Dodaj do ulubionych

O genealogii - taka sytuacja

24.07.26, 18:13
W związku z wątkiem o badaniach genetycznych, opiszę Wam pewną sytuację i ciekawa jestem, jak ocenicie bohaterów. Jest sobie Agnieszka, kobieta po czterdziestce, która ma siostrę cioteczną, Zytę. Zyta interesuje się genealogią, robi drzewo genealogiczne rodziny, rozmawia o tym z krewnymi. Agnieszka w wieku nastoletnim usłyszała od sąsiadki, że jest adoptowana, pytała rodziców, powiedzieli, że to bzdura. Ponieważ jednak czuje, że pod wieloma względami różni się od reszty rodziny, to co jakiś czas pytała znowu, rodzice za każdym razem zaprzeczali. Zyta w rozmowie z Agnieszką mówi, że wyśle swoje DNA do badań. Może wysłać trzy próbki. Agnieszka prosi, żeby wysłała próbkę jej DNA, to się raz na zawsze rozstrzygnie, czy jest adoptowana. Zyta się zgadza, wysyłają próbki Zyty, jej dziecka i Agnieszki. Przychodzi wynik - Zyta jest spokrewniona ze swoim dzieckiem, co było do przewidzenia, ale nie ma żadnego pokrewieństwa między nią, a Agnieszką. Agnieszka z wynikami idzie jeszcze raz do rodziców, konfrontuje ich z tymi wynikami. Rodzice Agnieszki mają żal do Zyty, robią jej wyrzuty i obgadują do krewnych, że to przez nią się wydało i jej wina, że Agnieszka ma do nich żal.
A jak Wy uważacie, wina Zyty czy nie?
Zmieniłam pewne dane, żeby się nie dało zidentyfikować, ale sytuacja jest prawdziwa.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:18
      Zyta mogła robić co chciała ze swoim DNA.
      A rodzice powinni powiedzieć o adopcji.
    • bene_gesserit Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:19
      Wina rodziców. Dlatego właśnie obwiniają Zytę.
    • milva24 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:22
      Dorosła kobieta sama może podejmować decyzje, rola kuzynki, która użyczyła materiału do badań jest drugorzędna. Rodzice mogli sami w odpowiedni sposób opowiedzieć o adopcji gdy Agnieszka była dzieckiem to teraz by nie było afery.
    • nick_z_desperacji2 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:22
      Przede wszystkim, dziecko ma prawo wiedzieć, czy jest adoptowane. To istotna informacji np. przy zbieraniu wywiadu lekarskiego i pytanie o choroby w rodzinie. Co z tego, że w rodzinie Agnieszki nikt nie miał raka, skoro ona nie jest z nimi spokrewniona?
      A tak poza tym, to obie wykorzystały swój materiał biologiczny i mają do tego prawo. Nie mogą za to porównywać DNA bez zgody jego dawcy.
    • primula.alpicola Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:22
      Winni są wyłącznie rodzice.
    • nick_z_desperacji2 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:27
      Ciekawe, co zrobiliby rodzice, gdyby Agnieszka potrzebowała np. przeszczepu szpiku. odmówiliby badań? Mieli pretensje do lekarzy, że poinformowali pacjentkę o braku zgodności? Czy zakneblowaliby lekarza i wmawiali, że "niestety, ale nie pasują".
      • a23a23 Re: O genealogii - taka sytuacja 25.07.26, 20:52
        nick_z_desperacji2 napisała:

        > Ciekawe, co zrobiliby rodzice, gdyby Agnieszka potrzebowała np. przeszczepu szp
        > iku. odmówiliby badań? Mieli pretensje do lekarzy, że poinformowali pacjentkę o
        > braku zgodności? Czy zakneblowaliby lekarza i wmawiali, że "niestety, ale nie
        > pasują".

        Nie trzeba nikogo kneblować, bo lekarz nie ma prawa powiedzieć nic o pokrewieństwie między nimi, jeżeli to nie było celem badania. Celem badania było określenie zgodności profili między biorcą przeszczepu, a potencjalnym dawcą. Jeżeli wychodzi brak zgodności to się mówi, że to brak zgodności, a nie że mamy taką niespodziankę, nie jesteście państwo ze sobą spokrewnieni.
    • szarmszejk123 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:31
      Oczywiście, że nie. Agnieszka to dorosła kobieta i to ona tego chciała.
    • lauren6 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:33
      Gdzieś już czytałam tę historię.
      Winni są jedynie rodzice adopcyjni, którzy okłamali adopcyjną córkę.
    • 35wcieniu Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 18:42
      Wina w jakim sensie?
      Dwie dorosłe kobiety z własnej nieprzymuszonej woli zrobiły sobie badania, a ktoś ma rozstrzygać o WINIE jednej z nich? big_grin
    • heca007 Re: O genealogii - taka sytuacja 24.07.26, 19:24
      Nie ma winy Zyty. Agnieszka miała prawo zrobić ze swoim DNA co chciała tongue_out I miała też prawo wiedzieć czy jest adoptowana.
    • iwles Re: O genealogii - taka sytuacja 25.07.26, 00:40

      I to jest plus takich badań, że wreszcie w wieku 40 lat, Agnieszka poznała prawdę, którą poznać chciała.
    • arthwen Re: O genealogii - taka sytuacja 25.07.26, 02:54
      Wina leży wyłącznie po stronie rodziców Agnieszki.
    • nellamari Re: O genealogii - taka sytuacja 25.07.26, 07:31
      Zatajenie adopcji to gruby kaliber, natomiast w tamtym pokoleniu to była raczej norma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka