Dodaj do ulubionych

Boję się śmierci....

07.11.05, 09:39
Obserwuj wątek
    • aasiunia Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 09:43
      Czy Wy też tak macie? Zamiast cieszyć się z tego, że moje dzieci są zdrowe, mąż
      zdrowy, ja również, Kochamy się, to ja się martwię, że kiedyś umrzemy i
      rozstaniemy się. Boję się też , żeby nikomu się nie stało, jakby na zapas. Myślę
      o tym coraz częściej. Ja tak nie chcę. Chcę się cieszyć tym, co mam. A mam
      bardzo dużo.Źle mi z tym. Dodam, że miałam tak zawsze.
      • bea.bea Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 09:49
        podobno ten strach pozostanie do końca zycia....mam nie tylko czarne wizje o
        zycie swojego dziecka..męza..rodziny..
        mnie czasem nachodzi lęk o własne zycie...bo chciałabym zobaczyc jak dziecko
        dorasta....

        mój mąz stracil matke kiedy miał 14 lat....i tak mi wbiło sie w głowe, jak
        opowiadal , ze jako taki juz nie mały chłopak ...miał ogromny żal do mamy , ze
        go zostawiła...

        ale ....lepiej 'nie podkładajmy drew do ogniska"..smile

        " nie podchodz do zcia zbyt poważnie, bo i tak nie ujdziesz z niego z
        życiem..."sad)))
      • come_back Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 10:07
        Asiunia, glowa do gory. ja tez tak mam smile Jesli mozna, wpadne wieczorem na
        priva, to sobie pogadamy, bo TU pewnych rzeczy lepiej nie pisac.
        pozdrawiam
      • magdatysz A ja już się nie boję 07.11.05, 14:54
        A ja już się nie boję. Ostatnio miałam do czynienia ze śmiercią zbyt dużo.
        Oswoiłam ją i teraz po prostu na nią czekam. Ale nie jest to czekanie typu
        siedzenie na ławeczce na cmentarzu. Żyję, pracuję, staram się cieszyć
        drobnostkami, chociaż mogłam już być po "drugiej stronie", tak samo jak mój 3,5
        letni synek. Nam się udało, mojemu kochamu mężowi nie. Tak więc wiem że TAM
        ktoś ma mnie czeka. Ktoś kto mnie kocha. I dlatego się nie boję. Tak samo jak
        mój maluch który nie raz już mi mówił że chciałby by przestało bić mu serduszko
        i mógłby pójść na chmurki do taty...... Drastyczne prawda? Ale niestety
        prawdziwe.
      • martynahpt Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 17:04
        Boze dziewczyny, j atez tak mam.Myslalam ze to tylko ja mam takie schizy. Ale naprawde mysle sobie czasem ze nie moglabym teraz umrzec, moj synek ma roczek. Nie zobaczylabym wszytkich jego najpiekniejszych chwil w zyciu, nie zobaczylabym jak poznaje swiat jak sie cieszy, jak wyraza swoja milosc. To jest straszne ale tak czasem mysle. Ale nigdy nic nie wiadomo. A jak pomysle o pozostalej mojej rodzinie, ze mogliby odejsc, bo tez tak czasem mam, to juz wogole zalamka. Ciekawe czemu mamy takie mysli?
      • sowa_hu_hu Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 21:30
        też tak mam , panicznie boje sie też starości... nie wyobrazam sobie siebie juz
        jako 35 letniej kobiety , nie mówiąc juz o 50siątce...
      • miki2303 Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 22:29
        hej
        Ja też tak mam od pewnego czsu, a własciwie odkąd urodziłam córeczkę. nie mogę
        sobie wyobrazić że może którego z nas zabraknąć, boje się różnych sytuacji które
        moga spowodować śmierć, a już nie moge sobie wyobrazić żebym nie zdążyła
        zobaczyć jak dorasta moja córka. Tez mam wszystko i nie wiem dlaczego mam takie
        myśli, czy to normalne, bo to chyba zaczyna być jakaś psychoza.
      • 76kitka Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 22:51
        mnie też towarzyszy strach o najbliższych, mąż się śmieje z mojej "choroby okiennej", bo zawsze Go wypatruję, czy idzie i nic Mu nie jest smile
      • gawliki Re: Boję się śmierci.... 10.11.05, 11:16

    • malkowa Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 10:09
      I mnie czasem nachodza takie tam... Jakos mnie tez nie pociesza tlumaczenie
      samej sobie, ze ja i moja rodzina nie jestesmy wyjatkiem i wszystkich nas to
      czeka.
    • fruzia80 Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 10:12
      Myślałam, że tylko ja taka nienormalna jestem. Czasami myślę, że potrzebny mi
      psychiatra. Ciągle obawiam się o życie mojej córeczki i maleństwa, które
      niedługo się urodzi. Boję się, że cos może stać się mojemu mężowi, rodzicom,
      rodzeństwu itd. Kiedy słyszę gdzieś o jakiejś tragedii, która się komuś
      przytrafiła, biorę sobie to do siebie i pół dnia przepłaczę. Wiem,że każdemu z
      moich bliskich lub mnie coś może się strasznego przytrafić. Nie jest to tak, że
      ciągle chodzę wystraszona i zapłakana, prowadzę normalne życie, ale często
      myślę o tym, że może się zdarzyć w moim otoczeniu jakaś tragedia. Z pewnością
      przyczyniło się do tego kilka tragedii, które zdarzyły się w mojej rodzinie,
      wśród znajomych. Kilka lat temu w wypadku zginęła moja kuzynka w 3miesiącu
      ciąży, w zeszłym roku dwoje moich znajomych zaczadziło się w samochodzie w
      garażu, pół roku temu koleżanka z pracy w moim wieku zginęła w wypadku, moja
      córeczka kilka miesięcy temu była poważnie poparzona, istniało zagrożenie
      życia. Nie uchroniłam jej przed tym, chociaż poparzyła się na moich oczach. Mój
      mąż miał niedawno stan przedzawałowy, pomimo tego, że ma dopiero 34lata. W
      ciągu oststnich kilku lat odchodzili z tego świata ludzie z którymi się
      przyjaźniłam, którzy absolutnie na śmierc nie byli przygotowani i całe życie
      mieli przed sobą. Niestety pomimo tego wszystkiego ciągle zapominam o tym, że
      życie mam tylko jedno i nie wart zawracać sobie głowy głupotami, trzeba cieszyć
      się dniem dzisiajszym, bo może on być naszym oststnim. Chyba wszystkim nam
      zdarza się o tym zapominaćsad
      • come_back Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 10:20
        Tez myslalam, ze tylko ja tak sie zamartwiam o swoich, a tu prosze ...
        I co z tym ztobic? Maz i tak bedzie zapracowywal sie na maxa, bo jest
        pracoholikiem- nieuleczalnym sad, Malutkiej przed wszystkiem nieuchronie,choc
        staram sie - wiadomo, rodzice kiedys odejda, choc jak patrze na moja Mame
        ukochana i o tym pomysle- normalnie sobie nie wyobrazam ;-((
        pozdr
        Wczoraj na dworcu slyszalam jak starsza pani mowila do kolezanki: co z tego, ze
        L... nie bedzie prezydentem i tak wszystko prowadzi do piachu!" Az sie
        wzdrygnelam.
        • aasiunia Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 11:17
          Jedno, co mnie jakoś pociesza to to, że nie jestem sama z tym problemem.
          U mnie podłożem w tym wszystkim jest moje dzieciństwo-moja Mama. Jak byłam małą
          dziewczynką, to Mama zawsze mnie straszyła że mnie zostawi, że umrze a ja
          zostanę sama. Sposoby straszenia były różne, od bajek po nieświadome żarty,
          które ja odbierałam bardzo poważnie. Było tego tak dużo, że całymi dniami i
          nocami zamartwiałam się, że zostanę sama. Może trudno uwierzyć, ale myślałam o
          tym na okrągło.Myślałam,że jak ona odejdzie to ja też umrę, wymyślałam sobie
          różne historie...Ech...dużo opowiadać. W nocy , jak się budziłam, to od razu
          sprawdzałam, czy kołdra się rusza, czy oddycha(to zostało mi do dzisiaj, tylko
          przeniosło się na Męża i dzieci). Wiem, że to chore. Dzisiaj boję się, że coś
          się stanie mojej rodzinie, że ich w jakiś sposób stracę, zostanę sama.
          Mówią, że wrażliwość, to piękna cecha ale jak przybiera aż tak wielkie rozmiary,
          to jest bardzo męczące i nie pozwala normalnie żyć. Teraz bardzo często pokazują
          programy o hospicjum albo inne, podobne, to chce mi się ryczeć i myślę o tym
          potem cały dzień. Jak niedawno zmarła nasza forumowa Michasia, to przez następny
          cały dzień miałam spuchnięte oczy. Najgorsze jest to, że ja inne historie z
          filmów, z życia...przypisuje sobie, że nam to też może się przydarzyć i co ja
          wtedy zrobię.
          W dzień Wszystkich Świętych, jak byliśmy na cmentarzu przechodziliśmy obok
          pewnej pani, która siedziała na ławeczce ze spuszczoną głową nad grobem. Na
          pomniku widniało imię i nazwisko( jak się domyślałam) jej Męża a obok puste
          miejsce...dla niej napewno. Siedziała i czekała...Nie umiałam się powstrzymać,
          to straszne. Nie chcę być nigdy w takiej sytuacji a jednak wiem, że to
          nieuniknione, bo takie jest życie.
          Nie chcę się tak całe życie zamartwiać. Pracuję nad sobą ale to niełatwe, bo za
          wiele lat to trwa. Może którejś się udało przezwyciężyć to okrutne uczucie
          strachu przed stratą, przed śmiercią. Jeśli tak, napiszcie, jak sobie radziłyście.
          • jagasz Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 11:21
            A ja nie.

            Podobno jest tak, ze jak ktoś mysli o śmierci to przestaje się jej bać, po
            prostu ją oswaja.

            Po śmierci naszego Papieża przestałam się bać.

            aga
    • driadea Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 12:20
      Też się kiedyś bałam. Z biegiem lat oswoiłam się z myślą, że jeśli cegla nie
      spadnie, to mam pierwszeństwo...
      • zonazona Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 14:26
        Wiecie, ja też się boje, najbardziej o dzieci i o siebie (bo chce być z nimi ,
        aż dorosną przynajmniej). Wieczorem sprawdzam czy dzieci oddychaja przez sen,
        jeśli się przebudzę w nocy - także. Zdaję sobie sprawę, że to zatruwa mi życie
        i umartwiam się na zapas. Ale życie jest takie kruche...
        Monika

        Uszy do góry!!!
        • edorka1 Też tak mam 07.11.05, 15:26
          I patrzę jak moje dzieciaczki ślicznie śpią i się wzruszam do łez. I mam koszmary po filmach typu "Piansta", kiedy myślę o tych dzieciach w komorach Auschwitz i o tym co czuły wtedy te matki. I kiedy widzę w dziennikach głodujące dzieci Afryki i te katowane przez rodziców - potworów. I kiedy wiem że niedaleko mnie mieszka mama, która walczy z chrobą o życie...a jej dzieciaczki są jeszcze tak małe... aż mnie ściska. Więc boję się i dziękuję Panu że żyję, bo trzeba się cieszyć każdą ulotną chwilką - nie wszystkim jest to dane. I staram się nie myśleć o tym strachu. Trzeba żyć najpiękniej jak się da. Pomimo tego lęku.
          • babka71 Re: Też tak mam, .... 07.11.05, 17:15
            Jak się rodzimy to wszyscy sią cieszą, ale jak umieramy to nikt po nas nie
            zapłacze.....ciekawę kto po mnie będzie płakał??, ...
            Takie myśli mnie naszły 1 listopada :
            Ile osób przyjdzie na mój pogrzeb ? i stwierdziłam , że góra 10 osób ....,
            a może to też przesadzona liczba...chyba przesadziłam z tą 10-ką he he
            jakby nie liczyć wychodzi tylko 8 osób
            • edorka1 Re: Też tak mam, .... 07.11.05, 21:06
              E tam, kochana, przesadzasz.Twój pesymizm jest przygnebiajacy. Przyjdzie najblizsza rodzinka i sasiedzi i znajomi a nawet znajomi znajomych. Jacyś gapie też sie znajdą... To będzie w najgorszym wypadku za jakieś 60-70 lat - do tego czasu jeszcze sporo ludzi spotkasz... nie mówiąc o prawnukach z żonami smile)).
        • slodzik3 Re: Boję się śmierci....re do zonazona 07.11.05, 21:37
          zonazona napisała:

          > Wiecie, ja też się boje, najbardziej o dzieci i o siebie (bo chce być z
          nimi ,
          > aż dorosną przynajmniej). Wieczorem sprawdzam czy dzieci oddychaja przez sen,
          > jeśli się przebudzę w nocy - także. Zdaję sobie sprawę, że to zatruwa mi
          życie
          > i umartwiam się na zapas. Ale życie jest takie kruche...
          > Monika
          >
          > Uszy do góry!!!

          a juz myslałam ze to mnie odbija.. Mam synka i pzreraza mnie mysl ze mogłoby mu
          sie cos stac.. Od kiedy sie urodził mam obsesje na punkcie jego oddychania,
          wstaje w nocy i sprawdzam czy regularnie oddycha, gdy wychodze z dou, amm
          pzrerazajace mysli ze cos mogłoby mu sie cos stac.. nie boje sie o sibei, ale o
          Niego.. to mnie wykancza i pzreraza,,,
          Zycie jest tylko chwila, a tyle nieszczesc jest na swiecie...
          • zonazona Re: Boję się śmierci....re do słodzik3 08.11.05, 19:47
            Sugerujesz, ze mi "odbija", hihi? To trochę uspokajające, że nie jest sie
            samemu, prawda? Ja naleze do osób przejmujących wszystkim dookoła. Bardzo
            współczuję dzieciom tracącym rodziców, a jeszcze bardziej matkom tracącym
            dzieci. Wśród relacji i wiadomości o przeróżnych wypadkach, kataklizmach,
            tragediach, zamachach zawsze wyłapuję info o takich dzieciach i matkach i wiele
            dni popłakuję i wyobrazam sobie ogrom ich cierpienia.
            Z jednej strony wcale nie sieję paniki dookoła i nie dzielę się na głos
            swoimi "wizjami",jeżdżę samochodem, komunikacją, windą, ale z drugiej - odpada
            całkowicie statek, samolot, odpadło by metro, gdybym mieszkała w Wawie(ze wzgl
            na możliwość zamachu terroryst), poniewaz w mojej świadomości to przerastające
            mnie zagrożenie.
            A od kiedy mam dzieci jestem ostrożniejsza, nie przebiegam przez ulicę w
            niedozwolonych miejscach, nie idę, kiedy pali się czerwone, zawsze korzystam z
            przejść podziemnych itp.

            Pozdrawiam


    • zuzaba Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 15:43
      Też się boję, z nasileniem w okresie jesiennym.
      Boję się swojej, boję się, że trzeba będzie przejść tam samemu, boję się, że
      umrze ktoś z moich bliskich, a to jeszcze gorsze. Boję się, mimo, że jestem
      osobą wierzącą.
      • mamadacja Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 17:25
        Mam to samosad Są momenty ( po jakimś filmie, wydarzeniu - tsunami itp.), że nie
        mogę spać po nocach bo zaraz kombinuję jak uratować synka, rodzinę od takiej
        katastrofy. Po moim mężu natomiast to po prostu spływa - idzie spać, a ja go po
        godzinie wybudzam bo nie przytulona nie jestem w stanie zasnąć. A czasami te
        myśli przyłążą ot tak sobie - bez powodu. Ale mnie pocieszyłyście - myslałam, że
        to jakiś stan paranoidalny, i że tylko ja tak mamsmile Już siebie w wariatkowie
        widziałam nawetsmile
    • julia246 Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 18:49
      Ja tam się nie boję, bo i niby czego,
      wszystkich na to czeka, nie da się uniknąć śmierci.
      Ale boję się tego że stanie się coś mojemu dziecku, czy mężowi.
      Poradz się psychologa lub psychiatry, jeśli ten strach jest twoją
      obsesją.
    • ibris1 Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 21:16
      o rany a ja myślałam że innych nie nachodzą takie myśli...ja też myślę o
      śmierci,chyba zbyt często niż powinnam.boję się strasznie i nie mogę dopuścić
      do siebie myśli że mogłoby mnie nie być a świat dalej by istniał beze mnie.mam
      tylko nadzieję że umrę jak już będę na to gotowa,czyli za jakieś parędziesiąt
      lat,jak już przeżyję wszystko co mam do przeżycia.
    • kama_mama Re: A ja nie 07.11.05, 21:30
      Bardzo często miewałam myśli o śmierci.Bałam się i boję się nadal o życie moich
      bliskich natomiast sama nie boję się umrzeć.Niedawno zmarł mój tata i dlatego
      nie mam stracha.Wierzę ze się z nim spotkam i to mi pomaga.Bardzo chciałabym
      zobaczyć jak dorastają moje dzieci i mam nadzieję ze będzie dane mi dożyć tego.
    • goja9 Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 22:00
      Dopisuję się do wszystkich wypowiedzi. Mam to samo, zwłaszcza w odpowiednie dni
      każdego miesiąca.
      pozdrawiam, trzymajcie się!
    • clk Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 22:03
      ja sie boje, ze w wieku 40 lat umre i w ogole tez mnie czarne mysli nachodza.
      nie wiem czemu, ale ostanio tak mam.

      A najbardziej mnie "dołuje" ze tyle pracuje i kurcze nie dozyje emerytury
      (pewnie i tak marnej"
      • mamusiajedrusia Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 23:08
        ...Zycie jest wieczne...
        ...Smierc nie jest koncem...
    • aluc Re: Boję się śmierci.... 07.11.05, 23:13
      śmierci się nie boję, boję się umierania - swojego i innych
      • utalia Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 12:19
        Tez sie zastanwaialm czy moze nie pojsc do psychologsa, poniewaz ten strach
        jest meczacy. Boje sie swojej smierci, ze moze cie stac cos zlego moim bliskim.
        Poza tym oblattuje mnie strach jak sobie zaczynam filozoficznie myslec- jak
        umre to mnie nie bedzie a jak nie bedzie to juz nigdy nie bedzie i ten czas
        bedzie plynal przez nieskonczona ilosc czasu a nawet nie ma nadziei, ze znowu
        sie pojawie. Poza tym naczytalam sie kiedys o smierci pozornej i o budzeniu sie
        w grobie...brrr horror. Wiem, ze przy dzisiejszej medycynie itd ale strach bywa
        irracjonalny. W sumie mniej bym sie chyba bala gdybym mogla sie polozyc pod
        krzaczkiem umrzec i tak sobie lezec na powietrzu. Bo w koncu nigdy nie wiadomo
        jak sie w tyej trumnie lezy... Ale straszyc tak innych swoim rozkladajacym sie
        cialem tez nie do konca dobre rozwiazanie. No i wcale sie z tym problemem nie
        oswajam myslac o nim dosc czesto. Utalia
    • sofi84 Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 20:43
      ja tez sie boje
    • mbkow Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 21:10
      tez tak mam. super zycie i idiotyczny strach zwiazany ze strata dziecka, meza,
      wlasnego zycia... moja przyjaciolka mi ostatnio powiedziala, ze tez sie boi
      panicznie. nie chciala rozmawiac, bo zaczela plakac!
      u mnie sie to nasililo po urodzeniu dziecka. moze ma to zwiazek z takim
      podsumowywaniem, na jakie przychodzi czas po skonczeniu 30 lat... w kazdym razie
      pomogl 'efectin', cholernie drogi (120zl/4tyg), ale dzia-la! musialam odstawic
      ze wzgledu na ciaze, ale te 2 miesiace byly zupelnie wolne od nocnych placzow itp.
      niektore osoby maja taka wrazliwosc, inne inna. jedni nosza okulary, inni maja
      sokoli wzrok wink))
      • aasiunia Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 21:22
        Jastem ciekawa, czy podziałałby na mnie efektin. Mój ślubny brał Perhip, wyciąg
        z dziurawca i pomogło mu to, ale ja karmię i nie wiem, czy cokolwiek mogłabym
        brać. Te dni przepłakane i niektóre wieczory, kiedy już brakuje mi sił
        wykańczają mnie. Dobrze, że Męża mam Kochanego i wspiera mnie, jak potrzebuję.
        • mbkow Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 21:33
          no efectin sie nie nadaje na okres karmienia, to lekki psychotrop. kuracja trwa
          ok.6miesiecy, potem sie powoli zmniejsza dawke do zera. jak skonczysz karmic,
          moze sprobuj, jest wlasnie na stany lekowe.
          nie ma letko wink dzis przejezdzala karetka na sygnale i od razu lzy w oczach,
          prosby do Boga o zdrowie dla tego czlowieka. za 'efectinu' tego nie bylo wink
          z tego, co piszesz, to pewnie i terapia by Ci sie przydala...
          • edithael Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 22:10
            Też sie boję, im jestem starsza tym bardziej. Nie dlatego, ze smierć
            teoretycznie coraz blizej, ale jestem jej bardziej świadoma.
            Zresztą to nie jest strach, tylko przeogromny żal, żal, że nie zobaczę, jak mój
            syn dorasta, że będzie musiał poradzić sobie beze mnie. To dotyczy tylko
            Małego, męża, rodziców, rodziny, mnie samej - nie.

            Unikam informacji o katastrofach, Afryce, morderstwach. Najgorzej, kiedy czasem
            zaatakuje mnie jakiś gazetowy tytuł w kiosku - rowalona jestem przez cały
            dzień, czasem dłużej. Nie uważam, ze to nienormalne. Nienormalne jest to, ze
            nie jestesmy ze smiercią oswojeni, jest całkiem obca, a to co obce - najgorsze.

            Staram się nie myśleć o zbyt dalekiej przyszłości, poświęcam czas na TU i
            TERAZ: żebym nie żałowała, ze czegos nie zrobiłam, ze odłożyłam na "potem",
            którego juz może nie być. Rozmawiam z Małym (prawie 4 lata) o smierci, przy
            okazji 1 list. nieuniknione. Że ludzie rodzą sie i umieraja, jak liscie na
            drzewach wiosną i jesienią.
          • renkag Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 22:43
            Witajcie depresantki. Ja też się boję i to nie pozwala mi się cieszyć życiem
            tak do końca. I jeszcze panicznie boję się ciężkiej choroby, raka,
            unieruchomienia w łóżku i braku sił. Też się wspomagam lekami i chodzę do
            psychologa (choć sama nim jestem z wykształcenia, hi, hi).
            Dobrze, że nie tylko ja mam takie myśli (wychodzi na to, że koło 30-tki to
            całkiem "normalne").
            Chcę patrzeć jak dzieci dorastają, ale już teraz się boję, co będzie jak
            dorosną i wyprowadzą się z domu i my zostaniemy sami. Toż to chore takie
            zamartwianie się, więc starm się o tym nie myśleć.
            Pozdr,
    • monika04 Re: Boję się śmierci.... 08.11.05, 22:56
      Podpisuję się pod tym wszystkim, co napisałyście Drogie eMamy... Szczególnie
      mocno dręczą mnie takie myśli po urodzeniu córeczki. Tak bardzo chcę widzieć
      jak dorasta, jak się zmienia, chcę być przy niej. Boję się o męża, o siebie, te
      wszystkie choroby.... Staram się nie myśleć, ale to wraca....
      Dobrze wiedzieć, że nie jestem z tym samawink
      Pozdrawiam
      Monika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka