Dodaj do ulubionych

Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób?????

28.10.05, 14:58
Mam dwuletnią córeczkę, diabełka wcielonego. Bez przerwy mi ucieka, a to w
domu, jak mówię idziemy na dwór, ubieramy się, jak proszę żeby posprzatała to
co rozrzuciła itd...Dla niej to zabawa, ucieka z chichotem, a ja szczerze
mówiąc, nie zawsze mam ochotę ganiać ja po całym domu.
Na dworze jest jeszcze gorzej, nigdy nie szła ze mną za rączkę. Interesują ja
tylko dziury, kałuże, śmieci wszelkiego rodzaju, schody, pochylnie, krzaki-bo
można się schować, trujące roślinki i inne rzeczy stwarzające zagrożenie.
Biegam za nią po podwórku jak wariatka a jej w to graj, jak wołam w ogóle nie
reaguje.
Ale dzisiaj przegięła pałę. Poszłam z nią do syna do szkoły. Zniknęła mi w
mgnieniu oka, spytałam ludzi stojących na korytarzu, pokazali mi kierunek, a
tam cztery następne korytarze... Wołam, krzyczę, spanikowana okrutnie, nie ma
jej. Poleciałam na portiernię bo myślałam że jej się znudziło i wyszła ze
szkoły. Panie powiedziały, że widziały przed chwilą mojego tatę jak szedł do
dentysty, może za nim pobiegła. Więc ja dalej biegiem, na drugie piętro. A
tam mój tato z wnusią na raczkach. Wcale nie pobiegła za dziadkiem, tylko
poszła sobie po schodach na drugie pietro do świetlicy i tam bawiła się z
dziećmi. Mój tato, dzięki bogu, ją zauważył. Inaczej nie wiem co by było.
Juz nie raz biegałam po sklepie z szaleństwem w oczach, próbowałam ją zapinać
w wózku, żeby nie wyszła, ale wtedy drze się jak opętana i przez ten jej
krzyk już nie raz albo mnie pierwsza obsłużono, albo wyproszono.
Jak mam jej wytłumaczyć żeby mi nie uciekała? Ona sobie z tego wszystkiego
robi świetną zabawę, a poza tym nie boi się obcych, z kazdym chętnie pójdzie.
Znikanie w przeciągu sekundy ma opanowane do prefekcji.
Straciłam przez nią dzisiaj z 10 lat życia, w ogóle to przez takiego malca
mam silną nerwicę.
Nie mam już siły, nie dość, że się nie słucha to jeszcze ucieka. Co robić???


ps. opowiedziałam o tym teściowej, cholerka, pod wpływem emocji i juz żałuję,
nic nie powiedziała, ale jej milczenie było bardzo wymownesad
ps2 jak ktoś ma czas to na edziecku piszę o tym jak córa zachowuje się w
sklepie pt "skrajna histeria w sklepie"
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:02
      Ja moze średnio wychowawczo ale skutecznie wyeliminowałam ucieczki w miejscach publicznych mówiąc o ludziach którzy zabierają dzieci po to żeby im operacyjnie wyjac nerki serce i wątrobę i zebrac za to dużo pieniędzy a dzieci są wyrzucane na smietnik i umierają. Odpowiedziałam przy okazji na setki pytań (czy nie mozna żyć bez serca itp), a teraz wystarczy tekst: Natalia chodź, bo cię na organy rozbiorą.
      Niemniej nie zauważyłam zeby się panicznie bała, nie psała po nocach itp z tego powodu, po prostu uznała ze z nami jest bezpieczna i się pilnuje. oczywiście tyrady o wariatach drogowych są na proządku dziennym, ale to życie wymusza takie rozmowy i obserwacja tego co się dzieje na ulicach...
      • edorka1 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:07
        Strasznie drastycznie z tym organem. Nigdy bym dziecku czegoś takiego i jeszcze w kontekście umierania nie powiedziała. Koszmar po prostu.
        Ja miałam z małą podobnie. Tłumaczyłam, rozmawiałam. Pomogło.Długo to trwało - może po prostu nie tyle pomogło co wyrosła? Ale te organy - no szok!
        • mamapiotra Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:09
          ja to jestem drastyczna, ale podobno są specjalne szelki dla dzieci, zeby nie uciekały. wyprowadza sie dziecko na smyczy. mój ma dopiero 6 m-cy, ale szelki dla niego już mam. tongue_out
          • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:12
            słyszałam o tych szelkach, tylko córa chodzi od ponad roku, a wygląda na trzy
            lata, na ulicę narazie nie wybiega bo skutecznie ją wystraszyłam, ale co z
            uciekaniem?
        • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:10
          Drastyczne i to bardzo.
          Dziewczyny, ale to jest dwulatka nie pięcioletnia pannica, ile ona z takich
          wykładów zrozumie?
          Poza tym jeśli macie spokojne dzieci to wyobraźcie sobie przeciwieństwo-to moja
          córa.
      • migotka2000 Re: Lolinka 28.10.05, 15:16
        Padłam ze śmiechU, ale chyba "pożyczę" od Ciebie te opowieści!
      • july.29 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:23
        lolinka2 napisała:

        > Ja moze średnio wychowawczo ale skutecznie wyeliminowałam ucieczki w
        miejscach
        > publicznych mówiąc o ludziach którzy zabierają dzieci po to żeby im
        operacyjnie
        > wyjac nerki serce i wątrobę i zebrac za to dużo pieniędzy a dzieci są wyrzucan
        > e na smietnik i umierają. Odpowiedziałam przy okazji na setki pytań (czy nie
        mo
        > zna żyć bez serca itp), a teraz wystarczy tekst: Natalia chodź, bo cię na
        organ
        > y rozbiorą.
        > Niemniej nie zauważyłam zeby się panicznie bała, nie psała po nocach itp z
        tego
        > powodu, po prostu uznała ze z nami jest bezpieczna i się pilnuje. oczywiście t
        > yrady o wariatach drogowych są na proządku dziennym, ale to życie wymusza
        takie
        > rozmowy i obserwacja tego co się dzieje na ulicach...

        ------
        ok, teraz się was trzyma, ale co będzie w wieku, gdy już będzie mogła sama być
        na dworze? Nie będzie za bardzo wystraszona? Wg mnie to trochę zbyt drastyczne.

        j.
        • nadja11 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:30
          Ja tez mam dwulatka i niestety ze wzgledu na jego ruchliwosc zawsze zabieram go
          na spacery z wozkiem, wyciągam z niego dosłownie na chwile gdy zblizamy sie do
          bloku. Niestety ze wzgledu na moj stan zdrowia nie jestem w stanie biegac za
          dzieckiem, jestem po chemioterapii ,nie daje poprostu rady. Dziecko pewnie na
          tym cierpi bo spacery za raczke są wlasciwie ograniczone do maksimum a ja
          gdzies tam marze ze za rok bede miała bardziej samodzielne i roztropne dziecko
          z ktorym bede grzecznie chodzila za rączke, czy to mozliwe?Prosze napiszcie ze
          3 latki są mądre mniej problematyczne wiecej do nich docierawink
          • migotka2000 Re: Nadja 28.10.05, 15:36
            Teoretycznie jest lepiej, ale i tak zaufać takiemu tzrylatkowi nie radzę. Kiedy
            wydawało nam się, że Misiek załapał kwestie niebezpieczeństwa na drodze,
            grzecznie trzymał się granicy krawężnika, któregoś pięknego dnia ot tak sobie
            przebiegł na druga stronę. Nic nie jechało, bo jak auta jadą to i tak go
            łapiemy za rękę, ale przekonaliśmy się o własnej głupocie ufając trzylatkowi.
            Gadać, przypominać a przy przechodzeniu na drugą stronę i dużym ruchu trzymać
            za rękę. Nie ma lekko...
      • dorotadu Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 16:23
        lolinka2 napisała:

        > Ja moze średnio wychowawczo ale skutecznie wyeliminowałam ucieczki w
        miejscach
        > publicznych mówiąc o ludziach którzy zabierają dzieci po to żeby im
        operacyjnie
        > wyjac nerki serce i wątrobę i zebrac za to dużo pieniędzy a dzieci są
        wyrzucan
        > e na smietnik i umierają. Odpowiedziałam przy okazji na setki pytań (czy nie
        mo
        > zna żyć bez serca itp), a teraz wystarczy tekst: Natalia chodź, bo cię na
        organ
        > y rozbiorą.
        > Niemniej nie zauważyłam zeby się panicznie bała, nie psała po nocach itp z
        tego
        > powodu, po prostu uznała ze z nami jest bezpieczna i się pilnuje. oczywiście
        t
        > yrady o wariatach drogowych są na proządku dziennym, ale to życie wymusza
        takie
        > rozmowy i obserwacja tego co się dzieje na ulicach...
        >

        czegos bardziej idiotycznego nie słyszałam smile
      • czajkax2 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 30.10.05, 00:40
        hmmmmmmm tekst o oranach to maskara. naprawdę rzydko bym nazwała matkę, która w
        taki sposób 'wychowuje' dziecko. naprawde zal mi dziecka. ja bym sie ała
        wychodzic na ulice gdybym myslala ze kazdy człwoiek to potencjalny
        morderca,który dybie na moje oragany.

        p.s nie będe gratulowac pomysłu na nastraszenie córki,bo własnie chyba dobrych
        pomysłów zarakło zeby poradzic sobie z tą sytuacją.
    • migotka2000 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:30
      Oj, jak ja to znam!

