Dodaj do ulubionych

A propos orgazmu...

24.02.05, 16:06
Widze z poprzedniego watku,ze brak orgazmu to wcale nie rzadkosc.U mnie na
ogol jest ale czasem za nic nie dochodze.No i wlasnie.Co teraz powiedziec
mezowi?Czasem mowie,ze mialam bardzo krotki,czasem obracam sprawe w zart ale
on to traktuje dosc ambicjonalnie.Nie obraza sie wprawdzie (no moze czasem
jest troche urazony)ale dopytuje dlaczego,co zrobil nie tak,moze sprobujemy
jeszcze raz itp.-sto pytan a nie moze zrozumiec,ze jestem zmeczona czy mam
gorszy dzien.Czasem mam ochote udawac megaorgazm ale mysle,ze to byloby
troche nie w porzadku.
A jak na wasz brak orgazmu reaguja wasi faceci?
Obserwuj wątek
    • sakada Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 16:49
      Co robić? To bardzo proste - kłamaćsmile Z kobietami tak jest, że orgazm
      zazwyczaj nie zdarza się zawsze. Faceci często nie potrafią tego zrozumieć i
      traktują brak orgazmu u kobiety bardzo osobiście i jak pisałaś ambicjonalnie.
      Nawet jak będziesz facetowi całą noc tłumaczyć, że to nie jego wina i tak Ci
      nie uwierzy.
    • mk2005 Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 16:54
      Jacyś zakompleksieni ci Wasi faceci, czy co?
    • gagunia Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 17:10
      eeee tam klamac. ja jak czuje, ze nie bede miala to mowie mezowi, zeby sie nie
      wysilal i skupil na sobie, bo jestem zmeczona, rozkojarzona czy co tam. nie
      obraza sie, tylko robi tak jak lubi. bardzo czesto jest wtedy tak, ze jednak mi
      ten orgazm wychodzi, albo prosze meza zeby mi zrobil, jak odsapnie chwile wink
      • irazone Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 19:17
        nie kłamać! to beznadzieja udawać-jak nie mam,to nie mam-może i on jest
        zawiedziony,ale ja bardziej,więc albo ja się wściekam(chociaż staram się nie
        pokazać-kiepsko mi to wychodzi) albo nalegam,żeby mi zrobił. a jak czuję,że nic
        z tego.to mówię.
        i najczęściej to ja o to się wściekam,nie on.
      • moi_betti Re: A propos orgazmu... 25.02.05, 12:49
        gagunia napisała:

        > eeee tam klamac. ja jak czuje, ze nie bede miala to mowie mezowi, zeby sie nie
        > wysilal i skupil na sobie, bo jestem zmeczona, rozkojarzona czy co tam. nie
        > obraza sie, tylko robi tak jak lubi.

        U mnie podobnie.
        Czasem nawet nie chcę, tak bez powodu





    • kalina_p Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 20:08
      ja nie rozumiem - to po seksie jakies przesłuchanie? "Miałaś orgazm? Jaki? Mów,
      konieto!" Dziwne dla mnie...
      Mąż wie, kiedy mam a kiedy nie, jak nie to mówię, że i tak było miło
      (kulturalna jestem) albo żebyśmy jeszcze się seksili, zależy od tego, czy mam
      ochote...
      Nie wiem, jakichś problemów z tym nie mamy...po prostu jakoś tak zwyczajnie.
    • atlantis75 Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 20:15
      A ja uważam, ze kłamać nie należy. Tylko zacząć swój orgazm traktować
      tez "ambicjonalnie". Wtedy może facet przestanie się dopytywać... wink
      Po co udawać? Dla jego przyjemności? Żeby się nie martwił? A co z Twoimi
      uczuciami? Przysypać popiołem i zapomnieć? Proponuję poczytać jakies fajne
      książki na temat seksu (polecam "Hot Sex"), wtedy nikt do nikogo nie będzie
      miał urazy, tylko potarktuje takie sytuacje naturalnie smile
      • sakada Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 20:42
        Chwila moment. Ja orgazmu nie mam rzadko z winy zazwyczaj zmęczenia albo złego
        samopoczucia. A mój niemąż zawsze sobie mój orgazm za punkt honoru stawia -
        więc po co mam go stresować? Nie mam problemów z własną seksualnością. Poza tym
        nie muszę mieć orgazmu za każdym razem, za wszelką cenę.
        • atlantis75 Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 20:47
          sakada napisała:

          > Chwila moment. Ja orgazmu nie mam rzadko z winy zazwyczaj zmęczenia albo
          złego
          > samopoczucia. A mój niemąż zawsze sobie mój orgazm za punkt honoru stawia -
          > więc po co mam go stresować? Nie mam problemów z własną seksualnością. Poza
          tym
          >
          > nie muszę mieć orgazmu za każdym razem, za wszelką cenę.

          Hmm... autorka wątku zapytała, czy udawać orgazm, więc odpowiedziłam, że moim
          zadniem nie ma co kłamac. I tyle. O Twoim orgazmie nie myślałam wink
          • sakada Re: A propos orgazmu... 24.02.05, 21:03
            A to sorrysmile Myślałam, że piszesz do mnie.
            Za dużo coś tych orgazmów ostatniosmile
    • kaja5 <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23932" target="_ 24.02.05, 21:21
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23932
      • atlantis75 Re: <a href="<a href="https://forum.gazeta.pl/forum/71," target 24.02.05, 21:24
        To znaczy, ze tutaj o orgazmach mówić nie wypada?
      • kalina_p Re: <a href="<a href="https://forum.gazeta.pl/forum/71," target 24.02.05, 21:25
        o, widzisz, jak fajnie?
        • kubusala Ja nie rozumiem facetów 24.02.05, 21:53
          w takim razie, dlaczego dla nich sex to maraton pokoju, najważniejsze,żeby
          dobiec do mety. Dla mnie orgazm nie jest najwazniejszy, ale sam sex,pieszczoty,
          dotykanie itd.Przykre jest gdy kobieta nigdy nie doznała orgazmu, a ztego co
          czytam, to zdaża się, ale przy każdym stosunku to ja nie mam i wcale nie jest
          mi przykro z tego powodu.
          Miałam kiedys faceta, zanim poznałam obecnego męża i On chyba za dużo się
          książek naczytał, bo postawił sobie za punkt honoru ,że jednoczesnie będziemy
          dostawać orgazm. No myślałam,że zwariuję jak w trakcie pykania On się mnie co
          dwie sek. pyta: już?, już? już?!..... w końcu nie wytrzymałam i krzyczę do
          niego JUŻ!!!!NA TRZY...CZTE-RY! no i obraził się...a orgazmu i tak z nim nie
          dostałamsmile))
          Z koleji mojej kumpeli facet nigdy nie dbał o to, by Ona miała orgazm, jak
          tylko doszedł, to koniec sexu i ubieramy się. Raz się zdażyło,że Ona doszła
          pierwsza!!(po alkoholu), szybko sie ubrała i mówi:Kochanie, koniec sexu, juz
          doszłam, a facet został z zapłakanym.....smile))))))
          • beata985 Re: Ja nie rozumiem facetów 24.02.05, 22:20
            smile))))))))
            świetne,brawo dla kumpeliwink)))))))
    • inguna2 Re: A propos orgazmu... 25.02.05, 10:37
      Nie chodzi o to,ze u nas jest jakies przesluchanie typu mialas-nie mialas.Facet
      zna mnie juz tyle lat,ze doskonale widzi,ze nie moge sie podniecic .Wtedy
      zaczyna sie starac az za bardzo ,dopytuje co jest nie tak a dlaczego i co ma
      zrobic zeby bylo lepiej.Wczoraj powiedzialam,ze jestem padnieta,dzieci daly mi
      w kosc,niby zrozumial ale usilowal przekonac,ze chwila intymnych pieszczot
      itd.postawia mnie na nogi.A w hormony to w ogole nie wierzy.Dodam,ze to nie
      jest zaden ignorant tylko czuly i delikatny facet,ktory ponad wszystko kocha
      swoja rodzine.Ale chyba ma zbyt wybujaly temperament.Zawsze kochalismy sie
      czesto ale odkad urodzilam trzecie dziecko to chce codziennie-podobno tak na
      niego dzialam.Tylko,ze ja nie wyrabiam...no i ten orgazm nie zawsze mi
      wychodzi.A meska ambicja na tym tle bywa bardzo drazliwa
      • kalina_p Re: A propos orgazmu... 25.02.05, 10:43
        ach, no z tym to ja tez mam problem, mąż chce nawet i 2 ray na dzien a ja raz
        na miesiac, hehehe...unikam jak ognia spodniczek, rajstop itp, coby zlego nie
        kusicwink))))
        Ale mam nadzieje, ze mi wroci temperament, powiedz mu, zeby Ci jednak dal
        troche czasu, poczytaj mu o hormonach. Mojemu to pomoglo, chociaz niewielesad
    • 18lipiec Re: A propos orgazmu... 25.02.05, 11:15
      Nie mam takiego problemu.
    • lyrica Re: A propos orgazmu... 25.02.05, 12:15
      I nie widzisz w tym problemu??? Twój mąż ma ewidentnie problemy, które leczy
      seksuolog. Pisałam już o swojej sytuacji w pierwszym wątku na temat orgazmu.
      Obecnie jest ogólnopolska akcja mająca na celu uświadomienie ludziom, że takie
      problemy należy i można skutecznie leczyć. Wejdź na stronę www.akcja36.pl - są
      tam podane adresy placówek w całym kraju gdzie można zgłosić się na bezpłatną
      wizytę. My byliśmy wczoraj i jesteśmy zadowolenismile
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka