Dodaj do ulubionych

Co Wy na to?

01.05.05, 11:04
Wiem, że to może być tylko moja i męża decyzja, ale jestem ciekawa co Wy o
tym sądzicie?

Mamy dośc mieszkania w WArszawie i ciasnoty w mieszkaniu: 31 m dziecko +
duuuży pies. Parę lat temu kupiliśmy działkę, 40 km od WArszawy.W przyszłym
roku mieliśmy zacząć stawiać fundamenty i oczywiście wziąć ogromny kredyt. W
tym roku urodziłam dziecko, ma teraz 3,5 miesiaca, od września musiałaby iść
do żłobkasad(I razu pewnego jadąc na tę naszą działkę zobaczyliśmy na domu że
jest na sprzedaż. Okazało się że nie dom jest na sprzedaż, ale mi zaświtała
pewien pomysł: skoro mamy brać ogromny kredyt na budowę domu, możemy poszukać
domu gotowego, do remontu i wziąc mniejszy kredyt na kupno i remont, po
sprzedaży mieszkania kredyt na kupno zostanie całkowicie spłacony a po
sprzedaży działki kredyt na remont zostanie też częściowo spłacony. I
zanleźliśmy po naprawdęokazyjnej cenie dom do wykończenia, duża działka,
cudowne urokliwe miejsce, ale...dojazd do W-wy będzie nam zajmował 1,5
godziny. Będziemy musieli ściągnąć moją mamę z bratem do siebie i ona
zajmowałaby się dzieckiem. Są zalety takiej sytuacji:Bogna nie będzie chodzić
do żłobka, powietrze tam jest prawie krystaliczie czyste, bo zaraz za bramą
jest las sosnowy, więc ma duże szanse wogóle nie chorować. Życie tam będzie
dużo bardziej spokojniejsze, ale nie będzie mnie w domu po 13 godzin od
poniedziałku do piątku.Ale te ptaki śpiewające o świcie, ta cisza i ta
przestrzeń, to nęci...
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Co Wy na to? 01.05.05, 11:33
      to brzmi jak bajka smile
      zazdroszcze
      dojazd do pracy niejednemu zabiera mnostwo czasu, za to powroty bedziesz
      miala...ach
      a w weekendy sniadania w ogródku, po pracy popołudniowa kawka pod gruszką
      wreszcie bedziesz widziala jak sie pory roku zmieniają

      jesli jeszcze masz taka mozliwosc, ze dziecko bedzie w domu, kiedy ty w pracy
      to nic wiecej nie trzeba

      a budowa, ma swoje zalety, za to jedną wade, straaaaaaaaaawsznie dlugo trwa
      jeszcze wiecej kosztuje smile
      • justimic Re: Co Wy na to? 01.05.05, 11:41
        ...... ja bym zaryzykowała i kupiła ten dom do remontu...
        budowa naprawdę długo trwa i pochłania majątek...
        a remont można zawsze podzielić.... poza tym to świeże powietrze....
        las zaraz za ogrodzeniem... no super...
        a to że daleko do pracy i pół dnia poza domem... no cóż nigdy nie jest
        wszystko do końca i coś trzeba poświęcić za coś innego.... ale twoje maleństwo
        będzie miało świetną opiekę, więc ja bym się tym nie martwiła...
    • kalina_p Re: Co Wy na to? 01.05.05, 14:08
      a ja bym mieszkania nie sprzedawala, tylko wynajmowala i z tych pieniedzy
      splacała kredyt. A mieszkanie zostanie - kiedys się dla dzieci przyda na
      pewno...
    • twinmama76 Re: Co Wy na to? 01.05.05, 14:51
      A wiesz napewno, że mieszkanie z mamą i bratem będzie sie wam podobać?
      Dla mnie to jest właśnie największa pułapka w całej tej układance.
      Chyba, że już kiedys mieszkaliście (jako małżeństwo) z twoją rodziną i było OK.
      Ja wiem, że nie zdecydowałabym się na zamieszkanie ani z moimi rodzicami, ani
      teściami. Ale to twoja decyzja.
      Sama musisz tez rozważyć, jak na twoje kontakty z dzieckiem wpłynie codziennie
      wielogodzinna rozłąka. Zdajesz sobie sprawę, że przypadnie ci rola weekendowej
      mamy?
      Dom budujemy na lata i moim zdaniem należy przemyśleć wszystkie aspekty w
      conajmniej kilkunastoletniej perspektywie. Np. czy jest tam przedszkole, albo
      kto będzie wasze dzieci do przedszkola dowozil, to samo ze szkołą. A zajęcia
      pozalekcyjne itd., itp.
      Piękny widok za oknem i śpiew ptaków to wystarczające argumenty do spędzenia w
      takim miejscu wakacji, ale niekoniecznie zamieszkania tam na stałe.
      • lilian2 Re: Co Wy na to? 02.05.05, 14:22
        a co jak dziecko dorosnie i bedziesz je chciala wyslac do szkoly w miescie plus
        zajecia dodatkowe?
        tez bedzie dojezdzac 1,5 godz?
    • elza78 Re: Co Wy na to? 01.05.05, 16:59
      samodzielne postawienie domu wymaga duzo nerwow i pracy, ale jest duzo tansze
      od kupna nawet takiego do remontu... z reszta skad wiesz w jakim jest on
      stanie??
      ja bym nie ryzykowala, wolalabym wziac kredyt na budowe i zeby od podstaw chata
      byla stawiana przez nas, wtedy jestes pewna ze nie ma zadnej "fuszery" i mozesz
      ograniczac koszta, z drugiej strony nie jest to inwestycja na jeden sezon
      niestety... chociaz zalezy w jakiej sie technologii buduje...
    • anfaneczka Re: Co Wy na to? 02.05.05, 02:16
      Nie brałabym. Ja bym nie chciala nie widziec dziecka przez 5 dni w tygodniu! Bo
      do tego sprowadzą sie te 13 godzinne nieobecnosci w domu. Dziecku, szczegolnie
      starszemu, potrzebni sa rodzice . Co z dzieckiem jak bedzie starsze -
      przedszkole, szkola, przeciez jako rodzic musisz tam czasem przyjsc,
      zainteresowac sie. Jesteś pewna ze chcesz mieszkac z mama i bratem? Ja mieszkam
      z tesciowa i daje slowo, ze gdybym mialal inna mozliwosc, to bym nie mieszkala,
      z moimi rodzicami tez nie chcialabym mieszkac. Przemysl wszystkie za i przeciw,
      bo dla mnie te wymienione przez ciebie ,,za", brzmią jak plany na spedzenie
      urlopu w milym miejscu...
    • iwles Re: Co Wy na to? 02.05.05, 10:49
      A nie moglibyście jeszcze się rozejrzeć za czymś bliżej ?
      Teraz z dzieckim może być Twoja mama, a co będzie za 3-4 lata, jak pójdzie do
      przedszkola ?
      A szkoła ? W przyszłości będziesz dowozić do Warszawy?
      Może za daleko sięgam ... ale... przeciez dom kupuje się już raczej docelowo,
      więc warto brać wszystko pod uwagę.
      Pozdrawiam.
      • bedada Re: Co Wy na to? 02.05.05, 11:02
        Wszystko ładnie i pięknie,ale to mieszkanie z mamą i bratem.Powiem Ci
        szczerze,że ja bardzo kocham moją mamę ,ale za chiny ludowe nie chciałabym z
        nią mieszkać.Pomyśl sobie np o swoim mężu. Przychodzi sobota chłop chciałby
        rano przeciągnąć się w gaciach na swoim tarasie,a tu teściowa za firany łypie
        okiem.
        • dianka2 Re: Co Wy na to? 02.05.05, 13:32
          Ja obecnie dojezdzam do pracy 1,5 godziny w jedna strone. Jest ciezko. Po
          powrocie do domu nie ma sily ani czasu na nic. Dzieci do momentu pojscia spac
          caly czas przy moich nogach. Cale szczescie ze znalezlismy kupca na mieszkanie
          i je sprzedajemy. W niedalekiej przyszlosci planujemy kupic mieszkanie z
          maksymalnym dojazdem do pracy ok. pol godziny.
    • maadzik3 Re: Co Wy na to? 02.05.05, 14:55
      Ostroznie, widze podobnie jak inne mamy pulapki: wyjazdy wykoncza Cie
      psychicznie (zima to moze byc 2,5 godziny w jedna strone), co z edukacja - ,
      jest dobra szkola? gimnazjum? - poza tym nie bylabys na zadnej wywiadowce,
      prawie nie rozmawialabys z dzieckiem w ciagu dnia. No i mama i brat...
      Przemysl. Tylko Ty znasz wszystkie relacje, swoj zawod, koszty, zyski i wasze
      charaktery, ale staraj sie nie wkladac rozowych okularow. A moze rozwazycie
      budowe w technologii drewnianej, np. kanadyjskiej. Z tego co wiem koszty nizsze
      niz tradycyjnej budowy, czas stawiania kilka miesiecy i jakie sliczne - minusy:
      musi byc dobry fachowiec no i trwalosc troche mniejsza, ale kilkadziesiat lat
      na pewnosmile))
      Pozdrawiam serdecznie
      Magda
      • gagarin3 Re: Co Wy na to? 02.05.05, 19:53
        Skoro spędzałabyś poza domem 13 godzin dziennie, to i tak nie miałabyś czasu,
        aby nacieszyć się bliskością natury. Pozostaje tylko weekend. Może zatem lepiej
        pomysleć o całorocznym domku - na weekendy i wakacje? A nadal mieszkać w
        przyzwoitej odległości od miejsca pracy i ewentualnej szkoły dla dziecka. Ani
        najczystsze powietrze, ani najpiękniękniejszy las nie zrekompensują dziecku
        ciągłej nieobecności rodziców...
    • sofi84 złe strony które ja widze: 02.05.05, 21:03
      13h to caly dzien i jak tu juz ktos wspomnial w zimne moze byc starsznie
      przemysl to:

      1 nie widzisz dziecka caly dzien (czytaj tydzień)

      2 Twoj maz mieszka z Twoja mamusia i bratem z ktorymi pewnie wczesniej nie
      mieszkal i dostanie szału pod jednym dachem z tesciową szczególnie bez zony a
      babcie maja to do siebie ze wtracaja sie w wychowanie malucha ibedzie wojna
      zobaczysz

      3 co do wychowania malucha przez babcie pominajac fakt ze Twoj mąż zwariuje i
      Wy sie zaczniecie przez to kłócić to Ty też sie zaczniesz wściekać bo nie
      poznasz dziecka ktoregos dnia - bedzie wychowane inaczej niz bys Ty to zrobiła
      bo wychowa je babcia a nie Ty wiec to oczywiste

      4 ktoregos dnia mozesz stwierdzić że pierwszym słowem malucha nie bylo mama
      tylko baba i to bedzie przykre a jeszcze bardziej przykre bedzie to ze nawet
      baba nie uslyszalas - bo nie bylo Cie w domu w tym czasie

      5 co z przedszkolem? babcia?

      6 co ze szkołą? babcia juz nie nauczy niestety

      7 z kim dziecko bedzie sie bawiło? jedyna babcia nie jest dobrym srodowiskiem
      do rozwoju malucha male dziecko powinno sie bawić w piaskownicy z innymi
      dziećmi, w dom w sklep i kółko graniaste, powinno uczyć sie rozmawiać z dziećmi
      dzielić sie itd... babcia tego nie zastapi - takie odizolowanie może spowodować
      problemy poźniejszych kontaktów maluszka z rówieśnikami, o ile w ogole nie
      bedzie pozniej "Czarna niesmiałą owca" w klasie.

      8 w ktorys weekend na obiadku pod grusza zrobi Ci sie przykro ze dziecko
      pobiegło do babci na kolana a nie przyszlo do Ciebie. nie poznasz go porpostu
      nie bedziesz znala swojego malenstwa.

      9 maż widzac to wszystko może sfiksować do reszty bo ucierpi na tym i wasz
      zwiazek w ktorym trzeba miec dla siebie czas na spedzenie czasu razem i rozmowy
      i wasze zycie seksualne ktore tez wplynie na zwiazek

      Wasz piekny dom może stać sie azylem dla babci i piekłem dla Ciebie i męża oraz
      przeszkoda w prawidłowym rozwoju dziecka
      ale to tylko moj pesymistyczny punkt widzenia i nie jestem pedagogiem moge sie
      mylic!!! jednak nie widze tu optymistycznej wersjiindifferent
      takie sosny sa dobre właśnie na weekend który Ty byś tak spedzila - ale weekend
      na dzialce a nie w domu

      powodzenia
      Gosia
      • verdana Re: złe strony które ja widze: 02.05.05, 21:11
        Dołączę do dziewczyn. Decyzja jest wasza, wybór wasz, ale przegrane
        niewątpliwie jest dziecko.
        13 godzin - licząc godziny snu dziecka - to właściwie totalna nieobecność
        rodziców. Praktycznie mogłabyś na pięć dni w tygodniu oddać dziecko babci czy
        do żłobka tygodniowego - dla niego nie byłoby żadnej różnicy. Brutalnie mówiąc,
        zostanie po części sierotą społeczną. To już nie są żarty - będziesz miała
        dziecko wychowywane bez rodziców. Wychowawczynią i mamą będzie babcia. Co
        będzie, jeśli okaże się, ze nie wychowuje dziecka tak jak byscie chcieli? Jeśli
        bedzie mieszkała z Wami, przepadło. Straciłaś mozliwość manewru, przecież babci
        nie wyrzucisz.
        Gdy dziecko dorosnie, dom który dla dorosłych jest azylem, dla niego będzie
        więzieniem. Szczególnie, jesli masz ambicje wyższe niż szkółka wiejska. Inne
        dzieci po lekcjach będą szły do kina, do przyjaciółki, z kolegami - a ono albo
        będzie czekało na autobus, albo będziesz je podwoziła. To koszmarnie uzaleznia
        dziecko. Nie może wyskoczyć na chwilę, kazde wyjście jest wyprawą, w którą
        trzeba wtajemniczać rodziców. A rodzice nie bardzo moga odmówić, jeśli nie
        chcą, aby dom był więzieniem. Moja koleżanka od 14 do 19 roku życia dziecka
        była praktycznie głównie kierowcą. A dziecko uznało, ze mu sie to nalezy i tak
        ją mniej-więcej traktowało. Skonczyło się totalnym skłóceniem całego domu.
    • skarolina Re: Co Wy na to? 02.05.05, 22:23
      A po co komu dom i piękne otoczenie dookoła, jeśli ma się na korzystanie z niego
      tylko weekendy i ewentualne urlopy? Co dziecku ze świeżego powietrza, jeśli nie
      ma rodziców?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka