Dodaj do ulubionych

mam dość!

11.10.05, 12:22
mam serdecznie dość, mojego męża, wczoraj wrócił od kolegi o 22,00 po dwóch
moich telefonach, z pretensjami "co ja od niego chcę". Po kolei: wyjechał po
mnie do pracy i mi mówi, że jedzie do kolegi, więc stwiedziłam oki, ale weź
nas ze sobą i pójdziemy do mojej mamy z cóóreczką a ty pojedziesz do kolegi,
bo nie miałam ochoty siedzieć w domu sama, a on, że nie, bo zaraz będę za nim
dzwoić, żeby jechać bo mała śpiąca itp. Więc oki nie nalegałam, pojechał
około 17, o 21.20 wysłałam mu sms, nic, za pół godziny zadzwoniłam, on że już
jedzie i guzik prawda, wcale nie jechał. Ja mam dom na głowie i dzieciaka,
nigdzie nie wychodzę ani sama ani z nim, bo twierdzi, że jest zmęczony po
całym tygodniu i chce posiedzieć i odpocząć, ale do kolegów jakoś siły ma,
przeryczałam pół nocy i powiedziałam mu, że największy błąd jaki popełniłam
to ślub z nim, nic nas już nie łączy, kompletnie nic, na małą tylko krzyczy,
ciągle mówi, że ma jej dość, a prawdę mówiąc wogóle się nią nie zajmuje, bo
nigy nie ma czasu. narzeka, że ma dość takiego życia, że uwiązany, z pracy do
roboty i tak w kółko, biedaczek, jak nie komputer to ryby, koledzy, ja mam
serdecznie dość, gdyby nie dziecko odeszłabym od niego.
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: mam dość! 11.10.05, 12:29
      A nie moglas wsiasc do taxi i pojechac do mamy sama, zostawic mala i pojsc do
      kolezanki? Po co robisz z siebie ofiare?
      • monia342 Re: mam dość! 11.10.05, 12:32
        to nie tak, ja nie taka hetera, żeby mu nie pozwolićjechaćdo kolegi ale bez
        przesady 22 a jego nie ma, ja się martwię i wkurzam, jak można u kogoś obcego
        tyle siedzieć, a taxi nie mogłam wziąć nbo u nas takich wynalazków nie ma.
        • rita75 Re: mam dość! 11.10.05, 12:34
          jestes pewna , ze to byl kolega, a nie kolezanka?
          • monia342 Re: mam dość! 11.10.05, 12:36
            tego akurat tak
            • rita75 Re: mam dość! 11.10.05, 12:42
              Naprawde nie masz ochoty wyjsc sama, napic sie wina z kolezankami, podrzucic
              gdzies mala? Po co sie caly czas ogladasz na meza? Nie mozna byc takim
              bluszczem, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi. Moim zdaniem Twoj maz dusi
              sie w takim zwiazku, powinnas popracowac nad tym, byscie mogli odpoczac od
              siebie, a na pewno bedzie lepiej. Nic na sile.
    • wieczna-gosia Re: mam dość! 11.10.05, 12:37
      a jak czesto tak robi?

      bo wiesz... 22 to mloda godzina. Ja bym sie zdziwila, gdyby moj maz do kolegi
      wrocil tak wczesnie smile sama tez bym zreszta tak wczesnie nie wrocila zapewne.

      Moja droga,
      prawda jest taka, ze my kobiety mamy genetyczna zdiolnosc do umartwiania sie.
      Fiksujemy sie na "on mi nic nie pomaga i nic z tym nie moge zrobic". I koniec. A
      nieprawda.
      Ustal z mezem jasne zasady- ze np jesli chce wyjsc jednego wieczora, to
      nastepnego on zajmuje sie dzieckiem. I to nie metoda "jolkaaa, ona wrzeszczy
      ewez ja!!!" tylko sie zajmuje. A ty najlepiej wyjdz z domu. Moze nie nakarmi jej
      jak ty, nie ubierze, pampersa zalozy tyl na przod, ale jej przeciez nie zabije, nie?
      Ryby- prosze bardzo- w weekend rano. Pozniej jest czas dla nas.

      I tak dalej.

      Obie strony musza sie zmienic. Ty- musisz dostrzec ze to ze macie dziecko nie
      oznacza ze staliscuie sie innymi ludzmi. On- ze jednak dziecko cos w zyciu
      zmienia i nie powinno zmieniac tylko w zyciu zony. Ale jest to jak najbardziej
      mozliwe. Kazdy czlowiek potrzebuje wytchnienia, wolnosci i rozrywki.
      • monia342 Re: mam dość! 11.10.05, 12:49
        Kochane jesteście wiecie? tylko ja byłam tak zdenerwowana, że nagadałam mu
        strasznych rzeczy, a wiem, że powinnam była się położyć a rano by mi przeszło,
        no i co teraz, napewno będzie zły. Wszystko rozumiem, ja mmu nie bronię
        wychodzić od czasu do czasu, ale on myśli tylko o sobie, ja mam się zajmować
        dzieckiem i tyle.
        • wieczna-gosia Re: mam dość! 11.10.05, 12:59
          no mysli tylko o sobie mysli bo ty sie i tak zajmujesz dzieckiem nie?

          zamioast tracic czas na wymowki ze poszedl, zamiast w oczka patrzec i czule
          slowka prawic trzeba sie zakrecic, pogadac od serca, dziecko mu spuszczac
          regularnie na glowe i sie rozrywac. Rozerwana zona dzieckiem zajmuje sie z
          przyjemnoscia.

          Moj maz jest tak przyzwyczajony, ze jak mowie ze wychodze a nie wychodze tylko
          jeszcze sie krece po domu to sam mnie wygania smile
      • monia342 Re: mam dość! 11.10.05, 14:26
        wszystko rozumiem, tylko do tanga trzeba dwojga, no nie, my chyba nie umiemy
        już rozmawiać normalnie, bez pretensji, krzyków, naprawdę jestem zdołowana i
        boję się wrócić do domu....
    • babka71 Re: mam dość! 11.10.05, 12:51
      Na Twoim miejscu zwaliłabym się z dzieciakiem do tego kolegi i też pogadała
      sobie do 22-drugiej
      p.s, a czym wrócił od tego kolegi?? tak z ciekawości zapytam samochodem? u
      kolegi tylko herbatkę pił??
      • wesolek11 Re: mam dość! 11.10.05, 13:47
        Ja bym zrobiła jak babka71!
      • zona_wojtka Re: mam dość! 11.10.05, 14:30
        I nie miałabyś wrażenia, że się ośmieszasz?


        babka71 napisała:

        > Na Twoim miejscu zwaliłabym się z dzieciakiem do tego kolegi i też pogadała
        > sobie do 22-drugiej
        > p.s, a czym wrócił od tego kolegi?? tak z ciekawości zapytam samochodem? u
        > kolegi tylko herbatkę pił??
        • babka71 zona wojtka jak już to razem.., 11.10.05, 14:35
          prawda?/ gdzie tu powód do śmiechu??
          On może, a ja nie???
          • triss_merigold6 Re: zona wojtka jak już to razem.., 11.10.05, 14:39
            Zona wlokaca się na siłę za mężem kiedy on idzie do kolegi jest śmieszna. Mąż
            wlokący się za żoną i pilnujący aby za późno nie wróciła również jest śmieszny.
            • babka71 nie zrozumiałaś triss ale to nic wybaczam.. 11.10.05, 16:06
      • kubusala Re: mam dość! 11.10.05, 16:19
        babka71 napisała:

        > Na Twoim miejscu zwaliłabym się z dzieciakiem do tego kolegi i też pogadała
        > sobie do 22-drugiej

        No i zrobiłabyś z siebie kompletną idiotkę, bo dla mnie kobieta ciągnąca za
        sobą dziecko i szukająca tatusia czy to w knajpie czy u kolegi jest jeszcze
        bardziej żałosna niz ten facet. Pewne rzeczy trzeba w domu ustalać. Facet z
        natury jest wygodnym stworzeniem i jak nie musi nic w domu robic to nie robi-
        no sa wyjątki które same od siebie..
        W kazdym małzeństwie musza panować jakies zasady, które odpowiadają obojgu.
        Musisz te zasady i ten kompromis wypracować. Czasami nie jest to proste, wtedy
        trzeba spedzic wiele godzin, wiele wieczorów na rozmowach, skoro z jakiegos
        powodu sie pobraliscie i dogadywaliscie w kwestii slubu, dziecka to równiez
        dogadacie się w kwestii wspólnego zycia.
    • spacey1 Re: mam dość! 11.10.05, 15:08
      Cóż, ja Cię chyba nie zrozumiem... mam dwoje dzieci i regularnie mój mąż albo ja
      wychodzimy z domu i sie rozrywamy (jak to mówi Wieczna). Mąż raz - dwa razy w
      tygodniu na piłkę (gra w nogę) a około raz na miesiąc na karty z kolegami i
      wraca w nocy a parę razy to i rano się zdarzyło.
      Ja chadzam na wieczory autorskie (pracuję w wydawnictwie, ale robie to z
      zamiłowania, nie z konieczności).
      Uważam, że mężowi powinnaś poluzować, ale oczywiście pod jednym warunkiem - że
      Ty równiez dostaniesz swoje wolne dni. Tylko dla siebie. Jeśli zaś Ty nie chcesz
      wychodzić, to pozwól mężowi.
      Jeżeli chcesz, a on będzie miał z tym problem (z zostaniem z dzieckiem, z
      pozwoleniem wyjścia dla Ciebie) to i ty bądź wobec niego bezlitosna. A co, jakaś
      sprawiedliwośc musi być smile
      Pozdrawiam
      ciepło
      agata
      • monia342 Re: mam dość! 11.10.05, 15:15
        to nie to, że ja nie chcę, ja chcę! tylko chyba mam takie głupie poczucie
        obowiązku i słabą wolę. Po prostu wydaje mi się, że po pracy mam się zająć
        dzieckiem i domem a nie myśleć o koleżankach i wypadach, wiem, że to nie
        dobrze, no i pewnie dlatego się wściekam na męża, że on tak nie myśli.
        • triss_merigold6 Re: mam dość! 11.10.05, 15:18
          To się nie wściekaj, nie bądź matką Polką tylko sama wychodź. Ja tak robię i
          bardzo sobie chwalę.
        • spacey1 Re: mam dość! 11.10.05, 15:39
          Oczywiście, że po pracy masz zająć się dzieckiem i domem. Ale może 6 razy w
          tygodniu, a raz zrobić coś dla siebie?
          Jeśli zaś uważasz, że jednak masz obowiązek i jest to tak silne poczucie, że nie
          skorzystasz z wolnego dnia, to nie żałuj mężowi. Oczywiście w granicach
          przyzwoitości.
          • axela zawod wykonywany.... 11.10.05, 15:55
            .........cierpietnica
            chcialabym zebym nie miala takiego poczucia obowiazku, ale jak ktos takiego nie
            ma to sie wsciekam.
            Nic gorszego nie moze spotkac ani dziecka, ani faceta niz wiecznie
            niezadowolona zona i mama.
            A nie moglas go odwiesc i jechac do mamy? Nie moglas kogos do siebie zaprosic
            na kawe?
        • wieczna-gosia no mowie przeciez 11.10.05, 16:00
          tylko chyba mam takie głupie poczucie
          > obowiązku i słabą wolę. Po prostu wydaje mi się, że po pracy mam się zająć
          > dzieckiem i domem a nie myśleć o koleżankach i wypadach,

          z takiego myslenia trzeba sie wyleczyc. jak najszybciej i radykalnie. Dziecko
          musi miec zapewniona opieke, to nie podlega watpliwosci. Nie da sie rowniez
          ukryc ze po 8 godzinach w pracy normalna kochajaca mama teskni za dzieckiem i
          chce z nim pobyc.

          Ale nie stalas sie kawalkiem drewna- jestes czlowiekiem. Od tego jak jestes
          wypoczata zalezy twoja efektywnosc. A odpoczynek to spotkania, kawki, ploty,
          sporty, spacery, baseny, romantyczne randki, kino, spanie do 10. Trzeba na to
          znalesc czas w miare mozliwosci. Ja sie staram raz na miesiac wyjsc gdzies z
          mezem- wiem ze to malo, ale fizycznie po prostu nie dajemy rady wiecej. Sami.
          Bardzo pilnujemy zeby pojsc gdzies razem. Osobnych wyjsc sobie nie zalujemy,
          chociaz pewnie jest ich wiecej, ale coz... latwiej zostawic meza/ zone z dziecmi
          niz ladowac w opiekunke czy babcie prosic...
    • monia342 Re: mam dość! 12.10.05, 08:03
      dobra, sama jestem sobie winna, że tak go przyzwyczaiłam, ale zrozumcie, ja mu
      nie zabraniam wyjść z kolegami czy do kolegów, tylko w granicach przyzwoitości
      i chciałabym, żeby pomyślał czasem o mnie, któraś z Was napisała dlaczego nie
      odwiozłam go i nie pojechałam do mamy, - bo szanowny mąż nie wyraził na to
      zgody a nie miałam ochoty się z nim kłócić i się upirać, a tak na marginesie-w
      domu WIELKA CISZA!!!! nie odzywa się do mnie. Napewno pmyślicie, że sama nie
      wiem czego chce, ja po prostu chciałam się wygadać, a Wy jesteście naprawdę
      super, że dajecie mi tyle rad.
      • janowa Re: mam dość! 13.10.05, 12:03
        Postaw sie w jego sytuacji - ustalacie, ze idziesz sobie na ploty, a on zostaje
        w domu z dzieckiem. Po czym w momencie najbardziej pasjonujacej opowiesci
        kolezanki wydzwania do ciebie, ze masz juz wracac. Nie pomyslalabys, ze marudzi
        i po co w takim razie zgodzil sie, ze wychodzisz?
        Jezeli tobie zle w domu samej z dzieckiem to nie jest przeciez jego wina. Sama
        sobie szkodzisz. Ustalcie jasne zasady i jezeli juz sie zgadzasz, zeby wyszedl
        sie rozerwac to mu nie truj i nie rob z siebie cierpietnicy... Nie wspominajac o
        tym, ze wyrabiasz sobie takze wsrod jego znajomych opinie jedzy, co to wisi na
        mezu non stop. To osmieszajace i dla ciebie i dla niego. Jestescie dorosli,
        dogadajcie sie jak dorosli. I nie wymagaj, zeby pomyslal o tobie podczas wizyty
        u kolegi. Po to wyszedl, zeby sie oderwac od codziennosci. Zrob wam obojgu
        dobrze i pomysl troche o sobie dla odmiany smile I wlasnie sprawa podstawowa -
        zastanow sie CZEGO NAPRAWDE CHCESZ.

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
        • monia342 Re: mam dość! 13.10.05, 14:19
          no dobra, a co ze mną mam siedzieć w domu i być cicho, tak? jak ja chcę mieć
          chodź chwilę dla siebie to on wtedy ma zawsze coś do roboty, a nawet jak już
          zajmie się dzieckie to góra pietnaście minut a mała biegnie z płaczem do mnie i
          tak to wygląda. Kiedyś ustaliliśmy, że środa jest dla mnie, robię co chcę,
          zajmuję się sobą, to było jakieś 3 miesiące temu i jeszcze ani raz nie była
          moją środą, bo zawsze jest to coś pilnego, zostaje po godzinach, musi skosić
          trawę, umyć samochód, pojechać na działkę. Wim, że to było głupie z tym
          dzwonieniem, ale na szczęście zdarzyło mi się to pierwszy raz. Niestety w
          nerwach robi się różne głupie rzeczy.
          • janowa Re: mam dość! 13.10.05, 16:13
            A to juz insza inszosc. Jezeli umowiliscie sie i on nie dotrzymuje slowa, to w
            czwartek jak wroci z pracy powiedz, ze wychodzisz, bo w srode nie mial czasu
            zostac z dzieckiem.
            Po prostu usiadz i z nim szczerze porozmawiaj. Robienie awantur na dluzsza mete
            przyniesie odwrotny skutek - bedzie robil wszystko, zeby do domu wrocic jak
            najpozniej. Przeciez nie o to ci chodzi. Musicie wypracowac jakis kompromis na
            spokojnie. Powiedz mu, ze jak chce miec szczesliwa, niekwekajaca i
            niezgorzkniala zone to musi dac ci troche luzu. Sam na tym skorzysta smile

            ---
            "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
            fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
            kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • k_wielinska Re: mam dość! 13.10.05, 16:11
      O rany!!!! To chyba o moim Starym Grzybiskusmile))) Dokladnie tak samo robi... Ja
      to juz olewam, bo ile mozna sie wsciekac? Tylko czasem zlosliwie, jak mi sie
      juz uda wyrwac do kolezanki czy gdzies, to celowo przedluzam te wizyte, a on
      siedzi z mala. A niech wie, jak to fajnie na kogos czekac!
      Trzymaj sie Kobieto, Karolina
      • monia342 Re: mam dość! 13.10.05, 18:39
        dzięki dziewczyny za rady, że mnie nie wyśmiewacie, bo to naprawdę jest do
        wytrzymania ale tylko do czasu, czasem poprostu wysiadam no i wybucham.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka