Dodaj do ulubionych

Moja historia

17.06.05, 10:47
Gdy dowiedziałam się że jestem ciąży to był jeden z najpiękniejszych momentów
w moim życiu.Urodziłam śliczną zdrową córeczkę wyczekaną.Wszyscy ją
rozpieszczali w dodatku okazało się że jest bardzo mądra szybko zaczeła
chodzić mówić.Gdy mała miała 1,5 roku urodziłam synka.Jak się pewnie
domyślacie to nie była planowana ciąża.Przez całe dziewięć miesięcy stres
nerwy jak zareaguje córka problemy finansowe itd.Gdy syn się urodził ja po
prostu go nie lubiłam wiem że to zbrzmi strasznie.W dodatku okazał się
dzieckiem płaczliwym bardzo wymagającym.W tej chwili moje dzieci mają 13 i 12
lat.Córka bardzo dobrze się uczy nie ma z niczym problemów.Syn same tróje
widzę że go to boli że nie może jej dorównać.Jest bojazliwy nie wierzy we
własne siły.Ja wiem że to moja wina Boże gdybym mogła cofnąć czas ale się nie
da.Wiem że on jest taki bo już w ciąży czuł się odrzucony.Dziewczyny ja nawet
nie lubię oglądć zdjęć z jego dzieciństwa bo mi się przypomina jak podła
byłam dla niego.Jak ja mam dalej żyć z tym poczuciem winy?Nigdy nikomu o tym
nie mówiłam duszę to w sobie.Czy ja wogóle mogę to jeszcze naprawić?
Obserwuj wątek
    • malpig Re: Moja historia 17.06.05, 11:31
      Czy ja wogóle mogę to jeszcze naprawić?

      Wg mnie mozesz. Porozmawiaj z synem, oczywiście w spósb dopasowany do jego
      wieku. Powiedź mu jak bardzo go kochasz!!! Pomoże to mu uwierzyć we własne
      siły. Jest jeszcze bardzo młody i jeszcze jest czas na zmiany. On sam nie
      uźwignie cieżaru. To Ty musisz pokazać mu piekniejszy świat.A to ze ma tróje...
      nie oznacza ze jest gorszym człowiekiem, a przede wszystkim mniej kochanym
      dzieckiem. Napewno ma wiele innych zalet, których być moze nie zauważyłaś.
      życze powodzenia
      mal
    • 76kitka Re: Moja historia 17.06.05, 12:28
      okazuj Mu dużo miłości, zrozumienia, akceptacji. A gdy widzi, że np. siostra ma lepszy stopień z matematyki i jest Mu przykro, powiedz, że bardzo się cieszysz z piątki dziewczynki, ale z Jego piątki z Plastyki też się ucieszyłaś. Pokazuj Mu, że jest dobry, może z czego innego niż siostra. Napewno coś robi dobrze.
      I skup się na tym co możesz zrobić, a nie na tym czego nie zrobiłaś. Życzę szczęśliwych dzieci smile
    • aska2000 Re: Moja historia 17.06.05, 12:37
      Reniu !
      Nie myśl tak, tak nie wolno!!!
      To, że w ciąży z synkiem miałaś delikatnie mówiąc "uczucia ambiwalentne" to -
      moim zdaniem- na pewno nie przesądza o Jego dalszym życiu! Wpływ naszych emocji
      na nasze dzieci jest z pewnością WAŻNYM wpływem, ale nie jedynym- nie daj się
      poczuciu winy- to do niczego dobrego nie prowadzi, przecież sama o tym na pewno
      wiesz smile
      Myślę, że wiem o czym myślisz (duuużo by pisać) - wprawdzie moja Mała była jak
      najbardziej zaplanowana (nawet się "udała" za i-szy podejściemwinka ciążę miałam
      relatywnie spokojną i pełną dobrych odczuć, to jednak sam poród (a szczególnie
      połóg) był dość koszmarny i pierwsze nasze współne tygodnie dalekie były od
      moich wyobrażeń...crying Też "leciałam na poczuciu winy" długo- zbyt długo -
      dlatego piszę,że wiem o czym myślisz.
      Jestem głęboko przekonana, że charakter każdego człowieka to wypadkowa zbyt
      wielu czynników, by obarczać cała winą za życiowe niepowodzenia TYLKO własnych
      rodziców - skąd bowiem MY jesteśmy tacy jacy jesteśmy wink??? To tylko
      klasyczne "błędne koło"- na drzewo z tym, Reniu smile))
      Pozdrawiam ciepło i różowosmile
      Grażyna, mama Asi(15.04.2000)
    • paula_2003 Re: Moja historia 17.06.05, 12:47
      A teraz go lubisz?
      Czy cały czas patrzysz na niego przez pryzmat dawnych odczuć?
      Chłopcy o wiele dłużej potrzebują bliskości mamy niz dziewczynki, potrzebują
      wsparcia i miłości, mimo, że bronią się przed czułościami rękami i nogami.
      Może masz do niego za duży dystans?
      Przemyśl sobie swoje postępowanie w czasie teraźniejszym. Tego co zrobiłaś nie
      da się cofnąć, ale to co dasz synkowi teraz może mu bardzo pomóc. Pomóż mu
      uwierzyć w siebie, Ty uwierz w niego!!!
    • anka1003 Re: Moja historia 17.06.05, 13:02
      Mamy dzieci w podobnym wieku i trochę podobny problem miałam kiedys ze
      sobą.Moja córka obecnie 14 lat przeszła wiele stresów z mojego powodu.Nie
      dawałam sobie rady z emocjami i wyrządziłam jej wiele
      krzywdy.Krzyk ,szturchanie a nawet bicie były na porządku dziennym.Moje 4
      letnie wówczas dziecko miało odruch obronny.Ciężko mi o tym pisać ale tak
      było.Opamiętałam się i zaczęłam inaczej traktować moje dziecko,przestałam
      szarpać,krzyczeć i bić .Powolutko wszystko zaczęło się zmieniać.Codziennie
      mówiłam jej ,że ją kocham i że jest najmądrzejszym dzieckiem na świecie.Mineło
      wiele lat ja urodziłam jeszcze 2 dzieci nigdy już taka sytuacja się nie
      powtórzyła.Wiem jednak ,że moja najstarsza córka przeszła ciężką szkołę przeze
      mnie.Chcę jej to wynagrodzić.Jest mądrą dziewczyną ,bardzo dobrze się
      uczy ,wierzy w swoje możliwości,ma poczucie godności.To jest ważne ale
      najważniejsze dla mnie jest to ,że się opamiętałam i nie zmarnowałam jej
      dzieciństwa i życia.Nigdy nie jest za późno na zmiany.Chcę o tym pamiętać i
      szanować moje dzieci.
    • palka_zapalka Re: Moja historia 17.06.05, 13:26
      Nie obwiniaj sie!
      Pokazuj synowi jak bardzo jest ważny.On musi czuc się wartościowy i pewny siebie.
      Do roboty ! przed tobą nie lada wyzwanie - idźcie sami do kina albo na długi
      spacer i potem daj mu swoją siłę i pomóż smile
    • renia68 Re: Moja historia 17.06.05, 14:44
      Dziewczyny bardzo dziękuję za wszyskie rady i odpowiedzi.Jesteście naprawdę
      wspaniałe,nie krytykujecie ,nie oceniacie a bardzo dodajecie otuchy,Oczywiście
      że ja już się zminiłam lubię kocham mojego syna tylko żal tych straconych lat.A
      to naprawdę wspaniały chłopiec on zawsze zauważy gdy jestem smutna nawet nic
      nie muszę mówić.
      • inia25 Re: Moja historia 17.06.05, 15:41
        renia68 napisała:

        tylko żal tych straconych lat.A
        >
        > to naprawdę wspaniały chłopiec on zawsze zauważy gdy jestem smutna nawet nic
        > nie muszę mówić.

        domyślam się że żal tych "straconych" lat ale lepiej popatrz ile nowych
        wspaniałych lat przed Wami! On pragnie Twojej miłości i akceptacji, więc mu ja
        daj! Zróbcie sobie czasem tylko WASZ wieczór. Pograjcie w coś, pójdźcie na
        spacer żeby pogadać, czy po prostu pooglądajcie razem telewizję i jedzcie sobie
        popcorn. Mały (nie taki mały) jest w takim wieku, że chyba masz "ostatnią
        szansę" wygrać ze sobą! Trzymam kciuki za powodzenie w znalezieniu "wspólnego
        języka" z synkiem.

        Ale jeszcze pamiętaj o jednym -nie zaniedbaj córki przez przypadek!

        pozdrawiam cieplutko
    • aga55jaga Walcz!!! 17.06.05, 15:18
      moja droga smutne to ale prawdziwe. Nie ma złotego środka. Ja mam dwie
      dziewczyny ale trudno mi traktować obie tak samo. Starsza, po urodzeniu
      młodszej, nie jest już w centrum. Wiem że strasznie to przeżyła i dalej
      przeżywa...
      A teraz posłuchaj walcz ze sobą i swoimi uczuciami. Sama pochodzę z rodzeństwa,
      w którym to brat był najukochańszym synkiem. (pomimo to że jesteśmy dorośli do
      dzisiaj tak jest). Po to aby zwrócić mamy uwagę (wychowywała nas sama) robiłam
      w życiu wiele głupot. Od uciekania z domu zacząwszy. do dnia dzisiejszego czuję
      ukłucie w sercu kiedy widzę że brat jest nadal faworyzowany, pommo tego iż jest
      człowiekiem bardzo nieodpowiedzialnym. to jego problemy są najważniejsze a moje
      troski schodzą na dalszy plan. W zasadzie nawet nie zwierzam sie mamie z moich
      problemów np w małżeństwie bo i po co - ale to temat rzeka..... Twój synek
      wejdzie niedługo w trudny okres, jeśli go zostawisz samego sobie faworyzując
      córkę może to odbić sie na jego zachowaniu. Dzisiejsza młodzież jak sama wiesz
      jest bardzo podatna na różne zagrożenia (prochy, rozboje). przecież nie
      chciałabyś aby Twoje dziecko wpadło w takie towarzystwo w poszukiwaniu
      akceptacji.
      Bardzo trudno być takim "nie tak ważnym" dzieckiem i ciągle szukać akceptacji
      ze strony matki, to potem bardzo odbija sie w dorosłym życiu, a model rodziny
      jaki wyniosło sie ze swojego w domu często przenosi sie do nowej - założonej
      przez siebie. Brak poczucia własnej wartości to także "skutek uboczny" takiej
      sytuacji. Rada: walcz ze sobą o miłość do dziecka, wiem że to jest bardzo
      trudne, sama też ze sobą prowadzę bitwę o uczucia dla mojej starszej córki ale
      mam nadzieję że ją wygram. Jeśli chcesz pogadać pisz na priv
    • gagunia Re: Moja historia 17.06.05, 15:39
      jeszcze nie jest za pozno. wrecz przeciwnie, dopiero teraz powinnas byc przy nim
      blisko. wkracza w taki okres, kiedy bedzie potrzebowal wsparcia i drogowskazu.
      badz zawsze otwarta na jego potzreby, na jego problemy. wlasnie teraz ksztaltuje
      sie jego osobowosc. mobilizuj go, chwal. nawet jak z 2 wyciagnie sie na 3. to
      wazne dla budowania pewnosci siebie i poczucia wlasnej wartosci. bedzie dobrze,
      zobaczysz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka