Dodaj do ulubionych

Nie chcę iść do pracy

03.03.05, 22:45
Naprawdę! Ale mó mąż marudzi. Wystarcza nam tyle pieniążków ile jest(jak by
było więcej to jeszcze lepiej) a ja chciałabym zostać z synkiem w domu. Jak
go przekonać. Już zaczęłam przygotowywać go do tego, że jeszcze rok spędzę w
domu i była awantura. Podpowiedzcie trochę argumentów. Na razie mam
- co z synkiem? Do przedszkola nie pójdzie bo alergików nie przyjmują.
Opiekunce nie zaufam - jego odpowiedź: moja mama będzie przyjeżdżać
- dojazdy do pracy - to co z tego ja też dojeżdżam i nie jest źle
- a co z obiadami - będziemy razem gotować wieczorem a następnego dnia
odgrzejemy
I co jeszcze bo jak na razie na towszystko ma odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • viotella Re: Nie chcę iść do pracy 03.03.05, 22:52
      A jakie szanowny Mąż ma argumenty?
    • zaga25 Re: Nie chcę iść do pracy 03.03.05, 22:54
      Ze będzie więcej pieniążków.
      Co ja zrobię jak jemu coś się stanie - bez pieniędzy i bez pracy, bez żadnych
      zasiłków. I kto mnie zatrudni samą z dzieckiem.
      • kubusala Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:44
        zaga25 napisała:

        > Ze będzie więcej pieniążków.
        > Co ja zrobię jak jemu coś się stanie - bez pieniędzy i bez pracy, bez żadnych
        > zasiłków. I kto mnie zatrudni samą z dzieckiem.

        To jest dla mnie rzeczowy argument.Kobieta musi byc samodzielna,a raczej dobrze
        jak jest. socjal u nas cieniutki, gdyby faktycznie niedajboże coś męzowi sie
        stało, lub z dnia na dzień utraciłby pracę?
    • anek.anek Re: Nie chcę iść do pracy 03.03.05, 23:00
      No, i ma wiele racji. Zostajesz bez renty, bez emerytury, nie wiem jak jest z
      ubezpieczeniem zdrowotnym w przypadku małżeństw?
      A może on jest zmęczony odpowiedzialności za wasze utrzymanie. pomyśl o tym z
      jego strony - to naprawdę duży ciężarsad W sensie psychicznym
      Jeśli mąż by mnie namawiał, to poszłabym na kompromis i znalazłabym pracę na
      pół etatu.
      • iwcia75 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 09:59
        Twoj maz ma troche racji, rzeczywiscie gdyby udalo ci sie znalezc prace na pol
        etatu, to nie byloby tak zle.
        ale ja ciebie rozumiem,bo ja tez nie chce wracac do pracy. jestem na urlopie
        macierzynskim i pracowalam przez 6lat w szkole. ta praca pochlania bardzo duzo
        energii, wykanczala mnie psychicznie, poza tym bije sie z myslami,czy jestem
        dobrym nauczycielem (tyle,ze dzieci mnie nawet lubia). bede jednak musiala
        pracowac, bo nie stac nas na inne rozwiazanie. a zmiana pracy...mhm zawod
        nauczyciela ma swoje plusy, zwlaszcza dla kobiet
    • bedada Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:09
      Twój mąż ma niestety rację.Życie różne szykuje nam niespodzianki.
    • abi28 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:31
      Zadne argumenty !
      Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie jakieś tam widzimisie męża.
      Ja oddałam dziecko do przedszkola jak miał 3 latka, mąż dobrze zarabia a więc z
      kasą nie było problemu. Poprostu to ja chciałam wrócić do pracy" do ludzi".
      I uważam że to był mój błąd. Powinno się być z dzieckiem w domu jak najdłużej.
      Dziecko przedszkolne strasznie choruje i trzeba chodzić na zwolnienia w kółko.
      I koło się zamyka, tylko szkoda dziecka.
      Przemysl to i rób tak jak Ci serce dyktuje.
      Pozdrawiam.
      • agnisiaz Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:39
        a ja uważam że chyba nie bardzo masz ochote wracac do pracy, sa przedszkola dla
        alergików chyba że jestes z zabitej dziury, po drugie i tak długo byłas ze
        swoja pociechą niektóre mamy nie maja tego szczęścia po trzecie nie masz
        żadnych zabezpieczeń na przyszłość, po czwarte dziecko zawsze bedzie chorowało
        i jak teraz zetknie sie troszke z innymi dziecmi wychoruje sie to może w szkole
        bedzie bardziej odporne, a jesli znajdziesz prace na pół etatu to i tak
        bedziesz miała wiecej czasu niz inne mamy np. tak jak ja która widzi swoją
        córcie 3 godziny dziennie
      • anek.anek Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:44
        Ja nie odbieram tego jako "widzimisię".
        Sama nie potrafię przerzucić całkowitej odpowiedzialności za finanse i
        utrzymanie domu na męża. Było tak przez jakiś czas, i wiem - że chociaż tego
        wprost nie mówił, bardzo mu to ciązyło psychicznie. On się po prostu bardzo
        martwił, tym bardziej, że zamierzaliśmy właśnie wziąć kredyt (duuuży) na
        mieszkanie. Kocham swojego partnera i nie chcę żeby był zmartwiony. To proste.
        Każdy ma inną konstrukcję, mój facet jest często "czarnowidzem" - taki ma
        charakter. Więc kiedy po urlopie macierzyńskim sama rzuciłam pracę, to było mu
        psychicznie ciezko. To ogromna odpowiedzialność! Nie ma w tym nic złego, że
        partner oczekuje zdjecia częśći tego cieżaru z siebie. Poza tym naprawdę
        dochodzą dodatkowe kwestie zwiazane z przyszłością. Twoją
        przyszłością/starością. Nie można myśleć "jakoś to będzie".
        Ja znalazłam rozwiazanie pośrednie: nie wróciłam już na etat, po prostu
        zaczęłam przyjmować różne zlecenia do domu. Na szczęście mam taką możliwość.
        Zarabiam 10 razy mniej niż mąż, ale wszyscy są zadowoleni: on się tak nie
        martwi ani o sprawy bieżące, ani o moją przyszłośc, bo wie, że dam sobie radę
        (dzięki tej pracy w domu utrzymuję kontakty z ludźmi zaowdowe i mam nadzieję,
        że w razie czego będę to mogła wykorzystać i po prostu pójśc na etat, syn też
        zachwycony, bo chociaż była opiekunka, to ona z nim wychodziła na dłuuugi,
        kilkgodzinny spacer, dawąła obiad, a 3/4 dnia spędzał ze mną. Pilne prce
        nadganiałam wieczorami, jak spał. Teraz zadebiutował w przeszkolu, więc trochę
        układ dnia się zmienił.A i budżet domowy się cieszy, bo kazdy grosz się
        przydajesmile
        Jedfnoczęsnie jestem wolna - pracuję kiedy chcę i mogę. Jak syn wylądował w
        szpitalu na ponad trzy tygodnie, to nie miałam problemu z wzięciem nagłego
        urlopu i mogłam zamieszkać w tym szpitalu razem z nim.
        Jesli więc wasza sytuacja finansowa nie wymaga tego żeby obydwie osoby
        pracowały na full, to naprawdę poszukałabym jakiejs mniej zobowiązującej pracy.
        Pół etatu, albo jakieś prace zlecone.
    • 18lipiec Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:36
      Jesteś leniem po prostu.
      • olim99 do lipiec 04.03.05, 10:42
        nie sadze ze jest leniem.nawet nie wiesz jak ciezko pogodzic dom z
        dzieckiem.Najwidoczniej ja jestem leniem, bo chce uciec z domu do pracy, bo
        wiem ze bedzie lzej.Nie masz dziecka to nie wiesz co znaczy chociaż jeden dzień
        spędzony z roczniakiem czy w innym wieku, nieznosnym itp.
        ja mam urwanie głowy, nie myslalm ze tak ciezko jak ma się dziecko.
        Bedziesz miala dziecko, to zapewne szybko uciekniesz do pracy bo nie dasz rady.
        • olim99 Re: do lipiec 04.03.05, 10:44
          podziwiam autorke postu, ze chce zostac z dzieckiem w domu, w pracy miałabys
          lżej, psychicznie nie zmęcozna itp.W domu to kupa roboty.
          • 18lipiec Re: do lipiec 04.03.05, 10:48
            Podziwiasz? Hehe, no nie ma nic lżejszego niż siedzenie w domu.
            • mama_szefusia Re: do lipiec 04.03.05, 12:32
              Rozumiem lipcu, że mówisz to na podstawie swojego bogatego doświadczenia z
              siedzenia z dziećmi w domu wink)

              To mi przypomina porady małżeńskie udzielane przez powiedzmy księżywink)
            • kasiula.m Re: do lipiec 04.03.05, 13:20
              18lipiec ma 'super' pracę, hehe, ciągle na forum siedzi.
              Weź ty się lepiej kobieto, za robotę, zamiast głupoty wypisywać w godzinach
              pracy.
              • 18lipiec Re: do lipiec 04.03.05, 13:29
                hehe zazdrościsz?
                • kasiula.m Re: do lipiec 04.03.05, 13:39
                  Nie, bo ja lubię być doceniona w pracy. Byłoby mi przykro, gdyby szef udawał,
                  ze nie widzi co robie na komputerze (np. forum) i zgadzał sie z tym. To znaczy,
                  ze nie można sie niczego więcej po Tobie spodziewać. No chyba, że jesteś
                  cieciem...
                  • 18lipiec Re: do lipiec 04.03.05, 13:43
                    A Ty kim jesteś? Prezydentem RP?????????
        • 18lipiec Re: do lipiec 04.03.05, 10:48
          olim99 napisała:

          > nie sadze ze jest leniem.

          Jest leniem, jej sie po prostu nie chce pracować.


          nawet nie wiesz jak ciezko pogodzic dom z
          > dzieckiem.


          Wiem, że cięzko, ale wielu osobom sie to udaje.


          Najwidoczniej ja jestem leniem, bo chce uciec z domu do pracy, bo
          > wiem ze bedzie lzej.Nie masz dziecka to nie wiesz co znaczy chociaż jeden
          dzień
          >
          > spędzony z roczniakiem czy w innym wieku, nieznosnym itp.

          To że nie mam,nie znaczy że nie wiem.Kilka razy musiałam opiekować się takim
          potworkiem i wiem co to jest i nie chcialabym tego na codzien, mimo że dzieci
          ktorymi sie zajmowałam były dość grzeczne.

          > ja mam urwanie głowy, nie myslalm ze tak ciezko jak ma się dziecko.
          > Bedziesz miala dziecko, to zapewne szybko uciekniesz do pracy bo nie dasz
          rady.

          Jasne że ucieknę, nie wyobrażam sobie siedziec na tyłku w domu.
          • atlantis75 Lipiec... 04.03.05, 11:41
            18lipiec napisała:
            > Jasne że ucieknę, nie wyobrażam sobie siedziec na tyłku w domu.

            Piszesz z pracy? A to się dopiero opi***!


            • magda.holdun Re: Lipiec... 04.03.05, 12:30
              sorry... ale tym razem musze sie zgodzic z lipcem. Wyglada to albo na lenistwo
              albo na jakiegos blizej nieokreslonego stracha przed praca, czy moze wrecz przed
              sama konfrontacja swoich umiejetnosci w obliczu rynku pracy, wymagan. I nie ma
              tutaj co kombinowac - jak to ciezko jest dbac o dom i ze dziecko moze
              chorowac... Jasne ze tak - ja sie nie kloce - ciezko, ale milionom sie udaje.
              Wiec moze trzeba stawic czola rzeczywistosci. Moze juz czas?
    • agacz2905 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 10:50
      Rozumiem Cię, bo ja też "tak miałam", tj. nie chciałam wracać do pracy. I tak
      udało mi się być z młodszym dzieckiem przez pierwszych 15 miesięcy jej (agatki)
      życia, ale to było pod pretekstem "czekania na nianię", która opiekowała się
      naszym synem, a potem kiedy ja urodziłam Agatkę poleciała na rok do rodziny do
      Stanów. Mój mąż argumentował podobnie jak Twój. Wróciłam do pracy po 18m.
      przerwie, z b.negatywnym nastawieniem. Na szczęście mi się odmieniło, teraz
      bardziej cenię sobie weekendy spędzane z mężem i dziećmi. Też mam alergików w
      domu, wbrew temu co piszesz, alergika można oddać do żłobka, przedszkola, tylko
      trzeba się liczyć z częstszymi infekcjami, bo alergia zawsze osłabia układ
      immunologiczny i ważna jest profilaktyka. Teraz dwoje moich dzieci przebywa w
      domu, z opiekunką - jest trochę nerwowo, bo od 1 marca mamy nową nianię, młodą
      dziewczynę, która sama nie ma jeszcze dzieci, tylko teoretyczne przygotowanie.
      Rozumiem Twoją niechęć do pracy, bo ja też tak miałam, ale cieszę się, że mi
      przeszło. Teraz chodzę do pracy dla samej siebie, bo przecież nie dla tej
      marnej wypłaty. Być może masz lepsze realia życia i możliwości na rynku pracy
      niż ja - ale mnie ciężko byłoby znaleźć tu gdzie mieszkam jakąś inną pracę, a
      właśnie odpowiedzialność za rodzinę, za różne wydatki, za kredyt mieszkaniowy,
      którym obciążyliśmy się na mój wyraźny postulat, żeby mieć większe, lepsze
      mieszkanie - to wszystko skłania mnie ku chodzeniu do pracy. Bo niestety, nie
      zawsze w życiu jest tak, jak byśmy chcieli. Pozdrawiam i proszę - przemyśl
      jeszcze raz swoją decyzję nt. pracy.
      Agnieszka
      • olim99 do lipiec 04.03.05, 10:54
        to ze sie opiekowalas potworkiem kilka razy to mało wiesz.Gdybys najpierw
        urodziła to dziecko i chodziła w ciąży, a dopiero pozniej je wychowywała to
        mialabys psychicznie a niekiedy fizycznie dośc.
        Ja po roku prawie zaj...ba dostałam.Siedzenie na tyłku to może w Twoim
        przypadku, ale nie w przypadku matek z dziecmi.Nie ma chwili zeby p+osiedziec,
        niestety.a do tego dom na głowie, daj spokuj nie masz pojęcia.
        • ivia Re: do olim99 04.03.05, 12:14
          Olim99, Lipiec opiekowała się cudzymi dziećmi siedząc na tyłku, Ty byś się tak
          swoim dzieckiem nie opiekowała. Zostawiając dziecko z opiekunką trzeba wiedzieć
          kim ta osoba jest, znane są przecież różne metody "opieki" nad dziećmi.

          • 18lipiec dzieci były zadowolone.......... 04.03.05, 12:38
            ivia napisała:

            > Olim99, Lipiec opiekowała się cudzymi dziećmi siedząc na tyłku, Ty byś się
            tak
            > swoim dzieckiem nie opiekowała. Zostawiając dziecko z opiekunką trzeba
            wiedzieć
            >
            > kim ta osoba jest, znane są przecież różne metody "opieki" nad dziećmi.
            >
            • g0sik Re: dzieci były zadowolone.......... 04.03.05, 13:53
              Moja Ola też była zachwycona jak cały dzień siedziała z opiekunką przed
              telewizorem - ja nie, dlatego natychmiast pożegnałam panienkę od MTV....
              • 18lipiec Re: dzieci były zadowolone.......... 04.03.05, 15:10
                Telewizora, ani kompa w tym domu nie było. Dzieci nadal były zachwycone...
    • wieczna-gosia Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:04
      sluchaj,
      a uwazasz ze taka decyzja bylaby sluszna- znaczy pozostanie w domu?
      To zostan.
      Mezowi powiedz ze fajnie ze jemu praca sprawia przyjemnosc, chce mu sie
      dojezrzac i sie realizuje.
      Ale ty sie realizujesz w domu. I masz do tego prawo. Byly juz w Polsce takie
      czasy ze kazdy obowiazkowo musial pracowac, bo jak nie pracowal to byl elementem
      reakcyjnym.
      Masz prawo nie zyczyc sobie opiekunki, ani babci (ja nie rozumiem czmu lipiec
      jeszcze nie protestuje ze maz BABCIE chce zylowac...) tyylko samemu sie zajmowac
      swoim dzieckiem.
      I to nie jest lipcu lenistwo tylko praca- bo zauwaz kiedy mloda matka idzie do
      pracy to jej dzieckiem zajmuje sie albo opiekunka, albo zlobek, albo
      przedszkolanka. Czy te osoby nazwiesz leniami???? Nie. one pracuja. A niby
      dlaczego kobioeta ktora wybiera wlasnie ten rodziaj pracy czyli zajmuje sie
      wlasnym dzieckiem jest leniem? Czym jej praca bedzie sie roznic od pracy
      opiekunki, ktora by zatrudnila?
      • kubusala Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:18
        wieczna-gosia napisała:

        > sluchaj,
        > a uwazasz ze taka decyzja bylaby sluszna- znaczy pozostanie w domu?
        > To zostan.
        > Mezowi powiedz ze fajnie ze jemu praca sprawia przyjemnosc, chce mu sie
        > dojezrzac i sie realizuje.
        > Ale ty sie realizujesz w domu. I masz do tego prawo. Byly juz w Polsce takie
        > czasy ze kazdy obowiazkowo musial pracowac, bo jak nie pracowal to byl
        elemente
        > m
        > reakcyjnym.
        > Masz prawo nie zyczyc sobie opiekunki, ani babci (ja nie rozumiem czmu lipiec
        > jeszcze nie protestuje ze maz BABCIE chce zylowac...) tyylko samemu sie
        zajmowa
        > c
        > swoim dzieckiem.
        > I to nie jest lipcu lenistwo tylko praca- bo zauwaz kiedy mloda matka idzie do
        > pracy to jej dzieckiem zajmuje sie albo opiekunka, albo zlobek, albo
        > przedszkolanka. Czy te osoby nazwiesz leniami???? Nie. one pracuja. A niby
        > dlaczego kobioeta ktora wybiera wlasnie ten rodziaj pracy czyli zajmuje sie
        > wlasnym dzieckiem jest leniem? Czym jej praca bedzie sie roznic od pracy
        > opiekunki, ktora by zatrudnila?

        No i świetnie, a ja uwazam,że akurat my nie mamy prawa doradzac lasce jakie
        argumenty ma przytaczć męzowi,zeby nie wysyłał Jej do pracy.
        Dzis Gosia czasy cięzkie, z dnia na dzień traci sie robotę, kobiety powinny być
        samodzielne,bo gdyby coś to zawsze mozna pociągnąc z ich pensji. Mnie tez mąż
        wywalał do pracy i dzis mu za to dziekuję, bo nie mamy dylematów typu: z czego
        zapłacimy czynsz jak mąz straci pracę, albo nie wiem zachoruje.Jak juz
        napisałam socjal u nas kiepski.Sama masz 5 dzieci a mimo to pracujesz, po co?
        • wieczna-gosia Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:34
          Ale nie pracowalam lat 12.
          A po co pracuje?
          Zeby doswiadczenia zyciowego zdobyc z tym jak wiesz u mnie kiepsko wink
          Poza tym okazalo sie po prostu ze moje prace dodatkowe sa lepiej platne niz
          prace dodatkowe mojego meza. W tej sytuacji glupota byloby fanatycznie trzymac
          sie domu, gdy ja zarabiam w 5 godzin to co on zarabia w 15.

          Argumentow moze uzyc jakich chce, bardziej chodzi mi o to, zee czlowiek moze
          uwazac ze realizuje sie w domu wink i moze mu byc z tym dobrze. szczegolnie ze
          dziewczyuna napisala ze z jego pensji sie utrzymuja. Pewnie jesli wezma
          opiekunke z jej pensja znaczaco nie podniesie standardu zycia wink jesli kobioeta
          realizuje sie w pracy- to rozumiem. Ja np teraz sie realizuje wink ale przez 12
          lat nie odczuwalam potrzeby by mi ktos zaplacil za prace zebym sie poczula
          zrealizowana. Tylko realizowalam sie czytajac o misiu uszatku i przy okazji
          konczac studia i chodzac po galeriach. Teraz nie mam czasu w tylek sie podrapac
          nie mowiac o galerii wink
          • kubusala Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:39
            wieczna-gosia napisała:

            > Ale nie pracowalam lat 12.
            > A po co pracuje?
            > Zeby doswiadczenia zyciowego zdobyc z tym jak wiesz u mnie kiepsko wink
            > Poza tym okazalo sie po prostu ze moje prace dodatkowe sa lepiej platne niz
            > prace dodatkowe mojego meza. W tej sytuacji glupota byloby fanatycznie trzymac
            > sie domu, gdy ja zarabiam w 5 godzin to co on zarabia w 15.
            >
            > Argumentow moze uzyc jakich chce, bardziej chodzi mi o to, zee czlowiek moze
            > uwazac ze realizuje sie w domu wink i moze mu byc z tym dobrze. szczegolnie ze
            > dziewczyuna napisala ze z jego pensji sie utrzymuja. Pewnie jesli wezma
            > opiekunke z jej pensja znaczaco nie podniesie standardu zycia wink jesli
            kobioeta
            > realizuje sie w pracy- to rozumiem. Ja np teraz sie realizuje wink ale przez 12
            > lat nie odczuwalam potrzeby by mi ktos zaplacil za prace zebym sie poczula
            > zrealizowana. Tylko realizowalam sie czytajac o misiu uszatku i przy okazji
            > konczac studia i chodzac po galeriach. Teraz nie mam czasu w tylek sie
            podrapac
            > nie mowiac o galerii wink
            >

            Ale tu nie chodzi o realizowanie się. Dziewczyna szuka argumentów przciw
            męzowi, a ja uważam,ze argumenty męża typu: a co będzie jak strace pracę??? są
            dla mnie dużo wazniejsze niz argumenty zony typu: a co z obiadami będziemy
            odgrzewać??no ja odgrzewam i co? zyję a jak mąz straci prace to wtedy nawet
            odgrzewac nie będzie co. Jesli jej mąz sie boi o ich przyszłosc widocznie ma ku
            temu powody i tyle.
      • mamakini Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:26
        Jeśli czujesz, że nie jesteś gotowa podjąć pracy i jednocześnie Wasza sytuacja
        finansowa umożliwia Ci pozostanie w domu nie zastanawiaj się. Niezależnie od
        tego co będziesz robiła w pracy nie będzie to ważniejsze ani piękniejsze niż
        wychowywanie małego człowieka. Ty jesteś zadowolana, oczywiście Twój maluch
        również więc jaki sens cokolwiek zmieniać? Uważam, że jak spokojnie
        wytłumaczysz mężowi jakie masz oczekiwania i pragnienia on również zaakceptuje
        Twój wybór. A jeśli chodzi o zapezpieczenie na przyszłość to nie wiem czy taka
        nadmierna przezorność wychodzi zawsze na dobre. Przecież i tak nikt z nas nie
        wie co go spotka za kilka lat. Nabrałam takiego przekonania, kiedy dwa lata
        temu zginęła tragicznie siostra mojej mamy i jej mąż. Moi rodzice (prawnicy),
        którzy prowadzą ich dzieciom sprawy spadkowe stwierdzili, że jeszcze nie
        widzieli, żeby ktoś tak wspaniale zapezpieczył się na przyszłość. Tyle tylko,
        że ciocia i wójek emerytury nie doczekali a wyciągnięcie z tych polis
        jakichkolwiek pieniędzy dla osieroconych dzieci nastręcza ogromnych trudności.
        Jeżeli nie będę MUSIAŁA pracować ze względów finansowych to nie będę. Mądrej
        decyzji. Pozdrowienia.
      • g0sik Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:42
        wieczna-gosia napisała:

        >Mezowi powiedz ze fajnie ze jemu praca sprawia przyjemnosc, chce mu sie
        > dojezrzac i sie realizuje.
        > Ale ty sie realizujesz w domu. I masz do tego prawo.

        Jasne, ona ma prawo siedzieć w domu a mąż ma obowiązek utrzymywać rodzinę! A co
        poradziłabyś koleżance w sytuacji gdyby jej mąż nagle stwierdził, że praca go
        męczy, dojazdy mu nieodpowiadają i on też chce siedzieć w domu?

        >Czym jej praca bedzie sie roznic od pracy
        > opiekunki, ktora by zatrudnila?

        Tym, że opiekunka za siedzenie z dzieckiem dostaje kasę a Matce za tą ciężką
        pracę niestety nikt nie płaci.
        • wieczna-gosia Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 12:03
          akurat w moim przypadku to prosze bardzo wink)
          uzgodnilabym z nim tylkko zeby z tym rzucaniem poczekal az znajde prace wink
          gosiku wcale nie uwazam ze maz ma obowiazek utrzymywac rodzine. Uwazam po prostu
          ze malenstwo to uklad partnerski i wszystkie podzialy w obrebie tego ukladu sa
          mozliwe. Moj maz uwielbia siedziec w pracy po 12 godzin. Obecnie te ilosc musial
          zredukowac do o zgrozo 8-9 bo ja pracuje wink Gdyby on lubil siedziec w domu to
          pewnie nie bylby moim mezem, bo ja lubie sie zajmowac dziecmi, ale gdybysmy
          spokojnie pogadali ze on sie czuje wypalony itd a moja pensja pokrywalaby nasze
          potrzeby- to czemu nie? Ale to bylaby opcja totalna czyli sprzatasz, gotujesz,
          zajmujesz sie dziecmi a nie siedzisz przed tewe z piwkiem.

          > Tym, że opiekunka za siedzenie z dzieckiem dostaje kasę a Matce za tą ciężką
          > pracę niestety nikt nie płaci
          ale jednak uznajesz to za prace wink
          i tylko o to mi chodzilo.

          Jesli maz wyraza takie leki- no sorry nie doczytalam spiesze sie do pracy mea
          cupla- to faktycznie pokombinowalabym jak je wyciszyc. Moze ubezpieczenie na
          zycie wink moze poszukam mozliwosci pracy w domu?
          • g0sik Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 12:17
            wieczna-gosia napisała:

            > Uwazam po prostu ze malenstwo to uklad partnerski i wszystkie podzialy w
            obrebie tego ukladu sa mozliwe.

            Gosiu i ja się z Tobą zgadzam jak najbardziej. I wychodząc z tego założenia nie
            wyszukiwałabym na siłę śmiesznych argumentów typu dojazdy, obiadki tylko
            zrozumialabym Partnera, który nie chce już dźwigac ciężaru utrzymania rodziny
            na swoich barkach.
    • g0sik Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:32
      Niestety, dziewczyny prezentujące taką postawę jak Ty później płaczą, że nie
      mają z czego żyć jak je mąż zostawi. Jakoś żaden pracodawca nie chce docenić
      doświadczenia na stanowisku Pani domu lub Matka..
      • kubusala Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:35
        g0sik napisała:

        > Niestety, dziewczyny prezentujące taką postawę jak Ty później płaczą, że nie
        > mają z czego żyć jak je mąż zostawi. Jakoś żaden pracodawca nie chce docenić
        > doświadczenia na stanowisku Pani domu lub Matka..

        zgadzam się dlatego nie przyłoże ręki do argumentów typu: co z obiadami, bo my
        jakos odgrzewamy obiady i zyjemy i chyba połowa z nas na tym forum tak robi.
        • wieczna-gosia Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:38
          tez odgrzewam i odgrzewalam rowniez jak bylam w domu wink szkoda mi bylo czasu sie
          z zupeczka pieprzyc wink
          natomiast powtorze ze rozmawiamy o ROKU.
          Kiedys lipuiec naisal ze jak ktos prace chce znalesc to znajdzie. Dokladnie tak
          samo uwazam.
          • umasumak Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 19:42
            wieczna-gosia napisała:

            > Kiedys lipuiec naisal ze jak ktos prace chce znalesc to znajdzie. Dokladnie
            tak
            > samo uwazam.

            No no Gosia wink, ostatnio często na Lipca się powołujesz wink. Pzdr
            • wieczna-gosia no w koncu to ekspert ;) n/txt 04.03.05, 23:23

      • wieczna-gosia Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:36
        moj pracodawca jakos docenil. W ogole sie nawet nie spytal czy mam dzieci, jakie
        i co z nimi zrobie jak zachoruja.


        Poza tym kurcze kobiety- dziewczyna mysli o ROKU. No ludzie... nie o 40 latach w
        domu wink
    • ania.freszel Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:40
      Kobieta powinna pracowac. Prace i dom mozna pogodzic, wspolnie z mezem.
      Wiadomo, ze wszystko jest kwestia dobrej organizacji. Wiadomo, ze nie bedzie
      dwudaniowych obiadkow dla mezusia i deserku po. A podloga nie zawsze musi
      lsnic. Ale zawsze jest cos za cos. Jak Pan sobie zyczy zebys poszla do pracy,
      niestety musi poniesc tego konsekwencje...
      Ty gotujesz on sprzata albo na odwrot. Chyba lepiej miec swoje pieniadze na
      solarioum, papierosy, i inne glupoty. Nie mozna przeciez chlopa o wszystko
      prosic?!
      Dzieci alergiczne sa przyjmowane do przedszkoli. Nie wiem kto Ci takich glupot
      nagadal, ze nie? Po prostu w dostaje specjalna diete i tyle...
      AF
    • melka_x Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:49
      Argumenty o ciezarze odpowiedzialnosci za utrzymanie rodziny, ktory sklada sie
      na barkach tylko jednego z rodzicow rozumiem. I jesli mezowi z tym ciezko, to
      uwazam, ze Zaga powinna poszukac niepelnego etatu czy zleconych prac (choc
      wiem, ze to nie takie proste). Jesli chodzi o zabezpieczenie przyszlosci, to
      mozna sie zdecydowac na dodatkowe ubezpieczenie.
      Argumenty(?) o lenistwie sa w oczywisty sposob absurdalne. Skoro placimy pani
      od sprzatania, to znaczy, ze sprzatanie jest praca. Skoro placimy opiekunce to
      znaczy, ze zajmowanie sie dzieckiem jest rowniez praca. Problemem jest tylko
      to, ktora prace uwazamy za wazniejsza i jak kazda z nich jest oplacana.
    • agnisiaz Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 11:50
      a i jeszcze jedno z tego co pisze zaga25 mąż nie powiedział że jak Ona pójdzie
      do pracy to musi miec obiadki ugotowane codziennie i podane od razu po
      przyrządzeniu, ale wyraził chęć pomocy, i to też duzy plus, a co do dojazdów to
      kurcze ja do pracy dojeżdzam 10 lat i żyje a fajnie miec własne pieniązki, a
      dziecko tez potrzebuje kontaktu z innymi i nie tylko na podwórku
      aga
    • mamazuzika Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 12:19
      lipiec specjalnie zawsze stawia kontre chyba tylko po to by byc zauwazona na forum i podejrzewam ze w realu lubi byc na pierwszym miejscu i blyszczec ale co ty wiesz o byciu z wlasnym dzieckiem skoro sama jeszcze nim jestes(masz podobno 24 lat?)czytalam o twoich problemach z mama (staropaninstwo)wiec mysle ze twoja psychika zostala zostala zachwiana w dziecinstwie i teraz jestes prekorna jak dziecko tzn wszystko na "NIE"co ty robisz na tym forum ? czt takie "Macenie"jakos cie podbudowuje?a moze masz zal do rodzicow i tak sobie rekompensujesz ?reasumujac to naprawde forum nie dla ciebie przerzuc sie na te gdzie jestes czesciej pozdr
    • mamazuzika Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 12:27
      a co do postu ...mysmy juz na poczatku z mezem ustalili-mamy miec 2-dzieci ,ktore wychowamy bez nianiek(wiem cos o tym)a kiedy pojda do pszedszkola- ja zajme sie praca i kropa ,koniec rozmow tlumaczen rodzinie blizszej czy dalszej znajomym etc nie bedzie nas w tym czasie stac na wczasy?- trudno nie zrobie remontu? trudno uwierzcie ja wsztstko mialam w dziecinstwie -ale szczescia mi to nie dalo............
    • 18lipiec Ja też lubię się polenić, ale bez przesady... 04.03.05, 12:54
      są żłobki, przedszkola, nianie, babcie...
      • cocollino1 Re: Ja też lubię się polenić, ale bez przesady... 04.03.05, 13:43
        I kto mowi ze sa babcie, no az nie wierze. Jakie babcie???? Wedlug Ciebie
        poprosic babcie o pomoc to hanba i wstyd i oznaka niezaradności życiowej.
      • wieczna-gosia Re: Ja też lubię się polenić, ale bez przesady... 04.03.05, 17:06
        no sluchaj ale skoro siedzenie z dzieckiem to lenienie to po co brac taka
        opiekunke?? Nie dosc ze sie dziewczyna ochrzaniac bedzie to ja mam jej ciezkie
        pieniadze za to placic??
        Albo babcia- pomijam juz ze jak tylko czlowiek babcie o g... poprosi to dostaje
        od ciebie opieprz ze sie wyrecza wink) zdecyduj sie wreszcie wink to ja pojde do
        pracy a ona sie bedzie leic przy moim dziecku? Niedoczekanie.
        O zlobku nie wspomne tam jest tych opiekunek ze 4 na 20 dzieci, nawet herbate
        pija nieroby wink))
    • mamazuzika lipiec 04.03.05, 13:11
      a ty jak zwykle bla bla bla ...........jak "grochem o sciane" idz sie uczyc !co juz po sesjii?
      • 18lipiec Re: lipiec 04.03.05, 13:30
        A Ty nigdy nie studiowałaś że nie wiesz że w marcu to już dawno po sesji?
    • zaga25 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 13:23
      Dzięki dziewczyny. Do pracy nie chcę iść z lenistwa tylko z obawy o dziecko. Do
      przedszkola nie mogę go oddać bo nie pozwala na to jego dieta(bezmleczna,
      bezglutenowa, bezkaszowa, bezmarchwiowa, bezjabłkowa). Nikt dla niego osobno
      nie będzie gotował a sama nie mogę przynosić obiadków(sanepid). Do najbliższego
      przedszkola gdzie jego dieta byłaby przestrzegana mamy 50km. Ja z zawodu jestem
      nauczycielką. Pracowałam dwa lata ale jak urodziłam dostałam wypowiedzenie(na
      moje stanowisko dyrektor musiał wziąść kolegę burmistrza). Ze znalezieniem
      pracy nie było by problemu(w tamtym roku miałam 12 ofert). Pieniądze zarobione
      przez męża wystarczają nam w zupełności. Czasami musimy pożyczyć bo szef
      spóźnia się z wypłatą ale raczej staram się tak je rozdysponować by starczały
      na dwa miesiące(w razie coś).
      • joanna35 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 13:34
        Może mi ktoś powiedzieć co złego jest w "siedzeniu" z dzieckiem w domu? Nie
        rozumiem dlaczego bierzecie udział w tłumaczeniu czegokolwiek lipcowi, która
        albo jest taka głupia i faktycznie nie rozumie - a może skoro nie ma takich
        doświadczeń, albo głupią udaje. Bez względu na to czy kobieta decyduje się być
        w domu z dzieckiem czy mając dziecko iść do pracy to jej wybór i nic nikomu do
        tego. Droga lipiec Ty masz taki plan na życie, ale ktoś może mieć inny co nie
        znaczy, że gorszy, a poza tym życie weryfikuje często nasze wyobrażenia
        z "czasów beztroski" - przyjm to do wiadomości i odpuśc sobie bzdurne
        odpowiedzi. Natomiast wszystkim mamusiom mającym podobne dylematy do autorki
        wątku polecam książkę Heidi Bratton "Zostajesz mamusią i wszystko się zmienia"
        Pozdrawiam
        • joanna35 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 13:41
          Dokładny tytuł brzmi "Macierzyństwo. Zostajesz mamusią i wszystko się zmienia" -
          sorry.
        • 18lipiec Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 15:11
          To jest lenistwo. Dla dziecka też lepiej i jego rozwoju by było z rówieśnikami -
          nie sądzisz?
    • lajlah Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 13:37
      Nie wiem w czym problem. Jeżeli nie chcesz iść do pracy, a Wasza sytuacja
      materialna pozwala Wam na to, żebyś była w domu, to bądz w domu jeśli Ci z tym
      dobrze.A to, że mąż chce żebyś pracowała, każdy czegoś chce. Ja bym np. chciała
      porsche, ale mąż nie chce mi kupićwink
      Jeżeli czujesz, że to dobre dla dziecka, żebyś była w domu, to zostań. Z mężem
      się dogadasz.
    • fruzia80 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 14:15
      Słuchajcie, mnie troszkę wkurzają opinie niektórych również na tym forum, że w
      domu z dzieckiem to się wypoczywa, a w pracy ciężko haruje. No ja oczywiście
      znam mamy, które odpoczywają w domu z dzieckiem, mam koleżankę, którek 3,5letni
      synek nie zaśpiewa nawet "wlazł kotek na płotek...", nie wie nawet co to "kosi,
      kosi łapci...", nie wie do czego są książeczki, ale za to telewizor mógłby
      oglądać non stop, ale chyba nie na tym polega wychowywanie dziecka. ja akurat
      mam porównanie, bo był czas, że jednocześnie pracowałam, kończyłam studia i
      miałam kilkumiesięczne dziecko. Kiedy maja córcia skończyła roczek przeszłam na
      urlop wychowawczy, bo nie mogłam tego dłużej ciągnąc. Może byłoby mi łatwiej,
      gdyby mój mąż wracał wcześniej z pracy, ale on przychodzi o 19, 20godz. Ja
      zresztą często też tak wracałam. No i dodam, ze mój maż też był przeciwny, abym
      wzięła wychowawczy, bo jak twierdził: bedę nudziła się w domu, stracę kontakt
      ze znajomymi, będziemy mieli mniej kasy, przestanę o siebie dbać i stanę się
      starą i brzydką kurą domową. Ale po czasie sam doszedł do wniosku, że dziecko
      nie może być całe dnie bez rodziców, tym bardziej, że mała nie chciała w nocy
      spać, tylko się do nas non stop przytulać i bawić, z dnia na dzien coraz
      bardziej widzieliśmy, że ona naprawde nas potrzebuje.
      I ja naprawdę nie mogę powiedzieć, że siedzę w domu na tyłku i się nudzę.
      Uważam, że w pracy miałam lżej niż w domu, chociaż wcale lekkiej pracy nie
      miałam, ale z drugiej strony napewno przyjemniejsze jest siedzenie ze swoim
      dzieciaczkiem w domu. Moja mała ma teraz 14 miesięcy i nie pozwala mi się
      nudzić, no chyba, że śpi w ciągu dnia. Ona chciałaby całe dnie grać ze mną w
      piłkę, czytać książeczki, rysować itp. Nie powiem, że to jakieś ciężkie
      fizycznie zajęcie, ale takie dziecko jest bardzo absorbujące. Raz na jakiś zas
      zawożę córkę do mojej mamy (dzisiaj a przykład, dlatego mogę się teraz na forum
      rozpisywaćsmile i wtedy robię sobię w domu generalne porządki, zrobię coś przy
      sobie, spokojnie posiedzę na forum, bo na co dzień naprawdę nie mam na to
      czasu.
      No i dodam jeszcze, że mam możliwość dorobić w domu i dorabiam, Może to głupio
      zabrzmi, ale nie wyobrażam sobie, żeby tylko mąż zarabiał, tym bardziej, ze
      czasy nie sa lekkie, jestem dobrze ubezpieczona, mąż też, więc aż tak bardzo
      nie musimy sie martwić, co by było, gdyby...

      A co do jak zawsze kretyńskich wypowiedzi lipiec - po co wy wogóle odpowiadacie
      na jej zaczepki, przecież temu stworzeniu tylko o to chodzi. Po co się zniżacie
      do jej poziomu?
      • 18lipiec czy Ty jesteś nienormalna? 04.03.05, 15:12
        A co do jak zawsze kretyńskich wypowiedzi lipiec - po co wy wogóle odpowiadacie
        na jej zaczepki, przecież temu stworzeniu tylko o to chodzi. Po co się zniżacie
        do jej poziomu?


        Poziom? Ty własnie się zniżyłaś bo wyzwałaś mnie od kretynek.Nieładnie.
        Poza tym to moje zdanie, uważam że to lenistwo i nic Ci do tego. A kretynek
        poszukaj wśród znajomych.
        • petto do lipiec18 04.03.05, 19:43
          daj spokuj lipiec pusta lalko.
          • seala Re: do lipiec18 04.03.05, 21:09
            Lipiec, przeceż ty sama w domu bez roboty siedzisz, i to dzieci nie mając. To
            ty jesteś leń do kwadratu, w takim razie.
            • 18lipiec Re: do lipiec18 04.03.05, 22:59
              Nic nie wiesz.Cały czas łapię się tego czego mogę. A to że jestem na forum to
              tylko wyraz doskonałego zorganizowania.
          • 18lipiec Re: do lipiec18 04.03.05, 22:58
            Pustą lalką jest ta co obraża się o opis albo o imię dziecka. Wiesz kto?
            Zgadnij???????
    • triss_merigold6 Zgadzam się z Gosią 04.03.05, 15:11
      Dowożenie dziecka do przedszkola odległego o 50 km jest bez sensu IMO.
      Teściowej bym dziecka na całe dnie nie zostawiła, zwłaszcza starszego niż
      niemowlę.

      Rok to nie tak długo, tym bardziej, że ze znalezieniem pracy nie miałabyś
      większych problemów. Jeśli mężowi ciąży bycie jedynym żywicielem to niech powie
      wprost i pogada jak człowiek.
      Ja akurat mam taką pracę, że sporo mogę zrobić w domu; teraz będę wychodzić w
      weekendy (a mąż będzie siedział z synem). Ale do pełnego etatu bardzo mi się
      nie spieszywink
      Każdemu może się coś stać, tak na marginesie.
      Twierdzisz, że pieniędzy Wam wystarcza, no i super. Mnie by ten agrument
      przekonał.
      • wieczna-gosia Re: Zgadzam się z Triss 04.03.05, 17:13
        jesli sprawa tak wyglada.
        Ale poniewaz w pracy dzisiaj sie moglam troche polenic, to zaczelam sie
        zastanawiac na takim oto faktem- dziecko jest w wieku okoloprzedszkolnym. Czyli
        mozna zalozyc ze nie pracowalas 3 lata. Przez 3 lata facet nie raz i nie dwa
        mogl cie wysylac do pracy a jednak kwestia powstala dopiero wowczas gdy chcesz
        zostac na konkretnie jeden rok dluzej. Dlaczego? Czemu nagle mowa o tym ze cos
        mu sie stanie? Moim zdaniem przyczyna nie lezy w tym jednym roku, tylko czegos
        facet normalnie nie mowi.
        Ae jesli trzeba powaznych argumentow- wyciagnelabym alergie. Jesli dieta nie
        bedzie przestrzegana cos konkretnego sie moze stac, no nie? Kto wtedy z
        dzieckiem pojdzie po lekarz czy do szpitala? ja sie bede zwalniac z nowej pracy?
        ty sie bedziesz zwalnial ze swojej?

        chociaz tu mnie z kolei zastanawia czemu konkretne rok? cos sie przez ten rok z
        alergia zmieni?

        a z trzeciej strony- to uwazam ze dziecku w wieku przedszkolnym potrzeba
        kontaktu z rowniesnikami- moze opcja przedszkole na pare godzin plus jakies
        prace zlecone?
        • triss_merigold6 Finanse? Zdrowie? 04.03.05, 17:50
          Teksty "a jak mi się coś stanie?" nie biorą się z powietrza. Może facetowi coś
          dolega i krąży wokół tematu bo panikować nie chce?
          Może ma w planach jakiś poważny wydatek typu większy kredyt?
          Prace zlecone albo pół etatu albo weekendy - to jest niezła opcja.
    • libra.alicja Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 19:01
      Argumenty dla męża:
      - skoro oboje będziecie pracowac zawodowo, poza domem, wszystkie obowiązki
      domowe dzielicie miedzy sobą, czyli sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie,
      itd., to wszystcko, co pewnie robisz teraz ty w ciągu dnia,, czy mąż jest
      skłonny po pracy popracowac trochę w domu?
      - niania kosztuje, a czy możecie angażować babcię na cały etat?, czy nie będzie
      sytuacji, że będzie miała sowje sprawy, wizyty u lekarza, itd, czy na dłuższą
      metę jest gotowa na taką pomoc pełnoetatową, bo w praktyce to może się okazać
      dużym poswięceniem ze strony mamy i może zepsuć wasze kontakty
      - jeśli to jednak babcia będzie się zajmować dzieckiem, to będziecie mieli mały
      wpływ na metody wychowawcze, bo nie ma sytuacji "płacę i wymagam" tylko trzeba
      być wdzięcznym za pomoc,
      - trzeba ustalić, kto będzie brał urlop żeby pojść z dzieckiem na szczepienia,
      badania, kto pójdzie na zwolnienie lekarskie, gdyby okazało sie że babcia nie
      może przyjśc, bo sama jest chora lub ma inne ważne sprawy,
      - no i oczywiście idąc do pracy musisz wymienić swoją garderobę smile, czyli sporo
      zainwestować,

      Jednak najważniejsze, to spróbuj dowiedzieć sie od męża, dlaczego teraz na to
      naciska i staraj sie dążyć do kompromisu, tak, bo mąż czuł, ze jego odczucia i
      plany też są ważne.
      • neospasmina no to sobie poczytałam 04.03.05, 19:13
        jak to ludzie różni są...
        ja miałam taki okres, że mi dobrze z dziecmi w domu było - jakieś 9 mies.
        potem się zmęczyłam i poszłam do pracy - na pól etatu - i to było genialne
        rozwiązanie, taka trójpolówka (te trzecie pole to zlecenia do domu);
        a teraz zasuwam na dwa etaty (robota i dzieciarnia+dom) i to jest dopiero
        harówa!
        a wniosek taki - niech każdy robi, ci uważa...
        • utalia Re: no to sobie poczytałam 04.03.05, 19:33
          A to ciekawe, ze Ty masz szukac argumentow zeby maz cie "nie poslala do pracy".
          W koncu jestes biala, pelnoiletnia wiec niech on szuka argumentow. A
          arguemnetem nie moze byc ze kasy zgarniecie wiecej bo moze w takim razie idzcie
          oboje od razu na 2 etaty, bedzie jeszcze wiecej. A ze polowe wydacie na nianke
          to nic nie szkodzi. Grunt zeby jak kon z klapkami charowac, bo tak wypada,
          takie czasy. A zeby bylo lzej to sie mowi, ze kontakt z rowiesnikami jest
          niezbedny-chyba glownie zeby raz na miesiac zalapalo grype. Pozdrowionka Utalia
    • ligia76 Re: Nie chcę iść .. no to ja jestem leń :-) 04.03.05, 19:27
      Siedzę juz w domu prawie trzy lata, do pracy wracam w grudniu 2005r.
      Szczerze powiem - jest mi z tym super dobrze.
      Więcej dzieci już nie planuję i są to ostatnie chwile mojego lenistwa.
      Często wychodzę z przyjaciółkami (lub do przyjaciółek) na kawki, na aerobic, na
      imprezki itp., tak więc nie zamieniłam się w "kurkę domową".
      Może i jestem leniem ale dobrze się z tym czuję smile


      Pozdrowienia
      Ligia

      P.S. Gotuję też rzadko (3-4 razy w miesiącu)
      BABA-LEŃ
    • judytak braciszek lub siostrzyczka dla dziecka 04.03.05, 19:52
      w miarę od razu
      będzie najlepszym argumentem ;o)

      pozdrawiam
      Judyta

    • zaga25 Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 20:20
      Mój synek ma 17 msc a u nas przedszkole jest połączone razem ze żłobkiem
      dlatego napisałam przedszkole. W alergi nic się nie zmieni ale teraz jest w
      naszej miejscowości coraz więcej takich dzieci więc może coś ruszą z osobnym
      gotowaniem w przedszkolu(pytałam i mają taki zamiar). Babcia może zostawać ale
      ona mieszka 30 km od nas i też trzeba dowozić małego albo zwracać jej za
      paliwo. Mój mąż najchętniej oddawałby syna na pięć dni do mamy i zabieralibyśmy
      go tylko na wekendy ale ja się na to nigdy nie zgodzę.
      • anek.anek Re: Nie chcę iść do pracy 04.03.05, 21:12
        No, nie takie rozwiązanie faktycznie nie wchodzi wgrę. Dziecko powinno być
        chowane prez odziców i u nich mieć swój dom, nie u babci - o ile nie ma
        sytuacji podbramkowej, bo i takie się zdarzają.
        Zaga, ja napisałam o pracy na pół etatu, czy zleconych, bo wydaje mi się, że
        rodzina to całość. Wszyscy muszą się liczyć z dobrem wszystkich. I w tej
        sytuacji trzeba znaleźć jakiś kompromis. Tak żeby i wilk był cały i owca cała.
        To przy zleceniach czy kawałku etatu jest chyba możliwe?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka