Dodaj do ulubionych

Kupowanie niekoniecznie relaksem jest

27.06.05, 00:56
Zwykle sie mowi, ze jak kobitka ma handre to najlepiej sie zrelaksuje jak
pojdzie "na zakupy". Otoz niekoniecznie. Dzisiaj bylam w sklepie Curry,
stalam przy kasie za kobitka z dzieckiem na reku (moze e-mamusia) razem ze
swym chlopem. I nagle okazuje sie, ze na metce inna cena a w kasie im wybija
inna. Sprzedawczyni zdawkowo ja przeprasza (jakby ja potracila z lekka) i
mowi, ze nie 30 a 50 (cena nie gra roli, nie pamietam o jaka roznice chodzilo)
ta bluzka kosztuje.... Kobitka twardo obstawala przy swoim przez dluzszy
czas, ze w koncu to ich wina, ja obowiazuje metka, skad ma wiedziec co one
maja w kompie itp. no sama prawde i racje wypowiadala, ba.. same
oczywistosci, ale widac nie dla wszystkich. Pani sprzedwczyni sie uniosla,
powiedziala z przekasem wielkim, ze doplaci ZE WLASNEJ kieszeni. (moim
zdaniem taki tekst jest niedopuszczalny). Pani mowi, ze oki, niech robi co
chce a ona chce blizke bo gdyby miala inna cene to by jej nie mierzyla
wogole ... I w koncu pani sprzedawczyni zmacila w glowie klejence.
Powiedziala, ze ona nawet nie moze za nia zaplacic bo cos tam jej sie nie
wbiaj... Na o klejentka juz zmiekla odeszla od kasy i kazala zaplacic mezowi
ile chcieli w tym sklepie a raczej ile chcial komputer! No klejentka spekala
niestey, bo skoro sprzedawczyni tak pieknie sie zaofiarowala doplacic
klopotliwa roznice to pienizaki na stol i co jej nie wybija!? Granda w bialy
dzien, w bialy dzien!!!! My to chyba nigdy sie nie ucywilizujemy pod tym
wzgledem. I zamiast relaksu.... Pozdrawam Utalia
P.S Na szczescie moja kiecka byla w takiej cenie jak na metce bo nie mialabym
juz sily sie z nimi handryczyc, cala energie zmarnowalam na dochodzenie co
sie stalo z promocyjna lyzeczka do kawy, ktorej przy tej kawie nie bylo...ale
to juz zupelnie inna historia
A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
świętą
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
Obserwuj wątek
    • kalina_p farba w promocji :( 27.06.05, 07:43
      A ja kupowalam w promocji farbe do włosów w leclercu. Skusilam sie własnie
      dlatego, że w promocyjnj cenie. A przy kasie o 5 zl wecej...Niby żaden
      pieniadz, chyba nikt by nie zuwazyl, gdyby robil wieksze zakupy. Ja bralam
      farbe i mleko, wiec zauwazylam. Poszlam do BOK, zwrocili, niespecjalni jakos
      przjeci tym, że tak w konia ludzi robia.
      Z ciekawości bylam po paru dniach sprawdzić, czy cena w komputerach poprawiona -
      specjalni ih o to prosilam, bo to ciut chamskie zagrana, wg mnie liczenie na
      to, że ktos ni zauwazy tej różnicy.
      Wzięłam opakowanie promocyjnej farby i do czytnika na hali a tam znów te 5 zł
      więcej, po 2 dniach znów to samo.

      Może do gazety z tym iść???

      Kurcze, każdy rachunek dokładnie sprawdzam...mam nauczke.
      • bgoralska Re: farba w promocji :( 27.06.05, 10:19
        jest to celowe działanie. Szczególnie polecam uważac w Hipermarketach, gdy się
        robi duże zakupy. Najlepszy sposób to paragon + ubranie z metką i do PIH-u. Od
        razu pomoże, zapewniam.
    • mawikt Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 10:27
      No tak, gdybym chciala sie obrazic na moje okoliczne sklepy za oszukiwanie na
      cenach to na zakupy musialabym na drugi koniec miasta jezdzic wink. W Carrefourze
      chodze do BOK z co drugim rachunkiem (taka jestem upierdliwa, a co!), natomiast
      wszelkie rekordy pobija moj sklep kolo domu. Siedza tam wiecznie znudzone
      sprzedawczynie z krzywymi minami i kiedy zadam uznania ceny na metce to potrafi
      taka jedna do drugiej powiedziec "ty wez wytlumacz tej pani, bo nie rozumie...",
      rece opadaja, kto komu w koncu powinien tlumaczyc? Zawsze wzywam kierownika
      sklepu, kt. sprawe rozstrzyga na moja korzysc, ale ostatnio zazyczyly sobie,
      zebym po kier. sama na zaplecze chodzila... o nie, w zyciu! Zastanawiam sie nad
      Inspekcja Handlowa, moze mi sie zbierze...
      M.
    • ula_max prawa konsumenta 27.06.05, 10:53
      Kto chce niech czyta:

      ww20.mediarun.pl/story.php?story=142
      • utalia Re: prawa konsumenta 27.06.05, 12:59
        Z tym Pichem to niezly numer, faktycznie dziala. Moja ciotka wczoraj
        opowiadala, jak reklamowala sweter bo uznala ze "gryzie" a nie jest
        uczuleniowcem i ngdy nie miala takich problemow. W sklepie nie przyjeto jej
        argumentacji, odpisali jej, ze "ta wada jest zaleta". Na to ciotka wlasnie
        napoisala do "pichu", ze przeciez wada nie moze byc zaleta i oczywiscie wygrala
        sprawe. Chyba faktycznie nie ma co wyklocac sie z firma czy sklepem, oni jak na
        razie maja gdzies klienta. Dlatego trzeba szukac pomocy gdzies wyzej, moze
        wtedy zbystrzeja. Utalia
    • epjasa Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 13:13
      No to ja miałam podobną historię, jak w Carry, lecz w moim ulubionym KappAhl. Przymierzyłam spodnie z przeceny. Pasowały, więc idę do kasy. Na metce cena oryginalna 149 zł oraz naklejka - po przecenie 64,90. Dodatkowo przyczepione do spodni takie kóleczko z napisem "rabat 70%". Wiem, że wszelkie rabaty liczy się w zasadzie od ceny podstawowej, więc w pamięci szybko policzyłam, mniej więcej, że spodnie powinny kosztować ok 40 paru zł. A pani mi w kasie mówi, że one kosztują 64,90. Pytam, po co w takim razie ten krązek z rabatem 70%. A ona - że to rabat DO 70%. Proszę ją, zby pokazała mi, gdzie jest napisane DO? Nie było, ale twardo upierała się przy swoim. Że dostali taki fax z przecenami i muszę zapłacić 64,00. A ja nie chciałam i obstawałam przy swoim. W końcu pani mówi, oburzona - no to jak pani jest zainteresowana, to sprzedam pani z tym 70% rabatem. I sprzedała. Szok. To kto w końcu ustala te ceny?
      • ewala5 Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 13:25
        no ja wczoraj kłuciłam się w selgrosie kupiłam plecak siostrzeńcowi , na
        plecaku cena 34 zł w kasie wybiło 50 zł , pokazałam pani w kasie metke przy
        plecaku a pani że na metce jest błąd , stwierdziłam , że nie bardzo nmnie to
        obchodzi przecież klient ma prawo do cen które są na metkach przy towarach ,
        przyszedł jakiś szef działu potem kierownik itd... wywalczyłam swoje
    • aleksandrynka Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 14:40
      źle babka zrobiła, że dała za wygraną. Po co się tyle wykłócała?
      Ja teraz mądra jestem i wiem, że trzeba obstawać przy swoim a jak nie,
      to "wyżej" uderzać. Kiedyś miałam taką małą przygodę - kupowałam puszkę
      brzoskwiń. Niby bzdura, ale różnica w cenie wynosiła ok 1 pln, oczywiście na
      moją niekorzyść. Mówię babce, ze powinna obowiązywać cena na półce, pani na to
      przepraszająco:"ja panią rozumiem", a ja... Nic, odpuściłam i wkurzałam się na
      siebie jeszcze z tydzień. Później w tym samym sklepie jeszcze kilka rzy był
      taka skucha (ostatnio chipsy - 1,50 różnicy!) ale już się nie daję robić w
      konia... A gdyby chodziło o 20 czy więcej? Niedopuszczalne! Jak się ma bałagan
      w komputerze to nie klient ma ponosić konsekwencje, na pewno nie!
    • joanah2o Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 17:27
      A gdzie jest przepis mówiący, ze sprzedawca musi sprzedać produkt w cenie z
      metki? Znalazłam przepisy nt umieszczania cen i ich widocznosci, ale o tym nie.
      Joanna
      • aleksandrynka Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 22:35
        według mnie to wynika z tego:

        Zgodnie z interpretacją Ministerstwa Finansów system czytników rozmieszczonych
        w miejscu sprzedaży detalicznej towarów nieoznaczonych ceną powinien umożliwić
        konsumentom odczytanie ceny i nazwy handlowej towaru (lub zrozumiałym dla
        kupującego skrótem tej nazwy) na etapie oferowania towaru, a nie po dokonaniu
        zapłaty w kasie.

        czyli - znasz cenę przed zapłaceniem i na nią jesteś przygotowany, w kasie nie
        mogą cię zakoczyć inną...
        • modrooczka Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 23:31
          Ja to Was podziwiam ze umiecie sie klocic. Ja zawsze sobie cos burcze pod
          nosem, nie dosc ze wychodze na chamidlo to jeszcze mnie oszukuja sad Dzis pani
          w sklepie nabila dwa jogurty, w domu znalazlam w siatce jeden (jak jestem z
          corka to najczesciej nie patrze, biore zapakowana siatke i wychodze, bo ona
          czeka przed sklepikiem). No i co, mam isc i powiedziec, oszukala mnie pani?!
          Moglam ten jogurt zjesc trzy razy przez ten czas i co udowodnie? W
          supermarketach mimo wszystko latwiej.
    • ma.dzia Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 17:37
      A w Tesco przy kasach jest napisane "za nasza pomylke placimy podwojnie" co
      oznacza,ze jesli na skarpetach jest cena 2zl a powinno byc 2,20 to idziesz do
      BOK i dostajesz 4,40! Dlatego bardzo sie pilnuja i pomylek raczej nie ma.
      • anet22 Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 28.06.05, 16:21
        ma.dzia napisała:

        > A w Tesco przy kasach jest napisane "za nasza pomylke placimy podwojnie" co
        > oznacza,ze jesli na skarpetach jest cena 2zl a powinno byc 2,20 to idziesz do
        > BOK i dostajesz 4,40! Dlatego bardzo sie pilnuja i pomylek raczej nie ma.

        nie zgodzę się...
        Jeśli na skarpetkach jest cena 2 zł, a w kasie nabijaja za nie 2,20 - to
        idziesz do BOK i dostajesz... 40 groszy. Czyli dwa razy różnicę w cenie.
        więc nawet nie opłaca się iść... I na to liczą.
        A pomyłki zdarzają się - i to czesto!


    • koala500 Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 27.06.05, 18:35
      A ja z trochę innej beczki.Kilka dni temu byłam w Tesco z zamiarem zakupu
      pampersów. W gazetce reklamowej była promocja-2 paczki jumbo plus paczka
      wilgotnych chusteczek kosztowały 97,99 zł. Skuszona cena pojechałam do Tesco,
      szukam , a tu nie ma pieluch w rozmiarze którego poszukuję. Pani z działu
      kosmetycznego na moje pytanie o wspomniany rozmiar odesłała mnie do biura
      obsługi klienta, a tam poinformowano mnie-po rozmowie telef. z kierownikiem
      działu- że potrzebnego mi rozmiaru nie ma, bo producent nie dowiózł.
      Zaproponowano mi, żebym przyjechała za 2 dni, ja na to że nie mogę bo nie mam
      czasu, a poza tym te pieluchy potrzebuję już bo w domu mam już tylko kilka
      sztuk. W efekcie kupiłam paczkę pieluch po sporo wyższej cenie niż ta gazetkowa.
      Dlaczego umieszczając dany towar sklep nie zabezpieczył, aby był dostępny we
      wszystkich rozmiarach?
    • wegatka Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 28.06.05, 00:44
      Ja na takie sytuacje jestem bardzo wyczulona i mam taką zasadę, że jeśli cena
      przy kasie jest wyższa niż na regale nawet o 10 groszy, to nie popuszczę. Nie
      chodzi oczywiście o te marne 10 groszy ale o to, że nie pozwolę się oszukiwać.

      Kiedyś teściowa kupiła dla nas pościel w Realu, ale nie była pewna czy wybrała
      odpowiedni kolor, więc dała mi paragon żebym mogła sobie ewentualnie wymienić.
      Na paragonie była cena 115 zł, a na regale 89 zł - malutka różnica. Jak to
      zauważyłam, od razu poszłam do BOK, a tam kobieta próbowała mi njpierw wmówić,
      ze to jest cena od innego artykułu, ale nie dałam sobie wcisnąć kitu bo
      wcześniej porównałam kody. Więc później usłyszałąm, że to wina pracownika bo
      cena się zmieniła dwa dni temu, a on zapomniał zmienić cenę na regale.
      Powiedziałam, że to juz nie mój problem i życzę sobie zwrotu pieniędzy, więc
      panie wezwały jakiegoś kierownika, który bez szemrania pieniądze mi wypłacił.

      Podobne sytuacje zdarzały mi się też kilka razy w osiedlowym sklepie, oczywiście
      różnice między cenami były mniejsze, i nigdy nie zapłaciłam więcej, niż było na
      metce. Taki ze mnie upierdliwiec smile
      • utalia Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 28.06.05, 12:52
        Tak tak, najgorsze w tym wszystkim jest to, ze jestesmy w mniejszosci.
        Wiekszosc ludzi woli dla "swietego spokoju" odpuscic twierdzac, ze za takie
        grosze nie warto sie denerwowac.... Ale jak pisze Wegetka, to nie o grosze
        chodzi ale o zasade. Dlaczego ja mam byc poszkodowana ze czyjes
        niedopatrzenie. No i czuje ze jestem traktowana jak WARIATKA, ktora pewnie nie
        ma co robic albo ma problemy w domu (pracy itp. ) i robi awantury w sklepie.
        Bo nawet jak mowi sie spokojnym glosem to jest to poczytywane za awanture.
        Utallia
        • mruwa9 Re: Kupowanie niekoniecznie relaksem jest 28.06.05, 18:00
          ...dlatego niemal wszystkie towary sprawdzam w sklepie pod skanerem, a w
          przypadku watpliwosci- podaje jako pierwsze w kasie do sprawdzenia ceny,
          ewentualnie rezygnuje. W ramach oszczednosci mojego i cudzego (osob stojacych
          za mna w kolejce) czasu oraz nerwow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka