Wczoraj odwiedziła mnie bratowa, a właściwie swoich synków, którzy na kilka
dni się u mnie zadomowili. Był wieczór więc stwierdziła, że ich wykąpie.
Wzięła również mojego synka. Po chwili wychodzi z łazienki i słyszę : Damian
ma stulejkę ( znikomą ), wyraźne zmiany krzywicze klatki piersiowej i w
stawach kolanowych. Zamurowało mnie. Bratowa jest lekarzem, ordynatorem
oddziału szpitalnego nie mam więc podstaw, by nie wierzyć.
Dlaczego jednak nie usłyszałam nawet jednego słowa na ten temat od swojego
pediatry ?? Na wizyty chodzę w miarę regularnie, synek jest zazwyczaj
rozbierany i pani doktor ma okazję, by ewentualne zmiany wyłapać.
Wczoraj, gdy bratowa mi pokazała wszystkie nieprawidłowości, to faktycznie
widzę różnice między prawidłową budową klatki piersiowej, kolan, a tym jak ma
synek.
Nie są to wielkie anomalie, ale są i są widoczne. Zastanawiam się, czy
powinnam coś powiedzieć pediatrze, czy lepiej być cicho.
Zaraz pobiegnę do apteki po D3

Pozdrawiam - Małgosia