Dodaj do ulubionych

Czy jest coś złego w tym.....?

05.02.05, 09:14
Czy jest coś złego w tym żeby przynieść prezent dla dziecka do szpital a nie
do domu? Moja szwagierka wczoraj urodziła dziecko, dzisiaj teściowa i jej
dzieci jadą ja odwiedzić. Ja maiłam jechać w tygodniu zobaczyć maleństwo, ale
skoro oni już jada to zamierzam się z nimi zabrać. Przynajmniej w moich
stronach jest taki zwyczaj, że zawsze się przynosi coś dla dziecka. Problem w
tym ze nie wiem czy można przywieść coś do szpitala czy powinnam raczej
przynieść do domu jak dziecko z matka już wrócą? Szczerze mówiąc jaj jak
rodzi leżąc w szpitalu nie dostałam nic dla dziecka (inna sprawa ze ani
teściowa ani jej rodzina nigdy nic dla dziecka nie przyniosła). Powiedzcie mi
czy będzie to jakimś nietaktem lub jest jakiś przesąd w tej materii żeby
małemu nie przynosić nic do szpitala tylko do domu? Nie chciałabym nikomu
zrobić przykrości. Z drugiej strony szwagierka mieszka daleko i nie ma za
bardzo czasu żeby znowu jechać np. za tydzień do niej do domu.
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 09:29
      No co Ty, nie ma nic złego poza tym, że oni to będą musieli przechowac w
      szpitalu a potem przy wyjściu będą mieli większy bagaż (zalezy co to będzie bo
      jeśli coś dużego to może być kłopotliwe). I tylko tyle... jeśli to jakies
      ubranko to możesz dać w szpitalu.
    • 18lipiec Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 09:32
      Lepiej by było do domu,ale skoro jest daleko i nie dasz rady pojechać to możesz
      dać w szpitalu,tylko wyjaśnij jej dlaczego.
    • fiszerowa Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 09:40
      Wg mnie najodpowiedniejszym momentem na dawanie prezentu jest pierwsza wizyta.
      A czy ona bedzie w szpitalu czy w domu to, jak dla mnie, nie ma zadnego
      znaczenia.
      Jednak na Twoim miejscu, jeszcze raz przemyslalabym sprawe wizyty w szpitalu w
      wiekszym gronie. Piszesz ze bedzie juz tesciowa i jej dzeci. Moze zrobic sie z
      tego niezle zamieszanie. Jesli tylko masz mozliwosc jedz do niej sama.
      Bedziecie mialy mozliwosc wtedy chwile spokojnie porozmawiac, podzielic sie
      doswiadczeniami a jej moze byc przyjemniej, ze przyjechalas specjalnie dla niej
      i jej malenstwa. Ale to akurat pisze dlatego, ze sama wolalabym kilka wizyty
      pojedynczych osob, niz gromady, ktora robi niezly tlok wink.

      pozdrawiam
      Fiszerowa
    • klubiale1 Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 10:06
      Gdy byłam w szpitalu po porodzie,leżałam tydzień bo mały miał silną żółtaczkę,
      to odwiedzili nas prawie wszyscy najbliżsi - moi rodzice, teściowie, szwagierka
      z rodziną, brat z bratową. niektórzy przynosili prezenty i było mi bardzo miło
      z tego powodu.
      Było mi bardzo na rękę,że wszyscy zobaczyli malucha jeszcze w szpitalu, a nie
      przychodzili w pierwszym tygodniu po powrocie do domu. Potem w domu miałam
      spokój i przez pierwszy miesiąc żadnych wizyt, żadnego szykowania poczęstunków
      itd. Mogłam spokojnie dochodzić do siebie w okresie połogu i nie czułam się
      skrępowana swoim wyglądem, swoją słabością itd.
      Oczywiście ważne, aby goście nie przychodzili całym tłumem i na długo, tylko
      tak aby nie przeszkadzać innym mamom na sali.
      pozdr
    • mama1974 Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 10:48
      A ja nie chciałam żeby ktokolwiek inny niż mój mąż odwiedzał mnie w szpitalu.
      Wiecie, nienajlepsze samopoczucie, dyskomfort z powodu bólu, nacięcia, a nawet
      nienajlepszego wyglądu.
      Oprócz męża, który był u mnie "na życzenie", raz wpadła moja mama, która
      pomagała mężowi przy starszej córce, no i mała tez była raz.

      Dlatego ja osobiście odradzam w ogóle wizytę w szpitalu u szwagirki, chyba że
      jest to jej życzenie.
      A ewentualne wizyty u maluszka najwczesniej za kilka tygodni, po uprzednim
      telefonicznym umówieniu się.


      Pozdrawiam mama.
    • maw51 Wole do szpitala 05.02.05, 11:39
      Do szpitala raczej powinnam pojechać, bo w naszej rodzinnie zawsze wszyscy
      przyjeżdżają odwiedzić w szpitalu rodzącą. Jak byśmy nie pojechali mogłaby
      pomyśleć, że ją olewamy i nie interesujemy się jej dzieckiem, szczególnie, że
      jak ja byłam w szpitalu przychodziły do mnie całe pielgrzymki. Je mąż(brat
      mojego męża) i inne dzieci teściowej odwiedzały mnie codziennie (ma ich
      sześcioro). Nigdy nie byłam sama. A ja musze przyznać, że byłam nieziemsko
      szczęśliwa z każdych odwiedzin i możliwości podzielenia się swoim szczęściem.
      Co do odwiedzin w domu, to raczej my byśmy sobie nie pogadały. Nigdy nie
      byłyśmy ze sobą zbyt blisko, nie to, że się nie lubimy po prostu nie mamy
      wspólnych tematów. Zanim jeszcze wyszła za brata mojego męża próbowałam się do
      niej jakoś zbliżyć, w końcu zapowiadało się ze będziemy bliską rodzinna.
      Niestety za każdym razie napotykałam na mur obojętności. Jak wyszła za R
      sytuacja się poprawiła, niestety do tej pory jak zostajemy same nie wiemy, o
      czym ze sobą rozmawiać(obie jesteśmy z zupełnie inne bajki). Dlatego poza
      odległością szczerze mówiąc wole pojechać razem z innymi do niej do szpitala.
    • sowa_hu_hu Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 14:04
      moim zdaniem nie będzie w tym żadnego nietaktu smile
      zwłaszcza że jest prawdopodobne że dlugo sie później nie będziecie widzieć...
      ja zawsze kupuje i jade z prezentem do domu a to dlatego że odwiedzam maluszki
      po raz pierwszy własnie w domu - do szpitali nie jeździłam nigdy.
      jak dla mnie to wszystko jedno - zalezy to tez od tego co zamirzasz kupić... bo
      przyjście do szpitala z karuzelą to już nie abrdzo... ale jakies ubranko czy miś
      jak najbardziej smile
    • mruwa9 Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 14:34
      Mysle, ze warto najpierw spytac sie szwagierki lub jej meza,czy w ogole sobie
      zyczy odwiedzin. Niektore piszecie, ze bylyscie nieziemsko szczesliwe z tego
      powodu, ale np. ja sobie nigdy nie zyczylam jakichkolwiek odwiedzin w szpitalu
      z wyjatkiem meza (nawet rodzonej mamy), bo nie do zaakceptowania jest dla mnie
      sytuacja, zeby ktokolwiek widzial mnie np. w koszuli nocnej, czy z cewnikiem
      po cc. A kiedy wstalam i ubralam sie jak czlowiek, po prostu szlam do domu i
      tam chetniej oczekiwalam odwiedzin (z zalozeniem, ze bede niegoscinna i nie
      bede z tego powodu piec ciasta ani biegac z filizankami z kawa). Inna sprawa,
      to samopoczucie lezacych na sali pan, ktore moga sobie wlasnie nie zyczyc
      takiego zlotu przy sasiednim lozku, z powodow podobnych do moich. Dlatego
      wpierw upewnilabym sie "u zrodel", czy odwiedziny w szpitalu w ogole wchodza w
      rachube.
    • wieczna-gosia Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 16:53
      mysle ze i tak bedzie mialam kupe bagazu z tego szpitala. Ale jesli masz okazje
      to pewnie ze mozna. Byle nie ogromnego misia pluszowego wink
    • gusiek2 Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 19:59
      przede wszystkim upewnij sie czy ona aby na pewno chce aby ja odwiedzano w
      szpitalu swiezo po porodzie i to w tyle osob na raz!
    • maw51 Wróciłam ze szpitala 05.02.05, 21:42
      Byłam w szpitalu. dzidziuś jest śliczny, ale malutki, choć w terminie, ale
      teraz na pewno wszystko nadrobi. Szwagierka się ucieszyła, że przyjechaliśmy
      zresztą wcześniej było to uzgodnione z jej mężem to z nim pojechaliśmy. Z
      prezentem nie ma problemu, bo jej mąż zawiózł go ze sobą do domu. Szwagierka
      wyglądała świetnie. Zwykle tak dobrze nie wygląda jak wyglądała dzisiaj. Byłam
      w szoku jak ona to zrobiła. Wprawdzie miała lekki poród, ale wyglądała jakby
      przyszła do szpitala pobrać krew a nie rodzić dziecko. Siedziała całym tyłkiem
      na łóżku, (czego ja nie mogłam zrobić przez 2 tygodnie po porodzie) chodziła
      wyprostowana zupełnie lekko(ja na drugi dzień chodziłam zgięta w pół szorując
      nogami, w ogóle nie mogłam rosząc nogami). Naprawdę niektóre kobiety to mają
      dobrze. Wyglądała super jakby miała zaraz iść na dyskotekę a nie leżeć w
      szpitalu.
    • milarka Re: Czy jest coś złego w tym.....? 05.02.05, 21:52
      Co prawda sprawa jest już załatwiona, ale postanowiłam wtrącić jeszcze swoje 3
      grosze, ponieważ wywiązała się tu trochę dyskusja na temat grupowych odwiedzin
      w szpitalu.
      No więc chciałam napisać, że idea takich grupowych odwiedzin bardzo mi się nie
      podoba, bo są one uciążliwe dla pacjentek, które leżą na tej samej sali co
      pacjentka odwiedzana. Ja miałam właśnie taką sąsiadkę często odwiedzaną przez
      liczną rodzinkę, w tym małe dzieci, i bardzo mi się to nie podobało - dzieciaki
      biegały, na sali robiło się duszno, było głośno i w ogóle.
      Tak więc apeluję na przyszłość - raczej poczekajcie aż świeża mama wróci do
      domu i miejcie litość dla pozostałych świeżych mam.
      • mama1974 odwiedziny w szpitalu 05.02.05, 21:59
        Dlatego też ja jestem zwolenniczką tzw. sali odwiedzin, ale odpowiednio urządzonej.
        W "moim" szpitalu odwiedzin na sali (dwuosobowe) nie było. I dobrze. Był za to aparat telefoniczny.
        Gdyby jeszcze to miejsce spotkań nie było tuż przy schodach i gdyby nie śmierdziało tam papierochami....Ale to już głównie sparawa kultury i umiejętności zamykania za sobą drzwi wejściowych.


        mama
        • katse Re: odwiedziny w szpitalu 05.02.05, 22:08
          a mnie odwiedzala tylko moja mama i maz

          kolezanke na sali mialam tylko pol dnia, potem ja wypisali
          i jak nikogo nie bylo, to mi jakos pusto bylo

          na ostatnie pol dania przyszla nowa mama, ale ja sie juz pakowalam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka