jogo2
17.11.05, 00:23
Na pewno są inne, ważniejsze problemy niż temat, który chcę poruszyć, ale
jakoś nie mogę się powstrzymać. Wpadł mi w ręce numer chyba "Echa dnia" czy
jakoś tak, takiej darmowej gazetki i w niej był wywiad z aktorką występującą w
serialu (niestety nie pamiętam ani nazwiska pani, ani tytułu serialu), która
jak się okazuje jest wegetarianką, mąż też i córeczka też. Z wypowiedzi tej
pani wynikało, że ani ona ani mąż nie jedzą nie tylko mięsa, ale też i nabiału
oraz ryb. Na pytanie dziennikarza, jak dietę znosi córka, pani zapewniła, iż
wspaniale i wymieniła jej ulubione potrawy: kasza gryczana z masłem, kakao i
frytki. Należy chyba rozumieć, że dziecko nie je nawet jajek, chyba tak?
Wprawdzie faktycznie w kontekście ostatnich doniesień o pobiciach niemowląt
(swoją drogą co to za kraj, w którym znalazło się tylu zwyrodnialców, bo
przecież oprócz biedy trzeba być jeszcze zwyrodnialcem, żeby katować
niemowlęta) problem wegetarianizmu u dzieci jest kompletną błahostką, ale
wydaje mi się, że jakiś opiniotwórczy organ powinien zabrać głos też i w tej
sprawie. Uważam, że takim dzieciom dzieje się krzywda i są zwyczajnie
niedożywione. O ile kasza gryczana z masłem = samo zdrowie, to frytki i kakao
przy braku jajek,mięsa są już takie średnio zdrowe. Rozumiem, że dzieciak
pewnie zjada tego sporo, bo jest zwyczajnie głodny. A na dodatek jakim prawem
mamusia i tatuś którzy, po metryce sądząc, byli jako dzieci odkarmieni przez
swoich rodziców cielęcinką itp. wystaną w kilometrowych kolejkach uważają, że
mają prawo pozbawiać dziecko elementu diety powszechnie uważanego za istotny.
Jest wiele głosów na temat i sama jestem podobnego zdania, że obecnie mięso
pochodzące z ferm wcale nie jest najzdrowszą rzeczą na świecie, a już na pewno
wędlina. Tym niemniej nigdy bym z tego powodu nie postanowiła, iż moje dziecko
nie będzie jadło mięsa, jajek ani ryb. Zwłaszcza kiedy się mieszka w dużym
mieście (jak przypuszczalnie tamta pani) i zapewne nie należy się do
najuboższych, to naprawdę można się trochę postarać, są wszędzie dostępne na
bazarach jajka tzw. swojskie, mięso też można takie dostać, jak się trochę
człowiek postara i tak bardzo mu zależy na zdrowej żywności.
Dla mnie ci ludzie ograniczający dziecku dietę z powodów niezdrowotnych tylko
jakichś światopoglądowo trendowych są bezmyślni i płyną na fali jakichś
trendów, które uważają za takie wspaniałe. Mi osobiście wegetarianizm jest
obojętny, mięsa nie jem prawie wcale, rzeczywiście zgadzam się z tezą, że
człowiek dorosły nie potrzebuje jeść mięsa częściej niż kilka razy w miesiącu,
możliwe, że dziecko też nie musi jeść mięsa codziennie, ale przecież nie tak,
że nie je go wcale, nie jedząc przy tym ani jajek ani ryb.
No zgroza, snobistyczna trendy zgroza,
Co wy na ten temat sądzicie?