Dodaj do ulubionych

do mam małych chłopców

22.02.05, 21:48
Witam serdecznie
wiele już przeczytałam na temat teściów z naciskiem na teściowe i włos mi się
jeży na głowie..... i staje w ich obronie.Każda wyedukowana mama słyszała
zapewne o depresji poporodowej i nikogo to już specjalnie nie dziwi, że matka
od początku nie musi być za szczęśliwa w swojej nowej roli, natomiast od babć
wymaga się bezwarunkowo, naturalnych instynktów, seplenienia i stawania na
głowię. Może wymyślimy jakąś babciną depresję pierwszego wnuka i też damy im
czas do przyzwyczajenia się w nowej roli
A teraz wracam do tematu
Czy możecie sobie wyobrazić, takie niewyspane, zaharowane i zakochane w
swoich chłopczykach, że pewnego dnia jakaś obca kobieta powie (albo pomyśli)
Wam przyszłym teściowym - nie wtrącaj się, mamy swoje życie, jesteś
niepotrzebna, dobrze, że tak daleko mieszkasz, jesteś obcą kobietą itd.?
Mnie to boli
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 21:53
      Mnie nie boli. Najnaturalniej w swiecie podchodze do faktu, ze moj syn sie
      zakocha, zalozy rodzine i byc moze ten szkrab co sika teraz w majtki albo go
      nawet w planach nie ma "zabierze" mi go.
      Nie mam problemow z tesciowa, z matka. Moze dobrze trafilam, a moze po prostu
      mam zdrowe podejscie, ktore wynioslam z domu.
      • papamaja1 Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 22:13
        gagunia napisała:

        > Mnie nie boli. Najnaturalniej w swiecie podchodze do faktu, ze moj syn sie
        > zakocha, zalozy rodzine i byc moze ten szkrab co sika teraz w majtki albo go
        > nawet w planach nie ma "zabierze" mi go.
        > Nie mam problemow z tesciowa, z matka. Moze dobrze trafilam, a moze po prostu
        > mam zdrowe podejscie, ktore wynioslam z domu.


        Problem w tym, ze ja nie piszę o "zabraniu" dziecka bo też zdaję sobie sprawę,
        że to naturalna sprawa, ale o podejściu niektórych forumowiczek do teściowych
        jak do wyeksploatowanego mebla...no może które przyda się jeszcze wnukom więc
        warto je jeszcze trochę potrzymać
        Pozdrawiam

        • gagunia Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 22:22
          bo i ja z rozpedu sie nie wyslowilam skladnie.
          moja matka nie wnika w nasze sprawy. tesciowa rowniez pozwala nam rozwiazywac
          swoje konflikty, spory, podejmowac decyzje samodzielnie. w zwiazku z tym i ja
          mam jakies (chyba) ludzkie podejscie i mam nadzieje, ze na stare lata mi nie
          odbije i nie bede miala zatargow z synowa. no chyba, ze mi sie wyjatkowa zołza
          trafi smile
    • kubusala Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 21:54
      Witam, jestem mamą dwuletniego chłopczyka, mysle o tym że będę teściową każdego
      dnia dlatego staram sie byc idealna dla mojej tesciowej i z usmiechem oraz
      matczyną miłoscią znosze Jej niektóre głupie uwagi.
    • mbkow Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 22:16
      masz absolutna racje, tez mnie to gryzie. caly czas ukladam w glowie strategie,
      jak to zrobic, zeby bylo lepiej. wiem, ze lepiej bedzie, ale o ile?
      licze na to, ze nasza milosc do synka bedzie owocowala jego checia utrzymywania
      bliskich kontaktow. dla mnie ogormnie wazny jest stosunek meza do syna i mysle,
      ze bedzie mial kolosalny wplyw na przyszlosc. np. tesc nie bawil sie z dziecmi.
      u nas jest duzo uczuc miedzy nami, duzo okazywania milosci synkowi, duzo rozmow,
      klotni, sie dzieje... u tesciow jest cicho.
      licze na to, ze zadziala schemat "partner podobny do rodzica". jestem w pewnien
      sposob podobna do tesciowej, moj maz do mojego ojca. wtedy bedzie to osoba
      dbajaca o rodzine. i dla mnie tez znajdzie miejsce.
      oprocz tego planuje liczne prezenty dla synowej, super pokoj zabaw dla wnukow i
      inne atrakcje przekupne.
      bardzo lubie i szanuje swoja tesciowa, a negatywne odczucia zachowuje dla
      siebie. ale (wyraze sie patetycznie) zdaje sobie sprawe, ze miejsca matki w
      sercu synowej nie zajme, bo u mnie to niemozliwe.
      • mbkow Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 22:22
        za szybko poszlo
        bo chodzi wlasciwie o te wnuczatka, zebysmy mogli miec czesty z nimi kontakt bez
        narzucania sie.
    • maw51 Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 22:46
      Będę wredną teściową wink)
    • triss_merigold6 Re: do mam małych chłopców 22.02.05, 23:31
      Zakochana to w mężu jestemwink
      Mam syna i chciałabym, żeby kiedyś był zdolny założyc rodzinę. Oczekuję
      szacunku i uprzejmości - sama mogę to zaoferować. Sympatię do wybranki może
      tak, może nie. Nie da się kogoś lubić na gwizdek (koleżankę lubię, jej męża nie
      trawię itd.).Prawa do wtrącania się między młodych nie mam; prawo do
      wypowiadania własnego zdania - jak najbardziej.
      Jednego nie zrobię na 100%: nie będę krytykować syna przy jego dziewczynie,
      żonie. Moja teściowa to robi i IMO jest to nietaktowne i żenujące; oboje z
      mężem czujemy się paskudnie.
      • joasiiik25 Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 10:08
        Potrafie sobie wyobrazic bycie tesciowa- chce byc dobra na pewno wybranke syna
        pokocham smile no moze nie od razu...
        mam swoj ideal tesciowej i jego bede sie trzymac mimo iz ta kobieta nie zostala
        moja tesciowa to jej postawe chce nasladowac.
    • wiatr_na_szczycie Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 10:16
      mam szczera nadzieje ze tak wychowam syna, ze znajdzie sobie jakas wyluzowana
      rowniache wink
      Poza tym nie mam z tym problemu o tyle, ze mam bardzo fajna tesciowa, ktora jest
      w porzadku nie jest dla mnie zadna obca kobieta, umie zachowac rownowage
      pomiedzy tym gdzie sie wtracac moze a tym gdzie juz ja gonimy, nie obraza sie ze
      ja gonimy, ona nas tez czasami przegania i jest OK.
      Moj maz obiektywnie rzecz biorac na duzo gorsza tesciowa trafil wink

      Mnie osobiscie bardzo niepokoi ten nurt nukleizowania rodzin, ja wole miec
      wieksza rodzine niz mniejsza.

      Poza tym mysle sobie ze to tez wyplywa z pewnosci siebie. Nie wiem czy w 100%
      mam racje postepujac z dziecmi tak a nie inaczej, ale to w koncu ja bede ponosic
      tego konsekwencje. Dlatego slucham rad tesciowej, stosuje sie albo nie, ale
      zawsze decyzje sa moje. Na poczatku malzenstwa, gdy tesciowie wyraznie
      faworyzowali starsza corke- nie wahalam sie ani chwili ucinajac kontakty,
      chociaz ryzykowalam ze dzieci beda mialy babcie na zdjeciu. Babcia na szczescie
      zrozumiala wink
      • papamaja1 Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 10:57
        Cieszy mnie naprawdę to co piszecie.
        Bo mi na początku też nie było łatwo od razu zaakceptować moją teściową w roli
        babci (taka już chyba nasza zawistna natura), ale to ona właśnie po szczerej
        rozmowie, jako mama jedynaka,uświadomiła mi jakie to dla niej ważne nadal w
        jakikolwiek sposób uczestniczyć w życiu swojego syna, że wszystkie jej czasami
        głupawe odzywki to tak naprawdę z wielkiej miłości i zatroskania, że tez ma
        prawo do popełniania błędów.Tak nawiasem mówiąc to po zastanowieniu moja mama
        jest chyba od niej gorsza, ale ponieważ zna mnie od zawsze to mogę jej po
        prostu powiedzieć, że coś mi nie odpowiada, natomiast rozmowa z teściową to
        często lawirowanie na cienkiej linie - tak mi się wydawało.Często więc te
        wszystkie konflikty to brak rozmowy(łatwiej jest ją(teściową) tylko tolerować i
        już)
        Ja swoją naprawdę lubię...odkąd spróbowałam zrozumiećsmile)
        • twinmama76 Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 12:30
          papamaja1 napisała:
          >Czy możecie sobie wyobrazić, takie niewyspane, zaharowane i zakochane w
          >swoich chłopczykach, że pewnego dnia jakaś obca kobieta powie (albo pomyśli)
          >Wam przyszłym teściowym - nie wtrącaj się, mamy swoje życie, jesteś
          >niepotrzebna, dobrze, że tak daleko mieszkasz, jesteś obcą kobietą itd.?
          >Mnie to boli

          Jak napisała triss zakochana jestem w swoim mężu. Mam nadzieję, że w pore
          zauważę, że mój syn nie jest już "moim małym chłopczykiem".
          Sama w pewnym momencie wyeskpediuję go z domu (najpóźniej na studiach)
          stwierdzając, że ma swoje życie, w które ja się nie wtrącam.
          Po prostu mam nadzieję, że wychowam syna na samodzielnego, odpowiedzialnego
          faceta, któremu mamusia będzie potrzebna najwyżej do pogaduszek przy kawci.
    • wana Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 12:24
      Tak, potrafię sobie to wyobrazić, ja będę (może) miała cały komplet: synową i
      zięcia, najwyżej na zięciu sobie odbiję wink
      Nie wiem, jak to będzie za te dwadzieścia kilka lat, ale mam nadzieję -
      powtarzam - nadzieję, że dostałam nauczkę; jaką teściową nie być. I mogę sobie
      wyobrazić, że ktoś nie będzie chciał słuchać moich "dobrych" rad - jakby co,
      przypomnijcie mi to kiedyś, dobrze?
      Postaram się tak wychować moje dzieci, żeby potrafiły wziąć odpowiedzialność za
      swoje życie na siebie, zobaczymy, czy mi się uda...
      Pozdrawiam
      wana
    • edka05 Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 14:02
      Tak potrafię sobie wyobrazić, ale mój chłopczyk będzie wówczas samodzielnym
      mężczyzną i zapewne przez okres dorastania nie raz okarze mi swoją
      niezależność. Teraz ewidentnie jest moim chłopczykiem, ale za dwadzieścia lat
      będzie mężczyzną jakiejś kobiety. Nie wiem jaką będę teściową, bo nie mogę tego
      wiedzieć. Myślę , że zasada traktuj innych tak , jakbyś chciała aby cię
      traktowano wyjasnia tu wszystko. Nestety moja teściowa tych zasad nie
      przestrzega i szczerze mówiąc nie wierzę, aby robiła to z miłości do syna
      jedynaka. pozdrawiam
    • anek.anek Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 14:22
      To jak naprawdę się zachowam w przysżłości tego nie wie niktsmile Teraz sobie
      wyobrażam to tak, że jak syn znajdzie sobie dziewczynę/narzeczoną, to sama go z
      domu "wykopię".Jeśli założy z nią rodzinę = zwiąże się na poważnie (ze ślubem
      czy nie, z dzickiem czy bez nie ma znaczenia), to będę oczekiwała, że to ona -
      nie ja, będzie na pierwszym miejscu. Na to czy tak będzie będę pracować przez
      całe zycie mojego syna. Ideałem jest dawanie dyskretnego wsparcia dorosłym
      dzieciom. ja takie mam ze strony ojca, zasze mi pomoże, ale ja prawie nigdy go
      o pomoc nie proszęsmile wystarczy mi świadomość, że tak jest. Nie wtrąca się,
      chociaż pewnych naszych decyzji nie rozumie,ale szanuje.
    • mama_radka Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 14:27
      Bogatsza o doświadczenia z teściową, wiem, jaką mam nadzieję, ze nie będę
      teściową. Znam siebie, znam swój charakter i wiem, ze nie będę się wtrącać do
      synowej, ewentualnie będę radzić, ale jeśli zajdzie taka potrzeba. I na pewno
      nie będę traktować dzieci synowej jak swoje własne, jak to czyniła moja teściowa
      przez kilkanaście miesięcy. Co do pomocy, oczywiście będę pomagać, ale jeśli
      synowa będzie tego chciała. Oczywiście będę odwiedzać przyszłe wnuki, ale nie
      będę siedzieć nad jej głową cały czas. Z drugiej strony mam nadzieję, ze synek
      znajdzie jakąś fajną dziewczynę, z którą będzie się można dogadać. I właśnie
      sobie wczoraj myślałam, ze gdy już tak będzie na poważnie, gdy wiadomo, ze
      synowa będzie synową usiądziemy przy kawie i wszystko obgadamy jeszcze przed
      ślubem tak, aby dobrze nam się żyło, żeby nie było żadnych pretensji później i
      niedomowień. Od takiej z pozoru błahej sprawy jak mamy się do siebie zwracać,
      bo np. ja do tej pory nie wiem jak się zwracać do mojej teściowej, więc mówię
      babcia. To są moje marzenia i mam nadzieję, ze się spełnią. Tak bym chciała mieć
      dobre stosunki z synową. I wolę mieć synową, niż aby Radek został księdzem.
      Pozdrawiam serdecznie
      Iza
    • judytak Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 14:29
      nie jestem zaharowana i zakochana w swoich synach!
      (z niewyspaniem, to co innego...)

      jako babcia, z całą pewnością nie będę sepleniła i stawała na głowie
      (po prostu nie mam tego w naturze...)

      bardzo mnie cieszą wszystkie objawy usamodzielnienia się moich dzieci (pójście
      do przedszkola, wyjazd na obóz itp. itd.), można więc przypuszczać, że dalsze
      ich usamodzielnienie też będzie mnie cieszyło

      jakie będą moje relacje z synowymi, trudno powiedzieć, ale z własną teściową, o
      której mogłabym napisać posty, wywołujące oburzenie i zgorszenie, całymi
      garściami, mam stosunki poprawne, aczkolwiek bez wielkiej miłości

      pozdrawiam
      Judyta
      • papamaja1 Re: do mam małych chłopców 23.02.05, 15:51
        Judytak jak to, nie jesteś zakochana w swoich synach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka