sernik33
06.11.05, 16:55
teraz jest mi trudno uwierzyć ale przed urodzeniem córeczki uwarzalam moją
teściową za swoją przyjaciólke. po narodinach dziecka okazalo sie ze tak
naprawde i ja i moj maz jestesmy zbędni a w ogole przeszkadzamy jej w
zajmowaniu sie malenstwem. odgrodzenie się od niej zabezpieczajacym murem
zajeło mi prawie rok i przyprawilo mnie o rozstroj nerwowy. w tej chwili
coreczka ma dwa i pol roku i nasze stosunki sa zadkie, ozieble i prawie
poprawne. wszystko byloby w porzadku gdyby ona nie wykonywala kreciej roboty
i nie opowiadala wszystkim jak bardzo chora psychicznie ja jestem i izoluje
ja od wnuczki unieszczesliwiajac ja przy tym tak bardzo, ze placze po nocach.
ja nie mam zadnych watpliwosci, ze problem ma moja tesciowa - swoja druga
wnuczke, corke siostry meza, zagarnela zupelnie nie potrafiac ustapic
rodzicom powracajacym z pracy. najbardziej mnie wkurza sasiedztwo, bardzo
bliskie, ktore skazuje mnie na niemal codzienne spotkania. jestem jej
wdzieczna za jedna cudowna rzecz - nie wrocilam do pracy po urlopie
wychowawczym i moge spokojnie przygladac sie swojej radosnej corence.