jesteśmy małżeństwem od 6 lat, mamy kilkumiesięcznego synka. Mój mąż jest
człowiekiem strasznie skąpym- od początku mamy oddzielne konta, do tej pory
nawet nie wiedzialam dokładnie ile zarabia, bolało mnie to ale na szczęście
byłam w stanie sama się utrzymać. Teraz kiedy jest dziecko moje nastawienie
się zmieniło- uważam, ze skoro zapewniam mu opiekę 24h na dobę (mąż nie
angazuje sie w opiekę nad nim) mam prawo oczekiwać od niego pomocy
finansowej. Owszem, opłaca rachunki i robi zakupy, ale przecież nie wezmę z
lodówki jogurtu i nie pójdę wymienić na śpiochy

Wszystkie meble i
wyposazenie domu kupujemy z moją Mamą- czasami za zaciągnięty przez Nią
kredyt,mąż ani razu nie podziękował, mówi że przecież nikogo o nic nie
prosił - ale sam nie wykazuje najmniejszego zainteresowania i zrozumienia, ze
np. chciałabym miec w sypialni szafę (zaznaczam, że to nasze pierwsze
mieszkanie i chodzi o naprawdę podstawowe wyposażenie) czy wyjechać na
wakacje. Ostatnio odkryłam przypadkowo jego wyciągi z konta- przez 9 miesięcy
zarobił średnio ok 7000 netto, nawet po spłaceniu raty kredytu (ok 1900 zl) i
oplaceniu rachunków zostaje chyba trochę aby podzielić się z żoną i
dzieckiem ? Jestem rozgoryczona - dostaję wprawdzie zasiłek macierzyński ale
duzo niższy niż on pensję, jeżeli opieka nad dzieckeim jest wylącznie na
mojej głowie ("do tego cię Bóg stworzył") mam chyba prawo oczekiwać czegoś w
zamian - tym bardziej że przez kilka tyg będę na urlopie wychowawczym i
zostanę bez srodkow do życia. Nawet własne pieniądze musze wydawać w
tajemnicy - jego zdaniem np. fryzjer to zbedny wydatek (tylko strzyżenie).
Nie mam już siły wykłócać się aby chociaż dołożył się do kosztów wizyt
lekarskich małego. Bez przerwy się kłócimy a ja ciągle słyszę że jak
spokornieję to może pogadamy. Myślę o rozwodzie bo nie potrafię dalej tak
żyć, czuję się upokorzona perspektywą wiecznego wkupywania się w łaski i
żebrania. Myślałam o oddaniu sprawy do sądu ale kodeks rodzinny to tylko
martwe przepisy, mąż bezkarnie może uchylać się latami i śmiać mi się w
twarz

(( Nie wiem czy jest jakieś inne wyjście i czy można zmusić skąpego
męża do finansowej troski o rodzinę, tak aby nie było sytuacji gdy on żyje
ponad stan i ma pensję do wlasnej dyspozycji a ja ledwo wiązę koniec z końcem.
Poradzcie coś bo dłuzej tego nie zniosę

((
C.