Dodaj do ulubionych

chcę do pracy!

08.12.05, 13:22
siedzę z dzieckiem już prawie 2 miesiące,zapuściłam się, nie mam kiedy nawet
pójść do fryzjera, kupić coś ładnego dla siebie, z dzieckiem też nie
wychodzę , bo brzydka pogoda. Brakuje mi kontaktu z ludżmi, chciałabym juz
pójść do pracy...
Obserwuj wątek
    • qcharzowa Re: chcę do pracy! 08.12.05, 13:43
      pomyśl o tym, że nic nie zastąpi dziecku tych pierwszych miesięcy spędzonych z
      Tobą. Zaproś do domu koleżankę, może masz kogoś, kto posiedzi z dzieckiem kiedy
      Ty wyskoczysz do fryzjera. NIe daj się, to są najpiękniejsze chwile, wiele z
      nas płacze i przeżywa, kiedy musi wrócić do pracy. Ja nie wyobrażam sobie
      piękniejszych chwil, mimo brzydkiej pogody za oknem. Pomaluj paznokcie, zrób
      sobie maseczkę, zjedz coś dobrego, puść ulubioną płytę. Baw sie z dzieckiem,
      czytaj mu, tańcz z nim. Uśmiechnij się, niedługo Święta, potem wiosna,
      zobaczysz jak wiele dobrego będziesz wspominała po latach.
      • mmucha3 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 13:45
        Może mieszkasz w Gdyni?
        Mogłabym popilnować Ci malucha,
      • agabim Re: chcę do pracy! 09.12.05, 18:10
        PODPISUJĘ SIĘ RĘKAMI I NOGAMI!!!
        To jedyny taki czas kiedy mogę cieszyć się z mojego dziecka 24h/d. A niestety
        konczy się: za 1,5 tyg wracam do pracy...
    • robertaa Re: chcę do pracy! 08.12.05, 13:49
      ja mam to samo... chce do pracy i poprzedniego zycia. Z pierwszym dzieckiem
      miałam tak jak pisze qucharzowa, pełna radośc z macierzynstwa.
      Teraz zgroza...
      • trika13 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 14:13
        Z tym "ciesz się niepowtarzalnymi chwilami z dzieckiem, tańcz z nim, śpiewaj mu,
        czytaj, nałuż maseczkę, najlepiej sobie i dziecku i czekaj na Boże Narodzenie"
        to jakaś niesamowita propaganda! Strzeżmy się tego, i tak ciągle się na to
        natykam w czasopismach. A dlaczego nikt się nie przejmuje samopoczuciem mamy,
        która nagle zostałą wyrwana z tętniącego życia towarzyskiego, z interesującej
        pracy i siedzi całe dnie sama, z maleńkim, mało jeszcze rozumiejącym dzieckiem?
        Ja rozumię autorkę tego postu. Pierwsze dwa miesiące są próbą charakteru. Też
        chciałam rzucić wszystko i ruszyć w Polskę, szczególnie kiedy zarywałam noce,
        mała płakała, a ja nie wiedziałam dlaczego. Na dodatek fatalnie się czułam w
        połogu po porodzie sn. Teraz, kiedy mała ma już 3 mce jest mi lepiej. Poznałysmy
        się z Agatką lepiej, pokochałyśmy, zżyłyśmy. Jak przyjaciółki. DOpiero teraz,
        stopniowo, zaczynam rozumieć ile warte jest bycie z takim maleństwem. Niektóre
        mamy potrzebują do tego dojrzeć. Trzeba im powiedzieć - wytrzymasz, może bywało
        lepiej, ale jeszcze będzie bardzo dobrze i kiedyś nie będziesz już pamiętała jak
        to było bez dziecka. A jak wrócisz do pracy, to Cię będzie bolało, że widujesz
        je tak rzadko. Więc nic się nie martw, pozdrawiamy cieplutko! Magda i Agata
        • betka100 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 14:29
          Jakto propaganda?, równie dobrze Tobie można zarzucić propagandę -wytrzymasz,
          moze bywało lepiej, ale jeszcze będzie dobrze- to dopiero pocieszenie! jakto
          nikt się nie przejmuje? właśnie wskazanie aby mama zajęła sie trochę sobą, swoim
          wyglądem, żeby spróbowała pomyśleć o czymś optymistycznym (święta), żeby
          próbowała nawiazywać kontakt z dzieckiem- najlepiej świadczy o zrozumieniu.Wiem,
          że to namiastka tego co było wcześniej, i taka załamana mama ma ochotę parsknąą
          na takie rady, ale one na prawde są dobre, i słuszne, i nic inngo nie da sie
          powiedzieć, i w tych czasopismach dobrze radzą.Co innego jaki procent z tego da
          sie wykonać i czy akurat nasza psychika jest na to gotowa....
          Na problem młodej mamy najlepszym lekarstwem jest czas i ciepłe swłowa ze strony
          męża. ja ryczałam kilka razy dziennie przez pierwszy miesiąc, wydawało mi sie że
          moja młodosć mineła, ale dziś wrócił optymizm, nadzieja na jeszcze udane
          wakacje, minęło zwątpienie. Po prostu będzie dobrze, musi być.
          • kayah73 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 18:27
            Wydaje mi sie ze to bardzo indywidualne i dobrze jest ze mozemy pogadac i o
            takich i takich odczuciach. Ja, przyznaje, nie bylam zachwycona ze zaszlam w
            ciaze, mialam fajna prace, zycie ustawione tak jak chcialam, duzo jezdzilam
            gdzie i kiedy chcialam. Planowalam wrocic do pracy natychmiast, najlepiej na
            drugi dzien po porodzie. wink
            Teraz moda ma 5,5 mies a mnie ani sie sni wracac do pracy na pelny gwizdek. Ale
            wychodzilam sama bez malej, chocby na chwilke, juz w pierwszym miesiacu, w 6-
            tym wrocilam do pracy tylko kilka godzin tygodniowo (2x2h). Na szczescie mam
            wspanialego faceta i bardzo pomocna mame, ktorzy rozumieja ze musze wyjsc i
            dosknale sie mloda zajmuja. Pierwsze 3 miesiace bylam przygnebiona, ze nie
            potrafie nigdzie pojsc sama z mloda, ale niemalze dokladnie w dzien kiedy
            skonczyla 3 mies nagle stalo sie to duzo latwiejsze i teraz chodze z nia
            wszedzie. Mam tak zorganizowany tydzien, ze wlasciwie codziennie albo gdzies
            idziemy albo ktos do nas przychodzi, a w weekendy pracuje z ludzmi po 3-4
            godziny.
            W kazdym razie zycie staje sie latwiejsze i mozna jako tako wrocic do "normy".
            Czy moze raczej przyzwyczaic sie do nowej normy.
            Trzymam kciuki za wszystkie uziemione!
        • maretina trika13:) 08.12.05, 22:28
          dziekuje za ten post. mam identyczne odczucia.
          co do tej propagandy-potwierdzam. cala ciaze z nudow czytlam te pisema o
          dzieciach. nigdy nie przeczytalam, ze pierwsze miesiace sa cholernie
          ciezkie.... dalabym sie posiekac, ze to sielanka. na zdjeciach kobiety po
          porodzie bez brzucha, super fryzura,pelen makijaz ( a kto sie maluje przy
          noworodku?) modne ciuchy a w chalupie blysk jakiego normalna rodzina nie ma
          nawet na swieta....
          mit. szkoda, ze dopiero rzeczywistosc ( brutalnie) go obalila!
          • trika13 Re: maretina:) 09.12.05, 10:51
            Dzięki za uznanie smile
    • martusia251 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 14:34
      W drugim miesiącu też tak miałam. Myslałam że zwariuje. Ciągłe siedzenie w domu
      i ja wygladajaca jak mop. Wszystko się zmieniło, poszłam do fryzjera, mały
      zaczął byc bardziej kontaktowy i jest ok. Za kilka miesięcy jednak będę musiał
      wrócić ale mam jeszcze czas więc nie będę się spieszyć.
      Jednak jeżeli wiesz że nie dasz rady i bedziesz ciągle poddenerwowana to lepiej
      wróci do pracy po macieżyńskim. Kiedyś któraś z mam napisała że wolała wrócić i
      być wesoła niż ciągle zła. Taki stan odbija się na dziecku. Z jakiego miasta
      jesteś?
    • sefora5 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 14:42

    • miki2303 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 15:15
      hej
      skad ja to znam, współczuję ci ja siedze juz rok w domu z dzieckiem i tez zero
      kontaktu z ludzmi. szkoda gadac. pozdrawiam
    • bomba001 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 15:34
      o jak cie rozumiem, ale sie nie martw, teraz macierzyński jest krótki wiec
      musisz wrócić, no chyba że masz ochotę na wychowawczy, ale dla wielu to luksus
      i zbytek. a im jest paskudniej tym już bliżej wiosna, więc bedzie lepiejsmile)
      obejrzyj sobie jakis fajny film na dvd, dziecko wytrzyma. bo wiem że z tym
      wychodzeniem różnie bywa jak dziecko piersia karmione i na przykład nie potrafi
      pić z butelki jak mojesad((. jestem u_d_u_p_i_o_n_a. ale to wszystko mija i jest
      oki
    • everycas Re: chcę do pracy! 08.12.05, 17:57
      Oj kochana, ja też chciałabym już wrócic do pracy, po to chociażby żeby pogadać
      o czymś innym niż pieluszki. Mój mały dopiero 1,5 miesiąca ma. Zauważyłam, że
      nawet jak spotkam kogoś znajomego na spacerze to jakoś nie potrafię na luzie
      pogadać jak za dawnych czasów. Myśli moje krążą wokól synka i choć bardzo chcę,
      to nie potrafię się na niczym innym skupić. Mam nadzieje, ze w
      koncu "znormalnieję", choć nic nigdy już nie będzie takie samo...
      A co najgorsza, to przez to siedzenie w domu uzależniłam sie od forum!!! Jak ja
      potem z tego wyjdę?
      • no_spell Re: chcę do pracy! 08.12.05, 19:17
        Dolaczam sie do waszych postow. Nic dodac nic ujac. Trzymam za was i za siebie kciukismile
    • tola_25 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 19:34
      Skąd ja to znam... Myślałam, że będzie łatwiej. Nie mam już siły siedzieć w
      domu, a mała skończyła dopiero miesiąc. Czasem z utęsknieniem myślę o powrocie
      do pracy, a jednak wiem, że jak skończy mi się urlop to będzie mi szkoda
      zostawić mojego maluszka... A co do męża- też uważa, że mam idealnie siedząc w
      domu. A sam do dziecka podchodzi jak mała nie płacze i na rękach ma ją najwyżej
      5 min., a nie godzinami jak ja.
    • monika701 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 20:31
      To idz. Nie ma sensu meczyc siebie i dziecko.
      • martas17 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 20:52
        Nie rozumiem, ja siedzę z dzieckiem pół roku, chodzę na basen, do fryzjera dbam
        o siebie. Nakładam maseczki, chodzę na spacer ( nawet jak pada ).
        • martusia251 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 22:03
          trzeba lubic spacery, dla mnie to jak kara, chodzenie bez celu.
          • monika701 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 22:35
            Kara? Bez celu? A dziecko nie jest wystarczajacym celem? Pokazywanie mu swiata i
            obserwowanie jego reakcji? Zdecydowanie powinnas przyspieszyc powrot do pracy.
            • martusia251 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 23:10
              taaaaa, 3 miesieczne dziecko jest bardzo zainteresowane światem, szczególnie
              jak śpi. Bardzo mnie cieszy że jestes cudną matką ale wyobraź sobie że nie
              każdy lubi taki sposób robienie coś dla siebie.
          • maretina Re: chcę do pracy! 08.12.05, 22:37
            martusia251 napisała:

            > trzeba lubic spacery, dla mnie to jak kara, chodzenie bez celu.

            heheheheh, mam to samo. moze jak kajtek bedzie starszy to spacery beda mialy
            jakis sens. teraz on spi a ja laze po szarym swieciesmile
            • bebe73 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 23:25
              Co do spacerów to mam takie same odczucia. Jeszcze jak towarzyszy mi mąż albo
              siostra to jest ok, ale samej?! To jeżdżenie w kółko i przy tej pogodzie mnie
              dobija. Cieszę się że pada bo mam wymówkę zeby nie iśc. Ale jestem wyrodna.
              Co do fryzjera i kosmetyczki to pakujemy się w trójkę (ja, maż i Mała) do
              samochodu i jedziemy, ja potem siedzę u kosmetyczki bądź fryzjerki a mąż pod
              gabinetem spaceruje z wózkiem.
        • maretina Re: chcę do pracy! 08.12.05, 22:44
          martas17 napisała:

          > Nie rozumiem, ja siedzę z dzieckiem pół roku, chodzę na basen, do fryzjera
          dbam
          >
          > o siebie. Nakładam maseczki, chodzę na spacer ( nawet jak pada ).
          ciekawe jak zrobilabys to wszystko, gdyby /Twoje dziecko mialo kolke... a maz w
          domu byl gosciemsmile
          teraz jak syn zbliza sie do pelnych 3 miesiecy jest mi latwiej, ale jeszcze dwa
          tygodnie temu mialam naprawde ciezko. maseczka? ja chcialam pospac! fryzjer? a
          kajtek z kim? basen? pojde, w styczniu, wlasnie zapisalam, kajtka do sekcji dla
          niemowlat.
          • trika13 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 10:59
            Ja z kolei lubię szwędać się bez celu z wózkiem, problem jest tylko taki, że
            mieszkam na 4 piętrze bez windy i żeby wyjść z małą na spacer najpierw muszę
            znieśc wózek i dziecko na dół. Po tej operacji jestem cała spocona i zniechęcona
            sad Żeby to był koniec, ale nie, po spacerze (który niemiłosiernie
            przeciągam,żeby odsunąc jak najdalej to o czym teraz napiszę) musze wnieść wózek
            z dzieckiem na górę!!! Koszmar. Robię to partiami.Po wszystkim jestem spocona i
            załamana sad(( PS. Miałam nadzieję, że chociaż od tej harówki schudnę, ale nie,
            wchodze na wagę i jeszcze 2 kg na plusie. PS. Czy ktoś też tak ma? wink))
            • kayah73 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 12:31
              trika13 napisała:

              > PS. Miałam nadzieję, że chociaż od tej harówki schudnę, ale nie,
              > wchodze na wagę i jeszcze 2 kg na plusie.

              To miesnie! smile
        • styskadob5 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 13:40
          i to wszystko robisz sama?WIDOCZNIE MASZ SPOKOJNE DZIECKO, JA DO 20.00 JESTEM
          SKAZANA NA SAMą siebie
    • asia06 Re: chcę do pracy! 08.12.05, 22:57
      A ja siedze 6 miesiecy. Na poczatku rzeczywiscie nie bylo wesolo. Ale to sie
      szybko zmienilo. Tewraz chodze i do sklepu, i do kina, i do fryzjera. Odwiedzam
      znajomych, organizuje przyjecia, czytam ksiazki, a oprocz tego bawie sie
      zdzieckiem. Uwiazanie czulam mniej wiecej do 3 miesiaca. Dziecko stalo sie
      jakby czescia mnie juz taka niezauwazalna. Po prostu jest, je tak jak ja i maz
      i ma takie same potrzeby jak my. Ale mi maz duzo pomaga. Jak idziemy na basen,
      to w wieksza czesc czasu on zajmuje sie dzieckie albo po prostu zostaje z nim w
      domu.

      Powodzenia, to minie, zobaczysz.
    • baroslaw Re: chcę do pracy! 09.12.05, 10:52

      moje dziecko ma prawie 6 miesiecy, przez 4 miesiace mala chciala non stop jesc,
      malo spala, po dwoch miesiacach mialam dosyc...chcialam do pracy, ale po
      macierzynskim wykorzystalam jeszcze zalegly wypoczynkowy i zrezygnowalam z
      pracy...chce jeszcze pobyc z mala przez pare miesiecy, z jednej strony brakuje
      mi wolnego czasu tylko dla siebie, czasami lapie doly, ale z drugiej jak
      pomysle, ze mialabym ja zostawic z jakas obca osoba...nie moglabym spokojnie
      siedziec w pracy...
    • shamsa Re: chcę do pracy! 09.12.05, 11:00
      rozumiem cię, masz racje i powiem tylko, ze nie wstrzelilas sie z wyznaniem w
      odpowiednie forum. tutaj przebywaja przede wszystkim matki idealne, ufryzowane,
      pachnace jedna reka bujajace slodkiego berbecia a druga piekace aromatyczne
      pierniki.
      • mama_helenki a ja jestem NIENORMALNA! :) 09.12.05, 22:30
        Uwielbiam swoje dziecko. Depresje miewałam do momentu urodzenia córeczki, teraz
        jestem szczęśliwa bez wzgledu na to, czy jest słońce czy nie. Codziennie, nawet
        jak pada, chodzę na spacerki, a w domu tańczę i śpiewam z dzieckiem na ręku.
        Uwielbiam wspólnie spędzany czas, nasze zabawy, chichoty i zadziwienia
        malutkiej córeczki. Podekscytowana obserwuję, jak ciągle uczy się czegoś
        nowego: podnoszenie główki, chwytanie zabawek, wkładanie wszystkiego do buzi,
        nawet ślinienie się, wszystko to urasta do wspaniałych wydarzeń. Nie mogę się
        już doczekać siadania, zwłaszcza w piaskownicy smile Jestem zadbana a moje
        mieszkanie lśni. Nie piekę tylko dlatego, że pod blokiem mam piekarnię z
        pysznymi ciastami, za to co jakiś czas robię jakieś wyszukane danie, do którego
        podaję odpowiednie wino. Chodzę na basen (z dzieckiem również). To nie
        propaganda, tylko mój szary dzień powszedni.
        Dodam jeszcze, że miałam bardzo dobrą pracę. Na mojej klatce są dwie windy, i
        ani jednego stopnia czy choćby progu do pokonania. Nie karmię piersią, więc mam
        więcej czasu, a nocą "dyżurujemy" z mężem przy Helence na zmianę, więc co drugą
        noc wysypiam się porządnie.

        Moja tajemnica to właśnie Mąż. Dzielimy się obowiązkami (mimo, że on pracuje od
        8:00 do 18:00), dzięki czemu na wszystko mam czas i jestem wypoczęta. Może tu
        tkwi Wasz (mam na myśli Matki narzekające) problem? Może jesteście za bardzo
        obciążone? A może by tak, zamiast użalać się nad sobą i narzekać, COŚ z tym
        zrobicie?

        I jeszcze krótko: dlaczego o tym piszę. Troszeczkę jeździłam po świecie, różne
        dziwne zwyczaje napotkałam po drodze, ale NIGDZIE nie spotkałam się z takim
        marudzeniem, narzekaniem i pretensjami, jak w swojej ojczyźnie (gdzie zostałam
        nie z konieczności, a z wyboru - mimo wszystko, mimo brzydkich cech rodaków)
        Polak zazwyczaj tak ma, że jak coś mu nie wychodzi, to winę ponosi wróg
        zewnętrzny - sąsiad, polityk, rodzice. A że sami budujemy swoje życie, i to od
        nas zależy, czy mamy fajnie czy nie, to jakos do rodaków nie dociera. Ja miałam
        takie dzieciństwo, że byłam na straconej pozycji, właściwie nie powinno mi się
        udać, bo wszystko było nie tak jak trzeba. I gdybym tylko marudziła, dziś
        pewnie byłoby beznadziejnie. Ale ja nie czekałam, aż ktoś się zajmie moim
        życiem.

        Męża ani dziecka też mi nikt siłą nie narzucił.

        Oj, pewnie mi się oberwie smile)) Bo to przecież taki nietakt być szczęśliwą
        matką, poczuwającą się do odpowiedzialności za swoje życie i z owego życia
        zadowoloną.
        • shamsa Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 09.12.05, 22:37
          a pieczesz dobre pierniki?
          • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 09.12.05, 23:20
            - to znaczy że nie zrozumiałaś co napisałam? napisałam przecież, że nie piekę
            wcale. Ani pierników, ani babek, ani szarlotek, ani serników... oj, długo bym
            tak mogła smile
            • shamsa Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 12.12.05, 11:09
              mogalm sie spodziewac ze nie zrozumiesz. twoje szare komorki zajete sa
              kontemplacja wlasnej wyjatkowosci
              pozdrawiam i zakoncze z angielskiego: GOOD FOR YOU!
              • trika13 Re: do Shamsa 12.12.05, 11:33
                Shamsa, daj spokój mamie Helenki. Onaj est w porządku. Pogadałam z nią trochę na
                gg i nie jest taka jak by sę wydawało na podstawie postów. A twój post wzięła
                zbyt dosłownie, dlatego tak odpisała.
        • mamolivierka Do mama_helenki :) 09.12.05, 23:55
          Witaj. Dawno nie czytałam tak pozytywnego postu. Masz dużo racji: narzekanie
          to nasza rodzima domena. (Sama to niestety praktykuję sad ) Zazdroszczę Ci tej
          pogody ducha. I męża, który bierze na swoje barki połowę obowiązków przy
          córeczce smile Każdy z nas jest kowalem swojego losu, i tak- zgadzam się z tobą że
          wszystko od nas zależy i tylko my możemy coś zmienić. Pozdrawiam serdecznie i
          dziękuję
          • mama_helenki Re: Do mama_helenki :) 10.12.05, 20:27
            Dziękuję. Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę. A na pewno jest tu dużo więcej
            kobiet, dla których urodzenie Maleństwa i ono samo jest cudem smile nie tylko
            bólem, zmęczeniem, różnymi problemami.
            Oby na tym forum, i nie tylko tutaj, było jak najwięcej matek zadowolonych z
            tego, że są matkami - życzę tego i Mamom, i ich Dzieciom.
            Przyznaję, że trochę mnie poniosło, zwłaszcza kiedy przeczytałam ironiczną
            wypowiedź o matkach z tego forum, dla których macierzyństwo jest radością, nie
            problemem - tak, jakby to było nienormalne, wstydliwe, żenujące... jakby
            narzekanie należało do dobrego tonu.
            Pozdrawiam!
        • mueller2 Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 19:40
          Jednym słowem - chodzący ideał hehehe
          • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 19:54
            e tam, jaki ze mnie ideał, skoro pierników nie piekę...
        • clio1979 Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 22:08
          Rany, prawie się porzygałam po przeczytaniu tego ociekającego idealnością
          postu.
          • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 22:15
            Fakt, dla niektórych szczęśliwe macierzyństwo, zaradność i brak skłonności do
            marudzenia to coś okropnego. Wręcz obrzydliwego.
            Współczuję Ci, naprawdę.
            • clio1979 Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 11.12.05, 17:48
              Mamo_helenki, nie musisz mi współczuć.
              Tu nie chodzi o marudzenie, zaradność itd.
              tu chodzi o świadome macierzyństwo, zrozumienie, pomoc, a nie poniżanie innych
              i osądzanie ich , że sobie "nie radzą" "marudzą" itd.
              Ja po prostu podchodzę do tematu racjonalnie, nie idealizuję, przyznaję się do
              błędów i tego , że jest mi ciężko. Czego i tobię życzę.
              PZDR!
          • mamolivierka Do clio1979!!! 10.12.05, 22:47
            Tego typu komentarze zachowaj dla siebie! Twoje słowa świadczą o Twoim
            wychowaniu i niskiej kulturze osobistej! Jestem pewna że zazdrościsz
            mamie_helenki jej poukładanego życia, organizacji i szczęścia rodzinnego. Brak
            mi słów!
            • maretina Re: Do clio1979!!! 11.12.05, 07:40
              mamolivierka napisała:

              > Tego typu komentarze zachowaj dla siebie!
              niby dlaczeglo? mama jakas tam wymadrza sie a inna nie moze skomentowac?
              >Twoje słowa świadczą o Twoim
              > wychowaniu i niskiej kulturze osobistej!
              a Twoje nauki o czym swiadcza?
              >Jestem pewna że zazdrościsz
              > mamie_helenki jej poukładanego życia, organizacji i szczęścia rodzinnego.
              mam ten sam odruch co clio....barbie sie znalazlabig_grinDDDDD
              Brak
              > mi słów!
              moge ci pare niecenzuralnych podeslac w meilu jesli chceszsmile, sluze pomocasmile
              • mama_helenki Maretina, opanuj się! 11.12.05, 14:11
                Jak już chcesz kogoś obrażać, to ulżyj sobie na mnie, nie miotaj wyzwisk na te
                mamy, które "ośmieliły się" mnie poprzeć.

                To, co nazywasz "skomentowaniem" mojego postu, a na co zareagwała mamolivierka,
                było agresywne i niekulturalne. Jeśli tego nie wyczuwasz, świadczy to również o
                Twoim poziomie kultury. Komentować można, jak najbardziej, ale rzeczowo, a nie
                obrzucając wyzwiskami, bo to już nie komentowanie, a pieniactwo w najgorszym
                stylu. Tak robią niewychowane dzieci, którym brak argumentów.

                Co do barbie - ciekawa jestem, na jakiej podstawie zarzucasz mi to, co kojarzy
                się z Barbie, czego symbolem jest ta laleczką: prózność i deficyt inteligencji.
                Z pewnością nie jestem skoncentrowana na powierzchowności. Kiedy napisałam, że
                znajduję czas na zadbanie o siebie, Ty natychmiast zinterpretowałaś to jako
                dowód malowania się i strojenia w drogie, markowe ciuchy. Twoje wnioski są
                nieuprawnione i nawet nielogiczne. Nie maluję paznokci, nie farbuję włosów, nie
                chodzę do solarium, a ubieram się w tanim ciuchu. Bardziej pasowałoby do mnie
                określenie: "przeciętna dziewczyna", z pewnością nie wyglądam jak Barbie. A co
                do potencjału intelektualnego - dwa fakultety, w tym praca mgr z fenomenologii
                i hermeneutyki, to chyba przeciwieństwo Barbie, prawda? A Ty oceniasz, tak
                niewiele o mnie wiedząc. Chyba tylko po to, by obrazić.

                No i jeszcze "niecenzuralne słowa", które oferujesz się przesłać
                mamieolivierka. Wrzuciłam do wyszukiwarki Twoje nicki, ot, żeby Cię troszkę
                lepiej poznać smile I widzę, że owe "niecenzuralne słowa" to Twój styl. Chyba nie
                dogadałybyśmy się, ani na forum ani poza nim... Nie przyszło Ci do głowy, że to
                właśnie Twoja wulgarność może budzić niesmak?

                I jeszcze jedno spostrzeżenie po wrzuceniu Twoich nicków do wyszukiwarki:
                maretina - 1240 wpisów, mama_kotula - 3994, w sumie 5234 (pieć tysięcy dwieście
                trzydzieści cztery!!!). A to tylko dwa Twoje nicki które znam... Wiesz co,
                wydaje mi się, że gdybyś ten czas poświęciła na dziecko, dom i siebie, pobiła
                byś mnie... mogłabyś nie tylko gotować wyszukane dania, ale wręcz urządzać
                wystawne przyjęcia (uwaga: to był żart!) Wiem, wiem, siedzenie przy komputerze
                to Twój wybór i Twoje prawo. Tylko jakim prawem obrażasz mnie za to, że ja
                dokonałam innego wyboru? Że w tym czasie wolę np. bawić się z córeczką,
                rozmawiać z mężem (sugerujesz, że tego nie robię, i znów ciekawe, na jakiej
                podstawie), posprzątać albo zrobić smaczny obiad (bo oboje z mężem lubimy
                dobrze zjeść, w czym raczej nie ma nic złego smile Wymyślasz mi niewybrednie, bo
                mam wszystko poukładane?! Brzydzisz się takiego stylu życia?! A czy ja próbuję
                Ci go narzucić? Nigdzie nie napisałam, że teraz tak masz robić. Chyba po prostu
                nie zrozumiałaś o czym napisałam. Więc w skrócie:

                Przedstawiłam swoje OBECNE życie W ODPOWIEDZI NA KONKRETNY POST dziewczyny,
                która ze złośliwą ironią wypowiedziała się na temat mam z tego forum. Tak się
                składa, że lubię to forum, i postanowiłam wystąpić, wiem, trochę prowokacyjnie,
                w obronie krytykowanego stylu życia (mam na myśli post o ufryzowaniu i
                piernikach). Bo w postach takich jak ten, na który odpowiedziałam, zauważam
                niezdrową, krzywdzącą tendencję wykpiwania i wyszydzania macierzyństwa nie
                obciążonego poczuciem tzw. udupienia (to już cytat z innego postu). To jakiś
                zdegenerowany feminizm. Kamieniem (a raczej obelgą) dostają w nich te mamy,
                które odnajdują satysfakcję i spełnienie w macierzyństwie (które na tym etapie,
                na którym my jesteśmy, wymaga przecież zaangażowania kosztem innych aspektów
                życia - towarzyskiego na przykład, z którego nie nalezy rezygnować, ok., ale
                które powinno się podporządkować opiece nad dzieckiem). Ty zachowujesz się tak,
                jakbyś matką została przez przypadek albo za karę, jakby skomplikowało Ci to
                życie, skoro kiedy ktoś pisze o swojej radości i miłości do dziecka, jedyne co
                masz to nie zrozumienie (o szacunku już nie wspomnę), a obrażanie, zarzucanie
                obłudy, obnoszenie się ze swym obrzydzeniem wobec takiej postawy.

                Jeśli wydaje Ci się, że się mylę, spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie: którą
                postawę/sytuację uważasz za pozytywną, która wzbudza Twoje uznanie (ja niestety
                znam już odpowiedź) a która przeciwnie, jest Ci wstrętna:

                a. poczucie "udupienia", nie za bardzo angażujący się maż, zmęczenie, brak
                czasu, niezrealizowanie się (w sensie: konieczność rezygnacji z tego, co
                dotychczas rozwijało, stanowiło rozrywkę), tęsknota za dawnym trybem życia,
                poczucie wyizolowania w domu i wobec tego chęć powrotu do pracy, do ludzi;

                b. poczucie, że urodzenie dziecka to najlepsze co mogło spotkać kobietę, i że
                te 3 lata, które można spędzić z dzieckiem, mogą być przygodą, umiejętność
                zorganizowania sobie dnia tak, by czasu starczyło i na dziecko, i na dom, i na
                siebie, i na kuchnię (na co składa się satysfakcja z eksperymentowania "przy
                garach" (to Twoje określenie), wymyślanie oryginalnych dań i miłe kolacje w
                towarzystwie męża), a nawet na lekturę lub pracę umysłową.

                Z tego, co do tej pory pisałaś, wynika że brzydzisz się sytuacją "b", masz za
                to dużo zrozumienia dla sytuacji "a". Rzeczywiście, plan "a" przeważnie nie
                jest kwesią wyboru, dużo tu zalezy od męża, i ja takim kobietom współczuję, ale
                żeby ich sytuację gloryfikować? uznawać za jedyna słuszną? Wybacz, ale nie
                widzę powodu, by solidaryzować się w cierpieniu, skoro potrafię inaczej. A same
                mamy z grupy "a" tez często mogłyby coś z tym zrobić (bo zależy to też od
                postawy kobiety, która może zgodzić się na taką sytuację i cierpieć, albo
                próbować ją zmienić)

                Tymcasem plan "b" realizują matki, które wyobraź sobie, że też mają 24-godzinną
                dobę, tylko dwie ręce i ciało reagujące zmęczeniem na wysiłek, nie "papierowe",
                istniejące jedynie w gazetach i podręcznikach, nie IDEAŁY (którego to
                określenia Ty i ktoś tam jeszcze używacie w znaczeniu pejoratywnym, ironicznie,
                tak jakby rzeczywiście było czego się wstydzić!) - zwykłe kobiety!!!
                • trika13 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 14:48
                  Przeczytałam Twojego posta i nie mogłam przejśc nad nim do codzienności. Do tej
                  pory wasz pseudokonflikt wydawał mi się urozmaiceniem codziennej rutyny.Ale
                  teraz, kiedy skaczecie sobie do oczu, nie mogę się nadziwić, co chcecie w ten
                  sposób osiągnąć? Miałam rację, że mama Helenki lubi się przechwalać. Najpierw
                  Pracą, dobrą sytuacją finansową, a teraz dwoma fakutletami. Sam sposób wyrażania
                  się, mamo Helenki, masz maksymalnie akademicki - widać, że jesteś inteligentną,
                  wykształconą dziewczyną, ale czy naprawde na co dzień uzywasz tych wszystkich
                  słów, czy zależy Ci po prostu na podkresleniu jaka jesteś "ą, ę"?
                  Maretina nie jest bez wad, ale swoim sposobem bycia (a znam ją tak samo jak
                  Ciebie, czyli przeczytałam parę Waszych postów) zyskuje sobie duuużo więcej
                  sympatii niż ty swoim nadęciem i przeintelektualizowaniem.
                  Musisz być wyjątkowo ciężkostrawna dla otoczenia, mamo Helenki. Twój pierwszy
                  post wydał mi się sympatyczny i nawet zazdrościłąm Ci, że tak masz, że nie
                  jesteś z tych leniwych. Ale teraz, kiedy atakujesz Maretinę jak jakiś rozjuszony
                  byk, kiedy przeprowadzasz jakiś dziwaczny rekonesans w sieci i w efekcie
                  przeprowadzasz analizę liczby postów i ników Maretiny, zadaję sobie pytanie -
                  skąd tyle agresji w osobie, która przedstawia się jako zadowolona z życia???

                  Magda, do tej pory neutralna, ale jak widać, nic nie trwa wiecznie
                  • mama_helenki Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 14:58
                    czy nie zauważyłaś, że to ja zostałam zaatakowana i zwyzywana? czy Ty
                    przeszłabyś nad tym do porządku dziennego? Potulnie i cichutko?
                    I dlaczego zarzucasz mi mój styl? powinnam się go wstydzić? widzisz, zamiast
                    odnieść się do treści, masz za złe formę...
                    A o fakultetach wspomniałam wtedy, gdy mnie zwyzywano od Barbie.
                    • trika13 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 15:10
                      Jak spierałyśmy się z siostrą, mój ojciec zawsze mówił "niech mądrzejsza ustąpi".
                      Dlatego uważam, że "dochodzenie swego" w taki sposób jak to zrobiłaś, szukając
                      "haka" na Maretinę, nie jest wcale oznaką kultury, pod którą się tak
                      podpisujesz, a której tak odmawiasz MAretinie.
                      Maretinę czytywałam czasami jeszcze na forum "Ciąża i poród" i zawsze wydawała
                      mi się fajną i miła dziewczyną. Wystarczy spojrzeć ile osób wpisało się z
                      życzeniami pod zdjęcie Kajtka.
                      To, że zareagowała wobec Ciebie tak a nie inaczej oczywiście zasługuje na
                      potepienie - ale tylko jesli chodzi o formę, bo do treści miała prawo.
                      Kochana, nie zarzucam Ci stylu, jak pisałam, swiadczy on o Twoim doskonałym
                      wykształceniu (na prawdę), ale umiejętność takiego wysławianie się to jedno, a
                      dobór słów w zależności od miejsca i sytuacji to drugie. Tu, na forum, nikt nie
                      używa w co drugim słowie wyrazu pochodzenia obcego, dlatego nie dziw się
                      później, że brzmisz "przemądrzale".
                      I nie przejmuj się tak Maretiną. Zbyt poważnie traktujesz jej trochę wyzywające
                      komentarze - w sieci łatwo o przesadę jesli się kogos nie zna i nie widzi.
                      Gdyby ktoś mnie tak podsumował - chodzi o domek Barbi - raczej by mnie to
                      rozbawiło niż rozgniewało.Tobie też życzę więcej dystansu, nie tylko do postów
                      Maretiny.
                      pozdrawiam
                      Magda, mama Agatki
                      • kayah73 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 15:13
                        trika13 napisała:

                        > Jak spierałyśmy się z siostrą, mój ojciec zawsze mówił "niech mądrzejsza
                        > ustąpi".

                        I jak by swiat wygladal, gdyby zawsze sie tak dzialo? wink
                        • trika13 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 15:16
                          to nie jest uniwersalny wzorzec dla świata smile
                          warto dyskutować, jeśli można w ten sposób coś osiągnąć
                          ale jeśli to tylko wzajemne obrzucanie się błotem to lepiej chyba w pewnym
                          momencie ustąpić i zamknąc temat
                          co mama helenki chciała już uczynić, jak się doczytałam
                          co się jej bardzo chwali
                      • betka100 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 12.12.05, 09:05
                        Trika rozwaliłaś mnie tym stwierdzeniem!!!!:" umiejętność takiego wysławianie
                        się to jedno, a
                        dobór słów w zależności od miejsca i sytuacji to drugie. Tu, na forum, nikt nie
                        używa w co drugim słowie wyrazu pochodzenia obcego, dlatego nie dziw się
                        później, że brzmisz "przemądrzale"."
                        Chyba nie chcesz powiedzieć że w wyniku użycia przez MameHelenki zbyt wielu
                        "trudnych" słów nie zrozumiałas jej postu? Co to jakiś apel o dobór słownictwa
                        z zakresu szkoły podstawowej coby niektórzy nie czuli się wyobcowani? Co więcej
                        sugerujesz że na tym forum nie tylko ty nie poradziłaś sobie z tym postem... Co
                        znaczy dobór słów do miejsca, że niby tutaj trzeba jak chłopu na
                        miedzy?big_grinDDDDDDD A jeśli uważasz że stwierdzenie iż ma sie skończone dwa
                        fakultety jest przechwalaniem się, to chyba musisz mieć jakis kompleks na tym
                        punkcie. Pozatym rozumiem że należysz do funklubu Maretiny (jeszcze z czasów
                        forum ciążowego)ale nie wiem czy wiesz iż Maretina jest kobietą twardo stapającą
                        po ziemi i - przynajmniej ostatnio tak twierdziła - nie wiele robi sobie z
                        takich przejawów sypatismile).
                        • trika13 Re: do betka100 12.12.05, 09:35
                          Betka, rozgryzłaś mnie! Mam kompleksy bo nie zrobiłam matury i bardzo chciałabym
                          należeć do funclubu Maretiny. Robię wszystko, żeby tam wstąpić, jak na razie
                          bezskutecznie.
                          Jestem zwolenniczką języka prostego bo niewiele rozumiem jeśli się przy mnie
                          używa słów pochodzenia obcego. (brrr..)
                          I na koniec - przez swoje kompeksy - przed otoczeniem udaję, że jestem lepsza,
                          choć tak naprawdę czuję się gorszą sad((
                          A z postów Maretiny i mamy Helenki nic nie zrozumiałam, bo niestety, mama nie
                          karmiła mnie piersią.
                          pozdrawiam!
                          • betka100 Re: do betka100 12.12.05, 09:54
                            Cieszy mnie, że się ze mną zgadzasz,rozgryzienie Twojej osoby to była bułka z
                            masłem.
                            • trika13 Re: do betka100 12.12.05, 10:19
                              Pozdrawiam serdecznie mamę słodkiego Bartusia. Pięknę imię dla chłopca.

                              --
                              "Co komu do tego skoro i tak mniejsza o większość"
                    • kayah73 Popieram mame Helenki 11.12.05, 15:11
                      Tak tylko pisze, zeby nie myslala, ze jest odosobniona. Niekoniecznie we
                      wszystkim popieram, ale w podstawowoych punktach tak. Narzekanie jest wyborem.
                      W niemal kazdej sytuacji (jesli ma sie dostep do netu raczej sie z glodu nie
                      umiera) mozna znalezc pozytywy o ile chce sie ich poszukac.
                      Ja tez jestem zadowolona z tego gdzie jestem. Nie moge powiedziec, zebym se
                      macierzynstwem upajala (tu sie roznimy wink ) ale mloda JEST interesujaca i jej
                      wychowanie biore na tyle powaznie, ze nie dalabym tego w rece obcej osoby.
                      Mloda nie jest idealna (np budzi sie w nocy co godzine), mam tez zycie
                      utrudnione innymi prozaicznymi czynnikami - ale kto tego nie ma, zawsze
                      jest "cos". I zawsze wychodze z zalozenia - jak cos sie nie podoba, to albo to
                      zmien, a jesli nie mozesz zmienic, to sie przyzwyczaj i staraj znalezc
                      pozytywy. Marudzenia dla marudzenia nie znosze... Jedna sprawa sie wyzalic, ale
                      inna krytykowac innych za to, ze nie jecza.
                  • clio1979 Re: Mamo Helenki, ty również opanuj się! 11.12.05, 17:57
                    Brawo TRIKA!
                • kira_koslin Re: Maretina, opanuj się! 13.12.05, 01:46
                  nie warto sie przejmować, maretina ma dziwne sklonnosci do obrzucania ludzi
                  błotem, ja juz za jej namowa powinnam pogdac do lustra itp....
                  Natomiast warto byc absolutnie tolerancyjną i nie licytowqc sie z tym jak
                  sobie urzadzamny zycie.
                  Mnie szlag i dep[resja poporodowa dosiegły by na pewno gdybym miala
                  nieposprzatane w chacie, nie poprane , nie ugotowane, musze miec swoj codzienny
                  tryb dnia, raz próbowalam sie wylozowac odpuscic sobie i czulam sie bardziej
                  zmeczona.
                  dzieki swojej organizacji dnia mam czas dla siebie i dobrze mi z tym.
                  mamo helenki olej te nieprzyjemne komentarze
            • clio1979 Re: Do clio1979!!! 11.12.05, 17:53
              Strasznie jej zazdroszczę, o niczym innym nie myślę tylko o tym jak jej
              zazdroszczę.
              Moja kultura i wychowanie, jest moim zdaniem na odpowiednim poziomie.
              Mi też brak słów!
              PZDR!
        • maretina Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 22:32
          eozwalil mnie ten post.siech na puszczy. nie chce mi sie z takim idealem
          polemizowac, pragne tylko idealowi powiedziec, ze wszystkich rozumow nie zjadla
          i pomylila sie w kwesti meza. przynajmniej mojego.bowiem tata kajtka nie jest z
          gatunku tych co sie opierdzielaja przed tv a mama zasuwa ze szmata, odkurzaczem
          i butelka na raz. po prostu inaczej wszystko odbieram, mam ochote wrocic do
          pracy, w domu miewam nieposprzatane, nie maluje sie codziennie i nie chodze po
          chalupie w strojach od diora czy szpilkach prady.
          a w tajemnicy powiem ci, ze moj syn przesypia juz cale noce i nie musimy
          duzurowac. a moj zwykly szary zien wyglada tak: karmie kajktka, myje zeby,
          nastawiam ekspres na kawe. jak mi sie chce to sie ubieram, a jak nie to latam w
          szlafroku i skarpetkachtongue_out
          wyszukane dania mam w..... bo zamiast stac przy garach w wolnej chwili staram
          sie cokolwiek przeczytac/obejrzec, albo pogapic w sufit... czasami tez
          przypominam sobie normalny jezyk i zamiast gugac mowie ludzkim glosem do meza.
          pod moim blokiem stoi hipermarket tesco, a po drugiej stronie ulicy mam 2
          gabinety kosmetyczne i dwa zaklady fryzjerskie. nie wyje z rozkoszy gadajac z
          dzieckiem, nie padam z wrazenia jak dziecko sie opluje badz jak glosniej
          krzyknie "gaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa". kocham je normalnie. mam do tego prawo.
          mam tez prawo sie pouzalac i mam odwage o tym pisac, bo nie jestem zaklamana.
          a teraz z innej parafii: ty masz czas doslownie na wszystko, a Twoj maz? kiedy
          ten chlop odpoczywa?
          czytam sobie wlasnie reszte Twojego postu o rodakach itd... ZENADA. nie jestes
          normalna. przynejmniej aj tak Cie odbieram.
          Mój Kajtuś
          --
          Kajtuś ma dwa miesiącesmile
          • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 22:57
            Zabawne że te mamy, które mają mi za złe to, że jestem zadowolona z dziecka i
            życia, nazywają mnie IDEAŁEM smile i czują się osobiście dotknięte, obrażone moim
            trybem życia smile)) ojejku, odczuwają chyba jakąś presję z mojej strony, boja się
            że zrobię im nalot i nakryję z tłustymi włosami!? ależ nie bój się mamo
            olivierka, jesteś bezpieczna, NIE OBCHODZI MNIE jak i w czym chodzisz po domu!
            (a najlepsze są te stroje od diora i szpilki od prady smile)))

            Natomiast zarzucania mi ZAKŁAMANIA nie rozumiem. Naprawdę. Czy to, co opisałam
            brzmi aż ak niewiarygodnie?

            Ale nie kłopocz się opdpisywaniem, to było ptanie retoryczne (wiem, że zależało
            Ci na tym, żeby mnie obrazić, ukarać za "nienormalną" (?!) miłosć do dziecka).
            Nie trać czasu, lepiej go spożytkujesz kontemplując sufit lub półki w Tesco.
            • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 23:15
              Przepraszam Mamę Olivierka, to było oczywiście do tzw. Maretiny vel
              Pimpka_Sadełko.
              No to mnie Maretina przyłapała - taki skandaliczny dowód braku idealności! nie
              wiem, jak ja się pozbieram... chyba zmienię nicka ze wstydu
            • maretina Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 11.12.05, 07:43
              nie mam ci niczego za zle. zycia tez nie zazdroszcze, bo wieje z niego nuda na
              kilometr. domek barbie... tego mamy zazdroscic?
              to co napisalas to jest smieszne a co do wiarygodnosci.... nie mam pojecia i
              nie bede sie zastanawiac czy komus w necie mozna ufac.
              posadzasz nas o podstawowe braki w higienie.... zaszalalas! pisalam, ze nie
              chodze w makijazu. brudna nie laze. mam prysznic i srodki do pielgnacji ciala i
              umiem z nich skorzystac.
              • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 11.12.05, 14:23
                Zazdrości nie wymagam.
                Zapewniam cię, że się nie nudzę! Jeśli masz takie wrażenie, to jest ono tylko
                złudzeniem, wynikającym z niedostatku dobrej woli, braku wyobraźni (o czym już
                pisałam) albo po prostu innego temperamentu.
                Jeśli to co napisałam Cię śmieszy, cóż, to też kwestia specyficznego poczucia
                humoru. Bycie śmiesznym to jednak przykra sprawa, więc gdybyś była dla mnie
                autorytwtem, mmiałabym się czym przejmować. Podejrzewam jednak, że znając
                cięzar "śmieszności", próbujesz mnie dotknąć.
                Co do wiarygodności - zaręczam że nie mam kompleksów, które potrzebowałabym
                leczyć fikcyjnymi opowieściami. Co więcej, wypowiedziom na tym forum ufam i
                czuję się tu dosyć bezpiecznie (no, chyba że natknę sie na Ciebie), myślę że
                dla wielu kobiet jest ono dużym wsparciem, głównie dzięki temu, że mogą
                szczerze opowiedzieć o swoich problemach albo podzielić się radością z dziecka.
                Co do oskarżenia o zaniedbanie - masz rację, przepraszam Cię, to była
                złośliwość za złośliwość, czyli dałam się ponieść i zniżyłam się do Twojego
                poziomu dyskusji (a wyprowadziła mnie z równowagi Twoja, zabawna w gruncie
                rzeczy, interpretacja mojego "zadbania")
            • maretina Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 11.12.05, 07:44
              polki w tesco przeglada moj maztongue_out
              Twoj ideal chodzacy do roboty (i wiecznie nie spiacy po nocy, bo Ty sie musisz
              wydpac) tego nie robi? zmnien to koniecznie, co sie bedzie opieprzal!
          • mama_helenki Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 10.12.05, 23:02
            aha, i jeszcze mój mąż. Wyobraź sobie (jakkolwiek nie wiem, czy Twoja
            wyobraźnia jest w stanie podjąć taki wysiłek) że dla niego zajmowanie się
            naszym dzieckiem NIE JEST KARĄ!

            W jednym masz rację - że jestem nienormalna (tzn nie narzekam i nie marudzę),
            ale to przecież sama już napisałam smile
            • mart44 Ech... 10.12.05, 23:49
              Ech, dziewczyny, nie ma to sensu chyba. Przecież wiadomo, że każda z nas ma inną
              sytuację i upodobania. Jeśli chodzi o mnie - urlop macierzyński jest wyjątkową
              przyjemnością bo - jak to opisałam - nie oznacza to dla mnie zamknięcia
              zawodowo-towarzyskiego, a wtęcz przeciwnie. A opisałam to w wątku, który nie ma
              prawie w ogóle odzewu - to chyba kolejny przykład, że zadowoleni mniej piszą...
              Nie ma co wymyślać od "ideałów". Osobiście dla mnie ideałem jest matka,
              pracująca zawodowo, która ma posprzątane w domu, obiad 3-daniowy, a sama świeża,
              pachnąca,zadbana, gotowa na wyuzdany seks z małżonkiem oczywiściewink A ja -
              jestem zwykłym leniem, któremu się nie chce łączyć pracy z domem/dzieckiem. Może
              dlatego jestem szczęśliwa.smile
              Czego wszystkim życzę.
              Pozdrawiam!
            • maretina Re: a ja jestem NIENORMALNA! :) 11.12.05, 07:45
              nigdzie nie piosalam o dziecki jako o karze. to ty tak sadzisz. my nie.
              • trika13 Re: dziewczyny, po co się kłócicie 11.12.05, 13:03

                • trika13 Re: dziewczyny, po co się kłócicie 11.12.05, 13:32
                  Trochę nie rozumiem po co ta walka na ostre noże. Maretinko, trochę za poważnie
                  podeszłaś do tematu. Mama Helenki, mimo niewątliwie wielu zalet, ma troszeczkę
                  skłonność do moralizowania, a już odwoływanie się do przywar narodowych jest w
                  moich oczach wkładaniem kija w mrowisko. Mamo Helenki, nie wiesz, że my, Polacy,
                  bardzo nie lubimy, jak się nas wrzuca do jednego wora i przypisuje
                  malkontenctwo? Nawet jeśli tacy jesteśmy nie pozwolimy, żeby nam to zarzucano smile
                  Poza tym pisząc w ten sposób sama odcinasz się od tej grupy, więc co się
                  dziwisz, że natychmiast jesteś atakowana jako ktoś "nie swój"?
                  NA dodatek z twoich postów wynika, że jesteś osobą, która ma super płatną, lekką
                  pracę, mieszka na nowym osiedlu, czyli pewnie ma forsy jak lodu - brzmi trochę
                  jak przechwalanie się ( czytałam mnóstwo postów i w żadnym nie zauważyłam, żeby
                  któraś mama pisała o swojej super fantastycznej sytuacji finansowej). Pomyśl, że
                  na tym forum są też mamy, którym nie jest tak łatwo, czasami muszą ugotwać zupę
                  ze spleśniałego chleba, trudno mieć przy tym optymistyczne podejście do zyciawink.
                  Pozdrawiamy!
                  Mama Agatki i Agatka

                  • mama_helenki Re: dziewczyny, po co się kłócicie 11.12.05, 14:53
                    Masz rację, Trika13. Zamieniamy powoli forum w rynek, siebie robimy krzyczące
                    przekupki smile
                    Ale zważ, że:
                    - skłonność do moralizowania to inaczej skłonnosć do wyciągania wniosków (a to
                    już obowiązek istot roumnych wink
                    - koncepcja "przywar narodowych" nie jest moja, sformułował ją bodajże Herder,
                    a ja tylko owe przywary identyfikuję, bo widzę je ostro z perspektywy
                    wspomnianych podróży.
                    - jeśli odniosłaś wrażenie, że wrzucam wszystkich do "jednego wora", to
                    przepraszam. "Cecha narodowa" nie jest bezwarunkowo przypisana każdemu
                    obywatelowi w danym narodzie, jest po prostu na tyle częsta, że staje się
                    normą. Ja wystąpiłam w odpowiedzi na post dosyć obraźliwy wobec mam, które owej
                    cechy nie mają. Mój post, wyrwany z kontekstu, rzeczywiście musi robić wrażenie
                    zarozumialstwa, puszenia się - apeluję więc, żeby go czytać jako ODPOWIEDŹ.
                    - moja praca nie jest super płatna, ale ja jestem zadowolona, bo jak na rodzime
                    warunki nie mam prawa narzekać. Ciężko "pracowałam" na tę pracę (bardzo cieżkie
                    studia). Ale moja płaca nie jest aż tak wysoka, żeby stać mnie było np. na
                    własne mieszkanie - mieszkam w nowym osiedlu, ponieważ WYNAJMUJĘ tu mieszkanie.
                    Niestety, nie mam forsy jak lodu - a mimo to nie narzekam!
                    - ciekawe, że nikomu nie wytyka się opowieści o tym, jak im ciezko, jak mało
                    zarabiają, jak im brakuje pieniędzy, natomiast jak wspomniałam, że ja jestem
                    zadowolona z zarobków, poczytuje mi się to jako nietakt. Poddaję to pod
                    zastanowienie, by może również jako cechę narodową smile

                    Trika13 - pozdrawiam ciepło i dziękuję, że piszesz tak rzeczowo, bez emocji i
                    wyzwisk. Miło było smile

                    A teraz opuszczam ten watek, bo i tak mam wrażenie, że za dużo czasu mu
                    poświęciłam...
                    -
      • majan2 Re: chcę do pracy! 12.12.05, 15:04
        ja tez poszlma pierwszy raz do fryzjera tydzien temu gdy moje dziecko mialo 7
        tygodni rowno i tez tesknie za ludzmi. Staram sie raz w tygodniu wychodzic z
        domu w celach towarzyskich, ale to wciaz malo. Z drugiejh strony nie moge sobie
        wyobrazic, ze mialabym moj coreczke zostawic komus obcemu i ywjsc na dluzej niz
        2 godziny. Klops!
    • bsl Re: chcę do pracy! 09.12.05, 14:00
      styskadod
      niedaj sie zwariować ! nie masz siły czujesz że chcesz wrócic do pracy to
      wracaj
      i nie miej wyrzutów sumienia , Twoje zdrowie psychiczne , jest tak samo ważne
      jak dobro dziecka , jak Ty nie bedziessz szczęsliwa dzieciak wcale
    • agnieszkas29 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 15:00
      w miare mozliwości nie rezygnuj ze spacerów ja kiedy miałam lub mam chwile
      przygnębienia bądź chce mi sie płakać juz ze zmęczenia bire mała i idę z nia na
      spacer wracam spokojniejsza dotleniona i inaczej patrzę na sytuacje niuni
      świerze powietrze tez sie przyda poządnie ja opatul i nic jej będzie.Mam
      nadzieję że szybko Ci ten stan minie będę trzymała kciuki większośc z nas to
      przechodzi więc głowa do góry nie możesz się poddać chwilowej depresji.Trzymaj
      się
    • kayah73 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 16:02
      Po pierwsze im dziecko starsze, tym JEST latwiej. Mozna wyjsc na ten basen,
      polazic po sklepach, pojechac gdzies dalej na spacer ciekawszy niz tylko po
      okolicy. Ja z mloda chodze tez do fryzjera - mam znajoma fryzjerke, moje
      obciecie to moment, mloda da sie w tym czasie zajac. Po manicure/pedicure
      chodze z kolezanka i tam sobie mloda dajemy z rak do rak.

      A po drugie na prawde mozna sobie zorganizowac pomoc jesli sie na prawde tego
      chce. Moj facet tez wraca o 20 do domu, wiec w ciagu dnia nie moge na niego
      liczyc. Ale w ktoryms momencie po tygodniach rozpaczania wzielam sie w garsc,
      zaczelam dzwonic po absolutnie wszystkich znajomych. Nie ze wszystkimi wyszlo,
      ale z kilkoma osobami tak - wlasnie z tymi, ktorych bym nie podejrzewala o chec
      spotkania sie, z takimi z ktorymi myslalam ze mam mniej wspolnego. Tak na
      prawde to bardzo mi sie zmienili znajomi, ale to OK.
      Na ulicy namierzylam dziewczyne, ktora tez siedzi w domu i czasami albo sie
      odwiedzamy albo idziemy gdzies razem. Ona ma swoje kolezanki, wiec zawsze to
      wiecej osob do obejrzenia.
      Meza trzeba utresowac zeby sie dzieckiem zajal chocby na chwile - ten czas
      potem latwo sie wydluza. Moj facet jak kiedys panikowal kiedy go zostawialam
      samego z mloda w pokoju bo musialam wyjsc do lazienki, tak teraz siedzi z nia
      po 4-5 godzin (mloda ma 5 mies).
      Wynajelam tez sobie pomoc do sprzatania (ok, rozumiem, ze to nie kazdy moze
      zrobic, ale jesli mozecie sobie na to pozwolic to czemu nie).
      I tak dalej. Mozna sobie zycie zorganizowac zeby bylo to do przezycia o ile sie
      chce.

      Ale popieram poprzedniczki - jesli chcesz wrocic do pracy, to jasne, wracaj.
    • clio1979 Re: chcę do pracy! 09.12.05, 16:59
      Doskonale CIę rozumiem...Moja mała ma już 4 miesiące, a mi nadal jest ciężko.
      Owszem jest cudowna i fajnie się patrzeć jak każdego dnia się zmienia, rośnie,
      ale ja chcę już do LUDZI, do życia...
      Pocieszam się myślą, że teraz będzie już tylko lepiej, będzie starsza ,
      będziemy z nią mogli zrobić więcej rzeczy.
      A na spacerach (które mnie z resztą dobijają) wyobrażam sobie ewentualną
      przyszłość i w wmawiam sobie, że tak mi się szybciej spalają kg smile
      Pozdrawiam!
    • 1sylwia Re: chcę do pracy! 09.12.05, 21:09
      Przez pierwsze 2 miesiące czułam się podobnie. Ale często z samego rana
      jechałam (albo po mnie przyjeżdżali ) do rodziców lub teściów - przynajmniej
      miałam gotowe posiłki i zrobione pranie. Z synem wyjeżdżamy odkąd skończył
      miesiąc, więc nie mam poczucia, że w tej materii mnie coś omija. Na imprezy tez
      chodzimy z małym (no, na takie, gdzie w pokoju obok może dziecko spać, jak się
      zmęczy i gdzie nie gra bardzo głośno muzyka - ale i takie się znajdą.)
      Spotykamy się z koleżankami, które mają dzieci, chodzę z małym na basen. W`
      pracy tez byłam przez dwa dni na wyjeździe - mąz pojechał ze mną i się zajmował
      małym. Syn ma 5 miesięcy i jest ciekwaym świata, radosnym chłopczykiem, jest mi
      coraz z nim fajniej.
      • sasiadka1 kino i walkman 09.12.05, 22:48
        Witam,
        osobom z Warszawy i miejsc gdzie jest Multikino serdecznie polecam srodowe
        Multibaby kino o godz. 12.00. Cale kino pelne matek z maluchami, za dzieci do
        roku sie nie placi, dla doroslych - 10 zł. Czesto dostaje sie kaszke
        Nestle.Jestem absolutnie na biezaco z repertuarem, a synek widzi tez inne
        dzieci i nie wyglada na niezadowolonego.
        Ja jestem fanka spacerow, ale nawet mi sie nudzi czasami i wtedy pomaga walkman
        z radiem,gdzieniegdzie mozna tez wypozyczyc ksiazki na kasetach i to tez
        ogromnie urozmaica spacerki. pozdrawiam
    • pati775 Re: a ja nie chce wracac do pracy! 09.12.05, 23:06
      ja z przerazeniem mysle o powrocie do pracy
      smieje sie ze juz sie napracowalam mam juz 10 letni staz pracy
      a bylam pracoholiczka i uwielbialam swoja prace a ludzi z ktorymi
      pracowalam ... ach ....

      z przyjemnoscia ucieklam w 5 miesiacu na L4 od tego czasu liczy sie tylko
      Oskar, maz i ja no i pies Luka

      i moglabym juz tak do konca zycia siedzec w domu smile)))

      moim zdaniem to kwestia chciec i miec checi pewnie ze wszystko staje sie
      latwiejsze i przyjemniejsze jesli dobrze radzimy sobie z dzieckiem ze sie tak
      wyraze ja tez mialam kryzys i pytanie w glowie i po co mi to bylo ale teraz po
      2,5 miesiacach jest po prostu booosko z Oskarem dogadujemy sie super, wszedzie
      z nim chodze, spacery codzienne to nasz staly punkt dnia - a jak sie pies
      cieszy !!! prawie codziennie odwiedzaja mnie kolezanki,w weekend zakupy,
      odwiedziny znajomych, rodziny, do fryzjera jezdze do kolezanki do domu tez z
      malym, dwa razy w tygodniu na solarium ide, codziennie gotuje obiadek dla
      siebie i meza, dom posprzatam, poprasuje, wypiore, przy komie posiedze no nie
      wiem moglabym tak wyliczac bez konca Oskar to teraz czesc mojego zycia i to co
      kiedys robilam sama teraz robimy we dwojke ale mi sie chce nie wazne czy pada
      deszcz czy swieci slonce codziennie zyje na zwiekszonych obrotach i co do
      minuty wykorzystuje czas kiedy maly spi. A jak mam dosc to maz idzie z synkiem
      na spacer a ja spie, a jak sie zdaza ze maly ma gorszy dzien, to do 16 chodze w
      pizamie nieumyta i nie robie z tego tragedii przewartosciowalam swoje zycie i
      od poczatku ustanowilam priorytety ... i jestem szczesliwa (puk, puk)
    • marcelowamama Re: chcę do pracy! 09.12.05, 23:06
      Ja mam przerąbane w nieco inny sposób. Mieszkamy z ciocią emerytką, która jest
      przeszczęśliwa, że jestem na macierzyńskim, bo wrescie ma koleżankę. To świetna
      kobieta, ale mamy małe mieszkanie, mam ją 24 godziny na dobę nad głową i w
      dodatku nie mam możliwości ruszyć się gdziekolwiek bez niej. Nie mam szans wyjść
      sama na spacer, bo dla niej spacer to zdrowie, a sama nigdzie nie wychodzi, bo
      się boi. Wielokrotnie próbowałam się wymigać, ale nic z tego. Dziś mój mąż
      wychodził na firmową imprezę i był w omu 2 godziny. Chcieliśmy pobyć chwilę
      sami, ale akurak w piątki nie ma seriali, więc ciocia snuła się krok w krok za
      nami. Przy dziecku też nie pomoże, bo się boi. Ja po prostu muszę wrócić do
      pracy, bo oszaleję w tym domu. Chyba, że tam też będzie za mną jeżdzić...
      • pimenta Re: chcę do pracy! 11.12.05, 20:06
        oj....udala ci sie ciocia...to powiem ci ze tobie naprawde wslczuje!ja tez nie
        jeste dobra w wymigiwaniu a co dopiero powiedziec wprost.......moze sprobuj
        ciocie zgubic na spacerku daleko od domusmile))najlepiej w innym miescie.
        • marcelowamama Re: chcę do pracy! 13.12.05, 12:18
          hihihi fajny pomysł! może skorzystam
    • annakg Re: chcę do pracy! 10.12.05, 23:04
      rozumiem Cię- siedzę z Młodym już 6m i w styczniu wracam na pół etatu- boję się i chcę. Ale już od jakichś dwóch miesięcy wychodziłam sama- czsami nawet na 6h. Z Młodym zostawał mąż, moja mama lub siostra- i bardzo lubię te wyjścia. Byłam w trochę lepszej sytuacji bo miesiąc po porodzie na całe lato przeprowadziliśmy się do moich rodziców nad morze- świeże powietrze no i mama z siostrami do pomocy. Tylko mąż cierpiał bo miał dalej do pracy. Może Tobie też uda się jakoś tak zorganizować czas żeby móc wyjść z domu chcoaiż na chwilę? Ściągnąć pokarm, zostawić dziecko z tatą (lub kimkolwiek innym) i cieszyć się wolnym czasem- bo w pracy to faktycznie może być już ciężko. Trzymaj się i jakby co to pisz na priva smile
    • madzia9916 Re: chcę do pracy! 11.12.05, 20:06
      Wiesz co, ja ze swoja małą siedzę juz rok i tez mam czasem dosyć wszystkiego...
      czasem nie starcza mi cierpliwości, mała chodzi za mna krok w krok, nic
      tylko 'mama i mama'wszystko musimy robic razem. Ale kiedy zdaża mi sie gdzies
      wyjść samej, zastawiając ja pod opieką, mam nieodparta potrzebe zawrócic i nie
      isć, bo juz do niej tęsknie... Tez tak macie ?
      • martas17 Re: chcę do pracy! 11.12.05, 20:24
        Dziwczyny narzekacie, że macie dosyć, że nie lubicie chodzić bez celu z
        wózkiem. Decydując się na dziecko chyba zdawałyście sobie sprawę z tego że tak
        będzie i, że trzeba będzie chodzić z dzieckiem na spacer.
    • leluchow1 Re: chcę do pracy! 12.12.05, 09:37
      Nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze - ja pracuje juz 3 miesiace i codziennie
      ryczec mi sie chce kidy oddaje mateuszka niani.
      A co do zadbania o siebie to wciagnij meza w opieke nad maluszkiem i zrywaj sie
      do fryzjera...
      anka
      • styskadob5 Re: doceniłam swoją pracę! 12.12.05, 12:08
        często narzekałam na pracę, którą wykonuję, ale siedzenie z dzieckiem przez 24h
        jest o wiele dla mnie trudniejsze. Kocham swojego malucha, ale czuję, ze stoję
        w miejscu, nie rozwijam się, wszystko staje się takie monotonne. Tylko ja i
        dziecko. Mąż nie może mi pomóc, bo musi wykonać ppwne zlecenia na czas, a więc
        gdy przyjdzie z pracy siada przed komputerem i do późna w nocy.Nie wiem
        dlaczego płacze, marudzi, nie jest przecież głodna, chce na ręce, cały czas
        musi być noszona, budzi się w nocy kilka razy i znów tzreba ją nosić, zeby
        usnęła.Ale się też uśmiechca i to często się smieje, nawet na głos, wtedy
        zawsze łapie ją czkawka. Kocham MALUCHA i nawet jak wyjdę na godzinkę , to
        tęsknie za nią, ALE NAWET JAKBY PŁACILI ZA WYCHOWAWCZY, CHYBA BYM SIĘ NIE
        ZDECYDOWAŁA.
    • koza1968 Re: chcę do pracy! 12.12.05, 12:13
      Witaj,
      Rozumiem Cię doskonale. Ja początkowo próbowałam się poddać - spacery, basen,
      śpiewanie, ćwierkanie z innymi mamami na spacerze o kupkach i siuśkach -
      próbowałam wmówić sobie, że sprawia mi to radość i, że jestem szczęśliwa. Ale
      bezsenne noce, wcale nie z powodu córeczki, potem poczucie beznadziejności za
      dnia, przytrafiały się coraz częściej...
      Pewna mądra lekarka, do której trafiłam z Zosią, przy okazji jakiejś kontroli,
      zapytała: "Czy mama wraca do pracy?... Jeśli mama może wrócić do pracy, to
      niech wraca, bo to będzie zdrowsze i dla niej i dla dziecka".
      Tak zrobiłam - odkąd Zosia skończyła 4 miesiące pracuję na pół etatu, radzimy
      sobie "w rodzinie". Teraz dopiero czuję się prawdziwie spełniona i prawdziwie
      szczęśliwa. A moja Zośka wcale na tym nie ucierpiała, nadal chodzimy na basen,
      nadal śpiewamy i tańczymy. Tyle tylko, że Zosia ma przy sobie mamę o niebo
      szczęsliwszą.
      Pozdrawiam,
      kózka
      • styskadob5 Re: dzięki kózka! 12.12.05, 12:18
        pocieszyłaś mnie, a więc jest ktoś, kto myśli tak jak ja, szczęśliwa i
        spełniona mama to szczęśliwe dziecko
        • martusia251 Re: dzięki kózka! 12.12.05, 16:41
          Wiele kobiet tak myśli. Każdy człowiek to indywidualna istota. To twój wybór,
          jak czujesz że chcesz wrócic to waracaj i nie słuchaj głosów "ja jestem
          szczęśliwa bo siedze w domu".
      • lanona Re: chcę do pracy! 17.12.05, 22:13
        Ja również mam takie chwile że chciałabym wrócić do pracy i móc odezwać się do
        ludzi ale nie wyobrażam sobie jeszcze by mój syn mógł zostać z kimś nie ze mną
        więc dopóki mogę to będę z nim w domu i poświęcę mu jak najwięcej czasu.A co do
        dbania o siebie to staram się wygospodarować i mieć czas na basen(jedziemy mąż i
        mały) fryzjera zabieram go od małego ze sobą a panie są nim zachwycone i zawsze
        ktoś pomoże( z klientek ) a czasami jak mam doła to poprostu wychodzę z domu mąż
        zostaje z małym a ja idę na solarium lub powłuczyć się po sklepach.A jak wracam
        to wszystko widać już w innych barwach.Chłopcy pobędą trochę razem i są
        szczęśliwi jak wracam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka