Dodaj do ulubionych

Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwodu ?

07.05.05, 12:42
jesteśmy małżeństwem od 6 lat, mamy kilkumiesięcznego synka. Mój mąż jest
człowiekiem strasznie skąpym- od początku mamy oddzielne konta, do tej pory
nawet nie wiedzialam dokładnie ile zarabia, bolało mnie to ale na szczęście
byłam w stanie sama się utrzymać. Teraz kiedy jest dziecko moje nastawienie
się zmieniło- uważam, ze skoro zapewniam mu opiekę 24h na dobę (mąż nie
angazuje sie w opiekę nad nim) mam prawo oczekiwać od niego pomocy
finansowej. Owszem, opłaca rachunki i robi zakupy, ale przecież nie wezmę z
lodówki jogurtu i nie pójdę wymienić na śpiochy wink Wszystkie meble i
wyposazenie domu kupujemy z moją Mamą- czasami za zaciągnięty przez Nią
kredyt,mąż ani razu nie podziękował, mówi że przecież nikogo o nic nie
prosił - ale sam nie wykazuje najmniejszego zainteresowania i zrozumienia, ze
np. chciałabym miec w sypialni szafę (zaznaczam, że to nasze pierwsze
mieszkanie i chodzi o naprawdę podstawowe wyposażenie) czy wyjechać na
wakacje. Ostatnio odkryłam przypadkowo jego wyciągi z konta- przez 9 miesięcy
zarobił średnio ok 7000 netto, nawet po spłaceniu raty kredytu (ok 1900 zl) i
oplaceniu rachunków zostaje chyba trochę aby podzielić się z żoną i
dzieckiem ? Jestem rozgoryczona - dostaję wprawdzie zasiłek macierzyński ale
duzo niższy niż on pensję, jeżeli opieka nad dzieckeim jest wylącznie na
mojej głowie ("do tego cię Bóg stworzył") mam chyba prawo oczekiwać czegoś w
zamian - tym bardziej że przez kilka tyg będę na urlopie wychowawczym i
zostanę bez srodkow do życia. Nawet własne pieniądze musze wydawać w
tajemnicy - jego zdaniem np. fryzjer to zbedny wydatek (tylko strzyżenie).
Nie mam już siły wykłócać się aby chociaż dołożył się do kosztów wizyt
lekarskich małego. Bez przerwy się kłócimy a ja ciągle słyszę że jak
spokornieję to może pogadamy. Myślę o rozwodzie bo nie potrafię dalej tak
żyć, czuję się upokorzona perspektywą wiecznego wkupywania się w łaski i
żebrania. Myślałam o oddaniu sprawy do sądu ale kodeks rodzinny to tylko
martwe przepisy, mąż bezkarnie może uchylać się latami i śmiać mi się w
twarzsad(( Nie wiem czy jest jakieś inne wyjście i czy można zmusić skąpego
męża do finansowej troski o rodzinę, tak aby nie było sytuacji gdy on żyje
ponad stan i ma pensję do wlasnej dyspozycji a ja ledwo wiązę koniec z końcem.
Poradzcie coś bo dłuzej tego nie zniosę sad((
C.
Obserwuj wątek
    • ada_zie Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 12:57
      w ostateczniści mozesz założyć sprawę o alimenty...
      będzie wyrok - będzie płacił i nie będziesz musiała go co miesiac prosić...
    • mackowy4 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 13:31
      Dla mnie to niepojęte. Nie poznałaś się na nim przed ślubem? Twój mąż to zimny,
      wyrachowany drań bez uczuć. Macie ustanowioną odrębność majątkową? Podpisywałaś
      przed ślubem intercyzę? Jeśli nie - masz prawo do pieniędzy, które on zarabia,
      tym bardziej, że macie dziecko. Na Twoim miejscu zaczęłabym od rozmowy z nim,
      zapytała jak wyobraża sobie Wasze wspólne życie, czy w ogóle chce mieć normalną
      rodzinę. A jeśli to nic nie da - znalazłabym adwokata i założyła sprawę o
      alimenty. A wcześniej się z nim rozwiodła, bo IMO Twój mąż Tobą pomiata i
      poniża Cię. Mężczyzna, mąż i ojciec z niego żaden.
      Tylko bądź ostrożna. Tacy zimni, zamknięci w sobie mężczyźni czasami bywają
      nieobliczalni w swoich zachowaniach. Ich reakcje są trudne do przewidzenia,
      szczególnie gdy chce się zburzyć układ, który im pasował i dawał władzę, a tak
      jest w przypadku Waszego "małżeństwa". Pozdrawiam.
      • mackowy4 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 13:41
        Dodm tylko, że według mnie problem pieniędzy na pewno nie jest jedynymi i
        największym problemem w Waszym związku. Jest tylko konsekwencją braku uczuć,
        ciepła, miłości i szacunku ze strony męża - tego wszystkigo, co normalnie
        powinno łączyć dwoje ludzi. Jak w takim zimnym domu chcesz wychować swoje
        dziecko? Kurcze, wolałabym być sama niż z takim draniem...
      • lusia8 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 13:45
        Całkowicie zgadzam się z tym co napisała mackowy4. Nie rozumiem takiego układu
        i nie potrafiłabym żyć w takim związku. Ja jestem na wychowawczym już 5 lat
        (mamy dwóch synków) i jak są pieniądze to biorę kartę i poprostu jadę na
        zakupy. Kupuję to co jest mi potrzebne- ubrania, kosmetyki, książki. Nigdy mąż
        nie zwrócił mi na to uwagi. Co innego kiedy pieniędzy nie ma. To zrozumiałe, że
        oszczędzamy wtedy razem i ograniczamy swoje wydatki do minimum. Trudno tu
        cokolwiek doradzić, bo chyba charakteru męża nie da się zmienić tak łatwo.
        Szkoda, że nie zauważyłaś tego wcześniej. Teraz pozostaje ci albo jak
        najszybciej wrócić do pracy i zarabiać na siebie i dziecko albo postawić
        warunek- dajesz mi pieniądze na mnie i dziecko, albo myślimy o rozwodzie. Może
        przestraszy się i zmieni? (szczerze- wątpie, żeby się zmienił).
        • izzunia Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 15:16
          podobnie u nas bylo i na dobra sprawe jest...
          jak ktoremus potrzebne sa pieniadze, to druga strona robi przelew (mamy
          oddzielne konta). pol roku nie pracowalam, mieszkalismy razem - ale nie bylismy
          malzenstwem, ba nawet narzeczenstwem, ale pieniadze na zycie dostawalam - raczej
          dostalam karte na ktora robilam zakupy, nie bylo rozliczania, choc wiedzac, ze
          mamy jedna pensje, to staralam sie oszczedzac.

          moze po prostu trzeba z nim porozmawiac i wytlumaczyc co i jak, na spokojnie,
          bez nerwow. jak nie pomoze, to pogadac z jego rodzicami (jesli maja wplyw na
          swojego syna), a jak juz wszystko zawiedzie, to chyba separacja + alimenty
          pozostaje tylko.

          zycze powodzenia
    • kalina_p Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 14:39
      Powod do rozwodu napewno ale dla mnie bylby to raczej powod, zeby nie brac
      slubu...no a teraz...nie wiem, nie wyobrazam sobie zupelnie takiej sytuacji.
      wspolczuje, trzymaj sie...
    • marcelino1 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 14:39
      A czy przed ślubem ustaliliście odrębność majątkową? Jeśli nie to istnieje
      wspólnota majątkowa, tzn, wszystko co po ślubie to wspólne.
      Swoją drogą to niezły z niego drań. Mam nadzieję, że coś wymyślisz żeby to on
      spokorniał.
      • mufka51 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 16:14
        Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.Założyła sprawę o alimenty.Po
        rozpatrzeniu wniosku już na pierwszej rozprawie sad przyznałjej alimenty na
        dwoje dzieci (po 400 zł na każde).Było to dla tego łobuza szokim,nie spodziewał
        się że ona się odważy.Oczywiście nie rozwiązało to problemów z jej "chorym "
        małżeństwem,ale przynajmniej łatwiej jest jej teraz borykać się z
        problemami.Przynajmniej o kasę nie musi się martwić.Myślę,że na razie powinnaść
        skoncentrować się na zdobyciu nakazu płacenia pieniędzy.Tobie jak tobie,ale
        waszemu dziecku się one należą.
    • musia2002 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 17:50
      Nie wiem co Ci doradzic chyba tylko to samo co poprzedniczki.Ja mam odwrotna
      sytuacje-maz jest rozrztny do bolu,ile by nie mial w portfelu do gdzies
      przepadnie.
    • tygrysiaczek2 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 20:52
      Przede wszystkim mąż nie ma zaufania do kobiety, skoro nie daje jej kasy. Dla
      mnie dwie kasy w domu to już jest nieprawidłowość
      • zona_wojtka Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 11:01
        tygrysiaczek2 napisała:

        > Przede wszystkim mąż nie ma zaufania do kobiety, skoro nie daje jej kasy.

        Z tym sie nie zgodzę...

        Dla
        > mnie dwie kasy w domu to już jest nieprawidłowość

        A z tym jak najbardziej. Herezje...
        • tygrysiaczek2 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 16:19
          Mozesz się nie zgadzać. Masz prawo. Ale tu trzeba być obiektywnym,. A
          obiektywnie rzecz biorąc w każdym normalnie funkcjonujacym małżeństwie jest
          jedna kasa i większość kobiet to potwierdza.
        • bejoy Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 11.05.05, 12:01
          My mamy oddzielne konta, bez upoważnień dla drugiej strony. Tak jakoś zostało,
          ale nie robi to problemu.
          Kasa nigdy nie była problemem, nooo, chyba że jej poprostu nie było smile
          Nie ma podziału moje-twoje, a już w głowie mi się nie mieści wydzielanie
          czegokolwiek na dziecko!
          Jedyne co, to czasami mąż poprosi, żebym jeszcze do fryzjera nie szła, bo on
          chce poczekać na jakiś większy przelew... to rozumiem, jest normalne, kasa bywa
          potrzebna na coś innego...
      • a_weasley Czasem lepiej nie mieć zaufania 11.05.05, 11:02
        tygrysiaczek2 napisała:

        > Przede wszystkim mąż nie ma zaufania do kobiety, skoro nie daje jej kasy.

        Z moją naraziecywilnążoną ustaliliśmy już dawno, że to ona ma trzymać kasę. Po
        prostu dlatego, że mnie się zbyt łatwo rozchodzą pieniądze.
        I to ja zaproponowałem taki układ.

        > Dla mnie dwie kasy w domu to już jest nieprawidłowość.

        Mogę sobie wyobrazić nawet trzy - męża i żony jako kieszonkowe na urodę życia i
        ogólną życiową. Zarobiliśmy (co w przypadku żony domowej znaczy: mąż zarobił)
        powiedzmy 4000, tu moje 500, tu twoje 5000, a za 3000 musimy jeść, płacić
        rachunki, utrzymać samochód itp., i tutaj obie strony muszą wiedzieć, ile na co
        poszło, a większe wydatki uzgadniać.
    • mijaczek Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 22:06
      Nie chce mi sie wierzyc, ze to prawda... no, ale nie mam powodow, zeby nie
      wierzyc...
      Wspolczuje. Szczerze. Ale z drugiej strony - nie wiedzialas, ze facet jest
      trzepniety w beret zanim wyszlas za niego? Sorki, nie obraz sie, ale ja przed
      slubem nie tylko wiedzialam ile moj ukochany zarabia, ale bylam upowazniona do
      jego kasy...
      O dziecku to ja nawet nie wspomne, bo rece opadaja...
      • c.a.p.r.i Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 09:19
        Do wszystkich, którzy pytają jak było przed ślubem: mąż też był skąpy ale nie
        mial nade mną ekonomicznej przewagi więc niewiele mógł zrobić. A ja nie
        chciałam się "czepiać" i być posądzana o małostkowość i o to, że wychodzę za
        mąż dla poprawienia sobie sytuacji materialnej. Teraz kiedy upomniałam się o
        coś co moim zdaniem słusznie mi się należy oczywiscie słyszę jaka to wredna ze
        mnie kobieta i że "lecę tylko na kasę". Oceniając z perspektywy czasu - gdybym
        wtedy wiedziala to, co wiem teraz, nigdy nie wyszłabym za mąż.
        Jedynym sposobem jest chyba poszukanie lepiej płatnej pracy i pokazanie mu, że
        nie jestem od niego w żaden sposób zależna. Tak było jeszcze kilka lat temu
        (byłam na dyrektorskim stanowisku i zarabiałam niezle), potem niestety
        przyplątałą się nieuleczalna choroba i teraz - jako osoba niepełnosprawna i
        matka małego dziecka- nie mogę chyba liczyć na zainteresowanie pracodawców :-
        ((( Mogłabym robić tłumaczenia w domu (z zawodu jestem tłumaczem) i udzielac
        korepetycji ale żeby znalezc klientów trzeba miec znajomosci na rynku a odkad
        zachorowałam straciłam kontakt ze światem biznesu... Kończę tez studia
        prawnicze ale w tej dziedzinie doswiadczenie mam niewielkie więc jezeli uda mi
        się uzyskać dyplom to chyba tylko po to, żeby schować go do szuflady, jak
        poprzednie (wcześniej skończyłam filologię i studia podyplomowe).
        Najchętniej zignorowałabym męża i jego zachowanie, ale z drugiej strony - to
        człowiek bez honoru i tylko utwierdziłoby go to w przekonaniu ze postępuje
        słusznie a baba widocznie spokorniała. No i dlaczego moje dziecko ma żyć na
        niższym poziomie niż jest to możliwe ze względu na jego zarobki ?
        Sorry ze sie tak rozpisuję ale muszę to gdzieć wyrzucić z siebie.
        Dziękuje za wszystkie posty i pozdrawiam
        • askajaworska Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 19:15
          ej ej . przesada. ja przed slubem pracowalam i mialam wlasna kase. obecnie
          jestem na wych. bezplatnym i co mam? kieszonkowe od lubego - tygodniowke 200zl
          i chocby nie wiem co nie da wiecej . tez powinnam kwiczec. wezmy jednak pod
          uwage to te tak jak Ty nie robie oplat.odczekaj troche pewnie siedzisz w domu z
          noworodkiem i wyjsc nie mozesz. tez tak mialam to trudny okres. jeszcze troche
          a wyjdziesz z malym na zakupy sama i kupisz serek TESCO dla tatuska a dla
          dzidzi dresik jak sie bedzie burzyl to powiedz ze fimamse nie pozwalaja na nic
          innego . ja gotowalam zupe na kostkach na 3 dni to kupil mieso nie jest dobrze
          ale powoli wygrywam choc to nie walka a partnerstwo ktorego czasem trzeba meza
          nauczyc. moj skapstwo i reszte z domu wyniosl.
        • anus1113 Rozwód jeszcze nie RADA 18.05.05, 15:28
          A moja rada to taka. Mąż pewnie zerka do lodówki, coś je, myje się itp rzeczy.
          Ja bym zrobiła tak myślę że to dobry pomysł. Stopniowo niech zauważy co ile
          kosztuje, pewnie coś wie ale nie za dużo. Radzę ty odłuż sobie troszkę kasy na
          wszelki wypadek gdyby to nie wypalilo, ale myślę że się powiedzie. Więc skoro
          wiesz że on ma więcej pieniędzy to pozwól sobie na kupienie zamiast czegoś do
          zjedzenia śpioszków do dzidzi - on nie zauważy że je kupiłaś, a kiedy powie ze
          nie ma z czy zjeść chleba to powiedz np zrbisz jajecznicę bo są jeszcze jajka
          delikatnie wspomnij że nie masz już kasy ALE DELIKATNIE i zamknij temat. Za
          tydzień np. niech zabraknie pasty do zębów coś bez czego naprawdę nie będzie
          się mógł obejsć, a jeszcze najlepiej jak np. dwa dni wcześniej poudajesz że
          jesteś chora, poproś o zakupy tych najważniejszych rzeczy daj mu jakieś 20zł a
          listę zrób na 60zł i co jeśli ma kasę to zapłaci ze swojej. Jeśli jest liczy
          krupa kupi co najważniejsze ale też się zastanowi, tak mi się wydaje co jest
          lepsze pieluchy czy płyn do golenia. Współczuje ci męza, ja mam kartę od meża
          bo jedynie on w tej chwili zarabia. On już chyba nie pamięta kodu smile)
          • wieczna-gosia Re: Rozwód jeszcze nie RADA 18.05.05, 15:30
            moj tez ostatnio po pol roku zabral mi swoja na jedno popoludnie i dzwonil po
            pina wink
    • jolaw74 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 07.05.05, 22:22
      Mam znajowych u których jest bardzo podobna sytuacja.Ona nie ma pojęcia ile
      zarabia jej mąż i nie ma dostępu do jego konta.Jak idą do sklepu po chleb to
      składają sie po 50 groszy choć on zjada 3 razy tyle co ona.I żyją w tym chorym
      układzie .Aha zapomniałam dodać że np buty dla dziecka go nie interesują bo są
      mu nie potrzebna za to jak ma przebłyski to kupi 2 kurtki dziecku jednego dnia.
      • mijaczek Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 09:57
        Wy mowicie powaznie dziewczyny?
        Nie chce mi sie wierzyc!
        Nie wyobrazam sobie dopraszania sie meza o dokladanie sie do jedzenia!!!
        • mufka51 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 10:18
          Nigdy męża nie prosiłam o pieniądze.Sam wie,że dokładanie się do budżetu to jego
          obowiązek.Zresztą mamy wspólne konto.Mojemu ężowi do głowy by nie przyszło
          rozliczać mnie z pieniędzy.Zarobione przez niego pieniądze dodatkowo takze idą
          do wspólnej kasy.Inny układ nie wchodzi w grę.
          • lusia8 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 10:38
            Strasznie ci współczuję. Miłość przysięga się przed ołtarzem na zawsze, w
            zdrowiu i chorobie, na dobre i złe. Twój mąż chyba tego nie rozumie. Myślę, że
            powinnaś jak najszybciej coś ze swoim życiem zrobić, bo taki układ jest chory i
            nie wnosi nic dobrego, szczególnie dla waszego dziecka. Życzę ci jak najlepiej,
            bo sytuacja w jakiej się znalazłaś jest wyjątkowo trudna. Niech będzie to
            przestrogą dla wszystkich kobiet, które są przed ślubem.
      • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 13:09
        Chryste!
        A ja myślałam, że mój mąż to sknera, bo woli jeść w domu niż w knajpie (a
        czasem i tak chodzimy), potrafił się zżymaC, gdy gadałam przez telefon ponad 60
        min (aktualnie problem odpadł, mamy abonament) oraz dopytywał się, czy mojej 4 -
        latce potrzebne są ósme dżinsy (to raptem wczoraj, ale takie były cudne, i do
        tego mocno przecenione...)
        Jak wróci z pracy, to go ucałuję...
    • zaholec Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 08.05.05, 12:32
      Na Twoim miejscu złożyłbym pozew o alimenty. Poniewąz jesteś teraz
      niepełnosprawna i masz ograniczone możliwości zarobkowania to starałbym się o
      alimenty na dziecko i na Ciebie. Trzeba draniowi pokazać gdzie jego miejsce.
      My, z Żoną nigdy nie mieliśmy odrebnych kas, nawet przed ślubem. Nosiłem swoją
      kasę przy sobie ale decyzje zakupowe podejmowaliśmy razem, uwzględniając oba
      portfele. Wasz układ nie ma nic wspólnego z partnerstwem.
      Reasumując, mykaj do Sądu i walcz o swoje.

      pozdrawiam
    • zla.kobieta rozumiem Cie niestety :( 10.05.05, 13:21
      u mnie bardzo podobnie, mamy oddzielne konta mimo ze teoretycznie przeciez
      wspolnosc majatkowa, ja obecnie nie mam nic (nie pracuje, wychowuje synka ktory
      ma niecale 2mies wiec na powrot do pracy za wczesnie), a meza musze sie prosic
      o kazdy grosz. gdyby nie moja mama nie wiem jak dalabym rade. a myslalam ze
      nikt wiecej nie ma takiej sytuacji... malo kto o tym wie, wstydze sie
      powiedziec znajomym bo dla ludzi to niepojete.
    • weronikarb Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 13:33
      to fakt niepojete, ale jak zauwazylam to coraz czestsze.
      My z mezem mamy podpisana intercyze.
      Jednak nie wyobrazamy sobie aby ktores z nas rozliczalo sie z wydatkow.
      Moj syn ma calutka komode ubran - z trojce dzieci by to wystarczylo - i nie
      marudzi mimo ze az wstyd sie przyznac ze on ma takie dzinsy ze chyba na tylku
      mu sie rozleta - zal mu isc kupic gdyz lepiej jak ja cos sobie kupie albo
      synkowi.
      Buty tez mu na sile kupilam - spytalam sie tylko czy wymienia w sklepie w razie
      czego na inna rozmiarowke smile
      Gorzej bo tak spodni nie kupie bo niemam jak dojechac do Big stara a tylko
      takie nosi smile
      Judnak obokk mieszka brat meza z zona i oni maja odrebna kase i on przed nia
      ukrywa ile zarabia i ma na brata ksiazeczke gdzie wplaca "lewa" kase.
      Choc nie dziwie sie jemu bo ta na siebie tylko wydaje i to taka kase ze ja nwet
      nie zarabiam tyle.
      Mysle ze na Twoim miejscu walczylabym o pieniadze ktore mi sie naleza albo
      alimenty
      • wieczna-gosia Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 13:48
        zgadzam sie z weronika.

        Klopot nie w tym ze ty nie [pracujesz a on pracuje i ty sie musisz prosic a jak
        bedziesz pracowac to sie nie bedziesz musiala prosic.

        I nie klpot w tym czy sie ma konta oddzielne czy razem.

        Klopot w tym ze twoj maz daje ci OBIEKTYWNIE zbyt malo. Czyli de facto nie
        utrzymuje domu.
        Dla mnie to niedopuszczalne. MOj maz tez mial takie ciagoty bo tesc trzyma kase
        i nie ma ze tesciowa chce mi dac stowke ( a czsami ma taka fantazje ze chce). O
        nie- ona musi sie zglosic z podaniem, on rozpatrzy czy nam potrzeba, POZYCZY, no
        w ogole cyrk. A nam nie potrzeba, no ale ona chce- do kina se pojdziemy, kupimy
        cukierkow za stowe- co go to kurna obchodzi!
        Meza wiec cwiczylam.
        po pierwsze w przekonaniu ze ja tez pracuje nawet jak nie pracuje.
        po drugie to ze on zarabia tyle ile zarabia jest tez moja zasluga, bo:

        gdybysmy pracowali oboje po tyle godzin dziennie ile on pracuje to dziecko
        spokojnie moglibysmy do domu dziecka oddac.

        on sie nie musi martwic ze chore/ ma 15 zajec dodatkowych/ musi jechac na
        wycieczke/ wrocilo z wycieczki i trzeba je zabrac do domu o 12 itd.

        moze wrocic z pracy o 21. ja sie wkurze, jasne, ale technicznie nic sie nie dzieje.

        moze nie gotowac obiadow wink

        albo nei zmywac (kupil mi zmywarke bo musial zmywac a neinawidzi).

        i tak dalej.

        Twoj maz nie postepuje wlasciwie nie dlatego ze chce miec swoje wlasne pieniadze.
        Ale dlatego ze na utrzymanie domu daje ci zbyt malo.
        Dlatego ze dziecko jest wspolne, a nie tylko twoje.

        uwazam ze powinnas cos zmienic w tym ukladzie. I to niekoniecznie oznacza
        rozwiesc sie.
        Na poczatek renegocjowac warunki pieniezne. niech kazdy sie doklada
        proporcjonalnie do zarobkow a ne "po polowie" kosztow, bo co dla niego jest mala
        suma dla ciebie to twoja pensja.
        jesli maz by zaczal stawiac opor- ja tez zaczelabym stawiac opor. pranie nie
        zrobione bo na pranie twoich gaci nie mam na proszek. ani na zrobienie porcji
        obiadu dla ciebie. Musze kupic pampersy.

        my teraz mamy chyba ze trzy konta. jedno wspolne na ktorym ciagle nic nie ma i
        dwa jakies takie darmowe internetowe. Moj maz mnie oczywiscie utrzymuje w duzej
        mierze. tak samo jak ja w duzej mierze ubieram go, opieram, wychowuje jego
        dzieci w duzym stopniu sama itd. Uwazam ze jak na jedna niezbyt duza kobietke z
        nadwaga to sporo wink
      • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 14:37
        weronikarb napisała:

        on ma takie dzinsy ze chyba na tylku
        > mu sie rozleta - zal mu isc kupic gdyz lepiej jak ja cos sobie kupie albo
        > synkowi.
        > Buty tez mu na sile kupilam - spytalam sie tylko czy wymienia w sklepie w razie
        >
        > czego na inna rozmiarowke smile
        > Gorzej bo tak spodni nie kupie bo niemam jak dojechac do Big stara a tylko
        > takie nosi smile
        >
        Może mamy tego samego męża?smile))
        Mój, generalnie oszczędny, oszczędza głównie na sobie. Sam sobie nic nie kupi,
        buty dopiero wtedy, jak poprzednie całkiem mu się rozlecą. Przy zawsze trzeba
        go ciągnąć siłą do sklepu, a potem przekonywać, że nie są za drogiesmile
        A zdarzało mi się też samej kupować, a jakże...
        O spodniach w ogóle nie wspominając;
        Za to mnie i dzieciom nie żałuje niczego, czasem tylko żartem kwituje jakiś mój
        zakup ciuchowy dla dzieci w rodzaju 15-tej różowej bluzeczki. Gwoli prawdy,
        przyznaję się, ciuchy dla dzieci to moja...hm...słabość. Czasami przesadzam
        troszkę...Do czego zresztą zdążył przywyknąć mój lubysmile
        Jeśli chodzi o moje potrzeby, Mąż wyznaje zasadę, że sama mam prawo
        oceniać, co mi jest potrzebne i za ile; gdy go pytam, czy coś nie jest za drogie,
        mówi, żebym sama oceniła, czy to dla mnie jest tyle warte;
        Nigdy nie słyszałam żadnych komentarzy odnośnie kosmetyków, ciuchów czy
        fryzjera. O zabranianiu w ogóle nie wspominając;
        Oczywiście zawsze starałam się poziom wydatków dopasowywać do naszych
        możliwości. Tylko, że dla prawdziwego skąpca ten poziom zawsze będzie za
        dużysad
        Pozdrawiam i nie dawajcie się
        • weronikarb chyba tak 12.05.05, 13:07
          to chyba ten sam smile
          Najlepiej jak chcialam go sprowokowac aby powiedzial: sadze ze za duzo lub
          wiesz niemamy kasy smile
          Nie da sie
          najczesciej mowi: wiesz ile mamy jak nas na to stac to sobie kup smile
          • ala67 Re: chyba tak 15.05.05, 09:41
            rany, jakbyś cytowała...
            ale chyba źle nie mamy, co?smile))
            pozdrawiam
    • 18lipcowa Jeden z głownych powodów do rozwodu to kasa. 10.05.05, 13:41
      c.a.p.r.i napisała:

      > jesteśmy małżeństwem od 6 lat, mamy kilkumiesięcznego synka. Mój mąż jest
      > człowiekiem strasznie skąpym- od początku mamy oddzielne konta, do tej pory
      > nawet nie wiedzialam dokładnie ile zarabia, bolało mnie to ale na szczęście
      > byłam w stanie sama się utrzymać. Teraz kiedy jest dziecko moje nastawienie
      > się zmieniło- uważam, ze skoro zapewniam mu opiekę 24h na dobę (mąż nie
      > angazuje sie w opiekę nad nim) mam prawo oczekiwać od niego pomocy
      > finansowej. Owszem, opłaca rachunki i robi zakupy, ale przecież nie wezmę z
      > lodówki jogurtu i nie pójdę wymienić na śpiochy wink Wszystkie meble i
      > wyposazenie domu kupujemy z moją Mamą- czasami za zaciągnięty przez Nią
      > kredyt,mąż ani razu nie podziękował, mówi że przecież nikogo o nic nie
      > prosił - ale sam nie wykazuje najmniejszego zainteresowania i zrozumienia, ze
      > np. chciałabym miec w sypialni szafę (zaznaczam, że to nasze pierwsze
      > mieszkanie i chodzi o naprawdę podstawowe wyposażenie) czy wyjechać na
      > wakacje. Ostatnio odkryłam przypadkowo jego wyciągi z konta- przez 9 miesięcy
      > zarobił średnio ok 7000 netto, nawet po spłaceniu raty kredytu (ok 1900 zl) i
      > oplaceniu rachunków zostaje chyba trochę aby podzielić się z żoną i
      > dzieckiem ? Jestem rozgoryczona - dostaję wprawdzie zasiłek macierzyński ale
      > duzo niższy niż on pensję, jeżeli opieka nad dzieckeim jest wylącznie na
      > mojej głowie ("do tego cię Bóg stworzył") mam chyba prawo oczekiwać czegoś w
      > zamian - tym bardziej że przez kilka tyg będę na urlopie wychowawczym i
      > zostanę bez srodkow do życia. Nawet własne pieniądze musze wydawać w
      > tajemnicy - jego zdaniem np. fryzjer to zbedny wydatek (tylko strzyżenie).
      > Nie mam już siły wykłócać się aby chociaż dołożył się do kosztów wizyt
      > lekarskich małego. Bez przerwy się kłócimy a ja ciągle słyszę że jak
      > spokornieję to może pogadamy. Myślę o rozwodzie bo nie potrafię dalej tak
      > żyć, czuję się upokorzona perspektywą wiecznego wkupywania się w łaski i
      > żebrania. Myślałam o oddaniu sprawy do sądu ale kodeks rodzinny to tylko
      > martwe przepisy, mąż bezkarnie może uchylać się latami i śmiać mi się w
      > twarzsad(( Nie wiem czy jest jakieś inne wyjście i czy można zmusić skąpego
      > męża do finansowej troski o rodzinę, tak aby nie było sytuacji gdy on żyje
      > ponad stan i ma pensję do wlasnej dyspozycji a ja ledwo wiązę koniec z końcem.
      > Poradzcie coś bo dłuzej tego nie zniosę sad((
      > C.
    • lajlah Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 10.05.05, 13:51
      Boże, wszędzie te cholernwe pieniądze. Cóż Ci doradzić , lepiej pewnie nie
      bedzie. Znam to z własnej rodziny. Moi rodzice tak żyli. I żyją nadal. Mama
      utrzymuje się z 850zł emerytury, a ojciec ma ponad dwa tysiące emerytury i
      mimo , ze mieszkają razem mają oddzielne kasy. Na wszystko się składaja po poł,
      a ojciec jest taki skąpy, że nie da mamie nawet na fryzjera, mimo dużej jak na
      polskie warunki emerytury. I nie chodzi tu tylko o kase, ale o brak szacunku do
      drugiej osoby, poczucie wyższości i nieumiejetnosc dzielenia się z bliską osobą.
      • mamakochana Dla mnie to niepojęte 10.05.05, 13:53
        Ludzie, czy kasa robi taką sieczkę z mózgu tych facetów? Chore.
        • lawia Re: Dla mnie to niepojęte 10.05.05, 17:38
          Moja przyjaciółka jest w podobnej sytuacji. Niestety nie dostaje juz swoich pieniążków ( 3 rok wychowawczego) widoków na pracę tez nie ma. Ma 2 dzieci. Jej kochany mężuś daje jej 20 zł dziennie na wszystko. ma z tego ugotować obiad dla 4 os rodziny i nie zupę bo mężuś się nie naje, oczywiście śniadanie i kolację.
          Ostatnio byli w sklepie i wzięła sobie do koszyka dezodorant za 3,99 zł to zrobił jej awanturę a sobie w tym samym sklepie kupił spodnie powiedział oczywiście za pieniądze urodzinowe ( to nic że urodziny miał prawie rok temu i już niejedne zakupy zrobił za te pieniądze).
          Najgorsze jest to, że nigdy nic nie kupi dzieciom i jeszcze żałuje im na serki, soczki itp.
          Kiedyś miała taką sytuację, że mały jej się pochorował a tu ani kasy na taksówkę ani na antybiotyk ( dobrze że ma jeszcze przyjacół).
          Z takim chamem to ja bym nie wytrzymała
          • tygrysiaczek2 Re: Dla mnie to niepojęte 10.05.05, 17:49
            To już trzeba być wrednym ojcem, żeby dziecku na serki i soczki żałować. U nas
            to nie do przyjęcia.
        • a_weasley Gdzie skutek, gdzie przyczyna 11.05.05, 10:55
          mamakochana napisała:

          > Ludzie, czy kasa robi taką sieczkę z mózgu tych facetów?


          Nie. To faceci, którzy mają sieczkę z mózgu, najskuteczniej trzepią kasę.
    • black_coffee Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 11.05.05, 11:35
      A ja opiszę sytuację z drugiej strony. Mamy osobne konta z mężem i uważam to za
      zdrowy objaw. Ja zarabiam więcej, ale nie znacząco.Składamy sie na wszystkie
      wydatki, zakupy codzienne robimy na zmianę. Skad się to wzięło? Ja świetnie
      sobie radzę z finansami, zawsze mam coś na plusie,coś na czarną godzinę (wolę
      przyoszczędzić ostro, ale mieć cokolwiek na w razie czego. Mąż natomiast jest
      ciągle na debecie. Kilkakrotnie pozyczałam już mu (bezzwrotnie) kasę, aby
      wyszedł na plus (wyrównywałam debet, a było tego całkiem sporo). Wiele razy
      dawałam mu kasę na jego większe wydatki. Niestety, on nadal schodzi aż do
      granic debetu. Wypytywalam go skad to sie bierze - mówi, że sam nie wie, jakoś
      to mu się rozchodzi, dokupuje części samochodowe i tak jakoś. Rozrzutny nie
      jest, raczej skąpy. To ja płacę więcej na dom, kupuję ubranka, moje
      zaoszczędzone na moich wydatkach pieniądze idą na wspólne wakacje (on nie
      dokłada, bo nie ma).
      Ja zwyczajnie boję sie połączyć nasze konta. Teraz czuję, że mam nad tym
      kontrolę, ze w razie czego przetrwamy przez jakiś czas. Cieszę się też, że nie
      muszę się tłumaczyć ze swoich wydatków - rzadko coś sobie kupuję, ale czasem
      lubię poszaleć.
      I chociaż cieszę się, ze jestem niezależną finansowo kobietą, to jest mi z tym
      bardzo ciężko. To na mnie opiera się bardziej budżet, to ja po macierzyńskim
      musiałam wrócić do pracy i nie mogłam pozwolić sobie na wychowawczy, nawet
      miesiąc (spłacamy kredyt). Mąż jest jeszcze raczej skąpy i nie mogę liczyć na
      miłe prezenty od niego, a dopraszać się jest mi głupio(mąż zapomina o
      mikołajkach, pomija rocznice ślubu etc.). To ja muszę pocieszać męża, że
      zarabia mniej i przekonywać go, ze najważniejsze jakim jest mężem i ojcem a nie
      ile zarabia. Jednocześnie nie mogę się mu wyżalić jak jest mi ciężko. To ja
      muszę studzić jego szalone plany wydatków.

      Ech....
      • marjotka Re: do black_coffee 11.05.05, 13:50
        Rany, jakbym czytała o sobie.....Nie do wiary.
        • black_coffee Re: do black_coffee - do marjotki 11.05.05, 15:45
          Naprawdę? Myślałam, że jestem mamutem, nie znam nikogo w podobnej sytuacji.
          Trzymaj się ciepło, dużo sił życzę!
        • nicol.lublin Re: do black_coffee 11.05.05, 19:57
          ja zrozumiałam, że ta kasa na koncie to oszczędnościa nie zarobki
    • dalenna Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 11.05.05, 12:34
      tak nawiasem mówiąc to on bardzo mała zarabia, bo jesli się nie pomyliłaś i ma
      te 7 tys netto za 9 m-cy to prawdę powiedziwaszy nie wiem z czego on spłaca
      kredyt???? wychodzi 777 zł miesięcznie!!!! nie dziwne chyba, ze nie ma się z
      czego dołożyc, bo po prostu nie ma. abstrahując oczywiście od jego podłego
      charakteru.
      pozdrawiam
      • g.a.b.i Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 11.05.05, 15:59
        nie wiem co Ci poradzic bo nie wyobrazam sobie takiej chorej sytuacji. Razem
        mieszkaja, razem maja dzieci a o reszte ma sie tylko martwic jedno. i z
        powietrza brac pieniadze albo dziadowac po rodzinie....
        Ja bym na Twoim miejscu zdecydowala sie na DLUGA I POWAZNA rozmowe z mezem sad

        ps.
        dalenna napisała:

        > tak nawiasem mówiąc to on bardzo mała zarabia, bo jesli się nie pomyliłaś i
        ma
        > te 7 tys netto za 9 m-cy to prawdę powiedziwaszy nie wiem z czego on spłaca
        > kredyt???? wychodzi 777 zł miesięcznie!!!! nie dziwne chyba, ze nie ma się z
        > czego dołożyc, bo po prostu nie ma. abstrahując oczywiście od jego podłego
        > charakteru.

        Tam było napisane ŚREDNIO 7000
      • c.a.p.r.i Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 14.05.05, 11:39
        Mąż zarabia co miesiąc średnio 7000 netto - raz jest to nt. 9500, w innym
        miesiącu - 6000, więc chyba ma z czego nie tylko spłacać ale i utrzymywać rodzinę.
        Ciekawe co on robi z tymi pieniędzmi ?
    • burza4 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 11.05.05, 13:30
      pytanie zasadnicze - czy ty nadal chcesz z nim być? jesli liczysz, że coś się
      zmieni, to bez terapii rodzinnej się nie obejdzie, on po prostu cię nie szanuje
      i nagle sam z siebie nie przejrzy na oczy. Nawet w trakcie małżeństwa możesz
      wystąpić o alimenty na siebie idziecko, i szczerzse mówiąc radziłabym ci to
      zrobić, póki jeszcze masz swój zasiłek, bo jak ci się skończy to zaczniesz
      glodowaćsad Kodeks rodziny BYWA bezsilny, ale nie zawsze. Warto miec
      potwierdzenia zarobków czy wpływów na konto jako dowód.

      Brrrr, koszmarna sytuacja. Dawna znajoma wpakowała się z kolei w takie bagno -
      oboje dobrze zarabiali (choć on twierdził, że zarabia znacznie mniej, dopiero
      po rozwodzie sie okazalo, że to było 10 tys. miesięcznie), osobne konta zostały
      jak przed slubem, bo po co mnożyć formalności, tylko jak przychodziło do
      płacenia, to on jakoś nigdy karty nie miał przy sobie, ona na rachunki
      mieszkaniowe miała zlecenia stałe - i tak juz zostało... wszystko co mieli
      kupowali jakoś bardziej z jej pieniędzy bo on zawsze tłumaczył że akurat debet
      mu wypadł, po czym facet wystapił o rozwód i podział majątku - tego, za który
      ona zapłaciła, bo sam miał czyściuśieńkie konto. Po czym szybkiutko po
      rozwodzie kupił 80-metrowe mieszkanie w luksusowym apartamentowcu... okazalo
      się że pensyjkę przelewał na konto mamusi, więc swoim się dzielić nie musiał,
      natomiast dziewczyna jest mu winna kilkadziesiąt tysięcy tytułem spłaty za
      działkę, którą sama kupiła za własne pieniądze...
    • jojo_z_jajem Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 12.05.05, 11:17
      W znajomum malzenstwie byla podobna sytuacja.
      Niepracujaca nigdy zona, wychowujaca wtedy 10 letnie blizniaczki
      i zarabiajacy netto 8 tysiecy miesiecznie maz.
      Nie dawal jej pieniedzy, bo to dawalo mu przewage.
      Zlozyla pozew o rozwod, jednosczesnie skladajac pozew
      o alimenty na siebie i dzieci.
      A ze jest bardzo ladna, mila i sympatyczna
      stawiwszy sie na rozprawie w ciuchach z lumpeksu
      tak wzruszyla sedzine, ze ta (kobieta o dziwo)
      zasadzila alimenty w wysokosci 3000 zl miesiecznie na nia i dzieci.
      Od tego czasu zyja w miare zgodnie, maz robi co miesiac przelew
      (gdyby nie robil, to komornik wchodzi mu na pensje),
      ona dodatkowo pracuje na czarno jako opiekunka, zarabia 1200-1500
      i z dziecmi ma sie calkiem niezle.

      Po pierwsze wystap o alimentu na siebie i dziecko (nie musisz sie przy tym
      rozwodzic), a potem zastanow sie co dalej.
      A potem zastanow sie co dalej
    • nata76 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 15.05.05, 10:32
      Wiesz, jak już dziewczyny pisały,stosunek Twojego męża jest dziwny...Czy u
      niego w domu tak było,że ojciec trzymał kase???MOże on nie wie,jak robić?
      WIesz,kup sobie ostatni nr "twojego Stylu"(albo jak chcesz, to mogę Ci
      prezesłać skserowany), tam jest taki artykuł ile "zarabia" kobieta siedząca w
      domu,tzn.ile Twój mąż musiałby wydać np.za zaniesienie prania do pralni,
      jedzenie przygotowane w restauracji,czyli wszystko to,co Ty robisz w domku
      gratis, nie wspomniano tam jeszcze o jednej "usłudze"wink
      Myślę,że powninaś porozmawiać poważnie z mężem że teraz tworzycie MAŁŻEŃSTWO
      czyli WSPÓLNOTĘ ,a nie jakiś układ,gdzie on jest panem i łaskawie rzuca kasą...
      Spokojna rozmowa.....
      Albo wywieś w domu "cennik"smile)))))

      pozdrawiam i napisz, co u Was,nata

      • pade Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 15.05.05, 21:18
        A mogłabys mi przesłać na adres gazetowy ten artykuł? Będę bardzo wdzięczna.
        pozdrawiam
        pade
      • c.a.p.r.i Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 16.05.05, 17:16
        Jeżeli możesz będę wdzieczna za przesłanie. Próbowałam rozmawiaćz mężem w ten
        sposób ale stwierdził,że przecież on nie każe mi nic robic a wycenę prac
        domowych ma gdzieś bo jak nie zrobię to nie będzie zrobione a jemu to zwisa
        -nikomu i tak by za to nie płaciłsad
        • wieczna-gosia moment, moment 18.05.05, 10:20
          nie siedzisz w domu zeby prac mu gacie- jakbym zaczela z mezem ta rozmawiac to
          tez by powiedzial- nie chcesz to nie rob.

          ale moze pogadajcie o priorytetach- po pierwsze czy on wie po co ty w domu teraz
          siedzisz? Czy docenia dlaczego siedzisz w domu? Czy tez masz moze oddac dziecko
          do zlobka i wracac do pacy? powinniscie o tym porozmawiac i to nie trybem on sie
          gapi w kompa i odpowiada ci byle obrazliwiej byles sie odwalila i poszla plakac
          do drugiego pokoju.
          Po drugie- wytknelabym mu ze pieniedzy dostaje po prostu za malo. ZA MALO. I o
          ile dom bede prowadzic bo ja tu mieszkam, to kwestie forsy musimy rozwiazac.
          Sadze ze zrobilaby facetowi taki sajgon, ze by sie do kolegi normalnie
          wyprowadzil- wyszyscilabym lodowke (sory misiu nie mialam forsy nie zrobilam
          zakupow dla ciebie), nie pralabym jego ciuchow, tylko zgarniala je na kupe, nie
          sprzatala jego rzeczy (dziecko znalazlo dokumenty i podarlo- och jak mi przykro,
          ale to nie moja brocha).
          Twoj maz wymaga dzialan kategorycznych, poniewaz mowiac brzydko ma ciebie w d...
          I twoja mam wcale w tym nie pomaga- wrecz przeciwnie kupujac ci mebelki tylko
          sprawia ze facet sie czuje rozgrzeszony. nie kupil szafy a ona i tak jest,.
          cudownie.

          Ja wylozylabym przed mezem konkretne zadania- po pierwsze jestem w domu,
          poniewaz mamy male dziecko i ono mnie potrzebuje. Nie pojde do pracy, bo musze
          sie nim zajmowac. I tylko nim, musze- reszta moge, lecz nie musze. Jesli masz w
          d... czy bedzie pozmywane czy nei0 nie bede zmywac TOBIE ani sprzatac TOBIE.
          Ale dziecku bede, chce i musze.
          Nie chcesz na wakacje jezdzic? Mam to gdzies. Ale dziecko powinno jezdzic na
          wakacje tym bardziej ze mamy forse. I jako jego ojciec masz nam je zapewnic.
          Olewasz meble? stary bede pamietac i twoje rzeczy z przyjemnoscia wloze do
          kartonowego pudla, a zarcie ci bede na podlodze stawiac.
          I w ogole zagrozilabym ze jesli nie dojdziemy do porozumienia sami to sladam
          pozew o alimenty (przed tym pokresuj wyciagi, bilingi, wiem ze potrafia znikac
          jak sen zloty). Podkreslilabym 100 razy ze go kocham i nie chce sie rozwodzic,
          ale nasze zycie na takich warunkach nie jest mozliwe.
          Nie chcesz mi forsy dawac do reki- mam to gdzies nie dawaj- rob zakupy (ale
          wszystkie codziennie), plac rachunki itd. Ale to co teraz mi zapewniasz to jest
          ZA MALO.
    • nata76 Re: do ala67 i weronikab 15.05.05, 10:34
      Słuchajcie, ja myślę,że Wasz mąż, to jeszcze ma mnie!Jak on to robi???
      hihihihihihh
      ja też kupuje na siłę w sklepie jemu byty,albo spodnie,przynosze do
      domu,przekonuje,że to z promocji......
      pozdrawiam,nata
      • ala67 Re: do ala67 i weronikab 15.05.05, 11:24
        bo pęknęsmile))))))
    • nilka13 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 15.05.05, 21:10
      Możesz się rozwieść, ale czy wiesz, że podczas podziału majatku dzielicie na
      pół te mebelki, które kupiła ci mama? Ale ty jego oszczędnosci pewnie na oczy
      nie zobaczysz.
      Pieniądze, które zarabiacie, są waszą wspólna własnością.
      Podaj go do sądu o alimenty na ciebie i dziecko. Może się ocknie. Jako dowód
      masz te wyciągi.
      Szkoda, że ksiądz przy slubie nie wspomina o prawach i obowiązkach w
      małżeństwie. W USC o tym nie zapominająwink
      N.
    • misia695 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 10:04
      MAM TAK SAMO.dostaję dniówki 20zl,czasem mniej na 3 osoby.mój synek idzie do
      0,ja sobie szukam zajęcia,trochę sprzedaję kosmetyki sąsiadkom.
      Przez 6 lat rodzice kupowali ubrania dla mnie i małego,zabawki,rzeczy do
      domu.tak jak pisałyście: żałuje na jedzenie dla małego,leki,wizyty u
      specjalistów.kupuje sobie książke za 20zł, a nam daje 6zl.
      rozmowy były już wielokrotne,że jak spłacimy mieszkanie i auto,to będzie lepiej.
      moje dziecko nie ma czasem na czym rysowa c,pomagają mi przyjaciele,rodzice
      nic nie daja,głupio prosić.
      myślę o pozwie alimentacyjnym,czasem o rozwodzie.
      czasami nie miałam nawet podpasek bo nie chciałam go prosić,tłumaczyć na co.
      mąż zarabiaok.3500mies.kredyty 1000zł,teraz otwieram jego wyciagi,za długo mnie
      oszukiwał.
      o fryzjerze nawet nie marzę,włosy podcinam maszynką,chociaż teraz mam dość.
      nie prasuję tyranowi koszul,na obiad zupa.
      boję się składek szkolnych,jak nie znajdę pracy,tata też idzie na emeryturę.
      pozdrawiam.co robić?
      • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 11:03
        Słuchajcie, pojąć nie mogę tego wszystkiego. Jak można kogoś kochać i tak go
        traktować zarazem? Jak można dzieciom odmawiać na podstawowe rzeczy, na
        jedzenie, kredki, lekarza?!!!! Co to za ludzie????!!!
        Powiedz mu, że takie zachowanie to PATOLOGIA. Zastosuj się do mądrych wskazówek
        Gosi (powyżej). Zapytaj, dlaczego krzywdzi Ciebie i Wasze dziecko, skoro Was
        (mam nadzieję) kocha?!!!
        Dziewczyny, faceta naprawdę w dużym stopniu da się wychować. Tylko nie bądźcie
        bierne, bo będziecie się tak męczyć do końca życia! Walczcie o własną godność,
        bo ciągłe proszenie pana i władcy tej godności uwłacza. Walczcie nie o jakieś
        swoje fanaberie, tylko o to, co wam się należy!!!
        Niech to on się boi składek szkolnych. Dlaczego to ma być Twój problem?
        Ależ się wkurzyłam!
        Pozdrawiam
      • tygrysiaczek2 Re: misiu695 18.05.05, 11:11
        Twó facet to świnia jakich mało. A wcześniej nie widziałaś tego? Przed ślubem?
        Przecież to sknera...
      • ula_max Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 11:40
        Jeżeli otwierasz wyciągi to powinnas wiedzieć na co idzie kasa, no chyba że
        bierze gotówkę z bankomatu, czy reguluje płatności za kartę. Jeżeli on płaci za
        kredyty 1000 zł, daje Ci ok 600 zł miesięcznie, płaci rachunki (?) no nie wiem
        800 zł ? to zostaje ok 1000 zł. A paliwo do samochodu, ubezpieczenia,
        przeglądy? Wiem, wiem mnie też szlag trafia jak słyszę że dziecko nie ma na
        kredki. ALe może macie po prostu za mało kasy i przydałby się jakis dodatkowy
        etat?
        • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 14:39
          Ależ problem tkwi tu w podejściu, nie w niedostatku. Skąpiec, jak będzie miał
          więcej, więcej zachomikuje, lub, co już jest obrzydliwe, wyda na siebie, a
          rodzinie pożałuje. Bo te zachomikowane będą przynajmniej na czarną godzinę dla
          całej rodziny, miejmy nadzieję. Zupełnie co innego, jak kasy jest za mało i
          rodzina wspólnie stara się żyć oszczędnie, to przecież normalne, a co innego,
          jak pan mąż ma i wydziela dla zasady. I jeszcze wydziela tak, że na podstawowe
          rzeczy nie starcza.
          Aha, znam bodajże dwa takie przypadki, że mąż wydziela i to jest uzasadnione -
          nawet one same w przypływie szczerości tak mówią. Tych kobiet (pokolenie wyżej,
          dlatego kobiet) kasa się bardzo nie trzyma. W zasadzie ile mają, tyle muszą
          wydać natychmiast. Ale z żadnego z postów w tym wątku nic takiego nie wynika.
          • ula_max Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 14:58
            no tak, jak zaczyna brakować pieniędzy to mąż skąpiec, sknera, oszust itd. A
            nikomu nie przychodzi do głowy ze wina moze leżeć po obu stronach. Ponieważ
            znamy tylko jedną tzw. stronę medalu, drugiej nie poznamy prawdopodobie nigdy,
            to oszczędniej dobierajmy słowa. Nalezy pamiętać że: "Małżonkowie mają równe
            prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do
            wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą
            przez swój związek założyli".
            • kalina_p Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 19:45
              Madra maksyma, często si o tym zapmina.
              A mnie ciekawi tylko, do dokladnie znaczy to "pozycie"?
              Seks? Powinno byc jeszcze dokladnie okreslone, ile razy w niesiacuwink))
              • tygrysiaczek2 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 19:57
                No właśnie? Ile?Jak najwięcej dla zdrowia małżeństwa.
                • kalina_p Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 20:08
                  Ale na pewno to o seks chodzi?
                  A ile - o to sa przewaznie w małżeństwie kłótniewink
                  • tygrysiaczek2 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 20:09
                    Najlepiej męża "przekarmić" seksem, to będzie wam jadł z ręki
                    • kalina_p Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 20:11
                      Nie o to mi chodzi, to każdy wie - chodzi o maksyme/cytat (?) podany przez
                      Ule...czy tam pozycie oznacza seks?
            • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 20:35
              no właśnie!
              • ala67 Re: Pieniądze w małżeństwie-czy to powód do rozwo 18.05.05, 20:39
                to był komentarz do maksymy, a zwłaszcza do słów o wzajemnej pomocy i
                współdziałania dla dobra rodziny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka