agagacek2
04.06.05, 14:37
Witajcie
Napisałam ten sam watek na forum "zdrowie kobiety", ale pisze i tutaj bo juz
nie wiem gdzie szukac pocieszenia
Dziewczyny!
Od wczoraj rana nie moge sobie znaleźc miejsca. W czwartek po poludniu moja
bardzo bliska kolezanka urodziła synka. Poród wywoływany, bo 6 dni po
terminie. Z małym jest wszysko ok, jest zdrowy, wazy 3800, dostał 10 pokt. Za
to moja przyjaciólka jest w stanie krytycznym. W trakcie porodu straciła
bardzo duzo krwi, godzine po porodzie zaczeło jej spadac tetno, zatrzymała
sie akcja serca. Reanimowali ja i wzieli na stól operacyjny poniewaz doszedł
krwotok wewnetrzny w jamie brzucha. Nie znam szczegółow, ale ponoc doszło
równiez do zatrucia jej krwi wodami płodowymi które sie do niej dostały, a
oprócz tego uaktywniła sie tzw."utajona krzepliwosc krwi" którą powoduje
jakis hormon uwalniany podczas porodu. Kolezanka miała podczas operacji
kilka krwotoków, po operacji krowotki z nosa i uszu, a dzisiaj rano równiez
nastepny do zoładka. Lekarze nie mogli jej operowac drugi raz poniewac juz by
tego nie przezyła, wiec ma pozakładane dreny. Przetoczono jej juz 70 litórw
krwi, ale ta krew jest ponoc caly czas systematycznie niszczona przez wody
płodowe którymi oragnizm był zatruty - Boze, nie moge tego zupełnie pojąc!
Kolezanka jest cały czas nieprzytomna, lezy podłaczona do tych urzadzen...Nie
wiadomo kiedy i czy w ogóle sie wybudzi, w jakim bedzie stanie.
Boze, tak strasznie mi jej zal, zal mi jej meza, jej synka - tego co
przezywaja nie da sie opisac.
Czy słyszałyscie moze kiedykolwiek o takim przypadku? Moze któras z was
wytłumaczy mi dokładnie o co chodzi w tej "utajonej krzepliwosci" i zatruciu
wodmi płodowymi krwi matki. Jakie sa tego konsekwenacje?
Czy ona ma sznase jeszcze normalnie zyc i cieszyc sie synkiem? Widziała go
zaledwie przez kilkanascie minut...
Napiszcie cokolwiek...