Dodaj do ulubionych

szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadczenia

25.02.05, 12:58
Wczoraj wypisali mnie ze szpitala i mam dola a wlasciwie DOLA gigantycznego
dlatego postanowilam napisac i zapytac o Wasze zdanie, opinie i doswiadczenia
w tej materii, a jesli nikt nie dotrwa do konca tego postu to chociaz sie
wyzale smile

zaczneod poczatku czyli kilku suchych faktow
jestem w 39 tyg ciazy + 4 dni
to moja druga ciaza
pierwszy porod - ten sam szpital i lekarz prowadzacy, caly porod expresowy -
ok 3h, moze krocej
szpital - odremontowany, przyjemny, po pierwszym porodzie same pozytywy

a teraz historia ostatnich 3 dni

lekarz prowadzacy kaze nam przyjechac, ot tak dla pewnosci, zrobic ktg do
szpitala
w szpitalu okazuje sie ze mnie zatrzymaja bo na ktg wyszlo zatrzymanie tetna
dziecka w trakcie skurczu - ktorego notabene nie czulam - zostaje na 1 dzien
na patologii i nawet sie ciesze bo przewidujac wczesniejszy porod maz zawiozl
nasza dwulatke do dziadkow i wlasciwie wyc mi sie chce z tesknoty bo nie
widzialam jej od ponad 2 tygodni
na patologii humor dopisuje, rano przychodzi, chyba oddzialowa, z grupa
sluchaczek 1 roku studium medycznego i prosi nas o pozwolenie zeby dziewczyny
mogly sie zorientowac co komu dolega, jakie sa objawy itp. nawet jest wesolo
bo dziewczyny byly usmiechniete od ucha do ucha i bylo milo

nastepnego dnia ordynator podejmuje decyzje zeby przeniesc mnie na blok
porodowy i wywolanie porodu- strasznie sie ciesze bo mam zamiar szybko
urodzic, zabrac dzidzie pod pache i do domu do mojej drugiej corci
klada mnie na sali porodowej, malutkiej, kameralnej, kafeleczki, super
sprzet, a meza wyganiaja do domu bo to moze dlugo potrwac - biedny krazy
samochodem po miescie bo do domu nie chcial jechac (inne miasto) i chcial byc
pod reka smile
przemila pani polozna zabiera sie za mnie - najpierw zapis ktg, potem
lewatywa i prysznic
o 12.00 podlacza mnie pod kroplowke z oksytocyna majaca wywolac skurcze i od
tego momentu mam lezec juz nie wstawajac i za bardzo sie nie wiercac
o 13.00 pojawiaja sie pierwsze skurcze, ale jeszcze nie dzwonie po meza
w miedzy czasie pani polozna wpada tylko zobaczyc wydruk, zapytac czy czegos
mi nie trzeba, czy chce sie czegos napic - i chwala jej za to bo moze w ciszy
i spokoju skoncentrowac sie na sobie
o 15.00 maz nie wytrzymuje i przyjezdza - i fajnie bo skurcze sa juz mnie
przyjemne ui zaczynamje faktycznie czuc
po godzinie wyganiam go na obiad bo jeszcze nic nie jadl, a ja oczywiscie
jestem juz na diecie, tzn, poza sniadaniem nie jem juz nic
maz wychodzi skurcze ustaja i nie wracaja az nie wroci maz - niezle uncertain
maz wraca - wracaja skurcze, maz czyta mi jakies artykuly z gazet ale juz nie
bardzo kojarze jakie i tak do 19.00 kiedy dyzur konczy ta polozna

no i teraz dalsza czesc powinnam odkreslic gruba linia bo do tej pory mimo ze
bylo niewygodnie, bolalo i bylam glodna to naprawde nie opuszczal mnie usmiech

o 19 przyszla nowa zmiana i wraz z nowa polozna - nic do niej nie mam, ani
pozytywna ani negatywna - zanim przyszla do mnie slysze jak grupa kobiet stoi
na korytarzu pod naszymi drzwiami i zaczyna sobie nawzajem wciskac kosmetyki
marki O i marki A z nowego katalogu - wrazenie lekko surrealistyczne przy
skurczach co 5 minut
przyszla nowa polozna popatrzyla na zapis ktg i poszla. Po chwili jakby nigdy
nic do naszej salki wchodzi grupa trzech mlodycz dziewczyn - zero odezwania,
moj maz przerywa czytanie i patrzy, jedna z nich z jaskrawo rozowym sweterku
narzuconym na kusy bialy fartuszek w czarnych rajstopkach w biale kola,
ufryzowana i umalowana jak na impreze w nocnym klubie podchodzi do mnie z
rekawem do badania cisnienia - i zupelnie bez slowa zaczyna badanie,
odchodzac prawie wyrywa mi rurke z kroplowka bo jej sie gdzies zahaczyla
patrzymy po sobie z mezem i nic nie mowimy - szczeki nam opadly
probuje sie skupic na skurczach i wyciszyc, ale panienki stoja sobie przy
oknie - czyli praktycznie przy moich nogach - mala salka - i w najlepsze
rozprawiaja o jakis pie..ch
czuje sie jakbym byla niewidzialna
mam ochote zapytac czy moze podac im kawe i ciasteczka
w tym, momencie wpada jakis - chyba lekarz, nie wiem bo widzialam go pierwszy
raz a nie powiedzial nawet dzien dobry,
dziewuszki w szczebiot - dzien dobry panie doktorze, bedzie pan doktor badal?
lekarz - nie, a po co?
ulzylo mi bo wygladal jak stary zaplesnialy mors - przepraszam wrazliwe panie
za okreslenie ale jak sobie pomyslalam ze ma mnie dotykac to myslalam ze
zaslabne
siedzimy dalej z mezem w milczeniu, mi juz sie chce plakac ze zmeczenia i
poczucia bezsilnosci, a dziewuszki dalej sobie konwersuja pod oknem i co
chwila ktoras z nich "fachowym" okiem rzuca na zapis ktg

jakis czas pozniej przychodzi bardzo mily i serdeczny pan doktor - zreszta
zagladal do mnie co jakis czas juz wczesniej
odlaczaja kroplowke bo okolo 20 wreszcie sie skonczyla i pan doktor mowi ze
preprowadzi teraz badanie wod, i czy mialam to juz robione, tlumaczy na czym
polega, itp - generalnie zrobilo mi sie jakos razniej bo byl mily i serdeczny
i poczujam sie po raz pierwszy od godziny jak czlowiek
doktor prosi mojego meza o wyjscie - mam ochote zaprotestowac, ale znow
szczeka mi opada bo do sali naprawde niewielkiej wkracza caly tabun ludz8i -
3 polozne - po co? i oczywiscie gwozdz programu - te same trzy studentki
leze rozbabrana na tym stole i walcze ze lzami a wokol 7 osob z ktorych tylko
2 tak naprawde byly potrzebne
po badaniu - wody czyste, rozwarcie nadal 2 cm, skurcze ustaly - czyli krotko
mowiac caly meczacy dzien na nic
lekarz karze podac jakis srodek domiesniowo i dozylnie na rozmiekczenie i
skrocenie szyjki
w koncu pozwalaja mi wstac, czuje sie jak zbity pies, i do tego krew ciurkiem
po mnie leci bo ktoras z licznych "pomocy" nie dokrecila weflonu
kulam sie do lazienki i rycze jak bobr
wychodze, w sali jest juz moj maz polozna i oczywiscie te trzy siksy
polozna kaze mi sie polozyc - pytam czy moge cos zjesc - nie bo te leki
wywoluja zawroty i nudnosc, ok -juz mi sie prawie zapomnialo ze nic nie jadlam
klade sie na boku - najpierw dawka domiesniowa, leze w wypietym tylkiem,
skulona i marze o tym zeby schowac sie pod to lozko
polozna zaczyna tlumaczyc panience jak ma wpic igle - gapie sie tepo w jakis
punkt i lzy mi sie kulaja po nosie
moj maz nie wytrzymuje i mowi do poloznej bardzo zdecydowanym tonem:
przepraszam czy kolezanka moglaby sie uczyc na kims innym, a nie na mojej
zonie?
polozna oczywiscie zaraz przejmuje stery
lzy same sie juz kulaja
pyta sie czy ten zastrzyk boli, ja ze nie, ze to tylko nadmiar wrazen i
zmeczenie
potem drugi zastrzyk dorzylnie - powoli czuje jak mi wszystko wiruje przed
oczami, chlipie sobie dalej gdy cala procesja wychodzi z sali
po chwili jedna ze studentek wchodzi i oswiadcza ze mamy prawo nie zyczyc
sobie obecnosci studentow
chyba wreszcie do nich dotarlo bo sie wiecej nie pokazuja - szkoda ze nie
zapytano nas na poczatku
maz pyta czy mocno naryczal na polozna bo wydaje sie obrazona gdy wraca
o 23 przenosza mnie na odzdial polozniczy - zasypiam

napisalam juz tak duzo ze nie wiem czy ktos dotrwal do konca i czy bedzie
chcial sie podzielic swoimi obserwacjami a moze po prostu napisze czy to
tylko zmeczenie odebrali mi jasnosc widzenia
bo ja psychicznie czulam sie tak sponiewierana ze wolalabym sama walczyc ze
skurczami przez nastepne 2 dni niz przechodzic przez to jeszcze raz

teraz jestem w domu i tak jak do tej pory nie balam sie drugiego porodu -tak
teraz po prostu boje siue tam wrocic i chce mi sie wyc sad(((((((((((((

dziekuje za wysluchanie
ania
Obserwuj wątek
    • maja45 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:10
      To smutne , co piszesz, ten absolutny brak kultury i empatii w stosunku do
      pacjenta, przekazywany nowy pokoleniom.Mysłe, ze jest to winna złego systemu
      kształcenia, zbyt mało jest psychologi i etyki.
      Ale z drugiej strony dziewczyno-czy Ty jezyka w buzi nie masz???
      Jak sama nie zaprotestujesz , to bedą Cie traktować tak, jak umieja, czyli
      zle.Jesli jednak więcej kobiet zacznie domagać sie przestrzegania swoich praw,
      sytuacja zacznie sie zmieniac.
      Marta
    • barbs Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:14
      Strrrrasznie mi przykro sad. Miałaś okropne przeżycia i naprawdę bardzo
      współczuję. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że trzeba było walczyć o swoje, ale
      ja Cię rozumiem doskonale, bo sama też bym pewnie nie potrafiła. W bólach,
      niepewna żeby kogoś nie daj Boże kogoś nie urazić, bo jeszcze odbiją to sobie
      na mnie i na dziecku...? W szpitalu człowiek jest kompletnie zależny od
      pracujących tam ludzi i bardzo trudno się z nimi kłócić, zwłaszcza w czasie
      skurczów. Nie bardzo wiem jak by Cię tu pocieszyć, chyba tylko nadzieją, że co
      najgorsze już przeszłaś i jak przyjdzie co do czego to już pójdzie szybko i
      bezboleśnie smile Czego Ci życzę z całego serca,
      Basia
    • gagunia Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:16
      ja trafilam na patlologie w podobnych okolicznsciach - kontrolne ktg po terminie
      wykazalo skurcze i zostalam. pierwsze badanie zaraz po przyjeciu (ok 13) w
      obecnosci jednej polozne - badanie wod, bolesne tak, ze o malo nie zmiazdzylam
      reki poloznej, ktora mnie trzymala dla dodania otuchy.

      poranne badanie. wchodze do zabiegowego - osob ok 5-6 (ginekolog ,ginekolog-
      stazysta, oddzialowa, polozna, praktykantka...?). zadzieram noge - odchodza mi
      wody i zalewam pol zabiegowego. rycze jak bobr, mlody mnie bada, oddzialowa drze
      sie, zeby sie streszczal bo zababral gabinet. badanie bezbolesne, ja pod
      wrazeniem, lekarz zartuje - ogolnie wesolo.

      na porodowce przewijalo sie sporo ludzi - lekarze, pediatra, neonatolog,
      polozne, salowe. nawet lepiej mi z tym bylo, bo co chwile z kims gadalam,
      chodzilam.

      po porodzie - na obchodzie codzien 6-8 osob - jw+ dziewczyny ze studium poloznych.

      ani nie jestem specjalnie twarda ani malo wrazliwa, ale specjalnie mnie obecnosc
      tylu osob nie ruszala. staram sie w takiej sytuacji traktowac ich jak personel
      medyczny, koniecznosc. podczas porodu stazystka badala mi rozwarcie. kurczak,
      drobny z raczkami jak dziecko, ale niewprawiona i bolalo. powiedzialam poloznej
      i mala juz mnie wiecej nie badala smile poza tym skurcze byly na tyle bolesne, ze
      bylo mi obojetne kto jest na sali porodowej.


      mysle, ze wiele zalezy od podejscia, wrazliwosci ale tez od samopoczucia w danej
      chwili. powinni na wejsciu pytac czy pacentka zyczy sobie studentow.
      no a zdrugiej strony gdzies ci ludzie musza praktykowac...
    • przeciwcialo Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:21
      Jeśli raz nie odwazysz sie zaprotestować to zawsze tak bedziesz miała. Jak ja
      rodziłam to stazysta zawsze pytał czy może mnie zbadać. Bez tego nie
      pozwoliłabym sie do siebie zblizyć. Podobnie z korowodami lekarsko-
      pielęgniarskimi. Jak lezałam na patologii zawsze mówiłam ze chce byc zbadana w
      obecnosci tylko jednego lekarza i jednej położnej. Najpierw sie oburzali ale
      powiedziałam ze mam do tego prawo. Uszanowano je. O obecnosci studentki
      położnictwa przy porodzie tez ja decydowałam- zreszta bardzo mi dziewczyna
      pomogła.
      Zawsze możesz powiedzieć nie.
    • mamadwojga Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:30
      Wiem o czym mówisz, bo raz też leżałam w szpitalu klinicznym i niestety byłam
      świnką morską dla studentów. jakoś mi wtedy nie przyszło do głowy żeby
      zaprotestować. Dopiero później uznałam że moje prawa zostały naruszone bo NIKT
      się mnie nie pytał czy studenci mogą się na mnie uczyć.
      Efekt tego był taki że nie poszłam już więcej do tego szpitala (na szczęście
      nie ma już rejonizacji) a po drugie potrafiłam później zaprotestować kiedy
      wyjątkowo niedelikatna położna próbowała mi pobrać krew. Powiedziałam grzecznie
      że wolałabym żeeby mi krew pobrał kto inny. I bez szemrania przyszła inna
      pielęgniarka. Aż byłam zdziwiona.
      • alex41 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 18:52
        mam bardzo serdeczna prosbe o niemylenie pielegniarki z polozna, na odzialach
        polozniczych sa polozne! ja jestem pielegniarka i niestety nigdy nie spotkalam
        sie z zyczliwa polozna, no moze raz i dlatego mylenie tych dwoch grup
        zawodowych dotyka mnie osobiscie[ oczywiscie nie twierdze, ze wczystkie piel.sa
        super]
    • emi1777 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:47
      Kochana Owieczko,
      Przeczytałam Twój Post do końca na jednym wdechu.
      Po pierwsze bardzo mi przykro, że nie urodziłaś. Byliście z mężem pewni, że z
      porodówki wyjdziecie z dzieckiem w nosidełku, a nie w brzuszku. I umęczyłaś się
      jak górnik na przodku, na darmo.
      Po drugie: Mam wrażenie, że jesteście z mężem ufni, spokojni, ugodowi i pełni
      dobrych chęci. NIE TYM RAZEM. Pewnie to będzie wbrew naturze szanownego
      małżonka, ale niech się z góry odpowiednio "nakręci". Jeśli wszystko jest
      dobrze, tak jak na początku, to niech będzie miły i się uśmiecha, ale gdy
      zdarzają się historie jak z tymi siksami, to powinien od razu zareagować.
      Najlepiej ostro. Ludzie się będą zachowywać tak, jak ich nauczysz.
      Gdyby "wyjechał" na nie zaraz po pierwszych ploteczkach, to by wyszły i więcej
      nie wlazły.
      Ja nie rodziłam z mężem, tylko z przyjaciółką, z następujących powodów:
      a) Przyjaciółka skończyła rehabilitację i pomimo, że nie pracuje w zawodzie, to
      przeszła przez praktyki w szpitalu i doskonale się orientuje w szpitalnych
      klimatach
      b) Przyjaciólka jest pewna siebie i dość (nikogo nie obrażając) bezczelna.
      Wiedziałam, że gdy będę chciała nagle koniecznie zobaczyć lekarza, to ona
      przywlecze go -w razie potrzeby- za ucho, a mój mąż cały w nerwach by wrócił i
      powiedział, że lekarz "ZARAZ" przyjdzie
      c) Dawno się nie widziałyśmy i miałyśmy do pogadania

      Poza tym miałam założenie takie, że pieprzyć czy będą mili, czy nie mili.
      Ważne,żeby w razie czego ratowali dziecko, albo mnie a to na pewno zrobią.
      Gdyby kobietom 200 lat temu dano takie możliwości, to by chyba oszalały ze
      szczęścia. Wtedy w co drugim porodzie umierała matka albo dziecko, a dziś
      cieszmy się z osiągów medycyny. Wiadomo- fajnie jeśli człowiek może czuć się
      przy tym szczęśliwy, a nie musi wojować z jakimiś debilskimi łbami i jeszcze
      potem o tym myśleć zamiast rozkoszować się macierzyństwem.

      Owieczko Droga, Mam nadzieję, że druga próba będzie udana, krótka i bez
      kibiców. Pozdrów męża i koniecznie daj znać kto się urodził i jak się
      miewacie!!! Ściskam brzucho, Emi
    • irazone Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 13:57
      powiem tak:masz prawo nawet ich zaskarżyć!
      ja rodziłam w klinice przy AM-już jak się zaczął rok akademicki,pełno studentów-
      ale ja wyraźnie nie życzyłam sobie i mieli zasrany obowiązek to uszanować!
      nie wiem jak można sobie pozwolic na takie traktowanie-ja rozumiem,że na kims
      muszą się nauczyć-dlatego na badanie wód przy porodzie przy studentach się
      zgodziłam,ale już nie na poród. na połogu też nie chciałam,żeby studenciki mnie
      macali-no do jasnej cholery i nie macali!
    • pani_owieczka Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 14:30
      dzieki!!!!!!!!!!! jestescie kochane!!!!!!
      juz sam fakt ze moglam sie komus wyplakac duzo znaczy

      a jeszcze tak w ramacz dodatkowych informacji - nie jestem niesmiala, z reguly
      potrafie stanac nie tylko w swojej obronie ale i cudzej i napyskowac tak, ze w
      piety idzie,
      mialam jezyk smile ale szczeki zajete sciskaniem i koncentrowaniem sie na nie-
      jeczeniu : smile
      bylam juz tak strasznie zmeczona, zawiedziona ze nic sie nie posuwa do przodu,
      i zniechecona, a moze przede wszystkim zszokowana takim zachowaniem - mi nie
      przyszloby do glowy wlezc komus do pokoju w tak intymnej sytuacji, nie
      przedstawic sie, nie powiedziec co w zasadzie nas tu sprowadza stac sobie i
      jakby nigdy nic ploteczki opowiadac

      a, nie napisalam wam jeszcze ze nastepnego dnia rano malo brakowalo a nie
      dostalabym sniadania, bo"pani mnie nie zauwazyla" a jak sie upomnialam 15 minut
      po tym jak odjechala (na poczatku pomyslalam ze znow bede na diecie, ale na
      szczescie zapytalam poloznej!)to powiedziala ze juz nie ma bo "dzis i tak bylo
      malo" na szczescie bylam w miare wyspana i powiedzialam ze nic mnie to nie
      obchodzi bo od 24h nic nie jadlam i ma cos skombinowac - wywalczylam smile))))
      3 skibki chleba z maslem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      smile))

      tak mi sie tylko nasunelo
      moze bedzie trzeba wywalczyc zeby sie zasade zeby laskawie na wejsciu pytali
      czy moga uczestniczyc w takim a takim momencie - bo jesli ktos o tym nie wie,
      albo jest zbyt przestraszony/niesmialy/zmeczony/obolaly zeby protestowac to po
      fakcie bedzie sie czul tak ja ja.
      chociaz wydaje mi sie ze w duzej mierze to kwestia kultury osobistej i tyle

      a co do tego to zgadzam sie ze musza sie na kims uczyc, ale sa osoby i sytuacje
      gdzie pacjenta psychicznie kosztuje to za duzo
      widzicie, szpital do ktorego poszlam to nie szpital kliniczny, tylko maly
      kameralny szpitalik, i za pierwszym razem nie bylo tu studentow, dlatego nie
      spodziewalam sie takich sytuacji

      a tak na marginesie - ciekawe co by powiedziala jakas prawniczka (ustawa o
      danych osobowych) - gdy mnie przeniesli na oddzial porodowy (dzien po
      opisywanej porodowce) z samego rana wpadla pani (nie wiemkto to byl) z grupa
      studentek, powiedziala nam dzien dobry i zwrocila sie do studentek - teraz
      panie MOZECIE przejrzec karty chorobowe pan, zapoznac sie z historia i wypytac
      o szczegoly
      znow mi szczeka opadla bo jak lezalam na patologii i przyszly studentki o
      ktorych juz mowilam ze byly bardzo mile i sympatyczne - to ich opiekunka
      najpierw poprosila NAS o zgode
      dlatego uwazam ze to kwestia kultury osobistej a nie tylko praw pacjentow

      pozdrawiam serdecznie
      ania
      • gagunia Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 14:41
        no wlasnie, dlatego nalezaloby raczej wprowadzic obowiazkowa zasade pytania
        przed kazdym zabiegiem czy badaniem, a nie tylko przy przyjeciu na oddzial. w
        koncu nastroje sie zmieniaja.
    • koleandra Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 17:19
      Opowiadanie napisałas super - czytało sie jednym tchem. Ja nie wiem czy dobrze
      zrozumiałam... Ty jestes z powrotem w domu? z tym zanikającym tętnem? nie
      urodziłaś?
      • pani_owieczka Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 20:44
        tak sad
        moj maz mowi ze czekaja na lapowe sad((((((((
        ania
        • marinera Może trzeba inaczej 25.02.05, 22:35
          Pomijając całą sytuację, a nawiązując do łapowego, to mojej koleżanki mama jak
          była z nią w ciąży, a termin porodu minął, zgłosiła się do szpitala i nie
          chcieli jej przyjąć to poprosiła lekarza, żeby wypisał jej zaświadczenie, że na
          jego odpowiedzialność jej nie przyjmuje do szpitala... Może poproś o takie
          zaświadczenie, że mimo problemów i zagrożenia zdrowia dziecka odsyłają Cię do
          domu. Może pomoże???
          Pozdrawiam i trzyma kciuki za szybki poród.
          Marinera
    • kasiaw43 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 23:18
      Witam,
      przeczytalam cala Twoj post i myslalam, ze na koncu napiszesz ze wrocilas do
      domu z malenstwem. Zupelnie nie rozumiem dlaczego wypuscili Cie do domu, skoro
      jestes po przewidywanym terminie i w dodatku ktg wyszlo niezbyt dobre.
      Ja mialam taka sama sytuacje (tzn. opozniony porod i zle ktg) i ze szpitala nie
      wypisali mnie wczesniej niz ... po porodzie. Lezalam na patologii prawie 3
      tygodnie, w miedzyczasie 4 razy wywolywany porod,no i dwa razy dziennie robione
      ktg, na szczescie wody byly czyste. A lekarz caly czas przekonywal mnie ze zle
      podalam termin ostatniej miesiaczki. Dziecko urodzilo sie zdrowe, ale wygladalo
      jak wodnik szuwarek smile, co jest oznaka przenoszenia.
      Uwazam ze powinnasz wrocic do szpitala, tak bedzie lepiej bo bedziesz pod stala
      obserwacja.
      Nie denerwuj sie na zapas, wszystko bedzie dobrze. Trzymam kciuki!!!

      Pozdrawiam
      Ps. przepraszam ze odbieglam troszke od temamtu
      • janet3 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 25.02.05, 23:37
        U mnie przy porodzie zebrało się chyba ok. 10 osób ale byłam tak już wymęczona
        i tak cierpiałam że gdyby stał tam cały batalion żołnierzy miałam to
        gdzieś.Bardziej zażenowana byłam już po porodzie na sali kiedy to do pacjentek
        z tej samej sali przychodzili mężowie koleżanki wujkowie a ja z wielką podpaską
        po szyję ześlizgiwałam się z mojego łóżka wyjąc z bólu i gubiąc ją przy tym
        ukazując całą jej zawartość odwiedzającym.Dlatego odwiedzinom na sali gdzie
        leżą pacjentki po porodzie mówię NIE!!!!!
    • anek.anek Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 14:35
      Jesli to nie był szpital kliniczny, to masz święte prawo odmówić obecności
      jakiegokolwiek studenta czy osoby postronnej podczas badania.
      Powinnaś już przy ich pierwszym wejściu daćsygnał mężowi - żeby porozmawiał,
      wyjasnił i ew. wyprosił.
      Jeśłi to był szpital kliniczny, to nie masz nic do gadania, chociaż normalna
      ludzka grzeczność wymaga żeby przynajmniej cię poinformować o tym, że będą
      studenci. Pytać o zgodę nie muszą - w szpitalu klinicznym zaocznie godzisz się
      na obecność.
      • irazone Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 18:29

        > Jeśłi to był szpital kliniczny, to nie masz nic do gadania,

        jak to nie masz nic do gadania?? masz takie samo prawo odmówić!
        wiem po sobie i nie gadaj takich głupot


        >Pytać o zgodę nie muszą - w szpitalu klinicznym zaocznie godzisz się
        > na obecność.

        oczywiście,że muszą!
        • zzz12 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 20:37
          Takze w szpitalu klinicznym pacjent(ka) ma prawo nie zgodzic sie na obecnosc
          studentow wtrakcie badania i zabiegow, W kazdym szpitalu i na kazdym oddziale
          powinna byc wywieszona karta praw pacjenta, mozna poczytac. Mozna np. przy
          przyjeciu do szpitala zastrzec, ze nie zycze sobie zadnych studentow (i np.
          wymusic wpis lub prawo do samodzielnej adnotacji o tej tresci w historii
          choroby). Pacjent ma zawsze prawo odmowic zgody na obecnosc studentow, bez
          wzgledu na szpital.
          • betty.la.fea Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 22:09
            Ustawa o zawodzie lekarza:

            Art. 36.

            1. Lekarz podczas udzielania świadczeń zdrowotnych ma obowiązek poszanowania intymności i godności osobistej pacjenta.

            2. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może uczestniczyć tylko niezbędny, ze względu na rodzaj świadczenia, personel medyczny. Uczestnictwo innych osób wymaga zgody pacjenta i lekarza.

            3. Lekarz ma obowiązek dbać, aby inny personel medyczny przestrzegał w postępowaniu z pacjentem zasady określonej w ust. 1.

            4. Przepis ust. 2 nie dotyczy klinik i szpitali akademii medycznych, medycznych jednostek badawczo-rozwojowych i innych jednostek uprawnionych do kształcenia studentów nauk medycznych, lekarzy oraz innego personelu medycznego w zakresie niezbędnym do celów dydaktycznych. W przypadku demonstracji o charakterze wyłącznie dydaktycznym konieczne jest uzyskanie zgody pacjenta.
    • mbkow Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 26.02.05, 21:00
      Aniu, to straszne co czulas. ale Ty powinnas zajac sie porodem, a maz
      przeganianiem studentow bez zadnych skrupulow. lezalam troche na patologii.
      wiem, ze studentow wypytujacych dziewczyne, ktora czekala na porod martwego
      dziecka gonil caly pokoj. dziewczyna, ktora przelezala ponad miesiac, "spala" w
      trakcie ich "obchodow z cisnieniomierzem". dla personelu to rutyna, dla nas
      megaprzezycie. takze zaklinam Cie i meza, przy porodzie powiedzcie na dzien
      dobry 'prosze wyjsc', zwlaszcza, ze juz raz sluzylas im pomoca.
      powodzenia dziewczyno smile
    • iwcia75 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 27.02.05, 11:23
      tydzien przed moim porodem tez probowano mi wywolac porod i sie nie udalo-
      wrocilam do domu. lezalam usychajac z pragnienia, bylo mi niewygodnie jak
      cholera,a polozna co 15min spogladala bez slowa na ktg. ale mam znajoma, ktora
      jest przeloznona wszystkich pielegniarek w szpitalu i przyszla sobie do mnie. i
      nagle ta polozna oszalala- podlozyla mi nareszcie poduszke pod plecy(jakze
      bylam wdzieczna mojej znajomej,ze sie pojawila jako ten aniol dla mnie!)
      polozna zaczela nagle mowic do mnie pani iwonko (!)szok

      natomiast stazysci mi nie przeszkadzali- nie spotkalam sie z sytuacja,zeby
      zachowywali sie tak,jak opisywala Owieczka.
      najgorsi do zniesienia byli dla mnie odwiedzajacy juz po pprodzie, podczas,gdy
      ja nie umialam siegnac po jedzenie, wstawanie z lozka konczylo sie
      zakrwawieniem podlogi i innymi atrakcjami. uwazam,ze tylko maz powinien
      przychodzic,ale tez nie siedziec pol dnia.
    • edzia160976 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 27.02.05, 18:31
      nie przejmuj się, mogło być gorzej.rozumiem że jeszcze nie urodziłaś.następnym
      razem stanowczo mówcie że nie chcecie stada "wampirów" na sali.niech twój facet
      bardziej walczy o waszą prywatność.m.in. po to go wziełaś ze sobą.i dlaczego
      dał sie wyprosić.nie martw się będzie lepiej.a doła wyrzuć do kosza na
      śmieci,jest ci nie potrzebny.przecież będziesz mieć dzidziusia.UŚMIECHNIJ SIĘ
      jutro będzie lepiej.
    • miska77 tia... + tesciowie 27.02.05, 23:07
      u mnie bylo podobnie... kazdy lekarz ktory pojawial sie na porodowce musial mnie
      zbadac (czytaj: zrobic masaz szyjki), studentki, ktore byly zbedne i lekarze
      starzysci...
      no i tesciowie pod sala porodowa...

      milelo 13 miesiecy i dopiero teraz zaczelam lecze depresje...

      Ewa
      • ola2004 Re: tia... + tesciowie 27.02.05, 23:48
        Dziewczyny!
        Ja spędziłam podobny dzień na porodówce - podczas wywoływaniu porodu -
        nieudanym zresztą, byłam juz sporo po terminie i myślałam tylko o tym żeby w
        końcu zobaczyć moją upragnioną dzidzię. Po tym dniu, jak usłyszałam o cesarce
        mającej odbyć się nazajutrz, byłam przeszczęśliwa, ale jak wróciłam na salę, to
        po wszystkich przeżyciach chciałam po prostu wejść pod kołdrę i nigdy nie
        wychodzić, żeby już wszyscy dali mi święty spokój!

        Wiecie, tak o tym myślę, i dochodzę do wniosku, że po akcji "Rodzić po ludzku"
        wszyscy uznali,ze dla rodzących zrobiono już wszystko, i teraz to dzieci rodzą
        się w komfortowych warunkach! Nie ujmuję organizatorom zasług - zrobili
        naprawdę dużo, ale czy poszanowanie intymności pacjentek się zmieniło? Dlaczego
        na salach nie ma parawanów? Dlaczego na salach pacjentki badane są jedna przy
        drugiej? Czy mężczyźni na urologii badani są na sali przy współpacjentach? Czy
        kobieta nie ma prawa czuć wstydu przed drugą kobietą?

        Naprawdę, niewiele trzeba, żeby to zmienić - przede wszytkim kawałek materiału
        na zasłonki na szynie wokół łóżka (które znamy chyba tylko z amerykańskich
        filmów) i trochę dobrej woli i zrozumienia ...

        Jednak jest tak,że po urodzeniu dziecka, chcemy o tym zapomnieć, i w końcu nikt
        się tym nie zajmuje, a problem ten pojawia się w naprawdę wielu wątkach tu i
        na "Ciąża i poród"Może redakcja "Dziecka" zainteresowałaby się tym problemem?
        Może utworzymy wątek "Apel o zasłonkę" i ilością wpisów zainteresujemy
        redakcję, lub kogoś, kto mógłby taką akcję zapoczątkować? Co Wy na to? Zróbmy
        coś dla wszystkich przyszłych mam, a więc może i dla siebie?
        Czy uważacie,że to dobry pomysł?
        • ola2004 Re: tia... + tesciowie 28.02.05, 10:51
          Cóż zostawiam pomysł, jak się komus podoba, niech działasmile
          Pozdrawiam.
      • ledzeppelin3 Re: tia... + tesciowie 28.02.05, 11:30
        Ja bym NIGDY teściom nie pozwoliła przyjechać. To było wydarzenie dla mnie i
        męża, jacy teściowie???!!! Przecież masz wolną wolę, mogłaś im powiedzieć, że
        nie chcesz, aby przyjechali!! To samo ze studentami!
        • miska77 Re: tia... + tesciowie 01.03.05, 13:31
          Ja kilkakrotnie mowilam przed porodem, ze nie zycze sobie w szpitalu niczyjej
          obecnosci oprocz meza.
          Nawet jak szlam pod prysznic z gola dupa w koszulce z podpacha miedzy nogami,
          skrecajac sie bolach kazalam im wracac do domu !
          Powiedzieli, ze dobrze, zaraz jada.
          Potem zapytalam meza czy pojechali i powiedzial, ze tak... ale jak poszlam znowu
          pod prysznic to ZNOWU TAM BYLI !!!
          To byl koszmar !
          Potem jak mnie wiezli na cesarke to minelam ich, moich rodzicow (tesciowa
          zalamana do nich zadzwonila, zeby jak najszybciej przyjezdzali bo cos zle ze
          mna) i oczywiscie meza brata z dziewczyna...
          Do tesciowej nie dochodzi to, ze nie moglam urodzic normalnie przez nich, przez
          to, ze bylam w stresie, ze czatowali pod sala porodowa... BOZE ! Jak sobie to
          przypomne to rzygac mi sie chce !!!!

          Teraz lecze deprecje, chodze na spotkania grupy terapeutycznej bo sama nie
          moglam sobie z tym (i z iinymi zachowaniami tesciow po porodzie) poradzic...

          Ewa
          • umasumak Re: tia... + tesciowie 06.03.05, 01:13
            miska77 napisała:

            > Ja kilkakrotnie mowilam przed porodem, ze nie zycze sobie w szpitalu niczyjej
            > obecnosci oprocz meza.
            > Nawet jak szlam pod prysznic z gola dupa w koszulce z podpacha miedzy nogami,
            > skrecajac sie bolach kazalam im wracac do domu !
            > Powiedzieli, ze dobrze, zaraz jada.
            > Potem zapytalam meza czy pojechali i powiedzial, ze tak... ale jak poszlam
            znow
            > u
            > pod prysznic to ZNOWU TAM BYLI !!!
            > To byl koszmar !
            > Potem jak mnie wiezli na cesarke to minelam ich, moich rodzicow (tesciowa
            > zalamana do nich zadzwonila, zeby jak najszybciej przyjezdzali bo cos zle ze
            > mna) i oczywiscie meza brata z dziewczyna...
            > Do tesciowej nie dochodzi to, ze nie moglam urodzic normalnie przez nich,
            przez
            > to, ze bylam w stresie, ze czatowali pod sala porodowa... BOZE ! Jak sobie to
            > przypomne to rzygac mi sie chce !!!!
            >
            > Teraz lecze deprecje, chodze na spotkania grupy terapeutycznej bo sama nie
            > moglam sobie z tym (i z iinymi zachowaniami tesciow po porodzie) poradzic...
            >
            > Ewa
            >

            Jak ja Cie dobrze rozumiem... wprawdzie mi udało się na kilka godzin przed
            porodem (przczucie?) wyekspediować teściową do domu, mówiąc, że się świetnie
            czuję i że na pewno jeszcze nie urodzę w ciągu najbliższych dni, to jednak nie
            odmówili sobie z teściem przyjazdu do szpitala już na drugi dzień i siedzenia
            przy moim łóżku pół dnia. Ja oczywiście krępowałam się przy teściu wstać i iść
            do WC, czy się umyć (wiadomo jak się wygląda dobę po porodzie), a głupio było
            mi im zwrócić uwagę. W końcu, gdy wyszli na papierosa, poprosiłam małżowina,
            żeby im delikatnie zasugerował, coby sobie wreszcie poszli.
    • mama_radka Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 11:21
      To ja moze troszkę na pocieszenie, chociaż co napiszę to przerażające... Może
      nie o samym porodzie, ale o prywatności w szpitalach. Będąc już w ciązy, w 23
      tygodniu ciąży coś stało mi sie z jelitami, myślałam, ze z bólu nie wytrzymam,
      a na początku nie wiedziałam w 100% czy to jelita, czy coś moze z ciążą, tak
      czy inaczej pojechałam jak szybko tylko moglam do szpitala, byłam juz w takim
      stanie, ze nie mogłam sie ruszać, ani trzeźwo myśleć. Groziła mi operacja. Na
      szczęscie skończyło się na lewatywie i na jakiś tam kroplówkach. I o tą
      lewatywę chodzi. Normalnie głupia byłam, ze nie zareagowałam, ale wtedy
      chciałam tylko aby przestało boleć. Ten ból można porównać do bólu porodowego.
      Otóż lewatywę miałam robioną na sali ogólnej, na tej sali były jeszcze 4
      pacjentki, wiec mozecie sobie wyobrazić jak to wyglądało, ja leże z goła pupą i
      wydaję wiadomo jakie odgłosy i wiadomo co wydobywa sie ze mnie koszmar...
      Oczywiście przeprosiłam współtowarzyszki z sali, ale jednak niesmak pozostał...
      Przecież mogli to gdzieś indziej wykonać, np. pokoju zabiegowym, ale wtedy
      tylko myśłałam, o dizecku, aby było wszystko dobrze i o bólu, aby sie go
      pozbyć. Działo sie to na patologii ciąży. A niech to napiszę gdzie w Szpitalu
      Wojewódzkim w Gdańsku.
      • miska77 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 11:32
        HA !!! albo tekscik lekarzy jak wchodz na sale poporodowa na obchod z masa
        asystentow, stazystow i studentow: "KROCZE".
        Jedna stazystka zobaczyla, ze ja mialam CC i mowi "ale ta Pani jest po cesarce",
        a lekarz "o przepraszam Pania, dzisiaj brzuszek zobaczymysmile"

        Ewa
    • mama_radka Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 11:23
      i dlatego omijam ten szpital szerokim łukiem....
    • sliwka3 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 12:20
      miałam podobnie-tylko-ze to był mój 1 poród-dwie prowokacje-za kazdym razem
      rytuał-lewatywa.golenie.masaz szyjki(okropny ból)oczywiście-zmiana położnych
      nowe badanko.masaż szyjki-po którym odpycham położną-i studentki-które-głaszczą
      po rękach..po czym skurcze co 3 min.a potem wszystklo ustaje-wszystko skończyło
      się cc-ale komentarze-czemu prowokują jak pani na cięcie ma iść-ja płacz strach
      o dziecko-naprawdę-nie wiedzą że kobiety potrzebuja wsparcia-a nie
      wymądrzania!!!brrr-nie wiem jak będzie kiedyś z drugą dzidzią!!
    • misiek.kasia Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 12:50
      Jejku zupełny brak szacunku.Opowiem Wam też pewną historię.Otóż rodziłam już 4
      lata temu ale ta historia zapadła mi w pamięć.Leżałam na patologii z powodu
      zasłabnięcia,byłam w 7 mieś. ciąży.Ze mną na sali leżała kobieta w 3 tyg,ale
      niestety ciąża zagrożona,przymus leżenia.Dziewczyna miała problemy z
      owłosieniem.Włosy rosły jej wszędzie,na piersiach,plecach,twarzy.Z tego powodu
      była bardzo zakompleksiona i nieszczęśliwa.Pewnego dnia miała robione
      usg.Wchodzi do sali i płacze!!!Zapytałam o co chodzi a ona opowiedziała mi co
      się stało.Otóż pan doktor kiedy ją zobaczył,a w szczególnośći jej okolice
      bikini zaczął na nią wrzeszczeć:Jak pani wygląda,wstyd,aż brzydzę się robić usg
      jak takie kobiety tu przyłażą!!!!!!!Szczęka mi opadła,chamstwo i tyle.
      Póżniej jak już rodziłam też było nie ciekawie.Rodziłam 18 godz,strasznie
      bolało,myślalam się przekręce.W pewnym momencie poprostu krzyknęłam:ratunku!!!
      I wiecie co się stało,położna przyszła i poprostu powiedziała:Czego drzesz tą
      jape!!Zapamiętałam,złożyłam skarge.Pozdrawiam.Magda
    • martka24 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 15:55
      sluchaj pani_owieczko
      zupelnie nie wiem czemy od razu nie zaprotestowalas
      jak ja rodzilam badal mnie caly czas tylko moj lekarz prowadzacy
      nie pozwolilabym sie ogladac nikomu poza nim i mezem,
      no byla jeszcze polozna ale nie brala udzialy w badaniach.
      ja bym ostro zaprotestowala przeciwko obecnosci jakis studenciakow
      po prostu WON i juz.
    • morepig Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 19:32
      wspolczuje wink
      mam nadziej ze szzybko zapomnisz...
      ja wybralam maly szpitalik z 1 porodem statystycznie na dobe
      wlasnie ze wzgledu na to zeby nie bylo studentow...
      i tak byl tam straszny tlok- rodzilo nas 10 czy 12 tego dnia
      w koncu, z czego byly 2 czy 3 cesarki...

      na szczescie na oddziale porodowym bylam lacznie ze 4 godziny-
      godzine na przedporodowej, godzine na porodowce i dwie na
      korytarzu wink juz po wszystkim. troche mi bylo glupio jak polozna
      na tym korytarzu kladla mi sie na brzuchu zeby wycisnac hektolitry
      krwi czy czegos ze mnie, ale bylam po dolarganie, obok siedzial maz
      i mialam szczerze mowiac wszystko w d... wink
      ale ogolnie nie moge narzekac wink
      pomimo tloku i bolu bylo ok, maz siedzial z nami pozniej do wieczora
      w sali bylam az do polocy sama, potem mialam wspollokatorke z dzieckiem
      i mezem ;-/
      urodzila w nocy wiec on zostal do rana...
    • setia Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 28.02.05, 20:05
      Tak, mialam juz nie wracac myslami do porodu, bo za duzo emocji wywoluja we
      mnie te wspomnienia, powiem jedno, w zyciu nie przezylam czegos rownie
      koszmarnego.
      A w nawiazaniu do tematu; studenci asystujacy przy porodzie to jeszcze nic, ja
      rodzilam (a przynajmniej zaczynalam)w obecnosci dziewczyny, ktora (jesli dobrze
      zarejstrowalam) miala rodzic tego dnia, ale nie rodzila i nie mieli jej gdzie
      umiescic, wiec posadzono ja na lezance kolo mojego lozka. W momencie kiedy
      polozna przebila mi pecherz plodowy i wody chlusnely na wszystkie strony,
      dziewczyna... jadla zupe, bo nie wiem dlaczego przyniesiono jej tam obiad.
      Smacznego wink
    • agacz2905 Re:do Owieczki 01.03.05, 09:09
      Aniu, no i jak? Urodziłaś? Trzymam kciuki i daj znać....
      Agnieszka
      • marcysia51 Re:do Owieczki 01.03.05, 18:25
        a co to za szpital bo praktycznie wypisz wymaluj tam gdzie ja rodziłam.
    • katecat1 Re: szpital a prawo do intymnosci - moje doswiadc 06.03.05, 00:56
      Owieczko - jakbyś mój poród opisała. Tyle tylko, ze u mojego słonka zaniki
      tętna zaczęły się z początkiem porodu, poród trwał 18 godzin przebiegając jak
      Twój i zakończył się cesarką "na ostro". Przez co jeszcze obudziłam się w
      trakcie, na stole - ból niesamowity...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka