agnieszka3613
01.09.05, 23:31
Jest tak cichutko w domku bo wszyscy już śpią... A ja wiem, że jeszcze długo
nie będę mogła usnąć. Dlatego postanowiłam napisać do Was chociaż tak prawdę
mówiąc to boję się trochę. Czytam wasze wypowiedzi, te spokojne i ostrzejsze.
Rzadko piszę, chyba, że mogę coś poradzić. Dzisiaj zastanawiam się jakie
gromy spadną na moją głowę? Może przeczytam w ktorymś poście, że to nie
miejsce na takie tam wypociny... A co mi tam, najwyżej skasują mój wątek ale
ja naprawdę muszę się wygadać. Otworzyłam przed chwilą ostatnią paczkę mleka
dla małej... i co dalej? Na kuchence gotuje się koncentrat pomidorowy/dobrze,
że dostałam te krzaczki/. Może być trochę za słony/to przez te łzy/ ale wtedy
zupe mniej osole.
A wszystko zbierało cię już od dawna ale dobiło we wtorek. Od dwóch miesięcy
czekałam na wizytę u alergologa. Pojechałam z córką/18-msc/ i...czekałam na
wizytę 5 godzin!!!! Gdybym miała kasę poszłabym prywatnie i po kłopocie. No i
jeszcze podczas badania pani doktor kazała koniecznie odwiedzić kardiologa,
bo coś jej się nie podobają szmery koło serduszka.
Starszy syn był przez prawie rok pod kontrolą psychologa/to chyba wynik
mojego rozwodu/: bez zmian i żadnej poprawy. No i znowu - gdybym miała kasę
poszłabym prywatnie. Z młoszym muszę iść do ortopedy bo coś kolano go boli. A
ja? Kardiolog/no dobra, pójdę ale za co wykupię lekarstwa?/, stomatolog...
Mój partner pracuje ale jego szef uważa chyba, że żyć można na raty, tak, jak
on płaci. Ekstra.
Zaczęłam szukać pracy. Nie jeżdżę po żadnych zakładach, bo mnie na to nie
stać. Pytałam w opiece, w urzędzie pracy i u burmistrza - nic. Dałam kilka
ogłoszeń i ucieszyłam się bardzo jak dostałam kilka odpowiedzi. Dopiero jak
przeczytałam to otworzyłam oczy. Jeden pan proponował mi sprzątanie, ok, nie
ma sprawy, tylko czemu takim dziwnym głosem powiedział, że za to i dodatkowe
usługi zapłaci mi 50 zł za godzinę? Drugi gościu chciał, abym mu pozowała do
zdjęć...
Trzeci prosił o numer telefonu ale jak napisałam, że nie mam to więcej się
nie odezwał. Czy ja tylko na takich "psycholi" muszę trafiać?
Kiedyś było lepiej i może dlatego tak bardzo boli to co jest teraz. Jestem
dumna z dzieci, bo bardzo dobrze się uczą. Starszy syn dostał się do
najlepszego liceum w mieście na ulubiony profil mat-inf. Na bilety uzbieram
ale jak mam mu powiedzieć, że prawdopodobnie trzeba będzie zrezygnować z
internetu? Przecież to jego przyszłość.....On powinien się uczyć/co na
szczęście rozumie/ i osiągnąć w życiu więcej niż matka, ale jak mam mu to
umożliwić?
Nie mam już sił a przecież nie mogę się załamać. Nie mogę im pokazać jak jest
źle..... A już był taki czas kiedy po rozwodzie poznałam obecnego partnera,
urodziłam po latach upragnioną córkę i myślałam, że może i do mnie los się
uśmiechnie. Guzik prawda.... Los zawsze zabierze z nawiązką to co dał!!!!!