Dodaj do ulubionych

Awantura-przykre.

22.12.05, 14:42
Wczoraj u moich rodziców stało się coś tak dla mnie okropnego, poniżającego i
nieprzewidzianego żadnymi przepisami prawasmile, że chce mi się do tej pory wyć.
Jak wiecie (albo i nie) mamy dwoje dzieci, prawie 5-letniego synka i ponad 2-
letnią córkę. Wczoraj moja mama wystąpiła z inicjatywą, żeby przywieźć jej
dzieci, a my możemy sobie bez nich wyskoczyć na ostatnie przedśw. zakupy. Tak
zrobiliśmy. Dzieci były u moich rodziców równo godzinę i przyszliśmy po nie -
oczywiście jeszcze piliśmy herbatę, gadaliśmy z mamą o pierdołach, itp.
Ojciec mój był (jak zwykle) wyłączony, ponieważ w innej cz. mieszkania
oglądał coś tam w TV. Sajgon zaczął się w momencie, kiedy mój mąż usiłował
ubrać Szymka do wyjścia. Mały wpadł w szał, histerię... Na początku moja
mama i ojciec zgodnie twierdzili, że Szymek nie może u nich zostać, bo im to
z wielu względów nie pasuje. Gdy jednak widzieli, że mały nadal się nakręca,
przeraźliwie wyje, szarpie się z moim mężem - zaczęli nagle zabraniać nam
ubierania i zabierania Szymka. Cała ta sytuacja trochę trwała, bo w tym
czasie ubieraliśmy jeszcze córkę, która zachowywała się odmiennie od Szymka -
po prostu była spokojna. Powiedzieliśmy moim rodzicom, żeby się nie wtrącali
i byliśmy już wszyscy bliscy wyjścia z dwojgiem dzieci. Ale ponieważ Szymek
dostał od swojego ojca dwa klapsy w tyłek, moja matka nagle zaczęła się
wydzierać, że mój mąż zabije Szymkasad. Nie słuchałam za bardzo, co tam
gadali, pamiętam tylko, jak mama jazgotliwym tonem domagała się od nas,
abyśmy sp...lali i nigdy więcej nie przyprowadzali jej dzieci. Pamiętam też,
że stwierdziła, iż skoro Sz. się tak zachowuje, to jest to nasza wina. Mój
ojciec zaczął mnie wyzywać (nie pierwszy raz zresztą) od pokrak, kalek i
innych (gwoli informacji - jestem osobą utykającą na jedną nogę z orzeczonym
st. niepełnosprawności). Wtedy u mnie "stare rany" emocjonalne otworzyły się
a z emocjami jak wiadomo nie ma dyskusji. Powiedziałam ojcu, co on wie o
naszym życiu - na co on powiedział, że wszystko. Pogratulowałam mu więc tej
wiedzy i hamując się, żeby się przy nim nie rozpłakać, wyszłam z Agatką z
mieszkania. Wcześniej jeszcze mój b.spokojny zazwyczaj mąż tak się wściekł,
że z krzykiem "won, nie wtrącać mi się" popchnął mojego ojca i moją matkę, co
mnie przeraziło, ale mimo wszystko rozumiem jego wściekłość i taką reakcję.
Moja mama dopadła jednak "synka" (tak nazywa mojego syna) i już go nie
puściła. Utwierdziła tym samym szymka w przekonaniu, że wrzaskiem i histerią
można sobie wywalczyć każdy kaprys. Wyjechaliśmy od rodziców bez Szymka,
tylko z Agatą. Całą prawie noc wyłam, nie tylko z powodu tego co się stało,
ale też pewnych zadawnionych zranień emocjonalnych, o których nie chcę tu
pisać. Chodzi mi o moje dziecko, które jest nadpobudliwe, nerwowe i ma astmę.
W moim odczuciu psują mi dziecko, negując przy nas nasze kompetencje jako
rodziców, i to na oczach dziecka. Tworzą mu podział na dobrych dziadków i
wstrętnych rodziców, podczas gdy my chcemy być wobec syna jakoś tam
konsekwentni. Moi rodzice ewidentnie faworyzują Szymka, to dla niego są
zabawki, ciuchy, ale rzecz jasna nie o to mi chodzi. Ja jestem dla nich
jakimś tłumokiem, który przypadkiem znalazł amatora (w sensie: męża) i
przypadkiem ma dzieci. Matka mówi, że jestem gruba jak świnia,
wczoraj ...kazała mi wejść na wagę, czego oczywiście nie zrobiłam. To tylko
malutka próbka jej sposobu bycia. Nie pójdziemy do nich na Wigilię, nie będę
ryzykować kolejnej "jazdy", bo mogłoby dojść do rękoczynów. Dla uzupełnienia
obrazu sytuacji: Szymek przed wyjściem z domu dostał dokładnie takiego samego
szału i histerii, poniewaź...zabraliśmy mu z ręki parasol, taki za szpicem,
którym wymachiwał przed twarzą Agatki. Histeria trwała kwadrans, uspokoił się
w czasie jezdy w samochodzie. Tak samo w domu rodziców: gdyby nie umożliwiono
mojemu mężowi wyniesienia własnego z dziecka z mieszkania, bez zbędnych
dyskusji i tłumaczeń - dziecko uspokoiłoby się po 10-15 minutach. Jestem
załamana, jeszcze wczoraj nie miałam ochoty dalej żyć. Jest to bardzo trudna
sytuacja, ale nie widzę innego wyjścia, niż bezdyskusyjne urwanie kontaktów
na długi czas. Żeby było śmieszniej: mój ojciec zadzwonił dzisiaj do męża
jakby nigdy nic, prosząc o poradę w kwestii bankowości internetowej. Mój mąż
oczywiście przeprosił go za swoje wczorajsze hm...przekroczenie granic
nietykalności cielesnej. Jednocześnie moi rodzice najwyraźniej uważają, że
nas nie ma za co przepraszać. Smutne i przerażające.
Obserwuj wątek
    • chimba Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:46
      Smutne. Ale nie zostawiłabym dziecka w tej sytuacji - tylko zabrałabym z sobą.
      To co mi pierwsze przychodzi na myśl.
      • wesolek11 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:59
        O rany, ale szopka! Dziewczyno, na co Wy pozwalacie? Na co patrzą Wasze dzieci.
        Po pierwsze na pewno po takim zajściu mój synek nie został by u dziadków,
        niechby wył, a pojechałby z nami, a nie babcia zabiera dziecko i jest o.k.
        Po drugie nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż nawet w najgorszej sytuacji
        popychał rodziców/teściów. Za jakiś czas, w nerwach może się tak zachować w
        stosunku do Ciebie.
    • monia323 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:49
      Urwałabym stosunki z takimi roedzicami. Szkoda ,że nie zabrałas mamie szymka na
      siłe.
    • natiz Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:53
      Bardzo Ci współczuję. Jednego jednak nie rozumiem - jak mogłaś zostawić dziecko
      u rodziców jeżeli ani Ty, ani Twój mąż nie godziliście się na to???
      • michalina7 Re: Awantura-przykre. 27.12.05, 13:42
        Może właśnie po to żeby uniknąć kolejnej szarpaniny i bijatyki.
    • twinmama76 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:56
      Współczuję. Takie histerie, jak u twojego synka nie są niczym dziwnym. Ileż to
      razy moi bratankowie awanturowali sie, że chcą, bądź nie chcą, zostac u babci.
      Ostatnio moja dwuletnia córka wrzeszczała, że będzie u babci spać, choc wiem
      doskonale,że po półgodzinie musiałabym po nią wracać, a histeria była
      spowodowana po prostu zmęczeniem.
      Zgadzam sie z Chimba, że absolutnie nie pownniście zostawiać Szymka u
      dziadków. Nie wiadomo, jak dziadkowie, jeszcze pod wpływem emocji,
      wytłumaczyli mu całe zajście. Do tego upewnił sie, że histeria i wrzaskami może
      wiele zdziałać.
      Przeważnie jest tak, że to dziadkowie sa "dobrzy" a rodzice "źli", ale dziecko
      powinno wiedzieć, kto tu rządzi.
      Współczuję naprawdę atmosfery w czasie Świąt, tym bardziej, że według dziadków
      nic takiego sie nie stało uncertain
      Chyba tylko poważna, oczyszczająca rozmowa mogłaby tutaj cos naprawić.
    • renata28 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 14:59
      To przykre, ale nie bardzo rozumiem jak po tym wszystkim mogłaś tam zostawić
      dziecko.
      • rysia_mama_wiktorka Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 15:09
        Czy przypadkiem nie za bardzo dałaś sobie wejść na głowę i wprowadzić się w
        takie kompleksy? Nie dość, że rodzice jeżdżą po Tobie jak po przysłowiowej
        kobyle to jeszcze decydują o tym gdzie ma zostać Twoje dziecko. Zupełnie tego
        nie pojmuję. Jesteś dorosłą kobietą, masz rodzinę, męża to mało? Jak możesz
        sobie dać wmówic, że pokraka z Ciebie?? Bo co bo utykasz? Czy masz ileś tam kg
        nadwagi?? Daj spokój. Ta sytuajca, którą opisałaś dobrze pokazuje, że poddałaś
        się opiniom Twoich rodziców. Weź się w garść i nie dawaj sobie niczego wmówić,
        przecież nie na tym życie polega, żeby ciągle się przejmować tym co ktoś ma
        dopowiedzenia na Twój temat. Sama wiesz ile jesteś warta i co osiągnęłaś w
        życiu.
        Acha co do zostawienia Szymka u rodziców to zgadzam się z dziewczynami, że był
        to błąd, no ale kto ich nie popełniasmile

        pozdrawiam,
        Paulina
    • pl35 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 15:07
      bardzo przykre- niestety takie sytuacje zapadają w pamięć i zawsze będą bolały
      mniej lub bardziej.
      Miejmy nadzieję że dzieciaczki może całej sytuacji tak nie przeżyły i nie będą
      tego tak pamiętać.
    • g0sik Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 15:11
      Myślę, że wszystkim na dobre wyjdzie bezwzględny brak kontaktu na dłuższy czas.
      Żadna siła na ziemi nie zmusiłaby mnie po czymś takim do spędzenia świąt z
      rodzicami. Nie cierpię obłudy. Mam też wrażenie, że Twoi rodzice odgrywają się
      na Tobie za to, że mają niepełnosprawną córkę -nie pozwól się dołować!!!
    • lajlah Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 15:12
      wiesz co też mam podobnego ojca, (tylko mąrzejszą mamę) i z tego powodu nigdy
      jeszcze nie zostawiłam dziecka u nich. Trzeba było wynieść dziecko z mieszkania
      i nie pozwolić żeby było świadkiwem takich scen.
    • lolinka2 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 15:22
      Zabieraj dziecko od nich i przez najblizsze pół roku się nie pokazujcie.
      Podejrzewam, ze zmiękną- przynajmniej moja rodzicielka zmiękła. Ona potrafiła mi
      awantury o cokolwiek robić, o sposób ubierania, karmienia, wychowania dziecka,
      kierunek mieszania mleka w garnku (!!!), styl życia, strój itp itd. Po
      przepychance (czyli jak mnie płaczącą, bo matka z polankiem się zamachnęła-
      uchyliłam się ale emocje zostały... mąż zabrał stanowczo do domu i zapowiedział,
      ze nasza noga tu nie postanie dopóki nie zmądrzejesz albo nie umrzesz),
      zadzwoniła z przeprosinami (kilka miesięcy później), zapraszała, w tej chwili
      nawet przy różnicy zdań stara się ustąpić i choć zdarza jej się palnąć coś
      ewidentnie atakującego i głupiego, próbuje się wykręcić "przepraszam, złego
      słowa użyłam, nie o to chodziło". Krótko mówiąc, odstawka skutkuje.

      A poza tym, to w gronie najbliższych przyjaciół (w różnym wieku) powiedziałam że
      szukam mamy przyszywanej co mnei zaadoptuje na gorsze chwile zycia i mam taką
      osobę, co to jej się wypłakać mogę a ma spojrzenie poprzedniego pokolenia,
      pomoże jak trzeba, dzieckiem się zajmie i dobrze nam się wszystkim zyje...
    • martaglowacka Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 16:06
      Wydaje mi się niestety, że i Rodzice i Synek weszli Wam na głowę. Sama mam 4,5
      latka i półroczkę i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Zresztą co to znaczy,
      że synek robi histerię przy ubieraniu i chce zostać chociaż Wy się nie
      godzicie. U nas takie sprawy omawiane są spokojnie i i jeśli My się nie godzimy
      wyjaśniamy Mateuszowi dlaczego itd.. Dobieramy odpowiednie arguemnty i nie
      zdażyła się nigdy histeria. Karygodne jest też zachowanie Twoich Rodziców -
      dzieci NIE MOGĄ być świadkami wyzywania ani tym bardziej poszturchiwania.
      Niestety myślę też, że zostawiając Synka u Rodziców utwierdziłaś obie strony w
      przekonaniu, że z Wami można zrobić co się tylko podoba i nie dziw się, że
      Synek wykorzysta to przy najbliższej okazji - Dzieci w tym wieku to mali
      spyciarze (tu przyznaję rację Twojemu Tacie, że to Wasza wina).
      Niemniej współczuję serdecznie tej sytuacji, szczególnie przed Świętami...
      Marta
    • kalafior_tez_kwiat Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 16:21
      Bardzo przykra sprawa. Znam podobne z autopsji... niestety.
      Popieram większością głosów - NIE ZOSTAWIŁABYM DZIECKA. Jedyne wyjście -
      ograniczyć kontakty z toksycznymi rodzicami.
    • mamaoskarka Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 17:09
      Wspolczuje, ja bym po prostu starala sie unikac takich rodzicow, nasze stosunki
      bylyby czysto formalne. Niepotrzebnie zostawilas syna u rodzicow, byl to duzy blad.
    • agacz2905 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 21:14
      Oczywiście, że zostawienie syna było błędem. Pewnie jednym z wielu, jakie
      popełniliśmy i jeszcze popełnimy. Jednak z pewną świadomością twierdzę, że
      właściwie nie było możliwości wzięcia młodego. No, chyba, że zaczęlibyśmy się
      bić. Sytuację też nieco komplikował fakt, że Szymek nie jest naszym jedynym
      dzieckiem - i to drugie dziecko (dwuletnie), już ubrane, należało w moim
      odczuciu jak najszybciej wyprowadzić z tego mieszkania.Tak też zrobiłam.
      Rozważałam wezwanie patrolu policyjnego - w tej sytuacji mieli obowiązek
      interweniować w sprawie wydania nam dziecka. Uznałam jednak, że Szymek już się
      tego dnia napatrzył. Dzisiaj tuż przed południem przywieźli Szymka do nas i pod
      naszą nieobecność oddali go niani. Jestem dziś potwornie zmęczona, cały dzień
      męczyły mnie dotkliwe nerwobóle... Kłopoty z moją mamą bardzo widocznie
      nasiliły się od czasu, kiedy zaczęłam jej stawiać granice - a ściślej zaczęłam
      próbować to robić. Komunikowałam jej: nie życzę sobie krytyki, która jest
      niekonstruktywna, boli i dołuje. Kiedy np. w lecie, na, powiedzmy, wspólnym
      spacerze znienacka i pod wpływem impulsu wzięła Szymka za rękę i powiedziała
      nagle do nas: zabieram go - sprzeciwiłam się i go nie zabrała. Obraza była
      wielka... Kiedy we wrześniu Szymek pojechał z tatą po raz I do CZD na Oddział
      Okulistyki - moja matka obraziła się na mnie, że jej wystarczająco nie
      współczuję, że jej ukochany wnuk jest w szpitalusmile) - oczywiście doprowadzając
      mnie przy okazji do łez i prawie histerii. Zero wsparcia, zero pomocy. Także
      zero pomocy przy Agatce, która też jest dzieckiem bardzo żywym i wymagającym
      wiele uwagi. Ech, długo by o niej pisać, ale przecież tego się nie da czytać.
      Boli mnie to wszystko, nie pałam jakąś chęcią zemsty. Po prostu ze względu na
      nas i na nasze dzieci nie może tak dłużej być. Moja matka nie jest jeszcze
      stara kobietą (52 lata, ojciec 55). Mój młodszy brat wyjechał m-c temu na pół
      roku do Anglii i podejrzewam, matka cierpi na nadmiar wolnego czasu. Pracuje w
      niepełnym wymiarze czasu pracy i nie każdego dnia. Wolne chwile spędza w dużej
      mierze w sklepach, kupując Szymkowi zabawki lub ubrania, a potem jęczy, że nie
      ma pieniędzy. Nigdy nie zapomnę ich reakcji na wieść, że będzie rodzeństwo dla
      Szymka - ciążę "agatkową" odkryłam właśnie w dzień Wigilii B.N. 3 lata temu.
      Jeden wnuk im wystarczy, czy my się nie zabezpieczamy? Mimo wszystko sądziłam,
      że na swój specyficzny i nietaktowny sposób martwią się o mnie (no bo każda
      ciąża pogarsza stan mojego zdrowia). No i tekst mamy nad łóżeczkiem 5-dniowej
      Agatki:"I po co wam ta Agatka była?". Pewnych rzeczy nie da się niestety
      zapomnieć.Lepiej nie będę już nic pisać.
      • jakoma Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 21:50
        no agacz mozemy sobie podac lapki.ja tez mam toksyczna matke,na szczescie ojca
        wcale nie mam to jeden wrzod na tylku mniej.i dzieci w tym samym wieku,u mnie
        tez jest ukochany pierwszy wnuczus i ta gorsza niechciana tylko przez babcie
        wnuczka.ja stosuje technike jak babcia mila to korzystamy z niej,odwiedzamy,adas
        zostaje na wekendy.nie ukrywam ,ze jest to dla mnie wygodne bo mam wtedy wiecej
        czasu dla pulpy i tylko z wlasnej wygody zostawiam starsze u mamy.a jak babci
        bije na dekiel to sie w cien usowamy i czekamy az jej przejdzie i sama do nas
        zadzwoni.raz to sie tak zawzielam,ze pol roku sie nie widzialysmy,nawet swieta
        bozego narodzenia spedzilismy osobno,ale dalo to mojej mamie do myslenia i teraz
        juz jest spokojniej.mam tylko z jednym lepiej moj adas nie robi problemow przy
        powrocie do domu.no i my mieszkamy w innym miescie a moja mama w innym i to tez
        jest komfortowe.
        a wogole to trzymaj sie cieplo i pamietaj,ze rodzina twoja teraz jest maz i
        dzieci a reszta to juz dodatek ktory fajnie jak jest,ale mozna bez niego zyc.
        pozdrawiam wraz z bablami.
      • twinmama76 Re: Awantura-przykre. 23.12.05, 08:56
        Przyznaje, że po lekturze twojego pierwszego postuodniosłam wrażenie lekkiej
        awantury, typu wrzaski dzicka, wasze i dziadków nerwy i tyle. Dlatego dziwiłam
        sie, że "dla świętego spokoju" zostawiliście syna.
        Ale teraz, gdy piszesz, że rozwazałaś wezwanie policji (!!!), rozumiem, że
        naprawde nie mieliście innego wyjścia, przynajmniej te, które wybraliście
        najmniej szkodziło dzieciom.
        TYm bardziej współczuję i zgadzam się z dziewczynami, że jedynym lekarstwem
        będzie ograniczenie kontaktów. Może pomyślałabys o pomocy dla siebie, jakims
        psychologu, lub grupie wsparcia, bo pewnie lata gnębienia zostawiły ślady.
        Życzę Wam naprawdę miłych i spokojnych Świąt.
    • mamaoskarka Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 21:46
      Bardzo Ci wspolczuje, jak sama powiedzialas pewnych rzeczy nie da sie zapomniec,
      nie powinnas sie wiec zastanawiac tylko zerwac kontakty z taka pseudo rodzina.
      • rysia_mama_wiktorka Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 22:00
        Agnieszka weź ty ogranicz do niezbędnego minimum kontakty z rodzicami, bo Ty
        się wykończysz. Piszę zupełnie serio. Moja mam jest toksyczna ale Twoja rodzina
        bije rekordy sama nie wiem jak to ująć.
        Po prostu okropni ludzie / przepraszam, że tak napiszę ale muszę/ i tyle.
        A wiesz co mi się wydaje, że Ty opisywałaś daaawno temu jak Twoi rodzice
        zaragowali na wieść o nowym dziecku. Czy przypadkiem wtedy nie wybuchła mega
        awantura??

        pozdrawiam,
        Paulina
        • maja45 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 22:23
          Na poważnie rozważyłbym na Twoim miejscu ograniczenie kontaktów z rodzicamisad
          Są niezdrowe dla Ciebie i Twoich dzieci.Oczywiście wcześniej porozmawiaj z
          matka, ale szczerze mówiac watpie by 50 letnia kobieta była zdolna diametralnie
          zmienić swój sposób postępowania.
          Pamiętaj jednak,że to Twoja matka ma problem , nie Ty.
          M.
    • anik801 Re: Awantura-przykre. 22.12.05, 22:59
      Jak mogłaś zostawić tam dziecko?Nie mogę jakoś tego zrozumieć!
      • tunia78 Re: Awantura-przykre. 23.12.05, 10:50
        oj o toksycznych rodzicach to ja cos wiem...brrr sama mam mamę baaardzo
        toksyczną, chociażby dzisiaj( dosłownie ze 2 godz. temu) zadzwoniła zeby
        poinformować mnie ze przyszedł jakis mandat do mnie na jakąs tam kwotę a
        wiedziała o tym bo notorycznie otwiera moją korespondencję ( awantury NIC nie
        daja ona tak ma) i wogóle wiele odpałówsad( chce kontrolowac moje wydatki decyzje
        itd.. duzo by pisać ale zmierzam do jednedo-w kwestji MOJEGO dziecka nie ma
        dyskusji!!!Oczywiście ustępuję jak prawie każda matka dla świętego spokoju jak
        widzę że daje mu słodyczke albo colę( odrobinkę) bo wiem że od jednego razu nic
        mu nie będzie(22miesiące) jednak nie możliwa jest sytuacja żeby rodzice wyrwali
        mi synka i zadecydowali o tym że on u nich zostaje. Sorry ale w głowie mi się to
        nie miesci( pomyśl ,jaką oni mają straszną przewagę emocjonalną nad tobą jeżeli
        wiedzą że nie sprzeciwisz im się nawet jęzeli chodzi o toje dziecko)Ja w
        sytuacjach skrajnych przestaje się z nimi kontaktować i czekam aż mamą sama się
        złamie, może ty tak zrób. Głowa do góry!!!
    • danka24 Re: Awantura-przykre. 23.12.05, 11:07
      Chciałabym tylko napisać, że bardzo Ci współczuję... potrafię sobie wyobrazić,
      że sytuacja pod względem emocjonalnym była taka, ze można było popełnić w niej
      takie błędy, jakich "na zimno", przy możliwości racjonalnego działania i oceny
      sytuacji - by się nie popełniło...
      Najgorsze w takim układzie jest to, że mimo, że Twoi toksyczni rodzice tak
      bardzo (i to od lat) Cię krzywdzą, to prawdopodobnie nadal ich kochasz... taka
      jest właśnie toksyczna miłość...
      I dlatego - mimo krzywd, jakich doznajemy - trudno jest nam "karać" takich
      rodziców np. blokowaniem kontaktów...
      A nasi rodzice niestety już się nie zmienią, i moim zdaniem żadne rozmowy tu
      nie pomogą.
      Ohydne jest to, w jaki sposób traktują Waszą córeczkę sad Widać, pierworodny
      wnuk zastąpił im i Ciebie, nieudaną córkę, i zaspokaja wszelkie potrzeby
      emocjonalne...
      Póki co - najpilniejszym zadaniem dla Was wg mnie jest walka o to, aby Wasz
      synek wyrósł na mądre, wrażliwe dziecko, mimo usilnych starań dziadków, aby
      było inaczej. Na pewno znajdziecie na to sposób smile Trzymam kciuki!

      Cholera, aż mnie coś ściska w dołku jak czytam o tym, jak oni Ciebie traktują sad
    • mal20 Re: Awantura-przykre. 26.12.05, 18:19
      wydaje mi się, że w tym sporze najwazniejszy jest Szymek, bo to na jego
      dziecięcą psychikę oddziałują niekorzystnie te sceny i dzięki babci w
      przyszłosci, mogą zaowocować niechęcią wobec was jako rodziców, dlatego dla
      zdrowia psychicznego synka byłoby lepiej odizolować go od babci, to na pewno
      jest trudne, bo własnym rodzicom mozna wiele wybaczyc, ale rozważ to
      pozdrawiam
    • pchliczek Re: Awantura-przykre. 26.12.05, 19:34
      Przeczytałam sobie wszystko i chciałabym się również podzielić swoją refleksją.
      Oczywiście zgadzam się z resztą, że powinnaś baaardzo ograniczyć stosunki z
      rodzicami i swoje i dzieci ale chciałam również zauważyć, że masz spore
      wyzwanie przed sobą. Twoja córeczka z pewnością bardzo czuje dyskryminację,
      dzieci w lot wyłapują gdy któreś jest faworyzowane a inne nie. Myślę, że swoją
      energię powinnaś skupić na zbudowaniu dobrej więzi między dziećmi, my Szymek
      widząc jak odnoszą się dziadkowie do Agatki sam nie zaczął traktować jej
      podobnie. Inna sprawa jakoś tak mądrze wytłumaczyć córeczce, że dziadkowie ją
      gorzej traktują by nie czuła się gorsza i by jednocześnie nie czuła, że źle
      mówisz o dziadkach.
      Ech ciężka sprawa. Faktycznie warto chyba poszukać dobrego psychologa, który
      potrafiłby wejść w Wasze układy rodzinne i jakoś pomógłby poukładać, zrozumieć
      i zmienić to co nieprawidłowe.
      p.
    • 18_lipcowa Re: Awantura-przykre. 26.12.05, 19:45
      Smutne i przerażające.
      Zachowanie Twoich rodziców - cos strasznego.
      Terrorysta syn jeszcze gorzej - ja bym na twoim miejscu nie słuchała matki i
      ojca tym bardziej po tym co Ci nagadali tylko ubrała wrzeszczącego bachora i
      wyprowadziła z domu - jeśli uwazalabym to za słuszne.
      Ale zachowanie twoich rodziców i męża też - no comment...

      Skad sie tacy ludzie biorą?
    • spacey1 Re: Awantura-przykre. 27.12.05, 13:06
      Witaj
      wiesz, to niesamowite, ale przeżyłam DOKŁADNIE taką samą sytuację z moją
      teściową. I z tego samiutkiego powodu. Mój syn tez ma na imię Szymek, a ja
      jestem Agatka smile Szymek ma 5,5 roku, mam jeszcze młodszą córeczkę. Może nas
      pamiętasz.
      Z tą różnicą, że zabraliśmy jednak syna ze sobą. Teściowa wyrzuciła nas z domu
      z krzykiem "wynocha", a my wyszliśmy z mocnym postanowieniem niepokazywania się
      jej na oczy przez maksymalnie długi czas. Pech chciał, że yto było tydzień przed
      Wielkanocą, a Święta jednak zawsze spędzamy razem.
      Zresztą nie czekając do Świąt babcia zadzwoniła do nas na drugi dzień słodko
      pytając co słychać.
      Takie i podobne wybryki zdarzają jej się często. Nie zdecydowałam się na
      ograniczenie kontaktów, gdyż "pomiędzy" jest dobrą babcią i kocha nasze dzieci.
      Niestety zarzuca je słodyczami8 i zdarza jej się podważać nasz autorytet, ale
      cóż, z tym muszę sobie jakoś poradzić.
      Myślę, że jeśli kiedyś sytuacja się zaogni, to odbędę z nią poważna rozmowę.
      Powiem, że albo się zmieni, albo będzie widywała wnuki dużo rzadziej. Ale to w
      sytyuacji naprawdę ekstremalnej.
      Moje dzieci nie mają juz innych dziadków. Mojego ojca nie znałam, matka zmarła
      pół roku temu, ale nie było między nami ciepła. Mieszkała zresztą 400 km od nas.
      Ojciec męża zmarł, zanim poznałam męża i żałuję, podobno był świetnym
      człowiekiem. A teściową mam świrniętą. Nie jest może zła, tylko mająca bardzo
      wysokie mniemanie o sobie a niskie o większości lydzi wkoło. Ponadto nade
      wszystko ceni szczerość, często kosztem taktu i wrażliwości. Niestety,
      doświadczyłam nieraz.
      Ale mimo wszytsko dzieci bardzo ją kochają i mają tylko tę jedną babcię.
      Bardzo Ci współczuję ale myślę, że nie ma na to jednego lekarstwa. Nie wierzę,
      że większość osób radzących ci zerwanie kontaktów sama byłaby na tyle odważna i
      zdeterminowana, aby to zrobić.
      • agacz2905 Re: Awantura-przykre. 27.12.05, 21:39
        Tak, Agato, pamiętam Cię - miałaś na pewno innego nicka, masz młodszą córeczkę
        Jagodę i (również tak jak ja) męża Pawła? Moje dzieci też mają tylko jedną
        babcię (ale jeszcze dwóch dziedków) - moją mamę właśnie. Jak mama zadzwoniła w
        piątek późnym popołudniem (dzień przed wigilią) powiedziałam jej wszystko to
        odnośnie opisanej przeze mnie awantury, co miałam do powiedzenia. Niewiele
        dotarło, rację przyznała mi tylko w tym, że nic nie uprawnia jej do wieszania
        na mnie psów za mój wygląd przy każdej okazji. W Wigilię rano mój mąż pogadał z
        moim ojcem i stosunkowo bezboleśnie mój ojciec przyznał nam rację. Zaprosił nas
        oraz mojego teścia i szwagra. Wigilię spędziliśmy u nich wszyscy razem i było
        miło i sympatycznie, aż trudne do uwierzenia i wyobrażenia. Myślę, że wszyscy
        mieliśmy poczucie dużej ulgi. Zdaję sobie sprawę z toksyczności układu, w
        którym tkwię. To i owo pokazała mi psycholożka, z która przegadałam już
        najbardziej bolesne rzeczy mojego żywotasmile. Jednak rodzice to rodzice - łączą
        nas (stety lub niestety) silne więzy krwi, emocje, biologia....Każda rana boli
        bardziej niż w układzie ja-obcy człowiek. Ech, nie ma sensu więcej pisać. To
        skomplikowane jak diabli, a 2+2 nie zawsze wyjdzie 4smile.
        • spacey1 Re: Awantura-przykre. 28.12.05, 09:49
          Cieszę się, że tak się ułożyło. Miejmy nadzieję, że na dłużej.
          Popatrz, zapomniałam, że nawet nasi mężowie mają tak samo na imię smile
          Pozdrawiam Cię ciepło
          agata

          P.S. nicka zmieniłam, bo tamten był zbyt demaskujący smile jednak w necie popłaca
          większa anonimowość.
          • pchliczek Re: Awantura-przykre. 28.12.05, 12:44
            > P.S. nicka zmieniłam, bo tamten był zbyt demaskujący smile jednak w necie popłaca
            > większa anonimowość.

            wink anonimowość w necie to złudzenie, jak się ktoś zna to bez problemu potrafi
            namierzyć smile
            p.
            • spacey1 Re: Awantura-przykre. 28.12.05, 13:24
              no tak, ale ja nie robię nic takiego, dla czego ktoś miałby aż chcieć mnie
              namierzać. Jednak dopóki miałam imię w nicku to wystarczyło przeczytać post i
              juz mozna się było domyślić, kto zacz. I nie mam tu na myśli emamy, raczej fora
              związane z moim zawodem.
              • pchliczek Re: Awantura-przykre. 28.12.05, 13:47
                Ja nie sugeruję, że robisz coś, za co ktoś miałby ochotę Cię namierzyć smile po
                prostu piszę, że anonimowość w necie to coś baaardzo złudnego wink i bynajmniej
                nie jest to kwestia nicka ale to już jest bardzo nie na temat wink
                p.
    • w_ania Re: Awantura-przykre. 27.12.05, 13:51
      Tak - bardzo cięzka sytuacja
      U mnie też babcia faworyzowała mojego brata i pamiętam mając lat 5 powiedziałam
      jej w twarz babia to tylko Patryczek i Patryczek a Ania to co??? - wielka
      konsternacja nastapiła. Zawsze mnie jako dziecko bolało postępowanie mojej babci
      w ten sposób - jestem jej jedyną wnuczka i to najstarszą a ma 4 wnuków. Ja nie
      utrzymuje z nia kontaktów jakoś nigdy nie zżyłysmy się. Jak byłam starsza i
      wiedziałam że przyjdzie na jakieś świeto rodzinne to dostawałam gorączki i byłam
      chora chyba z nerwów. Zawsze trzeba było uważac co sie przy niej mówi aby jej
      przypadkiem czyms nie urazic - strasznie męczace.
      Dzieci wyczuwaja taka atmosferę nie dopuść by synek tak traktował swoją siostrę
      jak ciebie rodzice!!! bo będzie miała takie same kompelksy jak ty - A ty wiesz
      jak to jest.Jeśli on bedzie przebywał z dziadkami to może sie okazać że was tez
      zacznie w ten sposób traktować!!!
      Kiedy się rodzimy jesteśmy jak białe kartki na których można coś zapisać. Nie
      pozwól by na kartce syna zapisano coś czego ty byś nie chciała.
      Nie zostawiajcie dzieci u dziadków.
      Bo jednego beda faworyzować a córce dadzą odczuć że jest gorsza.
      Sama mam dwie córki które kocham a starsza chciałaby mnie zagarnąć tylko dla
      siebie ale je obie równo kocham- Starszą tylko dłużej ale obie tak samo mocno.
      Ania
    • alba27 Re: Awantura-przykre. 27.12.05, 14:08
      przede wszystkim współczuję sytuacji bo masz bardzo toksycznąmamę. Podejrzewam
      ze oni sie juz nie zmienią. JEdyne co pozostaje ci zrobic to zrozumiec ze to z
      nimi cos jest nie tak a nie z tobą. Dopiero jeśli zbierzesz w sobie dużo siły
      to możęsz znowu sie z nimi spotykać. Narazie ich ataki za bardzo cie ranią.
      Musisz być ponad to.
    • fastcar Re: Awantura-przykre. 28.12.05, 12:40
      I ja Wam współczuję tego zajścia, ale wydaje mi się, że w obecności
      nadpobudliwego synka, Twój mąż nie powinien szarpać dziadka i babci malucha i
      dawać klapsy jemu samemu. Takie agresywne działania nasilają tylko histerię u
      Szymka i choć wiem, że pewnie mój post jest najmniej "wspólczujący", to
      zapewniam, że pisząc myślę o dobru Waszego dziecka. Sama piszesz, że synek się
      szarpał z Twoim meżem, że mąż dał mu dwa klapsy, a na koniec Twój mąż słysząc
      chamskie hasła zareagował popychaniem. Ja - dorosła, widząc, że mój ojciec tak
      agresywnie (choć może i według Ciebie odpowiednio) się zachowuje, też bym nie
      chciała z nim nigdzie wychodzić. I wydaje mi się, że zerwanie kontaktów z
      rodzicami to takie sobie wyjście, raczej uczieczka przed problemem a nie
      rozwiązanie go. Pozdrawiam i jeszcze raz zapewniam, że nie piszę tego, by
      wywołać kłotnię, ale by ukazać nieco inne spojrzenie na całą sytuację. pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka