Wczoraj wypisali mnie ze szpitala i mam dola a wlasciwie DOLA gigantycznego
dlatego postanowilam napisac i zapytac o Wasze zdanie, opinie i doswiadczenia
w tej materii, a jesli nikt nie dotrwa do konca tego postu to chociaz sie
wyzale
zaczneod poczatku czyli kilku suchych faktow
jestem w 39 tyg ciazy + 4 dni
to moja druga ciaza
pierwszy porod - ten sam szpital i lekarz prowadzacy, caly porod expresowy -
ok 3h, moze krocej
szpital - odremontowany, przyjemny, po pierwszym porodzie same pozytywy
a teraz historia ostatnich 3 dni
lekarz prowadzacy kaze nam przyjechac, ot tak dla pewnosci, zrobic ktg do
szpitala
w szpitalu okazuje sie ze mnie zatrzymaja bo na ktg wyszlo zatrzymanie tetna
dziecka w trakcie skurczu - ktorego notabene nie czulam - zostaje na 1 dzien
na patologii i nawet sie ciesze bo przewidujac wczesniejszy porod maz zawiozl
nasza dwulatke do dziadkow i wlasciwie wyc mi sie chce z tesknoty bo nie
widzialam jej od ponad 2 tygodni
na patologii humor dopisuje, rano przychodzi, chyba oddzialowa, z grupa
sluchaczek 1 roku studium medycznego i prosi nas o pozwolenie zeby dziewczyny
mogly sie zorientowac co komu dolega, jakie sa objawy itp. nawet jest wesolo
bo dziewczyny byly usmiechniete od ucha do ucha i bylo milo
nastepnego dnia ordynator podejmuje decyzje zeby przeniesc mnie na blok
porodowy i wywolanie porodu- strasznie sie ciesze bo mam zamiar szybko
urodzic, zabrac dzidzie pod pache i do domu do mojej drugiej corci
klada mnie na sali porodowej, malutkiej, kameralnej, kafeleczki, super
sprzet, a meza wyganiaja do domu bo to moze dlugo potrwac - biedny krazy
samochodem po miescie bo do domu nie chcial jechac (inne miasto) i chcial byc
pod reka

przemila pani polozna zabiera sie za mnie - najpierw zapis ktg, potem
lewatywa i prysznic
o 12.00 podlacza mnie pod kroplowke z oksytocyna majaca wywolac skurcze i od
tego momentu mam lezec juz nie wstawajac i za bardzo sie nie wiercac
o 13.00 pojawiaja sie pierwsze skurcze, ale jeszcze nie dzwonie po meza
w miedzy czasie pani polozna wpada tylko zobaczyc wydruk, zapytac czy czegos
mi nie trzeba, czy chce sie czegos napic - i chwala jej za to bo moze w ciszy
i spokoju skoncentrowac sie na sobie
o 15.00 maz nie wytrzymuje i przyjezdza - i fajnie bo skurcze sa juz mnie
przyjemne ui zaczynamje faktycznie czuc
po godzinie wyganiam go na obiad bo jeszcze nic nie jadl, a ja oczywiscie
jestem juz na diecie, tzn, poza sniadaniem nie jem juz nic
maz wychodzi skurcze ustaja i nie wracaja az nie wroci maz - niezle

maz wraca - wracaja skurcze, maz czyta mi jakies artykuly z gazet ale juz nie
bardzo kojarze jakie i tak do 19.00 kiedy dyzur konczy ta polozna
no i teraz dalsza czesc powinnam odkreslic gruba linia bo do tej pory mimo ze
bylo niewygodnie, bolalo i bylam glodna to naprawde nie opuszczal mnie usmiech
o 19 przyszla nowa zmiana i wraz z nowa polozna - nic do niej nie mam, ani
pozytywna ani negatywna - zanim przyszla do mnie slysze jak grupa kobiet stoi
na korytarzu pod naszymi drzwiami i zaczyna sobie nawzajem wciskac kosmetyki
marki O i marki A z nowego katalogu - wrazenie lekko surrealistyczne przy
skurczach co 5 minut
przyszla nowa polozna popatrzyla na zapis ktg i poszla. Po chwili jakby nigdy
nic do naszej salki wchodzi grupa trzech mlodycz dziewczyn - zero odezwania,
moj maz przerywa czytanie i patrzy, jedna z nich z jaskrawo rozowym sweterku
narzuconym na kusy bialy fartuszek w czarnych rajstopkach w biale kola,
ufryzowana i umalowana jak na impreze w nocnym klubie podchodzi do mnie z
rekawem do badania cisnienia - i zupelnie bez slowa zaczyna badanie,
odchodzac prawie wyrywa mi rurke z kroplowka bo jej sie gdzies zahaczyla
patrzymy po sobie z mezem i nic nie mowimy - szczeki nam opadly
probuje sie skupic na skurczach i wyciszyc, ale panienki stoja sobie przy
oknie - czyli praktycznie przy moich nogach - mala salka - i w najlepsze
rozprawiaja o jakis pie..ch
czuje sie jakbym byla niewidzialna
mam ochote zapytac czy moze podac im kawe i ciasteczka
w tym, momencie wpada jakis - chyba lekarz, nie wiem bo widzialam go pierwszy
raz a nie powiedzial nawet dzien dobry,
dziewuszki w szczebiot - dzien dobry panie doktorze, bedzie pan doktor badal?
lekarz - nie, a po co?
ulzylo mi bo wygladal jak stary zaplesnialy mors - przepraszam wrazliwe panie
za okreslenie ale jak sobie pomyslalam ze ma mnie dotykac to myslalam ze
zaslabne
siedzimy dalej z mezem w milczeniu, mi juz sie chce plakac ze zmeczenia i
poczucia bezsilnosci, a dziewuszki dalej sobie konwersuja pod oknem i co
chwila ktoras z nich "fachowym" okiem rzuca na zapis ktg
jakis czas pozniej przychodzi bardzo mily i serdeczny pan doktor - zreszta
zagladal do mnie co jakis czas juz wczesniej
odlaczaja kroplowke bo okolo 20 wreszcie sie skonczyla i pan doktor mowi ze
preprowadzi teraz badanie wod, i czy mialam to juz robione, tlumaczy na czym
polega, itp - generalnie zrobilo mi sie jakos razniej bo byl mily i serdeczny
i poczujam sie po raz pierwszy od godziny jak czlowiek
doktor prosi mojego meza o wyjscie - mam ochote zaprotestowac, ale znow
szczeka mi opada bo do sali naprawde niewielkiej wkracza caly tabun ludz8i -
3 polozne - po co? i oczywiscie gwozdz programu - te same trzy studentki
leze rozbabrana na tym stole i walcze ze lzami a wokol 7 osob z ktorych tylko
2 tak naprawde byly potrzebne
po badaniu - wody czyste, rozwarcie nadal 2 cm, skurcze ustaly - czyli krotko
mowiac caly meczacy dzien na nic
lekarz karze podac jakis srodek domiesniowo i dozylnie na rozmiekczenie i
skrocenie szyjki
w koncu pozwalaja mi wstac, czuje sie jak zbity pies, i do tego krew ciurkiem
po mnie leci bo ktoras z licznych "pomocy" nie dokrecila weflonu
kulam sie do lazienki i rycze jak bobr
wychodze, w sali jest juz moj maz polozna i oczywiscie te trzy siksy
polozna kaze mi sie polozyc - pytam czy moge cos zjesc - nie bo te leki
wywoluja zawroty i nudnosc, ok -juz mi sie prawie zapomnialo ze nic nie jadlam
klade sie na boku - najpierw dawka domiesniowa, leze w wypietym tylkiem,
skulona i marze o tym zeby schowac sie pod to lozko
polozna zaczyna tlumaczyc panience jak ma wpic igle - gapie sie tepo w jakis
punkt i lzy mi sie kulaja po nosie
moj maz nie wytrzymuje i mowi do poloznej bardzo zdecydowanym tonem:
przepraszam czy kolezanka moglaby sie uczyc na kims innym, a nie na mojej
zonie?
polozna oczywiscie zaraz przejmuje stery
lzy same sie juz kulaja
pyta sie czy ten zastrzyk boli, ja ze nie, ze to tylko nadmiar wrazen i
zmeczenie
potem drugi zastrzyk dorzylnie - powoli czuje jak mi wszystko wiruje przed
oczami, chlipie sobie dalej gdy cala procesja wychodzi z sali
po chwili jedna ze studentek wchodzi i oswiadcza ze mamy prawo nie zyczyc
sobie obecnosci studentow
chyba wreszcie do nich dotarlo bo sie wiecej nie pokazuja - szkoda ze nie
zapytano nas na poczatku
maz pyta czy mocno naryczal na polozna bo wydaje sie obrazona gdy wraca
o 23 przenosza mnie na odzdial polozniczy - zasypiam
napisalam juz tak duzo ze nie wiem czy ktos dotrwal do konca i czy bedzie
chcial sie podzielic swoimi obserwacjami a moze po prostu napisze czy to
tylko zmeczenie odebrali mi jasnosc widzenia
bo ja psychicznie czulam sie tak sponiewierana ze wolalabym sama walczyc ze
skurczami przez nastepne 2 dni niz przechodzic przez to jeszcze raz
teraz jestem w domu i tak jak do tej pory nie balam sie drugiego porodu -tak
teraz po prostu boje siue tam wrocic i chce mi sie wyc

(((((((((((((
dziekuje za wysluchanie
ania