Dodaj do ulubionych

Niefrasobliwość rodziców

17.06.05, 10:11
Musze sie z Wami podzielić tym co wczoraj spotkało mnie w przychodni. Być
moze przeczytają to rodzice, którzy wczoraj byli z dzieckiem chorym na ospę w
przychodni we Wrocławiu przy ul. Orzeszkowej.
Poszlismy wczoraj całą rodziną na szczepienie, ze zdrowym w końcu po licznych
zakażeniach dróg moczowych i pomyślnym wyniku cystografii dzieckiem (16 m-
cy). Poczekalnia była pusta. W pewnym momencie przez poczekalnię przeszli
rodzice z wymalowanym na fioletowo dzieckiem. Jedyne co sobie wtedy
pomyslałam to że mój mąż tez tak wygladał jak miał półpaśca. Az tu nagle
wychodzi pielęgniarka i mówi że pani doktor nas nie przyjmie bo było dziecko
chore na ospe i lepiej zebyśmy uciekali. Okazało się ze to fioletowe dziecko
było chore na wiatrówkę, wprawdzie już leczone, ale ciągle miało świeże
wypryski, czyli zarażało. A jego rodzice beztrosko przeprowadzili je przez
poczekalnię dla dzieci zdrowych, mimo że dla dzieci z wysypką jest osobne
wejście. Wiem, ze prędzej czy później mój mały gdzieś załapie tego wirusa i
może lepiej zeby miał go wcześniej, ale teraz akurat wybieramy sie nad morze
i staramy sie go pilnować. Ale nie to jest najważniejsze. Jak można być tak
bezmyślnym i narażać inne dzieci? Narzekamy na służbę zdrowia a sami też nie
robimy nic aby było lepiej.
Jak myślicie, czy są szanse na to aby mój mały sie nie zaraził?
Dziecko mojej koleżanki zaraziło sie ospą również w poczekalni w ciągu paru
minut (gdy sie dowiedzieli ze jest tam dziecko z ospą to zaraz uciekli).
Pozdrawiam
Ania
Obserwuj wątek
    • kaclaw Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 11:22
      Witam .A może jednak się nie zarrazi.Ja bardzo chciałam by moje dzieci się
      zaraziły i mimo celowych wizyt u dzieci z ospą nic.Teraz już odpuściłam i
      czekam że kiedyś złapią.U starszego syna pół przedszkola chorowało a on
      nie.Pozdrawiam
    • e_r_i_n Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 11:38
      No bez sensu. W praktycznie kazdej proadni sa izolatki dla dzieci chorych na
      zakazne choroby - chyba po cos je tworza.

      Co do zarazenia, to moj syn nie tak dawno mial kontakt (dlugi, ponad 3 godziny)
      z kuzynka, ktora wlasnie zaczynala chorowac (juz w czasie naszej wizyty moja
      siostra wypatrzyla krostki, nastepnego dnia rano okazalo sie, ze to ospa).
      Od tego czasu minal miesiac, Wiktor na ospe nie zachorowal.
    • anienia Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 11:50
      Szansa jest. Ale zagrożenie też. Co do zachowania rodziców tego chorego dziecka
      to ja często spotykam się z nieodpowiedzialnym zachowaniem rodziców. Zarówno w
      przychodniach jak i na placach zabawach. I strasznie mnie ta bezmyślność
      irytuje.
    • ania175 Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 12:03
      Dzieki dziewczyny, znaczy to że jest szansa ze jednak tym razem nie załapał
      wirusa.
      Pozdrawiam
    • 76kitka Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 12:14
      ja się kiedyś pokłóciłam z babcią dzieciaczka w poczekalni dla dzieci zdrowych. Przyszłam na wizytę kątrolną z dwumiesięcznym synkiem, w poczekalni siedzi tylko jedna kobieta - jak się okazało babcia dziewczynki, która z mamą była na badaniu, babcia mocno przeziębiona, kaszle, z nosa jej się leje. Ludzie nie mają wyobraźni, więc na to nie licz. A do poczekalni dzieci chorych poszłam tylko raz, siedzą sobie mamusie plotki urządzają, a te chore dzieci kaszlą jedne na drugie, osmio-dziewięcioletnie dzieci nie wiedzą, że trzeba usta załonić, ochrzaniłam jedngo nastolatka za brak kultury i pani doktor przyjęła mnie poza kolejką. Od tej pory wzywam pediatrę do domu, kiedy mały jest chory. Ale czego chcieć od dzieci, kiedy ludzie dorośli, inteligentni i wykształceni, nie zasłaniaja ust przy kaszlu!
    • zona_mi Re: Niefrasobliwość rodziców 17.06.05, 18:40
      Trochę obok tematu - uciekłam z Orzeszkowej, kiedy tylko skończyli z
      rejonizacją, uciekłam baaardzo daleko! Tak dziwnych układów jak tam nie ma
      nawet na Dobrzyńskiej wink
      Pozdrawiam
      Zona
      • hanna26 Re: Niefrasobliwość rodziców 18.06.05, 01:38
        Brak słów dla podobnej bezmyślności. Niestety, znam wiele przykładów podobnej
        głupoty. Niejeden raz zaraziłam się, a ze mną moja dwulatka, np. w kościele od
        zakatarzonej i kaszlącej wniebogłosy pani. Jesli dodać do tego, że jestem w
        ciąży i nie bardzo mam się czym leczyć, można sobie wyobrazić, jaka byłam
        wściekła. Niestety, na głupotę nie ma rady...
    • anamd Re: Niefrasobliwość rodziców 18.06.05, 08:07
      U mnie jest jeszcze lepiej. Chodzimy na Grabiszyńską do MSW. U nas jest podobnie
      a oprócz tego to czesto jest tak że jest jeden lekarz który tak łazi od zdrowych
      do chorych i z powrotem.
      Sama sie zastanawiam czy nie zadzwonic do funduszu ale co to da ?
    • sally_zielona Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 12:29
      To ja dodam swoją historyjkę.
      Było to bodajże pierwsze lub drugie szczepienie synka (po wyjściu ze szpitala
      oczywiście). W każdym razie chodzi o to, że mały był wtedy naprawdę mały.
      Siedziałam z nim w poczekalni dla zdrowych dzieci i czekałam. Było sporo osób.
      Mały był spokojny, więc nawet nie próbowałam wejść bez kolejki. Tym bardziej, że
      byli też inni rodzice z maluchami na szczepienie. Niedaleko nas siedziała
      dziewczyna z kilkuletnim dzieckiem na kolanach. Myślałam, że to dziecko jest
      upośledzone umysłowo. Miało bowiem taki niekojarzący wyraz twarzy i mętne
      spojrzenie. Ale do głowy mi nie przyszło, że wygląda tak dlatego, że ma bardzo
      wysoką gorączkę! Okazało się, że mamusia czekała z nim w poczekalni dla zdrowych
      dzieci, bo w poczekalni dla chorych było dużo ludzi, a poza tym chore dzieci
      kaszlały i kichały! Wyobrażacie sobie?! A pielęgnierki chodziły w tę i z
      powrotem i żadna nie zwróciła tej kobiecie uwagi. Ot, normalka. Całe szczęście,
      mój mały się wtedy nie zaraził. Ale wkurzona byłam okropnie.

      Sally
    • marmaj Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 13:18
      No faktycznie, że bezmyślni ci rodzice. Pozdrawiam - M
      • andaba Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 13:36
        Przede wszystkim pielęgniarka nie powinna dopuścić do wyjścia z chorym dzeckiem
        przez poczekalnię dla zdrowych, jeżeli było inne wyjście. Rodzice mogli nie
        zdawać sobie sprawy z zakaźności choroby lub istnienia innej drogi.
        • lizbetka Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 17:04
          Opowiem Wam ciekawostkę - mieszkam w małym miasteczku i nie ma w naszej
          przychodni czegoś takiego jak poczekalnia dla zdrowych i osobna dla chorych
          dzieci . Więc chore i zdrowe dzieci kłębią się razem w jednej małej salce .
          I niestety nic nie mozna na to poradzić sad
          Więc nie narzekajcie zbytnio .
          Lizbetka
    • basia313 Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 20:39
      Warto tez pamietac, ze ospa wietrzna zarazaja sie dzieci jeszcze zanim ktos ma
      jakiekolwiek slady na skorze. Juz na kilka dni przed ich pojawieniem sie, inne
      dzieci moga sie zarazac. JEst to zreszta najbardziej "zarazliwy" okres. Potem
      mozliwosc zarazenia sie spada i trwa az do zaschniecia strupkow. Wynika z tego,
      ze zarazamy sie glownie wtedy, kiedy nie ma jeszcze zadnych symptomow. JEst
      zatem mozliwe, ze ktos przyjdzie z chorym dzieckiem do przychodni nawet nie
      wiedzac, ze to dziecko juz zaraza inne dzieci.
      Osobiscie mysle, ze lepiej juz przez to przejsc i miec to z glowy. WOle, zeby
      moje dzieci przez to przeszly wczesniej niz jako dorosle. Inna sprawa, ktos
      moze planowac wyjazd i woli zeby jego dziecko w danym momencie ospy nie
      podlapalo.
      • sally_zielona Re: Niefrasobliwość rodziców 19.06.05, 21:03
        No, nie... Z takim rozumowaniem niedługo dojdziemy do tego, że dzieci chore
        powinny zarażać dzieci zdrowe, bo zdrowym to tylko na dobre wyjdzie. Basiu313,
        myślę, że problem jest tutaj głębszy i nie dotyczy tylko tego jednostkowego
        przypadku, że rodzice z dzieckiem chorym na ospę przeszli przez poczekalnię dla
        zdrowych dzieci. Chodzi ogólnie o, jak to wskazuje tytuł wątku, niefrasobliwość
        rodziców. A więc o wychodzenie z założenia: martwię się tylko o moje dziecko, bo
        ono jest biedne, chore, cierpiące, a inne dzieci mnie w ogóle nie obchodzą, a
        niech się pozarażają, niech chorują, dobrze im tak!
        No, pewnie trochę przesadzam. Może to też wyglądać w ten sposób: a przejdę sobie
        szybciutko z dzieckiem chorym na chorobę zakaźną wśród dzieci zdrowych, co się
        stanie? posiedzę sobie z moim biednym i chorym dzieckiem w poczekalni dla dzieci
        zdrowych, tu jest większy spokój, a tam inne dzieci kichają, prychają i jeszcze
        bardziej zarażą moje biedactwo.
        Obserwując zachowanie niektórych rodziców, myślę, że oni właśnie tak rozumują.
        Albo jeszcze: dobrze zrobię przechodząc z dzieckiem z ospą wśród zdrowych, mnie
        będzie łatwiej, a one jak się zarażą, to tym lepiej dla nich, i tak wcześniej
        czy później muszą przez to przejść.
        Basiu313, prawdopodobnie masz rację, że
        >ospa wietrzna zarazaja sie dzieci jeszcze zanim ktos ma
        > jakiekolwiek slady na skorze. Juz na kilka dni przed ich pojawieniem sie, inne
        > dzieci moga sie zarazac. JEst to zreszta najbardziej "zarazliwy" okres. Potem
        > mozliwosc zarazenia sie spada i trwa az do zaschniecia strupkow. Wynika z
        tego,ze zarazamy sie glownie wtedy, kiedy nie ma jeszcze zadnych symptomow. JEst
        > zatem mozliwe, ze ktos przyjdzie z chorym dzieckiem do przychodni nawet nie
        > wiedzac, ze to dziecko juz zaraza inne dzieci.

        ale moim skromnym zdaniem, co innego jeśli zarazi się kogoś nieświadomie (bo nie
        ma jeszcze objawów), a co innego, gdy w taki bezmyślny, czy wrącz złośliwy sposób.

        Lizbetce współczuję, że w jej przychodni nie ma wydzielonych poczekalni dla
        dzieci chorych i zdrowych. To jest jakaś chora sytuacja.

        Sally

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka