riki_i
07.07.26, 17:09
Tak, wiem, że juz kiedyś założyłem taki wątek, ale teraz mam na podorędziu artykuł z dobrymi cytatami.
1. Teresa i jej mąż, oboje na emeryturze, Teresa choruje z powodu tego, że mąż jest na stale w domu
Teresa jest stale poirytowana, ma kołatania serca, czasami drżą jej ręce, miewa dziwne nastroje, bywa, że płacze bez powodu. Mówiła o tym nawet swojej rodzinnej lekarce, ta poleciła zioła na uspokojenie. Ale nie pomagają.
— Bo we mnie jest coś takiego, że je nie mogę na niego patrzeć — mówi Teresa. — Wszystko, co mówi czy robi, doprowadza mnie do pasji. A przecież niby źle nie mamy, dwie emerytury, nie jesteśmy chorzy. Moglibyśmy żyć w miarę spokojnie
2. Amerykański ekspert dr Clifford Johnson
Podobnie jak japońskie żony, amerykańskie gospodynie domowe rezygnowały z zajęć poza domem, aby opiekować się dziećmi, ale kiedy dzieci dorastały i się wyprowadzały, kobiety znów miały czas na aktywności i towarzystwo poza domem. Jednak kiedy mężowie przechodzili na emeryturę, jakość życia ich żon szybko się pogarszała. Johnson relacjonuje, że żony mówiły z desperacją: "Wariuję", "Chcę krzyczeć", "On doprowadza mnie do szału", "Jestem zdenerwowana" lub "Nie mogę spać".
Podobnie jak japońscy emeryci, amerykańscy mężowie zmuszali się do zajmowania miejsc, w których ich żony przyzwyczajone były do posiadania własnego autorytetu: domu, a zwłaszcza kuchni, i wykonywania obowiązków domowych. Kiedy mężowie rozładowywali poczucie straty, popadając w depresję, nieczułość lub przemoc, relacje między małżonkami pogarszały się do tego stopnia, że żona czuła się źle fizycznie, emocjonalnie i psychicznie, rozwijając u niej zespół nadpobudliwości psychoruchowej" — czytamy w artykule "Leaves Falling in Japan — Retired Husband Syndrome" autorstwa Barbary Lawrence.
No to ja proponuję profilaktyczną eutanazję spracowanych kuni, nieprzydatnych już w pracy, a zbędnych w domu.Btw świnie w "Folwarku zwierzącym" oddały przodownika pracy konia Boksera do rzeźni. Słuszna to była i dalekowzroczna decyzja!