Dodaj do ulubionych

ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste

19.04.05, 16:05
No i cholera mój facet dostał tą pieprzoną wizę do Stanów. Jeszcze liczyłam
po cichu, ze jej nie dostanie ale... mam takie dziurawe szczęście. No i
pojedzie na półtora roku.
Razem podjeliśmy decyzję o jego wyjeździe (nadaża sie okazja, ma załatwioną
pracę, mieszkanie itd) ale po cichu liczyłam, że może nie dostanie wizy.
Teraz rozwiały sie moje ciche nadzieje i przyjdzie mi stawić czoło temu
wydarzeniu.
Mam trochę ciarki na plecach jak o tym myślę. Rozstawałyście sie na tak
długo? Co z tego wynikło?
O kuurczę boję się!?
Obserwuj wątek
    • mama.tadka Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:06
      A ty nie możeesz się podlączyć? Ja bym się nie cieszyla, rozstania są ciężkie sad
      Sorki, że tak dobijająco.
      • cocollino1 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:09
        Mam dwie przyjaciółki ktore wyjechaly, jedna do Stanow, druga do Anglii, obie
        ułozyly sobie tam zycie na dobre, a pozostawily tu chlopakow. Poprostu
        wyjechaly i tam juz pozostaly. Co wcale nie oznacza ze tak bedzie w Twoim
        przypadku. Warto pomyslec zeby dolączyc do ukochanego. Rozstania takie sa
        bardzo ciężke. Zycze wszystkiego dobrego.smile
        • cocollino1 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:10
          Oczywiście jesli macie dzieci to zupelnie co innego. Przepraszam chyba zle
          odczytalam.
    • malagos2 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:21
      ...no to płaczę, wręcz ryczę i zawodzęsad Serio
      • cocollino1 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:24
        oj, przepraszam, ale nie zawsze musi byc zle, glowa do gorysmile
        • malagos2 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:29
          wiem, że nie zawsze i liczę, ze będziemy tym szczególnym przypadkiem. W końcu
          jestem wyjątkowa i co tam całe USA przy mnie!!
          • cocollino1 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:31
            no wlasnie, i tego sie trzymajsmile))
    • hawan Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:29
      Malgosia na pewno bedzie to ciezkie 18 miesiecy, ale jezeli sie kochacie i
      jestescie siebie pewni, to jest to jak najbardziej mozliwe. Mojego obecnego meza
      poznalam bedac na stypendium we Francji. Potem ja wrocilam do Polski, on zostal
      w kraju. Widywalismy sie co 3/4 miesiace. Nastepnie on zalatwil sobie kontrakt w
      Polsce (mieszkal w Warszawie, ja w tym czasie bylam na stypendium w Paryzu -
      zawsze mielismy pod gorke). Po roku on wrocil do ojczyzny, ja dostalam
      propozycje pracy w Warszawie! Zylismy tak przez 7 lat. Dopiero ciaza pomoga mi
      zrozumiec co jest dla mnie wazne. Rzucilam prace i przylecialam do meza.
      Opowiedzialam Ci historie mojego zycia wink, ale nasz przyklad dowodzi, ze milosc
      na odleglosc jest mozliwa (chociaz niektorzy twierdza, ze jestesmy nielicznym
      wyjatkiem).
      • malagos2 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:34
        hawan, dzięki za ciepłe słowa. Wiem co to jest miłośc na odległość. To też już
        za nami. Ja jestem z W-wy on z Krakowa. Jeżdziliśmy do siebie 2 lata. Teraz od
        roku mieszkamy razem w Krakowie, nawet nie zdążyłam sie na dobre przyzwyczaić
        do tego miasta i jak pomyśle, ze za chwilę zostanę tu bez mojej ukochanej
        osobu.. mam ciarki.
        • hawan Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:38
          Malgosia skoro wiesz jak smakuje ten owoc, to nic sie nie martw! 18 miesiecy
          szybko minie! Pewnie powod jest wazny skoro podjeliscie taka decyzje! Pomysl, ze
          po jego powrocie spelnia sie wasze marzenia! Duzo sil zycze!!
          • malagos2 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:42
            dzięki, dzięki. Powód prozaiczny ale dla nas bardzo ważny - kasa. Popadliśmy w
            niemałe kłopoty finansowe i ten wyjazd jest szansą na normalne życie. A może
            nawet tak jak piszesz na spełnienie marzeń? Jeszcze raz dzieki
            • hawan Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 16:56
              Malgosia, a wiec spelnienia marzen Wam zycze!!
          • mamamichelle Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 19.04.05, 17:00
            Zycze wam , zeby wam sie wszystko super udalo.Ale ja mieszkam w Stanach i wiem
            jedno nigdy bym nie puscila tutaj faceta samego.Mieszkam w Chicago i widzialam
            tutaj duzo samotnych facetow i kobiet pocieszajacych sie wzajemnie .Pozatym
            prawie kazdy tutaj przylatujacy mowi ze tylko rok - dwa a schodzi dziesiec
            lat.Teraz dolar kiepsko stoi i nie oplaca sie na poltora roku tylko
            przyleciec , chyba ze sie pracuje przez 10 godzin i wszystko sie odklada. No
            ale to sa moje osobiste przemyslenia a wam naprawde zycze jak najlepiej.
    • 18lipcowa Szczerze? Nie wróżę dobrze. 19.04.05, 19:02
      rozumiem 3 miechy, 6 ale półtora roku?
      Amerykanki są bardzo chętne do zabaw, atrakcji tam nie brakuje, a sam facet
      tam, na taki czas puszczony....ehhh ja bym wyła na twoim miejscu.
      • ma.pi Re: Szczerze? Nie wróżę dobrze. 19.04.05, 19:22
        18lipcowa napisała:

        > rozumiem 3 miechy, 6 ale półtora roku?
        > Amerykanki są bardzo chętne do zabaw, atrakcji tam nie brakuje, a sam facet
        > tam, na taki czas puszczony....ehhh ja bym wyła na twoim miejscu.
        >

        Eeeeee Lipcowa, przeciez Amerykanki to grube, zaniebane baby i do tego
        bezguscia w porozciaganych dresach. ;o) Nie wiesz o tym? Nie raz pisali na tym
        forum.

        Pozdr.
        • 18lipcowa Re: Szczerze? Nie wróżę dobrze. 19.04.05, 19:27
          ma.pi napisała:

          > 18lipcowa napisała:
          >
          > > rozumiem 3 miechy, 6 ale półtora roku?
          > > Amerykanki są bardzo chętne do zabaw, atrakcji tam nie brakuje, a sam fac
          > et
          > > tam, na taki czas puszczony....ehhh ja bym wyła na twoim miejscu.
          > >
          >
          > Eeeeee Lipcowa, przeciez Amerykanki to grube, zaniebane baby i do tego
          > bezguscia w porozciaganych dresach. ;o) Nie wiesz o tym? Nie raz pisali na
          tym
          > forum.

          Nie wszystkie. Moi koledzy byli w Stanach i mieli co rusz jakies fajne dupcie.Z
          resztą w Stanach nie tylko są grube Amerykanki.Są też Polki,
          Rosjanki,Latynoski,Murzynki i cała paleta dziewczyn którym trudno będzie sie
          oprzec facetowi samemu przez 1,5 roku.
          >
          > Pozdr.
          >
          >
          >
          • tynka11 Re: Szczerze? Nie wróżę dobrze. 19.04.05, 21:43
            Małgoś nie zazdroszcze ci tej sytuacji!!!! nie mozesz tez do niego dołączyc??
            moze za czas jakis jak sie rozejży???? 18 miesiecy to szmat czasu! i co innego
            jak sie czsem chociaz co 3 miesiace mozna zobaczyc a co innego całe 18 miesiecy
            tylko na meilach, listach, sms, czy telefonach!!!! Cięzko bedzie ! wiem z
            autopsji!niestety!
            sad mój nie-mąz jest tez "na robotach"juz 7 miesiecy ( pojechał tylko na 2 he he
            he wiec potwierdza sie opinia którejś z was!) sama tez długi czas spędzałam za
            granica pracując i naoglądałam sie naszych rodaków którzy wzajemnie
            siebie "wspomagają" w tych trudnych samotnych chwilach!!!
            Nie pisze po to zeby cie zdołowac! bo to wcale was może nie dotyczyc! czego jak
            najbardziej ci życze!!! ale to niestety kawał czasu nie przyjedzie na 2 dni (
            jak mój facet) bo za daleko i zbyt duże koszty!a 18 miesiecy to starsznie
            długo!!!mimo wszytsko zycze ci wytrwałości !!!!
            jak masz ochote to pisz na priv!!!!
            trzymaj sie!!!!!
    • malagos2 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 20.04.05, 09:47
      Hej dziewczyny. Przespałam się z tym wszystkim i rano zmyłam razem z prysznicem
      wszystkie moje obawy. Co ma być to będzie. I tyle. Zakładam, że mogę mu ufać
      (nigdy mnie nie zawiódł) a jeśli będzie się tam pocieszał??? no cóż wolałabym
      nigdy się o tym nie dowiedzieć.
      Macie racje 1,5 roku to kawał czasu. I wiem, ze on ma te same obawy co ja. Też
      sie zastanawia czy będę czekała.
      Więc jesteśmy w tej samej sytuacji.
      Zapewne teraz częściej będę na formu. Czasem muszę sie wygadać.
      Miłego dnia dziewczynki
      • tynka11 Re: ciszyć się - czy płakać... ??? osobiste 20.04.05, 11:28
        dobrze zev rano wszystko wygląda lepiej!!!!!!! grunt topozytywne nastawienie!
        ale najlepiej było by te półtora roku spędzić razem ...cóz nie zawsze można to
        co sie chce!!!!
        Pzdrawiam cieplutko!!!!!
        • malagos2 Dzieki Tynka! 20.04.05, 12:44
          Dzięki, dzięki jak nie masz nic przeciwko temu to się odezwę na priva jak się
          trochę oswoję z moimi emocjami. Miłego dnia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka