuję wstręt do obu płci żyjących w ten sposób. Jak do większości zaburzeń, czy raczej ich manifestacji na wybranych płaszczyznach, bo opisywani przez ciebie ludzie w większości cierpią na jakieś zaburzenia. Więc facet pewnej proweniencji też budzi moje jednoznaczne obrzydzenie.
                                      Czy kobiecie wolno to czy tamto czyli czy wychodzi jej to na dobre zależy od mężczyzn z którymi wchodzi w relacje. Nie jesteś wzorcem z Sevre, jesteś tylko przedstawicielem jakiejś opcji światopoglądowej. Licznej.
                        • black.emma Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 21:47

                          > Pfff! Wszyscy ją zawsze chcieli przelecieć, więc co to w ogóle za argument?
                          >
                          W jej rodzinie był ten sam problem co u ciebie? ☹️
                • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:54
                  Gorzej nie znaczy, że niemożliwe, poza tym jednak osobiście wolałabym żyć sama niż z takim agresywnym bucem. Ze statystyk wynika, że nie jestem wyjątkiem...
                • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 17:43
                  Ale tt serio myślisz, że kobietom jest do szczęścia potrzebny byle jaki facet, byle był? To tak nie działa. Znakomita większość jeśli ma wybierać bycie samej a takiego pie...ietego, jak odpisujesz zdecydowanie wybierze pierwszą opcję. Zwłaszcza mając 50 lat i menopauzę, jeszcze jej jakiegoś patalacha potrzeba, tia.
                  • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 18:32
                    szarmszejk123 napisał(a):

                    > Ale tt serio myślisz, że kobietom jest do szczęścia potrzebny byle jaki facet,
                    > byle był? To tak nie działa. Znakomita większość jeśli ma wybierać bycie samej
                    > a takiego pie...ietego, jak odpisujesz zdecydowanie wybierze pierwszą opcję. Zw
                    > łaszcza mając 50 lat i menopauzę, jeszcze jej jakiegoś patalacha potrzeba, tia.

                    Tak właśnie myśli, czego nie rozumiesz? tongue_out Riki kobiece "nie muszę za wszelką cenę" pojmuje jako "nie potrzebuję". Jak masz w sobie kobieto margines wewnętrznej swobody czyli nie jesteś uzależniona i masz jakieś wymagania to jesteś zimna suka. Matka wszak kocha każdego synia bezwarunkowo. Tok rozumowania narcyza. Sorry, wiem że narcyzm jest odmieniany przez wszystkie przypadki, ale musiałam big_grin Jak inaczej wytłumaczyć poważne ograniczenie mentalne faceta?
                    Dlatego też próby sprzedaży ciała i życia każdemu ogarniętemu Polakowi przez nieszczęsną ofiarę wojny z Donbasu są ok, a warunek śpiewaczki "jeśli chcesz do mnie startować kolego to się rozwiedź bo ja się z chłopem pokątnie spotykać nie będę, jeśli nie chcesz to oczywiście nie, nei ma przymusu" nie są ok. Już kuriozalne zestawienie tych dwóch sytuacji, porównywani ich, świadczy o problemie.
                    • szarmszejk123 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 18:38
                      "czego nie rozumiesz? tongue_out"

                      Wszystkiego vel niczego z ryszardowych wypocin! Jego światopogląd jest tak daleki od mojego, że rozumienie mi tutaj nie wychodzi :p
            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:15
              riki_i napisał:

              > Te potrzeby związkowe kobiet, Andzia, to chyba są też takie, żeby nie wrzeszcza
              > ł bez powodu, nie wszczynał kłótni i nie machał rękami, co nie? A do tego wysta
              > rczy "podstawić otwór kopulacyjny". I masz święty spokój (jak nauczała babuszka
              > -bimbrowniczka z Donbasu).

              Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać w zetknięciu z takim hm... brakiem logiki? brakiem elementarnej wiedzy o ludziach? Nie wstyd ci wypuszczać w eter takie gnioty i powoływać się na patologię z Donbasu?
              Normalnej na umyśle i emocjach kobiecie z potrzebami seksualnymi NIE INTERESUJE pożycie z rozwielitką emocjonalną która jest zainteresowana wyłącznie białym szumem z otoczenia i otworem kopulacyjnym. W kontekście tak daleko posuniętego prymitywizmu mężczyzny z twojej bajki nie mam mowy o jakichś potrzebach związkowych. Tu NIE MA ZWIĄZKU.
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:22
                Tak jakby facetowi kobieta była potrzebna do dysput intelektualnych o średniowiecznym balecie mongolskim....

                Andzia, głównym spoidłem udanego związku jest wyro, "pełny brzuch i puste jajka" u mężczyzny. Także ciepłe rodzinne ognisko, które zapewnia kobieta.

                Do dyskusji filozoficznych służą inni mężczyźni.
                • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:32
                  Jezu, jaki z ciebie ograniczony typ.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:35
                    Z biologią nie wygrasz. Pani, z którą jest pełna zgodność intelektualna, może być wspaniałą koleżanką, ale jeśli prądu erotycznego nie ma, związku w pełnym tego słowa znaczeniu z nią nie będzie.
                    • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:38
                      Jeśli jedyną więzią jest prąd erotyczny, to też związku w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma.
                      • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:04
                        Ale prąd erotyczny może przykryć wiele innych niedopasowań u danej pary.
                        • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:11
                          riki_i napisał:

                          > Ale prąd erotyczny może przykryć wiele innych niedopasowań u danej pary.

                          Do czasu (zwykle krótkiego).
                          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:14
                            A to bardzo różnie. Czasem wygasa szybko, czasem wolno, a czasem nigdy (Nancy i Ronald Reagan, nie tylko z relacji pani Nancy, ich dzieci również to potwierdzały).
                            • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 14:43
                              Ale na co akurat przykład Reaganów podajesz? Chyba właśnie na to, co gruu napisała - że trwałość więzi seksualnej zależy w dużej mierze nie od początkowego instynktu/prądu seksualnego, lecz od dopasowania osobowości.
                              Bo Nancy na pewno nie była tylko "tyłkiem" dla Ronalda. Wręcz przeciwnie - była bardzo samodzielną i inteligentną kobietą, mimo środowiska, w jakim się wychowała i które w dużym stopniu wpłynęło na jej poglądy, miała dużą zdolność do refleksji (np. zmiana zdania w kwestii aborcji). Powszechnie uważa się, że miała ogromny wpływ na karierę i politykę męża. Prawdopodobnie byli bardzo dobrze dopasowani intelektualnie i osobowościowo.
                              • 152kk Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 11.07.26, 15:09
                                Przepraszam, pomyliłam osoby, powinno być: chatgris napisała
                • chatgris01 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:37
                  Riki, urodziłeś się w nieodpowiednim miejscu, z takimi patriarchalnymi poglądami byłbyś szczęśliwy w muzułmańskim kraju.
                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:37
                  riki_i napisał:

                  > Andzia, głównym spoidłem udanego związku jest wyro, "pełny brzuch i puste jajka
                  > " u mężczyzny. Także ciepłe rodzinne ognisko, które zapewnia kobieta.

                  A co ten mężczyzna zapewnia kobiecie?

                  > Do dyskusji filozoficznych służą inni mężczyźni.

                  O tym, jak ich dzieci zabawiają się w słoneczko, tak, pamiętamy.
                  .
                • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:40
                  riki_i napisał:

                  > Tak jakby facetowi kobieta była potrzebna do dysput intelektualnych o średniowi
                  > ecznym balecie mongolskim....
                  >
                  > Andzia, głównym spoidłem udanego związku jest wyro, "pełny brzuch i puste jajka
                  > " u mężczyzny. Także ciepłe rodzinne ognisko, które zapewnia kobieta.
                  >
                  > Do dyskusji filozoficznych służą inni mężczyźni.

                  A co mnie obchodzą potrzeby "związkowe" rozwielitek? Skoro mężczyźnie-rozwielitce wystarcza biały szum i puste jaja to niech szuka drugiej rozwielitki, mnie uprzejmie nic do tego. A ty jako rozwielitka uprzejmnie nie wypowiadaj się na temat potrzeb nie-rozwielitek. I nie wjeżdżaj w obszary baletu i filozofii, mówimy o emocjach, uczuciach i zdolności do przeżywania powyższych.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:51
                  Zależy komu. Są mężczyźni którzy wobec kobiety, z którą mają dzielić życie, mają dużo większe wymagania. Nie każdy jest taki łatwy, że wystarczy się wypiąć beznamiętnie i już zadowolony. Są mężczyźni i jest ich całkiem sporo, którzy chcą być z kobietą, z którą im się dobrze rozmawia, ciekawie spędza czas, z którą mają jakieś wspólne zainteresowania.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:09
                    To są pierdoły. Z punktu widzenia faceta jest tylko jeden prosty test. Jak szybko po seksie z nią ma się ochotę od niej spier...alać. Jak od razu - nic z tego nie będzie. Jak po tygodniu-dwóch, no powiedzmy, że związek rokuje. A jeśli nigdy (zdarza się to czasem, bardzo rzadko), to już wiadomo, że to musi być twoja żona.
                    • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:25
                      Pierdołą jest to, że są mężczyźni którzy do dłuższego satysfakcjonującego związku z kobietą potrzebują czegoś oprócz fajnego seksu? Bo rangi seksu jako nikt nie deprecjonuje przecież. Chodzi o to "oprócz" i wiele wiele lat po pierwszym teście.
                    • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:26
                      A coś mi tak tłumaczył 😀 Ale właśnie to „nigdy” wynika z tych czynników o których napisałam. Mam wielu kumpli i historie o paniach których nie mogli znieść z powodu niedopasowania intelektualnego czy charakterów znam na pęczki.
            • partytura2026 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 14.07.26, 18:23
              Nie Riki, to nie wystarczy.
        • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:42
          No ale czy faceci to w ogóle jeszcze są w stanie uprawiać seks w pewnym wieku?
          Bo przecież chyba nie bardzo.
          Teoretycznie wiem że nawet ojcami zostają, ale chyba przeciętnie to faceci raczej odpadają z tej rozrywki.
          Więc nie mają, bo nie są w stanie, nawet jak żona jest skłonna nadstawiać otwór kopulacyjny, jak to koleżanka nazwała.
          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:49
            Andaba, "w pewnym wieku" jak faceci z powodu okoliczności (najczęściej - niechętnej ku temu własnej baby) przestaną uprawiać seks, to potem owszem, już w ogóle nie uprawiają.

            Zwłaszcza, że w przyspieszonym tempie dziadzieją, przemieniają się w obleśnych starych dziadów i nie mają z kim tego seksu uprawiać (nie każdy taki facet jeździ do sanatorium, gdzie są amatorki na wszystko z ptakiem w portkach). Poza tym, we własnej głowie każdy facet jest wiecznie młody i chciałby z młodą kobietą - dla której jest już totalnie nieatrakcyjny (żony ten problem nie dotyczy, bo "ch*j pamięta" i przy regularnym współżyciu , jeśli nie przybyło jej 100kg, to wszystko z pożądaniem zwykle idzie ok, choć są wyjątki).
            • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:55
              Przede wszystkim jeśli dla faceta seks=penetracja penisem i nic innego nie potrafi to on niezależnie od wieku nadaje się maksymalnie na raz, jak przystojny i działa efekt nowości.
              • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:29
                Tak? A jak Bergamotka opisywała seks figurowy na sofie w salonie swego domu (w kontekście przyłapania przez dziecko), to żeście sobie z niej zbiorowo dworowały, że jak to? co to w ogóle za perwersja? - pamiętam to dobrze). Generalnie , w długoletnich związkach jest rutyna po obu stronach i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
                • pursuedbyabear Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:41
                  A ty już zapomniałeś, jak gorszyłeś się swingingiem, ba! Nawet zabawkami erotycznymi?
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:03
                    Swingowania nie uważam za normę, znane mi osoby, które swingowały były stare i obleśne (pewne małżeństwo, publicznie się tym chwaliło). Na tym forum tylko fornitta twierdziła, że regularnie swinguje.
                • analoga_niet Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:53
                  Przecież Ciebie gorszy wszystko co wykracza poza kocurkowanie.
                  • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:59
                    Chyba w narracji tutejszych trolli.
          • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:49
            70-80% z grupy 61-70 JEST w stanie.
            • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:52
              Serio? Aż tak dużo? Bidoki.
              • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:53
                Dlaczego bidoki? Seks jest fajny.
                • andaba Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:55
                  Skoro nie mają z kim (trudno się dziwić) to bidoki.
            • feldmarszalek.duda Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:04
              >70-80% z grupy 61-70 JEST w stanie
              Ja to się bada?
              Bo jeśli po prostu przez zadanie pytania "czy pan jeszcze może?" to weź pod uwagę, że może to nie być prawda. Ani nawet półprawda.
              • angazetka Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:10
                No na pewno tak się nie bada wink Oraz nawet w takich badaniach typu "Czy pan jeszcze może?" można ustalić faktyczną skalę zjawiska.
                • marta.graca Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 20:37
                  Był taki dowcip: Panie doktorze, moi koledzy mają po 80 lat i jeszcze mogą! - Niech się pan też chwali.
          • feldmarszalek.duda Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 18:01
            >chyba przeciętnie to faceci raczej odpadają z tej rozrywki
            Z rozrywki praktycznej na pewno wielu odpada, ale wtedy mają więcej czasu na szlifowanie warsztatu teoretyka-gawędziarza z kolegami.
        • borsuczyca.klusek Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 23:31
          riki_i napisał:

          > Ale rajem żadnym dla faceta taki stan nie jest.

          A skąd założenie, że komukolwiek należy się tu raj? Poza tym raj czy piekło najczęściej tworzymy je sobie sami
        • bene_gesserit Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:34
          riki_i napisał:

          > Tak pasożytują, że nie mają seksu, a atmosfera w domu jest taka, że można zawie
          > sić siekierę. Owszem, wg badań, nawet w takim stadium, związek jest nadal korzy
          > stny dla mężczyzny - bo wystarczy że baba kręci się po domu, a już motywuje go
          > to do tego , żeby się ogolić, nie barłożyć w brudzie, nie chlać na umór, coś zj
          > eść i coś załatwić. Ale rajem żadnym dla faceta taki stan nie jest.

          A masz na poparcie kolejnej histerycznej tezy jakieś badania? I jak wytłumaczysz fakt, że kobiety bez partnerów żyją dłużej? I że kobiety w związkach żyją krócej?
          • riki_i Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:49
            >I jak wytłumaczysz fakt, że kobiety bez partnerów żyją dłużej? >I że kobiety w związkach żyją krócej?

            Wyjaśniałem wielokrotnie, a nie lubię się powtarzać. Po prostu chłop nie jest im już do niczego potrzebny. CBDU
            • aandzia43 Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 12:57
              riki_i napisał:

              > >I jak wytłumaczysz fakt, że kobiety bez partnerów żyją dłużej? >I że k
              > obiety w związkach żyją krócej?
              >
              > Wyjaśniałem wielokrotnie, a nie lubię się powtarzać. Po prostu chłop nie jest i
              > m już do niczego potrzebny. CBDU

              No nie, te sparowane żyją krócej bo widocznie czasem chłopy są zwyczajnie szkodliwe big_grin
            • bene_gesserit Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 10.07.26, 07:17
              riki_i napisał:

              > >I jak wytłumaczysz fakt, że kobiety bez partnerów żyją dłużej? >I że k
              > obiety w związkach żyją krócej?
              >
              > Wyjaśniałem wielokrotnie, a nie lubię się powtarzać. Po prostu chłop nie jest i
              > m już do niczego potrzebny. CBDU


              Bzdura. Skoro tkwią w związkach, to jednak się mylisz. I, znowu - mężczyźni żyjący w związkach żyją dłużej, niż samotni. Wychodzi na to, że ich życie jest przedłużane kosztem życia ich żon.




              śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
        • pade Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 09.07.26, 11:39
          "Tak pasożytują, że nie mają seksu, a atmosfera w domu jest taka, że można zawiesić siekierę."
          Dojrzali ludzie wiedzą, że za taki stan odpowiadają dwie osoby, nie jedna. Nikt sam z sobą związku nie tworzy.
          Szukanie winnych jest przeciwskuteczne.
          Trzeba usiąść i przegadać: co powoduje taką atmosferę, o co ma żal jedna i druga strona, czego potrzebuje itd.
          Gdyby mi mąż w kółko pierdzielił, że brakuje mu seksu, a nie interesowałyby go w ogóle moje potrzeby (np. emocjonalne!) to omijałabym go szerokim łukiem, żeby się odpierdzielił.
    • vessss Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 17:35
      Może byłoby inaczej gdyby większość znanych mi emerytów nie oczekiwała na tej emeryturze pełnej domowej obsługi od żony (rowniez wczesniej pracujacej i na emeryturze) samemu pierdząc w stołek (darujmy sobie wzmianki o przysłowiowych żarówkach zmienianych raz na m-c). I tak, posypały się rozwody, często bez zmian mieszkaniowych, ale już pranych gaci i obiadków pod nos nie ma.
      Do tego kto się opiekuje wnukami jeśli są? Kto ogarnia starych rodziców, wymagających opieki? Panowie? Nie, jakakolwiek kobieta w rodzinie, prawie nigdy stare trutnie.
      A kto najczęsciej w kryzysie pięćdziesięciolatka spiernicza do młodszej dupy, a jak ta parę lat później zwiewa od ogarniania dziada, to sobie przypomina o "rodzinie"? I jest zdziwiony, że byla stara żona nie jest chętna do opieki nad nim na starość? Jak sobie poscielicie tak macie.
    • nina_unu Re: Niepotrzebny mąż na starość (wiem że było) 08.07.26, 19:12
      Skoro cały wątek się opiera na anekdotach, a nie faktycznych badaniach, to ja tak na marginesie dodam własne doświadczenie - z moim mężem pracujemy razem od ćwierć wieku, on teoretycznie niedawno przeszedł na emeryturę, ale w praktyce nadal mi w pracy pomaga, bo ma dłuższe doświadczenie i genialne rozwiązania problemów... obawiam się, że moje przejście na emeryturę (przy czym jeszcze mi sporo brakuje) niewiele zmieni, nadal będziemy przebywać ze sobą non stop. 🤷‍♀️

      Nawiasem mówiąc, on nie jest z tych, których w domu trzeba parkować na uboczu, coby nie zawadzał, mnie się dostał lepszy model, co nie tylko w pracy ale i w domu pomaga. 😅

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka