Dodaj do ulubionych

pomózcie!

04.06.05, 14:37
Witajcie

Napisałam ten sam watek na forum "zdrowie kobiety", ale pisze i tutaj bo juz
nie wiem gdzie szukac pocieszenia
Dziewczyny!
Od wczoraj rana nie moge sobie znaleźc miejsca. W czwartek po poludniu moja
bardzo bliska kolezanka urodziła synka. Poród wywoływany, bo 6 dni po
terminie. Z małym jest wszysko ok, jest zdrowy, wazy 3800, dostał 10 pokt. Za
to moja przyjaciólka jest w stanie krytycznym. W trakcie porodu straciła
bardzo duzo krwi, godzine po porodzie zaczeło jej spadac tetno, zatrzymała
sie akcja serca. Reanimowali ja i wzieli na stól operacyjny poniewaz doszedł
krwotok wewnetrzny w jamie brzucha. Nie znam szczegółow, ale ponoc doszło
równiez do zatrucia jej krwi wodami płodowymi które sie do niej dostały, a
oprócz tego uaktywniła sie tzw."utajona krzepliwosc krwi" którą powoduje
jakis hormon uwalniany podczas porodu. Kolezanka miała podczas operacji
kilka krwotoków, po operacji krowotki z nosa i uszu, a dzisiaj rano równiez
nastepny do zoładka. Lekarze nie mogli jej operowac drugi raz poniewac juz by
tego nie przezyła, wiec ma pozakładane dreny. Przetoczono jej juz 70 litórw
krwi, ale ta krew jest ponoc caly czas systematycznie niszczona przez wody
płodowe którymi oragnizm był zatruty - Boze, nie moge tego zupełnie pojąc!
Kolezanka jest cały czas nieprzytomna, lezy podłaczona do tych urzadzen...Nie
wiadomo kiedy i czy w ogóle sie wybudzi, w jakim bedzie stanie.

Boze, tak strasznie mi jej zal, zal mi jej meza, jej synka - tego co
przezywaja nie da sie opisac.
Czy słyszałyscie moze kiedykolwiek o takim przypadku? Moze któras z was
wytłumaczy mi dokładnie o co chodzi w tej "utajonej krzepliwosci" i zatruciu
wodmi płodowymi krwi matki. Jakie sa tego konsekwenacje?
Czy ona ma sznase jeszcze normalnie zyc i cieszyc sie synkiem? Widziała go
zaledwie przez kilkanascie minut...

Napiszcie cokolwiek...
Obserwuj wątek
    • kornelcia75 Re: pomózcie! 04.06.05, 14:41
      Rany nic nie wiem o utajonej krzepliwości,moze wpisz w wyszukiwarkę to cos
      znajdziesz...
      Mam wielką nadzieje ze Twoja kolezanka wyjdzie z tego i bedzie sie cieszyć
      swoim synkiem.Musi być dobrze!
    • agatan25 Re: pomózcie! 04.06.05, 17:37
      Dawno nie czytałam czegoś, co tak by mnie zszokowało. Uwierz, aż mróz po plecach
      przechodzi. Też nie wiem nic o tych schorzeniach, ale mam ogromna nadzieje, że
      twoja przyjaciółka wyjdzie z kryzysu. Nie wiem jakich słów użyć, żeby cię
      pocieszyć, daj znać, co dalej. Bądź tak dobrej myśli, jak to tylko możliwe.
      Trzymaj się. Niech się wszystko dobrze skończy!!!!
      • sowa_hu_hu Re: pomózcie! 04.06.05, 17:42
        ja również jestem zszokowana...

        będe myślec o twojej kolezance zeby wszystko było dobrze...

        niestety na temat tych chorób nic nie wiem sad

        pozdrawiam
    • lila1974 Re: pomózcie! 04.06.05, 17:47
      Moja przyjaciólka przezyla, choc póltora miesiaca lekarze walczyli o jej zycie.
      Co prawda ja zalala zólc, a nie wody plodowe, ale byla w strasznym stanie.
      Badz dobrej mysli. Twojej przyjaciolce MUSI, po prostu MUSI sie udac.
      Nie traccie nadziei!!!
    • ingrid123 Re: pomózcie! 04.06.05, 17:49
      aż sie poryczałam...
      dzieciaczka szkoda...
      Ale bedzie dobrze!!!!
      3mam kciuki
      • musia2002 Re: pomózcie! 04.06.05, 17:57
        Ja tez trzymam mocno kciuki za Twoja przyjaciolke!!!!!!!!!!!!!!!
        A Ty trzymaj sie mocno!!!!!
    • babka71 Re: pomózcie! 04.06.05, 17:58
      nic niewiem ale się POMODLĘ!!!!!!!!!!!!
      za jej zdrowie
      • inez21 Re: pomózcie! 04.06.05, 20:36
        Wydaje mi się że chodzi tu o tz zespół DIC czyli rozsiane wykrzepianie
        wewnątrznaczyniowe.
        Tu możesz o tym poczytać:
        www.borgis.pl/czytelnia/pnm/2000/03/07.php
        Wiem że są kobiety którym udaje się wyjść z tego.Ja pracuję w klinice nefrologii
        gdzie czasem trafiały po porodzie kobiety z zespołem DIC powikłanym
        niewydolnością nerek.Pamiętam kilka przypadków które zakończyły się pozytywnie.
        Będę modlić się aby twojej kolezance się udało!!!!!

        Pozdrawiam!!!
    • czajkax2 Re: pomózcie! 04.06.05, 22:24
      Trzymam kciuki za Twoją przyjaciółkę. Tak mi zal jak pomyśle ze takie i inne
      tragedie zdarzaja się co chwilęsad
    • mamadasia5 Re: pomózcie! 04.06.05, 22:33
      Pomodlę się, aby wszystko dobrze się skończyło. MUSI być dobrze.
    • katklos Re: pomózcie! 04.06.05, 22:51
      Przeczytałam to już rano i cały dzień myslę o tej potwornej historii...I myślę
      tez sobie ile my, rodząć łatwiej lub trudniej, miałysmy szczęscia, bo i dzieci
      zdrowe i my... Nie miałam pojęcia, ze istnieją tak potworne powikłania
      poporodowe... Moj Boże...
    • czarna_maruda Re: pomózcie! 05.06.05, 19:19
      Straszne... i żal, że nie potrafię pomóc. Mogę tylko trzymać kciuki
    • karakalka Re: pomózcie! 05.06.05, 21:02
      Niestety nic nie słyszałam o takim przypadku, więc ci nie pomogę, ale
      zapewniam, że myślami cały czas jestem z tobą, twoją koleżanką i jej rodziną.
      Będzie dobrze!! Trzeba w to wierzyć!!
      • marcysia51 Re: pomózcie! 05.06.05, 23:40
        Ja też niestety nie słyszałam o czymś takim.
        Tak bardzo mi żal twojej koleżanki,serce mi się ściska.A ten maluszek ehh.
        Pisz kochana co tylko bedziesz wiedziała o stanie koleżanki.
    • tennessee Re: pomózcie! 06.06.05, 00:50
      Jezu, jak mnie sciska w sercu.
      Powiedz temu mezowi kolezanki, ze tu na forum sa dziewczyny, co sie za nich
      modla. Koniecznie mu powiedz.
      Powiem jutro mojemu mezowi, to sie tez bedzie modlil z nami.

      Przytulam.




      • tennessee Re: pomózcie! 06.06.05, 00:50
        I ide sie modlic.
    • eve77 SEPSA......??? 06.06.05, 01:15
      Nie jestem ekspertem ale hiswtoria mna wstrzasnela, to udalo mi sie poczytac w
      internecie, i zbierajac to do kupy mozna gdybac,ze jest to wlasnie to ...ale to
      tylko moje przypuszczenia.
      Pozdrawiam i licze ze wszystko sie dobrze ulozy...

      polityka.onet.pl/162,1074877,1,0,2333-2002-03,artykul.html
      www.sepsa.pl
      • mama_szymka pomózcie 06.06.05, 20:07
        Boże, to straszne, jestem wstrząśnięta. Pomodlę się za Twoją koleżankę. Będzie
        dobrze, wierzę w to.
        Dziecko musi mieć mamusię
        • danik1 Re: pomózcie 06.06.05, 21:00
          Mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy!!! Zycze tego dzidzi, mamie i
          tacie!! Zeby mieli szanse byc pelna rodzina!!! Bede w to goraco wierzyla!!!
          • mijaczek Re: pomózcie 07.06.05, 01:55
            STrasznie wspolczuje...
            Czy sa jakies wiesci? Czy kolezanka ma sie lepiej?
            Mia
            • agagacek2 Re: pomózcie 07.06.05, 13:03

              Kochane!

              Bardzo wam dziekuje za wszystkie słowa otuchy i modlitwy.
              Niestety nie mam dobrych wiesci o mojej przyjaciólce. Dwa dni temu dowiedziałam
              sie ze jej organy (watroba, nerki) przestały funkcjonowac i jest obrzek mózgu.
              Lekarze sa bezradni, a my, wszyscy jej przyjaciele modlilismy sie zeby
              przezyła kolejna noc. Wczoraj dostałam wiadomosc ze tomografia nie wykazała
              uszkodzen mózgu, ale obrzek nadal jest. Wieczorem mieli ja dializowac wiec moze
              to jakas pociecha, ze cos jednak zaczeto robic...Niestety kolezanka nadal jest
              w spiaczce...ale ponoc zaczeła mocno walczyc - tak okreslili to lekarze.
              Modle sie zeby przezyła...

              Jescze raz wam dziekuje, wiem ze bylyscie ze mna myslami i wierzcie - to
              naprawde pomaga przetrwac trudne chwile.
              • isma Re: pomózcie 07.06.05, 15:21
                Agagacku, modlimy sie.
                Czy Twoja przyjaciolka tez jest w Krakowa? Czy mozna w czyms tu na miejscu
                pomoc?
    • bea.bea Re: pomózcie! 07.06.05, 14:08
      strasznie mi przykro z powodu twojej koleżanki,
      może świadośc ,że ma dziecko pozwoli jej wygrać ten kryzys....
      pozostaje modlić się i mieć nadzieje....


    • karolcia111 Re: pomózcie! 07.06.05, 14:59
      bardzo bardzo mi przykro, aż mnie ścisnęło....
    • mamciama Re: pomózcie! 07.06.05, 15:08
      Boże , to straszne! Ja także się pomodlę za jej powrót do zdrowia!
      Musi być dobrze...
      • agagacek2 Re: pomózcie! 07.06.05, 16:30

        Kochane!

        Chyba juz nie ma nadziei...Pisałam ze tomografia nie wykazała zmian w mózgu,
        ale niestety jednak są i to nieodwracalne. Tylko pien mózgu jest nienaruszony...
        W tej chwili nie pracuje juz wiekszosc narzadów tylko maszyny utzrymuja ja przy
        zyciu. Lekarze nie daja nadziei. Wczoraj Komisja Etyki Lekarskiej orzekła ze
        przyjaciólka moze byc potencjalnym dawca narzadów ktore nie sa uszkodzone...
        Wydaje mi sie, ze jesli zbiera sie taka komisja, to juz chyba przesadzone.

        Ismo - tak, ona tez jest z Krakowa, dzieki za pomoc, ale własnie najgorsze jest
        to ze w zaden sposób nie mozna im pomóc...

        Sa tam jej mąz, siostra, mama i malenki...Wszyscy czekaja...

        Przeciez taki stan moze trwac bardzo długo, prawda? Powiedzcie czy moga ja
        odłaczyc jezeli serce jest silne, nawet jesli mózg nie pracuje?
        • chokie Re: pomózcie! 07.06.05, 16:42
          Jestem zdruzgotana.Pozostaje tylko modlic sie o cud.
        • aga2rk Re: pomózcie! 07.06.05, 16:43
          Brak mi słów... I jak tu wierzyć w Boga...
          • kkatie Re: pomózcie! 07.06.05, 16:59
            nie rozumiem. nie znam sie na medycynie i pewnie zaraz mi sie dostanie, ale ja
            tego po prostu nie rozumiem. czy lekarze nie wiedza, ze przenoszona ciaza moze
            do czegos takiego doprowadzic?? czy to nie jest do przewidzenia?? no po prostu
            nie rozumiem !
            to jest wlasnie nasza medycyna, nasi lekarze. nosic tydzien, dwa, dopoki same
            skurcze sie nie pojawia, nawet jesli jest przenoszona.
            moja kolezanka prawie trzy tygodnie przenosila, bo jej kazali, bo skurcze sie
            nie pojawialy..
            a ja sama byla swiadkiem traktowania z wielka laska dziewczyny, ktora oblana
            wodami przyjechala na izbe przyjec, bo miala skurcze od 2 w nocy, a na izbe
            dotarla dopiero okolo 10 rano. i wszyscy mowili, zeby nie panikowla, bo jeszcze
            na pewno nie urodzi. skad oni to wiedza. moja kolezanka urodzila 2 godziny po
            tym jak jej wody odeszly, ja 3. i wszyscy byli zdziwieni.
            jak tu ufac lekarzom.
            przepraszam, ale po prostu ... wkurza mnie taka sytuacja.
            i tak strasznie mi przykro.
            sad((((
            • ob-gynaec Re: pomózcie! 08.06.05, 10:55
              Oczywiście, że Ci się dostanie!
              Do tego może doprowadzić KAŻDA ciąża, nie tylko przenoszona. I nie da się tego w
              żaden sposób przewidzieć. Śmiertelność w takich sytuacjach jest nadal, mimo
              znacznego postępu w medycynie, ogromna.
              Postępowanie lekarzy, które tak krytykujesz, jest jak najbardziej prawidłowe.
              Korzystniej jest czekać jak pojawi się samoistna czynność skurczowa niż
              wywoływać ją sztucznie. Tak postępuje się w krajach, gdzie medycyna jest na dużo
              wyższym poziomie niż w Polsce. To, co piszesz dowodzi właśnie fachowości
              lekarzy, a nie ich braku wiedzy! Ale, jak to w Polsce, najlepiej dowalić
              lekarzom - jak coś złego się wydarzy, to na pewno jest to ich wina, a rację ma
              zawsze taka osoba jak Ty, bo przecież najlepiej zna się na medycynie.
              • kkatie Re: ob-gynaec 08.06.05, 11:23
                po pierwsze: jak juz czytasz, to czytaj uwaznie. pierwsze zdania jakie
                napisalam byly pytaniami. po drygie: specjalnie od razu podkreslilam, ze sie na
                tym nie znam, wiec Twoj komentarz:
                >najlepiej dowalić
                > lekarzom - jak coś złego się wydarzy, to na pewno jest to ich wina, a rację ma
                > zawsze taka osoba jak Ty, bo przecież najlepiej zna się na medycynie.
                uwazam za zbyteczny.
                po trzecie: to o czym napisalam, to byly moje obserwacje, ale ktorych bylam
                swiadkiem i nie jest to jakies wyssane z palca.
                znam o wiele gorsze przypadki niekompetencji lekarzy, zwiazane osobiscie z moja
                rodzina, ale to nie miejsce by o tym pisac, stad moje zapytania i wrogie
                nastawienie.
                ale tak jak na wstepie napisalam, nie znam sie na medycynie, wiec w tym
                przypadku juz kilka dziewczyn wyjasnilo moje watpliwosci, wiec nie bede sie
                dluzej zaglebiac w temat.

                agagacek, jeszcze raz: baaardzo mi przykro sad(((
                • ob-gynaec Re: ob-gynaec 08.06.05, 12:01
                  Czytałem wszystko uważnie i dobrze widziałem, że na wstępie napisałaś, że nie
                  znasz się na medycynie. Zachowujesz się jednak zupełnie przeciwnie - tak jakbyś
                  wszystko wiedziała lepiej od lekarzy. To, co w Twoim mniemaniu, jest
                  niekompetencją lekarzy, w rzeczywistości jest prawidłowym postępowaniem i o to
                  mi głównie chodzi.
                  Wniosek jest prosty - skoro nie znasz się na medycynie, to nie komentuj
                  postępowania lekarskiego.
                  • marzenia11 Re: ob-gynaec 11.06.05, 15:59
                    W uzupełnieniu napiszę Ci, że właśnie dlatego, że lekarz oprócz pomocy stricte
                    medycznej miał chęc odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, wątpliwości co do
                    postepowania medycznego (jego!), "głupie" czyli oparte na podwórkowej wiedzy
                    medycznej moje pytania i zastrzezenia itp. to właśnie dlatego że wszystko mi
                    wyjasnil i porozmawiał to ja dokladnie wiedziałam, że reoperacja ktorą miałam w
                    wyniku wewnętrznego krwotoku nie byla jego błędem tylko była spowodowana innymi
                    wzgeladmi. Choć, oczywiście, nie mógł on przewidzieć krwotoku i w ogóle o tym
                    nie rozmawialiśmy.
                    Chodzi o zaufanie. Miałam poczucie że moge go o wszystko zapytać i dlatego
                    mialam pewność, że to jest facet ktory dziala w moim imieniu i moje zdrowie
                    jest dla niego najwazniejsze, a nie żadne inne rzeczy.
                    Dlatego ucięłam komentarze innych pacjentów leżących ze mną na sali, które
                    oburzone, że taki swietny specjalista popelnił błąd który mógł mnie kosztować
                    życie. Wiedziałam, że to nie był błąd.
                    A lekarz poswięcił mi przed operacją ( wszpitaklu, w gabinecie) w sumie 30
                    minut wszystkiego. Czyli mozna i nie trzeba na to wiele czasu.
                    I nioe znam się-tak jak lekarze-na medycynie, a komentować mam prawo i będę.
                    Czy Ty komentujesz tylko to w czym jestes specjalistą i masz wykształcenie?
              • marzenia11 Re: pomózcie! 11.06.05, 15:49
                Nie zamierzam pisać ani słowa o medycznej stronie tej sytuacji. Pisze do Ciebie
                jako przedstawiciela środowsika medycznego (jestes lekarzem?). Każdy lekarz
                oprócz tego, że leczy musi uwzględnić fakt psychologicznej sytuacji swojego
                pacjenta. To znaczy że pacjent (i jego rodzina, znajomi itd wszyscy którzy się
                kontaktują z lekarzem) mający problemy ze zdrowiem może być w stanie szoku/pod
                wpływem silnych emocji/w silnym lęku itd. Zadanie lekarza to udzielenie
                medycznej pomocy z uwzględnieniem psuychicznego stanu człowieka. Trudne zadanie.
                tak samo jest w reakcjach forumowiczek na ta sytuację. Zamiast tylko i
                wyłącznie bronić racji swojego środowiska spróbuj zrozumieć ludzi. Napisz tak,
                żeby osoba do ktorej piszesz miala poczucie że ją rozumiesz i rozumiejąc
                wyjasniasz jej medyczną stronę tej sytuacji, a nie że twardo jednoczysz się
                (mimo wszelkich racji) ze środowiskiem. To wzbudfza wieksze zaufanie zwykłych
                ludzi potrzebujących pomocy.
                A pisze to nie ze względu na Twoje kontakty na forum, ale w Twojej pracy z
                ludźmi. Sama przezyłam wiele ostatnio, bylam w szpitalu, kontaktowałam się z
                różnymi specjalistami lekarzami i uwierz mi, mimo że mialam byc operowana przez
                swietnego specjalistę bez podejścia psychologicznego nie poszłam do niego tylko
                znalazłam innego, ktory łączy te dwie rzeczy.
                Ale to już jest sztuka lekarska, niewiele osób lekarzy na to stać.Prawdziwy
                majstersztyk. Ale zawsze warto dążyć do ideału zamiast wpadac w rutynę, prawda?
                Pozdrawiam Cię serdecznie
        • isma Re: pomózcie! 08.06.05, 09:58
          O ile wiem, to jesli pien mozgu jest zywy (wystepuja tzw. odruchy pniowe - np.
          reakcja zrenic na swiatlo, odruch wymiotny, kaszlowy, ruchy galek ocznych przy
          probie kalorycznej), to chory, w sensie biologicznym, zyje. Natomiast smierc
          korowa praktycznie oznacza niemoznosc ponownego podjecia funkcji specyficznie
          ludzkich. Pobranie narzadow jest mozliwe dopiero po stwierdzeniu smierci pnia
          mozgu.
          Agagacku, mowiac o pomocy myslalam wlasnie o jakims wsparciu psychologicznym
          dla rodziny, bo to im jeszcze mozna - i trzeba - pomoc w zmierzeniu sie z ta
          sytuacja. Telefon do mnie masz.
    • tennessee Re: pomózcie! 07.06.05, 17:10
      Modle sie i jestem z Wami.

    • karolcia111 Re: pomózcie! 08.06.05, 08:19
      słów brak....
    • natiz Re: pomózcie! 08.06.05, 08:27
      Setki myśli przelatują przez moją głowę... Maleństwo wychowywane bez ciepła
      mamusi... Dziewczyna, który nigdy nie usłyszy śmiechu, głosu, płaczu swojego
      dzieciaczka. Ludzie, którzy chcieli stworzyć rodzinę, mieć dziecko i ich
      rozpacz. Dziadkowie. Niedbałość lekarzy, ich bezkarność. Brak sprawiedliwości.
      Mój Boże, myślałam, że takie porody skończyły się w średniowieczu...
      Brak mi słów...
      • wierzba81 Re: pomózcie! 08.06.05, 09:08
        nie powiem nic co by pomoglo, ale modle sie z cala rodzine sad(((((
    • jutka7 Re: pomózcie! 08.06.05, 09:19
      Boże, nie zdarzyło mi sie jeszcze popłakać przy forum....
      Strasznie, strasznie mi przykro, jest to dla mnie niewyobrażalne.
      I ja się modlę.
      • inez21 Re: pomózcie! 08.06.05, 09:52
        Biedna dziewczyna i biedny maluszeksad((( panie Boże proszę cię o cud dla nich!!!!!
        Przecież zawsze jeszcze jest nadzieja....

        Dziewczyny nie oskarzajcie pochopnie lekarzy,bo stan tej dziewczyny
        najprawdopodobniej jest spowodowany zespołem DIC spowodowanym zatorem wodami
        płodowymi.Jest to jedno z najbardziej nieprzewidywalnych i grożnych powikłań w
        ginekologii,nie da się go przewidzieć ani zapobiec mu...czasem lekarze robią
        wszystko co w ludzkiej mocy,ale nie z każdą chorobą można wygraćsad((
        Nie ma to nic wspólnego z przenoszoną ciążą,zresztą 6 dni to przecież niewiele.

        Panie Boże pomóż tej dziewczynie!!!!!!
    • mamciama Re: pomózcie! 08.06.05, 09:40
      ...nie moge się od wczoraj otrząsnąć, po tym co przeczytałam....ryczałam chyba
      z 20 min... okropmnie mi smutno...

      agagacek, a w którym szpitalu rodziła ta biedna ,nieszczęśliwa kobieta ? Miala
      swojego lekarza ? ... jak mozna dopuscic do takieg stanu rzeczy?

      wspolczuje mezowi, rodzicom, Synusiowi!!! smutek naokolo... sad((((
    • blanqua Re: pomózcie! 08.06.05, 09:43
      Bardzo smutna ta historia
      faktem jest, że pod względem medycznym, psychologicznym tej dziewczyny już nie
      ma
      pień mózgu podtrzymuje tylko funkcje wegetatywne
      inne części mózgu, które u tej kobiety nie działają odpowiadają za świadomość,
      myślenie za wszystko
      według procedur medycznych na całym świecie stwierdzenie zgonu mózgu, zebranie
      komisji etycznej - stwierdza nieodwracalność stanu (o ile pamiętam)
      cały dramat polega na tym, że przy wspomaganiu meszynowym serce może być długo
      a osoby już nie ma...
      czy rodzina rozważa wyrażenie zgody na oddanie narządów? Byłby to dar życia
      wspaniały - choć w tak tragicznej sytuacji
      szczerze współczuję
      Blanka
    • iwles Re: pomózcie! 08.06.05, 09:46
      Jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek jeszcze stwierdzi, że cesarka na życzenie jest
      najgorszym z możliwych rozwiązaniem - chyba nie wytrzymam.
      Wystarczyło tylko podjąć mądrą decyzję przez mądrego lekarza....

      Agogacek - jest mi bardzo, bardzo przykro i bardzo smutno na sercu.

      Iwona.
      • agata_to_ja Re: pomózcie! 08.06.05, 09:57
        Musiałabyś najpierw wiedzieć, czy ona życzyła sobie cesarki.
        Nie wszystkie tragiczne przypadki będące następstwem porodu to czyjaś wina.
        Takie tragedie zdarzają się niestety i niekoniecznie musi to być wina lekarzy.
        W tej chwili myslę, że powinnyśmy skupić się na modlitwie i myśleniu o tej
        najnieszczęśliwszej z matek. Przesyłam swoje myśli zwłaszcza mężowi i małemu
        dzieciątku, oby mimo wszystko zaznało rodzinnego ciepła. sad
      • barbin Re: pomózcie! 09.06.05, 21:57
        Łączę się w bólu z Rodziną tej młodej Mamy i z Wami dziewczyny.


        Iwles, czy Ty rozumiesz co piszesz? Chyba nie. Na jakiej podstawie uważasz, że
        zabieg operacyjny jest bezpieczniejszy niż naturalny poród, nawet w przypadku
        ciąży przenoszonej o 6 dni? Zabieg operacyjny niesie za sobą o wiele więcej
        niebezpieczeństw, w tym równiez DIC.
        Współczuję chorym i współczuję lekarzom....
    • karakalka Re: pomózcie! 08.06.05, 09:49
      Przykre to bardzo!!! Bardzo żal mi tej dziewczyny i jej rodziny. Aż płakać się
      chce....Czemu życie jest nieraz tak okrutne????
      • ledzeppelin3 Re: pomózcie! 08.06.05, 10:04
        Pewnie vhodzi o zator owodniowy (wodami płodowymi, które dostały się do
        krwiobiegu) i zaspół DIC- wykrzepiania wewnątrznaczyniowego, stąd krwotoki a
        zarazem zakrzepy. Zator owodniowy zdarza się baardzo rzadko, rzeczywiście
        okrutny pech i nieszczęście, współczuję.
        • cocollino1 Re: pomózcie! 08.06.05, 10:30
          wlasnie, zdarza sie zadko, i moglo to sie przytrafic kazdej z nas, strasznie mi
          przykro i smutnosad(((((((((((
    • gloria2 Re: pomózcie! 08.06.05, 12:28
      Wśród moich znajomych 2 lata temu był podobny przypadek. Dziewczyna w czasie
      porodu przez cc też zaczeła strasznie krwawić. Rana się wogóle nie zabliźniała.
      Miała krwotoki wewnętrzne i praktycznie nie ustajacą transfuzję krwi. Jej maż
      mówił nam wówczas o uaktywnieniu się jakiegoś hormonu, który za to odpowiadał.
      Prawdopodobnie był to również przypadek DIC. Przez 2 tygodnie była w śpiaczce,
      ale przeżyła.
      Jej ciąża nie była wówczas ani zagrożona, ani przenoszona. Wszyscy
      myśleliśmy,że to właśnie cc mogło być impulsem do uaktywnienia się tego hormonu.
      Teraz jak czytam ta historię,to mysle, że takie powikłanie wynika bardziej z
      jakiejś osobniczej skłonności a nie sposobu prowadzenia porodu porodu.

      Naprawdę bardzo współczuję tej kobiecie i jej bliskim.
      • isma Re: pomózcie! 08.06.05, 12:37
        Bywa tez tak, ze - jesli porod jest pierwsza sytuacja w zyciu, wymagajaca
        stosunkowo rozleglej interwencji chirurgicznej - uajwniaja sie przy tej okazji
        niezdiagnozowane wczesniej skazy krwotoczne, np. choroba von Willebranda. I od
        umiejetnosci kojarzenia faktow przez lekarzy zalezy, czy wdroza wlasciwe
        postepowanie, niekoniecznie akurat w tym przypadku ukierunkowane na standardowe
        podawanie lekow zwiekszajacych krzepniecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka