mamapiotra
28.08.05, 10:12
Mam 4-o miesiecznego syna. Mały jest dosc zywy, ale daje sobie rade. cztery dni temu pod balkonem okociła nam sie kotka (dzika) i zostawiła kocięta, tzn znikła. Wczoraj zjawił sie u nas tata z psem brata i go zostawił nie pytajac o zdanie. Efekt: o 9 rano karmiłam 6 kotów z pipety (wszystkie sie darły), w łózeczku płakał Piotrus, a zdezorientowany pies siedział obok mnie i wył. Za godzine powtórka.