Dodaj do ulubionych

kto ma racje? awantura na imieninach

03.09.05, 23:27
Wrocilismy wlasnie z imienin, najgorszych jakie mogly byc. A bylo tak.
Wszystko w porzadku do momentu wyjscia. Ustalilismy, ze jedziemy na 16, a ok
19 wychodzimy. Ze wzgledu na dziecko. Aby moglo sie wyspac, bo caly dzien nie
spala, a zazwyczaj zasypia kolo 20. Kolo 19 mowie mezowi, ze szykuje mala i
wychodzimy. I tu jak zwykle, wtedy kiedy pojawia sie alkohol, on nie chce
isc, przedluza nasza wizyte, wcale nie patrzy na dziecko, nie interesuje sie
co mala robi, tylko siedzi i gada, gada, gada. Tak wiec on nie chce isc
rzedluza siedzenie o pol godziny i tak w nieskonczonosc. W koncu oswiadcza,
ze o 20 wychdzimy. A jak chce to moge sobie sama jechac. Wkurza mnie jego
egoizm. Poszlam do wc ale przystalam na jego warunki, mimo to, ze on wciety
juz. A z toalety slysze jak sie kloca - moja mama i on, mama chce ubierac
mala, bo juz tez ciagnie ojca, pijany, a maz sie upiera, ze nie jedziemy z
nimi, koniec, kropka, mala placze, bo chce wyjsc z dziadkami. Ale maz mysli
tylko o sobie, nie przejmuje sie, ze mala placze. Rodzice pojechali a my
zostalismy moze z 10 min do 20 tak jak on chcial. I tak czesto. Wkurza mnie
to, ze sie ze mna nie liczy, nie mam zdania, tlko on odejmuje decyzje. Moze
to taka blaha srawa ale rozpetala prawdziwa wojne. Mama go nawyzywala, a maz
tez stawial sie brzydko, krzyczal, a wszyscy patrzyli. w domu i w drodze
robie mu awanture. szykuje sie do wyjscia, rzucam mu obraczke, pierscionek.
Maz kupuje soie jeszcze 3 piwa, choc wciety, aby mnie jeszcze bardziej
zdenerwowac. Nie odzywamy sie sdo siebie. Mala zasypia w domu na podlodze.
Mam wyrzuty sumienia, jak wyrotna matka. w domu krzyk, nasza klotnia.
Powiedzialam, ze rano odchodze, pakuje manatki. Kto ma racje? Przeciez
chcialam jak najlepiej dla dziecka, aby olo spokojnie doehac do domu i sie
wyspac, a nie meczyc na przyjeciu i czekac az tatus wypije ostatni kieliszek.
Uwazam, ze moj maz jest egoista i rozpieszczoym jedynakiem.
Obserwuj wątek
    • fiona111 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 03.09.05, 23:33
      ja bym go chyba zostawiła na tym przyjęciu a z dzieckiem wrócila do domu
      pogadaj z nim jutro jak wytrzeźwieje
    • juspus Re: kto ma racje? awantura na imieninach 03.09.05, 23:39
      tak tylko maz zabral mi buty malej i nie moglam jej ubrac, powiedzial, ze mala
      nigdzie nie idzie i kropka, tak musi byc, a samego z nia w takim stanie nie
      moglam go zostawic, jutro zasadze mu takiego kopa, ze sie nie pozbiera, jestem
      strasznie zla, jak on mogl mnie tak potraktowac? najgorsze, ze dobrze wie jak
      sie zachowywal, nie byl az tak pijany aby nie wiedziec co robi, czasem jest
      taki zlosliwy, dran
      • fiona111 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 03.09.05, 23:47
        współczuję
        na szczęście mam w domu abstynenta i nigdy nie miałam tego problemu, nie wiem
        co bym wtedy zrobiła, ale na pewno bylabym na niego wściekła.
        przywal mu kopa także ode mnie, bo ja sie już wkurzyłam, że tak cię załatwił.
        pozdrawiam i idę spać, bo oczy juz mi się kleją a na dodatek leci mi z nosa
        pa
    • b-e-a-t-k-a Re: kto ma racje? awantura na imieninach 03.09.05, 23:47
      ja bym go zostawiła, drzwi na klucz i baluj sobie chłopie dalejwink
      sama to przeszłam i na szcesie po kilku syskusjach przeszło mu. Kocham mojego
      męza i go uprzedziłam że w razie jakichś jego odpałów pakuje mu walizkę, chodzi
      mi o dobro dzieci.
      Z drugiej strony wiadomo że po życiu codziennym chłop chce trochę wyluzować i
      pewnie dlatego tak jest a alkohol robio swoje...
      Poroymawiaj y nim jak wytrzeźwieje
      Powodzenia
    • caressi Re: kto ma racje? awantura na imieninach 03.09.05, 23:58
      Faceci często chcą postawic na swoim.Rozumiem Cię,bo też bym się wkurzyła,też
      chciałabym żeby dziecko mogło normalnie położyc się w łóżeczku.Porozmawiajcie
      na spokojnie,żeby taka sytuacja nie powtórzyła się następnym razem.Albo niech
      mąż sam sobie zostaje na imieninach do późna,a Ty z dzieckiem omijaj takie
      imprezy,żeby się nie kłócic.
    • sofi84 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 00:50
      wspolczuje. kopa przyloz i ode mnie. ale czy mowienie ze sie pakujesz a nie
      zrobisz przeciez tego jest dobrym posunieciem? maz bedzie wiedzial ze i tak nie
      odejdziesz i dalej bedzie robil swoje. nie mowie zebys sie pakowala bron Boze
      ale moze jest inny sposob (podobny) zeby go przekonac?
      • allija Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 02:57
        Szkoda nerwów, twoich i dziecka. Następnym razem kiedy mąż odmówi wyjścia od
        razu zadzwoń po taksówkę, mała może jechac nawet bez butów.
        Ja bym sobie odpuściła a na pewno nie rozwodziła z tego powodu i nie robiła
        awantur. Dobrze przecież wiesz, że mąż lubi towarzystwo, że lubi z nim wypić,
        że po alkoholu nie dotrzymuje wcześniejszych ustaleń więc opracuj taką
        strategię, która będzie wygodna dla ciebie i bez awantur. Czyli albo wracasz
        sama z dzieckiem taksówką, albo idźcie bez dziecka i bawcie się razem, albo nie
        idźcie w ogóle, albo co tam jeszcze wymyślisz. Nie bądź żoną jędzowatą tylko
        mądrą.
    • tynia3 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 06:18
      Najwięcej szkody dziecku mogła zrobić Wasza kłótnia, a nie późniejszy powrót.
      IMHO można było:
      -położyć dziecko w pokoju obok.
      -zabrać się z dzieckiem taksówką do domu.
      -cmnoknąć mężą w czoło i na boku (nie przy wszystkich przekonać).
      -wyjsć z dziadkami po prostu.
      Co Ty w ogóle chciałaś wstawionemu tłumaczuć wink? No daj spokój wink. A już jazda
      z obrączką to tylko dolewanie oliwy do ognia. Większość facetów widząć, że żona
      liczy im kilekiszki, nalewa następne wink. Można było życzyć udanej imprezy i
      pożegnać gada, ot co wink. Mniej byś się nasłuchała niż przy wspólnym powrocie, a
      wiecej argumentów miała dzisiaj.
      Ergo - maż zachował się egoistycznie (na przyszłość ustalcie sobie z góry nie
      tylko plan A, ale i plan B), za to Ty nakręciłąć niemiłosiernie tę całą
      awanturę, niestety.
      Ale głowa do góry - dziś kefirek, spacer, rozmowa i powinno być ok.

      pzdr
    • lola211 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 08:22
      Ja bym zabrala dziecko i pojechala do domu, bez niego.
      • magi104 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 09:23
        Jak to nie mogłaś go zostawić w takim stanie samego?????? A on co kaleka??
        Też bym zrobiła, jak forumki powyżej: w taksówkę i sama z dzieckiem do domu!!!
        Sama mówisz, że rozpieszczony jedynak - po co rozpieszczasz go dalej??
        I zgadzam się, że groźby, których nie spełnisz, są warte rozbicia o kant wiesz
        czego..
    • juspus Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 10:04
      dzieki dziewczyny, jeszcze trzeba miec te pieniazki na taksowke, ciesze sie, ze
      mala dzis wesola, a my jakos sie porozumiewamy, maz robi mi herbatke, pozwolil
      mi dluzej pospac, ma wyrzuty sumienia i przyznal swoj blad, no nic troche go
      dzisiaj w takim razie wykorzystam, bo czuje sie winny, pozdrawiam.
      • misinka81 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 15:34
        ja mam wrażenie, że już tą herbatką sprawił, że już się na niego nie gniewasz...
        to nie jest jednorazowy problem, więc powinniście ustalić, jak mają wyglądać
        Wasze wyjścia na imieniny, czy tym podobne. Nie myśl, że nie mogłaś go tak
        zostawić, bo to nie małe dziecko. No i rację mają dziewczyny, żeby nie rzucać
        słów na wiatr...
        • maya2006 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 15:44
          1)jezeli byla umowa, to byla umowa i powinien sie do niej zastosowac. chamsko
          postapil.

          2) ile lat ma dziecko? czy nie moglibyscie wyslac malej z dziadkami(tak ja
          zreszta ona sama chciala) a sami zostac na imprezie i sie pobawic? jezeli kazda
          moja impreza mialaby sie konczyc o 19 tej to chyba bym wcale nie poszla.
          przeicez bedac rodzicami nie trzeba przeciez rezygnowac z wszystkiego.
          z tego co zrozumialam, rodzice wasi chcieli zabrac dziecko, przeciez u dziadkow
          mialaby mala ok. a wy moglibyscie wrocic pozniej, zadowoleni i wybawieni?
          • juspus odpowiedz 04.09.05, 17:31
            moj tata byl wciety, a mama chciala zabrac mala do taksowki ale z nami i jechac
            do nas do domu najpierw, nie ustalalismy z rodzicami, ze mala zostanie z nimi
            na noc, mielismy isc do 19 i do domu, takie byly ustalenia, mala ma 20
            miesiecy, maz przyznal mi racje, co prawda zdarzylo mu sie to dwa razy ale
            obiecal, ze to ostatni raz, nie bede sie gniewac w nieskonczonosc,
            najwazniejsze, ze przeprosil i juz jest w porzadku.
            • kalina_p Re: odpowiedz 04.09.05, 17:38
              no to fajnie. Ale uwazaj na przyszlośc i może niech w ogóle nie pije, skoro nie
              umie przestac. To jedenz pierwszych objawów uzaleznienia od alkoholu, obserwuj
              go, czy dotrzyma słowa, czy znów, gdy bedzie alkohol, bedzie on wazniejszy od
              ustaleń, rodziny...Jeśli tak, to radze poradnie. Ale mam nadzieje, że nie.
            • triss_merigold6 Re: odpowiedz 04.09.05, 18:30
              Fajna rodzinka, nie ma co; dziadek wcięty (pijany znaczy się), tatuś podpity...
              no panowie lubią pochlac a kobitki tradycyjnie uspokajają, namawiają, obrażają
              się. Klasyka klimatu. Sytuacja się powtórzy, nie oszukuj się.
    • michiko alkoholizm można leczyć... ale fakt Triss ma rację 04.09.05, 18:33
      taki obrazek w polskiej rodzince to standard.
      Tylko współczuć.
      • triss_merigold6 standard; 04.09.05, 18:43
        Z wyrokowaniem o alkoholiźmie to bym się wstrzymała, prędzej zwykłe, ordynarne,
        okazjonalne pijaństwo.
        Nie cierpię takich klimatów bo miałam nieprzyjemność obserwować je w rodzinach
        różnych panów. Opcja "tradycyjne imieniny", "tradycyjne wesele" kojarzy mi się
        właśnie w wyżej opisany sposób.
        • kalina_p triss... 04.09.05, 18:51
          jeszcze 3 piwa po drodze kupil. To juz nie tylko imieniny, ale ciag dalszy
          imienin w domusad
          • triss_merigold6 Re: triss... 04.09.05, 18:57
            aaa czyli musiał się gentelman "dobić". Picie na dobicie cechuje jednak
            częściej alkoholików niż innych ludzi.
            Nic to, dobry chłop, herbatkę zrobił, pozwolił zonie pospać, może nawet
            pozmywał.wink
            I przepraszam, jakiej rady ta kobieta oczekuje? Przecież jak powie "skarbie nie
            kontrolujesz picia" to facet ją śmiechem zabije.
            • kalina_p Re: triss... 04.09.05, 19:03
              i znów nawali sie i znów obieca, ze juz nigdy...
              Własnie tak to sie odbywa, z czasem coraz trudniej bedzie to skończyc, bo skoro
              5 razy przebaczyła, to dlaczego za 6 ma sie cos zmienic...I tak przez 15 latsad
              Oby nie. Autorce zycze mądrych decyzji!
              • diara Re: triss... 04.09.05, 19:14
                Dziewczyny nie przesadzajcie, teraz to juz robicie z igły widły...
                • kalina_p Re: triss... 04.09.05, 20:00
                  zawsze na to wychodzi, że my robimy z igly widły.
                  Otóż niestety niesad
                  Po prostu w naszym spoleczeństwie jest b. mała wiedza o chorobie alkoholowej a
                  pierwsze, znaczace jej objawy sa usprawiedliwiane - "imieniny, chłop musi sobie
                  walnąc, jeszcze lufka na druga noge itd, itp.

                  Dla wiekszości ludzi alkoholik to zapity menel pod sklepem. A to juz jest
                  ostatnia faza chorobysad
                  • triss_merigold6 Re: triss... 04.09.05, 20:15
                    Kalina, nie ma sensu współczuć ani wyjaśniać czegokolwiek.

                    Ona nie chce pomocy tylko pogłaskania i informacji "nie przejmuj się, mój chłop
                    też tak ma, skaranie boskie jak popije ale tak w ogóle to dobry mąż".

                    Wystarczy, że następnego dnia przeprosi, warknie, że go sprowokowała, kwiatki
                    kupi... i tak przez 30 lat. A córcia będzie patrzeć na tatusia i wychowa się w
                    przekonaniu, że to normalne i wszyscy tak piją.
                    • kalina_p Re: triss... 04.09.05, 20:52
                      ano niestetysad
                • magdalenax Re: triss... 05.09.05, 15:53
                  Diara,

                  Czasem lepiej zrobic z igly widly, niz pewnego dnia obudzic sie obok meza
                  alkoholika. Moj maz lubi sobie na imprezie wypic ale jak tylko widzi ze nasza
                  corka albo ja jestesmy zmeczone pakujemy sie i jedziemy do domu.

                  Jezeli maz olewa rodzine i musi sie jeszcze dopic 3 piwami to mysle ze jest to
                  temat do powaznej rozmowy i przyjrzenia sie temu jaki jest stosunek faceta do
                  alkoholu. Jak czesto on pije? Czy pije czasami w domu? Czy nie jest np tak ze
                  on nie moze pic w domu a on moze pic tylko na imprezach?

                  Pozdrawiam,
                  Magda
    • umasumak Żal mi tego dziecka... 04.09.05, 21:06
      Ojciec, który zapomina o bożym świecie, gdy tylko alkohol pojawi się na
      horyzoncie, matka, która nie widzi problemu, bo dostała herbatę do łóżka..
      biedne maleństwo zasypia na podłodze, bo rodzice sie kłócą, babcia z ojcem się
      wyzywają, dziadek pijany, patologia jakaś, choć zapewne wedle niektórych
      normalka... ;-(
      • umasumak Poza tym... 04.09.05, 21:09
        ... nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby moje dziecko uczestniczyło w
        zakrapianych alkoholem imprezach. Żal mi Waszej małej i Ciebie też, bo
        najprawdopodobniej nie jeden raz Cię to jeszcze spotka. Pzdr
        • agata_to_ja Re: Poza tym... 04.09.05, 21:45
          Jestem z rodziny alkoholików. Sama nie piję, a mój mąż bardzo okazjonalnie. I
          nie uważam, że każdy wypity kieliszek prowadzi do alkoholizmu. Rozbawiłaś mnie
          stwierdzeniem, że nie wyobrażasz sobie, aby Twoje dziecko uczestniczyło w
          imprezach zakrapianych alkoholem. To takie bardzo mocne stwierdzenie, imprezy
          zakrapiane alkoholem. To znaczy, że jak są imieniny i na stole pojawi się
          whisky, czy wino czy jakikolwiek inny alkohol, nikt się nie upija i burd nie
          robi, to jest trauma dla dziecka?
          Owszem, miałam traumatyczne przeżycia, ale okazje były zgoła inne, dużo większy
          wymiar "zakrapiania", nieraz trzeba było mamusi szukać po melinach. W moim domu
          alkohol pojawia się naprawdę rzadko, ale wówczas nie robię problemu, że dzieci
          to widzą. Wiem, że nikt pały nie przegina, a alkohol może być normalną używką,
          która stosowana w małych ilościach nikomu nie zaszkodzi.
          • umasumak Agata.. 04.09.05, 21:50
            ...nie uważam, żeby kulturalne picie, z zachowaniem priorytetów, było imprezą
            zakrapianą alkoholem. Nie o taki typ picia chodzi. I nie o takiej imprezie
            pisała autorka wątku. Pzdr
        • e_r_i_n Re: Poza tym... 05.09.05, 16:32
          umasumak napisała:

          > ... nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby moje dziecko uczestniczyło w
          > zakrapianych alkoholem imprezach.

          Otoz to - podstawowa sprawa. Co innego wino do obiadu, co innego wodka lejaca
          sie strumienia. Jak sie taka impreza 'kroi', to sie nie bierze na nia
          dziecka/prosi o wstrzymanie z alkoholizowaniem sie do czasu wyjscia maluchow.
      • lgosia1 Re: Żal mi tego dziecka... 04.09.05, 21:10
        trochę miałam do czynienia z osobami mającymi problem z alkoholem.... czy ty
        jesteś pewna, że twój mąż nie ma tego problemu? Są istytucje, które w takim
        przypadku mogą wiele pomóc. Chociażby uświadomić mechanizmy działania osób
        uzależnionych - i to niewiele z miłością czy brakiem miłości ma wspólnego.
        Oczywiście nie twierdzę, że twój mąż do takich należy. Za mało danych
        • dzindzinka Re: Żal mi tego dziecka... 04.09.05, 21:46
          Mój ojciec całe życie zachowywał się tak jak wyżej opisani panowie, a matka jak
          panie. Nie chcę pamiętać mego dzieciństwa. Ojciec alkoholikiem raczej nie był,
          przynajmniej on się za takiego nie uważał i za takiego nie uchodził. Co to za
          chłop, który nie pije?
          Jestem szczęśliwa, że mąż jest diametralnie inny. Nie wyobrażam sobie, by się
          kiedykolwiek mógł zachować jak mąż autorki wątku. Dla mnie to nie jest normalka,
          tylko patologia.
    • mynia_pynia Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 22:45
      Ciśnienie mi się podnosi jak coś takiego czytam, dla mnie jest to żenujące,
      myśle, że jakby mnie facet tak traktował to:
      a) bym dostała 8 lat,
      b) nie pisała tego na forum co by nie ujawniać swojej głupoty,
      c) urżneła bym się w domu jeszcze przed imprą i miała wszystko w dupie.
    • wieczna-gosia Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 23:11
      A jak chce to moge sobie sama jechac

      rozumiem ze albo jechaliscie autobusem lub taryfa, albo ty mialas prowadzic.
      Trzeciej mozliwosci ze on mial wciety prowadzic w ogole nie biore pod uwage.

      Po taki dictum gdybym byla komunikacja miejska lub taryfa bym wyszla, a gdybym
      to ja byla kierowca- wyszlabym tym bardziej.

      A ogole sie podpisuje pod triss i uma, natomiast na taka akcje zareagowalabym
      wlasnie tak. A na miejscu gospodarza imprezy (bo rozumiem byliscie goscmi)
      wywalilabym twojego meza jak tylko by sie zaczal stawiac.
      • triss_merigold6 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 04.09.05, 23:19
        Daj spokój, przecież to kretynka "najważniejsze, że przeprosił i już jest w
        porządku". Gospodarze pewnie się wystraszyli awantury albo sami byli podpici.
        Ja też bym wyszła, tym bardziej z dzieckiem.
        Małej żal, bo jestem dziwnie pewna, że takie sceny to jeszcze będzie widywać.

        Info do tłumaczących w/w pana: nie jestem abstynentką, mąż również nie jest
        abstynentem. Niemniej jednak jest różnica między przyjęciem na którym
        odpowiedni alkohol towarzyszy daniom a imprezą na której ludzie piją tak długo
        aż robią się niefajni.
        • juspus usmialam sie 04.09.05, 23:43
          nie jestem kretynka, mogla bys mnie nie wyzywac, smiac mi sie chce, ze robicie
          z tego wielki problem, to nie byla impreza alkoholowa tylko imieniny u mojej
          babci, byla zubrowka i piwo, a nie jakas libacja, poza tym moj maz nie ma
          problemow z alkoholem, moze mezowie niektorych z was, bo tak wynka z opisow,
          dziewczyny, uspoojcie sie, ja sie z mezem pogdziilam, maz gotuje, sprzata i
          robi herbake nie tylko w ramach przeprosin, wiele z was chcialo by miec takiego
          meza jak ja, a to co pisalam to tez wplyw emocji, nie wierze, ze zadna z was
          nie kloci sie z meezm, i prosze nie obrazac mojej rodziny i aty, jest dorosly,
          ma prawo raz na rok sobie wyic, na imieninach, okoicznsciowo, nie mieszkamy z
          rodzicami wiec co za problem, ale zawsze dziewczyny szukaja sensacji, teraz
          zaluje, ze4 napsalm cos takiego, bo zaczyna sie robic niemilo
          • triss_merigold6 Re: usmialam sie 05.09.05, 00:04
            Skarbie, przeczytaj swój pierwszy post. Przeczytałaś? Super. To jeszcze raz. I
            jaki obraz się z niego wyłania?
            ps. Twoja reakcja (+ argument, że niejedna chciałaby miec takiego męża) jest
            tak niewiarygodnie klasyczna, że nie powinna być cytowana w lekturach o
            współuzależnieniu.wink
          • wieczna-gosia Re: usmialam sie 05.09.05, 01:09
            > nie jestem kretynka, mogla bys mnie nie wyzywac, smiac mi sie chce, ze robicie
            > z tego wielki problem, to nie byla impreza alkoholowa tylko imieniny u mojej
            > babci, byla zubrowka i piwo,

            Z twojego pierwszego postu wynika cos innego.

            jest dorosly,
            > ma prawo raz na rok sobie wyic, na imieninach, okoicznsciowo,

            i tu sie roznimy, ja uwazam, ze dorosly mezczyzna ma prawo wypic sobie i co
            tydzien, a nawet co drugi dzien, byle wiedzioal co i ile wypic. Dorosly
            mezczyzna nie nawala sie w mojej obecnosci. Dorosy mezczyzna jesli czuje mus sie
            nawalic umawia sie z innymi mezczyznami, nawala sie, trzezwieje, i dopiero potem
            wraca do domu. Natomiast w mojej obecnosci nie nawala sie tylko pije po ludzku,
            nie robi mi awantur, nie musze go wyciagac.

            meza nie zazdroszcze.
            • kalina_p triss i gosia juz napisaly... 05.09.05, 07:25
              je sie pod tym podpisuje.
              • michiko ja równiez podpisuje się po tym co napisały... 05.09.05, 09:01

          • michiko [...] 05.09.05, 09:02
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • allija Re: Nikt cię nie obraża. tylko rzecz nazwya po im 05.09.05, 10:37
              No to już, dziewczyny, chyba przegięłyście. Każdy inaczej reaguje na alkohol,
              jeden upija się szybciej, drugi nie. I akurat ktos kto pije mało z reguły
              szybciej na ten alkohol reaguje. Powodów tego mogło byc zresztą o wiele więcej,
              np. gorsza kondycja fizyczna, picie z pustym żołądkiem itd. Robienie akoholika
              z czlowieka, który ma w czubie po imieninach, to juz jednak lekka przesada. A
              tym bardziej wariatki z jego żony.
              Nie ma co, miłe jesteście.
              • ewa2233 nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:06
                STANOWCZO porozmawiała z mężem jak wytrzeźwieje.
                Jeśli alkohol powoduje u niego takie zachownie, niech go po prostu nie pije.

                A jak w pierwotnej wersji miał wyglądać Wasz powrót?
                1. mąż prowadzi Wasze auto (po alkoholu)?
                2. Ty prowadzisz Wasze auto?
                3. zabieracie się z kimś/taxi/autobus?

                Jeśli w wersji pierwszej - zabrałabym kluczyki od auta i wróciła z rodzicami,
                w drugiej - wróciłabym z dzieckiem do domu o ustalonej porze,
                w trzeciej - wróciłabym o ustalonej porze bez męża. Na pewno pomocy byś w nim i
                tak nie miała.
                ------------------------------------------------------
                çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • ewa2233 nie doczytałam, że już po sprawie :) 05.09.05, 11:10
                  ------------------------------------------------------
                  çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • triss_merigold6 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:14
                  Jeśli ktoś pisze dość rozpaczliwy post z pytaniem czy się wyprowadzić z powodu
                  pijackiej burdy, otrzymuje x współczująco-radzących wypowiedzi a nastepnie
                  komunikuje radośnie, że mężulek super (pogodzili się, jest świetnie i niech
                  inne zazdroszczą), bo herbatę zrobił i przeprosił to hm.... jest inteligentny
                  inaczej?
                  Jeśli na delikatne sugestie czy aby małżonek nie ma problemu z kontrolowaniem
                  picia dama reaguje obrażeniem się i pytaniem czy inne nigdy nie kłócą się z
                  partnerami to hm... nie mamy o czym rozmawiać.

                  Założę się o każde pieniądze, że autorka wątku nie przeprowadzi żadnej
                  stanowczej rozmowy z mężem, ani po tej sytuacji ani po innych kiedy główną rolę
                  będzie grał alkohol.
                  • michiko a następny post będzie o tym że dostała kilka 05.09.05, 11:28
                    ciosów i co ona biedna ma zrobić.
                    Oj triss takie baby były , są i będą głupie i dlatego będą cierpiały.
                  • ewa2233 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:28
                    ja się jednak upieram, by nikomu nie ubliżać. Tak po prostu mam i już.

                    Oczywiście dziwi mnie, że autorka najpierw pisze, że WCIĄŻ ma problemy z mężęm,
                    że nie liczy się z nią itp, a później, że wszystkie chciałybyśmy mieć takiego
                    męża. Ja np. bym męża, kóry pije - nie chciała.
                    I nawet z Wieczną Gosią się nie zgodzę, że dorosły mężczyzna MOŻE PIĆ nawet
                    codziennie. Ale to kwestia wyboru i ustaleń.
                    Dla mnie normą jest wypicie okazjonalne i to do granicy utrzymywania się humoru
                    i równowagi.
                    ------------------------------------------------------
                    çççççççççççççççççççççĂçççççç
                    • triss_merigold6 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:35
                      Osobiście nie widzę problemu jeśli ktoś pije lampkę wina do obiadu codziennie.
                      Pod warunkiem, że tej lampki wina nie poprawia drinkiem po przyjściu z pracy i
                      dwoma piwami na dobry sen.wink Kwestia po co się pije.

                      Nie widzę powodu żeby jakichś sytuacji i ludzi reagujących/myślących w
                      okreslony sposób nie nazywać po imieniu. Chama nazwiesz chamem, nieprawdaż? Nie
                      będziesz owijać w bawełne, że tak nietypowo pojmuje pojęcie kultury osobistej
                      tylko krótko: cham. To samo IMO dotyczy przejawów głupoty czy niechęci do
                      zastanowienia się nad własnym problemem.
                      • ewa2233 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:55
                        A ja już tak mam, że trochę owijam, ale nie zawsze - przyznaję.
                        Jednak, jak się komuś do wątku wpisuję, to po to, by coś konstruktywnego
                        wnieść, a nie komuś naubliżać.
                        Myślę, że ktoś prędzej weźmie sobie do serca słowa:
                        "kobieto oprzytomnij, porozmawiaj z mężem, bo niczego dobrego jego zachowanie
                        nie wróży"!
                        Niż: "durna kretynko, patrz jakiego chama trzymasz pod swym dachem"!

                        Agresja rodzi agresję. To proste.

                        Kieliszek wina do obiadu, powiadasz?
                        To też nie wchodzi zwykle w grę (choć brzmi bardzo wytwornie). Zwłaszcza, że
                        obiadu nie jadamy późnym wieczorem (choć oczywiście są i tacy, co jadają) i po
                        obiedzie czasem wypada jakiś wyjazd (zakupy, sprawy do załatwienmia itp) - w
                        tym wypadku alkohol odpada.
                        Ogólnie rzecz biorąc nie znoszę alkoholowego "chuchu". Nic na to nie poradzę.
                        Ale z okazjonalnym: grillowym czy imieninowym - nie ma problemu smile
                        ------------------------------------------------------
                        çççççççççççççççççççççĂçççççç
                        • triss_merigold6 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:59
                          Czasem nie chce mi się usubtelniać wypowiedzi.

                          Akurat nie pijam wina do obiadu z prostego powodu: najmniejsza dawka alkoholu w
                          dzień działa na mnie mocno nasennie, zresztą wino do zupy (jednodaniowy obiad)
                          średnio pasuje.D
                          Niemniej jednak ładnie brzmi ten kieliszek wina do obiadu, tak filmowo. D
                          • ewa2233 Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 12:07
                            oprócz kieliszków wina w tym filmie, był też biały obrus i świece jak sądzę smile
                            O! jak dodać do tego fragmentu mojego rozbrykanego dwulatka i spieszącego
                            się "na piłkę" jedenastolatka, to klimat filmowy odpada.
                            Zwłaszcza w połaczeniu z ulubioną pomidorową
                            smile))))

                            A ja tam wypowiedzi czasem "usubtelniam".
                            Staram się, by mi się chciało smile
                            ------------------------------------------------------
                            çççççççççççççççççççççĂçççççç
                      • wieczna-gosia Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 12:12
                        > Osobiście nie widzę problemu jeśli ktoś pije lampkę wina do obiadu codziennie.
                        > Pod warunkiem, że tej lampki wina nie poprawia drinkiem po przyjściu z pracy i
                        > dwoma piwami na dobry sen.wink Kwestia po co się pije.

                        sie zgadzam.

                        poza tym rozrozniam dwa stany- widac ze ktos pije i widac ze jest pijany.

                        Jak ide na impre z mezem to widze ze pije, on nie moze pozniej prowadzic itd
                        jest pare konsekwencji tej sytuacji. Natomiast nie lubie jak po kims widac ze
                        pil. To takie licealne wink

                        a babcie przeprosilscie chociaz, jesli juz sie kochacie jak te dwa golabki?
                  • kuba-and-twins Re: nie wiem po co to ubliżanie 05.09.05, 11:31
                    Po pierwsze primo: czy 20-miesięczne dziecko musi iść spać o 20? Nie może
                    troszę później, bo właśnie rodzice idą na imieniny. Trzeba było położyć dziecko
                    w ciągu dnia spać i wrócić później z imprezy. Jak raz się nie wykąpie i nie
                    położy o 20, to nic! się mu nie stanie. Uwierz mi wink))

                    Po drugie primo: co to za zwyczaje, zeby Twoja mama wtrącała się do
                    jakiejkolwiek sytuacji między wami?! A jeszcze męża wyzywała! Dla mnie
                    niedopuszczalne.

                    Po trzecie primo: wrzaski na imprezie między małżeństwem są żenujące dla
                    gospodarzy. Nikt nie wie, jak się zachować, a po waszym wyjściu rok będą
                    komentowali jaki z niego skur... i jaka biedna z nim jesteś. O to Ci chodziło?

                    A po czwarte i po piąte oraz po dziesiąte: Triss - jesteś moją idollką wink))
                    • ewa2233 zgadzam się z drugim i trzecim primo ! ;)) 05.09.05, 11:34
                      z pierwszym primo mniej, bo każde dziecko jest inne.
                      Tu bym się upierała przy realizacji wcześniejszych ustaleń, a nie stawianiu na
                      swoim, upitego męża.
                      ------------------------------------------------------
                      çççççççççççççççççççççĂçççççç
                    • triss_merigold6 Gospodarze; 05.09.05, 11:47
                      O właśnie, cuś napomknęłam o gospodarzach. U mnie wieki temu na imprezach
                      bywała taka parka, co jak jedno popiło to zaczynały się dąsy, kwasy publiczne a
                      niekiedy jazda z rękoczynami włącznie. O nie, niekoniecznie akurat facet
                      zaczynał. Czasem jego urąbana dama rzucała się z pazurami, szarpała, obrzucała
                      go wyzwiskami tak długo aż ją spacyfikował. Wyprowadzić się nie dawała.

                      Uwierzcie mi, że dla gospodarza jest to niewiarygodnie głupia sytuacja.
                      Wtracać się między wódkę a zakąskę nie ma sensu. Na prośbę "uspokójcie się"
                      reakcja brzmi: "ale my rozmawiamy, posłuchaj co on mi powiedział", reakcja
                      strony zaczepionej "ale widzisz jak on/ona się zachowuje" a następnie
                      wywlekanie pretensji jakie narosły w ciągu ostatnich lat.
                      Dziękuję serdecznie, nie czułam się na siłach rozstrzygać kto ma rację.wink

                      Strona bardziej pijana w takiej sytuacji przywierała do pierwszej lepszej
                      butelki i łoiła temu drugiemu na złość. Szarpać się? Bez jaj.
                      Prośba "może pójdziecie do domu?" była kwitowana "to niech on/ona pójdzie".
                      Do znajomych, którzy tak w ogóle są ok. tylko wykłócają się intensywnie wzywać
                      policję? Zepsułabym do reszty zabawę sobie i innym.
                      Rozmawiać poważnie następnego dnia? Też bez sensu, każde miało swoją rację.
                      Z czasem przestali być zapraszani.
          • polka3 Re: usmialam sie 05.09.05, 23:54
            Juspus przenieś się do nas na "mamy domowe"-tam się obywa bez przykrości...sa
            inne sposoby komunikacji.polecam
    • inia25 juspus 05.09.05, 11:46
      nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, bo zaczęły się robić mało ciekawe...

      od siebie napiszę, że mąż wykorzystal Twoja słabość i chciał pokazać swoją
      wyższość. Pogadaj z nim, i powiedz przede wszystkim, że w takich sytuacjach
      cierpi dziecko.
      Dodam, że mama Twoja chyba niepotrzebnie wchodziła w dyskusję z Twoim mężem.
      Może to jej chciał zrobić bardziej na złość niż Tobie? Może gdyby mama nie
      wkroczyła, to on by się ruszył?
      Nie znam dokładnie sytuacji, więc wolę nie wyrokować.
      Najważniejsze, że już się pogodziliście.
      • juspus jeszcze craz pisze czytajcie uwaznie 05.09.05, 12:12
        Podobaly mi sie listy Pani alijja i Pani kuba and tris oraz ostatni.

        Nie pozwole aby ktos robil, ze mnie kretynke i mnie wyzywal, pisal, ze
        wyrzadzilam straszna krzywde dziecu, bo jeden dzien poszlo pozniej spac, a co
        najsmieszniejsze, ze byla jakas pijacka libacja!!!i awantura, fakt pisalam
        awantura ale chodzilo mi o ostra wymiane zadan a nie obelgi czy rekoczyny!!!
        ludzie dajcie sobie na luz!!!

        Ponad to zadna nie wziela pod uwage faktu wtracania sie mojej mamy, jestesmy
        dorosli, mieszkamy sami, sami wiec ustalamy porzadek rzeczy

        Chodzio mi tylko o fakt to ma racje skoro zgodzilam sie(maz sie pytal)ze
        zostajemy dluzej do 20.00 a potem jak mama nas na sile ciagnela do domu,
        stwierdzilam, ze jedziemy, na co moj maz zaprotestowal, potem bylam w toalecie
        wiec dyskusja wywiazala sie miedzy mama a mezem, na korytarzu, bez obecnosci
        swiadkow, choc cos tam byo slychac, ze sie kloca.

        Jeszcze odpowiedz na ktorys list, jest tego duzo, nie pametam, ktora z was
        pytala - mielismy wracac taksowka, nie wsiadamy po alkoholu do samochodu,
        rozice tez wracai taksowka.

        Dodam, ze byla cala rodzina, wielopokolenowa, od 80 r.z do dzidzi w brzuszku.
        Babcia narobila golabkow, saltek, kurczaka, bigosu, krokietow itd. Do jedzenia
        byl tez alkohol ale byla tez kawa, herbatka, napoje. W drugim pokoju bawily sie
        dzieci, byla mila atmosfera, rodzinna, spokojna. Nikt sie nie awanurowal, tylko
        na kocu tak klotnia na korytarzu...wydarzyla sie...choc nie powinna, kazdy to
        wie i juz maz to przyznal wiec nie musicie z niego robic chama i alkoholika!!!

        Zaczynam zaowac, ze napisalam wam o tym, to zakloca moj spokoj, a jak czytam
        jakie jestescie ilutkie to jest mi naprawde przkro. Latwiej omus dopiec przez
        internet na forum jak sie go nie widzi, ciekawe czy na codzien tez tak
        postepujecie z ludzmi?
        • wieczna-gosia Re: jeszcze craz pisze czytajcie uwaznie 05.09.05, 12:17
          czyli wychodzi na to, ze pierwszym postemzrobilas nas w trabe, bo bylo nmilo i
          spokojnie, ty nie wiedziec czemu sie zdenerwowalas a mezczyzna nie wielblad i
          wypic musi wink

          zabral ci buty dziecka i nie pozwalal wyjsc- to przeciez pisalas na sugestie ze
          przeciez moglas wyjsc sama, no nie?
          poza tym argumentowalas ze na taksowke trzeba miec pieniadze. No ale je mialas
          chyba skoro bylo jasne ze wracacie taksowka.


          Nic juz nie rozumiem, musze sie napic wink

          atmosfera po waszym wyjsciu musiala byc przeurocza wink
        • michiko i litra postawiła...rodzina adamsów słowo daję 05.09.05, 12:20
          a ty trzeźwa jesteś czy wczorajsza bo tyle błendóff
        • ewa2233 Re: jeszcze craz pisze czytajcie uwaznie 05.09.05, 12:22
          Juspus! Trochę w Tobie niekonsekwencji.
          Masz rację, że nie znamy Cię z reala i sytuację ocenia się na podsaatwie postu.
          A post napisałaś (ze skrótami) taki:

          "mowie mezowi, ze szykuje mala i wychodzimy. I tu jak zwykle, wtedy kiedy
          pojawia sie alkohol, on nie chce isc, przedluza nasza wizyte, wcale nie patrzy
          na dziecko, nie interesuje sie co mala robi, tylko siedzi i gada, gada, gada.
          (...)Wkurza mnie jego egoizm. (...)slysze jak sie kloca - moja mama i on, mama
          chce ubierac mala, bo juz tez ciagnie ojca, pijany, (...)Ale maz mysli
          tylko o sobie, nie przejmuje sie, ze mala placze. Rodzice pojechali a my
          zostalismy moze z 10 min do 20 tak jak on chcial. I tak czesto. Wkurza mnie
          to, ze sie ze mna nie liczy, nie mam zdania, tlko on odejmuje decyzje. Moze
          to taka blaha srawa ale rozpetala prawdziwa wojne. Mama go nawyzywala, a maz
          tez stawial sie brzydko, krzyczal, a wszyscy patrzyli. w domu i w drodze
          robie mu awanture. szykuje sie do wyjscia, rzucam mu obraczke, pierscionek.
          Maz kupuje soie jeszcze 3 piwa, choc wciety, aby mnie jeszcze bardziej
          zdenerwowac. (...)Uwazam, ze moj maz jest egoista i rozpieszczoym jedynakiem".

          -----------------------------------------
          Gdybyś nie była autorką, co mogłabyś odpisać kobiecie, która opisuje rodzinną
          imprezę i męża w ten sposób?
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • juspus Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 12:16
      a babcia czyli gospodyni orzekla, ze winna jest moja mama, ktora jest
      prowokatorka i zapoczatkowala ta klotnie, do nas nie ma pretensji
      • iwles Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 13:31
        Gratuluję, że się pogodziliście, ale mniemam, że tylko do następnej
        imprezy...., po której znów poczujesz, że mąż się nie liczy z Twoim zdaniem.
        Współczuję Ci, że musisz znosić takie huśtawki nastrojów. Jednak skoro Tobie to
        odpowiada.... cóż... po co więc rzucasz obrączką i pierścionkiem i grozisz
        rozwodem ?
      • umasumak Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 13:39
        juspus napisała:

        > a babcia czyli gospodyni orzekla, ze winna jest moja mama, ktora jest
        > prowokatorka i zapoczatkowala ta klotnie, do nas nie ma pretensji

        A babcia to teściowa mamy wink? Owszem matka nie powinna sie wtącać, ale
        prawdopodobnie zrobiła to z troski o wnuczkę. A może nie poraz pierwszy była
        świadkiem podobnej sytuacji?
        Ma racje Ewa, w Twoich wypowiedziach jest dużo niekonsekwencji. Pierwszy post
        był dramatyczny, szkalujący męża, a w następnych wybielasz go. Ja rozumiem,
        pogodziliście się, ale może należaloby ściagnąć różowe okulary i nadać
        odpowiedni wymiar temu zdarzeniu, które, jak wynika z Twojej relacji, było
        któreś z kolei?
        A dziecka mi żal, bo nie jest normalne, aby rodzice w kłótni zapominali o jego
        potrzebach, w efekcie czego maluch zasypiał na podłodze. No wybacz, ale nic
        tego nie usprawiedliwia. Pzdr
        • juspus Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 14:09
          szybk pisze, bo mam inne wazniejsze rzeczy do roboty niz odpisywanie na wasze
          listy, jestem trzezwa, mam juz dosc takich tekstow, moze byscie przestaly mnie
          obrazac, a dziecko nie zasypialo u dziadkow na podlodze tylko zasnelo zaraz po
          wejsciu do naszego domu, u babci swietnie sie bawilo
          • yenna_m Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 14:33
            no ale zasnelo na podlodze waszego domu

            ja na Twoim miejscu sprobowalabym spojrazec na sprawe obiektywnie
            nie dlatego, ze ktos chce ci dokuczyc, ale dlatego, ze w malzenstwie tak juz
            jest, ze im dalej w las, tym czasami ciemniej - i czesto nie jest lepiej a
            gorzej

            jesli oboje nie zmienicie swojego podjecia do rozwiazywania problemow w
            malzenstwie - zafundujecie piekiełko dziecku
            a mysle, ze mimo wszystko jest to ostatnia rzecz, na ktora macie ochote
          • umasumak Juspus 05.09.05, 14:38
            Juspus napisała:

            "mala placze, bo chce wyjsc z dziadkami. Ale maz mysli
            tylko o sobie, nie przejmuje sie, ze mala placze."

            "w domu i w drodze
            robie mu awanture. szykuje sie do wyjscia, rzucam mu obraczke, pierscionek.
            Maz kupuje soie jeszcze 3 piwa, choc wciety, aby mnie jeszcze bardziej
            zdenerwowac. Nie odzywamy sie sdo siebie. Mala zasypia w domu na podlodze.
            Mam wyrzuty sumienia, jak wyrotna matka. w domu krzyk, nasza klotnia."

            Twoje własne słowa. Wynika z nich, że dziecko płakało na imprezie, a także to,
            że kłótnia była również w drodze powrotnej i w domu, a dziecko zasnęło na
            podłodze, bo najwyraźniej nie byliście w stanie się nim zająć, zajęci awanturą.
            '
            • yenna_m Re: Juspus 05.09.05, 14:46
              moim zdaniem oboje zachowaliscie sie niedojrzale - zapamietale klocac sie przy
              innych, stawiajac ich w paskudnej sytuacji, no i olewajac dziecko

              mysle, ze oboje powinniscie popracowac nad alternatywnymi (czyli innymi) wink
              sposobami wyrazania wlasnego zdania na imprezach wink
              bo to strasznie dziecinne bylo - bez urazy
            • wieczna-gosia jestesmy kretynki i siem czepiamy 05.09.05, 15:47
              prosty wniosek jak budowa cepa.
              zgadzam sie ztriss i z uma i z yenna i w ogole to juz jest nudne.

              chyba sie napije wink
              • triss_merigold6 ; padło pytanie 05.09.05, 16:41
                Padło pytanie czy w realu też jesteśmy takie przyjemne. Ja jestem.wink P
                To samo co piszę w necie mogę głośno powtórzyć w realu.
    • szaramysz2 Po przeczytaniu calej dyskusji stwierdzam, ze.. 05.09.05, 14:19
      dobrana z Was para!
      On jest super mezem, ty przeszczesliwa zona... czegoz chciec wiecej?
      szkoda, ze czasem dziecko "gubi" buciki ale to juz szczegol, prawda?
      • aniaka2 Re: Po przeczytaniu calej dyskusji stwierdzam, ze 05.09.05, 14:42
        Dajcie spokój już tej biednej dziewczynie. Miała problem, chciała pogadać a
        zrobiła się z tego jakaś awantura. Macie dzisiaj zły dzień czy co?

        Pozdrawiam
    • juspus Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 14:45
      juz ostatni raz pisze, wcale nas nie znacie, list pislam po wplywem emocji, kre
      nastepnego dnia uspokoily sie, a teraz po rozmowie powaznej doszlismy do
      orozumienia, jednak wasze listy nie daja mi spokoju, nie mam siy ani czasu
      odpisywac, jak chcecie obgadywac i powyzywac kogos piszcie, czekam na wasze
      oszczerstwa!!!
      • michiko weź cos na nerwy, wyłącz kompa i idz na spacer 05.09.05, 14:49

      • iwles Przecież nikt nikogo nie wyzywał. n/t 05.09.05, 14:57

        • aleksandrynka no niestety, wyzywał... n/t 05.09.05, 14:59

          • michiko napisałm że jest kretynką... 05.09.05, 15:02

      • yenna_m Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 15:04
        ale puszcajac takie informacje na publicznym forum - obdzielajac obcych ludzi
        rewelacjami z zycia wlasnego malzenstwa - niestety musisz sie liczyc na pewną
        polaryzacje pogladow
        jedni cie poglaszcza po glowie, inni niekoniecznie

        wiesz, ja jestem cięta na brak umiaru w piciu alkoholu - z roznych wzgledow

        skoro piszesz, ze maz nie potrafi odmowic - to moze ustalcie jakies zasady Na
        przyklad umawiamy sie, ze pijemy tyle i tyle, ze wracamy o tej i o tej i sie
        konsekwentnie trzymamy zasad
        i jeszcze jedno - dopoki burliwa klotnia malzenska dotyczy tylko Waszej dwojki
        i nie jest zamieszana w nia zadna osoba trzecia - wszystko jest ok
        jesli wciagacie we wzajemne zagrywki nnych ludzi i pogrywacie dla wlasnych
        ambicyjek dzieckiem - to juz nie jest ok
        i mysle, ze OBOJE powinniscie popracowac nad tym, zeby takie sytuacje nie mialy
        wiecej miejsca
        swoja droga naprwde prjrzalabym sie mezowi i unikalabym imprez z alkohlem -
        skoro maz nie umie sobie odmowic
        • mieszkowamama Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 15:19
          Nie chcę się wtrącać, ale dajcie już spokój. Zrobiła, jak zrobiła, ale
          wyluzujcie już. Ja bym się chyba popłakała po takiej nagonce sad
          • niunia792 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 15:22
            Popieramsmile
            Na forum musimy sie wspierac... w koncu faceci maja "solidarnosc plemnikow" a
            my ... "solidarnosc jajnikow" ....
            Pozdrawiam serdecznie
            • triss_merigold6 ???? 05.09.05, 15:32
              IMO płeć nie ma nic do rzeczy w takich dyskusjach.
              Po pierwszym poście odpowiedzi były współczujące i sugerujące zastanowienie się
              czy aby mąż nie przegina z alkoholem tak w ogóle a nie tylko na tych
              nieszczęsnych imieninach + parę rad jak postąpić z pijanym chłopem.

              Następnego dnia Juspus świergotliwa jak ptaszek oznajmiła, że tak w ogole mąż
              jest super, my źle zrozumiałyśmy, każdy ma prawo się napić, dziecku nic nie
              jest itd.
              I to jest irytujące a nie samo wydarzenie. Najpierw niemal histeria, zapowiedzi
              wyprowadzki a potem tiu tiu i wszystkie zazdrościmy takiego męża.

              Juspus zastanów się...
              - albo nie panujesz nad emocjami i nie wiesz co piszesz (w zasadzie to twój
              problem)
              - albo sama sobie kłamiesz, bo chciałaś tych przeprosin a nie żadnego
              zastanawiania się serio
              - albo sytuacja wyglądała trochę inaczej niż w pierwotnym opisie
              ????
              • aniaka2 Re: ???? 05.09.05, 15:41
                Nie cierpię takich akcji. Autorka wątku ma dosyć dyskusji i nie chce już gadać,
                ale niektórzy chcą wylać na nią trochę uwierającej ich żółci i dalej to samo
                zrobiłaś tak a tak nie powinnaś, jesteś taka a taka. Nie wszyscy są idealni.
                Juspus pewnie też ma jakieś wady jak każdy. Dajcie jej żyć.

                Pozdrawiam wszystkich i wyrazy współczucia dla Juspus
                • niunia792 Re: ???? 05.09.05, 15:49
                  Chcialam jedynie by wszystkie baby zrozumialy ze sa takie same-a juspus
                  komplenie niczego nie zarzucilam. wrecz przeciwnie.... barszo mi sie jej szkoda
                  zrobilo. stad moj post.nalezy umiec "czytac" podteksty
                  • yenna_m Re: ???? 05.09.05, 15:53
                    szkoda czy nie szkoda - mniejsza o to

                    a nie wydaje sie Wam, ze publiczne forum to nie jest miejsce na pisanie o
                    prywatnych sprawach, o relacjach malzenskich i te de?
                    w ten sposob przeciez do wlasnych problemow zaprasza sie obce osoby, ktore
                    niekoniecznie napisza cos milego?

                    puenta pod rozwagę
          • escape5 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 15:33
            Ja tez chyba bym sie popłakała.Ale jak już ktoś napisał,zapodając taki post na publicznym forum warto się dziesięć razy zastanowić.
            • niunia792 Zmiana tematu 05.09.05, 15:37
              A powiedzcie tak szczerze!
              Nigdy tak nie mialyscie, ze jednego dnia poklocone z facetem zalilyscie sie
              przyjaciolce a drugiego - pogodzone usprawiedliwialyscie jego wystepki przed ta
              sama powiernica?
              Ja pamietam-z 2 lata temu-mialam chlopaka, ktory potrafil na weselu jego
              znajomych zostawic mnie w obcym towarzystwie i pic z kolegami...
              Po dwoch takich wystepkach - zewalam z nim...
              Ale wczesniej tez-najpierw plakalam jak dzieciak, ze on taki niedobry a jak
              mnie przeprosil-bronilam przed calym swiatem.
              Teraz wiem - ze to idiota byl i tyle...smile
              A jakie wy macie doswiadczenia?
              • mieszkowamama Re: Zmiana tematu 05.09.05, 15:47
                Otóż to, Niunia smile
                • ulkapolla Re: Zmiana tematu 05.09.05, 15:59
                  Zgadzam sie z niunia. Dziewczyna byla wsciekla, usiadla do komputera i
                  napisala na forum. Emocje opadly, maz przeprosil i spojrzenie na cala sprawe
                  sie zmienilo.A meza kocha i nie chce czytac o nim opinii, ze awanturnik i
                  alkoholik.
                  Rozumiem ja. Poniosly emocje i od razu zostala nazwana kretynka przez chodzace
                  doskonalosci Triss i michiko.
                  Nastepnym razem lepiej zadzwonic do przyjaciolki niz pisac na forum
                  • yenna_m Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:04
                    ulla, no ale moment - masie kobiet tu przychodzacych zdarza sie byc wsciekla na
                    wlasnego faceta
                    i co? wywlekaja brudy rodzinne na forum?

                    toz to nie jest miejsce na takie rzeczy...

                    brudy pierze sie w domu, w ctery oczy, a nie na publicznym forum
                    • ulkapolla Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:07
                      Sa rozni ludzie i rozne temperamenty. Forum publiczne ale osoba anonimowa.
                      Przeciez nie podala imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania.
                      • yenna_m Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:12
                        jednak, jesli jej maz zna jej nick - zachowanie bylo wybitnie nielojalne,
                        prawda?

                        PS: nie wierze w anonimowosc w internecie
                        • ulkapolla Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:14
                          yenna_m napisała:

                          > jednak, jesli jej maz zna jej nick - zachowanie bylo wybitnie nielojalne,
                          > prawda?


                          Ale to tylko i wylacznie jej problem.
                          • yenna_m Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:17
                            owszem
                            ale piszac w necie powinna byla wziac pod uwage, ze ludie tu piszacy maja rozne
                            temperamenty
                            zasada dziala w dwie strony
                      • musia2002 Re: Zmiana tematu 05.09.05, 16:19
                        Nie znam tej rodziny ale z pierwszego watku moge wywnioskowac,ze to jednak jest
                        problem tylko dziewczyna narazie nie chce go widziec.Tez mialam faceta,ktorego
                        jak lew bronilam przez 6 lat-wyszlam za maz za innego i teraz tylko sie
                        zastanawiam co mnie tak zaslepilo,ze problemu NIE CHCIALAM widziec az przez 6
                        lat.Jesli zdarzaja sie te sytuacje czesto to sie zastanow i otworz oczy
                        dziewczyno zanim zmarnujesz cale zycie.Ja sobie nie wyobrazam aby impreza i
                        alkohol byl dla mojego meza wazniejsze niz nasz syn[a przynajmniej dopoki jest
                        maly]-pomysl nad tym.Nie twierdze,ze z kazdej imprezy trzeba wychodzic o 19-
                        stej bo dziecko-zdarzalo nam sie wychodzic z imprez ze spiacym dzieckiem o 1 w
                        nocy ale nie dlatego,ze byl alkohol tylko dlatego,ze bylo super towarzystwo i
                        super imprezka.Pozdrawiam.
      • magdalenax Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 16:14
        Juspus, skoro piszesz na tym forum tzn. ze potrzebujesz jakiejs opinii i
        pomocy. Kiedy je dostajesz obrazasz sie. Moze zanim napisz kolejny taki post
        wez 10 glebokich oddechow i zastanow sie co chcesz powiedziec.

        Mysle sobie tylko czy faktycznie bylas poprzedniego dnia tak zdenerwowana i
        niesprawiedliwa w ocenie swojego slubnego czy wolisz po prostu nie przyjmowac
        pewnych faktow do wiadomosci.

        Pozdrawiam
        Magda
        • aleksandrynka Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 16:19
          "i zastanow sie co chcesz powiedziec"

          i co chcesz usłyszeć...
          • triss_merigold6 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 16:33
            Zwłaszcza co chce usłyszeć;
            Co by jej poprawiło humor? Przecież nikt, NIKT nie napisał "składaj dziewczyno
            pozew rozwodowy"!
            Generalnie opinie były takie, że skoro widzi, że mąż się upija na imprezach to
            powinna przynajmniej porozmawiać. Że takie kłotnie na imprezach rodzinnych
            pozostawiają niesmak u wszystkich, że szkoda dziecka, bo teraz nie zapamięta
            ale juz za parę lat owszem - jeśli sytuacje się będą powtarzać.
            To było, do cholery, napisać wyraźnie: proszę mnie pogłaskać, przytulić i nie
            analizować sytuacji i zachować.
            • maya2006 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 17:50
              a mi zal dziewczyny, ze facet ja tak potraktowal.bo jednka sie umoiwli. mogl
              powiedziec w domu, ze nie wyjdzie, bo chce posiedziec. a on taki bohater
              alkoholowy..sad on sie zachowal, jakby raz na 100 lat zostal spuszczony z
              lancucha. i jak juz mial oberwac, to przynajmniej za cos.

              przyznam sie, ze nie zrozumiem dlaczego mlodzi ludzie wybierajac sie na imieniny
              nie zaplanuja dluzszego posiedzenia, zabawienia sie, czy nawet wypicia
              kulturalnie alkoholu (przy czym dziecko mogloby zostac u dziadkow). dziewczyny
              skarza sie, ze maz nie chce wychodzic, a tu odwrotna sytuacja? pytam, bo
              przeciez nie wiem jak jest. ale nie mozna po urodzeniu dziecka byc tylko
              rodzicami. trzeba od czasu do czasu miec czas dla siebie jako para, jako dorosly
              czlowiek...
              • szaramysz2 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 18:12
                maya2006 napisała:
                > przyznam sie, ze nie zrozumiem dlaczego mlodzi ludzie wybierajac sie na
                imienin
                > y
                > nie zaplanuja dluzszego posiedzenia, zabawienia sie, czy nawet wypicia
                > kulturalnie alkoholu (przy czym dziecko mogloby zostac u dziadkow)

                ekhm.. to byly imieniny babci. Nie wiem jak Ty ale ja idac na imieniny babc,
                dziadkow i pociotkow planuje jak najszybsza ewakuacje wink
                • maya2006 Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 21:13
                  szaramysz2 napisała:

                  > ekhm.. to byly imieniny babci. Nie wiem jak Ty ale ja idac na imieniny babc,
                  > dziadkow i pociotkow planuje jak najszybsza ewakuacje wink

                  pzrekonalas mniesmile faktycznie to chyba ten facet ma problem z alkoholem...
                  • yenna_m Re: kto ma racje? awantura na imieninach 05.09.05, 21:24
                    moze niekoniecznie problem a alkoholem, ale gdzies istnieje problem z
                    komunikowaniem sie miedzy soba
                    i na miejscu Autorki sprobowalabnym cos z tym zrobic, zeby uniknac takich
                    sytuacji w przyszlosci, dlatego ze i dla niej, i faceta, i dziecka, i kazdej
                    osoby przypadkowo w sytuację wciągniętej bylo to bardzo przykre i trudne
                    doswiadczenie

                    niestety - trzeba sprobowac wypracowac sobie jakis schemat dzialania w takich
                    sytuacjach, zeby niepotrzebnie nie prowadzic do eskalacji napiecia

                    i nie pisze tego po to, zeby pouczac, dogryzac czy dokopac.
                    Ale po to, zeby sklonic do refleksji nad sposobem dokonania zmiany w relacjach
                    miedzy malzonkami w razie nieporozumien na tym tle.
    • jk3377 Racje mialo dziecko......... 05.09.05, 20:35
      ... i na niego obydwoje powinniscie patrzec.Mąż egoista fakt,ale pewnie tylko
      po alkoholu. Najwiecej tu ucierpialo dziecko, niestety...Mialam podobna
      sytuacje i raz za razem...nie chcial wyjsc, jeszcze troche powtarzal, nie
      patrzyl na dziecko a ja ubrana z dzieckiem czekam. Awantura tez byla, z tym ze
      ja ja juz zaczelam przy gosciach,nie patyczkuje sie ze slowami,nie patrze ze
      ktos slucha i to wlasnie go podrywa na nogi-wstyd przed innymi.
      Ale uwazam ze na takie sytuacje dobra jest chyba nagła zmiana-czyli zaskoczenie
      pana hrabiego innym naszym zachowaniem,zagranie szokiem...nie wiem dla kazdego
      bedzie to cos innego-np. nagle byc nieziemsko milym, powiedziec "ok zostajemy,
      zreszta sama z checia jeszcze posiedze" (tu cierpi dziecko...moze je ululac
      jakos w koncu tez samo usnelo z wyczerpania wiec ..)itp.
      • monikahubert Koniec tematu 05.09.05, 22:26
        Dziewczyny, dajcie już spokój. Czasami odnoszę wrażenie, że Wy tylko czekacie,
        jakby komuś dokopać. Jedna zacznie i zaczyna się cała litania. Po co te
        wyzwiska, czy obraza rodziny? Czy nie można wyzwisk pominąć i pisać bez nich?
        A czy jak byłyście na kogoś wkurzone pod wpływem emocji nie myślałyście różnych
        głupot? Autorka trgo postu, miala o tyle pecha, że za szybko dopadla kompa i o
        tym napisala. Nie zdążyła ochłonąć i .... Myślę, że już otworzyłyśie jej oczy,
        na ewentualne problemy i niech Ona teraz sobie wszystko przemyśli na spokojnie
        a my Forumowiczki, prosze dajmy juz Jej spokoj.
    • anek.anek następnym razem wyjdź sama 06.09.05, 09:36
      nie bierz sobie zbytnio do serca uwag jakie się tu pojawiły.
      Jeśli sytuacja się powtarza: mą notorycznie nie wywiązuje się z danego słowa w
      kwestii ustalonej godziny odwrotu z imprezy, to daj mu maks 15 minut
      dodatkowych i jeśli nie wyrazi chęci wyjścia, sama zabierz dziecko i wróć do
      domu. Ale bez obrażania się, bez ostentacyjnego ubierania się czy trzaskania
      drzwiami. U nas czasem się tak dzieje, że ja wracam wcześniej - zrozumiałe jest
      dla mnie to, że są sytuacje, w których mój partner chce dłużej pobyć w
      towarzystwie i napić się jeszcze jednego kieliszka wina (tak, tak - i nie mam
      nic przeciwko temu). Jeśli ja nie mam ochoty albo dziecko jest zmęczone to po
      prostu zamawiam sobie taksówkę i wracam do domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka