lola211
03.02.05, 19:22
Moja szesciolatka uczeszcza do zerowki, w zwiazku z czym ma nowe kolezanki.I
zaczelo sie wzajemne odwiedzanie, zreszta zainicjowane przeze mnie.
Anie polubila szczegolnie, wiec odwiedzaja sie wzajemnie dosc czesto, tym
bardziej ze mieszkaja niedaleko siebie.
No i mam problem- mama Ani pali papierosy.Po ostatniej wizycie corka nosila
na sobie won dymu,jednak nie widziala zeby ktos palil- czyli po prostu dym
krazy po calym mieszkaniu. Moja corka jest alergiczka, dym szczegolnie
szkodzi jej na drogi oddechowe.Jako, ze w mojej rodzinie sie nie pali, w domu
nikomu nie pozwalamy, corka wie, ze papieros to szkodliwy produkt.
Ostatnio byla u Ani.Najpierw bawily sie w dzieciecym, potem przeniosly do
stolowego, bo tam stoi telewizor, chcialy ogladac bajki.
Akurat mama palila, co moje dziecko skwitowalo stwierdzeniem, ze przy
dzieciach sie nie pali.Mama na to, ze w jej domu nie bedzie zmieniac zasad
tylko dlatego, ze ona przyszla, ze przeciez na korytarz nie wyjdzie.
To wszystko wiem od tej mamy, ktora postanowila wyprzedzic moja corke, zanim
ta zda mi relacje(czytaj : sie poskarzy).
Oczywiscie, przyznalam racje- wolnoc Tomku w swoim domku.Ale czy naprawde "w
imie zasad" nalezy podtruwac dzieci? Czy to takie trudne powstrzymac sie 3
godziny i nie palic? Co sadzicie o takiej postawie tej pani?
Nie chce narazac dziecka na szkodliwe substancje(a dla alergika to juz
podwojnie szkodliwe), ale nie chce tez pozbawiac jej kontaktu z Ania.Mama jej
tez raczej nie zgodzi sie na wizyty wylacznie u mnie.
Teraz kazda wizyta u Ani bedzie mnie kosztowac troche nerwow.
Czy wy palac papierosy nie macie poczucia winy, ze szkodzicie dzieciom (to do
palaczy)? Dym unosi sie wszedzie, czuc go takze w pokoju dzieciecym, gdzie
sie nie pali z reguly , a i tak cale dziecko tym przesiaka.