Dodaj do ulubionych

idzie oszalec

24.08.05, 13:12
co niektore z Was wiedza,ze nie moge sie dogadac z mama, a razem mieszkamy.
Juz mam poprostu dosc wszystkiego (sorki ale polskie znaki mi nie dzialaj)juz
nie moge sie doczekac tego wyjazdu na wczasy.Naprawde moze troche odpoczne,
od tego ciaglego pouczania. Dzis naprzyklad slysze jak mowi do szymona ty
powinnienies wazyc 14kg a nawet 12kg nie masz (a ma 12kg ale mama mi nie
wierzy oczywiscie)twoja mam juz sie powinna martwic. Normalnie rece mi opadly
takie teksty to norma i tak dziennie , czasami nie widze tego naszego
wspolnego zycie to koszmar jakis czy co.Troche sie wygadalal sorki ze was tym
obarczam ale mosialam to z siebie wyzucic Kasia i szymon
Obserwuj wątek
    • margarettka Re: idzie oszalec 24.08.05, 13:34
      Wspolczuje Ci...wiem jak wlasna matka potrafi wkurzyc. Ja na szczescie nie
      mieszkam z mama, ale jak za dlugo tam jestem, to sie zaczynam wkurzac. Jednak
      lepiej mieszkac osobno... Rozumiem, ze penie nie macie takiej mozliwosci?
      Trzymaj sie dzielnie!
    • muwka Re: idzie oszalec 24.08.05, 13:39
      Współczuje szczerze i nawet już nie idzie udawać, że się nie słyszy nie?
      Ja też miałam w swoim życiu okres pomieszkiwania to z teściami to z rodzicami i
      za nic bym do tego nie wróciła.Ciągłego pouczania nietrawie a że teraz z nimi
      nie mieszkam to mogę sie odgryźć no ale mieszkając razem czasem trzeba
      przymknąć oko co by atmosfery nie psuć.Macie może plany wyprowadzki?
      • kaka272 Re: idzie oszalec 24.08.05, 15:05
        no więc kanał totalny dom jest mamy i mój , tata umarł rok temu i chyba wtedy
        miałam jakies zascmienie ,bo sie zgodziłam na jedna kuchnie. Wydaje mi sie , ze
        gdyby nie ta wspólna kuchnia , to by było duzo lepiej.Nie pozostaje mi nic jak
        tylko sie nie odzywac , ale czasami poprostu nie idzie milczec ,przynajmiej ja
        nie potrafie i cos napyszcze a potem żałuje ,oj takie moje zycie albo sie
        przyzwyczaje , albo jakas terapia u psychologa....
        • amelia791 Re: idzie oszalec 24.08.05, 16:39
          Kasiu rozumiem Cię doskonale, my też mieszkamy u moich rodziców, mam nadzieję
          że to się zmieni za jakiś czas bo faktycznie w człowieku narasta jakiś bunt a
          czasami złość, nidy nie będzie idylli gdy dwie rodziny żyją pod jednym dachem.
          Wtrącanie się w życie jest normą (niestety) gdy żyje się z rodzicami.
        • rosie.rosie Re: idzie oszalec 24.08.05, 21:04
          kaka272 napisała:
          albo sie
          > przyzwyczaje , albo jakas terapia u psychologa....

          polecam polkewink

          a tak powaznie to wiem o czym mowisz bo ja tez nie mam dobrych relacji ze swoja
          mama
          cale szczescie nie mieszkamy razem i przez to stosunki nasze uwazam za lepsze

          ja po prostu unikalam jak moglam kontaktow z moja mama - gdy jeszcze
          mieszkalysmy razem, chociaz to trudne gdy sie jest pod jednym dachem

          natomiast druga metoda jaka stosuja czasem ludzie w podobnych sytuacjach to
          wpuszczanie jednym uchem i wypuszczanie drugim tego co do Ciebie mowi mama -
          niestety nie dla kazdego, mi okropnie trudno jest milczec jak ktos mnie probuje
          obrazac czy wtraca sie do moich spraw

          zycze wytrwalosci
          • kaka272 Re: idzie oszalec 24.08.05, 21:07
            swiete słowa rosie, ale ja do tego mam nie wyparzona mordke i to przewaznie
            kończ się awanturą. Wierzcie mi jednak ,że staram sie jak moge pószczac te
            uwagiw kosmos. pozdrawiam Was gorąco
    • muwka Re: idzie oszalec 24.08.05, 18:40
      No fakt ,kolorowo to nie wygląda ale i w szarościach trzeba znależć coś
      pozytywnego smilemasz blisko osobe która posiedzi ci z małym i pomoże jak
      trzeba ,tak myśle.Nie wiem co ci doradzić sad( może jakaś rozmowa z mamą coś by
      zmieniła??? Pozdrawiam
      • kaka272 Re: idzie oszalec 24.08.05, 19:22
        kazda rozmow kończy sie tak samo, mama ma swoje zdanie a ja swoje i natym
        koniec rozmowy, przykre , a jednak prawdziwe. Ja sie staram nie zwracać uwagi
        ile moge , ale poprostu czasami tylko patrze w niebo i mówie Boze i ty to
        widzisz a niegrzmisz. Takie moje zycie czasami tylko troche sie poużalam i tyle.
    • poleczka2 Re: idzie oszalec 24.08.05, 21:54
      Dla mnie prawie 2 lata z teściową to był koszmar ale jeszcze dzieci wtedy nie
      mieliśmy. Brak prywatności była najgorsza.Teraz lubię teściową bo do wychowania
      moich dzieci nie wtrąca się ani trochę i nie mieszkamy razem. A wyprowadzić się
      nie da? Choć wiem, że to łatwo mówić.
      • polka3 Re: idzie oszalec 24.08.05, 23:18
        No Rosie kochana ja się terapii nie podejmuję...to strasznie trudna robota-
        potrzebuję 100 lat na nauke-nie mam tylu sad
        Kaka terapia to zawsze sie przydac może -nawet gdy niby problemów nie ma , a
        tym bardziej gdy są....smile
        oj z mamami nie da się mieszkać....
        a w jednej kuchni z mamą,w ogóle z inna kobietą brrr.....sad((
        Moze choc kuchnię uda Ci sie gdzieś ulokowac w swojej przestrzeni-dla dobra
        Ciebie, Twojej rodziny i mamy-bedziesz ją bardziej lubiła big_grin
        Mam nadzieję ,ze znajdziesz jakieś dobre dla siebie rozwiązanie-nigdy nie jest
        tak,żeby sie nie dało czegoś zmienić,ulepszyć , uprościć,....smile
        Powodzenia
        • malgosia191 Re: idzie oszalec 24.08.05, 23:35
          A jak nie będziesz mogła zastosować żadnej z powyższych rad to wyżalaj się
          nam.Może wtedy będzie Ci lżej na sercu i spokojniej będziesz znosiła konflikty
          z mamą chociaż wiem,że nie jest to łatwe.
          Gorąco pozdrawiam
    • kaka272 Re: idzie oszalec 25.08.05, 09:45
      oj dzięki wam kobietki wspaniałe jestescie, juz myślałam nad druga kuchnia ,
      ale właśnie jest to cholerne, ale ta co jest była robina tak jak JA chciałam i
      kosztowała duzo kaski, bo mielismy jej troszke jak tata umarł i co ja teraz
      mame zostawie w tej niby mojej kuchni a sama wstawie kocher do pokoju i będe
      udawać ze mam kuchnie,juz widze te docinki .Rok temu popełniłam błąd za który
      bede płacić, nie no kiedys sie chyba uodpornie.
      • tennessee Re: idzie oszalec 25.08.05, 10:33
        Hej..
        Rozdzielenie kuchni wcale nie musi byc takie straszne. Pomysl nad tym: osobna
        kasa, osobne polki w lodowce. Ty sobie, mama sobie. Wspolne garnki, talerze,
        kuchenka.
        To dziala.
        Moj maz mial kiedys taki czas (jeszcze w domu u swej mamy). Niesamowite, jak to
        poprawilo stosuneczki. Bez pretensji o pore obiadu, menu, czy w ogole to, co w
        lodowce (tego nie ma, tego za duzo..)

        Mozecie si eumowic na 1 miesiac, "na probe" - wtedy mama latwiej moze sie
        pogodzi z tym, ze jestes juz duza i moze Ci sie gusta zmienily, smaku, czasy
        obiadowania..
        • amelia791 Re: idzie oszalec 25.08.05, 11:50
          To prawda, u nas od początku zamieszkania z rodzicami jest osobna lodówka,
          chlebak itp. Bardzo polecam takie rozwiązanie. Przynajmniej nie ma kłotni w
          rodzaju "kto mi zeżarł kiełbasę????!!!!!" smile
        • kaka272 Re: idzie oszalec 25.08.05, 11:56
          juz to przerabialismy , ale to nic nie dało bo nie oto chodzi. Z jedzeniem
          własciwie nie ma problemu robimy wspólne zakupy , bo mama żadko wychodzi.
          Konflikt jest przez małego ,zawsze wszystko robie zle .Szymon to taki
          niejadek , rano to prawi wcale nie je , a jak juz to podziubie(przeciez go nie
          zmusze , je tyle ile chce charakterek ma po tacie)W zwiazku z tym mama ciągle
          marudzi ze on taki chydy niedozywiony napewno chory. Dzis naprzykład patrzy na
          niego i mówi Ty zle wyglądasz, będziesz mósiał isc z nim do lekarza( a wiem ze
          nic mu nie jest chodzimy prywatnie sprawdzamy wszystko , no ma troche katar ale
          to jeszcze nie tragednia. A jak sobie kaszlnie przyniej to mówi widzisz on sie
          duśi i tak cały czas. Troche mi wstyd ,że tak matke obgaduje , ale mósze to z
          siebie zaprzeproszeniem wyplóć. pozdrawiam Kasia
          • polka3 Re: idzie oszalec 25.08.05, 12:25
            Rób swoje.....
            Pomyśl sobie.."mama tak sprawy widzi...ale to jest moje dziecko".mamie sie nie
            musi podobać,sąsaidom się nie musi podobać...to co robisz tez nie zawsze musi
            się męzowi podobać..bo np.niekoniecznie musisz jeść to co Ci poleca..
            I tak samo z małym.....mama może mieć swoje preferencje,a Ty masz swoje..i OK
            Szymek to Twój synek,nie mamy....mamie może żal, że nie jej, może też by
            jeszcze chciała..ale cóż ....nie ma ,Ty masz....TY jesteś mamą z całym tym
            szczęściem i bagażem,z radościami i odpowiedzialnością.....To czas Twojego
            macierzyństwa...mama za Ciebie tego nie poniesie...
            po prostu RÓB SWOJE smile
            • polka3 Re: idzie oszalec 25.08.05, 12:49
              A babcia ma tez swoją role do spełnienia....rozpieszczanie dobrym
              słowem,całusami,miłą zabawa,spacerami,dobrym ciachem własnego wypieku ...itd -
              ale wszystko to za zgodą mamy....
              smile
              Jest jakas książka na rynku-co to znaczy być babcią..niestety nie znam tytułu-
              ale może poszukasz w bibliotec,albo ksiegarni i dasz mamie do poczytania,albo
              po prostu podarujeszbig_grin
          • tennessee Re: idzie oszalec 25.08.05, 14:02
            Hm.. więc teraz, kiedy dopisałas trochę, to widzę, że to naprawdę nie o to
            chodzi.
            Mama dokładnie uderza w Twoje kompetencje, w Twoje widzenie macierzyństwa. Nie
            mówi Ci wprost, że jesteś (według niej) złą/nie dość dobrą/nie w porę/nie w
            miejscu/ (inne wariacje) matką, tylko mówi do Szymka, albo o Szymku.
            Mama ma jakiś problem do Ciebie w tej sprawie, tylko nie mówi o tym.

            Przynajmniej tak wygląda to, kiedy o tym piszesz.
            Pytanie brzmi: dokąd to prowadzi i czy chcesz, by dalej prowadziło.
            Jeśli odp. brzmi: nie chcę sprawdzać - to pomyśl, co TY możesz zrobić w tej
            sprawie. Mamy nie zmienisz, nie ma szansy, bo nikomu się nie udało zmienianie
            drugiej osoby.

            Co o tym myślisz?
    • kaka272 Re: idzie oszalec 25.08.05, 14:13
      wiem ,ze mamy nie zmienie moge sie jedynie usmiechać i robic swoje ,na ile to
      mozliwe.A jak juz bede miała pęknoć to przyjde do Was sie wypłakać...
    • 5aga5 Re: idzie oszalec 26.08.05, 12:25
      Z moją mamą jest wszystko ok. Zawsze coś radzi po swojemu ale nie narzuca
      swojego zdania. Gorzej jest z teściową. Ta wie zawsze wszystko najlepiej
      (mieszkamy na szczęście oddzielnie)na wszystkim się zna itp.Ja po prostu jestem
      leń i nic nie potrafię robić, nie mówiąc już o wychowaniu dziecka. A najgorsze
      jest to, że jej zdanie jest wyrocznią dla jej syna. Dobijający duet.
      • kejtka1 Re: idzie oszalec 26.08.05, 12:47
        Moja mama też czasem lubi sobie pogadać. Niektóre rady się przydają ale i tak
        decyzje podejmuję sama.
        Moja teściowa podobnie jak 5aga5 to omnibus chodzący. Wszystko wie a jak ktoś
        jej zwraca uwagę, że nie ma racji to krzyczy.
        Zaczęło się już przed weselem. Moi rodzice organizowali wszystko a ona nawet
        nie zadzwoniła, żeby zapytać czy w czymś nie pomóc. A na weselu miała jeszcze
        czelność powiedzieć, że rosół był chłodny.
        Nigdy do nas nie dzwoni, żeby zapytać jak wnuki ale może to i lepiej bo jak mąż
        do niej dzwoni to go zadręcza swoimi problemami, beczy mu do słuchawki, że go z
        nią nie ma itd.
        Długo by opowiadać.
        Całe szczęście, że mieszka w Suwałakch i widujemy się tylko (a może aż) 2 razy
        wroku.
        • malgosia191 Re: idzie oszalec 26.08.05, 18:56
          Moja mama też mimo,że nie mieszkamy razem,lubi wtrącać się w wychowanie dzieci
          i udzielać rad.U mnie poskutkowała uwaga,że wychowała już dwie córki i teraz
          niech pozwoli się nam wykazać.
          Pozdrawiam
    • kaka272 Re: idzie oszalec 26.08.05, 19:57
      napisałabym Wam pare tekstów jakimi zostałam uraczona dziś,ale nie mam siły o
      tym mysleć aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka