Pisałam Wam juz kiedys o wybujałym temperamencie seksualnym mojego męża, na
sex ma własciwie ochote cały czas, zawsze i wszedzie.Najchetniej kochał by
sie ze mna kilka razy dziennie ale ze wzgledu na brak czasu kochamy sie
kazdego dnia wieczorem nie moge mu odmowic bo popada wowczas w depresje ,
zalewa mnie wyzutami, zalami, mysli ze mnie nie pociąga ,czuje sie
nieatrakcyjny.Ostatnimi czasy stałam sie znuzona tym codziennym cisniemiem na
wieczorny obowiazkowy sex co zaczeło sie oczywiscie przekładac na jakosc
naszego wspolzycia zrobiłam sie bierna mało namietna ,przedwczoraj prawie
usnełam mu przy sexie czym sprawiłam mu ogromna przykrosc.Juz nie wiem co
robic

miedzy nami zaczyna sie psuc , on nie rozumie ze codzienny sex staje
sie tak powszedni jak mycie zebow ze to cisnienie i mus codziennego
wspolzycia mnie poprostu zniecheca i nuzy

a dla niego kazdy dzien bez
sexu jest depresyjny, ma doła, wszystko jest do d., ja na niego nie lece, on
czuje sie beznadziejny itd itd Co ja mam robic? Tu nie chodzi o tydzien
miesiac rok bez sexu tylko jeden dwa dni!