Dodaj do ulubionych

FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?...

02.02.05, 10:37
Dziewczyny, muszę się Wam wyżalić na swojego męża. Obecnie jestem z nim
pokłócona i nie zamierzam się wcale godzić, bo wkurzył mnie jak jasny gwint!
Nie będę Was zanudzać szczegółami, w każdym razie chodzi o to że mój mąż nie
pomaga mi przy dziecku. Dobrze że mieszkamy jeszcze z moją mamą, gdyby nie
ona to już dawno padłabym na ryj.Mogę policzyć na palcach u jednej ręki ile
razy ze mną wykąpał, przewinął, czy poszedł na spacer. Wszystko robimy ja i
moja mama. Ostatnio poprosiłm go żeby wyszedł z małym na spacer to powiedział
że jest za zimno( nie dla małego, tylko dla niego), że zmarznie mu głowa a
czapki nie założy bo nie lubi ( a było 4 stopnie na minusie). Oczywiście
poszłam ja. Na drugi dzień leżał wyciągnięty na kanapie i znowu poszłam ja.
Wogóle najchętniej leżałby całymi dniami przed talewizorem, albo siedział
przy kompie. Naprawde mam go dość!
Czy Wasze chłopy też takie są???
Obserwuj wątek
    • d.orka Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:00
      Wkurza mnie takie zachowanie u facetów.
      Fakt, przy 4-stopniowym mrozie ja sama nie wyszłabym na dwór, ale tu nie tylko
      o to chodzi, prawda?
      Zachowanie Twojego męża wynika pewnie z tego, że mieszkacie u mamy - czuje się
      zwolniony z obowiązków, bo wie, że ktoś go wyręczy.
      Ja w takiej sytuacji przestałabym np. prasować jego koszule. Gdyby nie było
      poprawy, przestałabym praĆ jego ubrania, potem nawet obiadu by nie dostał.
      Jestem cięta, gdy słyszę o gościach, którzy nadal chcą żyć po kawalersku, a
      żona niech robi za posługaczkę. Wrrrrrrrrrrr.
    • twinmama76 Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:16
      jedno ale - dlaczego dzieckiem opiekujecie sie ty i twoja mama? Mój szanowny
      małżonek też czasem mówił, że fajnie by bylo, gdyby przyjechała moja mama i
      zajęła sie dziećmi. Ja wtedy mówię mu, że to jego dzieci i jego psi obowiązek
      się nimi zająć.

      Może jednak ty z mamą uważacie, że zrobicie wszystko lepiej i w jakis sposób
      same odsunęłyście męża od dziecka? Dla facetów jest to wygodne, ale na dłuższą
      mete strasznie smutne sad

      Co do tematu - mój małżonek wczoraj zawołał mnie "na chwilkę", gdy kąpał
      dzieci. Przyszłam wściekła (to jego zadanie, a mój czas na 10 minut odpoczynku)
      a on do mnie "przypilnuj ich, bo musze się napić" wink No bidulek jeden
      spragniony wink
      • wegatka Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:29
        twinmama76 napisała:

        > a on do mnie "przypilnuj ich, bo musze się napić" wink No bidulek jeden
        > spragniony wink


        He, he, he, a w wanience wody nie miał ? wink
        • inia25 Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:37
          są zdolni do poświęceń.
          Ja mam takiego męża, który robi bardzo dużo przy dziecku i w domu. On pierwszy
          ją przewijał, bo ja się bałam. On ją kąpie, chodzi na spacerki, bawi się.
          Sprząta w domu, prasuje, gotuje, robi zakupy...
          Jest cudowny.
          Aha i wiesz co? To w sumie nie jest dla niego poświęcenie tylko czysta
          przyjemność.!!!
    • zosia271 Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:24
      Może mamy tego samego męża? Mój mąż też najchętniej siedziałby tylko przy kompie
      albo z nosem w gazecie. Zgadzam się całkowicie, że błedem jest to, że mieszka z
      wami Twoja mama. Oczywiście nie możesz wyrzucić mamy z domu ale może niech mama
      przestanie wyręczać we wszystkim Twojego męża. My mieszkamy sami i wtedy mąż
      jest zmuszony mi pomagać ale jak tylko ktoś przyjeżdża to czuje się jak hrabia i
      nic nie robi.Przede wszystkim musisz mężowi mówić, nawet do znudzenia co ma
      zrobić. "Jeśli myślisz, że mężczyźna się domyśli to się mylisz"Im trzeba
      wszystko prosto z mostu. Niech Twoja mama przestanie Ci pomagać. Tlumacz Twojemu
      mężowi, że to wasze dziecko a nie Twojej mamy i Twoje. To nie prawda że padniesz
      na twarz. Wiele kobiet nie pada. Nie wiem ile lat ma Twó synek, ale może jak
      będzie starszy to Twój mąż zlapie z nim lepszy kontakt. U nas tak bylo.
      Życzę wytrwalosci. Ja tez musze od czasu do czasu potrząsnąć męzem.
      Zosia
    • libra.alicja Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:40
      POŚWIĘCEŃ???
      O jakich poświęceniach mowa?
      Pisałaś tylko o "wykąpał, przewinął, czy poszedł na spacer". Według mnie te
      czynności są podstawowymi przy małym dziecku i oboje rodzice powinni potrafić
      je wykonać. Oczywiście kto i ile zajmuje się dzieckiem zależy od czasu, który
      może poświęcić na dom, nie musi być porówno.

      Chyba że u was jest jak u mojej kuzynki, dziecko jest jej, a jego jest pies
      (każdy zajmuje się sowim pupilem). Ale to nie jest normalna sytuacja.
      • wieczna-gosia Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 11:48
        no,
        niezle sie facet w zyciu ustrawil
        tez bym tak chciala, nawet za cene "pioklocenia" sie z mezem wink
        Kochana, rekawki zakasac i do roboty sie brac, meza od cycusia odstawic, rady
        dorki zastosowac.
    • 18lipiec Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 12:57
      Nie znam takiej sytuacji. Wymagam od chłopa poświęceń, a raczej już na starcie
      sprawdzam czy taki jest. Jak nie to won.
      Nie wyobrażam sobie że dorosły zdrowy facet mi nie pomagał.
      • wieczna-gosia tylko gdzie tu poswiecenia ;))) 02.02.05, 13:38

        • 18lipiec Re: tylko gdzie tu poswiecenia ;))) 02.02.05, 14:15
          Jestem wygodna. Lubię być rozpieszczana, wyręczana przez faceta. Dlatego nie
          mogłabym być z takim którego trzeba wyręczać, koło którego trzeba skakać. Nie,
          nie jestem też leniem, nie leżę na kanapie cały czas, jednak wolę facetów
          którzy umieją zrobić wszystko,zawsze i wszędzie.Leni i rozpieszczonych
          maminsynków nie znoszę.
    • mamaszyma Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 13:48
      Mój generalnie nie jest zły, na sopacer wychodzi, czasem sie pobawi... ale
      wkurza mnie cos takiego, jak ogladamy film a dziecko zaczyna płakać on nie moze
      się ruszyc bo ogląda film. A ja to gips? Tez ten film oglądam a jednak ide
      zobaczyc co sie dzieje. To samo jest z jedzeniem. Mówie mężowi, zeby dał
      Szymkowi jeśc, a on na to, że najpierw zje on, bo mu wystygnie. Ja się anwet
      nie zastanawiam czy mi wystygnie czy nie, czy nei obejrze filmu. Jak trzeba
      coas zrobic z dzieckeim to po prostu to robie, a jemu trezba powiedzieć i
      najlepeij zademonstrować co i jak... No ale to juz asługa mojej tesciwoej,
      która wszystko za synów robiła i w zasadzie jeszcze robi jak tylko ma
      mozliwość. Walczę z tym jak tylko moge, no i progres jest...
    • umasumak Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 14:53
      Oj pogoniłabym faceta... Nie wyobrażam sobie takie związku, a właściwie
      wyobrażam sobie, bo tak wyglądało moje pierwsze małżeństwo, z tą tylko różnicą,
      że robiłam wszystko sama, bo mąż albo był na imprezie, albo imprezę odsypiał,
      albo się szykował do wyjścia na imprezę, a wszelki moje delikatne sugestie,
      wywoływały u niego atak agresji.
      Teraz mam innego faceta, tak jakby w nagrodę. I nie mogę powiedzieć, żeby dla
      niego zajmowanie się dzieckiem, było poświęceniem. Pzdr
      • milarka Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 15:07
        Dla mojego męża zajmowanie się dzieckiem też nie jest żadnym poświęceniem, jest
        to oczywiste, że dziecko jest wspólne i oboje się nim zajmujemy.

        Ale w tym przypadku autorka wątku sama sobie może być winna - tak jak napisała
        Twinmama - być może zajmując się dzieckiem razem ze swoją mamą nieświadomie
        odsunęła swego męża na bok, mąż chcąc nie chcąc usunął się z drogi i teraz
        wydaje mu się zupełnie nienaturalne zajmować się dzieciakiem.
    • mamciama Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 15:42
      Moja Droga.
      Jak mieszkalismy z moimi rodzicami,to maz uwazal ze sprzatanie,gotowanie
      itp.naleza do mnie i do mamy.Przy dziecku pomagal bez zarzutu.Od pol roku
      mieszkamy sami, ja wrocilam po macierzynskim do pracy a on: zajmuje sie
      synkiem,ktorego uwielbia nad zycie ale go nie rozpieszcza (!)zajmuje sie
      domem,tzn gotuje mi obiadki, prasuje i odkurza... Ale jak wroce z pracy,to
      wszystko spada na mnie.On wtedy ma wolne dla siebie i zasiada przed TV z
      piwkiem i tak do wieczora (mnie okropnie drazni jego wgapionego w ekran tego
      pudla, gdy jeszcze nic ciekawego nie ma!) ale ma prawo...
      Musisz zmienic stan rzeczy i po trochu na sile wciagac go w oboiwiazku
      ojcowskie! Ale przy zajmowaniu sie dzieciaczkiem nie ma mowy o poswieceniu, toz
      to czysta radosc i przyjemnosc... Ja czesm chce synka oddac babci, to on
      protestuje...On sobie sam poradzi! Alez samodzielny!
      No i najlepszy czad,ze gotuje....i to bardzo dobrze...a jak mieszkalismy z
      moimi rodzicami, to nawet nie umial sobie herbaty zaparzyc (bo nie chcial,,,,)

      powodzenia!
      • aszar.kari Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 16:26
        A ja mysle, ze takie posty i skargi nalezy umieszczac na Forach dla singli ze
        szczegolnym uwzglednieniem dziewczyn marzacych o zamazpojsciu i posiadaniu
        dzieci. Bo to sa skutki jakiegos wczesniejszego niedogadania sie czy
        niepoznania swoich preferencji w bardzo podstawowych kwestiach ukladu w
        zwiazku. Jezeli jedna strona liczy na uklad partnerski a druga na uklad
        pan+niewolnica, to trudno razem zakladac rodzine. No bo jak to bylo wczesniej?
        Zanim sie dziecko urodzilo, On pral, gotowal, sprzatal po rowno z zona, czy
        raczej tez olewal wszystkie obowiazki domowe i czekal na podanie kapci? Trudno
        mi sobie wyobrazic, ze przyzwoity osobnik dzielacy porzadnie wszystkie domowe
        prace przed urodzeniem dziecka NAGLE po narodzinach staje sie leniem i
        olewusem. Cudow nie ma - jesli nie zostal wychowany w swoim rodzinnym domu,
        jesli nie wychowaly Go pierwsze lata malzenstwa we dwoje, to sam fakt urodzenia
        dziecka nie uczyni Go z dnia na dzien PARTNEREM! Wniosek z tego jest tylko
        taki, ze musisz wychowywac i meza, i dziecko jednoczesnie - serdecznie
        wspolczuje. Aha, no i mamy chlopcow maja sporo do zrobienia dla dobra swoich
        przyszlych wnukow i synowych smile
        Pozdrawiam,
        Aszar
        • jemma Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 18:37
          Nie chcę słodzić,ale mój mąż dużo pomagał i pomaga nadal przy dzieciach.Nie
          muszę nawet specjalnie mu mówić co i jak i nie dostrzegam w jego oczach
          poświęcenia.Jeżeli chodzi o zajęcia domowe,czasami muszę się nagadać,zrób to
          czy tamto-bo ogólnie nie lubi-spacery,wypad do lasu,praca w ogrodzie,zabawy z
          dziećmi-ok.jak naj bardziej,ale pomyć gary,odkurzyć...niezbyt,tzn.zro bi gdy o
          to poproszę ale wtedy dostrzegam w jego smutnych oczach pośwęcenie.Nie widzę
          jednak w tym problemu,ja nie pracuję,a on tak i to ciężko i dużo za dużo\własna
          firma\.Reasumując,myślę,że mój jest zdolny do poświęceń,a zdrugiej strony
          opieka nad własnym dzieckiem nie powinna być poświęceniem raczej obowiązkiem-
          nie mówiąc o radości,która z tego płynie
    • formica25 sa zdolni:)) 02.02.05, 19:24

    • formica25 sa zdolni :) 02.02.05, 19:29
      za szybko kliknelam! moj maz pomaga mi bardzo duzo przy dziecku i wcale nie
      musze go o to prosic! mamy ustalony podzial obowiazkow! maz kapie mala , ja
      karmie (chyba ze mnie nie ma to tez spada na niego) przewijamy na zmianesmile
      reszta obowiazkow tzw domowych zajmujemy sie na zmianesmile moze to ze tojw
      malzonek nie chce ruszyc palcem przy dziecku nie wynika z lenistwa tylko z e
      strachu ? tak bylo w przypadku meza mojej kolezanki a wydalo sie to dopiero jak
      urzadzila mu straszna awanture o nierobstwo...! porozmawiaj z nim powaznie i
      zobaczysz! jesli jednak to nierobstwo to powiezd mu zeby sam sie zajal swoim
      rzeczamy sam bo ty musisz poswiecic swoj czas malemu a nie mozesz robic
      wszystkiego sama!!!
    • lilian2 Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 21:28
      Mam dokladnie ten sam problem. Caly czas slysze, ze sprzatanie i wychowanie
      dziecka to sprawa kobiety, a on nie bedzie zmywal czy przewijal bo robi inne
      rzeczy np. odwozi dziecko do zlobka ... i najgorsze jest to, ze nie wiem jak
      sobie z tym poradzic. zadne argumenty nie przemawiaja. poprostu nic nie robi.
      • kalina_p Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 03.02.05, 16:39
        Powiedz mu, ze TY uwazasz, ze sprzatanie i wychowanie dziecka to sprawa
        wspolna. Dlaczego JEGO zdanie ma byc wazniejsze? A przed slubem tez tak bylo?
        Wiesz, moze to brutalne ale...widzialy galy co braly...
        Pozdrawiam i zycze duuuuzo sily (w rekach, coby meza "ustawic")
    • kalina_p Toz to psi obowiazek 02.02.05, 21:37
      a nie poswiecenie!!! My razem "robimy" przy Kindze, na zmiane, kto akurat moze.
      On pracuje, wiec ja z nia jestem dluzej ale jak przychodzi to wie (SAM Z
      SIEBIE!!!) ze mam jej dosyc i ja zabiera.
      A teraz podstawowe pytanie, ja nie rozumiem, a kilka razy juz na ten problem
      trafilam:
      Jak ojciec moze nie chciec sie bawic/zajmowac dzieckiem??? Moj maz jak wraca z
      pracy to jest za mala tak steskniony, ze tylko ja nosi, przewija, zaniera sam z
      siebie na spacery itd. I NIE LUBI, jak moja mama chce nam za bardzo pomagac,
      uwaza, ze to nasze dziecko i nasza sprawa.
      A jak bylo przed urodzeniem dziecka? Robil cos w domu? Moze w ogole go sobie
      nie "wychowalas" i teraz sa efekty... Wrzasnij porzadnie, zeby podniosl
      laskawie d... i do roboty, moze takie postawienie sprawy pomoze..? Moze on
      sobie w koszty wlicza, ze mu pogadasz, pogadasz a i tak obie z mama go
      wyreczycie we wszystkim? Swoja droga niezle sie ustawilwink))))))))
      Pozdrawiam!
    • janet3 Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 02.02.05, 21:51
      Jak czytam o takich facetach to mnie krew zalewa.Nie rozumiem takich typków
      którzy zakładają sobie rodzinę po to żeby "mieć wygodnie".Mój mąż jest nie
      tylko moim mężem ale również partnerem przyjacielem i cudownym ojcem.Zawsze
      kiedy wraca z pracy pierwsze co robi rzuca torbe i pędzi do córki.Każdą wolną
      chwilę spędza z malutką i nie dlatego że musi ale dlatego że CHCE.Przecież
      razem mamy dziecko,razem ponosimy za nie odpowiedzialność,razem wychowujemy i
      tak powinna funkcjonować rodzina.Wychodziliśmy z córką na dużo większe mrozy
      więc argument że zbyt zimno do mnie nie przemawia.Nie ma u nas podziału na
      babską robotę i tą bardziej męską.Nie wyobrażam sobie takie faceta przy mnie:
      (Zrób z tym porządek bo ręce będziesz miała do samej ziemi.Pozdrawiam serdecznie
    • aga173 Re: To ja mam ideała:) 03.02.05, 19:52
      Jest najlepszym tatą na świecie i dzieci go uwielbiająsmileRobi wszystko w domciu
      (oprócz gotowania) co drugi tydzień rano jest z dziećmi a od 15-23 w pracysmile
      Podziwiam go i szanuję - chociaz czasem myslę ze mam za dobrze i dlatego
      wymyslam niestworzone rzeczy a przecież po co sobie komplikować zycie?

      Pozdrawiam Aga
    • e.chianti Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 04.02.05, 12:18
      Wiecie, a ja narzekam na swojego. Przeczytałam niektóe posty i chyba muszę
      zrewidowac swoje podejście.
      Chyba go ucałuje jak wróce do domusmile.
      e.c
      • kalina_p Re: FACECI NIE SĄ ZDOLNI DO POŚWIĘCEŃ...?... 04.02.05, 14:40
        Hehehe...wlasnie...tez czasem sie zapominam i mimo, ze taki dobry to i tak sie
        wkurzam. Ale wiadomo - kobiecie nigdy nie dogodziszwink))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka