będzie to historia o ......baloniku mojego synka i naszej wycieczce na festyn....
główny bohater balonik ...cena 30 gr....
idziemy sobie na festynie...marcel(2 lata) z balonikiem w reku dorosli z
lodami...wesoło i miło ...aż...
nagle moje dziecko krzyczy....mamo mamo balon....
patrzę a przed nami biegnie koles ok 10lat z balonikiem marcelkowym...
i co robi stara matka....nie olewa balonikaza 30 groszy ...tylko daje sie w
poscig za złodziejem ...

)
stara jestem , ale kondycje mam niezła ...wiec nie trwa długo jak koles i
balonik sa w moich rekach...
i tu zbulwersuje obrończynie losu pokrzywdzonych dzieci

))...bo wyszarpałam
kolege zdrowo...miał szczęście , ze mu nie natłukłam...a miałam ochote...no
ale dziecko przecież

)
on był zrowo zaskoczony...no bo kto goni za balonikiem???
i jaki wniosek.....dziś balonik....jutro babcina torebka....