tiffany_obolala
15.07.26, 00:59
Był sobie człowiek, który przez ostatnie 10 lat na zmianę pił i groził samobójstwem, z przerwami na zaleczanie depresji.
W momentach trzeźwości był świetnym kompanem.
Rok temu opowiedział komuś o aktywnych myślach S. Ten ktoś poinformował jego partnerkę i sam nakłaniał go do podjęcia leczenia. Od partnerki wiemy, że pił coraz więcej i depresja była coraz głębsza.
Niedawno wypisał się z życia na własnych zasadach.
Czy można mu było pomoc? Jak?
Tak obok wątku o alkoholiku i twardej miłości. Bo w przypadku choroby alkoholowej sprawa wydaje się oczywista. A jak straszy S? Czy można wezwać karetkę i oni naprawdę zareagują, nawet jeśli narąbany pacjent na ich widok wszystkiemu zaprzeczy i odmówi hospitalizacji?