nilka13
17.01.05, 22:49
Wiecie, czego u nas brakuje? Szkoleń i kursów dla przyszłych rodziców.
Czasopisma, internet, szkoły rodzenia, Tracy Hogg- nie ma się co łudzić, nie
dla wszystkich dostępne. Właściwie dla mniejszości.
Kobiety i mężczyźni nie są w zaden sposób przygotowani do roli rodziców.
To chyba jedyna dziedzina, gdzie głównym źródłem informacji jest przekaz
ustny.
Te kilka ulotek otrzymanych na porodówce...śmiechu warte.
Mnóstwo rodziców nie ma pojęcia , jak wyglada rozwój dziecka. Jak rozwiązywać
problemy, dlaczego maluch płacze, jak nim sie opiekować; nie zna i nie
rozumie potrzeb dziecka. Stąd te brednie, z jakimi czasem się
spotykamy "niemowlę niech się wypłacze", "poić glukozą noworodka zamiast
karmić" i nieskończenie wiele innych.
Mało tego, rodzice nie potrafią sobie radzić ze swoimi emocjami- wszyscy to
znamy (bezradność, lęk, gniew, zmęczenie, kłótnie, "dlaczego ona nie chce
seksu"; "on twierdzi, że ja tylko siedzę w domu"). Młodzi rodzice (patrz post
kalpy) po prostu sobie nie radzą.
Ja sama po kilkuset nocach przespanych zaledwie w trzeciej części, mam
ochotę czasem rzucić wszystko w diabły.
Na forum szukałam WSPARCIA.
Od wielu miesięcy nie zagladam prawie na otwarte fora. Kłótnie, zajadłe
obrzucanie się obelgami.
Znowu zamęczono dziecko. Jego mama nie żyje.
Odklejcie się od monitorów na moment i rozejrzyjcie wokół siebie. W
mieszkaniu obok może ktos płacze.
Może trzeba pomóc?
Może chociaż zapytać?
Nilka