Dodaj do ulubionych

Wczoraj było mi tak strasznie...

08.07.05, 11:29
Londyn, moje miasto - dla mnie najpiękniejsze, najdroższe na świecie, pełne
wspomnień, wiecie tych najbliższych, z najwczesniejszej młodości - zostało w
tak upokarzający sposób okaleczone... Moja jedyna siostra, najlepsi
przyjaciele zostali odgrodzeni ode mnie murem strachu... W obliczu tego co
się stało zmalały wszystkie błahostki dnia codziennego - chciałabym tam
znaleźć się jak najszybciej, nie wiem, najbardziej dla siebie, chyba, bo
wydaje mi się, że tylko osobista obecność uspokoi mnie, podotykam i będę
wiedzieć, że Tam nic się nie zmieniło... Lubię wasz kraj, mieszkam tu
dziesiaty rok, z kilkoma przerwami, ale go nie oswoiłam, co gorsza - wydaje
mi się, że nigdy nie oswoję. Próbowałam, bo tu mieszka mężczyzna mego życia -
mąż mój, a zawsze, gdy na niego patrzę, wiem, że podjęłam dobrą decyzję, ale
nic nie mogę poradzić na to, ze źle mi tutaj... Nie rozumiem ludzi, każdego
dnia towarzyszy mi dziwny lęk, o wszystko - o córeczkę, o przyszłość, o to,
że większość ludzi, których kocham mieszka, gdzieś daleko... a tych, których
spotykam na co dzień interesuje jedynie "ewentualna praca dla syna na
wakacje"... Mówię waszym językiem, a słowa są mi obce - jestem obca, czuję
się obca... Ilekroć wsiadam w Pyrzowicach do samolotu towarzyszy mi ciepłe
uczucie - wiem, że lecę do domu... Wróciłabym, nawet w tej minucie, tak z
punktu, jak tu siedzę, ale wiem, że zaprzepaściłabym w ten sposób zycie
mojego męża, jego dorobek zawodowy, firmę etc., po jakims czasie miałby do
mnie pewnie żal... Tak mi źle, tak smutno...
Obserwuj wątek
    • r.kruger Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 11:34
      Kazdy czlowiek na obczyznie czuje sie "oderwany",a taka tragedia jak wczorajsza
      napewno wzmaga uczucie strachu i osamotnienia.My wczorajszy dzien odczuwamy
      napewno nieco inaczej...ale tutaj tez masz juz kawalek siebie,swojego swiata.
      Jak moja siostra przyjezdza do Polski tez towarzysza jej cieple uczucia,zaczyna
      sie czuc na swoim miejscu...
      pozdrawiam cieplo+
    • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 11:37
      hej, wiem że ciężko żyć na emigracji, zwłaszcza jeśli decyzja była na
      zasadzie 'jadę za ukochanym mężczyzną'. Każdy przeżywa chwile zwątpienia i
      bardzo się tęskni.
      Jeśli tak bardzo Ci źle w Polsce - i nie jest to okazjonalne uczucie, tylko
      takie, które odczuwasz codziennie - to porozmawiaj z mężem. Może jednak dałoby
      się coś zrobić? Małżeństo to sztuka kompromisów, nie tylko poświęceń.
      Powiem Ci, że ja bardzo tęsknię za Polską, i z kolei lecąc do pyrzowic (rodzina
      mieszka w Gliwicach) cieszę się jak małe dziecko. Ale po tygodniu, dwóch
      tęsknię za Anglią, męzem i wiem że Polska to już nie jest mój dom.
      Nie wiem jak często jeździsz do Anglii i na jak długo, ale może spróbuj raz
      przyjechac na dłużej i zobaczysz gdzie się lepiej czujesz?
      Trzymaj się, jak chcesz pogadać, to pisz na priv lub gg 2521332.
      • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 11:41
        a, i jak chcesz to wejdź sobie może na te fora?
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16726
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29377
      • vesnavenlo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 12:09
        Dzięki serdeczne! Pewnie masz rację, tyle, ze kiedy jestem u rodziny,
        niezależnie od długości pobytu, tęsknie jedynie za mężem, kiedy myślę o naszym
        domu, lubię go - bo jest nasz. Ale mieszkać tu nie lubię - i nie chodzi mi o
        jakieś trudy codzienności, przed którymi Polacy, w większości, stąd uciekają,
        bo gdzie ich nie ma... Tyle tutaj ludzie odrzucają jakąkolwiek formę
        odmienności, a ja mam wrażenie, że z urodzenia jestem zbyt sztywna,
        zdystansowana jak na tutejsze warunki... Lubię dystans, nie znoszę "plot na
        skwerku", uwielbiam się smiać, tyle, że mam inne poczucie humoru, a to
        niewybaczalne chyba, bo jak dotąd jedynymi przyjaciółmi jakich tutaj mam to
        faceci. A każdy potrzebuje sobie tak po babsku porozmawiać... Na prawdę nie
        byłam jeszcze w bardziej nietolerancyjnym kraju niż Polska, przy całej
        sympatii... Mąz kocha mnie bardzo, czuję to na każdym kroku, potrafi przyjąć
        kompromis, tyle, że nie wyobrazasz sobie jak wiele musiałby zaprzepaścić...
        Tyle lat pracy na sukces, doświadczenie etc. - nie jestesmy już tacy młodzi jak
        onegdaj... Nie wiem czy mogę wymagać od niego aż tyle, bo są przecież jakies
        nieprzekraczalne granice tego o co możemy prosić. Nic, na co dzień jest
        normalnie, bez jakiś dramatów czy deprechy, tyle, że wczorajszy dzien rozłozył
        mnie na łopatki. A - może to subiektywne, ale nie moge się oprzec - łatwiej
        oswoić moją ojczyznę na stałe, niż odwrotnie... Choć może sie myle, ja tak to
        widzę...
        • kingaolsz Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 12:21
          Czytajac Twoja wypowiedz, czytalam swoje mysli... tyle, ze ja wyjechalam z
          Polski do Londynu ( tez do meza). Tez chce wrocic i zrobilabym to bez
          zastanowienia, gdybym miala wybor, ale nie potrafie zazadac tego od meza, ktory
          ma w Londynie duzo lepsze mozliwosci zawodowe.
          Moja sytuacja jest o tyle inna, ze moj maz tez jest Polakiem i mam nadzieje, ze
          kiedys jednak nadejdzie dzien kiedy pozegnam Londyn i Anglie na zawsze....

          Pozdr
          Kinga
        • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 14:11
          a gdzie mieszkasz? nie masz żadnych przyjaciół?
          widzisz a mnie tutaj w UK się trudno zaprzyjaźnić z kimkolwiek, wydaje mi się
          ze Anglicy nie zawierają głębszych znajomości i brakuje mi przyjaciółek od
          serca i jakoś tak łatwiej mi się komunikować z Polakami...dziwne to jest.
          Polska jest nietolerancyjnym krajem, to prawda, ale to trochę wychodzi z
          przeszłości naszego kraju.
          Może znajdź jakieś kontakty z Brytyjczykami w Polsce:
          Podam Ci jeszcze link do 'cudzoziemcy w Polsce'
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26243
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=28377 a to o związkach mieszanych
          www.discuss.ws/forum/viewtopic.php?t=113&mforum=mumsandtotschat - to
          jest link do Mums and Tots w warszawie, ale tutaj się ogłaszał ktoś szukający
          znajomych w okolicach Gliwic, Krakowa lub Katowic
          "The International Women's Group unites expat women in Warsaw through cultural,
          educational and recreational activities. Call 630-7221 Wed. or Fri. 10:00-12:30
          for info"
          nie przejmuj się, Anglia jest jest tak od Polski daleko...bedzie dobrze. Warto
          byłoby porozmawiać o Twoich uczuciach z mężem.
    • pade Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 12:42
      Przyszło mi do głowy, że skoro nie wyprowadzicie się z Polski ze względu na
      pracę męża, to może powinnaś zacząć oswajać się z Polską? No bo skoro będziesz
      tu mieszkać jeszcze dłuugo, to jak zamierzasz zyć? Ciągle tęskniąc? Może
      poszukaj kogoś wśród znajomych, kto najbardziej odpowiada Ci poczuciem humoru,
      sposobem patrzenia na świat. Wśród Polaków też są ludzie, którzy interesują się
      czymś więcej poza zdobywaniem dóbr materialnych, albo kolekcjonowaniem plotek.
      Czas chyba pogodzić się z miejscem zamieszkania, po części się do niego
      dostosować, po trosze go zmienić.
      • vesnavenlo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 16:22
        Kiedy ja próbuję, na prawdę. Mam wrażenie, że w ciągu minionych lat zrobiłam
        wszystko co można by pokochac to miejsce jak własne... To szmat czasu - 9 lat
        i dwa miesiące ( z dwoma latami przerwy na kontrakt męza w Niemczech). I to nie
        to żebym uważała, że ludzie w Polsce nie są sympatyczni, bo są, bardzo, tyle,
        że są tak zupełnie inni mentalnie, że bariera tworzy się sama. Podam
        najprostszy przykład: odwiedziny jakiejś nowopoznanej sąsiadki. Tutaj
        niezapowiedzianą wizytę można zaliczyć do rzeczy miłych, świadczących o
        sympatii, natomiast we mnie - choć świadoma jestem zupełnie dobrych intencji -
        takie zachowanie wywołuje reakcję obronną, bo wychowana jestem w przekonaniu,
        że pukanie do kogoś bez uprzedzenia jest taktowne tylko wówczas, gdy nie ma
        innego wyjścia i ma się na swoją obrone racjonalne argumenty. Inaczej to
        wtargnięcie w czyjąś prywatność, coś co we mnie np. budzi reakcje obronną
        wręcz... A wyobraź sobie reakcję sąsiadki kiedy powiedziałabym jej wprost, że
        zanim mnie odwiedzi proszę o telefon lub inny kontakt. To jest banalna,
        przykładowa historia, a wierz mi jest ich mnóstwo! Albo np. jazda po parku na
        rolkach z dzieckiem w wózku - dlaczego nie? Mam bezpieczny, stabilny, dobrze
        amortyzowany wózek trzykołowy, przeznaczony do tego typu sportów. Rolki -
        kocham, poza tym potrzebuję dużo ruchu. A szkoda, że nie widzisz min mam, kiedy
        je mijam, albo sąsiadek stojących "na skwerku" kiedy po codziennej wieczornej
        przejażdżce z psem podjeżdzam do domu... Święta zgroza i cisza jak makiem
        zasiał...
        • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 16:29
          wiesz, ajko Brytyjka, nie przejmowałabym się opinią innych i już. A
          niezapowiedziane wizyty to polska specjalnośćsmile
          dla 'przeciwwagi poczytaj to:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=24703571
          no ale niestety Polski nie zmienisz i ich mentalności więc niestety musisz się
          przyzwyczaić...
          • aszar.kari Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 17:03
            A gdziez Ci sie zgubil brytyjski "stiff upper lip"?
            smile
            Aszar
            • semijo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 17:28
              Rany...to my chyba żyjemy w różnych Polskachsmile A nie nakręcasz sie czasem
              negatywnie?
            • vesnavenlo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 17:40
              smile O to samo pyta czesto moja siostra, kiedy lubi drwic sobie z moich
              dywagacji na temat pięknego życia jakie wiodę w Polsce... A najśmieszniejsze
              jest to, że tutaj rzeczywiście ludzie widzą we mnie zarozumiałą,
              niekomunikatywną lecz kulturalną (wink) snobkę, a w moim domu mówią, ze jestem
              bardziej słowiańska niż mój mąż...
              • semijo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 18:11
                Vesnovenlo...ale czego Ci brakuje? Ludzi...czy wręcz odwrotnie wkurza Cię ich
                nachalność. Tęsknisz za Anglią, ale czy to nie jest coś w stylu "dobrze tam
                gdzie nas nie ma" W Angli nie koniecznie musiałabys być szczęśliwa. W Polsce
                też są fajni ludzie, tylko trzeba chcieć ich poznać, a nie robić pozę snobki.
                Polacy to nie tylko nachalne sąsiadki i zgorszone spojrzenia. A w jakim mieście
                mieszkasz? dużym czy małym, bo to zmnienia zasadniczo postać
                rzeczy...pozdrawiamsmile
                • vesnavenlo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 18:28
                  Teraz - w obliczu tego co sie stało wczoraj - mojej rodziny i przyjaciół.
                  A tutaj, brak mi przede wszystkim obecnej w Anglii uprzejmości, która
                  utożsamiana jest tutaj z nieszczeroscią, a we mnie budzi spokój, brak mi
                  pewnych form na których opiera się na cała struktura mojej osobowości, cóż,
                  może zachowawczej, ale mojej. Przeszkadzają okropnie - niezrozumiałe dla mnie
                  kompletnie wybuchy złości, otwarta złośliwość, zupełnie niezdrowe
                  zainteresowanie udzielane nie osobie, a szczególom jej zycia które można omówić
                  w "zaufanym" gronie. Ale się rozzrzędziłam wink)) Nie jest tak źle, tyle, że nie
                  ma zbyt wielu elementów wspólnych...
                  • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 18:57
                    wiesz co, przepraszam, ale stąpasz po cienkim lodzie. Dziwne rzeczy
                    krytykujesz - możesz bardzo nas Polaków tym urazić.
                    owszem otwarta złośliwość nie jest przyjemna, ale angielska ukryta jest nie
                    gorsza. A pisząc w ten sposób na forum właśnie zachowujesz się jak Ci,których
                    potępiasz.
                  • mharrison Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 19:25
                    Zastanawiam się czy te Twoje refleksje i smutki to reperkusja wczorajszych
                    wydarzeń. Swoiste przesilenie czy też efekt długotrwałych przemyśleń. Pytam,
                    gdyż mojego męża (dobrze zaaklimatyzowanego i nie ącego słuchać o powrocie do
                    UK) też wczoraj ruszyło.
                    Czy tę obcość wyczuwałaś od początku czy też nasiliła się z czasem?
                    Czy podobne odczucia towarzyszyły Ci w Niemczech czy to jedynie specyfika
                    i "przypadłość" Polski?
                    Czy przyjechałaś do Polski z pozytywnym nastawieniem "wtopienia się" w naszą
                    rzeczywistość?
                    Nie wiem czy pracujesz, czy masz przyjaciół (czy to polskich czy angielskich).
                    Nie wiem jak jest na Śląsku, ale w Warszawie jest sporo Brytyjczyków. Poznałaś
                    inne rodziny mieszane? One zazwyczaj "ciągną ku sobie". I nie rzadko trwale
                    zaprzyjaźniają. Jak wiadomo, podobne rozterki, tożsame doświadczenia zbliżają.


                    Wbrew pozorom jest sporo mam, które mają ciekawsze pomysły na spędzenie czasu z
                    dziecmi niż uprawianie podwórkowych intryg i maglowanie lokalnych plotek wokół
                    piaskownicy. Tylko te negatywne przykłady są bardziej widoczne. Ja też nie
                    przepadam za osobami, które zbyt szybko są się "zintegrować" i raczą mnie
                    szczegółami swego życia osobistego tudzież seksualnego (ostatnio nomen omen
                    londyńskich podbojów miłosnych). A ostatnia niezapowiedzianą wizytę złożono mi
                    w czasach licealnych. Mam wrażenie, że mowisz o innej PolscesmileA najbardziej
                    zdziwiło mnie, że poprosiłaś sąsiadkę o telefoniczne uprzedzanie wizyt. Nie
                    dlatego, ze uważam to za niestosowne, lecz ja właśnie odbieram większość
                    poznanych Anglików jako osoby nie wyrażające wprost swoich "życzeń".

                    Mam nadzieję, że nie odebrałaś moich pytań jako "zupełnie niezdrowe
                    zainteresowaniesmile". Nie musisz odpowiadać mi, odpowiedz sobie.

                    Pozdrawiam
                    • mharrison Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 19:28
                      A o tym, co mnie drażni w UK nie będę pisac, by nie narazić się na zarzut
                      polskich kompleksów.

                      PS. W długoterminowej perspektywie krytykowanie, zamiast wyjścia naprzeciw, czy
                      to w Polsce czy gdziekolwiek indziej na świecie, nie przysporzy nkomu raczej
                      przyjaciół.
                      • mharrison Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 19:33
                        Jagienka,
                        wątek o dziwactwach rewelacyjny.
                        Zwłaszcza możliwe sposoby umycie rąk.

                        1. Odkrecasz tylko kran z zimna wodą. Myjesz ręce lodowato zimną wodą.

                        2. Odkrecasz tylko kran z gorącą wodą. Myjesz ręce wrzątkiem.

                        3. Odkrecasz kran z gorącą wodą i kran z zimną wodą. Lewą rękę myjesz
                        wrzątkiem, prawą rękę myjesz lodowatą wodą.

                        4. Odkrecasz oba krany. Robisz z dloni miseczkę, najpierw zbierasz do niej
                        trochę wrzątku, potem trochę lodowatej wody, w miseczce z dloni temperatura się
                        w miare wyrówna. Niestety rozstawienie obu kranów na przeciwleglych końcach
                        zlewu nie sprzyja tej metodzie.

                        5. Zatykasz zlew korkiem (o ile takowy uda sie znaleźć w publicznej toalecie)
                        napuszczasz do zlewu wrzątku i wody lodowatej, mieszasz, myjesz w tym ręce.
                        Problem zaczyna się jednak gdy chcesz użyć mydla lub ręce są bardzo zabrudzone.
                        Aby ręce splukać operację musisz powtórzyć kilka razy. Stwierdzam, że jest to
                        metoda najczęściej stosowana przez Angoli.

                        Ja stosuję metodę 4, do mycia rąk dzieciom lekko ją modyfikuję. Komplikację
                        zaczynają się przy myciu pupy wraz z przyległościami, oh pardon "down there"smile
                        • jagienkaa Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 19:40
                          ja jeszcze robię tak (hardcore) że najpierw ozimniam ręce wodą zimną i wtedy
                          szok ciepłej wody jest taki mocnysmile
                    • aszar.kari Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:32
                      And why am I so suspicious? Aren't you?
                      Sorry, sorry - stupid me wink
                      Aszar
                      • jagienkaa Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:39
                        wiesz napisałabym więcej co myślę o v. - ale prawda jest że nie znam jej i
                        ostatnio nauczyłam się żeby nie wydawać sądów na forum nt czyjejś osoby.
                        Aczkolwiek coś mi tu pachnie szczurkiemwink))
                      • mharrison Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:39
                        I dunnosmile
                        It's my last day on the forum before going for holidays, so I am trying to
                        catch up in advance today.

                        just looking for threads with potential - this one has somesmile
                        • jagienkaa Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:41
                          a gdzie jedziecie? a może kiedyś tu zawitacie do uroczego Derbyshire?
                          a co do twoich przemyśleń, to jak zwykle się z Toba zgadzam mharrison.
                          • mharrison Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:53
                            Tym razem nad polskie morze.
                            W Anglii byliśmy w maju, ale następnym razem kto wie?
                            Możemy się spotkaćsmile Mój mąż szacuje na oko odległość na jakieś 60 mil, a
                            tymczasem zagania mnie do pakowania, więc do usłyszenia.
                            • jagienkaa Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 20:29
                              my byliśmy nad polskim morzem dwa razy - w Międzywodziu - raz nawet ze
                              znajomymi (Irlandczyk+Angielka) i świetnie się bawiliśmy, mężowi się bardzo
                              podobało (piwo za 4zł!). Uważam że polskie plaże są bardzo ładne tylko morze
                              zimno i nigdy nie wiadomo co z pogodą...
                              Ja mieszkam bardzo blisko M1 co np daje mi 1,5h do Płn Londynu. A do Warszawy
                              my też się wybieramy.
                              Musze kończyć bo u mnie z kolei kuzynka jest z wizytą (zawsze to dziwnie jak
                              ktoś polski do mnie przyjedzie tutaj!)
                              miłego odpoczynku
                      • mharrison Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 19:49
                        And why am I so suspicious?
                        Becasue you're Polish?smile
                        • aszar.kari Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 20:00
                          mharrison napisała:

                          > And why am I so suspicious?
                          > Becasue you're Polish?smile

                          Ha ha ha - wrong smile
                          I'm Armenian, but still suspicious wink
                          Have a great summer,
                          Aszar
                          • vesnavenlo Re: Jagienkaa, Mharrison? 08.07.05, 20:25
                            Jesteście po prostu rewelacyjne, super, hahaha... Proszę się nie krępować, bo
                            SZALENIE jestem ciekawa, co podejrzewa międzynarodowe trio, rzeczywiście fajnie
                            się poczułam, to tez moj ostatni przed wakacjami dzień na forum, więc i wam
                            zycze miłego lata. Nie rozumiem tylko jednego określenia: "pachnie szczurkiem" -
                            co to znaczy, hahaha. A sprokować się mnie zwyczajnie nie da - jeśli ktos to
                            potrafi, to tylko mój mąż, chyba skądś to znacie, miłe panie. Nie mam zamiaru
                            pisac po angelsku na polskim forum. I kropka. Chciałam lepiej was lepiej poznac
                            i poznałam, hahaha.
                            Pozdrawiam i też życze udanych wakacji, no i zdążenia z wszystkimi
                            przygotowaniami!
                            • jagienkaa Re: Jagienkaa, Mharrison? 09.07.05, 01:16
                              odpisałam na Twój email
                              pachnie szczurkiem=smell a rat
                              nikt Cię tu nie chciał sprowokować, to raczej Ty zrobiłaś narzekając na Polskę
                              i Polaków, to przeciez naturalna reakcja.
                              Jeśli naprawdę chcesz nas poznać, napisz na privsmile
                              Zyczę miłego uroplu, odpoczynku i dystansu
                    • vesnavenlo Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 20:00
                      No oczywiście, że nie powiedziałam tego wprost smile)) Wolałabym raczej
                      zaproponować jej zamieszkanie u siebie na stałe...wink Miałam na to tylko
                      ogromną ochotę.
                      Mieszkam w Kazimierzu G. - pomiędzy Sosnowcem a Dąbrową G. To rzeczywiście
                      maleńka osada, w której trudno pozostać anonimowym, ale za to zacisznie, jest
                      niezły, duży park z mini zoo i tylko 10 min. trasą do Katowic, gdzie pracujemy.

                      A te przemyślenia to rzeczywiście efekt wczorajszych wydarzeń, bo kiedy widzisz
                      na każdym kroku kadry z najbliższego, najlepiej oswojonego ci miejsca na ziemi,
                      masz tam bliskich a nie możesz do nich się dodzwonić (do wczoraj wieczorem,
                      uff).
                      Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, może za duzo we mnie jadu, a - tu
                      rzeczywiście nie jest tak źle. Mamy fajnych znajomych, paru zaufanych
                      przyjaciół, a, ze nie w mojej miejscowości, to też nie dokucza mi tak znowu.
                      Zyje mi się dośc spokojnie i wygodnie, mam śliczną, zdrową córeczkę i
                      przystojnego, przedsiębiorczego męża.
                      Wczoraj dopadł mnie strach, dziś smutek - stąd posty, bo przecież rzadko tutaj
                      sie oddzywam, choć często czytam różne wątki i wiem, ze i tutaj pełno jest
                      mądrych, wrazliwych ludzi.
                      Więc jeśli kogos obraziłam, wybaczcie, a spróbujcie wyobrazić sobie, że wczoraj
                      takie zdarzenia miałyby miejsce w waszym mieście, a wy byłybyście baaardzo
                      daleko...
                      Dziękuje za wszystkie posty, zwłaszcza pani o nicku Jagienkaa, za wątek o tym
                      czego nie lubicie w Anglii.

                      Szczerze się usmiałam smile))))

                      Pozdrawiam!
        • cytrynka3 Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 23:50
          Polacy są nietolerancyjni, niestety...Nie wiem, czy potrafiłabym teraz czuć się
          szczęśliwa w Polsce (mimo tęsknoty), bo tu gdzie mieszkam (USA) nikt nie wtrąca
          się w moje sprawy.
    • cytrynka3 Re: Wczoraj było mi tak strasznie... 08.07.05, 23:46
      Smutne Twoje słowa, bo i w sercu smutek. Przytulam Cię i zapalam wirtualną
      świeczkę za tych co zginęli [^].
      P.S. Ja też na obczyźnie, wiem, jak tęsknisz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka