sowa_hu_hu 17.12.04, 09:26 własnie sie pakuje powiedziała zebyśmy sie w końcu wyprowadzili bo ona ma nas dość Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joasiiik25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 09:29 sowko serio? przeciez jest zima, nawet mroz na dworze(wiem bo wrocilam z zakupow) co zrobisz????co z synkiem? sprobuj porozmawaic chociaz sadze,ze gdy sie uslyszy takie slowa to nawet rozmawiac sie nie chce. Trzymaj sie mimo iz uwazasz,ze cie nie lubie (lub odwrotnie) Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 09:30 sowa, przestan. to pewnie glupia gadka w zlosci. nie wierze, ze powaznie tak mysli i kaze wam sie zbierac w srodku zimy i w dodatku przed swietami. rzuc walizki, zamknij sie na klucz w pokoju i poczekaj az emocje opadna. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 10:05 jak zaszłam w drugą ciąże to mi powiedziała że mam mieszaknia szukac bo panna z dwójką dzeci nie ma miejsca pod jej dachem... teraz mi powiedziała że jestem nierobem - powtarza mi to co dzień , że jej w niczym nie pomagam , że jestem beznadziejna , ze ona nas utrzymuje a my w zamian nic itp... jak przyjedzie tata to opowie mu swoją wersje - on uwierzy jak zwykle jej i zostane jeszcze przez niego zgnojona... chciałam jechac do babci (mamy mojego taty) ale nie chce mieszac w to rodziny bo wiem jaka będzie awantura... mój fact mówi zeby przeczekac do nowego roku i wtedy on znajdzie prace i sie wyniesiemy ale ostatnio tez tak mówił i co? dalej nie ma pracy i tkwimy tutaj... cała jestem zaryczana - nie wiem co robić... wiem ze słowa mojej mamy sa prawdziwe! może faktycznie nie pomagam jej tyle ile powinnam ale ona mi nawet nie daje szansy sie wykazać - wszystko robi za mnie bo jej sie starsznie spieszy! wszystko musi byc teraz - okna pomyte dzisiaj bo jutro będzie za późno - i tak jest we wszystkim - potem ja wychodze na nieroba... a tego co zrobiłam niegdy nie widzi... boże jak mi jest źle... nie wiem co robić Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 10:10 wiem co czujesz, bo moja mama tez jest w goracej wodzie kapana i wiecznie miala do mnie pretensje, ze jeszcze cos jest nie zrobione. dlatego ustalilysmy swoje terytoria i jest ok. nie martw sie, wytrzymajcie jeszcze te 2 tygodnie do konca roku, mozer rzeczywiscfie cos sie "ruszy" z praca. trzyma sie i po prostu schdz mamie z drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 10:29 Sowa strasznie ci wspolczuje. Ale doskonale wiesz co masz zrobic- WYNOSIC SIE STAMTAD JAK NAJSZYBCIEJ. Wmieszaj rodzine jesli trzeba i PO PROSTU sie wynies. Wiesz to od pol roku conajmniej. Wiesz co mysle? Mysle ze twoja mama jezdzi po tobie wiecej niz powinna bo czuje ze ma nad wami wladze. I w dodatku ma racje. I w dodatku wasze wysilki by sytuacje zmienic sa nieefektywne. Twoje intencje sa w tym momencie niewazne- takie sa fakty. Fakty sa ze z facetem przebieraliscie w mieszkaniach, on marudzil przy pracach (przynajmniej tak opisywalas) zamiast brac co daja i w nogi. I teraz za to placicie. Twoja mama cie obraza poniza i kaze ci sie wyprowadzic. Ty jej zapraszasz kogos na Świeta i sie roztkliwiasz jaka ona zla i ze nigdy cie nie przytulila. Sowka co ty masochistka jestes?? Twoja mama cie poniza bo wie ze MOZE. Bo TY jej na to pozwalasz. Bo znowu nic nie robisz. Bo poczekacie do niowego roku znowu sie rozejdzie po kosciach i za miesiac napiszesz koleny taki post. Sowa! Walnij lbem w sciane! Zacznijcie w koncu myslec i dzialac. Twoja mama uwaza ze jestes beznadziejna a ty grzecznie grasz role beznadziejniej, nieroba i co tam ona sobie zyczy. Naprawde kibicuje ci szczerze. Ale dorosnij, Sowa, dorośnij. Od X lat mieszkasz z czlowiekiem z ktorym ci zle. I co? I pstro. Nie stac was na mieszkanie samodzielne- poszukajcie malzenstwa z dzieckiem i wynajmijcie cos na spolke. Albo samotnej matki. Facet nie moze znalesc pracy- niech na czarno robi czy w supermarkecie palety rozwoci. Moj maz ynteligent wapno mieszal i zaprawe kladl jak bylo trzeba, a na poczatku we wlasnym mieszkaniu zaliczylismy wylaczenie pradu tacy bylismy bezkasiasci i zadluzeni. Ale u rodzicow nie miszkalam ani dnia bo by bylo dokladnie tak samo jak u was. Z moja mama mam stosunki poprawne, niemniej jednak kazda pomoc z jej strony jest rozliczana niepienieznie- tez zawsze oberwe pare tekscikow w stylu ze jestem beznadziejna i do nieczego w zyciu nie doszlam. Dlatego trzy razy sie zastanowie jak do niej zadzwonie, dzwonie jak mam noz na gardle i bule opiekunce za komfort nieproszenia mamy, chociaz tak naprawde srednio mnie na te opiekunke stac ) Sowa! NIE JESTES BEZNADZIEJNA. NIE JESTES NIEROBEM. Tylko zrob cos wreszcie z ta sytuacja niech mama wreszcie zobaczy co to znaczy nie miec dzieci niech twoj facet nareszcie zobaczy co to znaczy byc ojcem a ty naraszzcie zobacz co to znaczy byc pania domu. Odpowiedz Link Zgłoś
lolka11 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 10:59 Popieram wieczna-gosie. Sowa, nie zycze Ci zle, ale naprawde nic nie robicie, aby zmienic wasza sytuacje...no sorry.... Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:01 Popieram w całej rozciągłości. Z ust mi to Gosiu wyjęłaś. Sówko zrób jak ci radzą i opuść ten dom, bo to się kiedyś dla Ciebie źle skończy. Jak ktoś słyszy codziennie, że jest beznadziejny, to nie wiem jakim by wspaniałym był człowiekiem naprawdę - prędzej czy później zaczyna w to wierzyć. I to jest straszne. Uciekaj jak najszybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:23 Podpisuje się rekami i nogami pod tym co powiedziała Gosia. Spieprzajcie do tej babci i już mieszkając u niej szukajcie pracy i mieszkania do wynajęcia. Zobaczysz, że się uda. Przy matce nic się nie uda, bo raz - nie macie motywacji, a dwa - wykończycie się psychicznie. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
197575a Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:51 Jeśli rzeczywiście jest jakaś babcia, która Was przyjmie, to przeprowadźcie się jak najszybciej; a może Wam jakoś pomogą rodzice, rodzina Twojego niemęża ?- nie wiem, nie znam sytuacji, ale wyprowadźcie się, bo Twoja mama nie umie tego inaczej zakomunikować , ale ona swoim zachowaniem chce Cię zmusić do większej samodzielności. Stanowicie rodzinę- Ty , Twój niemąż i Marcel- to powinno się dla Was liczyć, koszty utrzymania będą duże, ale wszyscy je ponosimy, jeśli niczego nie zrobicie, sytuacja się powtórzy za jakiś czas i będzie wracała jak bumerang. Popieram Wieczną-Gosię. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:46 Sówko Gosia Wieczna świetnie to ujęła, co ja chciałam Ci powiedzieć. Jak trzeba wprowadź się na trochę do babci, zwiększy Wam się motywacja szukania pracy i mieszkania. Życzę Ci jak najlepiej, prawda jest jednak taka, że musisz wziąść się w garść, wyprowadzić się, nawet jeśli mielibyście na początku niewiele mieć w nowym domu, jeśli musielibyście mocno zacisnąć pasa. I nie pozwól sobą pomiatać. Jesteś dużą dziewczynką, poradzisz sobie bez mamy, będziesz szczęśliwsza, zacznie się wreszcie układać. Tak bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max spokojnie... 17.12.04, 10:48 Mama cię napewno bardzo kocha. Sama piszesz że bardzo Ci pomogła nie raz. A TY co Ty zrobiłaś dla swojej matki? Dlaczego uważasz, że ona ma Ci ciągle coś dawać i Ci pomagać? Czas dorosnąć dziewczyno i stanąć na własnych nogach, rób wszystko po kolei a nie na skróty. Nie chcę Cie krytykować, nie znam Cię ani dokłądnie Twojej sytuacji. Po lekturze paru wątków uważam, ze powinnaś podjąć ostateczną decyzję o "odcięciu pępowiny"! Zacznij żyć swoim życiem, masz dzieci, dorośnij. Rodzice nic już dla Ciebie nie muszą robić, mogą ale nie muszą! Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: spokojnie... 17.12.04, 11:57 Wiesz co Ula, Ty chyba należysz do tej kategorii, która uważa, że matkom należy się cześć i uwielbienie tylko za to, że urodziły i dały jeść i dach nad głową. Kiedy ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział, że nie samym chlebem żyje człowiek. Dach nad głową i jeść daje też dom dziecka. Matka to taki sam człowiek jak każda inna osoba i wredne wśród nich też się zdarzają i nie widzę powodu, żeby wpedzać Sówkę w poczucie winy, bo i bez tego czuje sie podle. Droga Sówko, bardzo mi przykro. Całkowicie zgadzam się z wieczną-gosią, tylko niezalezność pozwoli Ci na ułożenie relacji z matką wg. własnych potrzeb i wyobrażeń. Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: spokojnie... 17.12.04, 12:03 Z ta roznica, ze dom dziecka daje dach nad glowa do 18 roku zycia )). Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: spokojnie... 17.12.04, 12:12 Isma, masz rację, tylko od kogo mamy oczekiwać wsparcia w trudnych chwilach jak nie od rodzonej i podobno kochającej matki? Sorry, pewnie w ogóle nie powinnam się odzywać, bo od razu czuję jak podnosi mi się ciśnienie i poziom adrenaliny. Niestety, jest to temat dla mnie równie bolesny, jak dla Sówki, mimo, że życie nam się inaczej ułożyło. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: refleksja zupelnie na marginesie 17.12.04, 12:19 Jasne, tylko widzisz, z tym wsparciem to bywa roznie. Nie zawsze madre wsparcie polega na bezkrytycznym akceptowaniu zyciowych wyborow kochanej osoby. Znam taka matke alkoholika (lat 37, kawaler) - mamusia go utrzymuje, odbiera ze "zlobka", pociesza - i w ten sposob facet ma zero motywacji do czegokolwiek, od podjecia pracy do rzucenia kielicha, wiecej, za wszystkie swoje zyciowe niepowodzenia mamusie obwinia, bo przyzwyczajony, ze ona za jego zycie odpowiada. Abstrahuje w tej chwili od tytulowego problemu, od formy, w jakiej ten brak akceptacji sie wyraza - ale jednak mysle, ze - jako ze nasi rodzice szczesliwie sa odrebnymi bytami od nas - do wlasnego zdania maja prawo... Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: spokojnie... 17.12.04, 12:26 wcale nie wiesz co uważam, ale skoro Cię to interesuje to napiszę kolejny raz na tym forum: kiedy dziecko zaczyna żyć własnym życiem, układa sobie swój los tak jak ono chce nie bacząc na rodziców, kiedy zaczyna być dorosłym i dojrzałym i chce robić wszystko po swojemu to musi zacząć być także odpowiedziale za swój los, a nie tkwić pod spódnicą mamuni. Sowa powinna dawno się wyporwadzić. Matka nie musi jej pomagać. Wcale nie uważam że rola matki kończy się na urodzeniu i wychowaniu. Jeżeli matka chce to moze utrzymywać swoje potomstwo do grobowej deski jeżeli jej to pasuje. Ale matce Sowy wyraźnie to nie pasuje, a Sowa będąc dorosłą kobietą powinna to zrozumieć i uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu ula_max 17.12.04, 15:44 w niektórych sytuacjach mama mi pomogła a w niektórych dla mnie bardzo trudnych mnie zostawiła (np kiedy poroniłam) więc nie wybielaj osoby mojej mamy... pytasz czy ja dla niej coś zrobiłam - tak jakbyś z gówy zakłądała że nic nie zrobiłam - przynajmniejn ja to tak odebrałam... skąd wnioski ze ja uwazam ze mama ma mi pomagać? za kogo mnie masz? za jakiegoś pasozyta? za człowieka który nic z siebie nie potrafi dać? jesli piszesz że mam astanąc na własnych nogach to moze napisz jak? próbowałam ale sama nie dam rady - czy to tak trudno zrozumieć? co miałaś na mysli mówiąc żebym robiła po kolei a nie na skróty...? wiesz gdyby to było takie proste spakowac manaty i sie wynieśc już dawno bym to zrobiła... nie osądzaj mnie tak łatwo bo przeciez nie wiesz jak dokładnie jest... nie zebym miała do ciebie pretnesje... sama wiem ze nie jestem idealna i ze powinnam byc lepszą córką... ale nie jestem jakąś totalną beznadzieją żebym zasługiwała na to jak traktuje mnie moja mama... Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Re: sowa_hu_hu 20.12.04, 07:19 Widzisz Sowo wcale Cie źle nie oceniam, oceniam źle całą tą chorą sytuację. W innym poście piszesz że mama ma bardzo dobry kontakt z Twoja siostrą, nawet sama próbowałaś to Twojej mamie uświadomić. Więc wniosek taki ze tylko pomiędzy Tobą a Twoją matką jest coś nie w porządku. Czy się myle? Dalej konflikty między Wami są już od X lat. Czyżbym znowu się myliła? Piszesz ze próbowałaś wiele razy, ale co próbowałaś? Wyprowadzić, się dorosnąć, wynająć mieszkanie, z tego co piszesz - mogę tu coś przekręcić - to ze swoim "niemężem" mieszkacie u mamy i jesteście na jej utrzymnaniu, przecież to świętego by wyproowadziło z równowagi! Nie okłamuj się Tobie się nie chce żyć na włąsną ręke, Tobie jest wygodnie, bo jakby co to mamusia pomoże. Zrobiłaś w swoim życiu napewno coś wbrew rodzicom, coś co ich uraziło, teraz zbierasz żniwo. Nie wmawiaj mi że od urodzenia matka Cie szmaci! Bo nikt w to nie uwierzy. Zacznij zyc swoim zyciem dziewczyno i nie mów że się nie da. Bo wszystko sie da jak się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
laura4 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:03 Wieczna gosia ma 100% racje i podpisuję się pod jej postem obydwiema rekami. Mieszkałam trochę z teściami, trochę z rodzicami ale w końcu wynajęliśmy starą rozwalającą się chatkę bez łazienki i z wychodkiem na podwórku. I w tej chatce spędziliśmy bardzo szczęśliwe 2 lata małżeństwa. Gdy wreszcie poszłam do pracy mogliśmy wynająć małe 2-pokojowe mieszkanko. Nigdy o nic nie prosiłam moich rodziców w dorosłym życiu. Bardzo Ci współczuję ale rozumiem też Twoją mamę. Jej pokolenie troche inaczej patrzy na świat i na życie. Może trochę więcej odpowiedzialności za swoje życie... Odpowiedz Link Zgłoś
jarzebina_cz Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:30 Sówko, pewnie pamiętasz mój wątek o toksycznym ojcu i strasznych wspomnieniach z dzieciństwa... Sama się wypowiedziałaś w temacie i nie żałowałaś dobrego słowa Ja wyprowadziłam się z rodzinnego domu dwa lata temu i przeprowadziłam do innego miasta, do męża. Nie było łatwo zostawić świetnej posady, przyjaciół, mamy, ale nie żałuję. Nie mam tu pracy, nie mam znajomych, całe dnie spędzam sama ze synkiem , bo tatuś pracuje od świtu do nocy, ale i tak bilans wychodzi na plus... Czasami jest mi ciężko i czuję się bardzo samotna, wydaję majątek na telefony do mamy i przyjaciółek, ale nie żałuję... Gdy się wyprowadziłam nareszcie zaczęłam swobodnie oddychać... Nikt już mną nie pomiata, nie krytykuje na każdym kroku, nie niszczy. A jak przyjeżdżam do domu - raz na dwa miesiące - jestem najukochańszą (bo jedyną córeczką na świecie. Uciekaj Sówko, jak najdalej i jak najszybciej. "Kochać to nie znaczy, zawsze to samo...", czasami trzeba się oddalić, żeby móc kochać i przebaczyć. Myślę, że wyprowadzka to jedyny sposób, żeby uzdrowić Twoje relację z mamą. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaszyma Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 11:13 Sówko, bardzo Ci współczuję, ale.... wieczna gosia ma rację. To także Wasza wina/zasługa że jest jak jest. Wynajmijcie chociaz małą kawalerkę, albo wyprowadz się do rodziny, cokolwiek, ale uciekaj z tamtąd. Ja sie wyprowadziłam od rodziców i od razu wszystko sie poprawiło. Porozmawiaj z mama bez emocji, na spokojnie, może pozowli Wam pomieszkać jeszcze do końca roku, albo do świat, a jak nie, to zmiataj z tamtąd. Na pocioeszenie Ci powiem, że ja się wyprowadziłam na trzy dni przed Świętami Wielkanocnymi, a Ty masz troszke więcej czasu! Powodzenia Sówko! Odpowiedz Link Zgłoś
kubusala Sowa... 17.12.04, 12:04 Twoja sytuacja przypomina mi sytuacje mojej kuzynki, która mieszka z mężem i dzieckiem u swojej matki. Wiecznie sie kłóca, wiecznie sie wyzywają, wiecznie Ja matka z domu wywala i Ona wiecznie szuka mieszkania. potem sie godza i Ona przestaje szukac mieszkania i wszystko wraca do "normy". Milion razy juz Jej tłumaczyłam,że jak nie oderwie pępowiny od matki to zawsze będzie poniżana przez Nią. Matka ich utrzymuje i ma władzę. Skoro nie udało mi się dać kuzynce kopa w tyłek, to Tobie pewnie tym bardziej. Wiem,że to nie takie proste, ale zastanawiam się dlaczego tak sie boisz samodzielności? bo to pewnie o to chodzi. Podziwiam Ciebie i Twojego faceta: skoro byliscie na tyle dorośli,żeby zostac rodzicami to bądźcie do cholery dorośli do końca. Chyba,że chcesz aby Twoje dziecko ogladało scenki kłótni z matką..? Sowa, nie chodzi mi o to żeby Cie oceni8ac, ale jak może w końcu 20 osób Toba szarpnie to sie opamiętasz. Pamietaj im szybciej ptak nauczy sie samodzielnie zdobywac pokarm tym lepiej mu to bedzie szło, a jak tylko będzie siedział w gnieździe i dziób otwierał to jak zabraknie zywiciela-z głodu zdechnie. pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: Sowa... 17.12.04, 12:43 Sowa, ja sie zgadzam z gosia.. tak cie tu czasem czytam i mam wrazenie ze tracisz kupe czasu na gadanie o swoich psiapsiolkach, innym pomagasz, a sobie nie pomozesz? moglabys te serialowo dramatyczne dylematy zastapic dzialaniem na swoja wlasna korzysc a chlopa twojego to na twoim miejscu bym dawno pogonila do roboty ja nie wiem na co wy czekacie??????? Facetem trzeba posterowac , nakierowac go na dobra droge, jak mozesz w ogole PATRZEC na takiego kolesia co 24/h siedzi przed komputerem? sami sobie winni jestescie ale przeciez nic stracone. Jestes mloda, nieglupia, zamiast narzekac bierz sie do roboty i jeszcze matce pomozesz trzymaj sie i przestan tak wglebiac sie w sytuacje swoich kolezanek , zastap to madrym dzialaniem na swoja korzysc. Odpowiedz Link Zgłoś
kuku-007 Re: Sowa... 17.12.04, 13:00 A ja uważam, ze mama zrobiła ci najlepszy prezent świateczny, jaki mogła: dała ci wolność. Dlaczego nie chcesz jej wziąć? Jesteś osobą dorosłą (w domysle - dojrzałą), masz dziecko, za które jesteś odpowiedzialna. Ciuchy ciążowe twojego projektu są super. W przyszłym roku zamierzam je nosić Masz w ręku wszystkie atuty, żeby stać się naprawdę samodzielną, samowystarczalną kobietą, której nikt nie napluje do kaszy. Dlaczego z nich nie korzystasz? Dlaczego tkwisz w uzaleznieniu od toksycznej osoby, która cie niszczy? Twoja matka z tego co piszesz jest bardzo podobna do mojej, nawet nie wiesz jak bardzo. tak samo mnie gnoiła, chociaż nie byłam na jej utrzymaniu, pracowałam i odnosiłam sukcesy. Niestety mieszkałam z nią i to wystarczało. Wiele lat temu wyprowadzaliśmy sie z hukiem w boze narodzenie, kilka miesięcy po ślubie. Propozycja, żeby chwilowo u niej zamieszkać wyszła od niej. Mój mąż nie zgodził się, żebysmy rozbudowali dom matki (za jej namowa) i zamieszkali razem na stałe, o co miałam do niego żal, ponieważ moim zdaniem było to rozwiązanie najlepsze dla nas w tamtym momencie. Byłam przyzwyczajona do toksycznych zagrań mojej matki, on jednak widział, że nie jest to normalne zachowanie. Bardzo szybko okazało się, że miał rację i wyprowadzka (dośc gwałtowna) była jedną z najlepszych decyzji w naszym zyciu, kto wie, czy nie najlepszą. Wreszcie mieliśmy spokój i wszystko inne, praca, finanse, od razu zaczęły się lepiej układać, między nami również MOja mama przez te lata w ogóle sie nie zmieniła. Teraz, kiedy pomyślę, że moglibyśmy mieszkać razem z nią, przechodzą mnie ciary i dziekuje Bogu, że mnie od tego ustrzegł. A trudno było tylko na początku. Szybko zrobiło sie radośnie, dumnie i spokojnie. I tak jest do dziś. Wieczna Gosia ma rację - wyprowadzka to najlepsze wyjście. I nie ma na co czekać (że święta, opłatek itp.) To niczego nie zmieni. Znów będzie przez chwilę lepiej, a potem... Lepiej będzie wtedy, kiedy się wyprowadzcie. Zrób to, sówko, a zobaczysz, że wolnośc (zwłaszcza ta psychiczna) to cudowny stan, którego nie zamienisz na żaden inny. Sorki, że się tak rozpisałam, ale domyślam się, co czujesz. Sama to ćwiczyłam pozdrawiam, kuku Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 12:50 Sówko, jeśli masz taką możliwość to siędo tej babci wyprowadź. Na pewno przyjmie was z otwartymi ramonami! a mieszanie rodziny w "wasze" sprawy? Przecież babcia do rodziny należy, i to najbliższej. Czego Ty się boisz, będzie awantura? No, to będzie! Może taka decyzja o natychmiastowej wyprowadzce spowoduje, że matka trochę ochłonie? Przemyśli? Z własnych doświadczeń wiem, że najważaniejsze to nie dać się wepchać w skórę tego słabszego. Unieś się honorem i naprwdę się wyprowadź! Nie znam szczegółow Twojej sytuacji, ale jeśli będziesz non-stop obrażana, poniżana itd, i bęziesz na to pozwalać to nie spodziewaj się żadnych zmian To Ty musisz w końcu podnieść głowę i powiedzieć KONIEC, NIE MASZ PRAWA! i wyprowadź się. Stań sięzmina i z łatwo nie wybaczaj! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 13:08 Sowa, Ja rozumiem, ze ty sie boisz nieznanego- glownie. Powiedz sobie tak- do toksycznego gniazda zawsze zdarzysz wrocic jesli ci sie kompletnie nie pouklada. Nie wyladujesz pod mostem, bo twoja mama oprocz tego ze za fajna nie jest nie jest swinia i cie przyjmie spowrotem. Ale przy takich decyzjach warto zaszarzowac. Zepniecie sie wtedy z niemezem, a swiadomosc ze ewentualnie trzebaby bylo wrocic z bagazem w zebach i powysluchiwac jakas pie.. ze sie wyprowadzasz i wracasz pozniej tylko doda ci determinacji Jak nie sprobujesz to sie nie dowiesz czy umiesz se poradzic Odpowiedz Link Zgłoś
samumer Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 13:19 Sądzac po braku odpowiedzi od autorki postu myślę, że chyba się jednak Sówka wyprowadza. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 13:44 Sówko, strasznie Ci współczuję tej sytuacji. Można teraz wiele doradzać, szkoda tylko, że chwile będą święta, niestety nie dla wszystkich wesołe i radosne... Jak można przed wigilią kogoś wyrzucić z domu, a potem usiąść do świątecznego stołu tak jakby nic się nie stało? Sowo, ściskam Cię mocno i trzymam kciuki, żeby wszystko się Wam jakoś poukładało. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu dziewczyny... 17.12.04, 15:38 jestem, jestem... rozmawiałam z babcią i po tej rozmowie wiem ze do niej sie wyprowadzic nie moge poza tym u niej w domu jest totalny remont o którym zapomniałam więc gdyby nawet to odpada... babcia niby by chciała pomóc ale wiem ze nie chce sie w to mieszać... więc jedyne co by mi teraz pozostało to dom samotnej matki... mój facet poprosił mnie o 2 tyg czasu , do nowego roku powiuedziałze znajdzie prace nawet za 700zł a drugie tyle będzie dorabiał i ze sie wyniesiemy... ostatnio tez tak mówił i nic z tego nie wyszło no ale jakiż ja mam w sumie wybór... postanowiłam dac mu te 2 tyg i jakos przebiedowac w tym domu... chociaz świąt sobie nie wyobrażam... tym którym sie wydaje ze ja chce tu mieszkac to źle sie wydaje... i wcale od mojej mamy nie wymagam , nie żądam pomocy! ja chciałabym zyć bardziej po swojemu ale ona mi na to nie pzowala , wiecznie sie wtrąca i krytykuje... nie jestem jakimś pasożytem - nie siedze całymi dniami i nie zbijam bąków! poza tym wytłumaczcie mi co to znaczy pogonić faceta do roboty??? mam mu pistolet do głowy przyłozyć? rozmaiwałm z nim tysiące razy na temat pracy nawet sie wykłócałam... co mam jeszcze zrobić? jeździć za niego na rozmowy kwalifikacyjne? on twierdzi ze szuka pracy ale nie ma ofert (chciał znaleźc prace za ok 2tys) - teraz twierdzi ze będzie szukał za połowe mniej zeby tylko sie wyprowadzić.... jeśli niektórym z was sie wydaje że mnie ejst tu dobrze - bo mamusia wszystko za mnie robi itp to sie mylicie... ja bardzo bym sie chciała wyprowadzić ale prawda jest taka że sama nie podołam choćby nie wiem co! dziecko jest za małe na przedszkole wiec do pracy iśc nie moge - a jesli chodzi o opiekunke to tyle samo bym musiała jej zapłacić ile bym zarobiła... a iśc do pracy tylko po to zeby komuś coś udawadniac jest bezsensem... ja naprawde chce zacząc zyć po swojemu , mieć swoje cztery kąty i prowadzić je tak jak ja uwazam za słuszne... zbyt wiele razy próbowałam żeby coś sie zmieniło ale jak ktoś nie zauwaza niczego pozytywnego tylko wciąż napiernicza to człowiek moze zwatpić... głupie przykłady - ugotuje jakiś pyszny obiad - mama nigdy mi nie powie ze dobre - zawsze sie musze dopytywac - a robie to przecież zeby rodzinie smakowało , zeby ona musiała tego robić... jak pieke ciato to zawsze słysze - a pocóż ty to pieczesz...? odniechciewa sie wszystkiego! moze to proste przykłady ale jakbyście słyszały ton mojej may i widzialy jej niezadowoloną mine tobyście zorozumiały... naprawde nie jest łatwo żyć z osobą która przeklina od samego rana - zaczyna od kota a kończy na mnie... wiecie jak trudno sie wtedy przełamac i zapytać - mamo , w czym ci pomóc? a z resztą co ja będe gadac... mogłabym pisac i pisać... zaraz usłysze ze to zadne problemy... a co do kolekcji to długa droga przedemną zanim coś na tymz arobie tak ze na to nie mam co liczyć na razie... naprawde moja sytuacja nie ejst łatwa przedewszystkim ze względu na finanse - tak ze nie moge tak poporstu spakowac sie , wziąść ddziecko pod pache i wyjść... mój niemąż musi mieć dostęp do komputera zeby coś zarobić... naprawde wiele tego jest... mam tylko nadzieje że te 2 tyg coś przyniosa a jesli nie to co... pozostanie mi dom samotnej matki a mojemu facetowi powróct do swoich rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: dziewczyny... 17.12.04, 15:51 sowko smieszny jest ten twoj facet, ma marzenia ale zero realizacji Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: dziewczyny... 17.12.04, 15:56 za szybko naciselam jakie on ma wyksztalcenie, ze marzy mu sie tak dobrze platna praca?wiesz ludzie dAaja sobie rade za 800zl i nie mieszkaja kontem u rodzicow. My trzy lata temu przenoszac sie do R. mielismy ok 1500zl i miko nie mial nagranej pracy, szukal tydz. znalazl zarabial 650 i dalismy sobie rade. sami bez pomocy rodzicow...moze warto zaryzykowac i zaczac samodzielnie zyc powodzenia ps: nie raz miko powtarzal,ze b. chce ze mna mieszkac i nawet jak trzeba bedzie to pojdzie rowy kopac by zarobic na utzrmanie i samodzielne zycie, facet po studiach i z tytulem mgr. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: dziewczyny... 17.12.04, 16:02 No więc właśnie... Mieszkając z rodzicami zarabiałam przynajmniej częściowo na swoje wydatki. Jeśli żyję "na swoim" to mogę mieszkać i z Misiem Uszatkiem czy innym Colargolem i nikt się nie wtrąca. Co do płac: różnie bywało, jak nie miałam wyjścia to byłam hostessą, kelnerką, tłumaczyłam debilne filmy, chodziłam na badania ankietowe, bez grymasów i czekania na propozycję wymarzonej pracy. Facet Sowy jest leniem patentowanym i kopa powinien dostać już dawno. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: dziewczyny... 17.12.04, 16:07 dokladnie kurcze trzeba byc odpowiedzialnym za swoje czyny, ja 3 lata mieszkam sama tzn nie u rodzicow. mieszkalam u nich jak bylam tzw panienka. Ja sie nie balam przeprowadzki, samodzielnego zycia razem z miko cieszylismy sie ze wspolnych zakopow do wynajmowanego mieszkania teraz po 3 latach nigdy bym nie cofnela czasu, stworzylismy dom dla naszego synka gdzie wiemy,ze nikt nam nie powie "wynocha" maz sam pracuje i nadal dajemy sobie rade. jestesmy wolni bo niezalezni Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Sówko 17.12.04, 15:57 Przeczytaj jeszcze raz co napisała Wieczna Gosia. Przykro mi ale masz chłopa nieroba, bo jednak o pracę za niską pensję nie jest zbyt trudno (zwłaszcza fizyczną i na czarno). Twojej mamie się nie dziwię, że jest wiecznie wściekła: dwie dorosłe osoby na utrzymaniu + dziecko. Świętego by krew zalała. Dziecko za małe na przedszkole? Są żłobki. Wiem, że to nie jest idealne rozwiązanie ale ludzie kiedy MUSZĄ pracować i samodzielnie się utrzymywać a opiekunka kosztuje tyle co pensja oddają dzieci do żłobków. Po to są. Chłopu postaw ulitimatum: znajduje pracę natychmiast albo niech spada do rodziców, gdziekolwiek. Tobie rodzice mogą pomagać ale nie widzę powodu żeby utrzymywali Twojego konkubenta tym bardziej, że zdaje się jest zdrowy. Rozumiem, że będziesz miała fatalne święta ale taka jest cena za brak samodzielności i wygodę. Twoja mama i tak IMO długę tę mocno nienormalną sytuację znosiła. Nie wyraża tego w fajny sposób ale już jej nie zmienisz. Zajmij się w końcu własną rodziną i własnym życiem a nie pomaganiem koleżankom czy zapraszaniem kogoś do matki na Wigilię. Sorry, że tak brutalnie ale postawiłam się w sytuacji rodziców utrzymujących bezrobotną, dorosłą parę z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: Sówko 17.12.04, 16:12 Zgadzam sie z przedmówczyniami-Twój chłop to kompletny nierób-fantasta, który nie liczy się z potrzebami Twoimi i dziecka a tylko z własnymi, blizej nieokreślonymi.Sorki za brutalną szerośc ale Ty również chyba zbyt długa zyłas w jakims wyimaginowanym , wirtualnym świecie-facet, ojciec dziecku( z tego co zrozumiłam wkrótce juz dzieciom), zamiast łapać kazdą robotę, marzy o wielkiej karierze i pozwala , by jego rodzinę utrzymywała tesciwa. Dla mnie obciach i nie dziwię się reakcji Twojej matki-widać taki kubeł lodowatej wody to jedyna rzecz, która pozwoli sie wam otrząsnąc z tego dziecinnego marazmu. Druga sprawa-pozwoliliście sobie na drugie dziecko w takiej beznadziejnej sytuacji ekonomicznej??? Toż to samobójstwo. Mimo wszystko pozdrawiam i zyczę znalezienia wyjścia z tej sytuacj. Pozdrawiam. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Sówko 17.12.04, 16:14 a to drugie juz w drodze? szczerze wspolczuje Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Maja45, Joasiiik25 17.12.04, 16:18 Jak wy czytacie, przecież Sowa nie pisze nigdzie, że jest w ciąży, owszem była jakiś czas temu i poroniła. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Maja45, Joasiiik25 17.12.04, 16:19 wiem o co chdzoi..... nie czytalam wszystkich wypowiedzi dopiero pozniej sobie przypomnialam sorki nie sledze zycia sowki na bierzaco Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 pisze 17.12.04, 16:20 jak zaszłam w drugą ciąże to mi powiedziała że mam mieszaknia szukac bo panna z dwójką dzeci nie ma miejsca pod jej dachem... ________________________________________________________ mozna z tego wnioskowac cos innego Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: pisze 17.12.04, 16:30 No właśńie, teżsie tym cytatem zasugerowałam, ale nie znałam wcześniejszej sytuacji Sowy( poronienie). Wtakim wypadku przepraszam, ale mam taką refleksje, ze skoro nie jet w ciązy to moze sama poszuka roboty, a małego pośle do żłobka-to trudne , ale w jej sytuacji bytowej chyba konieczne, bo na pomoc faceta chyba niestety sięnie doczeka.... Pozdrawiam. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: pisze 17.12.04, 16:51 Dzięki Wegatko, juz się sama zreflektowałam. Pozdro. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
lolka11 mieszkanie dla Sowy 17.12.04, 16:54 Sowa, naprawde powinnas wyprowadzic sie od mamy. Nawet do kawalerki. Ciasne, ale wlasne... Chociaz z tego co pamietam, to ty chcialas minimum 3 pokoje, a moze sie myle... Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu troche wyjasnień... 17.12.04, 17:04 mój facet daje mamie 500zł na miesiąc - wiem że to mało ale musimy tez mieć na przejazdy , na wlanie do baku , na pieluchy i ogólnie na jakieś drobiazgi... czasami tez robie zakupy i gotuje z tego co kupiłam... to nie jest tak ze ona nic nie robi - nie żebym go broniła - pisze różne zlecenia ale płaca nie jest stała i raz pieniądze są raz ich nie ma... oczywiście dużo bardziej wolałabym gdyby on miał normalną robote! a do tego jak widać mu sie nie pali... i to mnie cholernie wkurza - ile ja już sie z nim wykłócałam , ile sie wybeczałam... jesli tym razem nie znajdzie tej roboty to słowo daje kopne go w tyłek i tak sie to skończy! a mój facet ma kwalifikacje do pracy za 2 tys - studiuje prawo , zna perfekcyjnie angielski , jest po szkole informatycznej więc informatyke i komputery ma w jednym palcu , prowadził własną firme internetową , zna sie świtnie na marketingu - znalazł prace za 2,5 tys ale była to tylko praca na 3 mies. niestety a ja do pracy nie moge iśc bo u nas niestety nie ma żłobków - nie mieszkam w mieście... uwierzcie mi ze etraz to ja bym nawet sprzątać poszła byleby być na swoim... juz kiedyś pracwałam i wstawanie o 4.30 czy praca w nocy rano nie są mi obce... łatwo sie mówi żebymz aczeła zyć na swoim itd... ale jak już wczesniej pisałam nie ejst to mozliwe bez pomocy mojego faceta! ja marze wprost o prowadzeniu własnego domu , praniu i gotowaniu tylko naszej trójce - bardzo bym chciała - ale nie da sie pstryknąc palcami i już... ps. i prosze was nie rozgrzebujcie sprawy mojego poronienia bo nie jest to dla mnie łatwa kwestia... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: troche wyjasnień... 17.12.04, 17:13 usprawiedliwiasz GO i siebie a to nie jest rozsadne podejscie do problemu szukasz nie porady, nie wsparcia tutaj a rozgrzeszenia.sory ja tak to widze uciekam bo moj maz na nas czeka Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: troche wyjasnień... 17.12.04, 17:26 Sówko jako formalnie samotnej i bezrobotnej matce przysługują ci różne świadczenia i zasiłki + pierwszeństwo przy przyjmowaniu dziecka do żłobka i zniżki na opłaty. Jesli w Twojej miejscowości nie ma żłobka to przenieście się gdzieś gdzie jest. Samochód macie? Jeśli piszesz o benzynie to wnioskuję, że tak więc jesteś mobilna i możesz szukać pracy dalej. Swoją drogą przy takich dochodach utrzymywanie samochodu to IMO fanaberia. Facet ma kwalifikcje ale nikt mu nie chce dać tych 2 tysięcy. Trudno. Kwalifikcje mu nie zmarnieją jeśli pójdzie do pracy za mniej. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Miałaś czas żeby się usamodzielnić bo na forum na swoją sytuację i relacje z mamą żalisz się od dawna. Sówko, strzeliliście sobie dziecko to bądźcie dorośli. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu triss 17.12.04, 17:32 samochodu nie mam!!! mama mi pożyczała... a kiedy zachodziłam w ciąże mój facet dobrze zarabiał i obiecywał mi bardzo wiele rzeczy... nie chce o tym mówić i wywlekac tego co było! ale w tamtym czasie wyglądało na to że wszystko będzie bardzo dobrze! potem okzazało sie że 80% z tego to kłamstwo... musiałam sobie z tym wszystkim jakoś poradzić - łatwo mi nie było... nie chce tego opisywac ale zapewniam cie że keidy sie z nim wiązałam sprawy miały sie inaczej... z resztą czego bym nie powiedziała ty masz juz tak wyrobione zdanie na ten temat ze i tak tego nie zmienie... nie twierdze ze zupełnie nie masz racji ale w niektórych kwestiach za bardzo sie zapędzasz i zbyt pochopnie oceniasz - to troche przykre Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: triss 17.12.04, 17:44 Przepraszam, nie znam Twojej wcześniejszej historii, aż tak nie śledzę. Słuchaj, ja rozumiem, że masz fatalny nastrój przed świętami, że takie układy rodzinne to o kant d.. potłuc ale też nie obwiniaj ciągle swojej mamy. Nie wiem, też jestem przewrażliwiona, to będą pierwsze święta po śmierci mojej mamy i nie czuję się najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
martaglowacka Re: troche wyjasnień... 20.12.04, 10:24 Sowo, ok, Twój Mężczyzna ma takie kwalifikacje, ale co z tego jeśli nie ma takiej pracy. Skoro możecie pozwolić sobie na utrzymanie samochodu to chyba nie jest aż tak źle... A z drugiej strony skoro już auto macie to może niech Twój M zatrudni się jako kurier, rozwoziciel czegokolwiek...Mój Mąż swego czasu też tak zarabiał, choć kwalifikacje ma duże... Skoro Twój Facet taki wykształcony może niech poszuka pracy w większym mieście, a potem do niego dobijecie - kurcze możliwości widzę 100, aby tylko nie siedzieć z założonymi rękami... Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dziewczyny... 17.12.04, 19:51 Sowa. To SA problemy. Ale moja droga od jak dawna nam sie wyzalasz? Twoja mama nie jest taka od wczoraj. I nie od wczoraj o niej slyszymy. Sowka badz dorosla- meszkasz w koncu niedaleko Krakowa. Poszukaj opiekunki z kims na spolke, albo mamy z dzieckiem ktora chce dorobic. Albo sama sie zajmij czyims dzieckiem. Wnajmij mieszkanie z kims na spolke. Sowa- kazdemu sie zdarza ze ma gorzej. Kazdego przy tym bezrobociu moze dotknac strata pracy. Ale u was mam wrazenie ze jest constans. Wezcie sie w garsc. Nikt ci tu nie chce dowalic. Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:05 Pomyślałam sobie co bym zrobiła w Twojej sytuacji i mimo wszystko myślę że Twoja sytuacja wcale nie jest taka beznadziejna żebyś od razu myślała o domu samotnej matki. To jest ostateczność. Ja nigdy nie miałam z rodziną "na pieńku" ale też utrzymuję się sama (teraz mąż mnie utrzymuje) od 18 roku życia. I nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Moje życie też mnie nie raz kopnęło, przeżyłam i bezrobocie i mieszkanie w hotelu robotniczym i waletowanie w akademikach i wynajmowanie mieszkań i pustkę w portfelu. Mąż (mgr inż.) wyjeżdżał na budowę za granicę, sprzedawał lody i imał się wielu różnych prac po to byśmy jakoś przeżyli. Nie było łatwo, wylałam morze łez ale wyszłam z tego silniejsza. Wiem że z pracą jest trudno ale taka jest prawda że kto chce ten pracę znajdzie- tyle że niestety marnie płatną najczęściej. Ale mając coś nawet źle płatnego można powoli rozglądać się za czymś lepszym. Ponieważ nie masz ślubu, w przypadku posłania dziecka do żłobka miałabyś z pewnością ulgę w opłacie stałej i opłacałabyś tylko posiłki. Czyli żłobek kosztowałby Cię najwyżej 80-90 zł miesięcznie, wynajęcie mieszkania za niewielkie pieniądze jest na pewno trudne ale może popytać w akademikach, odkupić skierowanie, popytać wśród znajomych. Może na początek wynająć tylko pokój. Z pewnością przysługuje Ci jako samotnej matce jakiś zasiłek. Trzeba się tylko wziąć w garść. Nie robić wszystkiego na hurra, dobrze rozejrzeć, zacząć od szukania żłobka i jakiejkolwiek pracy. Podkreślam JAKIEJKOLWIEK. Jak we dwoje znajdziecie pracę za 600 złotych to już razem będziecie mieć 1200. A to już jest suma przy której można zacząć żyć na swoim. Wiem że to łatwo mówić siedząc sobie spokojnie w swoim domu, ale jak dokładnie przemyślisz sprawę to przyznasz mi rację. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu joasik 17.12.04, 17:20 dziękuje za twoje rady! jesli robisz to złośliwe to mam nadzieje ze dobrze sie bawisz! gdybyś zechciała zauwazyć to ja nikogo nie usprawiedliwiam - chciałam tylko wyjaśnić jak sprawa sie ma zeby nikt nie myślał ze nie dokłądamy na dom ani grosza a mój facet siedzi cały dzien i ogląda tv! wiem doskonale jaki on jest i nie mam zamiaru go bronić! ciesz sie ze ty masz super idealnego faceta i nie musisz sie borykać z kimś takim jak mój chłop! Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: joasik 18.12.04, 08:43 sowko uwierz ze w mioch wypowiedziach nie ma ani odrobine zlosliwosci. wiesz facetow, mezow, kochankow itp wybieramy sobie same wiec chyba "widzialy galy co braly" wiem wiem,ze faceci sie zmieniaja ale zawsze to wczesniej da sie wylapac tzn: jakies nieprawidlowosci w zachowaniu waceta, jego braki, ulomnosci i rozne "zapaly" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: joasik 18.12.04, 08:53 otóż nie zawsz sie da! kiedy wiązałam sie z tomkiem widzialam z nim wspanialą przyszłośc bo tak wszystko super wyglądało i takie były rewelacyjne perspektywy - wszystkie kolezanki zazdrosciły mi takiego faceta - u mnie w domu go ubustwiali... tak ze nie tylko ja dałam sie nabrać... nie będe pisac o szczegułach bo po prostu nie chce! wiem jedno - jak go poznałam wydawał mi sie najbardziej odpowiedzialnym facetem jakiego znam... nie będe siebie obwiniac za to że on mnie oszukał... Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:23 Mieszkacie na wsi, ale chyba w poblizu jest jakieś miasteczko, gdzie moglibyście wynająć kawalerkę i posłać dziecko do złobka.Prowadzić firmę internetową Twój facet może na wsi w mieście i na ksiezycu, byleby miał dostep do netu, a i ty miałabyś większe mozliwości znalezienia roboty niż na wsi. Co do kwalfikacji męza-sorki , ale znam wielu ludzi po studiach , znających angielski, którzy albo pracuja za grosze( bo takie mamy czasy), albo sie pakują i wyjeżdzaja do Anglii lub Irlandii, gdzie mozna znalezć niezła prace.Nie mysłeliście o emigracji? Bez mieszkania, pracy, dorobku powinno być wam latwo podjac tak decyzje. Moim zdaniem jakoś specjalnie piętrzycie trudności, by nic ze swoim życiem nie zrobić. No i jak w tej sytuacji zachowuja sie rodzice Twojego faceta, biernie się przypatrują? Marta Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu rodzice mojego faceta... i kwalifikacje w pracy... 17.12.04, 17:28 ogólnie mają wszystko gdzieeś - ciesza sie że to nie u nich mieszkamy... kontakty z synem mają bardzo słabe... mamusia przezyć nie moze że synek kariery nie zrobił itd ich rodzice nam na opewno w zadne sposób nie pomogą! nigdy na to nie liczyłam! jedyne co mnie kłuje to totalny brak zainteresowania wnukiem ale to już inny temat... a co do kwalifikacji to jest to róznie - jedni ich nie posiadają a mają super płatną robote , sa i tacy którzy mają dwa fakultety a pracy niestety nie... ale ja sie nad innymi zastanawiac nie mam zamiaru - mnie interesuje mój chłop i to co on moze zrobić ze swoimi kwalifikacjami! uwierzcie mi to bardzo inteligenty człowiek ale większego lenia nigdy nie spotkałam! gdyby tylko chciał byłoby inaczej - ja to wiem! mam nadzieje ze coś do niego w końcu dotatrło - jeszcze dziś z nim będe rozmawiac... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: DO SOWY 18.12.04, 08:50 a co do kwalifikacji to jest to róznie - jedni ich nie posiadają a mają super płatną robote , sa i tacy którzy mają dwa fakultety a pracy niestety nie... ale ja sie nad innymi zastanawiac nie mam zamiaru - mnie interesuje mój chłop i to co on moze zrobić ze swoimi kwalifikacjami! uwierzcie mi to bardzo inteligenty człowiek ale większego lenia nigdy nie spotkałam! gdyby tylko chciał byłoby inaczej - ja to wiem! mam nadzieje ze coś do niego w końcu dotatrło - jeszcze dziś z nim będe rozmawiac... napisalas jasno : "ale ja sie nad innymi zastanawiac nie mam zamiaru - mnie interesuje mój chłop" zobacz piszesz,ze innych sytuacja cie nie obchodzi( tak ja to zrozumialam) a oczekujesz zrozumienia u nas, chcesz zeby ona nas obchodzila wiem,ze piszesz w emocjach ale to nie tlumaczy wszystkiego. TY CHYBA Z NAMI CZUJESZ SIE BEZPIECZNA poniewaz kazdy (prawie) dawal ci wsparacie (psychiczne) rozgrzeszenie, podawal dokladne instrukcje jak zyc jak postepowac. Zacznij myslec i dzialac samodzielnie bez wiernych kibicow Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu joasik zastanów sie co piszesz 18.12.04, 08:59 joasik prosze cie daj mi już spokój... kolejny raz nie zrozumiałaś o co mi chodzi... skoro pisze że mnie innych losy teraz nie interesują to chyba nie trudno sie domyslić w jakim sensie! same dziewczyny mi napisały że nie powinam sie zajmowac problemami innych tylko w końcu zająć sie swoimi... nie będe teraz siedzieć i płakac nad swiatem tylko w końcu chce co zrobić w swoim życiu a ty mi piszesz że to jest złe! no weź sie zastanów! ja niczego od was nie oczekuje! tym bardziej od ciebie! jeśli ktoś chce mi doradzić to to robi , jesli nie to nie - proste i logiczne! Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: joasik zastanów sie co piszesz 18.12.04, 09:05 pokarz mi gdzie ja napisalam,ze zle robisz zajmujac sie swoim zyciem?????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? chodzi mi o to stwierdzenie, ze inni cie nie interesuja. oczywiscie,ze zle (moze fakt w tej chwili malo istotne dla ciebie) ale jak sie orientuje nie ty jedyna tu masz takie problemy, a mimo tego dziewczyny cie wspieraja nic nie mowiac o swojeje sytuacji (chyba zapominaja na chwile o niej). wiec zacznij czytac uwaznie wszystko a nie to czego sama chcesz.... powiem ci szczerze ze jakos z gory zakladam,ze nic sie w Twoim zyciu nie zmieni ,ani teraz ani za 2 tyg. Oczywiscie chce zebym sie mylila, nawet nie wiesz jak bardzo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: joasik zastanów sie co piszesz 18.12.04, 09:15 z góry zakładasz że nic sie nie zmini ale bardzo chcesz zeby sie zmieniło - bardzo to sensowne i logiczne! jesli byłabys tak miła to nie pisz więcej w tym ani w innych moich wątkach bo z twoich rad i tak nie skorzystam... ja myśle jednak ze ciebie bawi ta sytuacja - zwłaszcza występowanie w roli tej mądrzejszej - zyciowo zaradnej... ps. kiedy inni mają problemy tez im radze i nie tylko na forum więc po raz drugi podkreślam że na opak zrozumiałas to co napisałam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anna.michal Re: Mail na priv 18.12.04, 16:45 Sowa wysłałam ci maila na pocztę gazetową. Trzymaj się i weź się w garść. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:32 No właśnie! Do jasnej Anielki mój znajomy inżynier z perfekcyjnym angielskim + znajomością programowania właśnie wyjechał do Irlandii jako tłumacz dla grupy robotników. Pracę stracił jesienią bo firma padła i nie zastanawiał się długo, mimo, że ma rodzinę. Rodzice faceta nie mają nic do rzeczy, nie mają obowiązku finansować dorosłego i pełnosprawnego gościa. Może im wcześniej zaświtało, że syn jest leniem? Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu ja mieszkam na wsi - u nas nie ma żłobka :( 17.12.04, 17:23 już to wyzej pisałam - teraz mieszkam na wsi a jak sie przeprowadzimy to do miesciny obok w której nie ma czegoś takiego jak żłobek... ja od poniedziałku ide sie pytać o mieszkania! kiedyś fakt myslałam o 3 pokojowym bo mój chłop szukał pracy za 2 tys... a teraz mi sie wszystko zweryfikowało... mam nadzieje że jak zaczne nowa kolekcje to jakoś to ruszy i będziemy miec z tego moze z 500zł miesięcznie - mamy dużo zamówień więc moze sie uda... Odpowiedz Link Zgłoś
nocula Re: ja mieszkam na wsi - u nas nie ma żłobka :( 17.12.04, 18:32 Wiesz Sowo tak przypadkiem tu weszłam. Mieszkam 10 km. od Ciebie więc niejako realia znam. Dostałaś niezłą porcję krytyki, ale chyba troszeczkę słusznie. Praca za 2 tys. tutaj..No cóż mój mąż ma studia ekonomiczne, język a jakże i pracuje za 1500 miesięcznie, dodam że ma 20 lat pracy za sobą. Cóż takie czasy. Z drugiej strony wynajęcie mieszkania w pobliskich małych miasteczkach i w ogóle życie tutaj jest tańsze niż w dużym mieście. Może należałoby przestać szukać mieszkania w dużym mieście, a rozejrzeć się po okolicznych małych miastach w których są bloki, i ludzie wynajmują w nich mieszkania. Faceta faktycznie kopnąc w tyłek, pracę w naszym rejonie można znależc czy na czarno, czy normalnie, ale nie za taką kasę. Nie wiem zresztą jak Twój facet jako mężczyzna znosi tę sytuację, chyba dla niego to też trudne. Może wjedź mu na ambicję, tego z reguły żaden dobrze nie znosi. Przecież od biedy może wyjechać na zbiór owoców do np. Francji, tak robi mój kuzyn i utrzymuje rodzinę. To w naszym regionie popularna forma, nie twierdzę ze najlepsza, ale chyba lepsza niż to co macie. A mamie się nie dziw, może chce po prostu odpocząć, to jej prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_julci22 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:47 Witaj Sówko własnie jestem w trakcie przeprowadzki i nie łatwo mi z tym,ale uparłam sie bo byłam w podobnej sytuacji,rok temu wyprowadziłam sie od mamy tez przed swietami,a teraz znowu sie przeprowadzam jak najdalej moge bo choc to jest moja mama to jest strasznie "toksyczna osoba" a ja głupia nie umiem sie jej sprzeciwic Zgadzam sie z wieczną Gosią i jesli musisz to dotrwaj do nowego roku ale potem uciekaj gdzie pieprz rosnie,bo i Twój synek tez na tym ucierpi. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Was Odpowiedz Link Zgłoś
ma.dzia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 17:51 Witaj Sowa!To przykre,ze tak sie to uklada... Kiedys mysleliscie o przeprowadzce do Krakowa, tam chyba latwiej o prace i zlobki sa? Moze najpierw Twoj facet powinien sam znalezc prace i rozejzec sie za mieszkaniem a potem zabrac Was? Musicie dzialac, trzymam za Was kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu triss................................. 17.12.04, 18:10 to nie ejst tak ze ja tylko obwiniam mame! ja wim za co ona może mieć do mnie pretensje ale wiem też że jest czasami , nawet cześto bardzo niesprawiedliwa... gdybyś z nią troche pomieszkała sama byś zobaczyła jak to jest... ja nie uważam sie za super człowieka - wiem że częśto źle robie albo za mało robie... ale moim zdaniem nie zasłużyłam na takie traktowanie , chyba żadna osoba na to nie zasługuje... ja juz to wiele razy podkreślałamże bardzo mame kocham ale nie moge pogodzić sie z tym i akceptować tego jak sie w stosnku do mnie odnosi... wiem ze zycie dało jej w kośc ale dlaczego to odbija sie an mnie...? prawda jest taka ze moja siostra sie wyniosła bo miała dośc jej wtrącania sie , kontroli i awantur... podejrzewam ze ojceic znalazł sobie inna babe z podobnych powodów... zawsze mamay broniłam i winiłam ojca ale teraz po czasie kiedy mieszkam z nią sama widze że wina wcale nie lezy po jednej stronie... moja mama jest bardzo trudnym człowiekiem we współżyciu... gdybyście wiedziały o jakie ona rzeczy potrafi sie czepiać , jak ona świetnie wyładowuje sie na mnie kiedy wstanie lewą nogą... czy gdbybym odkurzała całymi dniami tak jak to jej sie marzy byłaby dla mnie iona? dlaczego ja mam być takim samym niewolnikiem sprzatania jak ona...? moja mama naprawde na tym punkcie ma coś nie tak - nawet nie wiecie jakie to uciązliwe... podejrzewam triss jak bardzo ci źle bez mamay bo wiem że gdyby mojej zabrakło nie mogłabym sobie z tym poradzić - przynajmniej na poczatku... kocham ją bardzo - całym sercem - ale zaczynam watpić w to czy ona kocha mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: triss................................. 17.12.04, 19:57 gdybyście > > wiedziały o jakie ona rzeczy potrafi sie czepiać , jak ona świetnie wyładowuje > sie na mnie kiedy wstanie lewą nogą... czy gdbybym odkurzała całymi dniami tak > jak to jej sie marzy byłaby dla mnie iona? dlaczego ja mam być takim samym > niewolnikiem sprzatania jak ona...? moja mama naprawde na tym punkcie ma coś > nie tak - nawet nie wiecie jakie to uciązliwe... sowa- bo u niej mieszkasz. nie, nie wiemy jakie to uciazliwe. mieszkalam 3 miesiace u tesciowej ktora jest aniolem i ja uwielbiam i juz obie mialysmy dosyc. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu . 17.12.04, 20:07 zdaje sobie sprawe z wszystkiego co mówicie ale jestem juz tak maxymalnie zdołowana sytuacją w domu że naprawde cięzko mi czytać niektóre wypowiedzi i wciąz tłumaczyć pewne rzeczy... i nie radźcie mi że juz teraz mam sie wziąść w garść - może sie wezme ale od jutra... oprócz tego że każda ze stron zawaliła w jakimś stopniu to mnie jest cholernie przykro i źle że mam takie a nie inne stosunki z moja mamą... - tego chyba nikt nie wziął pod uwage... prawda jest taka że fajnie sie radzi będąc z boku - a moze postapiłybyście zupełnie inaczej będąc w mojej sytuacji niż teraz mi radzicie... co nie znaczy ze nie jestem wam wdzięczna za wypowiedzi - rady - jestem - i to bardzo! dziekuje za zaisnteresowanie! w poniedziałek albo juz jutro zaczne pytac o mieszkania i mam nadzieje że mojemu facetowi uda sie znaleźc prace... bo jesli nie to nie wiem co zrobie - nie wyobrażam sobie mieszkania tutaj - w ogóle nie wiem dlaczego ostatnio odpuściłam i dałam sie nabrać na tą gadke o braku pracy... ile ja sie musze najeść wstydu za tego mojego chłopa... ps. apropos wyżalania - coś mi sie wydaje że juz macie dość mojej paplaniny... Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 ... 17.12.04, 20:14 Nie chodzi o to ze nie mozesz sie wyzalic. I nie pisz, ze nie wiemy, co to jest zloszczaca sie matka, nerwy i klotnie. Przynajmniej ja wiem. Po 3 miesiacach pod jednym dachem z moja mama mialam serdecznie dosyc, ona tez. Bo nawet mimo tego ze sie b lubimy itd, to obie jestesmy doroslymi kobietami i kazda chce zyc po swojemu i nie zagladac drugiej w garnki. Zreszta, w momencie jak skonczylam studia, z domu sie wyprowadzilam do wynajetego mieszkania i sama sie utrzymywalam. Uwazam, ze tak bylo zdrowiej dla wszystkich. I nie chodzi o to, ze dre koty z moja matka - nie, my sie naprawde lubimy. L. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: ... 17.12.04, 20:23 Wiesz linkaa, moja ciotka (b. kochająca swoją mamę zresztą) zawsze twierdziła, że dwie gospodynie w jednej kuchni to o jedną za dużo i coś w tym jest. Kiedy juz jako pełnoletnia, studiująca kobieta mieszkałam u rodziców to nadal czułam się jak dziewczynka, mimowolnie wszyscy tworzyli taki klimat. Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 SOWA!!! 17.12.04, 19:57 Bede brutalna i to bardzo! Masz dziecko i to jest teraz Twoj podstawowy obowiazek. Dziewczyno, obudz sie, musisz go nakarmic i ubrac i zyc samodzielnie, dla niego wlasnie. Matka niezaleznie od charakteru nie ma obowiazku Cie utrzymywac. Ty ciagle - ona mnie nie kocha, nie lubi, przeklina, krzywo na mnie patrzy. OBUDZ SIE!!! Jestes dorosla baba, masz dziecko - to Twoja rodzina najblizsza. A ojciec dziecka ma obowiazek na nie lozyc - wystap o alimenty jak nie chce isc do pracy, postaraj sie o zasilki, zacznij sprzatac nawet na czarno - piszesz o tym, a nic nie robisz, tylko lzy lykasz ze Twoja matka Cie nie kocha. Ma Cie po glowce poglaskac i chwalic, ze jestes takim cudem? A jak tego nie doczekasz? Sama sie musisz lubic przede wszystkim i uwierzyc w siebie, a nie siedziec na 4 literach i szlochac. Od placzu jeszcze nic nikomu nie przybylo. Facet nie ma pracy - Ty szukaj, nie bedziesz miec problemu ze zlobkiem, niech siedzi z synem. Zobaczysz jak pogna do roboty. I przestan narzekac na matke. Co Ci to daje? Nie poglaszcze Cie po glowce, wybacz, Ty masz sie wziac w garsc, i to Ty masz zadbac o siebie i swoje dziecko, a nie czekac az ktos to zrobi (facet, matka). Skad masz pewnosc, ze gosc Cie wiecej nie oklamie? A jesli, co wtedy zrobisz, jak sobie dasz rade? Powodzenia w realnych dzialaniach, L. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: SOWA!!! 17.12.04, 20:15 naprawde bardzo relaistyczne rady... wziąś alimenty , robote na czarno i wtedy będzie OK? za to będe mogła sie utrzymac ja i dziecko? to moze napisz mi w jaki sposób? jak już dajecie rady to takie zebym mogła z nich skorzystać... Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: SOWA!!! 17.12.04, 20:19 A nie realistyczne? Mam znajome po elitarnych studiach, ktore w podobnej sytuacji pielily ludziom ogrodki (w grudniu nie da rady) i sprzataly. I oszczedzaly na kazdym kroku, zeby sobie poradzic. Do pracy na czarno Cie nie namawiam, moze legalnie znajdziesz? Sezon przedswiateczny, nie mozesz komus okien myc? Wiesz, jak sie ma miekkie serce, trzeba miec twarde co innego. A Ty masz za miekkie serce dla swojego niemeza. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: SOWA!!! 17.12.04, 20:26 w tym momnecie to ty mówisz tylko o myciu okien - ja tez bym mogła to robić bo już to robiłam i nie jest mi to dziwne! gdybym tylko miała z kim dziecko zostawić... i nie chodzi mi o to czy robota jest czarna czy biała chodzi o to co napisałas - zebym poszła do pracy , wzieła zasiłek i alimenty - i to mi niby pozwoli na wyprowadzenie sie? i na jakie zycie dalej? bo skoro alimenty to z ojcem mojego dziecka bym nie była... jakoś mi sie ten scenariusz nie klei... a co mojego faceta - to co bys zrobiła na moim miejscu skoro uwazasz ze ja takie miękkie serce mam? nawet nie wiesz ile było z mojej strony działań żeby coś w końcu sie ruszyło... poradź mi więc co mam jeszcze zrobić! zmusić go? jak? zostawić go moze? i co wtedy zrobie sama z dzieckiem? co innego gdybym miała skończoną szkołe i prace... widze ze naprawde łatwo ci sie mówi... szkoda że w ogóle nie potrafisz sie wczuć w moją sytuacje... z tego co widze postrzegasz mnie jako jakąś panienke z okienka która nic nie robi i jeszcze głaszcze swojego faceta po głowie a na dodatek pasozytuje na własnej matce! Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: SOWA!!! 17.12.04, 21:14 Jak to nie masz z kim dziecka zostawic? Skoro Twoj chlop raczy siedziec w domu,to nie moze zajac sie dzieckiem, a Ty nawet komus pojdziesz okna umyc? a co do faceta... jezeli juz wszystkiego probowalas, zeby wreszcie poszedl do pracy i nic. To tak , postawic mu ultimatum. Albo sie ruszy wreszcie, albo niech sie wynisi. Ty jeszcze na tym mozesz zyskac, bo moze matka skonczy Cie wykanczac psychicznie1. Wiesz, baba z wozu, koniom lzej. A dla Twojej matki to jest zupelnie obcy facet. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: SOWA!!! 17.12.04, 21:44 Nanuk juz Ci odpowiedziala z kim dziecko masz zostawic - z ojcem. Alimenty dziecku przysluguja, a Ty dalej mozesz z nim byc. Szczegolnie, ze jesli jego na nie nie stac, to dostaniesz z MOPSu chyba (nie znam szczegolow, ale wystarczy na Samodzielnych spytac). Brr, ale skoro nie masz na utrzymanie sie, to musisz korzystac i z takiej formy pomocy finansowej. Wynajecie kawalerki to majatek nie jest, szczegolnie poza Wwa. Jak nas nie bylo stac, to wlasnie w minikawalerce we trojke mieszkalismy i sie cieszylismy, ze osobno. Na Twoim miejscu zadbalabym o dziecko i siebie, jesli jego ojciec nie bierze sie za robote zeby nas utrzymac. Zmusic nie zmusisz, ale chyba nie czytalas mojego posta - dziecko mozesz z ojcem jego zostawic, a sama do pracy. Pewnie ze latwo mi sie mowi, bo mam zdziebko inny charakter i nie znioslabym takiej sytuacji, wynioslabym sie nawet do domu Samotnej Matki, chocby dla spokoju dziecka i swojego. Nie znioslabym, zeby patrzyl jak ktos pomiata jego matka. Ech, nie bede Cie po glowie glaskac, bo masz sie wziac do dzialania, a nie do uzalania nad soba, chyba ze temu drugiemu ten watek ma sluzyc. I gdybym Ci dobrze nie zyczyla, to bym sie nie odezwala. Nie znam Cie w realu i nie wiem co robisz a czego nie, nie oceniam Cie ani Twojego postepowania z wyzej wymienionych powodow. Po prostu uznalam, ze potrzebujesz motywacji a nie uzalania sie nad Toba, co jest moim zdaniem zupelnie bezproduktywne. Powodzenia i nie najezdzaj na mnie, bo rowniez nie wiesz, jak wyglada(la) moja sytuacja. L. Odpowiedz Link Zgłoś
nocula PORADZIŁAM 17.12.04, 20:22 No Sowa ja ci konkretnie poradziłam, może inaczej niż dziewczyny, ale weż to pod uwagę i się ustosunkuj, aha dziewczyny w naszych okolicach biorą za godzinę opieki nad dzieckiem 5 zł. Przy dobrej organizacji dnia i zaangażowaniu Twojego Pana może coś by z tego było. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 20:44 tak sobie myśle że w sumie to w większości macie racje i chyba niepotrzebnie bronie swojego stanowiska... to chyba prawda że jestem kompletnie nieporadna życiowo... teraz pewnie usłysze że sie użalam nad sobą... ale jak sobie przeanalizowałam to co mówicie to do takich wniosków doszłam... do tego jeszcze zrobiłam smietnik na forum walkując znowu ten sam temat... ide spać - może pomysle nad jakąs pracą dorywczą... boli mnie głowa , podle sie czuje... Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 21:33 Sowo, ja Ci poradzę tak: Skoro Twój facet nie ma pracy, niech zostanie z dzieckiem, a Ty idź do jakiejkolwiek roboty. Może w ten sposób otworzysz mu oczy, a przy okazji coś zarobisz. Widzisz, ja jestem samotna matką mieszkającą u mojej mamy. Duuuuuuużo bym dała za taką opiekunke jak bezrobotny chłop w domu)) I do tego ojciec dziecka:- ))) Nadmienię, że mam córeczkę w weiku Twojego synka. Niedługo babcia Ali idzie na emeryturę i będę mogła dziecko z nią zostawić, a sama iść do pracy. Nie mogę się doczekać! Pamiętaj też, że żale na matkę na forum to nienajlepszy pomysł. Ja też mogłabym tutaj morze łez wylać, ale nie robię tego: zdaję sobie sprawę, ze sama na własne życzenie wpakowałam się w taki układ i sama muszę ponosić za to odpowiedzialność. A więc: sama wybrałam sobie chłopa, który nie był w stanie - podobnie jak Twój - zarobić na dom. Zachowywał się identycznei jak Twój, do tego mnie zdradził, więc kopnęłam go w tyłek i tyle. Nie zamierzam jednak biadolić, że tak mi ciężko, bo muszę z matką mieszkać, tylko cierpliwie czekam aż bedę mogła iść do roboty. A potem się zobaczy. Odradzam Ci też wyprowadzanie się na łapu-capu. Najpierw TY znajdź pracę, nie licz na chłopa. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 22:39 to chyba prawda że jestem kompletnie nieporadna życiowo. no pewnie. W dodatku jestes brzydka gruba i nikt cie nie kocha. Zobacz mala ile osob ci tu kibicuje. Ile osob za ciebie trzyma kciuka. Zobacz jaka triss mila 9chociaz pewnie sie w niej gotuje jak czyta o rodzicach utrzymujacych wlasne dzieci). Sowa- prawda jest taka ze najtrudniej zajac sie wlasnym bagienkiem. Przyjaciolce latwiej pomoc niz sobie. I jeszcze alibii czlowiek zyskuje ze sie soba nie zajal. Sowa, kurde. Nie jestes nieporadnma zyciowo, tylko starasz tak wypasc. Bo tak latwiej. A najtrudniej z dzieckiem pojsc na niepewny los. Ale Sowa warto. naprawde. Warto usiasc w najgorszej ruderze, warto dziecku zamiast danonka kupic mleko i to w folii. Zaparzyc herbate w odrapanym kubku. I byc u siebie. Jestes mloda. Bardzo mloda. Ale trzeba wylesc spod skrzydel mamusi. Ja trzymam kciuki i czekam na posta- wyprowadzilam sie- jestem szczesliwa Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Gosia 17.12.04, 23:16 Właśnie ta młodość to kapitał. Bo jeszcze się chce coś zmieniać, działać, są złudzenia, które dają kopa. Im człowiek starszy tym bardziej przyzwyczaja się do jakichś tam sytuacji, obojętnieje (OK. WIEM, że nie wszyscy), olewa. Sówka ma dużą szansę fajnie poukładać sobie życie tylko musi zacząć działać. Ma zdrowe dziecko, sama jest zdrowa, bystra, ciepła, potrafi rozmawiać z ludźmi. Nie mogę byc obiektywna bo sama miałam rewelacyjne układy z rodzicami, takie modelowo pozytywne - wspierający, nietoksyczni. Głupio i niemodnie to brzmi ale ja naprawdę miałam w rodzicach przyjaciół (nie kolegów broń Boże) i dotąd mam ojca na którego zawsze mogę liczyć. Szanuję i nie nadużywam. Stąd może trudno mi zrozumieć zupełnie odmienne relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 20:57 Droga Sowko! Jak juz ktoras z dziewczyn napisala: skoro mama Ci dala dzisiaj wolnosc, skorzystaj z niej. Wiem, co mowie. Ja tez dostalam taka przymusowa wolnosc. Bylam z facetem. Jaki czlowiek, nie bede opisywac, bo szkoda klawiatury. Wyjechalam z nim do Stanow. To moja pierwsza wyprawa za granice. Wyobraz sobie, ze mnie tak, jak stalam z jedna walizka ze 100$ zostawil na lotnisku. Bylam nielegalnie, bez jez. angielskiego, bez pieniedzy, bez mieszkania i bez ani jednej osoby, ktora bym tu znala i ktora by mi pomogla. Kompletnie nie wiedzialam, gdzie jestem. Byl listopad, a ja bezdomna zostalam zdana na sama siebie. Tylko zyly wtedy sobie podciac Mialam dwa wyjscia: wrocic najblizszym samolotem do Polski, mieszkac katem u mamy i robic z siebie posmiewisko lub zostac i pokazac swoja dume. Szybko znalazlam dziewczyne, ktora poszukuje wspollokatorki, na drugi dzien znalazlam prace w serwisie sprzatajacym. Tyralam od switu do nocy przez siedem dni w tygodniu. Nie wstydziam sie tego, ze sprzatam, bylam dumna, ze poradzilam sobie sama, majac nienajlepszy start. Wyszlam na prosta. Poczatki nie byly latwe. Nigdy nie sa. Nie raz zaplakalam w poduszke. Ale gdybym nic nie robila, tylko plakala, zapewne bym nie przezyla. Jestem tutaj juz 5 rok. Mam mieszkanie, meza kochajacego i dziecko. I ani razu nie pozalowalam swojej decyzji. Sowko trzymaj sie! Zycze Ci trafnego wyboru! Wieczna Gosia, zreszta wszystkie dziewczyny maja racje. Pakoj sie i zmiatj z tego domu, bo obie wykanczacie sie nawzajem pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
izuhaha Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 21:31 mogę się założyć, że Sowa się nie wyprowadzi. Ani jutro, ani po świętach, ani po nowym roku. Przeczytałam bardzo dokładnie wszystkie wypowiedzi w tym wątku, zresztą już od pewnego czasu "z grubsza" śledzę wątki zakładane przez Sowę: "czy to jest przyjaźń", "zawiodłam się na przyjaciółce", "mama mnie nie kocha" i tak w kółko. Problemy takie gnębiły mnie w wieku dorastania - czyli koniec podstawówki i początek liceum. Nie spotkałam jeszcze tak infantylnej osoby w tym wieku, a w dodatku z dzieckiem. Kiedyś mojej znajomej, która też kłóciła się z mamą, a mieszkały razem doradziłam aby się wyprowadziła i zaczęła żyć na własny rachunek. I wiecie co? Lepiej, ta mama kupiła jej mieszkanie. A ona w chwili szczerości, zresztą w Święta Bożego Narodzenia dwa lata temu wykrzyczała mi prosto w twarz, że nigdy mi tego nie wybaczy. tzn. tej rady. Ten typ tak ma. Na obiady zresztą do tej pory codziennie śmiga do mamy, pomimo, że ma 32 lata. Dodam, że jest samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
mysia.8 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 17.12.04, 21:58 izuhaha napisała: > mogę się założyć, że Sowa się nie wyprowadzi. Ani jutro, ani po świętach, ani > po nowym roku. Przeczytałam bardzo dokładnie wszystkie wypowiedzi w tym wątku, > zresztą już od pewnego czasu "z grubsza" śledzę wątki zakładane przez > Sowę: "czy to jest przyjaźń", "zawiodłam się na przyjaciółce", "mama mnie nie > kocha" i tak w kółko. Problemy takie gnębiły mnie w wieku dorastania - czyli > koniec podstawówki i początek liceum. Nie spotkałam jeszcze tak infantylnej > osoby w tym wieku, a w dodatku z dzieckiem. nareszcie ktos to napisal posty sowy pod tytulem "wyprowadzamy sie", "zaczynam szukac mieszkania" "mąz juz prawie znalazl prace" przewijają sie od wielu wielu miesiecy na tym forum, dziwie sie ze jeszcze tylu dziewczynom chce sie jej radzic, odpisywac, pocieszac... oni nigdy sie nie wyprowadza, chyba ze naprawde jej mama doslownie wyrzuci ich za drzwi, a wtedy wspolczuje babci, ktorej nagle bedzie musiala przejąć od córki utrzymywanie dwojga doroslych ludzi z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 08:21 więc proponuje ci sie założyć - koniecznie o grubą kase skoro jesteś tegho taka pewna! jesli uważasz że sprawa związana z przyjaźnią nie jest problemem , ze takie stosunki z mamą jakie ja mam też nie są problemem to gratuluje wrażliwości! moze byś coś napisała o problemach dorosłych! tak naprawde guzik o mnie wiesz - nie znasz mnie , nie wiesz jaką jestem osobą... to że nie jestem samodzielna nie znaczy że jestem infantylna! skąd możesz wiedzieć z czym ja sie jeszcze w zyciu borykam? widze że ocenianie innych przychodzi ci bardzo łatwo... wiele dziewczyn tutaj nie dało mi bardzo pozytywnego kopniaka żebym sie wzieła do jakiegoś działania - ty tez dałaś mi kopniaka , tyle ze w głowe! i nie porównuj mnie do jakiejś tam swojej znajomej która sie zachowała jak idiotka bo ja idiotką nie jestem! i nie życze sobie takic porównań ok? i po cholere czytasz moje watki skoro tak cie drazni moja osoba? nie masz pojęcia o tym jak było w moim zyciu , jak jest - zero epatii - tylko i wyłącznie bezkonstruktywna krytyka! jeśli tak sie zachowujesz w stosunku do osób z twojego otoczenia to im szczerze współczuje... tak że serdecznie dziękuje za twoje wypowiedzi dorosła "kolezanko" Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: do sowy_hu_hu 17.12.04, 23:07 Izuhaha i Mysia.8-jesteście strasznie miłe...w wątku gdzie ktoś szuka pocieszenia ,trzeba go pocieszuć a nie krytykować we wredny sposób! A wy mądrale wiecie jakbyście się czuły i zachowywały w takiej sytuacji??? Jest takie powiedzenie "Nie oceniaj nikogo jeśli nie szedłeś w jego butach od wschodu do zachodu słońca". Trochę więcej życzliwości dla innych ludzi! Sówko-trzymaj się mocno!!! Z pewnością wszystko się ułoży jak najlepiej!!! Pozdrawiam cię gorąco! Jeśli są wątkiktóre mnie drażnią to poprostu nie czytam ich i nie zabieram głosu i to radzę wszystkim "życzliwym". Odpowiedz Link Zgłoś
fiszerowa Lista zadan dla Sowy 17.12.04, 23:25 Oto lista zadań dla Sowy: 1. Sprawdzić, w której miejscowości najbliżej jest żłobek i jakie są szanse przyjęcia dziecka. Jeśli nie uda się najbliżej, szukać do skutku miasteczka ze żłobkiem z wolnymi miejscami 2. Po znalezieniu żłobka rozpocząć poszukiwania mieszkania. 3. Po znalezieniu mieszkania rozpocząć dawanie ogłoszeń np. w GW o sprzątaniu. Regionalna e-mama też może być. 4. Po 1.01.2005 r. wyegzekwować od niemęża umowę o pracę (lub zlecenie). Jeśli jej jeszcze nie znalazł wyeksmitować do mamusi. 5. Uwaga! Przed eksmisją niemęża wykorzystać jego siłę fizyczną do przeprowadzenia się do własnego mieszkanka i dokonania wszystkich niezbędnych prac adaptacyjnych. 6. Wziąć się ostro do pracy nad nową kolekcją. A teraz kilka słów ode mnie Sówko, odkąd pamiętam zawsze byłam samodzielna. Jesteśmy z moją matką tak różne, że mieszkanie pod jednym dachem było dla mnie nie do zniesienia. I zaczynałam od pokoju we wspólnie wynajmowanym mieszkaniu. Lista którą stworzyłam dla Ciebie, nie jest dowcipem. Ja dokładnie tak bym postąpiła. Zastanawia mnie Twój upór i niechęć do przeprowadzki w inne miejsce. W obecnych czasach i problemach ze znalezieniem pracy, nie można kierować się sentymentem. Idzie się tam gdzie jest praca. Nie możesz też tłumaczyć się, że u Was na wsi nie ma żłobka. To jest absurdalne wytłumaczenie. Mam duże grono znajomych i wierz mi, już prawie nikt z nich nie mieszka w swoim rodzinnym mieście. Ja mam na to takie motto życiowe: Mój dom jest tam gdzie jest mój mąż i syn. A w jakim to będzie państwie i mieście i czy mieszkanie będzie własne czy wynajęte, to nie ma żadnego znaczenia. Ważne żebyśmy byli razem. Martwię się też stosunkiem Twojego faceta do pracy. Dziewczyny już o tym pisały - jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A zważywszy że ma się dziecko na utrzymaniu, to trzeba się natychmiast wziąć do roboty! Trzymam za was kciuki. pozdrawiam Fiszerowa Odpowiedz Link Zgłoś
mamadawidka1 Sówko a Ja cię bardzo dobrze rozumiem 18.12.04, 00:35 Ja przechodziłam horror w domu dzięki mojej mamie - nie mieszkam z nimi i nie utrzymuję kontaktu od 4,5 roku. Byłam bita poniżana i sam pan bóg wie co jeszcze. I bardzo dobrze Cię rozumiem trzymam kciuki za Waszą trójkę i oby jak najszybciej twój niemąż znalazł pracę trzymajcie się cieplutko. Jak chcesz to napisz na gg ale dopiero w poniedziałek będę. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiuncia25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 02:25 Sówko bardzo mi przykro że jesteś w takiej sytuacji. Trzymam kciuki żeby Wam sie wszystko ułożyło jak najlepiej. Nie mam zamiaru krytykować Cie ani oceniać sytuacji, Ciebie, Twojego faceta ani Twojej mamy. Bez względu na to co sie stało, jak i ile to trwa problem jest jeden: przeprowadzka i finanse. Wpadło mi do głowy troche pomysłów i dlatego postanowiłam napisać. Nie masz z kim zostawić dziecka i wolisz siedzieć w domu (może nie wolisz ale w związku z brakiem żłobka nie masz wyjścia) więc możesz pracować w domu. Nawet takie składanie dłudoisów czy coś w tym rodzaju przynosi jakieś pieniądze. Jest jeszcze wiele możliwości: przepisywanie tekstów, krawiectwo (pisałać cosik o ubraniach ciążowych więc wnioskuje że umiesz szyć więc za opłatę można ludziom przyszywać łatki czy skracać spodnie), opieka nad innym dzieckiem u Ciebie w domu i wiele innych. Pomysł drugi jest dla Twojego faceta. Pisałaś że świetnie zna angielski więc może dawać korepetycje - napewno są w okolicy dzieciaki które mają problem z tym w szkole albo rodzice chcą żeby sie uczyli języków. To nie problem napisać 50 ogłoszeń i porozklejać w okolicy. Z własnego doświadczenia wiem że można na tym zarobić bo sama dawałam korki jak byłam na studiach. A niech sie znajdzie 5 osób chętnych na dwa razy w tygodniu to 10 godzin tygodniowo po np 25zł. Mogą to być też korki z informatyki lub matmy. To na razie tyle z tego co wymyśliłam ale jak mi coś wpadnie do głowy to napisze. Trzymaj sie, głowa do góry, teraz jest źle więc potem będzie lepiej. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Sóweczko :)) 18.12.04, 08:17 Sowo kochana, nie masz się co obrażać na słowa prawdy, nawet jeśli są one trochę zbyt ostre. Ja mimo, iż Cię bardzo lubię, najchętniej też bym jakoś Tobą wstrząneła. Prawda jest taka, że jeśli się nie usamodzilnicie, nic w Waszej sytuacji się nie zmieni, a na pewno już nie zmieni się zachowanie Twojej mamy wobec Ciebie. Piszesz, że masz wątpliwości czy ona Cię kocha. Mam wrażenie, że jednak kocha, tylko się zamartwia Twoim brakiem stabilizacji i jej podejście do Ciebie z tego wynika. Przecież ona z pewnością boi się, co z Tobą będzie gdy jej zabraknie. Widzi, że nie masz oparcia w facecie, że sama też sobie nie radzisz. Piszesz, że wobec siostry jest inna. No dobrze, ale siostra z Wami nie mieszka, usamodzielniła się, mama nie musi się o nią martwić, przynajmniej pod tym wzlędem. Z resztą - co tu dużo gadać - jeśli natychmiast się nie zmobilizujecie do działania ( a wiesz do jakiego, bo dostałaś wiele cennych rad w tym wątu i sama też jakieś pomysły masz), to będziecie grzęźli w kręgu niemocy jeszcze przez długi czas. Pozdrawiam Cię cieplutko Uma Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak i jeszcze coś :)) 18.12.04, 08:30 Chciałam Ci jeszcze zwrócić uwagę na to, jak wiele osób przyciągasz Sowo. Popatrz ile dziewczyn poświęciło Ci masę czasu i uwagi, po to żeby Ci doradzić. Zrób z tych rad użytek, bo są one na wagę złota, tym bardziej, że w więkrzości przypadków wynikają z doświadczeń. Sowa, nie jesteś typem szaraczka, jak mówisz/piszesz wiele osób Cię słucha/czyta i co najważniejsze poświęca swoją energię, żeby Ci odpisać. Nie każdy ma taki dar przyciągania Sowo. Jesteś potenacjalnym człowiekiem sukcesu, uświadom to sobie. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: Sóweczko :)) 18.12.04, 08:34 dzięki wielkie za dobre słowo! ja sie z wieloma rzeczami które napisały dziewczyny zgadzam - wiem jaka jestem i czas to zmienić - musze sama zacząc działac a nie wiecznie liczyć na mojego faceta... mam nadzieje że znajdzie prace bo jesli nie to ja już tak żyć nie będe... a tkwie w czymś takim już 3 lata i mam dosyć dopytywania sie kiedy znajdzie jakąś robote... nie jest to łatwe bo z jednej strony człowiek chce byc razem z ta druga osobą a zdrugiej szlag go trafia że ta osoba nic nie robi żeby bylo lepiej... uma - ja sie nie obrażam za słowa krytyki - absolutnie! jestem wam ogromnie wdzięczna - naprawde! chyba mało kto tak potrafi dogadac jak wy ale jak mi ktos pisze że sie założy że sie nie wyprowadze i porównuje mnie do jakiejś skończonej kretynki to spokojna być nie moge! w pon zaczne szukać jakiegos mieszkanka małego , codziennie będe tłukla facetowi na temat pracy , wyśle projekty do krawcowej i jesli je zaakceptuje zacznie sie praca nad kolekcją - tylko musze to zacząc robić sama a nie liczyć na faceta! zrobie to sama i mam go gdzieś oby tylko to wypaliło i nic złego sie nie podziało... a co do mamy to ja wiem że ona na pewno ma racje - ale mnie chodzi o to jak ona to okzauje - nigdy ze mną nie usiadła i nie powiedziała żebym zaczeła coś robić , że ma takie i takie wymagania jesli chcemy tu mieszkać! ona tylko wyklina... nie uwazam zebym na to zasługiwała... zarówno ojciec jak i siostra wiedza jaka mama jest ale bronią jej z każdej strony bo każdy ma w tym jakiś interes...ojciec nie chce zebysmy sie wyprowadzli , nie rozumie czemu nie mozemy sie z mama dogadać - nie mieszka tutaj i tak naprawde nie ma o niczym pojęcia... a jesli je ma to z opowiadań mojej mamy! a siostra ubolewa nad tym ze sie wyprowadze bo mama zostanie sama - " i zostawisz mame samą..." takie mi pytania zadaje i jeszcze buduje we mnie poczucie winy - bo oni sie spakowali i wyniesli a teraz to ja musze myśleć ze mama zsoatanie w tym wielkim domu calkiem sama... ale teraz mam dużo mniej takich mysli - teraz myśle przedewszystkim o sobie i dziecku! boje sie zostać z nim sama , boje sie że mój facet dalej bedzie sie zachhowywał tak samo... chyba moge mieć takie watpliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: do sowy....................................... 18.12.04, 08:53 napisalas jasno : "ale ja sie nad innymi zastanawiac nie mam zamiaru - mnie interesuje mój chłop" zobacz piszesz,ze innych sytuacja cie nie obchodzi( tak ja to zrozumialam) a oczekujesz zrozumienia u nas, chcesz zeby ona nas obchodzila wiem,ze piszesz w emocjach ale to nie tlumaczy wszystkiego. TY CHYBA Z NAMI CZUJESZ SIE BEZPIECZNA poniewaz kazdy (prawie) dawal ci wsparacie (psychiczne) rozgrzeszenie, podawal dokladne instrukcje jak zyc jak postepowac. Zacznij myslec i dzialac samodzielnie bez wiernych kibicow Odpowiedz Link Zgłoś
blue_mamcia Re: do sowy...................................... 18.12.04, 09:39 Droga sowko!!!! Niestety dziewczyny maja racje: masz faceta wałkonia, lenia i żyjącymi mżonkami o lepszym dostatnim życiu. Ty jako młoda kobieta też uwierzyłaś w jego słowa, zapewnienia o lepszej pracy ( o matko 2tys chce zarabiac),jego "cudowna wizja" stała się waszym marzeniem. To piękne ale trzeba zacząć coś robić, bo od samych marzeń sytuacja się nie zmieni. Piszesz, ze Twój mężczyzna ma takie wspaniałe referencje i super wykształcenie (moim zdaniem uważasz że zasługuje na taką kase) aja uważam,że troche koloryzujesz bojąc przyznać sie do prawdy. Nie macie ślubu, jesteś panna z dzieckiem należą ci się świadczenia (pisały o tym dziewczyny) możesz podać faceta o alimenty (chociaz nie widze sensu i zwiazku z cala sprawa) możesz wiele zrobic byu zmienić swój los. Masz dziecko i co mu ofiarujesz w przyszłości? Chyba pojawienie się Marcela to był przypadek (nie rozliczam CiE) i Twoj facet nie byl gotowy na jego przyjscie. Zaprzeczysz wiem, to powiedz mi dlaczego nie tworzycie rodziny wedlug prawa? (brak slubu) Mama ma racje mimo,iz wybrala zly moment na wyrażenie swojej niecheci (świeta) No coz dorosłe zycie nie jest łatwe, ale CHCIEĆ TO MÓĆ mam nadzieje,że chcesz....więc zamiast marnować czas na "jałowe dyskusje" zrób coś ze Swoim życiem. Może troche ostro,ale nic nie działa tak motywująco jak wstrząs. pa bądż dzielna i pamiętaj :WIĘCEJ RÓB A MNIEJ GADAJ (możesz tak powiedzieć swojemu pożal się boże facetowi i czasami sama sobie w duchu). Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: do sowy...................................... 18.12.04, 13:27 Chyba pojawienie się Marcela to był przypadek (nie rozliczam CiE) > i Twoj facet nie byl gotowy na jego przyjscie. Zaprzeczysz wiem, to powiedz mi > dlaczego nie tworzycie rodziny wedlug prawa? (brak slubu) wiesz, nie wiem, jak było u sowy, ale uwierz, ze można planować i urodzić dziecko nie pobierając sie przed tym, tak było właśnie u mnie... więc zamiast marnować czas na "jałowe dyskusje" zrób coś ze Swoim > życiem. To nie jest, wbrew pozorom jałowa dyskusja. Sowa przeczytała tu wiele rad, mniej lub bardziej praktycznych, spojrzenie na swoją sprawę oczami innych może przynieść wiele dobrego, taka burza mózgów pozwala obejrzeć problem z różnych stron, być może i dostrzec wiele sposobów na jego rozwiązanie, co początkowo mogło sie wydawać niemożliwe. Sytuacja patowa zostaje "odczarowana", otwiera się wiele konkretnych możliwościach. Nie mówiąc już o funkcji terapeutycznej takiego watku - może się okazać, że nie jestem sama ze swoim problemem, ktoś inny tak ma i poradził sobie, nastepne osoby są ze mną i mi kibicują, ktoś podpowie coś, co jest strzalem w dziesiątkę... To po prostu taka grupa wsparcia! Sówko, spisz sobie na kartce WSZYSTKIE pomysły na rozwiązanie Twojej sutuacji, posegreguj je na te do wykonania natychmiast i te, które wymagają więcej czasu i pracy, potem przyjżyj się im dokładnie i sprawdź, które najbardziej Ci odpowiadają i najlepiej pasują do Twojej konkretnej sytuacji. Taka lista pomoże trochę uporządkować nawał informacji i wiele emocji pojawiających się podczas myślenia o tym wszystkim. Z taką kartką w ręku lepiej się działa! To wszystko jest bardzo zagmatwane i czas to uporządkować. Póki co zajmij się konkretami, kiiedy już wyjdziesz na prostą będziesz mogła zająć się SOBĄ, swoimi emocjami i relacją z mamą. Bo miesza się tu wiele wątków, wyłuskaj to, co jest proirytetem na dziś i od tego zacznij. Pozdrawiam serdecznie, trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
laskosia Re: Sóweczko :)) 18.12.04, 10:07 do odważnych świat należy - bądź dzielna Sówko, uda Ci się tylko musisz coś zrobić- już Ty sama powinnaś wiedzieć najlepiej co... moja kuzynka mając własne mieszkanie, za które spłacała kredyt mieszkała z rodzicami - baba po 30 bała się mamy zostawić z ojcem - bo pewnie będą się kłócić... po kilku latach ojciec wreszcie wywalił ich z mieszkania przeprowadzili się do swojego (2 ulice dalej!!!!) i wiesz -od tego czasu minęły 2 lata - dziś są wdzięczni ojcu za ten "wstrząs" mieszkają sami będą mieli dziecko i są szczęśliwi, rodzice zostali sami i też między nimi dobrze się układa- zawsze boimy się nie znanego, ale często okazuje się, że nie słusznie... wiosną miałam dołek i poprosiłam dziewczyny na forum by napisały mi, czy miały kiedyś taki zakręt życiowy- miało wiele ale do dziś pamiętam jedną z historii- dziewczyna została sama z dzieckiem (facet się rozmyślił)-nie pracowała, z długami tuż przed odbiorem niewykończonego mieszkania- dała radę- dziś jest niezależną kobietą, szczęśliwą mamą zdrowej dziewczynki, ma swoje mieszkanie, dobrą pracę, święty spokój i cieszy się życiem... tego i Tobie życzę pamiętaj w życiu prawie wszystko zależy od nas samych, życzę Ci by spełniły się Twoje marzenia, byś miała marzenia, byś miała cel, siłę i wiarę w samą siebie... dziewczyny dały Ci dużo dobrych rad- a dobre rady maja to do siebie, że nie zawsze są "słodkie" działaj Sowa, działaj !! Kasia P.s. A Twoja mama na pewno Cię kocha - a prawdziwa miłość jest stanowcza i Twoja mama chce byś w końcu nauczyła się "latać" dlatego wyrzuca Cię z "gniazda"... Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: Sóweczko :)) 18.12.04, 10:51 Sowo-to wspaniale , że w końcu masz jakiś plan na zycie, ale wydaje mi sie on mało konkretny. Piszesz , ze będziesz truć facetowi o prace-myśłe , że trułaś mu juz wystarczająco długo i nic z tego nie wynikneło.Teraz moim zdaniem powinnaś : 1. Kupić poniedziałkową Wyborczą, 2. Współnie z facetem dokładnie zapoznać się z ofertami 3.Udać się wspólnie z nim do Urzedu Pracy-moze znajdzie się coś i dla niego i dla Ciebie.Teraz w Urzędach Pracy jest sporo ofert z zagranicy( Eures), to też jest rozwiazanie,zwłaszcza dla osób niechętnych etatom. 4.Udać sie do przedszkola( chyba macie w tej mieścinie chociaż przedszkole) i zapytać sie , czy maja tam grupe złobkową lub może w drodze wyjątku przyjmą do przedszkola dziecko młodsze niż te " przepisowa " 3 latka. Teraz dzieci jest na tyle mało, że przedzszkola przyjmują dzieci 2 naet dwu letnie i w pampersie. 5.W lokalnej gazecie poczytać ogłoszenia na temat mieszkań. Gdyby okazało się , że dziecka nie przyjmą do przedszkola , może Twoja babcia , o której wspominałas mogłaby się nim zając-niektóre starsze osoby sa bardzo energiczne i zywotne. Jeśli Twoja mama zobaczy , ze nareszcie próbujecie robić coś konstruktywnego ze swoim życiem z pewnością zmieni swój stosunek do Coebie. Wiele osób ma trudne stosunki ze swoimi rodzicami a jednak zyje normalnie nie drazac bez przerwy tego tematu. Twój pomysł robienia włąsnej kolekcji jest fajny, jednak moim zdaniem powinnaś poszukać stałej pracy -wolny zawód nie jest w tym momencie dla Ciebie rozwiązaniem, bo w takimzawodzie wiadomo-raz pieniędze sią , a raz ich niema, więc Twoja sytuacja będzie dokłądnie taka sama ,jak w chwili obecnej. Możesz przecież robić kolekcje pracujac jednocześnie np. w sklepie( piszesz, że nie masz szkoły i kwalfkikacji,a pracy dla sprzedwaczyn jest w cholere) Pozdrawiam i zycze wytrwalości. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: praca dla leniwych/ link 18.12.04, 11:01 znalazlam calkiem przypadkiem umieszczajac swoje ogloszenia o kalendarzach moze to nie 2tys ale zawsze sprobowac mozna pilne.com/index.php?id=pokaz_ogloszenie&id_oglosz=4550 Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: praca dla leniwych/ link 19.12.04, 00:14 Joasiu. Już sądziłam, że możemy zapomieć o dzielących nas różnicach... A jednak. Nie przepuścisz okazji, żeby udowodnić tonącemu swoją wyższość. Bo masz to, to i to. Podkreślasz to nadwyraz wyraźnie. Życzę Ci serdecznie, żebyś nigdy nie spotkała się z kłamstwem, oszustwem, niesprawiedliwością i brakiem miłości. Bo zginiesz. Pozdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna72 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 13:58 Sowo naprawde niedobrze sie robi od tego Twojego uzalania sie . Dziewczyny Ci daja rade a Ty wynajdujesz tysiac argumentow zeby z niej nie skorzystac tak naprawde do niczego nigdy nie dojdziesz. Zrozum ,ze wiele z nas byla w podobnej sytuacji i wiemy co to bezrobocie brak pieniedzy Piszesz co mam zrobic zostawic go jak sobie poradze sama z dzieckiem. Mysle ze lepiej sobie poradzisz niz siedzac z facetem , ktory ma przerost ambicji nie wspolmierny do rzeczywistosci . Nawet nie chodzi o to zebys go zostawila ale zebys zaczela liczyc na siebie . Zostalam w swoim czasie ( prawie 10 lat temu sama z 1.5 rocznym dzieckiem9 a meza mialam podobnego do Twojego tez wiecznie plany i zero realizacji . Nawet rano nie chcialo mu sie wstac i kupic gazety zeby przejrzec ogloszenia , a przez miesic po stracie pracy oszukiwal mnie i wychodzi co dzien rano wydalo sie kiedy nie przyniosl wyplaty. MOglabym wymieniac i wymieniac mieszkalismy u moich rodzicow i tak samo jak Twoja mamma nie byli przychylnie nastawieni. Z perspektywy wcale im sie nie dziwie . Kiedy w koncu zostalam sama nabralam jakiejs niesamowitej energi znalazlam prace, zlobek dla dziecka i moje zycie zaczelo nabierac kolorow . Wreszcie mialam jakies pieniadze i pamietam radosc z pierwszej kurtki ktora w koncu moglam sobie kupic ( bo gdy bylam z moim ex jego papierosy zawsze byly wazniejsze). Nie bede Ci tu opisywac calego mojego zycia ale po dziesieciu latach final jest taki ze ja mama normalny dom dwojke dzieci kochajacego troszczacego sie o mnie meza A moj byly w wieku 36 lat dalej mieszka katem u mamusi i pieniadze na papierosy pozycza od niej . Oczywiscie milo by bylo gdyby Twoj sie przebudzil ale poki to nie nastapi zacznij dzialac Ty. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
grzalka tak, ale 18.12.04, 14:52 To jest klasyczna gra w "tak, ale.." Sowa ma problem. Ludzie jej radzą jak umieją. Sowa zaczyna grać w "tak, ale.." Tak, ale moja mama.. Tak, ale mój facet... Tak, ale ja jestem taka.... Tak, ale tu gdzie mieszkam... Tak, ale ty nic o mnie nie wiesz... Tak, ale juz próbowałam i wiem, że sobie nie poradzę (chyba kluczowe zdanie) itd itp W związku z tym myślę, że izuhua (chyba nie pomyliłam nicka) ma niestety rację Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: tak, ale 20.12.04, 00:59 Uwazam podobne jak grzalka. Sowko, jednego nie rozumiem - dlaczego na forum robisz takie reality szoł? Forum to nie jest dobre miejsce na opisywanie prywatnych problemow. Problemy rozwiązuje się realnie, wsrod przyjaciol czy z niemęzem - w trakcie rozmowy. Jesli idzie o meriutm wątku. Sowa, była na forum jakies dwa lata temu chyba dziewczyna. Sytuacje miala dość podobną jak Ty. Ale ona znalazla sobie pracę jako opiekunka do dziecka. Tak szukala pracy, że znalazla kobiete, ktorej pilnowala dziecka zajmując się rownoczesnie swoim dzieckiem. Masa mam tak robi. Moze to jest jakis sposob na prace? I przy okazji zalatwia Ci to problem, ktory nazywasz "nie mam z kim zostawic dziecka"? Sowa, moi rodzice w pewnym momencie mojego zycia bardzo mi pomagali. Do tego stopnia, ze przyjezdzali do nas na prawie caly tydzien, zeby pomoc nam zajmowac się dziecmi. I powiem Ci, ze najlepszą rzecza, ktora zrobilam, bylo podziękowanie im za pomoc. I zajęcie się dziecmi samej. Z tą chwilą rozwiązało się 90 procent problemow - moich, mojego męża i... moich rodzicow. Wszyscy na tym skorzystalismy. Zyskalismy spokoj, stabilizację emocjonalną i poczucie, że mieszkamy u siebie i nie jestesmy nieustannie krytykowani za przyjęty przez nas model zycia odbiegający znacznie od modelu zycia moich rodzicow. Ty, niemąż, dziecko powinniscie mieszkac sami. Powinniscie sie sami utrzymywac. Gdy idzie o zachowanie Twojej mamy - niestety, jesli ja utrzymuje kogos, daje mu dach nad glowa - to mam prawo od niego wymagac chocby pracy w domu - w zamian za to, co mu daję (a Ty tak duzo czasu marnujesz w necie...). Sowa, sama przyznajesz, że sie nie spisujesz. Jesli w pracy byś powiedziala szefowi, ktory oczekuje od Ciebie przygotowania na cito raportu: "potem to zrobie" to gwarantuje Ci, że po kilkukrotnym takim "zaraz" i kilkukrotnym sporządzeniu tego raportu na cito przez kogos innego - stracilabys te prace. A w domu, poki nie pracujesz, taką szefową jest mama. I ponieważ daje Ci dach nad glową ma MOIM ZDANIEM (z ktorym nie musisz sie zgodzic, bo moze nie ma racji) prawo oczekiwac realizacji wyznaczonych zadan zwiazanych z funkcjonowaniem domu. I niestety, poki nie jestes samodzielna, nie masz sie co obrazac. Czas dorosnąc, kobito. Będe trzymac kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
izuhaha Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 15:06 Ho, ho, ho. Ale mi się dostało! Znam Sowo doskonale taką sytuację, moja Mama nie była lepsza gdy razem mieszkałyśmy. Nie dość że mi ubliżała, to jeszcze mnie biła i kazała się dokładać do wspólnej kasy. Ale to był dla mnie problem tylko do momentu skończenia 18 lat. Potem skończyłam LO, zdałam na studia i wyprowadziłam się z domu daleko daleko. A ten wątek śledzę bardzo dokładnie ze względu na inne dziewczyny - jak one poradziły sobie z podobnymi doświadczeniami. Nie ze względu na Ciebie, bo Ty sobie NIE RADZISZ. Ty go po prostu założyłaś. Użalanie się nad sobą jest w moim odczuciu żałosne. Jestem zwolenniczką działania bez gadania zbędnego. Co do zakładu, który mi proponujesz - odmawiam, i tak jesteś (z tego co piszesz) niewypłacalna. Ale jeśli się wyprowadzisz - daj znać, szczerze Cię przeproszę. I zdobędziesz uznanie w moich oczach. Bo cenię ludzi którzy potrafią sami sobie radzić. A obwinianie za swoje nieudacznictwo jakiegoś innego nieudacznika (Twój partner), czy też Mamy, która musi na Was wszysktich łożyć. Oburzanie się na nią, że jest rozgoryczona i wściekła to naprawdę infantylizm. Jak inaczej nazwać zapraszanie do cudzego domu obcych ludzi na święta bez zgody gospodarza? A Twoje już nieco odległe w czasie wątki: "muszę się trochę zdystansować od forum", "za dużo o sobie opowiadam", "jak skasować wątek". No i zniknęły. A dwa dni później "błagam o przepis na cośtam". Jak to określić? A ostatnio: "mój facet nie chce się ze mną kochać tak często jak ja chcę", a niecały tydzień później :"o co chodzi z tym seksem, zupełnie nie mam ochoty, a gdy on zaczyna mnie pieścić to wzbiera mnie obrzydzenie, a poza tym jest zaniedbany". Widzisz tu gdzieś konsekwencję? To jest takie gadanie tego co ślina na język przyniesie. A w dodatku wielka labilność emocjonalna - charakterystyczna dla okresu dojrzewania właśnie. To mnie fascynuje z racji wykształcenia. Skoro zamieszczasz coś na forum publicznym, musisz się liczyć z tym, że nie tylko usłyszysz: "jakaś Ty Sówko biedna i wspaniała, ułoży się, poradzisz sobie". Tak to już jest - Ty piszesz - jestem biedna, a ja się z tym nie zgadzam i odpowiadam Ci masz to co chcesz! Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: izuhaha 18.12.04, 15:29 popieram mi jednak zabraklo odwagi by wygarnac jej wszystkie czasami nie zbyt przemyslane wypowiedzi tylko dlaetego,ze sowka znowu odbierze to inaczej. No coz nawazyla sobie piwa i sama musi sie z tym uporac-takie jest moje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 21:38 słuchajcie!!!!jak czytam te posty to mnie normalnie krew zalewa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!jak wy możecie bronić tej matki!!!!!!bronicie bo takie jesteście?????no Boże drogi!!!!nie wyobrażam sobie żebym mogła coś takiego zrobić córce!!!a wy tak zrobiłybyście!!!????bo z tego wychodzi że tak!!!!ja mam kochającą matkę i mam pracę i do dziś z nią mieszkam w małym mieszkanku i wszyscy wokoło wiedzą że wreszcie trzeba się wyprowadzić!!!ale w życiu nikt w domu mi nie powiedział że mam się wynieść!!!!i takiego czegoś nie rozumiem!!!!Sówko oczywiście że rady typu wynieśś sie jak najszybciej są dobre!!!!Ale rany zrozumcie dziewczyne gdzie ma się wynieść i za co!!!????ja gdybym teraz miała się wynieść (musiała)to bym się chyba powiesiła!!bo jak związać koniec z końcem kiedy ma się dziecko!!!!!jak się go nie ma to nie ma problemu w mieszkaniu pod mostem !!!!ale jak jest dziecko trzeba nieraz dużo wytrzymać żeby zapewnić dziecku dach nad głową ,i jedzenie!!!to jest też ważne!!!!no nie??????dziewczyna ma poprostu przerąbane!!!!nie ma praktycznie wyjścia do czasu aż nie będe odpowiedniej kasy!!!!jedyne wyjście jakie by było...to tylko wtedy kiedy któraś z wymądzrających się mam powie....wprowadz się do mnie na jakiś czas!!!powie tak któraś??????????????????????no słuchamy!!!!!!przecież macie mieszkania ,domy a któraś zaproponowała żeby znalazła małżęństwo i wynajęla coś na pół!!!no kto chce?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 21:58 zgadzam sie z toba miriam. publiczne krytykanctwo na pewno nie doda je skrzydel, a jazda po facecie jest conajmniej nie na miejscu. o postach typu praca dla leniwych nie wspominajac... nie wnikam w finanse sowy, ale zdaje sie, ze gdzies widzialam, ze daje matce 500zl i cos im jeszcze zostaje - wiec porady typu podaj go o alimenty sa smieszne. jakby nie bylo facet cos zarabia. niejeden maz pan krytykantek ma tyle samo albo niewiele wiecej dochodu. nie chce mi sie komentowac, bo i tak jest tu maly sajgon. kazdy jest inny, a i zycie na wsi w dupe dac potrafi, bo o wszytsko jest 2 razy trudniej. szczegolnie z dzieckiem. kto nie mieszkal, ten nie ma o tym bladego pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 22:05 otóż to masz rację!!!!ja mam dom na wsi po dziadkach,stary bo stary ale stoi...pewnie zaraz na mnie fukną że powinnam się tam wynieść...ale nie jutrzymam domu za 700 zł ,sieb9ie dziecka ,poza tym musiałabym dojeżdzac 60 km do pracy!!a co z dzieckiem???ta sama sytuacja...tylko że mnie nikt nie wygonił...wszystkie tu to takie mądre,ułożone ,pracowite,kulturalne,kochające córki,kochające mężów i mające pracowitych dużo zarabiających mężów...to może mężem też się któraś podzieli skoro facet sówki jest taki "zły"!!!!!!!!ja mam brata z wyższym wyksztalceniem!!!0przeprowadził się za kobietą do małej miejscowości,pracy nie ma od 3 lat!!!i teraz dziecko im się urodziło...żona pracuje i haruje za dwóch bo akurat jej ojciec otworzył jej gabinet weterynaryjny ale wiecznie kasy nie mają no w końcu jedna pensja.....ale też maja teściów dość ale się nie wyprowadzą bo jak???mieszkanie jest jej taty,prace on jej że tak powiem kupił....no i co mają zrobić????ja widze ze w oczach tych dziewczyn wiekszosc nie pracujacych chlopów,czy mało zarabiających to lenie!!!!!no kurcze to bardzo mi żle w tej Polsce!!!same lenie a dookoła full pracy no nie???????????????!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mrufkaa Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 22:25 Sowa, pisze, bo tez Ci dobrze zycze. Jak dla mnie, to wroc do postu Fiszerowej, jest tym, czego szukasz. Nie masz wyjscia, zeby cokolwiek drgenlo w rajstopach, MUSISZ sie wyprowadzic. Czekam na odpowiedz: gdzie jest najblizszy zlobek i czy Ci dziecko przyjma? Ile ma Marcel? Pisz, prosze Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Miriam :)) 18.12.04, 22:57 miriam_b napisała: > słuchajcie!!!!jak czytam te posty to mnie normalnie krew > zalewa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No własnie widać, że Cię zalewa ). Spokojnie dziewczyno.... jak wy możecie bronić tej matki!!!!!!bronicie > bo takie jesteście?????no Boże drogi!!!!nie wyobrażam sobie żebym mogła coś > takiego zrobić córce!!!a wy tak zrobiłybyście!!!????bo z tego wychodzi że > tak!!!! To, że staramy się tłumaczyć zachowanie matki Sowy, nie oznacza jeszcze, że same kazałybyśmy pakować manatki swoim dzieciom. Oznacza jedynie, że próbujemy spojrzeć na tę sytuacje obiektywnie. Sówko oczywiście że rady typu wynieśś sie jak najszybciej są > dobre!!!!Ale rany zrozumcie dziewczyne gdzie ma się wynieść i za co!!!???? Sowa dostała naprawdę dużo dobrych rad i jeśli zechce to z nich skorzysta, jeśli nie, to niestety będzie nadal tkwiła po uszy w toksycznym układzie. Piszesz, że nie wyobrażasz sobie, że mogłabyś się wyprowadzić w tym momencie - dobrze, ale Ty masz dobre układy ze swoją mamą, więc Twoja sytuacja jest jakby bardziej do przełknięcia, niż sytuacja Sowy. ..to tylko wtedy kiedy któraś z wymądzrających się mam powie....wprowadz > się do mnie na jakiś czas!!!powie tak któraś??????????????????????no > słuchamy!!!!!!przecież macie mieszkania ,domy a któraś zaproponowała żeby > znalazła małżęństwo i wynajęla coś na pół!!!no kto chce?????????? To co w tym momencie napisałaś jest śmieszne i dziecinne. Wynając z kimś znajomym coś na pół, to jest jednak inna sytuacja, niż przygarnięcie bądź co bądź obcej osoby pod swój dach. A chodzi też o to, a może przede wszystkim o to, że Sowa ma się USAMODZIELNIĆ, a nie przejść z jednej zależności w drugą. Wdzisz subtelną różnicę? Bo ja tak. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 18.12.04, 23:03 przeczytalam wszystkie posty..i napisz mi gdzie są te dobre rady???????????bo ja wiem że mam jaskre ale bez przesadyjednym jeszcze widze....poza tym..jak to śmieszne...dla mnie jest smieszne jak pewnie 3/4 z dziewczyn które tak mędrkują nigdy nie mieszkała z dzieckiem z rodzicami!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Miriam :)) 18.12.04, 23:30 miriam_b napisała: > przeczytalam wszystkie posty..i napisz mi gdzie są te dobre rady???????????bo > ja wiem że mam jaskre ale bez przesadyjednym jeszcze widze....poza tym..jak > > to śmieszne...dla mnie jest smieszne jak pewnie 3/4 z dziewczyn które tak > mędrkują nigdy nie mieszkała z dzieckiem z rodzicami!!!!!!! Właśnie dlatego, że nie widzisz tych dobrych rad, nadal mieszkasz z mamą w maleńkim mieszkaniu. Nie jesteś otwarta na zmiany, nie lubisz wyzwań. Nie piszę tego złośliwie - Ty poprostu taka jesteś. Ale powtarzam jeszcze raz, Ty masz inną sytuacje - nie jesteś w konflikcie z matką. Sowy sytuacja jest diametralnie różna od Twojej. A dla dziecka droga Miriam, najważniejsza jest atmosfera panująca w domu, a nie to czy na sniadanie zje kaszkę Bobo Vity, czy grysik na mleku z woreczka. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 19.12.04, 16:21 nooo napisałam maleńkim...bo wydaje się jak na cztery osoby małe 64 m2...i jestem rozpieszczona ale nie jedynaczka więc lubię wygodę a nie że nie lubię zmian!!!po jaką cholerę mama się wyprowadzać żeby za przeproszeniem klepać bidę??mi tu dobrze..z nikim się nie kłócę bo mam przesłodkich rodziców...na nic im nie muszę dawać pieniędzy..sami mi jeszcze dokładają ...nie proszę ale sami mi kupują różne rzeczy ..jak namawiają mnie do kupna płaszcza to mówie że nie mama kasy ale owocuję to tym że sami mi kupują nie narezkam i mam aż za dobrze!!!!!fakt!!!!i nie będę dla jakichś zmyślonych ideałów zabierała tego wszystkjiego mojemu dziecku!!!!!teraz stać mnie na dużo rezcey dla niej...potem nie będzie...i poprostu nie mam zamiaru się wyprowadzić...i tyle...ale wyobrażam sobie co by było gdybym była na miejscu sówki czego widzę wiele dziewczyn nie potrafi zrobić..rady na odległość to ja mogę też dać!!!!WYJEDŻ DO USA!!!no co nierealne???????realne i też dobra rada no nie????tylko ja nie wiem czy sówce o takie rady chodzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Miriam :)) 19.12.04, 18:16 Miriam i własnie dlatego, że Twoje życie z rodzicami wygląda zupełnie inaczej niż Sowy sytaucja, Ty możesz sobie pozwolić na luksus mieszkania z nimi. Sowa nie bardzo. Powiem Ci coś jeszcze: dziewczyny, które się wypowiadały w tym wątku przerabiały podobne sytuacje, wyprowadzały się, usamodzielniały. Ich rady są coś warte, ponieważ każda z nich przeszła swoje. Natomiast Ty moja droga, nie jesteś predysponowana do udzielania rad w takich kwestiach, z tej prostej przyczyny, że wybrałaś wygodę, przedkładając ją nad walkę, czyli nie doświadczyłaś jeszcze samodzielnej egzystencji. Twój wybór i nie zamierzam go komentować, natomiast Sowa raczej wyboru wielkiego nie ma - albo się usamodzielni, albo będzie gnojona przez własną matkę. Taka jest smutna rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 19.12.04, 22:56 wiesz co??to że mieszkam z rodzicami nie znaczy że nie mieszkałam sama!!!!nie wiesz-nie wypowiadaj się na mój temat Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Miriam :)) 19.12.04, 23:01 miriam_b napisała: > wiesz co??to że mieszkam z rodzicami nie znaczy że nie mieszkałam sama!!!!nie > wiesz-nie wypowiadaj się na mój temat Wypowiedziałam się na Twój temat tylko i wyłącznie dla tego, że opisałaś swoją sytuacje. NIc nie wspominałaś, że mieszkałaś sama. Poza tym piszesz, że nasze rady są do kitu. Prosze bardzo, poradź coś Ty Sowie, szczególnie, że przecież mieszkałaś sama i jak sądze musiałaś sobie jakoś radzić (No chyba, że sobie nie radziłaś?) Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 20.12.04, 10:17 otóz to....jako smaotna matka nie poradziłam sobie finansowo!!!!najpierw mieskzałam z byłym mężęm ale jak tylko poczuł kto jest panem domu...miałam koszmar!!!!!wyprowadziłam się za ich namową spowrotem do domu.,..poprostu od niego uciekłam,po rozwodzie mieszkanie było moje...ale co z tego jak nie utrzymałam ani siebie ani tego cholernego mieszkania ani dziecka!!!! popróbowałam i nie dało rady!!!!i oto moja rada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NAJPIERW TRZEBA MIEĆ ZA CO ROBIĆ PLANY!!!!!A POTEM SIE WYPROWADZAĆ !!!!!A NIE RZUCAĆ SIĘ NA GŁĘBOKĄ WODĘ!! A tu wssyscy sugerują na odwrót...a co jak się wyprowadzi z chłopoem on coś tam zarobi a za miesiąc dwa ją zostawi i nie będzie miała za co żyć??????ma wtedy błagać mamusie o przyjęcie spowrotem???? Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Miriam :)) 22.12.04, 00:25 > NAJPIERW TRZEBA MIEĆ ZA CO ROBIĆ PLANY!!!!!A POTEM SIE WYPROWADZAĆ !!!!!A NIE > RZUCAĆ SIĘ NA GŁĘBOKĄ WODĘ!! > A tu wssyscy sugerują na odwrót...a co jak się wyprowadzi z chłopoem on coś tam > > zarobi a za miesiąc dwa ją zostawi i nie będzie miała za co żyć??????ma wtedy > błagać mamusie o przyjęcie spowrotem???? Miriam, czy rada: 1) znalezc zlobek 2) znalezc prace 3) znalezc mieszkanie jest rzucaniem sie na gleboka wode? Dla mnie jest to calkiem rozsadna droga do usamodzielnienia sie. Znacznie lepsza niz poprzestanie na stwierdzeniu "Nie da sie". I najlepiej niech Sowa robi to sama, nie liczac na swojego partnera. Jest takie powiedzenie "Umiesz liczyc? Licz na siebie!". Samodzielnych matek sa tysiace i jakos daja sobie rade (choc na pewno nie jest im latwo), ale dzialaja, a nie czkaja az COS sie wydarzy. Sowa, przefiltruj listy z forum, odrzuc oceny i zostaw tylko konkrety, zrob sobie liste rzeczy do zrobienia i ja realizuj. Ale zacznij wreszcie cos robic!! Bo inaczej bedziesz miala lat 40 i bedziesz w dokladnie takiej samej sytuacji!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Miriam :)) 19.12.04, 19:22 Miriam Masz wygode z rodzicami, dobrze! Tyko niestety tej wygody w domu nie ma Sowa. I jej jedynym wyjsciem, to wyprowadzic sie jak najdalej i jak najszybciej od toksycznej matki. I wcale nie wydaje mi sie, ze dziewczyny radza wyprowadzke juz teraz, w tej chwili, nawet na ulice. Ale na metode "malymi kroczkami" Sowa miala okazje wczesniej, bo ten uklad z matka nie trwa od dzis. Dobrze, ze masz swietne relacje z mama, ze mama Ci pomaga i dzieki niej nie klepiesz biedy... Tylko, ze mama wiecznie nie bedzie zyla, o czym niektorzy zupelnie zapominaja. A wtedy, to niestety juz trzeba stac na wlasnych nogach, bo nikt juz nie bedzie placil za wygode. I naprawde nie wiem, gdzie Ty wyczytalas zlote rady typu: wyjedz do USA! Bo ja jakos nigdzie nie znalazlam. Pozdrawiam nanuk Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 19.12.04, 22:58 to była moja złota rada-ironiczna...poza tym oczywiście że musi się wyprowadzić!!!!ale rady!!!!dziewczyny radyyy!!!!!nie odróżniają rad od słów wydoroślej!!!albo przestań się użalać....no i iopieprzanie jej z góry na dół to rady????? Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Miriam :)) 19.12.04, 23:06 miriam_b napisała: > to była moja złota rada-ironiczna...poza tym oczywiście że musi się > wyprowadzić!!!!ale rady!!!!dziewczyny radyyy!!!!!nie odróżniają rad od słów > wydoroślej!!!albo przestań się użalać....no i iopieprzanie jej z góry na dół to > > rady????? Miriam. Sowę opieprzyły dwie lub trzy dziewczyny. Cała reszta (nawet kategoryczna w takich sprawach Triss) starała się jej doradzić. Zapisz do żłobka/zrób użytek z talentu do projektowania/zmobilizuj chłopa/ poszukaj taniego mieszkania do wynajęcia - to wszystko są rady a nie opierniczanie. Teraz czekamy na Twoje Miriam ) Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: Miriam :)) 19.12.04, 00:05 "to śmieszne...dla mnie jest smieszne jak pewnie 3/4 z dziewczyn które tak mędrkują nigdy nie mieszkała z dzieckiem z rodzicami!!!!!!!" Ja mieszkam. Konkretnie z niemężem, mamą, siostrą i synkiem. Drobna różnica polega na tym, że mamy spory domek (7 pokoi, 2 kondygnacje) a moje kontakty z mamą są bardzo dobre. Nie zawsze tak było: kiedyś zauważyłam, że sytuacja jej przeszkadza (jakieś 2 lata temu, wpływ siostry, nie zachowała się jednak nawet w ćwierci tak jak mam Patrycji). I wtedy już pakowalismy się do znalezionego w gazecie mieszkania (Rumia - przedmieścia), wynajeliśmy busa, ale moja mama szybko zmieniła zdanie i prosiła nas o pozostanie w domu. To był ten jeden jedyny zgrzyt. Obecnie niemąż pracuje, (dom w spadku po ojcu jest w 1/3 mój) i oddaje mojej mamie potrzebne należności tj. 1/3 rachunków. Moja mama jest zdania, że lepiej będzie jesli poczekamy jeszcze z własnym mieszkaniem. Jest samotna po śmierci ojca i niemożliwie kocha mnmie i swojego wnuka - pogodziłam się z siostrą i układa się nam wzorowo. Pomijając strach (bo to moim zdaniem główny problem Sowy) jej mama zachowuje się skandalicznie. Wiem, że "ma prawo", że "nie musi", że "nikt nie może od niej żądać..." Ja jako matka na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego własnemu dziecku. Po prostu bym nie potrafiła. Na ludziach można się zawieść; na mężu, na przyjaciołach, nawet na samym sobie. Jednak własnym dzieciom nalezy pomagać. A przynajmiej nie szkodzić. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy wywalam własne dziecko z domu przed świętami. Wybaczcie. Dla mnie to chore. Mama Sowy jest socjopatką, albo ma poważne problemy z empatią... żebym nie powiedziała więcej. Szkoda, że odbija się to na córce. Prawda jest taka, że Sowa MUSI się wyprowadzić. Po prostu musi. Bo własna matka ją zniszczy. Celowo lub przpadkiem. Sowa już zaczyna wierzyć w to, co mówi jej mama (a wierzcie mi - Sowa to suuuupr babka. Wiem. Widziałam)). Tak że: Sowo. Trzeba zwiewać. Jak najszybciej. Na detoksykację! Od włąsnej mamy. PS: W Gdyni można wynająć mieszkanie nawet za 400 zł miesięcznie (3 pokoje - teściowa). Odezwij się a coś znajdziemy. Całusy. Odpowiedz Link Zgłoś
laskosia Re: Miriam :)) 20.12.04, 10:05 nie zansz życia Miriam, oj nie znasz... nie każdy kto jest szczupły - nie musi dbać o sylwetkę nie każdy kto ma własny kąt dostał go od rodziców nie każdy kto ma kochającego partnera wyniósł z domu taki wzór uwież mi jest wielu ludzi, którzy pokonali bardzo ciężką drogę by być kim są- różnica między nimi a "wygodnymi" osobami jest taka - że oni zdecydowali się wyruszyć we własną podróż zostawiająć ciepły koncik z rodzicami, którzy zawsze mają dla nich ciepłe kapcie... dla mnie dorosły człowiek to człowiek dojrzały, odpowiedzialny przepraszam Cię ale bycie "maskotką" nie jest dla mnie... mi rodzice nie dali materialnych dóbr- nie mogli, ale dami mi coś o wiele bardziej wartościowego i wiem, że zawsze dam radę- tobie dają materię, bardzo dobrze skoro mogą - ale co zrobisz jak ich zabraknie ? pozdrawiam ciepło Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 20.12.04, 20:14 przykro mi że komuś rodzice niemogą dać tego co dają mi moi...na miłości życie się nie kończy niestety....i za miłość do dziewcka nie kupisz mu jedzenia ani mleka!!!!!ci którzy święcie są przekonani że największym dobrem w tym świecie jest miłość są porpostu w błędzie ja nie wiem czy ja nie znam życia...jestem po jednym rozwodzie,przeżyłam piekło z poprzednim mężem i sama z nim mieszkałam i też sama musiałam dać sobie z nim radę!!!a to o wiele gorzej niż dać sobie radę z mamusią!!!byłam bez pracy bez konkretnego wykształcenia...ale się nie dałam i kto nie zna życia ja?????owszem nie zna go rozpieszczona mama która żyje na utrzymaniu męża i do tego ma kochających rodziców...mi zostali tylko rodzice i córka!!!dopiero teraz znalazłam mężczyznę moich marzeń...ale nie mów mi że nie znam życia...a że wygodba jestem to i owszem....bo mam takie możlwiości..każdy kto by miał też byłby wygodny.... Odpowiedz Link Zgłoś
laskosia Re: Miriam :)) 21.12.04, 09:12 Też jestem wygodna- teraz kiedy mogę sobie na wygodę pozwolić, kiedyś bywało różnie i też nie jedno "piekło" przeżyłam i wiesz myślę, że nie my jedne , dlatego bardzo niesprawiedliwe wydały mi się Twoje słowa - "wszystkie tu to takie mądre,ułożone ,pracowite,kulturalne,kochające córki,kochające mężów i mające pracowitych dużo zarabiających mężów...to może mężem też się któraś podzieli skoro facet sówki jest taki "zły" " Nie wydaje mi się żeby (poza małymi wyjątkami) ktoś tu się wymądrzał i pokazywał na tle Sowy jaki jest wspaniały, jakiego ma cudo męża czy niemęża jak jest beztroski , nie dziewczyny piszą , że wszystko można zmienić jeśli się bardzo chce, że w życiu powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie, że też miały takie zakręty ale wyszły z nich, że raz im lepiej raz gorzej… Nie wiedziałam, że przeżyłaś takie swoje piekiełko- przykro mi i życzę Ci byś nigdy już nie musiała przez coś takiego przechodzić i rozumiem, że Tobie teraz potrzebni rodzice, potrzebne bezpieczne miejsce byś mogła zagoić rany i po prostu odpocząć. Wydaje mi się też , że sytuacja Sówki jest inna niż Twoja i takie głaskanie je nie jest wskazane- Ty kiedyś podjęłaś w swoim życiu decyzję na coś się zdecydowałaś - wyszło tak jak wyszło… trudno , może teraz się uda , Sowa nie może się zdecydować i tkwi w martwym punkcie … jej potrzebna jest inna forma pomocy i dziewczyny dały jej wiele dobrych rad Pozdrawiam Ciebie Miriam i życzę Tobie i Twoje córeczce wiele spokoju, miłości i radości Kasia P.s. Dobrze, że masz wsparcie w rodzicach - od tego mamy rodzinę by być blisko w ciężkich chwilach, byśmy mogli do nich wracać gdy jest nam źle, by żyjąc swoim życiem wiedzieć, że oni nam kibicują i wierzą w to, że damy sobie radę. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: Miriam :)) 21.12.04, 17:41 dziękuję za życzenia...no nareszcie ktoś rozmawia a nie rzyca wyzwiskami....tak ja mam wsparcie w rodzicach i ogromne...Sówka nie...niestety...dlatego rozumiem ją bo niewyobrażam sobie sytuacji w tej chwili gdybym została bez rodziców,jakoś trzeba będzie kiedyś żyć bez nich...ale będzie ciężko...więc nie dziwię się Sowie ale dziwię się jedynie tym dziewczynom które strasznie krytykują ją i uważają że jej matka ma racje,... Odpowiedz Link Zgłoś
laskosia Re: Miriam :)) 21.12.04, 22:34 wiesz Miriam prawda zawsze leży po środku- zapewniam Cię, że trochę racji ma Sowa i trochę jej mama... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
koleandra Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 23:00 Podczytuję wątek od samego początku i tak sobie myślę... czy tam u Was jest az tak ze wszystkim ciężko? Na początku miałam coś napisać... ale po przeczytaniu paru odpowiedzi dziewczyn zawachałam się... a teraz i tak to napiszę. Sowa! Dawaj do mnie! Cholera jasna, za daleko! a szkoda! Tutaj z miejsca jest robota dla Ciebie i Twojego chłopa za 700-800zł - najnizsza krajowa to najnizsza ale na początek jakis grosz jest. Miasteczko małe, nieduże ale żłobek mają a jak nie to ja z miłą chęcią bym z Twoim dzieckiem siedziała za... powiedzmy 200zł i jeszcze bym łapki zacierała bo siedzę w domu a tez wypadało by sobie dorobić. A jeszcze Twój facet z tego co widze cwany jest to drugie tyle by sobie dorobił. Z mieszkaniem jest gorzej odrobinkę ale dam sobie rękę uciąć że by się znalazło - dwupokojowe za 200 zł miesięcznie bo tak tu się wynajmuje. To są realia u nas, tutaj gdzie mieszkam ja, od Krakowa to baaaardzo daleko ale czy jest az tak bardzo inaczej? Weź sie w garść! Poza tym... masz sporo koleżanek, przyjaciółek z tego co czytam i żadna Ci nie pomoże w biedzie? A wynajmij cos na spółę z tą co ostatnio chłopa rzuciła i dacie sobie radę. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 23:06 Sówka!!!!ja rzuciłamale mam nowego.....trzymaj się ciepło ja za ciebie trzymama kciuki żeby jakaś robota przyszła jak najpredziej chłopu!!!i życzę ci z całego serducha!!!!i jak cie jakieś kobity wkurzają(mowa o forum)to daj w zęby i spokój Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 18.12.04, 23:51 Swko, nie znam Twojej sytuacji zbyt dokładnie. Wahałam się czy napisać, ale przeczytałam te wszystkie posty... Wzbudziłaś moją ogromną sympatię od jakiegoś czasu więc się zdecydowałam. Jedno jest pewne - próbuj za wszelką cenę się usamodzielnić! Wiem jak jest ciężko zmobilizować faceta do ruchów, ale nie wiem jednego (przyznaję nie czytałam wszystkich Twoich postów). Czy Ty go kochasz? Jeśli tak to próbujcie razem, naprawdę! I jeśli wiesz że on Was kocha, warto próbować. Mimo wszystko razem. Bo miłość zwycięży wszystko. Ale wyprowadźcie się! Biednie, ale na swoim. Uwierz w siebie, proszę! pozdrawiam cieplutko, nie daj się, masz dla kogo żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
migotka_muminek Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 10:35 Witaj Sówko,witajcie dziewczyny. Jestem zniesmaczona tym frontalnym atakiem na Sowę.Tak-atakiem,kryjącym się pod pozorami dobrych rad.Tylko nieliczne z was naprawdę dobrze radzą Sowie.Reszta "rzuciła" się na dziewczynę.Straszne. Sowa jest faktycznie w niełatwej sytuacji i mnie osobiście trudno znaleźć dobre rozwiązanie.Pierwsze co się nasuwa-to szczera do bólu rozmowa z mamą.Tylko że zdaje się Sowa już kiedys pisała że taka rozm owa z jej mama nie ma sensu,że mama nie słucha,nie da się konstruktywnie podyskutować.Mimo to spróbowałabym:nie "dogadać się" lecz jasno wyłuszczyć swój punkt widzenia,powiedzieć:mamo,widzę że nie życzysz sobie żebyśmy razem mieszkali,widzę że cię denerwuję,ok/zaczynam szukać innego lokum,pracy itd.-ale potrzebuję czasu na to,jest tak i tak,proszę o czas." Zgadzam się że Sowa powinna diametralnie zmienić swoje życie.Ale na litość boską-nie na hurra!Nie wyprowadzać się uniesiona dumą z domu!Wszystko małymi kroczkami. Trzeba myśleć o dziecku. Radzicie:znajdź pracę,jest jej w cholere,w twojej sytuacji nie powinnaś wybrzydzać.A pewnie.Tylko że dalej radziecie:wyprowadź się od razu,wynajmij mieszkanie,dziecko do żłobka,na chłopa machnij ręką! Kobiety,na jakim świecie wy żyjecie??? W moim mieście (średniej wielkości) wynajęcie kawalerki kosztuje min.500 zł.Żłobek min.200 zł.Wy radzicie Sowie żeby wzięła pracę jaką dadzą,czyli za średnio 700 zł.Noż qrwa widzicie tu logikę???? Ciocie dobra rada zachęcają:wyprowadź się natychmiast!Poradzisz sobie! Która z was weźmie odpowiedzialność jeśli Sowa sobie nie poradzi? Mówicie:chłopa oddal,sama działaj.A ile z was tak spróbowało?Ile z was świadomie zrezygnowało z mieszkania u rodziców,żeby stać się samodzielnym,mając małe dziecko,bez pracy i mieszkania?Załóżmy że Sowa znajdzie pracę,wynajmie coś i jakimś cudem zostanie jej jeszcze na rachunki(tak tak w wynajem nie wlicza się kosztów eksploatacji moje kochane)i jedzenie-tak jak by tego chciały ciocie dobra rada z 700 zł.-a jeśli mały się rozchoruje,a ma to jak w banku,jeśli pójdzie do żłobka?Co wtedy hę?Zaopiekujecie się jej synkiem żeby nie straciła pracy?Kupicie jej leki? Sama jestem dumna z tego że radzimy sobie z mężem samodzielnie,jesteśmy niezależni,ale osiągaliśmy tę sytuację dłuuugo,i na pewno w jakichś 5 procentach złożyły się na nią łut szczęścia i -minimalna ale JEDNAK-pomoc rodziców. I nie wierzę w te bajki które pewne osoby z forum wciskaja zachwyconej i naiwnej publice,jak to z zera totalnego,z ulicy niemalże dźwignęły się SAME,wbrew Wrednemu Światu.Zawsze jest to szczęśliwy zbieg okoliczności lub wyciągnięcie przez kogoś zyczliwego pomocnej ręki.Zawsze. Inna super dobra rada."Weź w końcu wypędź tego swojego chłopa do roboty" "wytłumacz mu" itd itp.No Dżizas!A miała któraś takiego opornie myślącego w domu?Wiecie jak to jest jak chłop n ie rozumie?Bo ja wiem.I obwinianie jeszcze Sowy za jego myślenie,i zachęcanie jej żeby mu truła i truła,co na 100 proc.doprowadzi do awantury,bo jak ktoś nie rozumie to "truty" reaguje agresja,jest poniżej pasa. Ech wkurzyłam się maksymalnie. Sowa,porozmawiaj z mamą,wczesniej usiądź spisz sobie na kartce co jej chcesz powiedzioeć,poprzemawiaj to sobie parę razy,wypij meliskę i do mamy.Zapowiedz że masz plan,przedstaw go przystąp do działania. I nie wpadaj w dołek,nie wpwpadaj w dołek! Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 16:26 No napisałaś poprostu Bosko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!zgadzam się z tobą w każdym słowieSówki mi żal z wszystkich postów jakie czytałam super babka i wiem jedno faktycznie dziewczyny się na nią rzuciła...ta potzrebuje rady albo dobrego słowa..nadziei...a co niektóre to normalnie mopgą się z jej matką na kawę umówić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!zaproście ją!!!!!!jak ja widze te teksty i w ogóle uniewinnianie mam (swoich czy cudzych)to normalnie mam wrażenie że moi rodzice to normalnie z księżyca skoro są tacy dobrzy!!!!!!!!!i chyba tak jest ale ja wiem jedno że będę cudowną matką chyba skoro mi wpoijono takie zasady!!!w życiu za chiny ludowe dziecka bym nie wyrzuciła!!!nie wyobrażam sobie takiej możliwości i do tej pory wydawało mi się że to jakaś tragiczna patologia!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 10:37 Miriam...twoje rady za to sa suuuuper. Dac w zeby i juz! Jestem pewna podziwu ,naprawde. <rzyg rzyg > Dodam ze zgadzam sie z Grzalka. Sowa prowadzi gre pt. " tak,ale..." I dopoki sama nie bedzie chciala zmienic swojej sytuacji ,bedzie tkwila w tym gownie. Odpowiedz Link Zgłoś
linusia_75 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 11:30 Miałam nie pisać, bo chyba wszysko ta czy inna mama napisała, choć naprawdę forma czasem poniżej wszelkiej krytyki. Sówko, a i inne Panie - nic nie dzieje się z dnia na dzień i bez przyczyny. Relacje Sowy i matki mają cechy współuzależnienia i patologii, ale wierzcie mi, każda z nas w takiej sytuacji zachowywałby się podobnie i "grała w tak, ale...". Trzeba dużo siły i demerminacji, żeby wyjść z takiego układu, gdy tkwiło się w nim całe życie. Sówko, jesteś mądra, silna i fantastyczna dziewczyna. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Ani ma mamę ani na faceta, jak widać, nie masz wielkiego wpływu. Więc odpuść sobie tę szarpaninę. Znajdzie pracę, dobrze, a nie... jego problem. Zacznij liczyć na siebie. Tylko na siebie. To nie znaczy, że masz zostać sama. Po prostu wierz tylko sobie. Planując cokolwiek bierz przede wszystkim swoje dobro (i syna, oczywiście). Nie oglądaj się na innych, wiesz juz przecież, że nie ma na kogo. Nie piętrz trudności, to do niczego nie doprowadzi poza tkwieniem w niemocy. Zacznij działać. Dla własnego dobra. Jak już zrobisz pierwszy krok, to przekonasz się, że to nie takie trudne. Taki układ jest w stanie zniszczyć każdego. Nie daj się. Pozdrawiam ciepło. Wiem, że sobie pordzisz. linusia Odpowiedz Link Zgłoś
martelia1 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 13:21 Droga Sówko! Nie czytałam wszystkiego, może takie propozycje już padły - mianowicie: Twój mąż z takim wykształceniem, kwalifikacjami, znajomością języka angielskiego na perfect mógłby przecież wyjechac zagranicę - najłatwiej do Irlandii. Ręczę, że na budowie pracę znalazłby od razu a wtedy moglibyście tu w Polsce wynająć jakies mieszkanie no i na razie niestety życ z daleka od siebie, ale przynajmniej na swoim, a Twoja mama wtedy mogłaby sie pocałowac w d... Kwestia tylko tego, czy chcecie sie rozdzielać, ale w takiej sytuacji ja bym się nie zastanawiała. Tylko pozostaje problem pięniędzy na podróż i dla Ciebie na przeżycie póki maż nie znajdzie pracy. Może w twojej rodzinie znalazłby sie ktoś przyjazdny, lub może ktoś z Waszych przyjaciół kto mógłby wam te pieniadze pożyczyć, bo napewno oddacie, mur beton prace twoj niemąż znajdzie. Wiem, że Ci trudno, ale może jakbyś taka propozycję przedstawiła matce, że zostaniesz u niej, póki twoj facet nie przyśle Ci pierwszych zarobionych pieniędzy. To już jakis początek. A jak ambicje faceta sa większe niż praca na budowie, to będac na miejscu tam w Irlandii czy Anglii mógłby się gdzies zakręcić, na spokojnie poszukac pracy przez internet albo z agencji pracy ale już na luzie, nie pod presją ciągłych pretensji Twojej matki. Ty mogłabyć do niego dojechać z dzieckiem i tam moglibyście sie jakoś urządzić, ale to już Wasza decyzja czy chcecie wyjeżdżać, czy nie. A tak nawiasem mówiąc Twój niemąż mógłby bardziej pomyśleć o Was i znależć cokolwiek tu w Polsce, byleby sie jak najszybciej stąd wynieść. Życzę Ci aby jak najszybciej rozwiazała sie Wasza sutuacja, sama byłam w podobnej, a na razie musisz się niestety uodpornić na docinki mamy, bo taka osoba już sie nie zmieni. Pomysl o przyszłości, bo szanse macie duże na zmianę, tylo trzeba się naprawdę zmobilizowac i naprawdę mooocno postarac,aby do czegoś dojść. Wspierajcie się nawzajem, nie obwiniajcie, pomagajcie dobrym słowem, tak będzie lepiej, wierzę ze wam sie uda Pozdr. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 16:27 naucz się do jasnej cholerki pocieszać ludzi a nie napraszać się żeby te zęby stracići naprawde nie piekl sie tak bo możesz nie tylko zwymiotować Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 16:28 to było do astomi25 Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 17:17 Zal mi cie miriam.Musisz byc niezla idiotka... Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 17:20 I jeszcze jedno.A po co ja mam sie nauczyc pocieszac? Sowa potrzebuje rad ,a nie pocieszenia.Jak ja tak kazdy bedzie po glowce glaskal i mowil ze bedzie dobrze ,to ona nigdy nie stanie na nogi. A ty dasz jej gwarancje,ze bedzie dobrze? Bo ja nie daje.Zadnej. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 17:22 A mozesz mi pokazac prosze ,gdzie ja sie piekle? Ja tego nie robie ,jestem bardzo opanowana osoba.Czego raczej nie mozna powiedziec o tobie miriam.Wystarczy przeczytac twoje posty.Wiecej wykrzyknikow niz sensownej tresci Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 22:44 pieklisz się bo mnie wyzywasz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!spojrzyj cvzasem w lustro i przelicz swoje szare komórki zamiast obrażać innych!!!!naprawdę uwierz mi w twoim przypadku zajmie ci to niewiele czasu!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 20.12.04, 15:20 Miriam ,a twoim zdaniem teksty typu :"przelicz swoje szare komorki ,na pewno nie zajmie ci to duzo czasu" ,to niby co to jest? Komplement? Uwazam ,ze nie jestes upowazniona do dawania rad Sowie ,poniewaz sama nigdy nie bylas w takiej sytuacji jak ona i nie masz pojecia jak to jest. Dziewczyny dobrze jej radza. I tyle. ps.wlasnie spojrzalam w lustro.Ladna jestem Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 20.12.04, 20:18 no to dobrze że jesteś ładnaja zazdrosna o to nie jestema tak jak pisałam wcześniej...ja przeżyłam piekło z byłym mężem i byłam na jego utrzymaniu a udało mi się stanąć na nogi i pozbyć się jego raz na zawsze!!!ale owszem wszystko z pomocą rodziców inaczej wylądowałabym w domu samotnej matki!!!!no chyga tego Sówce nie życzycie???? Odpowiedz Link Zgłoś
kuku-007 Re: do miriam 20.12.04, 20:37 Ależ ty wcale nie stanęłaś na własnych nogach! Popadłaś z jednej zależności (od męża) w drugą - od rodziców. Szczęściem masz takich, z którymi pokojowo mieszkasz i którzy nie wymawiają ci tego co chwilę. Sówka ma zupełnie inną sytuację. Mam wrażenie, że nie dopuszczasz do głosu innej możliwości niż ta, że usamodzielnić (! w tym akurat przypadku słowo nietrafione) można się tylko z pomocą rodziców. A to nieprawda, o czym świadczą historie różnych dziewczyn w tym wątku. I to one dają najlepsze (bo sprawdzone w życiu) rady. Ty miriam wcale nie jesteś samodzielna - wystarczyłoby, żeby rodzicom nagle "się odwidziało" (nie życze ci, ale załóżmy - różne rzeczy się zdarzają) i co? Dupa blada, smutek i zgrzytanie zębów. NIezależność jest wtedy, kiedy jesteś w stanie sama utrzymać siebie i dziecko. Sówka może tego dokonać, ma wszelkie dane ku temu. Brakuje jej tylko odwagi, żeby zrobić ten pierwszy krok. I piszące tu kobiety starają się trochę tej odwagi w sówkę wlać. Bo wiedzą, że to, czego ona chce dokonac jest możliwe. Bo same dokonały tego, o czym ty nie masz pojęcia - stały się naprawdę samodzielne. kuku Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: do miriam 20.12.04, 22:41 jakoś bym była w stanie ...ale po cholerę mi to???ja próbowałam pisałam już!!!! ale nie dałam rady....i dlastego pisałsam też!!!!!!najpierw porządna kasa,praca a potem wyprowadzka!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia miriam i astomi 19.12.04, 19:53 przywoluje was do porzadku. Miriam sowa jak widze lepiej znosi nasze rady niz ty. Widocznie nie sa takie zle a sowa wie o naszej rzyczliwosci. Laskawie prosze sie w jej watku nie wyzywac. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: miriam i astomi 19.12.04, 22:47 no właśnie a kto wyzywa??????????????poza tym ja nie widzę czy je dobrze znosi bo do tej pory tylko biedna się musiała bronić przed "napastnikami"(czyt.doradczyniami)....a teraz w ogóle się nie wypowiada bo ma chyba dość rad!! Odpowiedz Link Zgłoś
ania.freszel Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 16:56 Sowko, przede wszystkim spokojnie. To przeciez Twoja wlasna matka, nie moze Was jak psa wypedzic z domu. Ja wiem ze nie masz lekko, w sumie nikt nie ma. Przede wszystkim musisz wziasc sie za Twojego chlopa i ostro z nim porozmawiac. W koncu chlop to chlop. Potem pomysl o sobie. Kobieta tez powinna pracowac. Pewnie powiesz, ze to co teraz oferuja to g....o nie praca. I na pewno nie da sie z tego zyc. Prawda, ale zawsze lepsza taka niz zadna. Przynajmniej nic Ci nikt nie zarzuci. Matce mozecie sie dokladac do rachunkow i czynszu, pomagac w domu (Ty i maz). Nie wiem czy Twoja Mama zgodzi sie zajac dzieckiem? Jesli tak, plac jej za to. Ja wiem , ze moze nie wypada tego proponowac, ale moze tego oczekuje? Moja Mama nie chcialaby ode mnie grosza , ale ludzie sa rozni. A dzieci nasze... Wspolczuje Ci Sowko, nie masz lekko, ale widze ze sie trzymasz. Poza tym ten Twoj chlop nie jest taki najgorszy tylko trzeba mu zrobic porzadna musztre. Kazdy musi to przerobic. Ja tez mam to za soba. Powodzenia Aneczka Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: musze sie wyprowadzić - nie mam gdzie iść :( 19.12.04, 21:35 Sowo Masz talent, ślicznie szyjesz i projektujesz, początki są bardzo trudne ale możesz odnieść sukces, wiesz nam też nie jest łatwo, miało nie być prezentów w te Święta ale zarobiłam dzięki innym - zaczęłam piec ciasteczka świąteczne na zamówienie, nie zarobię kokosy ale zawsze coś Jeżeli Twój nie-mąż za angielski niech napisze do wydawnictw, do biur tłumaczy - ja też dorabiam tłumacząc. Ja w Ciebie wierzę Sowo, wierzę, że dacie radę Pozdrawiam Cię serdecznie lea Ps. w razie czego, powtarzam u nas się znajdzie dla Was miejsce przy Wigilijnym stole ... Odpowiedz Link Zgłoś
barbie2 bardziej popieram stanowisko mamy 19.12.04, 21:21 Bardziej popieram stanowisko mamy,dziewczyno jestes dorosla masz dzieci -ojca dzieci ktorego obowiazkiem jest zapewnic wam mimimum utrzymania.Chlopak ma wykształcenie a że jest leniem to widziały gały co brały.Jakoś bardziej współczuje twojej mamie.jeżeli nie umiesz walczyc o dobro dla swoich dzieci to im też współczuje .Państwo w trudnej sytuacji też ma zobowiązania wobec Obywatela nawet tego ze wsi(pisałaś sama że mieszkasz na wsi)mam na myśli wszelkie zasiłki itp.a to co napisałam to sierotko mój mąż nie ma wykształcenia nawet w połowie takiego jak twój zostawił mnie samą z dnia nadzień (poszedł siedzieć)i "zapomniał"zabezpieczyć mnie i dziecko .wydatki stałe to były ok.1500 (mieszkanie-wynajmowane prad telefon ) plus koszt utrzymania dziecka a sama też coś musze jeść mama pomaga mi trochę ale nie było mowy o tym bym wróciła do domku pod spodniczka sie schowała u mamusi WYDOROŚLEJ........................ Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: bardziej popieram stanowisko mamy 19.12.04, 22:50 kurcze no następna...skąd się w tym kraju biorą te "złe"matki i córki to ja nie wiem bo normalnie same ideały..... Odpowiedz Link Zgłoś