mamalgosia
15.08.07, 16:13
Wiem: odetchniecie, gdy Oświata wreszcie przyjmie mnie na nowo po
wakacjach na swoje łono...
Jezus zabiera Swoją Matkę do nieba.
Czyli dokąd?
Jak wyobrażacie sobie niebo? Co wiemy na pewno? Jak mówić o niebie z
dziećmi? A jak "między nami dewotami"? A jak z niewierzącymi?
Pewne to jest chyba tylko to, że ani oko, ani ucho...
Czy tęsknicie za niebem? Czy tęsknota za niebem zawsze musi być
ucieczką od ziemi?
"Niebo człowieka jest takie jak on sam: dziwne, interesujące,
zdumiewające, groteskowe. Daję wam słowo: nie ma w nim ani jednej
atrakcji, którą on rzeczywiście ceni. Składa się - zupełnie i
całkowicie - z rozrywek, o które człowiek absolutnie nie dba tutaj
na ziemi, a przecież jest całkiem pewien, że będzie je lubił w
niebie. Czy to nie ciekawe? Czy to nie interesujące? (...)
Większość ludzi nie umie śpiewać; większość ludzi nie może słuchać
jak inni śpiewają, jeżeli trwa to dłużej niż dwie godziny.
Zaledwie dwóch ludzi na stu umie grać na jakimś instrumencie, a
tylko czterech na stu pragnie się tego nauczyć.
Wielu ludzi się modli, ale niewiele z nich to lubi. Bardzo niewiele
modli się długo. Więcej ludzi chodzi do kościoła, niż ma na to
ochotę. Z wszystkich ludzi zebranych w niedzielę w kościele dwie
trzecie jest znużonych w chwili gdy nabożeństwo dobiegło do połowy,
a cała reszta zanim się jeszcze skończyło.
Wszystkie narody patrzą z góry na wszystkie inne narody, a wszystkei
razem nienawidzą Żyda.
Tymczasem w niebie:
Nie istnieje akt płciowy, a jego miejsce zajmuje modlitwa. W niebie
wszyscy śpiewają. Wszyscy grają na harfach. I nikt nie wychodzi po
dwóch godzinach. Wszystkie narody są sobie absolutnie równe, a każdy
przyciska całą ludzkość do serca i tuli ją, tuli i tuli"
W moich rozmowach ze Starszym na razie największym walorem nieba
jest spotkanie z ludźmi, których kochaliśmy/kochamy, a którzy po
drugiej stronie są wcześniej niż my.
Ja najbardziej tęsknię za spojrzeniem Bogu w Twarz, za przytuleniem
przez niego, za otoczeniem mnie marnej przez Jego ramiona. Za
zobaczeniem i odczuciem tego, w co tutaj tak trudno mi uwierzyć i co
widzę jeszcze mniej jasno niż "jak w zwierciadle".