      Miałam to szczęście,że młody dawał się pacyfikować w wózku, ale w centrach
      handlowych zawsze potrzebowałam męża do pomocy. Od roku do ok 1,5 roku były
      szelki. Potem za zwiewanie na spacerach, był nagły powrót do domu w ramach
      kary. Oczywiście cały czas było tłumaczone itp, teraz - Misiek skończył 3 lata -
      już nie zwiewa, ale zdarza mu się zapędzić na drogę. Mieszkamy na nowym
      osiedlu gdzie jest pełno dzikich dróg i auta pojawiają sie ni stąd ni zowąd.
      Nauczyłam syna reagować na "Uwaga auto"-wtedy schodzi na bok. Przez ulice
      zawsze za rekę- "Ty jesteś mały i kierowca może cię nie zauważyć, a mama jest
      duża i kierowca ją dobrze widzi". Ale cały czas trzeba się trzymać zasady zero
      zaufania i przypominać np. o tym, żeby zatrzymał się na końcu chodnika.
      Ostatnio zapędził sie na rowerze, nie reagował na moje "stój", a że jestem w 7
      mies. ciąży i nie mogłam go dogonić, dostał OPR i odtąd nie wychodzę z nim na
      rower. Smutne,że pozbawiam dzeicko radochy, ale to nie na moje nerwy.

      Wracając do wieku ok. 2 lat - jedyne co mi przychodzi do głowy kiedy wspominam
      ten czas, to pacyfikowania małego w miejscach publicznych i dawanie nu maxa
      wolności w bezpiecznych miejscach.
    • kubusala Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:36
      Takie prawo dwulatka uciekać a Twój obowiązek za nim biegać. Wyrośnie z tego,
      uparcie ucz Ją chodzenia za rączkę. Mój dwulatek uciekał, a teraz 2,5 latek
      chodzi za rączkę. Cierpliwosci.
      opowiesc o organach hmm idiotyczna, jak dziecku mozna takie głupoty opowiadać.
      • irena111 Pamiętam Kacpra 28.10.05, 15:48
        jakie z nim miałam za walki. Pewnego dnia (miał wtedy 2,5 roku) zabrałam go na
        targowisko, ale małe, szliśmy razem i nagle zniknął mi z oczu, był tłok i
        poprostu na chwilę wypuściłam jego dłoń... Nie zapomnę jakiego panicznego
        strachu się najadłam, nie mogłam go znależć... A ten mój mały pajac stanął
        sobie obok straganu i jak patrzyłam w jego kierunku to kucał żebym go nie
        widziała... Postanowiłam zmienić to jego zachowanie i przy najbliższej okazji
        to ja schowałam się za stragan i przyglądałam się jego zachowaniu... Może to
        było drastyczne ale uwieżcie pomogło. Już nigdy nie próbował na mnie takich
        sztuczek, a teraz gdy ma 7 lat często mu powtarzam przy różnych okazjach:
        pomyśl jak ty się poczujesz jeśli ja zrobię to samo dla ciebie? Pomogło.
    • julia246 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:45
      Oj mam ten sam problem, tylko do mojego dziecka niewiele dociera.
      Więc mam tylko jedno wyjście, idę z młodą na ogrodzony
      plac zabaw.
      A w drodze na i z placu jedzie w wózku, jak niechce do wózka, to wracamy do
      domu i na ty się jej spacer kończy.
      • verdana Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:52
        Gdy moje dziecko uciekało, natychmiast wracaliśmy do domu, niezaleznie od
        tego , jakie atrakcje były w planie. Wystarczyło dwa razy.
        Gdy raz uciekło na ulicę, dokonałam egzekucji na miejscu. Dostało mocno w
        tyłek, co akurat w tym wypadku uwazam za doskonałą, uzasadnioną karę.
        Natomiast za niedopuszczalne znecanie sie nad dzieckiem uwazam opowieść o
        pobieraniu organów. Trzeba być osobą skrajnie nieczułą i pozbawioną
        elementarnej wyobraźni, zeby coś takiego dziecku zaserwować. Wiesz, co zrobiłaś
        dziecku? Ono wychodzac na ulicę, wychodzi w świat morderców, gdzie kazdy dybie
        na jej życie. Pewnie, ze od Ciebie nie odchodzi - bo smiertelnie się boi. Teraz
        skutków nie widać może jeszcze, ale wyobraź sobie, ze kiedyś przypadkowo
        znikniesz jej z oczu, a ona znajdzie sie , w swoim mniemaniu, wśród ludzi,
        którzy chcą ją zabić. Zrestzą to zostaje - nie sadzę, aby będąc dorosła czuła
        się pewnie wśród obcych osób.
        Wyobraż sobie, ze ty sama musisz codziennie wychodzić na ulicę, gdzie co któraś
        osoba zabije Cię, jesli popełnisz błąd. Witaj w piekle!
        To po prostu straszne!
        • kubusala Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:57
          Straszne i głupie, wode z mózgu robic dziecku. Brrrr zęby myj bo sa tam robaki,
          które zjedza język, nie uciekaj bo cie porwą i organy zabiorą... ja chyba
          przestane czytć to forum, wariatki co niektóre czy co?
          • mamulka-kubulka Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 20:00
            ja sadzam mojego kube na kanapie ,bez zabawek . siedziu tak drze sie
            niesamowicie okolo pol godziny , po czym jak sie uspokoi to tlumacze ,ze taki
            zachowanie jest nie do przyjecia i ze mame serduszko boli jak tak robi.
            A on patrzy na mnie i caluje mnie w serduch zeby juz niew bolalo smile i na jakis
            czas jest lepiej. az do nastepnego razu.
    • lena99 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:53
      Widziałam program w tv o Toim problemie. Otóż gdy dziecko ucieka należy je
      złapać smile i wyprowadzić np. ze sklepu czy jak u Ciebie ze szkoły. Nie należy
      nic mówić, nie krzyczeć, nie powtarzać 'tyle razy cię prosiłam' itp. Po prostu
      wyprowadzić na zewnątrz i usiąść gdzieś z dzieckiem na kolanach. Cały czas
      mocno trzymac i tak siedzieć aż się uspokoi. Oczywiście dziecko będzie
      protestowac (to z tv krzyczało, wierzgało, płakało, a mama trzymała i nie
      reagowała na to). Jak jest juz spokojne, mozna wstac i bez komentarza wrócic do
      normalnych zajęć. Aha, w czasie biegania za uciekającym dzieckiem nie należy
      wołać 'chodź do mamusi', gdzie jesteś' itp. bo wtedy dziecko traktuje to jako
      świetną zabawę. Tyle program. Nie wiem jak by to się sprawdziło 'na żywo'.

      Na pewno nie straszyłabym dziecka,a już w żadnym razie tak drastycznie(organy).
      Dzieci mają bardzo dobrą pamięć, po co takie rzeczy opowiadać.
      Pozdrawiam, Lena
      • mharrison Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:58
        Fantastyczne historie. Myślę, że warto je zacząć opowiadać już dziś; wraz ze
        zbliżającym się dniami: Wszystkich Świętych i Zadusznym, w atmosferze refleksji
        nad nieuchronnym końcem naszego życia taki przekaz może jeszcze ulec
        wzmocnieniu. Nie traćcie więc czasu.

        Gdyby jednak ta metoda nie przynosiła natychmiastowych i pożądanych skutków
        proponuję zaopatrzyć się w podręcznik do medycyny sądowej i raczyć dziecko jego
        treścią. Wersja dla oszczędnych: podręcznik może być nieaktualny, z
        antykwariatu, jego cena wówczas znacznie spada.

        Ponadto, w dobie transplantacji ta "klisza" może nie zadziałać. Opowiedzmy więc
        o zadzieżgnięciu, o bruździe wisielczej (to wersja dla małych elegantek), o
        skórze praczki po utonięciu, pokażmy na zdjęciu pozycję kolankowo-łokciową
        nieszczęsnego denata.

        Chciałam jeszcze podkreślić, że czas nie dezawuuje niniejszej metody. Mozna ją
        stosować także w stosunku do nastolatek. Dziewczęciu pragnącemu wyrwaćsię na
        imprezę możemy zaproponować zerknięcie do podręcznika (lub po prostu
        opowiedzenie) o ofiarach morderstw z lubieżności, także tych
        wybitnie "fantazyjnych", np. z wytrzewieniem przez pochwę. Warto też
        zaprezentować głębokość i rozległość możliwych ran tłuczonych i kłutych na
        jabłku.

        Jeśli nie jesteście pewni, ze na 100% udało sie Wam dotrzec do swojego dziecka,
        możecie swoje dywagacje okrasić opowieściami z krypty: o rosnących paznokciach,
        włosach.

        Nie należy omieszkać wspomnieć o saponifikacji i sphagnum w zaleznośi od
        miejsca, gdzie porzucone zostały zwłoki, pozbawione uprzednio narządów
        wewnętrznych rzecz jasna.

        Życzę wielu sukcesów wychowawczych
        • kubusala mharrison.. 28.10.05, 15:59
          no po prostu pięknie to ujęłaśsmile
          Pozdrawiam
          • cocollino1 Re: mharrison.. 28.10.05, 16:00
            ujęła to strasznie, ale jak trafnie i mądrzesmile
        • edorka1 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 16:02
          Świetnie napisane! A swoją drogą masz wiedzę - wytrzewienie przez pochwę - to dopiero...nawet nie wiedziałam że coś takiego można...
    • cocollino1 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 15:58
      Ta opowieść o organach jest straszna. Ja nie moglabym wyrabiać w dziecku
      swaidomosci, ze po ulicach, w sklepach chodza ludzie, ktorzy czychaja, żeby
      wyrwac mu organy i wyrzucić na smietnik, normalnie szok. Biedne dziecko.
    • mieszkowamama Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 16:45
      Jetsem pedagogiem... ale metody moje daleko odbiegają od ideału. My
      wymyśliliśmy pana, który przyjdzie i zabierze np. jakąś zabawkę, bajkę na
      DVD... Trochę działa. Ale w Waszym przypadku... nie wiem, czy podziała.
      Powodzenia wink
    • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 16:57
      Wiecie co?
      Kiedyś byłam przeciwna straszeniu dzieci: ta baba jaga Cię zaraz zabierze, ale
      teraz się zastanawiam... swoją drogą jakie to może miec konsekwencje?
      • july.29 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 17:00
        pade napisała:

        > Wiecie co?
        > Kiedyś byłam przeciwna straszeniu dzieci: ta baba jaga Cię zaraz zabierze,
        ale
        > teraz się zastanawiam... swoją drogą jakie to może miec konsekwencje?

        ------
        zastanawiać się oczywiście możesz, ale w tym przypadku byłabym absolutnie za
        nie zmienianiem poglądów.

        Są inne metody osiągania posłuszeństwa.
        Te polegające na straszeniu wg mnie krzywią psychikę dziecka.
        Nad czym tu się zastanawiać?
        Chcesz zacząć takie metody? Nie szkoda Ci dziecka?

        j.
        • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 17:11
          szkoda mi dziecka, ale klapa dać nie wolno, krzyczec nie wolno, straszyć nie
          wolno, a tłumaczenie nie pomaga...
          ja się niedługo będę musiała leczyćsad((
          • verdana Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 18:56
            Juz powinnaś!
            Tłumaczenie dziecku, że kazdy może go porwać i zabić to chore. Twoeje dziecko
            żyje w swojej swiadomosci wśród morderców.
            Zdecydowanie, powinnaś się leczyć, zanim leczyć trzeba będzie Twoje dziecko.
            • pade Verdana to do mnie? 28.10.05, 20:09
              chyba Ci się coś pomyliło, albo sama się leczsmile
              • aleksandrynka Re: Verdana to do mnie? 28.10.05, 21:50
                tak, verdanie dzisiaj pomylili się autorzy smile
                A co do Ciebie, pade, pierwsze, co mi przyszło do głowy to wózek. Jeśli dziecko
                oczywiście nadal go używa... Nie pilnujesz się? Do wózka! Po kilku razach
                załapie, że nie ma żartów.
                Jeśli wózek odpada - świetna jest rada z powyższych, żeby dziecko natychmiast
                zawracać do domu. Przed wyjściem umowa: idziemy tu i tu, robimy to i to, a Ty
                pilnujesz się mamy. Jeśli nie, to natychmiast wracamy do domu. No i wcielać
                groźby w czyn smile Domyślam się, że nie zawsze będzie łatwo, ale to by się mogło
                sprawdzić, spróbuj.
                Groźby typu - zabierze Cię, pan zamorduje, poćwiartuje - odradzam. Wyżej już
                wyklarowano, dlaczego. Nie można przestawać świata jako siedliska zła, zła i
                tylko zła czychającego na dziecko z każdego kąta. Tak przeciez nie jest. Z
                takiego zastraszania mogą się wziąć forbie, lęki, zaburzenia i kto wie, co
                jeszcze. To stanowczo zbyt drastyczne i po prostu niepotrzebne. No i w końcu -
                ładnie to, tak straszyć? smile
                • pade Re: Verdana to do mnie? 28.10.05, 22:05
                  Fakt, wózek to chyba jedyne wyjście.
                  Jeśli chodzi o straszenie to raczej miałam na myśli jakies przekonujace ała,
                  tylko nie wiedziałam co wymyślić. Te baby jagi, jędze, czy dzisiejsze organy
                  nigdy do mnie nie przemawiały i nie zrobiłabym czegoś takiego swojemu dziecku.
                  Ale czasami sił mi brak i mam wielką ochotę porządnie jej wlać za te wybryki,
                  więc od lania chyba lepszy jakiś straszak.
                  Gróźb bez pokrycia czyli po powrocie nie obejrzysz bajki, albo nie dam Ci
                  zabawki (czyli gdzieś za godzinę), nie uznaję. Za mała.
                • betty_julcia Nsstraszyć w żadnym wypadku 28.10.05, 22:07
                  Straszyć nie polecam. Dziecko jest bardzo pojętne na własny sposób interpretuje
                  to co mu mówimy. I świetnie to pamięta a później przeżywa.
                  Moja JUlka ma zapisane kropelki do uszka. Za nic nie chciała dac ich sobie
                  wkropić. Poniewaz boi się lekarza to ja mówiłam że jak nie da mamusi wkropić to
                  zaraz zadzwonię po panią doktor i ona przyjedzie specjalnie żeby jej wkropić
                  kropelki.
                  Pożałowałam tego szybko. Na wczorajszej wizycie u lekarza dala taki popis że
                  nie wiedziałąm gdzie sie schować. Wpadła w taką hosterię na widok pani doktor
                  ze we trzy trzymałayśmy ją do badania i każda była skopana. W życiu nie
                  widziałam takiego zachowania u niej (a ma 2,4 latka). Już nigdy nikim jej nie
                  postraszę bo wiem że dziecko przyjmuje to bardzo na serio.

                  Za to uważam ze powinno sie w takiej sytuacji np. wyjść ze sklepu, powiedziec
                  że w takim razie koniec zakupów i idziemy do domu. U nas działąło.
                  Poza tym jak nie podziała to klapsa. W skrajnych przypadkach, dla dobra dziecka
                  klaps może bardziej pomóc niż zaszkodzić.
                  ------------------------------------------------------
                  Betty to mama a to jestem ja:
                  GWIAZDECZKA
                • marzenalach przypomniało mi się jak... 28.10.05, 22:14
                  Idąc z synkiem na spacer, On jak zwykle wyrywał się i chodnikiem naprzeciw nam
                  szedł ksiądz w sutannie, mówie wiec do synka cicho, że ksiadz Cię zaraz
                  zabierze, a ksiadz chyba się domyślił co powiedziałam synkowi i mówi do
                  małego " nie bój się ksiądz Cię nie zabierze", zrobiło Mi się strasznie głupio,
                  i od tamtej pory nie stosuję tej metodysmile
                  Syn(7 Lat) już dawno wyrusł z nieposłuszeństwa a córcia (3 lata)czasami
                  chciałaby pożądzić, ale wtedy mówię Jej ,że jak nie będzie się słuchała to
                  wrócimy do domu, skutkuje.
              • verdana Re: Verdana to do mnie? 28.10.05, 22:15
                Fakt, pomyliło mi sie! Sorry!
                Ale ja z kolei nie jestem zwolenniczką nie dawania klapsa. Dla mnie klaps w
                pewnych okolicznościach i ochrzan są jak najbardziej OK. Straszenie nie!
                • pade Wybaczam:) 28.10.05, 22:31
                  Przypomniało mi się teraz jak oduczyłam córkę wylatywac na ulicę, wcześniej
                  robiał to naokrągło, aż dziw że siwa nie jestem. Otóż złapałam ją mocno za
                  ramię i powiedziałam, ze jak wyjdzie na ulicę to uderzy ja autko, a autko jest
                  bardzo silne więc będzie ją to baardzo mocno bolało. Powtórzyłam to kilka razy
                  i poskutkowało, ale to też jest straszenie, prawda?
                  A macie jakiegoś łagodnego straszaka powstrzymującego od uciekania mamie?
                • pade I jeszcze jedno 28.10.05, 22:38
                  Chętnie bym jej dała klapsa, bo wielokrotnie baaardzo na to zasługuje, tylko i
                  tak już robię z siebie pośmiewisko jak biegam za nią dookoła bloku, albo z
                  byskiem szaleństwa w oku poszukuje swojej cudnej zgubysmile jak do tego dojdzie
                  lańsko na oczach wścibskich sąsiadów...wystarczy że się wydzieramsad
                  Chociaż zastanawiam się czy nie lepszy klap i spokój niż moje zszargane nerwy
                  A poza tym tak serio, przecież ktoś może ja zabrac, zrobic krzywdę, naprawdę
                  się boję i naprawdę nie chcę żeby mi uciekała.
                  • marzenalach Re: I jeszcze jedno 28.10.05, 23:17
                    Z dwojga złego wybrałabym klaps ze spokojem, tzn. bez krzyków.
                    Masz rację, że się boisz o małą, jest śliczna, synek teżsmile a o zwyrodnialców
                    nie trudnosad
    • perse1 Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 23:22
      Ha ha,przepraszam ze się smieję ale jak obejrzała sobie twoje słoneczko na
      zdjęciu,to się nie dziwię ze piszesz o niej wcielony diabełek,nawet na
      zdjęciach widac ze ma kobitka charakterek,nic ci nie poradzę bo ten problem
      dopiero przede mna,moja Weroniczka ma 5 miesięcy ale wiesz co jest jakos
      dziwnie podobna do twojej a własciwie to tak ją sobie wyobrazam za dwa
      lata,moja juz teraz ma niezłe zadatki na łobuziaka,ojej,ojej co mnie czeka?
      • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 29.10.05, 10:33
        No dokładnie, wyglada na łobuziaka, a jednocześnie tak słodko, że nie ma babci
        czy dziadka, żeby się za nią nie obejrzał.
        Coś mi się zdaje, że z wiekiem będzie coraz gorzej.
    • judytak Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 28.10.05, 23:30
      po domu w ogóle bym nie ganiałą, wszak tam nie ginie ;o)

      na podwórku, placu zabaw itp. ustanowiłabym granice, dokąd można iść, a gdzie
      nie (najlepsze są ogrodzone place zabaw...), przy próbie przekroczenie granicy -
      ostrzeżenie, jeśli jednak wyjdzie - idziemy do domu (jeśli można), albo
      przytrzymanie, nawet siłą, przy sobie (za rękę, albo na ławce) - jeśli do domu
      iść nie można
      i też bym nie ganiała, oświadczyłabym tylko surowo, że to nie dobra zabawa, ja
      w to się nie bawię...

      dla ułatwienia próbowałabym po drodze "zabawiać" dziecko - coś bym opowiadała,
      o czymś byśmy rozmawiały, żeby "spacer z mamą" był ciekawszy, niż uciekanie

      i kiedyś pozwoliłabym na to, żeby dziecko naprawdę się zgubiło
      na przykład w takiej szkole - jeśli stoję przy bramie, to nie wyjdzie, a w
      środku co jej może się przytrafić? skądś spadnie, jakieś dzieci ją popchną,
      albo będą się z niej wyśmiewać? poczuje się samotna, i zrozumie, że nie trafi z
      powrotem do mamy? właśnie o to chodzi ;o)
      jak zacznie głośno płakać, to ją znajdziesz, idąc po głosie ;o)

      poza tym warto nabyć jakąś książkę z misiem czy innym królikiem, który się
      zgubił, i nie trafił do domu...

      pozdrawiam
      Judyta
    • flurcia Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 29.10.05, 08:11

      Jakieś pól roku temu miałąm ten sam problem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=24584832&a=24584832 i nie wierzyłam nikomu jak mi mówił, że Ola wyrosnie.Teraz ma 2 lata i 1 m-c i jest ok. Pewnie, że sobie biega wokól mnie ale jak ja zawołam to przychodzi, nie ucieka, nie biegnei przed siebie na oślep. Chodzenie z wózkiem u nas tez nie rozwiązywałao problemu do końca, bo Ola opanowała do perfekcji wychodzenie z wózka w trakcie jazdy do perfekcji. Głowa do góry i dużo cierpliwości. Uwierz w końcu zrozumie.
      • flurcia Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 29.10.05, 08:18

        Aha w wakacje próbowała uciekać z placu zabaw i powiedziałam, że jak ucieknie poza obręb placu to idziemy do domu. Ponieważ nie posłuchała, to wzięłam na ręce mimo okropnego wrzasku i protestu z jej strony przyniosłam do domu, choć na placu zabaw byłyśmy może 15 minut. Podziałało to na nią jak zimny prysznic. Od tamtej pory jak tylko próbowała gdzieś wędrować poza teren placu zabaw, mówiłam wracaj, bo jak nie to idziemy do domu.Zawsze skutkowało. Po paru takich sytuacjach zrozumiała, że nie ma co próbować.

        Reasumując ważna jest konsekwencja. Dziecko musi mieć wytyczone granice, żeby czuło się pewnie i bezpiecznie. To my rodzice musimy je rozsądnie ustalić i być konsekwentni dla dobra naszych dzioeci.
        • edytkus Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 29.10.05, 08:41
          Moj skarbus przez rok dawal sie spokojnie przeprowadzac przez jezdnie. Dzisiaj (3 latka) zwiala mi,
          podbiegla do kraweznika przy skrzyzowaniu, rozejrzala sie czy nic nie nadjezdza, rzucila mi
          szydercze spojrzenie i wybiegla na srodek gdzie zaczela radosnie podskakiwac. Troche to trwalo
          zanim dobieglam na obcasach. Po raz pierwszy publicznie dostala w tylek, tyle ze nikogo nie bylo.
      • pade Re: Czy mam ją nastraszyć i w jaki sposób????? 29.10.05, 10:52
        No widzisz, Twoja córcia ma tyle co moja, tyle że moja nadal zachowuje się tak
        jak opisałaś w tamtym wątku i raczej nie wygląda na to by miała z tego wyrosnąć.
        Poczekamy zobaczymysmile
    • lila1974 Re: pade 29.10.05, 09:00
      Doskonale rozumiem przez co przeszłaś.
      Wczoraj Konstancja zaserwowała mi takiego stracha, że też mam 10 lat mniej
      życia.
      Byłyśmy na zabawie z dużym centrum handlowym. Koni zachciało się siku.
      Poprosiłam jedną z mam, by przypilnowała Neli, a ze starszą w te pędy
      ruszyłyśmy do toalety. Kiedy się już do nich zbliżałyśmy (były tuż za rogiem),
      wyrwała mi się z ręki i z krzykiem "ja biegnę do kibelka" ruszyła na przód. Nie
      łapałam jej, bo od toalet dzieliło nas najwyżej 20 m, tyle, że za rogiem.
      Weszłam do toalety, odezwałam się do niej - cisza. Nawołuję, sprawdzam po
      nogach - nie ma jej. Wyszłam i sprawdzam w toalecie dla niepełnosprawnych, bo
      czasami, gdy jestem z wózkiem korzystam z tej - też jej nie ma. Pytam pana
      wychodzącego z męskiego WC, czy nie weszła tam dziewczynka. Cofnął się
      sprawdził - nie ma. Obleciałam stoiska - nikt nie widział. Dopadłam ochrony i
      mówię co i jak. Obiecują przekazać sobie na wzajem i dziecka poszukać. Mnie
      podpowiadają, abym wykorzystała megafon, to dobry pomysł, ona jest rozgarnięta
      i będzie wiedziała co robić. Zanim dopadłam radiowęzła, pytam przechodzącą
      hostessę, czy jej nie widziała. Dziewczyna kojarzy moją małą, bo próbowała ją
      parę minut wcześniej zagadać, a ta krzycząc "idę do kibelka" pobiegła przed
      siebie. Tyle, że nie pobiegła do tych toalet, które miałam na myśli a na drugi
      koniec sklepu (zrobiła kółko). Udało mi się ją złapać, akurat jak wychodziła.

      Po raz pierwszy w życiu przeżyłam koszmar. Mimo lekkiego ubrania byłam spocona,
      rozdygotana, bolał mnie brzuch i serce, trzęsły mi się nogi. Już kiedyś mi
      zginęła - wystarczyło, że przy półce puściłam jej rękę, bo potrzebowałam dwóch
      a gdy się odwróciłam jej już nie było. Wówczas jednak byłam spokojna,
      wiedziałam, ze się znajdzie. Wczoraj zaś przestraszyłam się okrutnie. To było
      najgorsze 15 minut mojego dotychczasowego życia.

      Na okoliczność takich właśnie przygód nauczyłam ją informacji o sobie i o
      rodzinie. Na szczęście mówić nauczyła się bardzo szybko i ładnie. Pana
      policjanta i wszelkich mundurowych pokazujemy i uczymy do nich sympatii. Wie,
      że w razie kłopotów ma poprosić o pomoc i podać wszelkie dane.
      Mam tylko nadzieję, że nigdy nie będzie musiała szukać takiej pomocy.
      • pade Re: pade 29.10.05, 10:31
        oj, współczuję, uwierz, wiem dokładnie co przeżywałaś, wczoraj z tego napięcia
        do końca dnia bolały mnie nogi.
        Inna sprawa, że naprawdę Opatrzność nad nami czuwała. Szkoła jest ogromna, nie
        wiem czy nie największa w dzielnicy, dodatkowo jest tam gimnazjum. Gdyby mój
        tato nie znalazł Paulinki przez przypadek, w czasie przerwy mogłaby zostać
        zepchnięta ze schodów, stratowana, brrr, koszmar.
        Mam nauczkę i wiem, że jeśli będę chciała wejść do szkoły muszę ją mocno
        trzymać za rękę.
        Jeśli chodzi o place zabaw...Moja córa nie znosi ograniczeń. Pohuśta się
        chwilę, pokręci na kółku, karuzeli, obleci wszystkie urządzenia w 10 minut i
        szuka nowych wrażeń. Nigdy dłużej nie przebywała na placu zabaw, piaskownica w
        ogóle jej nie interesuje. Więc spacerujemy, staram się chodzić zaraz za nią.
        Nigdy nie chciałam jej ograniczać, ale będe musiała, dla jej własnego dobra.
        Dziękuję Wam za rady i wsparcie
        pozdrawiam
        • lila1974 Re: pade 29.10.05, 10:42
          Ja miałam przed oczyma jeszcze widmo wszelkiej maści zboczeńców.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka