ananasek88 07.09.05, 05:42 Właśnie ogłoszono ewakuacje,masz tylko 4 minuty, aby opuścić mieszkanie,co zabierzesz ze soba? Bo ja nie wiem,snilo mi się,że to były ciepłe ubania. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
julia246 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 06:06 Na pierwszym miejscu dziecko, i jej fotki. Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 07:08 W 4 minuty to ja bym zdarzyla pol chalupy spakowac i torbe wyrzucic oknem. Na pewno dokumenty, czesc ciuchow, plyty i ladowarki do telefonow . Pozniej dziecko pod pache i w nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 07:16 dziecko, psy, koty... A jakby jeszcze czasu starczylo, to jakies dokumenty pewnie. Odpowiedz Link Zgłoś
blecku Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 08:30 Znając siebie to bym na pewno nie znalazła żadnej torby przez te 4 minuty, ale gdyby cudem mi się to udało to bym zabrała jakieś ubrania, portfel, dokumenty, misia córci i samą córcie. NIe wiem czy na męża starczyło by mi czasu, ale jego też chyba bym zabrała. Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga Czytałam kiedyś.... 07.09.05, 08:33 ... że robiono badania na temat co ludzie w panice (pożar, wybuch, konieczność natychmiastowej ewakuacji) zabierają z mieszkania i okazało się że.... TELEWIZOR. Nie wiadomo dlaczego ale większość ludzi właśnie telewizor wynosiła jako najcenniejszą rzecz. Potem dopiero dokumenty. Hi hi. Odpowiedz Link Zgłoś
mamapiotra Re: Czytałam kiedyś.... 07.09.05, 13:04 Nie mam telewizora, więc mi się powiększa asortyment rzeczy do wynoszenia )) Najpierw dziecko, pieniądze i dokumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 08:50 4 min. to sporo czasu, a że jestem energiczna i mieszkam na parterze, więc szybciutko wyrzuciłabym przez okno, ile tylko zdołałabym. Męża również. Dzieci wyniosłabym ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
karina1974 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:01 Córcie, mężą, ciepłe ubrania i jedzenie Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:03 2 kompy, bo na nich mam wszystkie roboty jakie wykonuje na zlecenie, i jak bym ich nie miała to by mnie ścigło po kieszeni. Psa. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:14 dzieci :o) sztuk trzy :o) cztery minuty, to nie jest jakoś specjalnie dużo, żeby je ubrać, portfel zawsze mam w torebce, a torebka dość duża, więc wrzucić wszystkie paszporty, Dużej kazać brać plecak i wrzucić jakieś ciepłe ubrania, do torby jedzenie (bułki, wafelki jakieś, woda) jakby mąż był w domu, to na pewnp pomyślałby o pieniądzach gdzieś schowanych (on zawsze gdzieś chowa, ja nawet nie wiem, gdzie), o kamerze, może o zdjęciach... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
karola.v Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:37 Już się kiedys nad tym zastanawiałam Wziełabym przedewszystkim ZDJĘCIA!(wszystkie-ślubne,dzieci,rodzinne) pieniadze i dokumenty.My czyli ja,dzieci i mąż wychodzimy w tym co mamy na sobie,ewentualnie w tym co uda nam sie złapac w ostatniej chwili. Tak naprawde to jest przerazajaca wizja taka ewakuacja i bardzo dla mnie realna po wypadku gdańskiego bloku(kilka lat temu),kiedy to jeden z jego mieszkańców postanowił za pomocą gazu wsadzić blok w powietrze Odpowiedz Link Zgłoś
cruella Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:44 Dzieci, psa, dokumenty i pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Najbardziej się obawiam... 07.09.05, 09:47 że zarządzą ewakuację kiedy będę miała maseczkę na twarzy i papiloty we włosach... Naprawdę! Nieraz się zastanawiałam co bym wtedy zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
alsana Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 09:53 Widać drogie emamy, że żadna z Was nie miała nigdy w zyciu takich czterech minut. I bardzo dobrze, obyście nigdy czegoś takiego nie przezyły. Z własnego doświadczenia powiem Wam, że 4 minuty to bardzo mało. Zwłaszca gdy działa się w stresie, gdy klatka schodowa i Wasze mieszkanie z każdą sekundą coraz bardziej zapełnia się dymem. Oczy zaczynają szczypać, oddech coraz trudniej złapać i do tego obawa, że ogień zaraz odetnie drogę ucieczki... okropność. Wierzcie mi, że większość tego cennego czasu traci się na "motanie" po mieszkaniu i szukaniu i robieniu naprawdę bezsensownych rzeczy. Ja uciekałam z mieszkania, w którym wynajmowałam tylko pokój, nie miałam tam więc wielu cennych rzeczy, nie musiałam martwić się o dzicko/męża/zwiarzęta. Dziś wiem, że zabranie NJAWAŻNIEWJSZYCH rzeczy powinno mi zająć max. 30 sekund. Tymczasem ja spędziłam bez mała 4 minuty na poszukiwaniu SWOICH kluczy, choć inny (nie mój) komplet tkwił "beztrosko" w drzwiach. Ostatecznie zabrałam ze soba TYLKO kurtkę (był grudzień) i ... telefon. Odpowiedz Link Zgłoś
saskia123 ... 07.09.05, 10:26 "..W pierwszych dniach kwietnia 1940 r. wtargnęło do naszego mieszkania czterech NKWD-zistów. Przeprowadzili rewizję i kazali matce spakować się w ciągu pół godziny. Na dworze stała furmanka. Zapakowaliśmy pościel, ubrania i trochę żywności"... Przyszli urzędnicy z NKWD w sobotę, tak do dnia i kazali wychodzić. Nie wiedziałam, gdzie oni nas chcą zabrać, moi rodzice też. Miałam wtedy czternaście lat, siostra Rózia cztery, a bracia: Gienek dwanaście i Zbyszek jedenaście miesięcy. My nic nie wiedzieliśmy. Dali nam pół godziny, żeby się ubrać i wziąć parę rzeczy na drogę. Ale co my z rana mogliśmy zabrać? Chleb w dzieży leżał, a przecież nie było czasu piec. Zresztą oni powiedzieli, że nam nic nie trzeba. Że tylko do sąsiedniego powiatu jedziemy i zaraz wrócimy... Poszliśmy z nimi. Na stacji było pełno ludzi i jak staliśmy, wepchali nas do wagonów bydlęcych. Na środku stał piecyk, w kącie była toaleta – po prostu dziura wycięta ... a drzwi takie zasuwane. Przed odjazdem jakiś sołdat zawsze je zamykał. Jechaliśmy przeszło miesiąc. Całą rodzinę obudziło łomotanie w drzwi i okno. Wszyscy w domu wiedzieli już, że to po nas. Dziadek otworzył drzwi i dwóch żołnierzy z karabinami weszło do środka. Dali nam dwie godziny na spakowanie się a widząc malutkie dzieci kazali wręcz zabrać jedzenie, bo- jak powiedzieli- przyda się nam. Aby uśpić trochę ich czujność babcia zrobiła im herbatę, którą jeden z nich pił przy stole i nie przeszkadzając się pakować patrzył tylko na mieszkańców. Drugi z odbezpieczoną bronią w ręku chodził po mieszkaniu wyrywając z rąk co cenniejsze rzeczy. Mimo tej kontroli moja mama z siostrą i tak ukryły w poszewkach na pościel wojskowe buty i mundury swoich mężów, dwa obrazy z Matką Boską (które zachowały się do dziś w naszym domu - przyp. aut.) a mama zabrała nawet, nie wiedzieć po co, swoją piękną suknię balową. Spakowano wszystko, co mogłoby być przydatne, obojętnie dokąd by nas nie zawieźli- jakieś ubrania, buty... Być może widok dwójki niemowląt skłonił żołnierzy do pozwolenia zabrania sporej ilości rzeczy. Dzięki maluchom to właśnie w becikach ukryto najcenniejsze rodzinne pamiątki.” Odpowiedz Link Zgłoś
mieszkowamama Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 10:31 Wszystko bym wyrzucała przez okno, co się da, łącznie z mężem (synka zniosłabym na rękach). Na pewno nie zabrałabym szafy (bo jej nie mam jeszcze he... he). Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 10:35 dzieci chcialabym fotki, ale jesli sprawa pilna, to raczej nie warto dla fotek ryzykowac bezpieczenstwa - mysle, ze nie szukalabym w tej panice niczego samo ubranie dzieci i siebie - chocby w buty zajmuje ze 4 minuty Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda051 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 11:18 ZDJĘCIA!!!!!!!! Robimy je non stop i mamy ich mnóstwo. Rzeczy nowe kupisz a wspomnień nie. Odpowiedz Link Zgłoś
maria_rosa Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 14:39 Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Jedyne co mi przychodzi do głowy to syn, bo to wszystko co mam na tym świecie. Może torebkę jeszcze, zdjęcia syna, nie wiem. Bardzo mądry post, gratuluję autorce. Kurcze, aż się poryczałam. pozdrawiam serdecznie, Odpowiedz Link Zgłoś
groszek44 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 22:40 Przede wszystkim rodzine i rodzinne fotki, oraz sterte dokumetow i buty (bo zawsze chodze w skarpetkach po domu .Uwielbiam tak chodzic )hihi No i karty kredytowe ,zeby jakis przezyć!! Ale jak bym miała naprawde sie spakować w ciągu 4 min , to by było tego chyba wiecej !! Mam w tym wprawe ) Pozdrawiam.Groszek44 Odpowiedz Link Zgłoś
jobeel Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 15:12 Moja tesciowa, której zaczął się palić komin w jej małej drewnianej chatce, pierwsze co zrobiła, to złapła pierzynę, pościel... Ale pożar nie wybuchł. (Potem okazało się, że niepotrzebnie paliła w piecu wszystkie smiecie jakie miała; iskra zapaliła się od osadu, który "obłozył" komin od wewnatrz). Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 15:12 dziecko, kilka ubrań, paszporty, dokumenty, laptop, prostownicę do włosów. Odpowiedz Link Zgłoś
wszystkienikizajete Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 15:17 Ciekawe pytanie! Ale dobrze ze zadane - spokojnie się zastanowię, i bedę miała plan - miejmy nadzieję niepotrzebny - więc ja chyba: oprócz oczywiscie dziecka i męża biorę: torebkę (w niej klucze, dokumenty itp), albumy i szkatułkę z biżuterią. Wszystko po drodze, w biegu, i juz lecęęęę... Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 18:37 Byalm na I roku studiow. Jednym z najgorszych przedmiotow wtedy byl przedmiot Historia Wychowania. Siedzialam sobie spokojnie na kubelku w akademiku kiedy wpadla do lazienki kolezanka i powiedziala "Szybko, wychodz, pali sie, ewakuacja akademika!!!!!". Pamietam że wyskoczylam jak opasoza, wpadlam do pokoju i zabralam ksiazki i zeszyty do...Historii Wychowania!!!! O wszystkim innym zapomnialam. Oczywiscie to byl tylko cwiczeniaDD Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 18:42 Ja kiedys z takich cwiczen, nad ranem, wyniaslam ze soba skarpetki, czapke i kubek z kawa. Ale wiedzialam ze nic nam nie grozi. Odpowiedz Link Zgłoś
musia2002 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 18:58 Syna,pieniadze i dokumenty-reszta rzeczy nabyte-do odpracowania.Obym nigdy nie musiala tego robic. Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 19:23 dziecko by samo prysło, a wzięłabym lekarstwa, zdjęcia, ubrania, dokumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 20:19 Dziecko, psa, torebke, dokumenty, moze bizuterie i oczywiscie kilka ksiazek)) Magda Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaxxx4 Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 21:32 Dziecko, dokumenty, pieniadze, zdjecia i szybko jakies cieple rzeczy dla malego, bo nie wiadomo gdzie wyladujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
black_currant Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 22:41 Dzieci, komórkę, karty do bankomatu. Pewnie nic więcej bym nie znalazła. --------------------------------------- Ania - podwójna mama październikowa Emilka (1.10.2001) Grześ (18.10.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
adelajda_i_janko Re: Masz 4 minuty... 07.09.05, 22:38 W tej kolejności (na ile by się udało): Dziecko, kocyk z polaru do owinięcia go (bo pewnie zimno i noc), dowód osobisty, portfel z kartami, paszport, telefon, ładowarka, teczka z dokumentami (świadectwa, akty urodzenia itp). Jakbym miała do tego głowę to jeszcze:kilka ubrań, autko i koń na biegunach małego przez okno (a nuż się uratują), wózek i ulubiony obraz. Odpowiedz Link Zgłoś