mo_cuishle_26
13.07.26, 21:28
i to rozrywkę pierwszorzędną.
W sumie nie spodziewałam się takich atrakcji w poniedziałek. No bo czego tam nie ma?! Wszystko jest, a chyba najbardziej podobają mi się delfiny i ośmiornice przejmujące kontrolę nad światem.
A osobiście waham się z zazdro między życiem Nastii a Misii, jedna została burżujką z własną służbą a druga komunistką.
A temat wbrew pozorom poważny, panie 50plus skarżą się na brak wnuków
Ewa, która mieszka z kotem, owczarkiem i labradorką mówi: "jak chcesz mamo mieć wnuki, niech się Antek postara". Antek to Ewy brat. Niestety jego dziewczyna ma anoreksję.
Trzy osoby z pokolenia urodzonego w latach 60. opowiedziały mi, dlaczego nie zostały babciami.
Joanna, tuż przed sześćdziesiątką: – W naszym pokoleniu było mnóstwo niechcianych ciąż wynikających z tego, że on i ona napili się winka, był seks bez zabezpieczeń i dalej… wiadomo. Ludzie musieli naginać życie do faktu, że pojawi się dziecko. A teraz jest dobra antykoncepcja i skończyły się wpadki.
Małgorzata, pięćdziesiąt plus: – Jedna z moich córek ma ciężką depresję, druga identyfikuje się jako osoba bezpłciowa, trzecia jest komunistką. A ja się zastanawiam: gdzie był błąd?
Najlepiej jakby ludzie przestali się rozmnażać i ustąpili miejsca zwierzętom. Może kolejną cywilizację zbudują ośmiornice albo delfiny i to będzie cywilizacja lepsza. Bo ten świat jest cały do dupy.
Też byłam buntowniczką, może bardziej do wewnątrz niż w realnych działaniach, ale my się buntowaliśmy przeciw obiektywnemu złu, jakim była peerelowska opresja. A Dominisia i jej wiecznie upaleni blantami znajomi… nie chce mi się już o tym gadać. Bywam u „Misi" przynajmniej raz w miesiącu. Mieszkanie, gdzie wszystkie trzy dziewczynki się wychowały, jest teraz biurem organizacji, trochę noclegownią dla znajomych spoza Warszawy, a trochę pracownią, bo Dominika wypala figurki, które sprzedaje przez internet. Są piękne, pokażę ci. Oczywiście pieniądze z tych figurek nie wystarczają nawet na światło i ogrzewanie Bemowa, mimo że część z nich schodzi za euro przez sklep Brygitty, obecnej żony Roberta, pani od pamiątek. Więc Dominika musi jeszcze dorabiać: sprzedaje truskawki pod Carrefourem, przez pewien czas była kasjerką w Biedronce.
– Jest cały czas singielką?
– Miała związki i z chłopakami, i z dziewczynami. Poliamoria… Takie, widzisz, klimaty. Ja jej niczego już narzucić nie mogę. Nigdy chyba nie mogłam. Martwię się tylko, że robi ze swoim ciałem jakieś dziwne rzeczy.
– W sensie erotycznym?
– To też, ale myślę o tatuażach, kolcach w różnych miejscach, skaryfikacjach, deformowaniu języka i uszu. Raz wdało się zakażenie, była w szpitalu. Lekarz kazał jej kategorycznie powyciągać te wszystkie szpile z ciała, ale się nie posłuchała. Tyle dobrego, że „Misia" i Klementyna mają świetny kontakt. Dominika była kilka razy u siostry w Oslo i wiem, że dziewczynki się kochają i obie kochają Darię, która mieszka ze mną i moją mamą w domu, który zbudował ojciec.
więcej tu:
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32902730,maja-po-troje-doroslych-dzieci-ale-wnukow-brak.html