Dodaj do ulubionych

najlepszy numer na Prima Aprilis

26.08.05, 09:06
Ja takiego nie mam, ale moja mama, kiedy była nastolatką poszła do swojego
taty, który robił coś w ogródku i powiedziała mu zanosząc się płaczem, że
mamusia nie żyje. Zawsze opowiadała, że nie wiedziała, że dziadek potrafi tak
pięknie przeskakiwać przez płot i tak szybko biegać. Dziadek wleciał do domu,
a babcia stoi przy kuchni i gotuje obiad. A moja mama wróciła do domu
dopiero, jak wszyscy poszli spać, bo się bardzo bała dziadka. Czarny humor,
ale mnie to do dziś śmieszy
Obserwuj wątek
    • dzindzinka Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 11:33
      Strasznie śmieszne. Byłoby zabawniej, gdyby dziadek dostał zawału. Gratuluję
      oryginalnego humoru.
      • saskia123 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 11:49
        A jeszcze śmieszniej gdyby dziadziuś powiedział:
        - No, nareszcie!
        • ikaes Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 11:59
          a dlaczego wy się tak pieklicie. Wiadomo, że kilkadziesiąt lat temu nikogo to
          nie śmieszyło, ani mojej mamy, ani dziadka ani babci, ale to jest seria
          opowieści rodzinnych, z których wszyscy po wielu latach się śmieją, tak samo,
          jak z różnych mniej lub bardziej "nieszczęśliwych" wypadków sprzed wielu lat,
          które skończyły się dobrze.
        • balba_77 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 11:59
          wiecie co to śmieszne nie jest, to jest tragikomiczne ale i tak mnie bawi wink
          • balba_77 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 12:11
            no właśnie ważne że happy end był wink
            A ja znam taką historię (ponoć w 100% prawdziwa), która zakończyła się
            makabrycznie a ja nie mogłam się powstrzymać od histerycznego śmiechu (i to był
            śmiech naprawdę wbrew sobie) jak mi kolega skończył ją opowiadać.
            To było kilka lat temu, wiec dokładnie nie pamiętam, ale tak z grubsza rzecz
            ujmując to:
            kilkanaście lat temu, po wielkich pożarach lasów w jakimś kraju (chyba USA) w
            samym środku pogożeliska znaleziono nadpalone szczątki płetwonurka. Zdziwienie
            było wielkie bo najbliższuy akwen wodny znajdował się jakieś 200-300 km
            dalej.... no i okazało się że ten płetwonurek miał po prostu pecha na maksa,bo
            wszystko wskazywało na to, że po prostu zgarną go razem z wodą jeden z
            samolotów których użyto podczas akcji gaszenia pożaru...
            • mm_s Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 13:35
              Z tego, co pamiętam ten przypadek jest opisywany w książkach "Nagrody
              Darwina" , przyznawanej za najbardziej idiotyczny rodzaj śmiercismile Może to
              czarny humor, ale warto poczytać, żeby się przekonać do czego zdolni są
              ludzie smile
              • balba_77 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 14:45
                o dzieki wielkie, to ja tą książkę przeczytam z pewnością smile
                • mm_s Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 15:07
                  jak nie znajdziesz, to poszperaj o tym w necie, jest tego sporo wink Pozdrawiam smile
        • rudy_lisek76 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 11:59
          Makabra...
          Jeszcze "śmieszniejszy" numer znam: Dziecko wpadło pod samochód...
          Kto się smieje?
          • ikaes Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 12:01
            pisałam o wypadkach, które skończyły się dobrze, a nie źle
            • dzindzinka Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 12:52
              A kto tu się piekli? Wyraziłam tylko swoje zdanie. Dla mnie to śmieszne nie
              jest, tylko wyjątkowo głupie i żenujące. Ale to nie mój problem na szczęście.
              • beata985 Re: najlepszy numer na Prima Aprilis 26.08.05, 13:25
                mój M to bardzo towarzyski człek.zadzwoniłam wiec do niego,zę wieczorkiem
                będziemy mieć gości przyjezdnych,a że goście baaardzo znajomi to
                uwierzył.zrobił zaopatrzenie(czyt.flaszkę i zagrychę)i przyjechał do domciu.
                -kiedy będą??
                -nie wiem.dzwonili tylko ze wpadną bo jadą koło nas.
                czeka,obiad je....niecierpliwi się
                -nie mówili o której będą???
                -nie
                dzwoni.....
                -cześć Z......... GDZIE JESTEŚCIE??
                -W Kutnie.w pracy.a co się dzieję???
                -gdzie???mieliście być u nas
                -my u was???eeee.
                no i tu zaczęły padać różne niecenzuralne słowka.ja trzymając sie za brzuch
                wycofałam sie,a flaszeczka wylądowała w lodówce.
                to mój ulubiony wspominany do dzisiaj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka