w moim malzenstwie:(

28.11.04, 16:40
Dziewczyny zaczyna sie dziac zle, skaczemy sobie do oczu, ublizamy,
denerwujemy na wzajem.
Jestesmy malzenstwem z rocznym stazem a ja nie wiem jak dalej bedzie
wygladalo nasze zycie.
Placze z bezradnosci, schudlam, zmizernialamsad
Czy jest nadzieja na poprawe sytuacji?
    • nitka111 Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 18:48
      Nic dokładnie nie piszesz, więc trudno coś poradzić. Jestem od czterech lat
      mężatką, obydwoje z mężem jesteśmy osobami które pokrzyczą i od razu im
      przechodzi. Teraz już nauczyliśmy się rozmawiać ale początki były takie , że co
      chwilę któreś chciało się wyprowadzić. Może po prostu musicie się dotrzeć. Nie
      wiem ile się znacie i o co się kłócicie, więc turdno mi dać jakąś radę.
      W każdym razie trzymaj się, pozdrawiam Anita
      • kalina_p Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 19:47
        Hej!
        My ponad dwa lata po slubie a wlasnie odtatnio na stakie "kryzysy" zlapaly,
        klotnie o byle co, krzyki, docinki, nieodzywanie, koszmar. To chyba czas na
        dotarcie sie, racja... Przechodzi pierwszy szal zauroczenia i dopada czlowieka
        proza zycia, czyli przyslowiowe rozrzucone skarpetki. Wiesz, co nam pomoglo?
        Spokojnie pogadalismy w ktorej (rzadkiej wtedy) spokojnej i milej chwili i
        postanowilismy, ze oboje bedziemy sie bardzo, bardzo starac. Dlaczego? Bo sie
        kochamy, mamy Kindziorka, i co najwazniejsze, wymazalismy slowo ROZWOD ze
        slownika. Kiedys w jakims poscie tu na forum to przeczytalam i pomaga. Jak
        zalozysz, ze rozwodow nie ma i i tak musisz sie z tym potworem do konca zycia
        meczyc (hehehe!) to jakies bzdurne klotnie staja sie niewazne. Bo co znaczy
        jeden dzien zepsytu wobec perspektywy 50 lat razemsmile))))
        Pozdrawiam!
    • adsa_21 Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 20:11
      u mnie tez roznie bywa..czasami wydaje mi sie ze w ogole nie znam tego
      czlowieka, boje sie przyszlosci.
      Pogadamy? ale nie tu..zapraszam na priv.
    • sarabi1 Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 20:11
      moze to chwilowy kryzys.U mnie tez tak bylo w pierwszym i drugim roku
      malzenstwa.A teraz po 9-jak dwa golabki.Problemy,stresyitp.Pogadajcie
      spokojnie,moze urlop?Trzymaj sie cieplo
      • jasmina251 Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 20:56
        a w moim jest bardzo róznie
        Jesteśmy ze sobą ponad 4 lata i kryzys mamy juz za sobą
        Nie można przy pierwszej lepszej kłótni zakładać żę rozwiedziemy się no chyba
        że sytuacja jest extremalna
        Nas bardzo zbliżają problemy bo wtedy wiemy że możemy na siebie liczyć
        MÓj mąż jest dla mnie bardzo dobry ale czasem nie jest wyrozumiały i z tego
        rodzą się konflikty
        Jednak wiem żę z nikim innym nie byłoby mi tak dobrze
        Pozdrawiam Justyna
    • kalina_p Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 21:02
      Jak dobrze poczytac, tez mialam taki watek zaczac...
      Trzymaj sie i podchodz do wszytskiego spokojnie.
    • gagunia Re: w moim malzenstwie:( 28.11.04, 21:05
      rok po slubie mialam podobnie - wojny na slowa i noze. lataly talerze. trwalo
      to kilka miesiecy, po czym przyszlo jakies dziwne olsnienie i z dnia na dzien
      wszystko zaczelo wracac do normy. nie wiem skad ten kryzys ani nie wiem jak z
      niego wyszlismy..........
Inne wątki na temat:
Pełna wersja