Sama ze sobą nie wytrzymam: dzisiaj oglądałam po raz któryś z rzędu "Pana Tadeusza" i po raz któryś z rzędu wzruszyłam się podczas oglądania sceny śmierci Robaka. Kurczę, czy ja jestem nie z tej planety? Ale co ja poradzę na to, że dla mnie ten film (nie wspomnę już o pierwowzorze) jest arcydziełem?
A teraz głosowanie: powinnam iść do psychoanalityka czy nie? Bo kto się teraz wzrusza podczas oglądania tego typu filmów??

)))
A może Was, kochane eMamy, coś tak wzrusza (niekoniecznie ekranizacja arcydzieła literatury polskiej

) ???