Dodaj do ulubionych

do mam "uczacych sie"

19.03.05, 18:43
Kochane Mamysmile)))
oświećcie mnie, jak godziłyście ciaze ewentualnie bobasa z nauka ...???
Ja jestem w 6 m-c i wlasnie ślecze nad praca magisterska. Slecze - jest to w
moim wypadku jak najbardziej trafne okreslenie, poniewaz czuje jakbym byla
ubozsza o 3/4 mozgu, ktory mialam jeszcze 6 miesiacy temubig_grinDD (smiech przez
lzy). Kazde zdanie z ksiazki czytam po 4 razy (nie przesadzam), mam problemy
ze skaldaniem tekstu no i jeszcze maly wciaz kopie. A moj dyplom to
naprawde "pikuś"/"bulka z maslem". Temacik nie trudny, materialów wbrod,
wszystko poparte praktyka. A ja tu takie szopki odwalam. Pocieszcie, ze dam
rade. Obiecalam sobie, ze obronie sie przed bobasem i to jest moj konik.
Bardzo chce. Chce zakonczyc ten rozdzial zanim urodzi sie nasz synek. Nawet
niech karetka czeka pod drzwiami pokoju, w ktorym mam sie bronic. Napiszcie,
ze dam rade.
Hlip, hlip, hlip...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 18:44
      Dasz rade smile
      (ja tez sie powoli zbieram do magisterki, tyle, ze czlowieczek ma 3,5 roku, nie
      6 miesiecy 'brzusznych') smile
    • kalina_p Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:24
      a ja przerwałam. 4,5 roku mam, prace do połowy, brakuje mi jednego semstru ale
      nie miałam najmniejszej nawet checi do nauki i siedzenia na wykładach, skądinąd
      interesujących, w ciąży. Przerwałam studia i zamierzam (ale optymizm) w
      październiku skończyć wreszcie.
      Nie mogłam, nie obchodziło mnie to kompletnie. Zero zaangażowania a bez tego
      się nie da. To podobno przez zmiany hormonalne w ciążywink
    • gepart_czester Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:39
      Mamy "Uczace sie"smile)) dziekuje za odzew.
      Mi tez sie tak chce jak cholerabig_grin. Ale zaparłam sie czy raczej uparłam jak
      osilek - wszystko zrobic byleby sie obronic. Niech bedzie to 3 z dyplomu ale
      niech dokoncze te sprawe. Co prawda jeszcze nie spotkalam sie z przypadkiem
      zeby ktos dostal 3 z dyplomusmile wiec moze i 4 a nawet przy dobrym powiewie 5
      wpadnie.
      Wiecie przyznam Wam sie - poszlam na latwizne. Tzn, wykorzystuje moj ciezko
      wypracowany licencjat do magisterki. Tym oto pieknym sposobem skopiowlam juz
      czesc drugiego podrozdzialu do pracybig_grinDD. Pocieszam sie faktem, ze wtedy tamte
      wypociny byly naprawde dobrze napisane. Mam nadzije, ze moj profesorek nie
      posadzi mnie o plagiat (hihihi).
      A tak zupelnie na powaznie to moja umiejetnosc koncentacji ksiazkowej = "mniej
      niz zero". Wczoraj az sie poryczalam, stwierdzilam, ze zostalam magisterialnym
      analfabeta i moj nieszczesny maz musial siedziec przy mnie co chwila czytac
      kolejne pol srony, mowic czy tresc "trzyma sie kupy" i przynosic mi herabatki.
      W sumie dobrze, ze go mam. No ale bobas to tez jego sprawka (hihihi) wiec niech
      i on ponosi konsekwencjesmile))
      • e_r_i_n Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:44
        Ocena z dyplomu to tylko w malej czesci ocena z pracy mgr i jej obrony, wiec
        spokojnie smile

        Co do przepisywania z licencjatu, to tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=245&w=20888751&a=20888751
        była na ten temat dyskusja. Poczytaj smile

        Trzymam kciuki smile
        • gepart_czester Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:51
          o kurczebig_grin a to mnie zaskoczylas ta dyskusja.
          Nie czytalam odpowiedzi, ale widze, ze temat jest jak najbardziej na biezaco
          (he he he).
          O plagiacie wiem tyle, ze wystarczy zmienic 20% danej pracy, zeby powstał juz
          zupelnie nowy "produkt". Tak mowia przepisy. Byc moze bardziej dotyczy to praw
          autorskich, ale chyba na jedno wychodzi. Moja praca magisterska rozni sie od
          licencjatu. Jednak nie omieszkam wykorzystac "starcyh" wyliczen, analiz etc.
          Oczywiscie "stare" dane wymagaja modernizacji, ale i tak bardzo ulatwi mi zycie
          tzn pisanie pracysmile))
          • kalina_p Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:54
            Dzielna jesteś, trzymaj sie i kończ te prace! Mnie się nie chciało...poza tym
            miałam termin na maj, więc spodziewałam się, że w 9 m-cy to już NA PEWNO nic
            nie zrobię a z parotygodniowym noworodkiem egzaminy i obrona to dla mnie była
            totalna abstrackjawink
            • gepart_czester Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:58
              Ile Twoj maluszek juz ma?
              Jak ja nie dam rady teraz to troszke odchowam, "odstawie od cycka" i obronie
              sie. Byc moze tak walcze poniewaz wyjatkowo dobrze znosze ciaze. Wiem, ze
              niektore dziewczyny maja z tym nielada problem.
              • e_r_i_n Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 19:59
                Nie chce Cie straszyc, ale pozniej wcale moze nie byc latwiej smile
                Ja bym sie na Twoim miejscu sprezyla i dokonczyla prace, obronila sie i miala z
                glowy smile
              • kalina_p Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 20:04
                Ja w ciąży mogłabym być ciągle, czyułam się świetnie i robiłam wszstko aż do
                porodu (tez lekkiwink). Za to po prostu psychicznie fruwałam w obłokach i tyle.
                Taka euforia...więc każdy wykład jednym uchem wpadał a drugim wypadał,
                ważniejsze było, że mała kopie albo że juz łóżeczko mamy...
                A teraz ma 10 m-cy i myślę, że w październiku będę kończyć te studia. Jeśłi
                kasa będziesad((
                • anusiamilusia Re: do mam "uczacych sie" 19.03.05, 21:57
                  Hej. Jak się sprężysz to na pewno się wyrobisz. Nie odkładałabym obrony na
                  później, bo z malutkim dzieckiem na pewno nie będzie łatwiej. Wiem to z
                  autopsji. Ja już jestem po obronie, wprawdzie nie magistra lecz licencjata, ale
                  uwierz że nie było łatwo pogodzić opieki nad rozbrykanym roczniakiem i pisaniem
                  pracy.Powodzenia i pozdrawiam.
                  • kasia-sapulka Re: do mam "uczacych sie" 20.03.05, 11:54
                    Trzymam kciuki, żebyś się sprężyła i napisała pracę dopóki jesteś z brzuszkiem,
                    ja sesję którą zdawałam będąc w ciąży miałam najlepszą średnią (wiesz dużo
                    wolnego czasu wiec poświęcałam to na naukę), potem ja już Filip był i rozrabiał
                    fakt obyło się bez poprawek, ale srednia była bardzo przeciętna. Więc lepiej
                    napisz pracę magisterską zanim urodzisz, bo ja sobie nie wyobrażam jak to
                    będzie jak ja będę pisać pracę, a obok będzie rozlatany dwulatek.
    • karinka17 Re: do mam "uczacych sie" 20.03.05, 19:54
      heh...jakbym siebie widziała smile
      Co prawda studia skończyłam jakieś 2 lata temu smile, ale studiowałam zaocznie i
      było mi ciężko w ciąży....
      Po pracy nic już mi sie nie chciało sad
      Miałam wrażenie, że mnie ktoś odmóżdrzył!!!! Nic mi do głowy nie wchodziło
      itd...
      Nic sienie przejmuj smile- napiszesz, nauczysz sie i zdasz big_grinDDD
    • monanan Re: do mam "uczacych sie" 20.03.05, 19:59
      A ja urodzilam zaraz po ostatnim egzaminie na 4-tym roku. Teraz mam bąbla 9,5-
      mies. i pisze magisterke. mam czesc teoretyczna. Z badaniami bedzie gorzej no
      bo nie bardzo jest czas zeby sie wyrwa, ale kombinuje... mOze uda mi sie
      przekonac promotorke do badan przez net - wtedy bede was e-mamy nagabywac do
      wspolpracy smile
      W ciazy uczylo mi sie cudnie, ale tylko tego co naprawde chcialam. Reszta szla
      jak po grudzie.
      Ale dasz rade na 100% smile)))) A z ta karetke. Ja egzamin zdawalam o 12 w
      poludnie a o 2 w nocy urodzilam Michala smile
      • shiraze Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 12:42
        a ja ślęczę nad moją pracą sad(( wczoraj męża wygnałam z małą z domu na pół dnia
        i od 12 do 23 z przerwami na papu, przy kompie mózg wytężałam. powstało z tego
        13 stron wypocin, z których w miarę jestem zadowolona. zobaczymy co powie mój
        promotor, który ostatnio odrzucił moje 40 napisanych stron, zmienił mi temat i
        spis treści i tezę (które to sam mi podsunął). jejku, a w czwartek znowu do
        niego idę i aż się boję, że wszystko na marne. Dzidzia 7 miesięcy skończyła i w
        ciągu tygodnia jest w zasadzie niemożliwe coś napisać, ale tak mi się
        niefartownie ułożyło, że mi obrona została na po ciąży. także wszystkie
        ciężaróweczki, sprężcie się i piszcie i brońcie, póki bobasy w brzuchach, bo
        potem....eh
        pozdrawiam
        • madelaine6 Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 14:08
          Prace magisterska skonczylam pisac tydzien przed porodem.
          Tez mi szlo jak po grudzie,bo strasznie spiaca ciagle bylam
          i tak:godzina pisania,godzina drzemki..No ale uporalam sie z tym.
          Bronilam sie 1,5miesiaca po urodzeniu synka.Dostalam piatke wink
          Teraz bedzie gorzej,bo przede mna III rok nastepnych studiow i praca licencjacka..a z poczatkiem tegoz wlasnie III roku urodze drugie
          dziecko.
          To dopiero bedzie wink Wszystko do tej pory wydaje mi sie dziecinnie latwe...
          • mamakochana Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 14:18
            No to ja tez dodam swoje trzy grosze. Też pisałam pracę w ciązy. Broniłam się
            już z Zośka przy cycku (karmienie przed obroną, karmienie po pbronie - miała 4
            tygodnie). Najwiekszym motorem napędowym była moja koleżanka, która broniłą sie
            razem ze mną, z tym że kończyła pracę już z maluchem na ręku i powtarzała :
            Napisz to zanim się urodzi!
            No i święta rację miała.
            Miesiąc temu zaczęłam studia podyplomowe. Zoska skończy w maju 3 latka. Tez
            czeka mnie pisanie pracy. Niedawno miałam pierwszy egzamin i okazało się że
            wcale nie jest łatwo uczyć się przy trzylatku. Dobrze że mogli się z tatusiem
            co jakiś czas ewakuować.
            Trzymam kciuki i sprężaj się dziewczyno póki dziecię w brzuchu wink
            • e_r_i_n Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 16:04
              mamakochana napisała:

              > okazało się że wcale nie jest łatwo uczyć się przy trzylatku. Dobrze że mogli
              > się z tatusiem co jakiś czas ewakuować.

              Oj nie jest łatwo smile Wiem coś o tym po ostatniej, trzynastoegzaminowej sesji smile
              A i tatuś niebardzo miał czas, żeby sie synem zajac.
              • cocollino1 Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 16:18
                No ja tez radzilabym pisac, jak najwiecej napisac przed porodem. Ja kilka
                miesiecy po porodziepo porodzie zdawalam dwie sesje naraz (Zimowa podczas
                ktorej urodzilam i letnia zeby studia skonczyc) zaraz potem obrona. Oj bylo
                ciezko, na szczecie maz zajmowal sie malym, a jak poszlam do pracy to troche w
                pracy pisalam. ale mam to za soba, udalo sie, mozna. Pozdrawiamsmile
    • mkonkol Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 18:46
      Luzik ;P Ja 2 tygodnie przed terminem zdawałam ustny egzamin z prawa wink Zakończ
      szkołę jak najszybciej bo z maluchem to już nie jest tak fajnie. Ja ledwo daje
      radę crying
      Pozdrawiam.
      • mama.krzysia.kacperka Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 19:41
        Na pewno dasz radę.
        Ja kończyłam 3 rok studiów z 7 miesięcznym brzuchem.
        Potem dwa lata studiowałam z młodym i pisałam prace magisterską.
        Nikt mi nie pomagał,czekałam aż mąż wróci z pracy,a potem przez dwie godziny
        uczyłam się/pisałam pracę i.. padałam po całym dniu siedzenia z małym.
        Ale jakoś się udało.
        pozdrawiam
    • formica25 Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 20:01
      Ja w ciąży też nie mogłam sie skupić , latałam w obłokach , ale koła i egzaminy
      zaliczałam jak nigdy! nie wiem jak to sie działo smile śmiali się ze mnie że " co
      dwie głowy to nie jedna" ! jestem na 5 roku weteryniarii i jeszcze przede mną
      cały rok do końca, ale nie narzekam smile) Mała jest aniolem żadnych kolek ani
      innych paskudztw! z Poślubionym zajmujemy się nią na zmianę! biegamy na
      uczelnie z wózkiem zeby sie wymienić na zajęciach, ale jesteśmy szcześliwi jak
      nigdysmile) bedzie dobrze! przez prace przebrniesz a potem smile)
    • czajkax2 Re: do mam "uczacych sie" 21.03.05, 22:01
      Ja urodziłam córkę na V roku (konkretnie przed,bo pod koniec września). Na
      zajęcia nie chodziłam,dogadałam się ze będe tylko na zaliczenia i egzaminysmile
      Prace w bólach po trochu pisałam,do promotora tez chodziłąm sporadycznie(bo nie
      było z czym). Nawet myslałąm bronić sie w innym terminie niż reszta grupy,bo
      nie bardzo mi szło to pisanie.Ale promotor stwierdzil ze nie ma mowy,mam zdawac
      ze wszystkimismileNo i w końcu miesiąc przed obroną szybko dokończyłam,oddałam i
      obroniłamsmile Pozdrawiam i życze powodzeniasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka