Dziewczyny, mam problem, bardzo delikatny i nie wiem jaką podjąć decyzję.
Otoż mamy bardzo dobrych znajomych, ktorym pożyczyliśmy sporą kwotę na budowę
domu (umowęo pożyczkęspisywaliśmy u notariusza , to był ich pomysł), spłacili
man już prawie całość , zostało im do spłacenia 8 tyś. Dodam, że tamtą sumę
spłacają nam bez jakichkolwiek odsetek, ale zawsze na czas i bez żadnych
problemow. Poszliśmy im na rękę, bo bardzo ich lubimy i uważamy, że trzeba
sobie pomagać. i nagle teraz znowu proszą nas o pożyczkę też sporej kwoty, bo
chcą szybko wprowadzić się do domu. Trochę mnie to wkurzylo, bo zaczynam
myśleć , że traktują nas jak bank ,dający kredyt bez odsetek. Mąż
odpowiedział, że się zastanowimy, powiedzial mi, że jest im gotów pożyczyć tę
kwotę, ale jeśli ja będę pewna na sto procent, ze tak. A ja nie jestem. Bo
niby to świetni ludzie, kilka razy opiekowali się naszym synkiem, godni
zaufania, ale, czy nie nadużywają trochę naszej przyjaźni? Nie możemy im
powiedzieć, że nie mamy kasy, bo wiedzą, że mamy. Wiedzą gdzie pracuje mąż i
ile zarabia. Nie wiem co robić, jestem skłonna im pożyczyć im tę kasę, ale
jak znow za kilka miesięcy przyjdą po pożyczkę. Wydaje mi się, że sami
powinni mieć trochę wyczucia i rozumieć , że nie wypada prosić kogoś o drugą
pożyczkę, jeżeli nie spłaciło mu się pierwszej. Są przecież banki. Poradźcie
dziewczyny, bo już nie wiem co robić. Nie mogę ich trzymać bez odpowiedzi w
nieskończoność. Liczę na Wasze mądre rady