Dodaj do ulubionych

Zaplanowane wesela

04.04.05, 16:24
Siostra mojej przyjaciółki brała w minioną sobotę ślub.
Zabawa weselna także została zaplanowana.
W piątek poszli do księdza po radę, co zrobić w takiej
sytuacji. Dostali dyspensę. Bawili się świetnie.
O odejściu Ojca Świętego dowiedzieli się grubo po północy,
od gości weselnych, którzy jako pierwsi opuścili towarzystwo
i wrócili do domu.
Jest dopiero poniedziałek, a już dotarło do mnie kilka
bardzo krytycznych uwag pod ich adresem...
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 16:48
      martek40 napisała:

      > Siostra mojej przyjaciółki brała w minioną sobotę ślub.
      > Zabawa weselna także została zaplanowana.
      > W piątek poszli do księdza po radę, co zrobić w takiej
      > sytuacji. Dostali dyspensę. Bawili się świetnie.
      > O odejściu Ojca Świętego dowiedzieli się grubo po północy,
      > od gości weselnych, którzy jako pierwsi opuścili towarzystwo
      > i wrócili do domu.
      > Jest dopiero poniedziałek, a już dotarło do mnie kilka
      > bardzo krytycznych uwag pod ich adresem...
      > Pzdr.


      Ale jaki masz stosunek? Jesteś zła, zdziwiona zachowaniem tych ludzi czy może
      przyznajesz im rację?
      • martek40 Re: do Lipca 04.04.05, 17:31
        Moją odpowiedzią na Twoje pytanie
        jest post poniżej.
        Sama trafniej nie mogłabym chyba
        ująć swoich przemysleń na ów temat.
        Ja tylko jestem ciekawa opinii
        forumowiczek. I tyle.
        Pozdrawiam.
    • cruella Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 17:22
      Nie można mieć o to do nich winy.

      Dostali dyspensę od księdza. Sam fakt, że pytali o radę i mieli wątpliwości,
      świadczy o wrażliwości, szacunku dla umierającego.
      A ludzie zawsze będą komentować. Czy ci goście, którzy opuścili wesele jako
      pierwsi, wiedzieli wcześniej i dobrze się bawili? Jeśli młodzi nie byli
      świadomi a goście tak, to niech winę biorą na siebie goście. Gdyby młodzi
      wiedzieli a pomimo tego tańczyli dalej, być może goście mieliby powody do
      komentarzy.

      Krytyczne uwagi? Za co? Przepraszam ale nie rozumiem. Chyba, że za sam fakt
      wesela. Taką uroczystość planuje się przeważnie dużo wcześniej, sam ślub można
      jakoś przełożyć, z weselem raczej trudniej. Poza tym, nawet gdyby narzeczeni
      chcieli przełożyć...sama nie wiedziałabym na kiedy. Ano właśnie, na kiedy? Za
      tydzień, miesiąc, pół roku?

      A ludzie zawsze znajdą sobie pole do komentowania "ja na twoim miejscu...".
      Poza tym, to też kwestia ich sumienia, ich a nie wszystkich pozostałych.

      Dla wyjaśnienia: w moim domu w okresie żałoby panuje cisza, nie pozwalam na
      głośną muzykę, telewizja i zakupy owszem ale z umiarem, żyjemy normalnie ale
      spokojniej niż w pozostałym okresie, byłam i pójdę z dziećmi do kościoła, dużo
      rozmawiamy, odpowiadam dzieciom na pytania. Każdy ma prawo do własnych decyzji
      i poglądów, każdy z tych decyzji rozliczy się przed samym sobą, Bogiem (jeśli
      jest wierzący).

    • moofka Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 17:28
      martek40 napisała:

      > Jest dopiero poniedziałek, a już dotarło do mnie kilka
      > bardzo krytycznych uwag pod ich adresem...
      _________________
      zapewne najwięcej od samych gosci, którzy siedzieli do samego rana
      tyle, ze po pólnocy pili, ale już na smutno
      a nie tanczyli bo sił nie mieli
      kto szczerze jest pogrązony w załobie nie patrzy nie rozpatruje i nie krytykuje
      jaki "model zaloby" przyjęli inni
      najedli sie napili, a teraz tyłek obrabiają
      jakie to polskie, jakie nasze...
      • ledzeppelin3 Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 18:15
        Nie przepadam za ocenianiem innych. Ja w takiej sytuacji nie umiałabym się
        bawić, z dyspensą czy nie. Myślałabym tylko o Ojcu Świętym, że tam w Rzymie
        umiera.
        • mijaczek Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 18:25
          A ja mysle, ze tak naprawde nikt nie wie jakby zachowal sie w takiej sytuacji
          dopoki sam by sie w niej nie znalazl. Ja nie wiem co bym zrobila... bylabym
          rozdarta... nie potrafie ocenic tych ludzi...
    • isma Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 18:28
      Co do dyspensy, to rozumiem, ze to okreslenie zostalo uzyte kolokwialnie, a nie
      w sensie scisle kanonicznym - nie bylo bowiem od czego dyspensowac wink)).

      A co do oceny sytuacji - w niedziele rano pod krakowska Kuria widzielismy,
      wsrod wielu kwiatow, takze bukiet slubny. I ten gest, mysle, ma wieksze
      znaczenie wink)).
      Natomiast naprawde istotne znaczenie ma, jak ci mlodzi ludzie nauke papieza
      zapamietali i beda starali sie wcielac w zycie (oby!), a nie, czy tanczyli na
      wlasnym weselu.
      • ledzeppelin3 Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 19:10
        Nie można wiedzieć, co by się zrobiło np. w sytuacji, gdy można uratować życie
        tylko jednego ze swoich dzieci itp. Ale akurat na tyle znam siebie i odpowiadam
        za siebie, że bądź pewna, w sytuacji zabawy całą noc w czasie umierania Ojca
        Świętego wiem, co bym zrobiła i czuła. Do wesela nie przywiązuję wagi, miałam
        skromny ślub bo tak chciałam. Może Ty nie wiesz, co byś zrobiła w takiej
        sytuacji, ale nie pisz: "nikt z nas nie wie, co by zrobił".
    • coronella Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 19:40
      ja sama bylam w sobote na weselu. I nie wyszlismy po komunikacie, wesele nie
      zostalo skonczone.
      Kazdy z nas wiedzial, dowiedzielismy sie po komunikacie zaraz. Ale czy na tym
      ma polegac nasza żałoba? Na ostentacyjnym smutku i wychodzeniu z tego typu
      imprez? Powinniśmy raczej zastanowić się nad sobą, nad naszym dalszym zyciem i
      nosić żalobę w sercu, a nie obnosic się nią.
      • sakada Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 19:42
        Mądre słowa.
      • ledzeppelin3 Re: Zaplanowane wesela 04.04.05, 20:00
        Ja nie piszę, co powinniśmy, a czego nie. Nikomu niczego nie narzucam, nie
        oceniam. Piszę tylko, co ja bym czuła.
    • wieczna-gosia a ja skasowalam urodziny dziecka 05.04.05, 01:18
      zaplanowane a jakze z atrakcjami w lokalu... nie umialabym sie bawic. Dziecko ma
      5 lat i traumy nie obserwuje.
      Ale zdaje sobie sprawe ze z weselem, szczegolnie hucznym tak latwo nie jest. Ja
      osobiscie nie umialabym sie bawic. Nie po takiej wiadomosci. Ale gdybym miala
      przyjezdnych gosci wesela bym nie odwolala. Zwolnilabym jego tempo, pewnie nie
      dalabym sie zagnac w "poznawanie pani mlodej po kolankach hehe"
      • fisherprice Re: a ja skasowalam urodziny dziecka 05.04.05, 23:02
        W jednych z wiadomości, już nie pamiętam których podano, że Papież powiedział
        gdy już leżał w stanie krytycznym: "Radujcie się bo ja się raduję" Choć
        wszystkim nam jest smutno, śmierć dla Chrześcijanina nie jest czymś ostatecznym
        ani smutnym. Myślę, że Papież cieszył się na spotkanie z Bogiem i swoimi
        bliskimi. Bo niwątpliwie z Bogiem się spotkał. Zaduma, refleksja nad swoim
        życiem są potrzebne ale chyba lepiej cieszyć się na planowanym od miesięcy
        weselu niż robić coś na pokaz.
        • ledzeppelin3 Re: a ja skasowalam urodziny dziecka 06.04.05, 08:46
          A kto mówi o robieniu czegoś na pokaz? Każdy robi, co czuje- jeden się bawi,
          inny płacze. Poza tym, nie wiem czy słyszałaś, że pogłoska, którą
          rozpowszechniła włoska prasa, i którą podchwyciła nasza telewizja o liście,
          który Ojciec Święty napisał pzry pomocy biskupa Dziwisza "Jestem zadowolony. I
          wy bądźcie..." została zdementowana przez rzecznika prasowego Watykanu. Zresztą
          nie o to chodzi. Ja po prostu nie umiem się bawić, gdy ktoś najbliższy umiera,
          to tyle.
          • inia25 Re: a ja skasowalam urodziny dziecka 06.04.05, 09:08
            w sobotę byłam na weselu, generalnie imprezka była bardzo spokojna, ze spokojną
            muzyką. Jak się dowiedzieliśmy o śmierci papieża Państwo Młodzi puścili
            prezentację ze zdjęciami od swojego dzieciństwa aż do teraźniejszości. Po tej
            prezentacji wszyscy się rozeszli. Młodzi nie mieli do nikogo żalu, bo też
            woleli iść do domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka