Dodaj do ulubionych

Wydatki na przyjemnosci

25.07.05, 14:54
Ciekawi mnie czy wydajecie bezkarnie pieniadze z domowego budzetu na swoje
przyjemnosci , czy maz daje Wam 100% przyzwolenia na wydawanie jego ciezko
zarobionych pieniedzy na fryzjera, kosmetyki, extra ciuchy czy luksusową
bielizne i inne babskie fanaberie? Konsultujecie z facetami swoje wydatki czy
czasem zdarza sie ze mają pretensje ?
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:02
      luksusowej bielizny nie kupuje bo nie mam po co...

      ciuchy fajne lubie ale od faceta nie biore - chyba by mnie zjadl - czsami mi coś
      wpadnie od taty, chociaz z tym coraz ciężej... ale najczęsciej sprzedaje cos na
      allegro a potem kupuje nowe rzeczy... kiedy co miesiąc jeździłam na zakupy ,
      teraz odbywa sie to duuuuuuuuuuużo rzadziej... a za chwile ukruci sie do
      totalnego minimum...
      zarabia tylko mój facet więc nie ma tak zebym sobie mogła brac kase i wydawac na
      siebie... gdybym sobie sama wypłaciła kase to by mi chyba oczy wydrapał... wiąze
      sie to z tym ze mamy mało aksy , bo gdyby było jej duzo to podejrzewam ze by mi
      nie skąpił...
    • kawusia76 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:03
      jak to jego pieniądze????? mąz ma mi dać pozwolenie na pojsćie do fryzjera?????
      i jakie fanaberie-bielizna i kosmetyki to fanaberie? pracuję,zarabiam,maz
      zarabia duzo więcej,wspólne pieniądze sa na
      dom,dziecko,samochody,rachunki,zakupy itp.gdyby miał kontrolowac moje wydatki
      zginałby marnie.ja nie kontroluję jego wydatków prywatnych, on moich,zakupy
      ciuchowe robimy razem,nie ma znaczenia kto wyjmie kartę.kazdy ma prawo do
      zycia. oczywiscie konsultujemy wieksze wydatki ale pytanie o zgodę na kupienie
      spodni czy perfum to chore.
      • sowa_hu_hu Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:06
        moze by była inna sytuacja gdyby tylko mąz zarabiał...
        ja nie pracuje i byłoby mi głupio wyciagac kase od mojego faceta... co innego
        gdyby tej kasy było dużo...
        chociaz fakt - ze czasem on juz tak zrzędzi ze sie wytrzymac nie da smile

        ale co tam - ja wykombinowałam tak ze fryzure nowa mam , spodnie nowe mam i dwie
        bluzki smile i jego pensja na tym nie ucierpiała smile
      • nadja11 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:18
        Kawusia spokojnie...dla Ciebie mikrodermabrazja w gabinecie jest normą w
        pielegnacji cery dla kogos tonik moze byc fanaberią bo wydaje sie zbednym
        kosmetykiem ,wszystko zalezy od tego jak duzy wkład i czy wogole jakis mamy w
        domowy budzet no i tez oczywiscie od typu faceta z jakim jestesmy, jesli
        pracujesz oboje macie niezłe dochody oczywistym jest ze kase wydajecie lekką
        reką nikt nikogo nie kontroluje nie podlicza, inaczej sprawa wygląda gdy te
        dochody są mniejsze albo o zgrozo kobieta jest na łasce meza on utrzymuje z
        marnej pensji całą rodzine.Pozatym kawusiu dla Ciebie mikrodermabrazja w
        gabinecie moze byc normą w pielegnacji cery dla kogos tonik moze byc fanaberią
        bo wydaje sie zbednym kosmetykiem , nie oburzaj sie zatem...
        • kawusia76 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:21
          nadja,ja sie oburzyłam tak bardzo na stwierdzenie ,,jego cięzko zarobione
          pieniądze"smile))
          • aleksandrynka Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 18:09
            pewnie chodziło o taką sytuację, kiedy to tylko mąż zarabia...
            • iwoniaw Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 12:27
              No i co w związku z tym, że tylko mąż zarabia? Nadal to są ICH pieniądze, a nie
              jego (no, chyba że mają rozdzielność majątkową). Przerażające, że ktoś tak to
              potrafi postrzegać. Każde małżeństwo ma własne zasady organizowania sobie życia.
              I jeżeli umówili się, że z jednej pensji żyją, a 2.osoba w czasie pracy
              zarobkowej małżonka wychowuje ICH WSPÓLNE dzieci, dba o ICH dom, umożliwia
              wspomnianemu małżonkowi nie martwienie się o to, czy rachunki popłacone, obiad
              ugotowany, ubrania poprane etc., to niby dlaczeego dochód, jaki mają, nie miałby
              być wspólny? Oczywiście, każdy jakieś ograniczenia finansowe ma (dla jednych
              będzie to parę złotych, dla innych parę tysięcy) i należy wspólnie ustalić, co
              kupujemy na co dzień, co od święta, a czego budżet nie wytrzyma. Ale pytać męża,
              czy POZWALA kupić książkę, perfumy, bluzkę, karnet na basen, czekoladę (czy co
              tam za przyjemności macie)?! O matko!
    • kaja2071 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:04
      ja mam to szczescie ze moj M nie ma zadnych pretensji o wydawane przezemnie pieniadze. Chociaz z drugiej strony fakt jest taki, ze niewiele wydaje na siebie od kiedy synus pojawil sie na swiecie. Kupuje tylko to co najpotrzebniejsze, reszte wole wydac na super ciuszki albo zabawki dla malegosmile) Chociaz nie powiem-moje wlosy juz same wolaja OBETNIJ NAS smile))
    • czajkax2 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:05
      Nigdy nie ma pretensji. Mąż wyznaje zasadę ze jak rachunki poopłacane,jeść co
      jest itp i jeszcze JEST nadwyzka to mogę z nią robic co chcesmile Inna sprawa ze
      te nadwyżki rzaaaadko się zdarzają,oj rzadko
    • 18lipcowa Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:10
      nadja11 napisała:

      > Ciekawi mnie czy wydajecie bezkarnie pieniadze z domowego budzetu na swoje
      > przyjemnosci , czy maz daje Wam 100% przyzwolenia na wydawanie jego ciezko
      > zarobionych pieniedzy na fryzjera, kosmetyki, extra ciuchy czy luksusową
      > bielizne i inne babskie fanaberie? Konsultujecie z facetami swoje wydatki czy
      > czasem zdarza sie ze mają pretensje ?


      Muszę mieć co miesiąc kasę na swoje przyjemności i z nikim tego nie omawiam,
      nie pytam , nie proszę o pozwolenie. Uważam że nie muszę pytać o szampon,
      podpaski, bieliznę czy książkę. Zakup pralki czy TV bym skonsultowała.
      • lyla1 Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 10:09
        Dziewczyno przecież ty znowu teoretyzujesz!!!
        Nie masz ani męża, ani dziecka, ani, co by powiedzieć własnego mieszkania!!!
    • natiz Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:12
      Ciężko zarobione pieniądze męża? Ja też ciężko zarabiam. Mąż chce mnie mieć
      ładną i zadbaną, więc kupuję sobie ekstra bieliznę, chodze do fryzjera (mąż
      zresztą też). Wychodzimy również wspólnie do restauracji. Ale i tak gros
      naszych funduszy pienięznych pochłaniają zachcianki dzieci...
    • anias29 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:26
      Na swoje potrzeby wydaję wg własnego uznania.
    • cruella Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:47
      Bezkarnie wydaję jego ciężko zarobione pieniądze na fryzjera, kosmetyki, nie
      mówiąc już o luksusowej bieliźniesmile)))))(choć do końca nie wiem, jaka to jest).
      Mam 100% przyzwoleniasmile)))

      Co z tego wynika?
      • izzunia Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:48
        ze ma szczesliwsza zonesmile
        moj zreszta ma to samosmile
        • cruella Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:51
          Nie powiem, żebym płakałasmile))))))


          A poważnie mówiąc, tak bezkarnie to znowu nie wydaję. Owszem, nigdy nie pyta, co
          i za ile kupuję ale to ja trzymam rękę na pulsie i kontroluję wydatki. Czasem
          tylko pyta, czy w tym miesiącu coś odłożymy, czy też nie.

          Jeśli mówimy o trwonieniu, to mój mąż ma lekką rękę do wydawaniasmile))zwłaszcza na
          drogie zabawkismile))
          Im więcej zarabia, tym więcej wydaje (na mnie i dzieci też).
          • palka_zapalka Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 00:34
            mam koleżanke która nie pracuje, ale mąż zarabie rewelacyjnie w innym mieście
            spotykaja sie w weekend winka od pon- do piątku ona lata po sklepiach, a potem mąż
            tylko łapie gorącą kartę i blokuje wypłatywink jest mistrzynia w błyskawicznym
            wydawaniu kasywink
            Sądze, ze wszystko zleży od budzetu i rozrzutności jeśli mój mąż wydawałby
            kazego dnia kasę na pierdoły to bym sie zastanowiła czy jest ok czy nie, ale
            zdrowo podchodzimy do pieniędzy wink
            Kiedy mamy przypiąć pasa to to robimy
    • aada100 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 15:55
      U mnie jest tak - budujemy dom, a właściwie go kończymy i staram się nie
      wydawać na przyjemności (kosmetyczka, jeśli fryzjer to bez mycia i układania
      itd). Ale jak ostatnio zobaczyłam dżinsy i spódnicę dżinsową (marzyłam o taki
      fasonie chyba całe życie a nigdzie nie mogłam znależć) pierwszy raz w życiu
      doświadczyłam strasznego uczucia ŻĄDZY POSIADANIA. Zadzwoniłam do męża czy mogę
      kupić (kurczę, prawie 200 zł). Usłyszałam - "Kochanie, kupisz nie będziemy mieć
      szafki w łazience - Twój wybór". Hm, no cóż szafka musi poczekać a ja naprawdę
      super w tych ciuszkach wyglądam.Pozdrówka
      • anna-pia Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 02:19
        tak!! własnie taK!!!!!
    • nadja11 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 16:08
      Jako ze załozyłam wątek nie wypada sie nie wypowiedziecwink
      Oboje z mezem mamy dochody jednak moj wkład w domowy budzet w porownaniu z
      zarobkami meza nie jest duzy ,zasiłek wychowawczy + zasiłek pielegnacyjny(
      chorowałam na nowotwór)Kasą zarzadzam ja ,mąz oddaje mi całosc swoich
      dochodów , pensje + kazdy dodatkowy grosz jaki mu wpadnie.Nie wtrąca sie nie
      kontroluje mnie jednak czasami podczas moich zakupow cierpnie bo wie ze lubie
      dobre jakosciowo wiec czesto drogie rzeczy a on np marzy o wypasionym laptopie
      ktorego zakup jest bardzo odległy i zazwyczaj te wszytkie moje urodowe wydatki
      przelicza na elektroniczne zabawki ktore chciałby miec a nie moze bo jestem ja
      i moje potrzeby ktore wygrywaja gdyz ma do mnie słabosc.
    • g0sik Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 16:19
      Ja również pracuję nie wiem tylko czyje pieniądze wydaję (może i męża bo on
      znacznie więcej zarabia) bo kasa jest wspólna. Co prawda mąż ma swoje konto (do
      którego mam kartę) i jak na razie nie zdarzyło się żeby zapytał na co
      wypłaciłam 300 czy 500 zł. Drobnych wydatków typu ubrania, perfumy czy
      kosmetyki nie konsultuję, jeśli mam potrzebę to po prostu kupuję i
      ewentualnie "chwalę się" po przyjściu do domu. Konsultujemy tylko większe
      wydatki typu meble, pralka czy lodówka oraz ewentualnie jakieś wynalazki do
      komputera. Zresztą i tak największą frajdę sprawia mi kupowanie ciuchów dla
      Oli. Mój mąż protestuje jedynie wtedy gdy musi ze mną chodzić po sklepach czego
      nie znosi.
    • lajlah Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:29
      Ja nie pracuję, ale szczerze mówiąc nie mam żadnych skrupułow przy wydawaniu
      cięzko,w pocie czoła zarobionychpieniędzy mojego męża winkNp. dziś, byłam u
      ginekologa, a przy okazji kupiłam se fajne klapki. Poza tym do cholery,
      prowadzę dom, a to ciężki kawałek chleba. Hołduję zasadzie "chcesz mieć
      paniąto zap.......j na niąwink". Moze i jestem pasożytem, ale niech to diabli jak
      to cholernie fajniewink.
      • nadja11 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:38
        Lajlah jak podejrzewam pracujesz na cały etat w domu i przy dziecku a to praca
        cięzka i 24 godzinna.Jak mozesz wiec nazywac sie pasozytem?No chyba ze całymi
        dniami piłujesz paznokcie jak twój mis zap......ala i wydajesz jego ciezko
        zarobione pieniązki na wstązki ;-D
      • czajkax2 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:40
        Ty wiesz Lajlah ze ja tez siebie nazywam pasożytemsmile) tez pasozytuje na swoim
        mężu. ktos musi zarabiac zeby pasozytowac mógł ktossmile.
        • lajlah Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:44
          o to,to... kochane dziewczynki. Pasożytem nazwałam się ze szczątkowego poczucia
          przyzwoitości które mi jeszcze pozostałowink
      • sm30 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 22:10
        Nie jesteś pasożytem !!! Pracujesz w domu. Dlaczego gdy nania zajmuje się
        dzieckiem 8 godzin to pracuje a gdy my to robimy 24 h na dobę + pranie zakupy
        gotowanie sprzątanie itd to niepracujemy ? Skoro to nie praca tylko dlatego, że
        to nasz dom, nasze dziecko i mąż to ja wybieram siedzenie w domu i nic
        nierobienie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Niech mąż po przyjściu z
        pracy "nic nie robi" czyli sprząta, gotuje, zmywa pierze...
    • bubenka Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:30
      Kiedyś mieliśmy wspólne konto i po każdym zakupie chwaliłam się, zwykle pytając
      jak wyglądam. Zamiast zadowalającej odpowiedzi słyszałam - to teraz skoro
      kupiłaś sobie nową bluzkę/buty/coś powinnaś wynieść z domu starą
      bluzkę/buty/coś... I szybko przechodziła mi radość. I skutecznie. Zaznaczę, że
      zakupów dla siebie nie robię często.
      Teraz mamy oddzielne konta, a on nową rzecz widzi, jak np. gdzieś wychodzimy. I
      mam przynajmniej spokój.
    • ania.silenter Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 17:59
      moje "przyjemności" to: kable, rury, drewno na więźbę dachową, przewody yky,
      folie paroizolacyjne, kotwy, wełna mineralna, płyty gipsowo-kartonowe, panele
      itp. Budujemy dom. Na nic innego - prócz rat kredytowych i jedzenia - nie
      wydajemy pieniędzy.
      pozdrawiam
    • koleandra Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 18:27
      Zero kontroli ze strony mojego męża. Oddaje całą kasę i rób sobie babo z nią co
      chcesz. Płace rachunki, kupuję jedzenie, ubieram dzieciaki, siebie, męża... a
      jak zostaje to i na kosmetyczkę, solarium czy też inne pierdoły. On nawet nie
      pyta, nie wie ile mamy kasy na koncie. Tylko mnie co drugi dzień o 10zł na
      fajki poprosi wink
      Więc gospodaruję kapitałem według tylko i wyłącznie własnego uznania.
      • utalia Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 19:05
        Dziewczyny jak slysze takie teksty "meza pieniadze" czy "ciezko zarobione
        pieniadze meza" to szlag mnie trafia i piana na ustach mi wyspeuje. Nie bedxde
        ukrywala, ze tak sie tym wkurzam. Poczytajcie sobie moze co to jest MALZENSTWO
        i czyje sa pieniadze w takim zwiazku bez wzgledu na to czy i kto i ile w nim
        zarabia. Wiec przestancie chrzanic takie glupoty, ze to sa jego pieniadze. Bo
        to sa wspolne pieniadze nawet jesli nie zaranbiacie ani zlotowki.
        Bo w takim razie jezeli odbiracie to inaczej to dlaczego jak ugotujecie obiad
        czy posprzatcie w domu (mamusie "niepracujace")albo zajmujecie sie jego
        dzieckiem to on Wam za to nie placi???? A moze tak jest? No to i tak macie kase!
        • anusia151 Re 25.07.05, 19:37
          nie zarabiamy oboje z mężem dużo,starcza nam na jedzenie,opłaty i troszke
          zostaje.musze kupic niezbędne rzeczy dla syna,dla nas też.a jeśli coś zostanie
          to kupuje nową bluzkę,czy kosmetyk.niestety rzadko to się zdarza.mój mąż nigdy
          nie wypomina mi że za dużo na coś wydałam,bo do wydawania kasy podchodze
          rozsądnie,jak mnie na coś stac to kupuję.
        • cruella Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 22:42
          Oj, pożartować nie możnasad
    • karina1974 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 20:59
      nadja11 napisała:

      > Ciekawi mnie czy wydajecie bezkarnie pieniadze z domowego budzetu na swoje
      > przyjemnosci , czy maz daje Wam 100% przyzwolenia na wydawanie jego ciezko
      > zarobionych pieniedzy na fryzjera, kosmetyki, extra ciuchy czy luksusową
      > bielizne i inne babskie fanaberie? Konsultujecie z facetami swoje wydatki czy
      > czasem zdarza sie ze mają pretensje ?
    • karina1974 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 21:00
      nadja11 napisała:

      > Ciekawi mnie czy wydajecie bezkarnie pieniadze z domowego budzetu na swoje
      > przyjemnosci , czy maz daje Wam 100% przyzwolenia na wydawanie jego ciezko
      > zarobionych pieniedzy na fryzjera, kosmetyki, extra ciuchy czy luksusową
      > bielizne i inne babskie fanaberie? Konsultujecie z facetami swoje wydatki czy
      > czasem zdarza sie ze mają pretensje ?

      Ja również zarabiam, jesteśmy małżeństwem i dlatego pieniądze są wspólne! Ja mu
      nie wypominam a on by tylko spróbował!!!
    • 76kitka Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 21:14

      nawet gdybym kupiła sobie futro z norek nic bym od męża nie usłyszała. Często sam mi coś kupi, perfumy, ciuch, krem, albo mówi, żebym sobie coś kupiła. Z tym akurat nie mam problemów. Ja też raczej nie sprawdzam na co mąz wydaje.
    • bazylea1 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 21:44
      dziwią mnie w ogóle takie pytania... odkąd z moim jeszcze-nie-mężem
      zamieszkaliśmy razem, kasę mamy wspólną. na poczatku ja zarabiałam a on nie,
      pozniej oboje zarabialismy z tym ze ja kilka razy więcej niż on. byłam też rok
      na wychowawczym gdzie zarabiał tylko on. i zawsze wydajemy kasę w granicach
      rozsądku wedle własnych decyzji a większe wydatki rozważamy wspólnie. nigdy mi
      nie przyszło do głowy że któres z nas jest pasożytem.
    • umasumak Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 22:33
      Mam kartę do konta męża, wybieram pieniądze według potrzeb i uznania. Mąż nigdy
      nie pyta dlaczego wziełam tyle czy tyle, nigdy też nie kwestionuje żadnego
      mojego wydatku. Np dzisiaj kupiłam sobie spodnie, pochwaliłam się, a mąż
      stwierdził, że fajnie, bo ostatnio coś mało sobie kupuje wink. Ma racje, w
      ostatnich miesiacach faktycznie mało kupowałam, bo uparłam się że wyremontujemy
      kuchnie przed świetami i oszczędzam gdzie tylko mogę. Pzdr
    • agatris Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 22:34
      mój mąż jak najbardziej, jset szczęśliwy jak sobie coś kupię czy "zaszaleję"
      tyle ze ostatnio to szaleństwo skupia sie na małym , jego potrzebach, oraz na
      nowo nabytym mieszkaniu(kredyty etc).
      poza tym jestem dośc rozwazna w wydawaniu kasy, u nas pieniądze sa wspólne,
      nigdy nie było jakiegos wydzielania, czy rozliczania, czy czegoś takiego
      pozdr
    • jagienkaa Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 22:53
      mój mąż zarabia, ja studiuję. Konto mamy wspólne, karty do niego mamy oboje.
      Rachunki płacimy stałym zleceniem a resztę (jedzenie, beznyna itp) kartą. Co
      miesiąc mąż mi przelewa pieniądze na moje osobiste konto (to dlatego, żebym
      miała kontrolę nad tym ile wydaję) i z tego kupuję 'swoje' rzeczy jak ciuchy,
      lunche, przyjemności.
      Nigdy mi mąż nie wypomniał że to 'jego' pieniądze czy że wydałam za dużo na
      coś. Swoją drogą, pomysł z budżetowaniem i drugim kontem to był mój.
    • sandra75 Re: Wydatki na przyjemnosci 25.07.05, 23:09
      Ja mam zupełnie inny problem z wydawaniem pieniędzy na siebie i swoje
      przyjemności - strasznie ciężko mi to idzie. Zarabiam mniej wiecej tyle samo co
      mój mąż, mamy osobne konta, ale kasa jest wspólna. Mimo, że raczej nie brakuje
      nam pieniędzy, odczuwam straszne wyrzuty sumienia gdy coś sobie kupię. Mąż
      zawsze zachęca mnie do kupowania, a ja tylko oglądam, przymierzam, stwierdzam,
      że fajne, po czym wychodzę ze sklepu z pustymi rękami .... Bywa, że wkurzony
      mąż wraca do tego sklepu i kupuje to za mnie. A ja potem przez kilka dni
      próbuje wszystkich (a przede wszystkim siebie) przekonać że ta rzecz była mi
      potrzebna, że dobrze leży, itp. Stan konta nie ma tu znaczenia .Może to jakaś
      choroba jest ?????
      • tennessee Re: sandra 25.07.05, 23:30
        Ty strasznie jestes chora kobieta, moze jakies wczasy kupujace w Ciechocinku,
        hehe?
        Ja mam podobnie,tyle ze to lzejszy przypadek - bardzo pomaga w tej
        sprawie "polowanie" na wyprzedazach, przecenach, jak tam zwali.. W Anglii
        kroluje "kup 1, drugie darmo" - kupilas kiedys spodnice za pol ceny, a druga Ci
        kasjerka sila wcisnela?
        Bardzo pomaga w procesie zdrowienia!!

        ps. a kase mam podobnie jak Jagienka - maz zarabia, stale zlecenia na oplaty, a
        karta do bankomatu w moim reku!!!
        • sandra75 Re: sandra 26.07.05, 00:22
          O, świeta racja - jak kupie coś na wyprzedaży (ale musi to być przynajmniej 50%
          off - inaczej nie ma szans...) to dołek mniejszy.
          • nadja11 Re: sandra 26.07.05, 13:38
            Dziewczyny a ja mysle ze Wy za mało myslicie o sobie!Czas to zmienic!
            Jesli tylko Wasza sytacja materialna jest w miare ok nie załujcie i nie skąpcie
            sobie pieniedzy na przyjemnosci!Ja nie rozumiem jak mozna miec wyzuty z powodu
            zakupów dla siebie, czy autentycznie sobie sępic?Oczywiscie gdyby tych
            pieniedzy było mało ,miliony wydatkow a my trwonimy ostatni grosz na
            kosmetyczke to zupełnie co innego ale jesli jest w miare ok????Zakupy
            poprawiaja samopoczucie ktore perzeciez jest bardzo wazne
            big_grin
      • lyla1 Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 10:17
        Wiesz co Sandra- mam tą samą chorobę. BArdzo często zdaża mi się oglądać coś,
        przymierzać i wychodzę ze sklepu z pustymi rękami. Wydaje mi się, ze jestem po
        prostu wybredna i tyle.
    • palka_zapalka Re: Wydatki na przyjemnosci 26.07.05, 00:26
      Ja zawsze biorąc kartę mówię, ze idę na szeństwowink
      Uwazam ze oznajmianie to dobra sprawa raz, ze potem np nie przeżywamy wstrząsu
      psychicznego wink
      Jedynie jest problem jak chcę kupić nową torebkę - wtedy wpada w obłędwink hihi bo
      nie mam juz miejsca w szafie na moje maniactwo torebkowewink( zegarkowe też)ale to
      akurat kupuje mój maż świetny ma gust pod tym względemwink
      • tennessee Re: Torebki, buty,.. 26.07.05, 00:30
        ..ostatnio zaliczylam tez nowe duże piersionki (pod kolor do bluzki) i zwiewny
        szaliczek, co to go mialam 3 razy na sobie...
        A ze mam stopke nie mala (42!!) to jak upoluje fajne buty, to MUSZE kupic, bo
        zadko trafiam, heh
        • palka_zapalka Re: Torebki, buty,.. 26.07.05, 00:37
          ja mam fajnie bo buciki zwykle moge kupowac na wyprzedażach takie z 390
          przecenione na 200 albo z 250 na 160 (oczywiście pi razy oko) mam stopę 36 wiec
          zwykle taki but mniej sie kupujewink
          Co do rzeczy które kupuje to jestem wybredna jak cholera i trafia mnie jak widze
          super spodnie, a rozmiar na żyrafięwink
          Ogólnie chyba jak każda baba lubię polowanie na ciuchy wink
          • anna-pia Re: Torebki, buty,.. 26.07.05, 02:28
            konieto, ratuj - mam but 35/36 - w jakich sklepach kupujesz? jak juz trafie
            rozmiar, to zwykle obcas jak dla karlicy, a wzrost mam normalny (163) i obcasów
            nie znoszę
            podaj proszę nazwy firm, które produkuja normalne buty na taki rozmiar
            (ostatnio półbuty do chodzenia na codzięn i do jazdy samochodem kupowałam w
            sklepie z butami dzieciecymi, żeby były na płaskim, buu)
            a chodzic po sklepach nie lubię, więc idę w srodę, chdzę raz na rok, ale
            dooobrze (np. ostatnio wydałam sporo na same majtki i staniki, mężowi oko
            stanęło dęba wink
            ale ja zarabiam, nie licząc zajmowania się domem i dwójką maluchów (od prawie
            roku bez niańki, cholera jasna)
            • palka_zapalka Re: Torebki, buty,.. 26.07.05, 11:16
              Ja najczęściej upoluję jakies buty w sklepach typu; ZEBRA, VENECIA, BUT S, i mój
              uliubiony na Szewskiej w Krakowie Dr. Martens ( ale tam są buty wszystkich firm
              i piękne)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka